Dodaj do ulubionych

Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.10, 12:07
pomocne w znalezieniu pomysłu na siebie czy dalszy rozwój własnej firmy z pewnością będą Targi dla Przedsiebiorczości 2010, które startuja już 17 września we Wrocławiu! szczegóły na www.biznestargi.pl
Obserwuj wątek
    • equipage Re: Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu 15.09.10, 13:03
      Gość portalu: aaaa. napisał(a):

      > pomocne w znalezieniu pomysłu na siebie czy dalszy rozwój własnej firmy z pewno
      > ścią będą Targi dla Przedsiebiorczości 2010, które startuja już 17 września we
      > Wrocławiu! szczegóły na www.biznestargi.pl

      To nie jest skuteczne rozwiązanie. Potrzebne jest bez wątpienia angażowanie naukowców-praktyków, jak swego czasu sugerował prof. Myśliwiec (P.G.), który pracę dyplomową wykonał pod kierunkiem profesorów Lwowskiej Politechniki - praktyków. Swego czasu, po szwedzkich doświadczeniach Linköpings Universitet o. Tekniska Högskolan starałem się zainicjować te doświadczenia na Politechnice Gdańskiej i Gdańskim Uniwersytecie, organizując PPP z udziałem Szwecji i Francji na Pomorzu. Ostatnie próby z lat 90-ych mimo zainteresowania Rektora PG prof. Wittbrodta oraz prof. Dominiaka zostały storpedowane przed dziekanów Wydz. Architektury i Budownictwa, którzy uznali, że "gdańska architektura i budownictwo" są znane na świecie. Czyżby dowodem tej doskonałości była budowa przez 10 lat hali widowiskowo-sportowej w Sopocie, inspirowanej przez "doskonałego" inżyniera budownictwa? Przypominam, że również podobne do szwedzkich inicjatywy prof. Myśliwca na Politechnice Gdańskiej "spełzły na niczym".
      • Gość: co za kloc pisał! Studia są od rozwoju osobistego, nie kwalifikacji! IP: *.centertel.pl 26.09.10, 16:58
        Na studiach się rozwijaj, po godzinach myśl co będziesz robić zawodowo.
        • mara571 pozwole sobie skromnie zauwazyc, 26.09.10, 18:17
          ze wprowadzony w Europie idiotyczny system bolonski nie pozwala sie rozwijac.
          Zwlaszcza jak sie studiuje w "uczelniach tanca lub rozanca".
          Pytam sie tylko komu naprawde potrzebna jest ta strata czasu i pieniedzy?
          • luni8 Re: pozwole sobie skromnie zauwazyc, 26.09.10, 21:01
            Akurat system boloński to sam w sobie świetny pomysł. Gdyby tylko jeszcze uczelnie jakoś sensownie dostosowały do niego zajęcia. Bo w tej chwili (przynajmniej na mojej PWr) odnosi się wrażenie że zrobili jeden wielki miks wszystkich specjalności bez jakiegoś sesnsownego planu.
            • mara571 nie wiem dokladnie jak to wyglada 26.09.10, 21:25
              w Polsce, bo w innym kraju mam do czynienia z ofiarami tego systemu bolonskiego.
              Poziom wiedzy posiadacza dyplomu bachelor wie mniej wiecej tyle, ile mlody czlowiek wyksztalcony w naszej firmie w ramach Ausbildung, w praktyce jest slabszy.
              Master ma juz troche wiecej wiedzy, ale nadal jest slabszy od dyplomanta uniwersysteckiego sprzed 5 lat.
        • Gość: reformator trzeba wprowadzic dodatkowy etap nauki IP: *.chello.pl 26.09.10, 18:19
          leciałoby to mniej wiecej tak:

          - przedszkole, zerowka
          - szkola pdst
          - gimnazjum
          - liceum
          - studia
          - zawodówka 3 lata (etap tzw. reedukacji i powrotu do przydatnosci dla spoleczenstwa)

          w trakcie tego etapu (zawodowego) czlowiek by sie uczyl nawyku wytwarzania realnych DÓBR oraz USŁUG na jakie jest zapotrzebowanie
        • Gość: M. Studia są od rozwoju osobistego - prowokacja? IP: *.toya.net.pl 26.09.10, 22:02
          Wprost przeciwnie - na studiach zostajesz specjalistą z wybranej dziedziny, zdobywasz zawód. Przez taką prymitywną i głupią propagandę - '5 letnie hobby' - mamy teraz 10% ludzi na kierunkach pedagogicznych i dla większości z tych ludzi studia to po prostu 5 lat, które w dalszym życiu nie będą miały kontynuacji.

          Jak chcesz się 'rozwijać osobiście', to sobie chodź na kursy językowe, czytaj książki filozoficzne czy zapisz się na jogę - studia to nie hobby, zwłaszcza, że wszyscy podatnicy płacą. Jeśli sobie chcesz rozwijać hobby, to sam za to płać.

          Ludzie, zastanówcie się nad sobą. Produkujemy tylu niepotrzebnych magistrów. Przecież część z tych ludzi nigdy w życiu nie powinna wylądować na studiach! Nie mają odpowiedniego poziomu, nie mają odpowiedniej wiedzy, są stworzeni do czegoś innego = ale idą na studia, BO JAKIŚ DOMOROSŁY FILOZOF KAZAŁ IM SIĘ ROZWIJAĆ!
          • rabart Re: Studia są od rozwoju osobistego - prowokacja? 26.09.10, 22:03
            Produkujemy tylu niepotrzebnych magistrów.
            A co to znaczy potrzebne? To tylko słowo definiowane subiektywnie przez każdego kto ma własne poglądy.
            • Gość: M. Re: Studia są od rozwoju osobistego - prowokacja? IP: *.toya.net.pl 26.09.10, 22:34
              Chodzi o magistrów hobbystycznych. Jak napisałem, magister to specjalista w jakiejś dziedzinie - jeśli takich specjalistów nie potrzebujemy - czemu państwo ma finansować komuś 5letnie hobby? Albo wprowadźmy w pełni płatne studia, albo obetnijmy miejsca na studiach, gdzie jest ich za dużo.
              Zrobimy jakiegoś specjalistę i on przez resztę życia będzie robił coś innego. Pięknie. I w imię czego? 'Rozwoju osobowego'? Pusty śmiech mnie ogarnia. Niech rozwijają się wieczorami z książek, za własne pieniądze. I żeby było jasne: mi nie chodzi o likwidację kierunku, tylko racjonalne podejście do liczby wypuszczanych co roku absolwentów. Uważasz że jeśli 10% z wszystkich to absolwenci pedagogiki, to jest to normalna sytuacja? Nienormalna. Duża część z nich wcale się tym nie interesuje, nigdy nie interesowała i do końca życia nie będzie tym zajmowała. Czemu nie możemy być normalnym krajem, gdzie ludzie, którzy nie nadają się na studia - po prostu na nie nie idą. U nas musimy zasłaniać się pustymi hasłami 'rozwijaj się osobowo' i 'rób to, co cię interesuje'. A interesuje cię, bo tylko na to się dostałeś/bo wszyscy znajomi na studiach/bo magistra każdy ma/bo nie masz predyspozycji, ale rodzice mają pieniądze? To nic, zrobię magistra z xxx, a później telemarketing/kasjer w banku. Yeah, rozwijajmy się!!!!
              • netewka Re: Studia są od rozwoju osobistego - prowokacja? 26.09.10, 23:56
                Zgadzam się z M. w 100%. Nadprodukcja magistrów, a brak specjalistów. Ogólne wykształcenie, a brak praktycznego zastosowania tego w pracy zawodowej. Ileż ja miałam beznadziejnych przedmiotów na studiach magisterskich w Polsce?! Po to chyba tylko, by część kadry nie straciła pracy, a szkoła statusu uczelni wyższe. Potem poszłam na studia podyplomowe, dwuletnie - w Anglii. Zajęcia raz w tygodniu, płatne oczywiście słono z własnej kieszeni (choć są opcje, że pracodawca może sfinansować część), wszystko konkretne i praktyczne, zajęcia ze specjalistami - praktykami, czynnymi zawodowo, a nie siedzącymi na uczelni. 3 x na rok praca zaliczeniowa, w której trzeba się było wykazać nie wykutą wiedzą (zapamiętaną głównie w pamięci krótkotrwałej, przed egzaminem :)), ale zrozumieniem tematu i znajomością literatury fachowej. Ależ ja się wtedy rozwinęłam! :)) Intelektualnie i organizacyjnie :)
                Ponadto uczelnia oferuje bezpłatny i DOŻYWOTNI serwis doradczy dla absolwentów, którzy nie znaleźli pracy w zawodzie - w razie czego analizuje, co nie gra, gdzie można jeszcze coś zmienić, w jakiej dziedzinie dokształcić itp. Choć z mojej grupy nikt nie miał takiego problemu. Wszyscy znaleźli pracę. Dodam tylko, że w Anglii jest zaledwie kilka (ok. 15) ośrodków kształcących specjalistów w mojej dziedzinie i liczba osób na roku waha się od 10-15 (co i tak jest niewystarczające w porównaniu z zapotrzebowaniem). Także nie ma mowy o nadprodukcji fachowców i marnowaniu potencjału ludzkiego.

                W Polsce jest przerost formy nad treścią, ale to częściowo wynika z faktu, że lista 'godnych' i społecznie akceptowalnych zawodów jest dość krótka i studiowanie jest 'oczywistą oczywistością', choćby było tylko sztuką dla sztuki :(
            • nikodem_73 Re: Studia są od rozwoju osobistego - prowokacja? 26.09.10, 22:37
              rabart napisał:

              > Produkujemy tylu niepotrzebnych magistrów.
              > A co to znaczy potrzebne? To tylko słowo definiowane subiektywnie przez każdego
              > kto ma własne poglądy.

              "Potrzebny" w tym wypadku oznacza "pracujący w wyuczonym zawodzie". I absolutnie nie jest subiektywną oceną.
              • rabart Re: Studia są od rozwoju osobistego - prowokacja? 27.09.10, 01:02
                Oczywiście że jest. Galaktyka ma 100 miliardów gwiazd, a galaktyk są miliardy, wszechświat zaś nieskończony.
                Chęć zdobycia paru skrawków papieru przez ssaka dwunożnego mającego chatkę gdzie pracują inne ssaki dwunożne naprawdę nie jest aż tak potrzebna w takiej perspektywie...
                • nikodem_73 Re: Studia są od rozwoju osobistego - prowokacja? 27.09.10, 02:03
                  Reductio ad absurdum? Daj spokój.

                  To naprawdę proste - pracujesz w wyuczonym zawodzie? To znaczy, że wyedukowanie Cię było potrzebne. Nie? To nie. Zero subiektywizmu. Prosta, jasna i obiektywna miara.
          • Gość: Giętki Re: Studia są od rozwoju osobistego - prowokacja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.10, 00:03
            Drogi Czytelniku!
            Twoja wypowiedź jest porażająca. Po pierwsze źle rozpoznajesz przyczynę kryzysu polskiej młodzieży kończącej studia. Po drugie sprowadzenie "nauk pedagogicznych" do kategorii hobby jest absurdalne! Z Twojej wypowiedzi wnioskuję również, że nie czytałeś nigdy żadnej książki filozoficznej w domu. Świadczy o tym utożsamienie nauk historycznych, społecznych, pedagogicznych i nazwanie ich mianemhobby. Czy hobby nie dają nam specjalistów z wybranej dziedziny? Np. doktorów historii, socjologii czy pedagogiki? Czyli pracowników naukowych? A wskazanie palcem na "część tych ludzi", którzy nigdy nie powinni - Twoim zdaniem Czytelniku - studiować zakrawa na to, co intelektualista powinien nazwać zjałczeniem mózgu.
            Twoja "wypowiedź" to ślad żałosnego "projektu", w myśl którego stworzymy kolejne pokolenia troglodytów. Czy wtedy ktokolwiek zwróci się do drugiej osoby per Czytelniku?
            • Gość: hehe Re: Studia są od rozwoju osobistego - prowokacja? IP: *.pool.mediaWays.net 27.09.10, 00:30
              Szczerze powiedziawszy Drogi Dyskutancie :-) nie bardzo rozumiem dlaczego zwracasz sie do tego goscia u gory per Czytelniku, skoro on, poki co, jedynie cos napisal.
              Ale to tylko tak nawiasem. Bardziej mnie interesuje na mocy jakiej definicji z metodologii klasyfikujesz "pedagogike" do dzialalnosci naukowej. W oczywisty sposob, podobnie jak reszta tzw. "nauk" spolecznych, nie spelnia ona wszak zadnego sformulowanego w XX-wiecznej filozofii nauki kryterium demarkacji.
              • Gość: janek ze wsi opole Re: Studia są od rozwoju osobistego - prowokacja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.10, 00:56
                Przeczytaj lepiej co polski naukowiec - bodajże prof. Ossowski - napisał o nauce. Jakie warunki musi spełnić przedmiot żeby być uznany za naukę a nie np. mity, hobby itp.
                • Gość: M. Re: Studia są od rozwoju osobistego - prowokacja? IP: *.toya.net.pl 27.09.10, 01:04
                  Problem w tym, że dla dużej liczby studentów 5 letni zapełniacz życia jakim są studia, nigdy nie będzie nauką, o hobby nie wspominając. A i tak koniec końców wielkie krzyki idą wprost do nieba - bo przecież studiuję to co lubię!

                  Poza tym, nikt tu nie podważa faktów (co jest nauką, co nie). Więc co to ma do rzeczy?
              • Gość: Giętki Re: Studia są od rozwoju osobistego - prowokacja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.10, 22:52
                Powołuję się, zupełnie jak nasz znakomity Pan Prezydent na źródło wiedzy obiektywnej, czyli Wikipedię

            • Gość: M. Re: Studia są od rozwoju osobistego - prowokacja? IP: *.toya.net.pl 27.09.10, 00:58
              Mnie najbardziej martwi czemu mylisz wskazywanie problemu, jakim jest zbyt duża liczba osób, dlaktórych studia sprowadzają się do hobby, z uogólnianiem problemu na całe kierunki. Jasno napisałem, że chodzi o osoby, dla których 5letnie studia nie mają odniesienia do dalszego życia i są tylko 5letnim rozwijaniem hobby. Jeśli nie potrafi pojąć tego Twój, jakże rozwinięty, musk, to przykro mi.

              Po drugie, całkiem jasno się wyraziłem, nie mam zamiaru dać się prowokować jakimś gientkim patałachom, którzy wynoszą z tekstu tyle, ile chcą wynieść, nic więcej. Najłatwiej jest nieznacznie nagiąć wypowiedź adwersarza (czy tam 'czytelnika'), żeby później zalać go swoim bełkotem. Odpowiadasz na coś innego, ale co tam, byle było dużo trudnych słów i czytający to wszystko postronny komentator, który nie zagłębia się w treść, przyzna rację takiemu zadufanemu bufonowi jak ty.

              'zjałczenie mózgu', 'troglodyci','pewnie nigdy nie czytałeś książki...' - żałosne. Może napisz znowu, jeśli będziesz się rzeczywiście odnosił do tego co napisałem, zrozumiesz to i będziesz miał JAKIEKOLWIEK argumenty.

              (ps - błędy specjalnie. bo taki zakuty łebmoże mieć problemy z przyjęciem tego do świadomości)
            • Gość: M. Re: Studia są od rozwoju osobistego - prowokacja? IP: *.toya.net.pl 27.09.10, 01:14
              Chętnie podyskutuję, ale odnieś się najpierw do tego co napisałem. Na razie wyrywasz z kontekstu, pewnie żeby Ci łatwiej było podciągnąć pod to ten pseudointelektualny bełkot.

              Nie chce mi się dyskutować z osobą, która nie rozumie jasnego przesłania. Bo jak inaczej tłumaczyćfakt, że problem bezprzyszlościowego studiowania dla studiowania dla pewnego odsetku studentów sprowadziłeś do hobbystycznego klasyfikowania paru nauk ;) To jest dopiero absurdalne!

              I jeśli nie widzisz problemu w fakcie, że studiują osoby kompletnie bez predyspozycji, wiedzy, zainteresowania daną dziedziną, któzy po zakończeniu studiów zajmą się czymś zupełnie innym - to przykro mi bardzo, ale to nie mój mózg zjełczał.


              Jesteś kolejnym zakutym łbem, który sobie sprytnie przestawia wypowiedź adwersarza, żeby jąpotem zalać swoim bełkotem. Który, notabene, chyba ma przygotowany na każdą okazję, bo to co napisałeś, nie dość że argumenty ma miałkie, to jeszcze odpowiedzią na mój post jest z lekka... nietrafioną. Chyba, że miało to być napisane pod innym postem. Pomyłki się zdarzają, poza tym, jest późno ;)
              • Gość: Giętki Re: Studia są od rozwoju osobistego - prowokacja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.10, 12:19
                Zdecydowałem sie podjąć rękawicę, choć sam musisz przyznać, że wytarte zwroty: "zakuty łeb", "pseudointelektualny bełkot" etc. swym prostackim wydumaniem nie zachęcają do podjęcia rzetelnej konwersacji z rozmówcą, świadcząc tym samym o Jego charakterze.
                Kwestia osób - jak to określiłeś - "dla których 5letnie studia nie mają odniesienia do dalszego życia" mieści się w ramach rozwijajacego się społeczeństwa. Ów odsetek będzie istniał o tyle, na ile upowszechnia się możliwość kształcenia. Nie możemy pozybyć się "problemu" osób, które "po zakończeniu studiów zajmą się czymś zupełnie innym" nie łamiąc podstawowych zasad powszechego dostępu do edukacji; jakkolwiek może być to bolesne dla Ciebie jako podatnika. Czym innym jest fakt, że studiują osoby które nie mają "predyspozycji". Jak domniemam - nie wyraziłeś się na tyle jasno, by wynikało to z Twojej wypowiedzi - nazywasz osobami bez "predyspozycji" tę część studentów, która nie otrzymała należytego przygotowania naukowego. Tu problem leży w pierwszych stadiach edukacji społecznej, takich jak podstawówka, gimnazjum szkoła zawodowa czy technikum, jak i zasadach egzaminowania na studia wyższe. Receptą nie jest zawężenie miejsc na kierunkach "nieopłacalnych" lecz podniesienie poziomu kształcenia, by to, co nazywasz hobby stało się szkoleniem w zakresie badań prowadzonych w określonej dziedzinie - zarówno z zakresu nauk humanistycznych jak i technicznych. "Reforma" uczelni wyższych, którą przygotował nasz szacowny Rząd nie rozwiąże problemu absolwentów kończących pięcioletnie hobby jak i nie wpłynie pozytywnie na podniesienie kwalifikacji Polskiego Szkolnictwa Wyższego. Jest raczej wymierzona w ograniczenie spectrum programowego.
                Na koniec pozwolę sobie zauważyć, że dzisiejszy problem nadmiernej ilości absolwentów, którzy nie pracują w zawodzie jest efektem ówczesnych, planowych działań naszych rządów, których celem było tzw. "ukrycie bezrobocia" wynikającego z zastoju gospodarczego, co przejawiało się masową likwidacją szkół zawodowych i szturmem na uczelnie wyższe przez młodzież, która nie widziała innej możliwości niż podniesienie swoich uprawnień. Miało to podkreślić ich "atrakcyjność" na rynku pracy.
                Wynika z tego fakt, że dotykamy kolejnego problemu w naszym kraju, problemu który wymaga podjęcia konstruktywnego dyskursu, w ramach którego i dzięki któremu będziemy w stanie stworzyć wymierne choć rozwiązania poruszanego problemu. "Forum gazety" nie jest odpowiednim miejscem w którym możemy rozpocząć debatę. Być może jeszcze przez parę dni ktoś zajrzy na nasze komentarze. Sprawa pójdzie w zapomnienie, problem niestety nie.
                I dlaczego u diabła uczepiłeś się tej przeklętej pedagogiki? Czyżby jakieś osobiste urazy?
                • Gość: M. Re: Studia są od rozwoju osobistego - prowokacja? IP: *.toya.net.pl 27.09.10, 17:17
                  > Zdecydowałem sie podjąć rękawicę, choć sam musisz przyznać, że wytarte zwroty:
                  > "zakuty łeb", "pseudointelektualny bełkot" etc. swym prostackim [i]wydumaniem[/
                  > i] nie zachęcają do podjęcia rzetelnej konwersacji z rozmówcą, świadcząc tym sa
                  > mym o Jego charakterze.

                  i wzajemnie 'nie czytałeś nigdy żadnej książki filozoficznej', 'zjałczeniem mózgu', 'Twoja "wypowiedź" to ślad żałosnego "projektu"'. Spójrz na siebie.

                  > Kwestia osób - jak to określiłeś - "dla których 5letnie studia nie mają odniesi
                  > enia do dalszego życia" mieści się w ramach rozwijajacego się społeczeństwa. Ów
                  > odsetek będzie istniał o tyle, na ile upowszechnia się możliwość kształcenia.
                  > Nie możemy pozybyć się "problemu" osób, które "po zakończeniu studiów zajmą się
                  > czymś zupełnie innym" nie łamiąc podstawowych zasad powszechego dostępu do edu
                  > kacji; jakkolwiek może być to bolesne dla Ciebie jako podatnika.

                  Jednak w dalszym ciągu dla pewnych osób miejsc nie starcza. Czyli co, im utrudniamy dostęp do edukacji? Chodzi o ludzi, którzy NIE NADAJĄ SIĘ NA STUDIA. Tak, są tacy. A dzisiejsza sytuacja wręcz zmusza ich do studiowania. Nie rozśmieszaj mnie pustym sloganem o powszechnym dostępie do edukacji - co to ma do rzeczy? Tym bardziej, że nie każdy musi mieć pełne wykształcenie.

                  Teraz co do predyspozycji - to co opisałeś, to czyste brednie. Nie chodzi o przygotowanie, czemu mylisz to z predyspozycjami? Nie każdy nadaje się do studiowania, nie każdy musi to robić. Część dzisiejszych studentów miała problemy ze zdaniem prostej matury, a my tu mówimy o napisaniu pracy naukowej, jaką jest praca magisterska? Nie rozśmieszaj mnie.

                  I jeszcze podniesienie poziomu studiów - ... . Słuchaj, nie wiem czemu optymistycznie myślisz, że przyjmujmowanie na studia coraz większej i większej ilości osób wynika z podniesienia się poziomu inteligencji społeczeństwa? Aż tak bardzo, że kilkadzesiąt lat temu studiowało 7% młodych ludzi, dzisiaj 50%? Buahahahahahahaha. Poziom jest taki, jacy są studenci - podnieś go, większość przesieje pierwsza sesja. Więc po co się bawić w zbędne koszt i marnować tym ludziom rok? Super ta Twoja recepta, wskazuje na to, że nie bardzo wiesz w czym rzecz.

                  I przestań czepiać się tego hobby, nie wiem jak bardzo łopatologicznie mam tłumaczyć, że nie chodzi o samą naukę, a o studentów dla których studia to właśnie rozwijanie hobby? Bo nic z tego nigdy nie wyniknie?


                  Problem nadmiernej ilości absolwentów ma wiele przyczyn, tu akurat zauważyłeś jedną z nich, niestety nie główną.

                  A dlaczego pedagogiki - to akurat bardzo proste. Pedagogika była przykładem przerośniętego kierunku, z artykułu. Nie musisz doszukiwać się prywatnych uraz.

                  • Gość: Giętki Re: Studia są od rozwoju osobistego - prowokacja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.10, 19:47
                    Cóż. Twój post wywołuje u mnie wzruszenie ramion, odruch politowania. Jednak muszę Ci przyznać rację. Zgadzam się, są osoby które - tu cytat - "NIE NADAJĄ SIĘ NA STUDIA". Męczy mnie takie wskazywanie palcem...

                    > I jeszcze podniesienie poziomu studiów - ... . Słuchaj, nie wiem czemu optymist
                    > ycznie myślisz, że przyjmujmowanie na studia coraz większej i większej ilości o
                    > sób wynika z podniesienia się poziomu inteligencji społeczeństwa? Aż tak bardzo
                    > , że kilkadzesiąt lat temu studiowało 7% młodych ludzi, dzisiaj 50%? Buahahahah

                    (dodam, że śmiech z błahego powodu zdradza tylko głupotę)

                    nie napisałem nigdzie tego, co podkreśliłem drogi Czytelniku. Mówienie o rozwijającym się społeczeństwie nie pociąga za sobą konieczności "podsniesienia się poziomu inteligencji społeczeństwa". Pozostawiając zupełnie na marginesie pytanie o to, czym byłby ów twór inteligentnego społeczeństwa? Może Państwo filozofów, albo państwo panów/pań M.? W każdym razie nie chciałbym do niego należeć. Jednak pragnę Cię pozostawić w przekonaniu o Twojej nieomylności oraz logicznej konstrukcji wypowiedzi.
                    Winszuję analitycznego umysłu, sugerując tym samym wstąpienie do jakiejś Partii.
                    Pozdrawiam!
                    • Gość: M. Re: Studia są od rozwoju osobistego - prowokacja? IP: *.toya.net.pl 27.09.10, 20:44
                      Specjalistą od wypowiedzi niezwiązanych z tematem jesteś tutaj ty.

                      blablabla, rozwój społeczeństwa, blablabla. Człowieku, na co Ty odpowiadasz w ogóle? Boże, jak ja nie trawię takich pseudointelektualistów. Dobrze wiesz co miałem na myśli i że zbiłem twoje argumenty, jednak lepiej się czepić szczegółów, skierować ciężar w inną stronę, w czym jesteś znakomity. Kto tu powinien zostać politykiem?

                      Tak, jesteś zakutym łbem. Takim wujkiem 'wszystko wiem lepiej'. Twoja wypowiedź to błazenada w stylu 'wiem lepiej, a ty idź się doucz', bo przecież lepiej pofilozofować, zawsze się lepiej poczujesz, dopiszesz zdanie o śmiechu z błahego powodu i cyrk gotowy.

                      Głupotę to zdradza jedynie brak pojęcia z czego śmieje się druga osoba. A odwracanie kota ogonem, nadinterpretowanie wypowiedzi i pseudointelektualne wywody świadczą tylko o tym, żeś niereformowalny gamoń.
                      • Gość: Giętki Re: Studia są od rozwoju osobistego - prowokacja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.10, 21:01
                        Poczytaj trochę w domu. Jako hobby polecam lekturę książek "filozoficznych" zamiast Internetu. Od tego mniej jałczeje mózg :-D i jak na razie wychodzi taniej.
                        Udanego żywota marnego Don Kichocie.
                        • Gość: M. Re: Studia są od rozwoju osobistego - prowokacja? IP: *.toya.net.pl 27.09.10, 21:22
                          Cóż za wybitny post.

                          Nie, czekaj, jednak nie. Dalej jesteś niereformowalnym gamoniem. Żyj dalej we własnym świecie, nic cie już nie uratuje. Głąbem jesteś, głąbem zostaniesz, choćbyś nei wiem jak ładnych słów używał.

                          Leje na ciebie ciepłym moczem, jako sedes jesteś całkiem niezły - tak niewzruszony i wyniosły. Do spania baranie.
                          • Gość: Pan Giętki Re: Studia są od rozwoju osobistego - prowokacja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.10, 22:47
                            Kuriozum! Troglodyta, który chce się brać za reformy szkolnictwa. Najpierw zdobądź trochę ogłady i kultury. Zwroty jakimi się posługujesz wywodzą sie prosto z szynku i daleko im do świata w którym chciałbyś się znaleźć.
                            Dzięki takim przedmiotom jak Ty Czytelniku rosną kwiatki na naszym gnowniku niby-inteligencji.
                            Wy-PIS-uję się z tego PO-letka!
                            • Gość: M. Re: Studia są od rozwoju osobistego - prowokacja? IP: *.toya.net.pl 28.09.10, 00:15
                              Ty niby jesteś lepszy, pseudointelektualisto? Pora się leczyć, zanim nie będzie za późno. Jak mnie śmieszą takie yntelygentne kmioty, co to się mają za nie wiadomo kogo.

                              do pięt mi nie dorastasz.
                            • Gość: M. Re: Studia są od rozwoju osobistego - prowokacja? IP: *.toya.net.pl 28.09.10, 00:38
                              A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że jedyne co masz, to ładne słówka - bo argumentów ci zwyczajnie brakuje. Ale przecież w zaparte idziemy dalej, byletylko zamulić ładnymi słówkami, wyciąganiem z kontekstu i brakiem zrozumienia. Moje wypunktowanie twojego pieprzenia głupot pozostawiłeś bez odpowiedzi, no ale cóż, przecież zawsze napiszesz ładnie o czym innym, czy też o kwiatkach bądź innych troglodytach. Byle jak najmniej takich ludzi.

                              Prawda taka, że to ty nie masz pojęcia co się dzieje - a tym bardziej co poza swoim 'warsztatem' mi odpowiedzieć. Ale cóż, problem z wami pseudointelektualistami taki, że tylko lać wodę potraficie.
      • Gość: Zdzich Re: Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu IP: *.146.248.87.nat.umts.dynamic.eranet.pl 26.09.10, 19:35
        Aleś pojechał z tym Bombowcem. To oszołom był. Dąbrówka była OK, ale Mnietek uprawiał politykę podjazdową zamiast działać naukowo. Nawet studenta potrafił uwalić na dyplomówce bo się z Lesińskim nie lubił. I to był jedyny powód.
    • tornson Uczelnie nie są od kształcenia kasjerek 15.09.10, 13:07
      do supermaketów czy robotników do montowni, tyle w temacie kooperacji polskiego lumper-biznesu z uczelniami! Zmienić się musi zacofana polska gospodarka, bo to trzeci świat, system edukacji mamy na światowym poziomie, a absolwenci polskich uczelni cenieni są w świecie jako pracownicy.
      • Gość: zenek Re: Uczelnie nie są od kształcenia kasjerek IP: *.chello.pl 26.09.10, 17:02
        >system edukacji mamy na światowym poziomie, a absolwenci polski
        > ch uczelni cenieni są w świecie jako pracownicy.

        Jasne, najlepsza polska uczelnia jest w czwartej setce najlepszych uczelni na swiecie. Gospodarka moze sie zmienic gruntownie za 30 lat, a narazie potrzebujemy fachowcow po technikach i zawodowkach, a nie pseudo absolwentow Wyzszych Szkol Gotowania na Gazie.
        • Gość: bella96 Re: Uczelnie nie są od kształcenia kasjerek IP: 195.82.180.* 26.09.10, 22:26
          Przeczytaj zanim napiszesz.
          Pozycja uczelni wg miary o której piszesz to pozycja naukowa, a dyskusja w ramach tego artykułu to edukacja. W Polsce nie ma nauki (poza nielicznymi wyjątkami), jest edukacja. Jeśli miarą jest liczba publikacji na liście filadelfijskiej bez względu np. na fakt ile osób kończy uczelnię i jakie osiąga sukcesy w życiu przez okres powiedzmy 10-20 lat to z założenia uczelnie amerykańskie będą na pierwszych pozycjach. To one stworzyły pojęcie listy filadelfijskiej i utworzyły performance factor dokładnie pod siebie, dlatego są na szczycie. Pozycja zależy od przyłożonej miary i powoływanie się na klasyfikację naukową w kontekście rozmowy o edukacji nie ma żadnego sensu. Akurat w zakresie edukacji nasze uczelnie techniczne są w ścisłej czołówce, a absolwenci są chętnie zatrudniani na całym świecie. Uczelnie humanistyczne to zupełnie inna sprawa, bo tam ciężko przyłożyć jakąś syntetyczną miarę, z założenia. Niemniej jednak zauważ, że te "super" amerykańskie uczelnie, które znajdują się na topie stawki to głównie uczelnie techniczne, ekonomiczne i prawnicze, czyli konkretne zawody.

          Pozdrawiam,

          P.

          --------------------------------
          Znajdź biało-różowy czajnik ;-)
          • Gość: hehe Re: Uczelnie nie są od kształcenia kasjerek IP: *.pool.mediaWays.net 27.09.10, 01:00
            zgoda co do tego ze w Polsce nie robi sie praktycznie nauki, zgoda rozniez co do tego ze dyskutowany artykul dotyczy edukacji a wiec jedynie posrednio nauki

            poza tym, stek bzdur niestety, lista filadelfijska i impact factor to nie zadne pojecia i nie zostaly stworzone przez uczelnie tylko przez komercyjna firme; sa relatywnie obiektywne, o wadze impact factor mozna dyskutowac, ale fakty sa takie ze cala polska nauka publikuje rocznie mniej artykulow w periodykach o IF>10 niz sredniej jakosci amerykanski uniwersytet

            >Akurat w zakresie edukacji nasze uczelnie techniczne są w ścisłej czołówce

            skad te dane?? owszem nie jest zle, na poziomie magistersko-inzynierskim, ale zeby czolowka? moze w tej czesci Europy choc i to byloby naduzycie


            >supe " amerykańskie uczelnie, które znajdują się na topie stawki to głównie uczelnie
            > techniczne, ekonomiczne i prawnicze, czyli konkretne zawody.

            a tu polecilbym obejrzec ranking i zapoznac sie z metodologia jego skonstruowania zanim sie zacznie publcznie go analizowac
      • Gość: gosc Re: Uczelnie nie są od kształcenia kasjerek IP: *.19.165.94.osk.enformatic.pl 26.09.10, 17:06
        jasne, po 5 latach studiów potrafia trzymac miotłe i używać zmywarki
        • losiu4 Re: Uczelnie nie są od kształcenia kasjerek 26.09.10, 19:31
          Gość portalu: gosc napisał(a):

          > jasne, po 5 latach studiów potrafia trzymac miotłe i używać zmywarki

          niestety, nie każdy MWzWM z papierkiem i to potrafi

          Pozdrawiam

          Losiu
      • olias Re: Uczelnie nie są od kształcenia kasjerek 26.09.10, 17:24
        pracuje w rozwoju w polskim przemyśle. mogę podrzucić tuzin problemów do rozwiązania z mojej "działki" (tak na początek tylko). poziom problemów - wyższa półka rozwiązań z wyższej półki firm europejskich. tylko komu, jeśli naukowcy zajmujący się moją dziedziną musieliby najpierw zrozumieć problemy. natury nie kwantowej, ale normalnej.
        pare lat temu byłem na sympozjum naukowym. jeden z pofeorów miał tam "wykład". wykłd plegał na wymienieniu nazw metod przetwórczych stosowanych na świecie w interesujacej go dziedzinie. prof wymienił tylko nazwy, na ogół angielskie - część nie miała polskiego odpowiednka. nie zagłębiał się w opis metod, podawał tylko nazwy.
        • Gość: sdf Re: Uczelnie nie są od kształcenia kasjerek IP: *.icpnet.pl 27.09.10, 22:36
          O tóż to Olias!

          Sam pracując od kilku lat na uczelni widzę to samo. Nauka a duży biznes i przemysł to dwa różne Światy. Co gorsza przemysł (zwłaszcza ten z zagranicznym kapitałem) dynamicznie idzie do przodu, a w nauce tego rozwoju nie widać. Z resztą to zostało zauważone w wypowiedziach przytoczonych w artykule: "Słaba jest też nasza kadra naukowa." - nic dodać nic ująć. Nasi naukowcy sapią na wielką naukę, a wychodzi bieda z nędzą. Ani to nauka, ani tym bardziej wielka. Gardzą przemysłem, choć sami nigdy tak na dobrą sprawę przez niego nie przeszli. Uczelnie to nadal mieszanka systemu feudalno-socjalistycznego - Widzicie, zobaczycie - przegłosujecie naszego człowieka na kolokwium habilitacyjnym to my Waszego i tak to się kręci. Układy, kolesiostwo i krętacze. Bieda okryta pieniężną polewą w postaci prywatnych/zamiejscowych szkół i unijnej kroplówki.

          "Polskie uczelnie nastawione są na ilość, a nie na jakość." to jest problem dotacji na studenta. Gdzie bardziej opłaca się go mieć niż kształcić. "Studentów i tak mają, zawsze jakąś dotację od państwa dostaną" nie do końca zawsze będą mieć - niż demograficzny zagląda w oczy nawet największym uczelniom w kraju, więc nie wiadomo jak będzie wyglądał ten pseudo-rynek za 20 lat.

          "uczelnie same będą mogły je tworzyć w zależności od potrzeb rynku pracy i samych studentów" a tego najbardziej boje się. Jak widzę niektórych swoich kolegów po fachu i ich "złote pomysły" to już widzę połączenie chemików z informatykami - tak, żeby zapewnić pensum dla obu wydziałów, bez względu na efekty i ewentualne przyszłe profity studenta. Z resztą jak to się będzie miało do systemu bolońskiego? Jak ktoś skończy "nowy" kierunek na studiach I stopnia to utrudni sobie naukę na II. Bo nowe przedmioty wejdą w miejsce ogólnych lub kierunkowych.
      • Gość: towarzysz z SLD ja skonczylem Wyzszy Instytut Mysli Leninowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 20:37
        i daje sobie rade.
        Jeszcze mnie towarzysz Kiszczak uwlaszczyl na 2 spolkach nomenklaturowych a z towarzyszem Irkiem Sekula przewalismy zoltkow. Potem Irek polknal 3 kulki wiec juz mu dlugu nie musialem oddawac.
        I zyje sie. A na studiach to sie nauczylem pic jak rusek i rozporowadzac towarzyszy do egzekutywy oraz liczyc glosy w wyborach. teraz nawet mlodzi towarzysze z PO beda u mnie kupowac konsultacje przed wyborami
    • bopin od biznesu 15.09.10, 14:12
      Gdyby odciąć uczelnie od państwowego cycka, zaraz by zaczęły kombinować jak przyciągnąc studentów oferując im dobrze płatny zawód po studiach. Gdyby wszyscy studenci płacili za studia zaraz zaczęli by kombinować jak zainwestować w wykształcenie żeby potem się pieniądze zwróciły. Dla pięciu najlepszych studentów stypendia pokrywające koszty i już.
    • popisuarka Re: Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu? 15.09.10, 14:13
      To czemu pracodawcy nie sfinansuja swoich, prywatnych uczelni, ktore beda wypuszczac takich absolwentow, jakich potrzebuje biznes, tylko wyciagaja zebracza reke po pieniadze podatnikow?
      • Gość: aa Re: Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu? IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 26.09.10, 16:29
        moze jeszcze maja sfinansowac socjal i przedszkola? co jeszcze?
        • Gość: kloss Re: Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu? IP: *.akopol.com 26.09.10, 23:14
          co jeszcze ? wszystko co im potrzeba niech se kupia, z absolwentami na czele ! a jak ich nie stac to won do chin !
      • Gość: MichalM Re: Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu? IP: *.rwd.prospect.pl 26.09.10, 16:39
        Pieniadze na uczelnie spadaja jaka manna z nieba czy tez moze sa z podatków. Wg Ciebie spadaja z nieba bo przeciez chyba nie z podatkow placonych przez firmy. Moze by tak zrobic eksperyment i przestac finansowac uczelnie z kasy panstwa, wprowadzic czesne 200-300 tys za studia I POZWOLIC FIRMOM ODPISYWAC STYPENDIA OD PODATKU a nie od PODSTAWY opodatkowania. Ciekawe ile by zostalo uczelnie ksztalcacych socjologow, politologow, i innych resocjaliantow
      • dixtar74 Re: Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu? 26.09.10, 16:43
        Bo pracodawcy tak naprawdę NIE POTRZEBUJĄ magistrów do swojego biznesu, zwłaszcza wtedy, kiedy sami nie posiadają żadnego wykształcenia. Na najbardziej dochodowych stanowiskach (zwłaszcza w zarządach spółek) siedzą ludzie, którzy nawet się "nie powąchali" z uczelnią, a jak przypadkiem okazało się, że jednak trzeba mieć ten dyplom w kieszeni - opłacali sobie szybko jakąś Wyższą Szkołę Tego i Owego, do której nie mieli pretensji, że kształci byle jak. Więc niech przestaną pieprzyć bzdur na polskie kształcenie, bo to znakomita wymówka, żeby nie przyjmować zdolnych absolwentów, tylko swoich kuzynów, siostrzenice i ciotki.
      • dixtar74 Re: Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu? 26.09.10, 16:58
        Bo pracodawcy tak naprawdę NIE POTRZEBUJĄ magistrów do swojego biznesu, zwłaszcza wtedy, kiedy sami nie posiadają żadnego wykształcenia. Na najbardziej dochodowych stanowiskach (zwłaszcza w zarządach spółek) siedzą ludzie, którzy nawet się "nie powąchali" z uczelnią, a jak przypadkiem okazało się, że jednak trzeba mieć ten dyplom w kieszeni - opłacali sobie szybko jakąś Wyższą Szkołę Tego i Owego, do której nie mieli pretensji, że kształci byle jak. Więc niech przestaną pieprzyć bzdur na polskie kształcenie, bo to znakomita wymówka, żeby nie przyjmować zdolnych absolwentów, tylko swoich kuzynów, siostrzenice i ciotki.
        • Gość: pinio Jaki frsutrat IP: 109.197.40.* 26.09.10, 21:17
          Trzeba się było uczyć a nie studiować.
          • Gość: pinio Re: Jaki frsutrat IP: 109.197.40.* 26.09.10, 21:18
            Oczywiście powinno być frustrat.
        • nikodem_73 Re: Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu? 26.09.10, 23:04
          Oczywiście - bo pracodawcy pieniądze biorą z bankomatu i rozdają na lewo i prawo. W ogóle nie potrzebują "zdolnych absolwentów", bo wszystko zrobią "kuzyni, siostrzenice i ciotki". :D

          To może Cię uświadomię - pracodawcę (prywatnego) kompletnie grzeje, czy ty masz wykształcenie podstawowe, czy właśnie zostałeś profesorem. Dla niego istotna jest relacja koszt-zysk. Twoja pensja to koszt, wartość Twojej pracy to zysk. Poziom wykształcenia ma znaczenie jedynie przy rekrutacji, bo daje (a w zasadzie dawało) pojęcie co do Twojej wiedzy teoretycznej.
          • Gość: Kagan Re: Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu? IP: 193.136.157.* 27.09.10, 12:23
            W tzw. realnym socjalizmie regularnie wystepowaly kryzyysy nadprodukcji, tyle ze glownie broni.
    • Gość: biznesmen Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu IP: *.chello.pl 15.09.10, 19:00
      O reformowaniu nauki i uczelni czytam od 6 lat. Nadal nic się nie robi. Wmawia się ludziom, że to delikatny temat. Wiadomo z jakich powodów. Połowa polityków z czołówki gazet dorabia na uczelniach podnosząc rankingi tych uczelni. Można ich namierzyć przez Google, patrz: Gowin, Kalisz, Bugaj ... Ciekawe jest jednak to, że wielu z naukowców uczy jak kierować firmami a sami nigdy tam nie byli i nigdy nimi nie kierowali.
      • Gość: virgo Re: Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu IP: *.dhcp.embarqhsd.net 15.09.10, 21:45
        Od 6 lat? Fakt jest taki, ze przez ostatnie dwadziescia lat nie doszlo do zadnych powazniejszych zmian i reform nieudolnego i niewydolnego systemu dzialania polskiej nauki i szkolnictwa wyzszego. Wszystko zakonczylo sie na kilku 'kosmetycznych" poprawkach!
    • Gość: fandorin Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu IP: *.broker.com.pl 15.09.10, 20:57
      Smutne jest to, ze zeby zadowolic polskich pracodawcow nalezaloby zostac bez wzgledu na wyksztalcenie telemarketerem, a dla zachodnich pracodawcow najlepszy pracownik to robol na tasmie.
    • Gość: Zor Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.10, 21:36
      Prof. Jajszczyk. Owszem, aktywny. Ale najwybitniejszy? A jakie było kryterium oceny wybitności? Ilość pieniędzy pozyskanych z KBN/MNiI? Na "prace naukowe" i "naukowo-badawcze". Ale to też pieniądze budżetowe... Rzeczywiście; w nauce trzeba zmienić bardzo dużo...; pozorne ruchy proponowane w nowej ustawie o SzW niewiele zmienią. Pracodawcy powinni wywierać większy wpływ na działania i plany Ministerstwa NiSW i wyraźnie określać swoje potrzeby. A MNiSW nie powinno finansować 2, 3 czy 5 identycznych laboratoriów w jednym mieście, tylko powinno wykorzystywać posiadaną wiedzę do tego, aby powstawały ośrodki integrujące zarówno kadrę, jak i stosowane technologie. No i jaki sens ma finansowanie badań typu: Wpływ pietyzmu na etykę Immanuela Kanta... (24 tys zł), czy np. "Przemiany intuicyjnych podstaw matematyki a historyczna zmienność wiedzy matematycznej. Geneza pojęć infinitarnych w geometrii euklidesowej oraz proces konstytucji platonizmu matematycznego jako przyczyna powstania nauki nowożytnej" (93 750 zł) - obie prace dla Instytutu Filozofii i Socjologii PAN.... to są z pewnością dobrze wydane środki, a przedsiębiorcy powinni być z tych decyzji ministerstwa bardzo zadowoleni :) gratulacje!
      • olias Re: Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu 26.09.10, 17:31
        bez jaj. KBN to tylko sposób na wyciąganie forsy z budżetu. Widziałem w irmie państwowej mnótwo KBN-ów. szkoda że k... mać ani jeden nie zakonczył się uruchomieniem produkcji 9poza oczywiściezrobieniem czegoś co pozwoli na zakończenie tematu i rozliczenie forsy. potem ... się zamyka sprawę i jest ok.
    • dystansownik Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu 15.09.10, 23:44
      Co da większe finansowanie kierunków ścisłych i technicznych? Dziś absolwentów tych kierunków już jest za dużo. Powinno się wprowadzić limity na maksymalną ilość przyjmowanych studentów, w granicach max 2/3 obecnych ilości, a może nawet zejść do 1/2. Zamiast w ilość, trzeba iść w jakość.
      • Gość: real Re: Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu IP: *.adsl.inetia.pl 17.09.10, 00:52
        rzeczywiscie dzisiaj latwiej o prace dla humanisty niz dla inzyniera. a najbardziej poszukiwane sa laski ktore beda wciskac towar i zabawiac szefa.
        mysle ze to nie kwestia limitow, lecz oceniania. jesli w szkolach stawianoby oceny wedlog wiedzy, to byloby o wiele mniej absolwentow.
        najbardziej ubawil mnie tekst o ksztalceniu elektrykow i mechanikow a nie energetykow.
        przeciez zawsze na politechnikach byla elektrotechnika i tam byla specialnosc energetyka, ale pan M. nawet nie zna systemu ksztalcenia w polsce.
        wydaje mi sie ze problem lezy po stronie przemyslu.
        podam prosty przyklad, w szkole ucza rozwiazywania problemow sterowania i nastepnie przetworzenie go na jezyk programowania przykladowego sterownika PLC np Fanuc, przeciez szkola nie moze uczyc tego dla wszystkich sterownikow bo to jest niemozliwe.
        pracodawca natomiast szuka inzyniera ktory programuje w wszystkich sterownikach ktore sa na rynku. za komuny inzynier przychodzil do firmy i zapoznawal sie dopiero z rozwiazaniami stosowanymi w tej firmie.
        ostatnio widzialem ogloszenie, szukali osoby ktora umie wszystko programowac, naprawiac itd.
        oraz ma doswiadczenie w nowoczesnym zakladzie produkcyjnym, czyli juz nie wystarczy samo doswiadczenie w zakladzie produkcujnym, ale musi byc jeszcze w nowoczesnym?
        mam wrazenie ze biznesmeni wymyslaja rozne powody, aby tylko nie przyjac pracownika, a to wiek, wyglad itd.
        ostatnio pewna dziewczyna byla na rozmowie w knajpie w warszawie na stanowisko do obierania ziemniakow, nie zostala przyjeta bo nie znala angielskiego i aparycja nie ta.
        chyba wszystko to mowi o polskim rynku pracy.

    • redix68 nawet jak znajdą, to niewiele z tego wyniknie 16.09.10, 00:21
      Dzisiejsze polskie uczelnie to szkoły czy szkółki. Sytuacja jest wynikiem polityki państwa. A te "reformy" miały na celu wydłużenie okresu edukacji celem wchłonięcia jak największej liczby młodzieży, aby poprawić statystyki (liczba "studiujących", mniejsze bezrobocie...). W tym kierunku idzie nowa ustawa dająca ułatwienia uczelniom prywatnym, które powszechnie wiadomo jak działają (w większości). Może rzeczywiście jest to to pomysł, aby poprzez odpowiednie bodźce finansowe (ulgi) zachęcić przemysł do udziału w procesie wyższej edukacji.
      Śmieszne jest to ględzenie o programach i reformach. Już chyba każdy przedszkolak wie, że poziom kształcenia jest pochodną włożonych środków. Nie wystarczy wybudować laboratoriów, trzeba ciągle inwestować w nową aparaturę. Trzeba jednak szczerze sobie powiedzieć, że nikt nie jest zainteresowany podnoszeniem poziomu intelektualnego społeczeństwa, choćby dlatego że Polska nie jest krajem zaawansowanych technologii przemysłowych.
      • Gość: pimk Re: nawet jak znajdą, to niewiele z tego wyniknie IP: *.adsl.inetia.pl 26.09.10, 16:46
        Jest jeszcze jeden problem pt. niewiele z tego wyniknie. Ukonczylem z wyroznieniem niszowe studia humanistyczne, na najlepszym tegoz kierunku wydziale w Polsce (na panstwowej uczelni). w czasie studiow opublikowalem to i owo, pracowalem w zespole badawczym na prywatnej uczelni. na doktorat nie poszedlem bo perspektywa pieciu lat niepewnego stypendium wysokosci 1000 zl miesiecznie mnie nie urzadzala bo chcialem zalozyc rodzine (regulamin studiow 3 stopnia zabrania pracy w przypadku otrzymywania stypendium). Po studiach z dobrym dyplomem i CV dostalem prace w pewnej bardzo prestizowej bibliotece. Zarabiam na reke 1300 zl, jedyna premia rocznie to trzynastka. Biblioteka jest w pewnym duzym, preznie rozwijajacym sie miescie wiec za mieszkanie i rachunki place blisko 1000 zl.

        Bardzo sie denerwuje kiedy czytam wypowiedzi pana Kaczynskiego, ze Polacy pracujacy w Londynie marnuja swoje zycie. Bo poki co to ja jadam trociny z biedronki bo na nic innego mnie nie stac, rachunki place na zmiane zalezy za ktory mnie bardziej scigaja i boje sie ze jak mi sie popsuje zab to bede musial go wyrwac, poniewaz NFZ na ktory place co miesiac skladke nie pokrywa leczenia. Moi znajomi, ktorzy marnuja swoje zycie w Londynie maja ta przewage nademna, ze stac ich na UBRANIA juz nie mowie o takich luksusach jak ksiazki.

        Oczywiscie mozna powiedziec, ze nic mnie tu nie trzyma, ze tez moge wyjechac, ze moge znalezc inna prace. Chcialem tylko zapytac, po co w takim układzie marnuje sie panstwowe pieniadze na ksztalcenie socjologow, kulturoznawcow czy filozofow skoro pozniej tworzy sie z nich niziny spoleczne? Bo nie oszukujmy sie, ale spelnilem wszytskie wymogi strukturalne, zeby byc dobrym pracownikiem sektora kultury/edykacji. Po studiach, ktore powszechnie (i slusznie) uwaza sie za wylegarnie bezrobotnych. Ani jednego dnia nie bylem po studiach bezrobotny, ani razu nie wyciagnalem reki po panstwowe pieniadze. I co mi oferuje rzeczone panstwo, ktore jest w tym przypadku moim pracodawcą? Bo ja bym tego nie nazwał wynagrodzeniem.
        • olias Re: nawet jak znajdą, to niewiele z tego wyniknie 26.09.10, 17:38
          ponieważ w latach 90. ukuto dwie "prawdy""
          1. trzeba zlikwidowac szlonictwo zawodowe, bo jest ono źródłem bezrobotnych (nie pamiętasz tych bredni?)
          2. nalezy całą populację młodzieży skierować na "studia', co pozwoli na kilka lat ukryć poziom bezrobocia (w tym smym celu wysyłano chętnie na renty zdrowych modych slinych "byczków').
          Łybacka, handke, wieczna wiceminister Radziwiłł - te osoby sygnowały reformy poskiego szkolnictwa. ale ich źródła szukać nalezy w srodowiskch Unii wolności/Demokratycznej/Kongresu Liberalno-Demokratycznego, itd. czyli dziesiejsze PO.
          • nikodem_73 Re: nawet jak znajdą, to niewiele z tego wyniknie 28.09.10, 04:17
            Dokładnie tak. A co gorsza owe "prawdy" nadal mają się świetnie. Tylko "sprawa się rypła", bo magistrów coraz więcej a roboty dalej brak. "Nagle" okazało się, że magisterium (wbrew idiotom bredzącym o "rozwoju społeczeństwa") nie jest totemem chroniącym przed bezrobociem, a jego wartość zaczyna osiągać wartość wcześniejszej matury.

            Więc teraz nasi "mundrzy" reformatorzy wymyślają co by przepchnąć studentów na inne kierunki. Efekt niestety też będzie opłakany. Po prostu za 5-10 lat będziemy mieć w cholerę biotechnologów, informatyków, czy co tam jeszcze załapało się na "kierunki zamawiane". A sorry, ale ni chu chu nie potrzeba np. 10 tys. biotechnologów rocznie w Polsce. No po prostu nie ma aż takiego zapotrzebowania.
    • godeep Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu 16.09.10, 00:57
      Od dwudziestu lat, ta sama gatka. Ble, ble, ble... Dlaczego jesteśmy zakłamani(?)
      • Gość: kloss gaDka, osle, gaDka. Zjezdzaj do domu. IP: *.akopol.com 26.09.10, 23:18
    • Gość: docencik Uczelnie oderwane od nauki, a biznes to montownie IP: *.fas.harvard.edu 16.09.10, 01:30
      Po pierwsze jaki biznes takie uczelnie. Ci którzy wbrew układom uniwersyteckim uzyskali dobre wykształcenie i tak uciekają, bo u nas nowoczesna technologia to montownia telewizorów.

      Uczelnie zaś składają się z pseudonaukowców i administracji co pamięta Gomułke. Jakby poddać weryfikacji dokonań adiunktów, docentów i profesorów z tych jedynych dwóch uczelni co znajdują się na szarym końcu rankingów światowych, to wyszło by że przeciętny doktorant na dobrej uczelni w USA ma większy wkład w światową naukę niż statystyczny profesor UW czy UJ.

      Polski biznes nie potrzebuję dobrych uczelni, a polskie uczelnie nie potrzebują nauki. Jedni i drudzy zajmują się chałturą.
      • lahdaan Re: Uczelnie oderwane od nauki, a biznes to monto 26.09.10, 18:41
        Racja, racja. Zarówno edukacja wyższa jak i biznes w Polsce znajdują się w zapóźnionej cywilizacyjnie głuszy. Wiem co mówię, bo akurat kilka dni temu byłem na szkoleniu w Niemieckim cechu (Handwerkskammer) i dowiedziałem się tam to same firmy szkolą pracowników! Uczelnie dają uczniom tylko teorię, natomiast wykształcenie praktyczne otrzymują oni od biznesu.

        Tak, tak Panie Mordasiewicz to jest chyba zgodne z prawami ekonomii: najpierw trzeba zainwestować, by potem czerpać zyski z tej inwestycji! A Pan by chciał wszytko na tacy.. Nie tędy chyba droga. U nas owca staje się włóknista a wilk chodzi głodny.
    • Gość: adi ktoś to powiedział w reszcie głośno .... IP: *.sycomp.pl 20.09.10, 10:32
      ktoś to powiedział w reszcie głośno .... a bajki o tym , ze mało ludzi studiuje na uczelniach technicznych to mit... bo my absolwenci tych uczelni jakoś też pracy nie mamy... więc opowieści ze nei ma chętnych są wyssane z palca.. drugi mit to iż zmiana nazwy kierunku coś da... tylko na papierku chyba że. ten sam kit i teorie będzie się opychać pod inną nazwą. u nas to wygląda tak, na seminarium pokazuje się na zdjęciu urządzenie, na zachodzie uczy się na nim pracy... i to mała subtelna różnica potem jest istotna w rozmowie z pracodawcą. po 6 latach i 2 dyplomach myślę , że gdybym zaczął handlować na targu 6 lat temu to bym był w o wiele lepszej sytuacji i robił sobie szkolenia , uprawnienia... powiem krótko system szkolnictwa oszukał mnie i resztę studentów , i nadal będzie oszukiwał mamiąc obietnicami pracy po studiach technicznych... i tak wiem , są tacy którzy znaleźli pracę i ich ten problem nei dotyczy ale większości tak.
      • Gość: radish Re: ktoś to powiedział w reszcie głośno .... IP: 148.81.232.* 26.09.10, 17:58
        zgadzam się w 100%, jestem młodym doktorem, po 11 latach studiow, zaluje ze nie poszedlem jak inni koledzy z liceum do pracy, oni maja mieszkania, czesto wlasne interesy, a ja mam tudnosci ze znalezieniem pracy, a ta ktora mi propnuja (zarobki) mozna wykonywac po podstawowoce (- patrz; mc donald). Dyplom w Polsce znaczy tyle co rachunek z pralni
      • nikodem_73 Re: ktoś to powiedział w reszcie głośno .... 26.09.10, 23:10
        Potwierdzam - w Twoim wypadku 2 dyplomy to naprawdę źle ulokowane czas i pieniądze. Skoro po 6 latach studiów (+liceum+podstawówka) potrafisz napisać "w reszcie" zamiast "wreszcie".

        Niestety masz pecha być "nabitym w studia" - dałeś się nabrać propagandzie uprawianej m.in. tutaj od wielu lat, że oto studia są jakąś bóg-jeden-raczy-wiedzieć-jaką przepustką do lepszego życia i generalnie gwarancją pracy.

        A zapomniano już takie sympatyczne powiedzonko "wykształcenie nie piwo - nie musi być pełne".

        Kurcze... Ważnym jest ile są warte Twoje umiejętności dla innych, a nie papierek.
    • popisuarka Jakiej reformy potrzebujemy 20.09.10, 14:31
      1. Zlikwidować wreszcie te dożywotnie, belwederskie profesury.
      2. Zlikwidować habilitacje, a jednocześnie zweryfikować doktoraty i podwyższyć wymogi ich uzyskiwania.
      3. Nie uznawać dyplomów z podejrzanych uczelni (np. ze Słowacji), choćby były one unijne, a natomiast uznawać dyplomy czołowych uczelni świata, niezależnie od kraju, w którym zostały one uzyskane.
      4. Wprowadzić uczciwe, otwarte konkursy na stanowiska od asystenta do profesora, w których jury składało by się z cudzoziemców, wylosowanych przez komputer z puli ekspertów (na to musza się znaleźć fundusze).
      5. Wprowadzić w Polsce jako prawo Europejska Kartę Naukowca oraz Kodeks Postępowania przy Rekrutacji Pracowników Naukowych:
      64.233.183.132/search?q=cache:lXz9qRRQ4OUJ:europa.eu/eracareers/pdf/kina21620b8c_pl.pdf+karta+naukowca&hl=pl&ct=clnk&cd=1&gl=pl
      6. Zlikwidować autonomie uczelni państwowych - są one finansowane przez podatników, i przed podatnikami muszą one odpowiadać.
      7. Wprowadzić ograniczenia w wieloetatowości.
      8. Zlikwidować PAN (dyrekcję, nie instytuty, które powinny być połączone z uczelniami wyższymi).
      9. Zamiast rozpraszać fundusze na finansowanie małych laboratoriów, przeznaczyć je na udział Polski w takich instytucjach międzynarodowych jak CERN czy ESA.
      10. Przestać gadać o reformie, a zacząć ją wreszcie wdrażać!
      lech.keller@gmail.com
      • Gość: gość Re: Jakiej reformy potrzebujemy IP: *.adsl.inetia.pl 26.09.10, 16:42
        kocik!!! ale ty pieprzysz!!!
        problem nie w uczelniach ale w młodych ludziach!!! dostajemy kilogramy cv od absolwentów uczelni , którzy jedynym czym się moga w nich pochwalić to.....skończenie uczelnii!!! takich ludzi nikt nie potrzebuje. a skąd bierzemy pracowników? ano z u na uczniowie i studenci dostają brudną robotę , potem mniej brudną i jak kończą uczelnią są dla nas partnerami. my ich znamy , oni nas i nasze oczekiwania. i jak czasami trzeba kogoś przyjąć nowego to albo nic nie robił przez całe studia , albo jak coś robił to już dawno ma pracę . a nawet jeśli chcielibyśmy zatrudnić absolwenta to on ma za duże wymagania finansowe do swojej przydatności , lub nie będzie robił tego co my mu zaproponujemy na początek. no bo na 2 koła na rękę trzeba coś pokazać? czy nie ? a oni zaczynają od takiej kwoty rozmowę! i nasza firma mało nie płaci , ale zanim zaoferuje pracę - szef chce wiedzieć czy warto!
        • wielki_czarownik Ale chwila 26.09.10, 17:43
          Z jednej strony narzekanie na niski poziom wykształcenia a z drugiej na brak doświadczenia. A jakoś nikt nie pomyśli, że w większości wypadków to jest albo, albo. Albo się człowiek uczy, albo pracuje. Owszem można robić i jedno i drugie, ale wtedy z reguły się leci na samych trójach, a chyba nie o to chodzi.
          Kolejna rzecz, to umożliwianie studentom pracy. Pracodawca chce z reguły na pełen etat (wtedy nie ma czasu na studia) albo na bezpłatną praktykę (wtedy nie ma z czego żyć).
          A 2000 na rękę, to tak dużo? W markecie można dostać prawie tyle samo i nie trzeba ani dyplomu, ani zapieprzać po 12 godzin na dobę, ani za nic odpowiadać.
          Więc może zastanów się nad swoimi oczekiwaniami i swoją ofertą?
          Rozumiem, że szukasz profesjonalistów w wieku 24 lat z 10 letnim doświadczeniem i chcących na starcie dostać 1500 PLN? To szukaj dalej. Powodzenia.
          • Gość: beczka śmiechu Re: Ale chwila IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.10, 21:55
            To idź na kase do marketu, skoro dla Ciebie praktyki są uwłaczające.

            Człowieku! Miedzy innymi wybiórcza ogłasza nabór na staż. Niektórzy daliby się poćwiartować, by odbyć w takim wydawnictwie praktyki za darmo. By móc później wpisać to sobie w CV, a Ty uważasz, że należy Ci się po studiach średnia krajowa, chociaż nie masz żadnego doświadczenia. A to zdobywa się latami. Nie bez powodu przy poszukiwaniu specjalistów preferowany jest staż pracy od 3 lat w górę.

            Ty nie masz ładnie wyglądać z dyplomem, tylko być użytecznym.
            • Gość: zzzz Re: Ale chwila IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.10, 00:02
              Niektórzy daliby się
              > poćwiartować, by odbyć w takim wydawnictwie praktyki za darmo.

              Chyba żartujesz. To standardowe praktyki dla mas studentów.
              Ja mam i je i praktyki w TVN24 i jakoś ofert pracy ani widu ani słychu, a odzew to słyszę jedynie psów ujadających.
            • wielki_czarownik Re: Ale chwila 28.09.10, 00:15
              Niestety nie umiesz czytać. Bezpłatna praktyka to dla wielu studentów luksus. Luksus, bo student musi z czegoś żyć. Nie każdy może sobie pozwolić na to, żeby spędzić kilka tygodni czy miesięcy w firmie i nie dostać za to pieniędzy. Przecież człowiek musi opłacić czynsz, coś zjeść itp. Jeśli rodzice pomogą to fajnie. Ale jeśli nie, to co? Pójdzie na praktykę, a zęby w ścianę? Czy może wracając z praktyki będzie musiał kraść?
              Sam w czasie studiów zrobiłem chyba ze 3 praktyki, ale miałem finansowe wsparcie rodziny, bo inaczej nie byłoby mnie na to stać. Mało kto z moich znajomych miał ten luksus, bo większość po zajęciach szła dorabiać do Mc-Donalda czy innego Tesco. Ja mogłem sobie pozwolić na kilka miesięcy bez zarabiania.
              Rozumiesz, czy nadal to dla ciebie za trudne do pojęcia?
              • Gość: beczka śmiechu Re: Ale chwila IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.10, 15:17
                nie rozumiem... a z czego utrzymują się studiując? Pomagają rodzice, oczywista oczywistosc. Wiec jak mieszkasz w Warszawie, w której studiowałes, to wciaz jestes na garnuszku rodziców, przeboleja Twoje 3 mies. bez wypłaty. Jezeli mieszkasz poza miejscem, gdzie ew. mógłbys odbyc praktyke to teraz MYŚL co zrobić.

                Wiesz.. To nie mój problem. Czytając komentarze cieszę się, ze zaczełam pracowac przed studiami, bo na chwilę obecną te sobie kończe, a dodatkowo mam już niemal 6 letni staz pracy. Odbieram CV absolwentów uczelni, którzy w rubryce staz pracuy nie maja wpisane kompletnie NIC, ale podkreslaja,ze maja silna motywacje do pracy. A gdzie ta motywacja była np w wakacje?
                • wielki_czarownik Re: Ale chwila 28.09.10, 21:37
                  Gość portalu: beczka śmiechu napisał(a):

                  > nie rozumiem... a z czego utrzymują się studiując?

                  Pracują, dostają stypendia.

                  Pomagają rodzice, oczywista
                  > oczywistosc.

                  Naprawdę? Widać niewiele wiesz o życiu.

                  Wiec jak mieszkasz w Warszawie, w której studiowałes, to wciaz jes
                  > tes na garnuszku rodziców, przeboleja Twoje 3 mies. bez wypłaty. Jezeli mieszka
                  > sz poza miejscem, gdzie ew. mógłbys odbyc praktyke to teraz MYŚL co zrobić.

                  No właśnie ludzie myślą, ale głową muru nie rozbiją.

                  >
                  > Wiesz.. To nie mój problem.

                  Otóż to. Nie mój problem, mnie to nie obchodzi, a potem lament, że nie ma kogo zatrudnić. W pracowników trzeba zainwestować.

                  Czytając komentarze cieszę się, ze zaczełam pracowa
                  > c przed studiami, bo na chwilę obecną te sobie kończe, a dodatkowo mam już niem
                  > al 6 letni staz pracy.

                  Oni też mają. W Tesco czy innym takim miejscu w którym student może się załapać i trochę zarobić.

                  Odbieram CV absolwentów uczelni, którzy w rubryce staz p
                  > racuy nie maja wpisane kompletnie NIC, ale podkreslaja,ze maja silna motywacje
                  > do pracy. A gdzie ta motywacja była np w wakacje?

                  W wakacje motywacja była w UK na zmywaku, bo z 200 PLN stypendium i 300 PLN z Tesco wyżyć się nie da.
              • Gość: beczka śmiechu Re: Ale chwila IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.10, 15:25
                Poza tym to jest kwestia Twojej woli. Żeby wyciągnąc najpierw trzeba włożyc. Na studiach - jak napisane w tym artykule - nie uczy się pracy. Wiec albo łapiesz się na staż lub praktyki albo biadolisz na forum, że musisz coś jeść.

                Albo korzystasz z szansy albo nie, Twój wybór (czy Twoich znajomych).
                • wielki_czarownik Re: Ale chwila 28.09.10, 21:40
                  Myślisz, że jak student przestanie biadolić, to mu się brzuch napełni a czynsz zapłaci?

                  Często studia są na tyle wymagające, że nie pozwalają na pracę. Sam miałem szczęście skończyć taki kierunek, na którym zajęcia czasami trwały od 8 do 16 a tygodniowo trzeba było obkuć nawet kilkaset stron materiałów. Nie każdy studiuje w Wyższej Szkole Gry Na Organkach albo Europejskiej Akademii Obierania Ziemniaków.
                  • Gość: beczka śmiechu Re: Ale chwila IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.10, 18:10
                    dlatego uważam, że praktyka zawodowa powinna być na studiach obowiązkowa przez co najmniej 3 miesiące, bo mniej więcej po takim czasie zdobywa się pojęcie o co w pracy chodzi.

                    Tak czy inaczej, dla wchodzących dopiero na rynek pracy organizowane są staże. Ale jak ja się spotykam z taką opinią, że za 600 zł to mgr nie będzie robił no to cóz... ja nie zamierzam rozpaczać.

                    Kilka rekrutacji już przeprowadziłam i uwierz mi, że jeszcze na ŻADNE stanowisko oprócz głownego księgowego nie brakowało osób.

                    Polecam w tym wątku post użytkownika "bezsens" bodajże na 3 stronie.

                    pozdrawiam
                    • wielki_czarownik Re: Ale chwila 29.09.10, 19:46
                      Gość portalu: beczka śmiechu napisał(a):

                      > dlatego uważam, że praktyka zawodowa powinna być na studiach obowiązkowa przez
                      > co najmniej 3 miesiące, bo mniej więcej po takim czasie zdobywa się pojęcie o c
                      > o w pracy chodzi.

                      Ja też się z tym zgadzam. Jednakże pracodawcy do tego zbyt chętni nie są. Pamiętam, że kiedy ja studiowałem, to ofert stażu było zaledwie kilkadziesiąt rocznie, a na jednym kierunku studiowało ok. 200 osób na każdym roczniku.

                      >
                      > Tak czy inaczej, dla wchodzących dopiero na rynek pracy organizowane są staże.
                      > Ale jak ja się spotykam z taką opinią, że za 600 zł to mgr nie będzie robił no
                      > to cóz... ja nie zamierzam rozpaczać.
                      >

                      Bardzo słusznie ten magister postępuje. Po pierwsze dlatego, że człowiek ma jakąś godność, po drugie dlatego, że istnieje pojęcie płacy godziwej (ustalone przez Międzynarodową Organizację Pracy), po trzecie dlatego, że za 600 PLN miesięcznie nie da się wyżyć, po czwarte dlatego, że ja będąc w liceum podczas wakacji machałem łopatą i zarabiałem więcej.
                      Więc wybacz, ale 600 PLN to jak plucie człowiekowi w twarz. Tyle zarabia woźna na pół etatu.

                      > Kilka rekrutacji już przeprowadziłam i uwierz mi, że jeszcze na ŻADNE stanowisk
                      > o oprócz głownego księgowego nie brakowało osób.
                      >

                      Oczywiście, że osób nie brakuje. To pracodawcy mają chore wymagania i szukają człowieka po dobrych studiach, z doświadczeniem, znajomością 2 języków i wszystko za 1500 PLN i jeszcze najlepiej na umowę cywilnoprawna.

                      Pzdr
                      • Gość: beczka śmiechu Re: Ale chwila IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.10, 17:52
                        własnie w stazach o to chodzi. Ty nie pracujesz w tym czasie, tylko uczysz sie pracowac. I wazne, zebys Ty czy inni wchodzacy na rynek pracy to zrozumieli. Gdyby absolwent bez dowiadczenia byl taki zlotym towarem, to by sie pracodawcy o niego zabijali, a nie patrzyli krzywym okiem. To dla nich i dla was sa te staze.

                        I co do godnosci... Wiesz.. jednemu honor moze nie pozwalac "pracowac" na stazu, a drugiemu ciagnac od rodziców.
                        • wielki_czarownik Re: Ale chwila 30.09.10, 20:21
                          Gość portalu: beczka śmiechu napisał(a):

                          > własnie w stazach o to chodzi. Ty nie pracujesz w tym czasie, tylko uczysz s
                          > ie pracowac.


                          Znaczy się nie wykonuję żadnych czynności na rzecz firmy?

                          I wazne, zebys Ty czy inni wchodzacy na rynek pracy to
                          > zrozumieli. Gdyby absolwent bez dowiadczenia byl taki zlotym towarem, to by sie
                          > pracodawcy o niego zabijali, a nie patrzyli krzywym okiem. To dla nich i dla w
                          > as sa te staze.
                          >

                          Żaden złoty towar. Po prostu młody pracownik.

                          > I co do godnosci... Wiesz.. jednemu honor moze nie pozwalac "pracowac" na stazu
                          > , a drugiemu ciagnac od rodziców.

                          A gdzie honor pracodawcy?
        • olias Re: Jakiej reformy potrzebujemy 26.09.10, 17:46
          zabawne ... studiowłem kierunek techniczny z komuny. zajęć miałem tyle że sm pomysl bym w trakcie studiów gdzieś był zatrudniony jeszcze dzis budzi mój śmiech.
          • mara571 troche sie zmienilo na swiecie od tego czasu 26.09.10, 18:44
            i co ciekawsze, studenci kierunkow technicznych odbywaja praktyki w firmach i czesto robia prace dyplomowe w wydzialach R&D koncernow, a nawet mniejszych firm.
            Tylko tych w Polsce praktycznie nie ma.
            • Gość: Kagan Re: troche sie zmienilo na swiecie od tego czasu IP: *.102.218.61.rev.optimus.pt 26.09.10, 21:35
              Odroznij profesjonalne praktyki studenckie od dorabiania przy mopie i zmywaku.
              • wielki_czarownik Re: troche sie zmienilo na swiecie od tego czasu 26.09.10, 21:57
                Z tym, że student musi z czegoś żyć. Jak rodzice dają na utrzymanie, to fajnie. Jak nie dają, to człowiek często ma wybór - bezpłatne praktyki albo roznoszenie ulotek. Co wybierze?
                Na wszystko czasu nie starczy, bo uczyć się trzeba. Żyć za coś też. Więc?
        • wilma.flintstone Re: Jakiej reformy potrzebujemy 26.09.10, 19:16
          Gość portalu: gość napisał(a):

          >bo na 2 koła na rękę trzeba coś pokazać? czy nie ?

          Owszem, na taki majatek to ja osobiscie bym Ci pokazala srodkowy palec.
        • Gość: kloss Re: Jakiej reformy potrzebujemy IP: *.akopol.com 26.09.10, 23:23
          > no bo na 2
          > koła na rękę trzeba coś pokazać? czy nie ?
          trzeba. srodkowy palec.

          > (...)i nasza firma mało nie płaci
          no jasne! 2 kola na reke. spadaj szmaciarzu.
    • Gość: Polak2010 Żydowski plan niszczenia Polski się toczy IP: *.zone13.bethere.co.uk 26.09.10, 16:20
      a to jedne z przykładów jak żydzi psują wszystko co Polskie
      • Gość: el.rubio no co jest, polski twardzielu? pozwalasz się IP: *.net.pl 26.09.10, 17:22
        dymać pejsom? tańczysz jak ci zagrają? okazujesz tym samym słabość - jesteś jak baba, która jęczy i narzeka. frajer ...
    • Gość: angrusz1 Bo nie ma pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 16:27
      to tak ogólnie , po wielu kierunkach nie ma pracy .
      Trudno więc uznać, że uczelnie źle uczą w złych kierunkach .

      Jeszcze niedawno nie było nauczycieli języka angielskiego . Ja jako mgr inż.chemik , 10 lat temu pracowałem w 5 szkołach i uczyłem angielskiego w sumie dwa etaty .
      teraz tu gdzie mieszkam są 4 fabryki nauczycieli języka angielskiego , ogólnie językowców i w okolicy nie ma dla nich w ogóle pracy . Nie tylko w szkołach .
      Teraz jest , jest jeszcze zapotrzebowanie na informatyków .
      Ale znając życie to wiem , że i ten popyt się skończy .

      A pracować trzeba . Mi chyba przyjdzie pracować jako dróżnik - stan zdrowia na coś innego nie pozwala .

      Ale niech się młodzi uczą , to zawsze jakoś zwiększa potencjał kraju . Tylko niech się uczą a nie kupują dyplomy na lipnych uczelniach .
    • Gość: karol Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu IP: *.warszawa.vectranet.pl 26.09.10, 16:31
      Znajdują, znajdują. Tyle że na zmywakach w UE.
    • Gość: MGR W Polsce nie potrzeba pracowników z wyższym... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.10, 16:34
      Polska to kraj odtwórczy i jego jedyną zaletą jest stosunkowo tania siła robocza. Czyli sprawne ręce i wiadomości na poziomie zawodówki. Kształcenie zastępów magistrów to jeden z największych błędów polskiej "polityki" edukacyjnej. Doprowadziła ona tylko do deprecjacji tytułu magistra i sformowania rzeszy sfrustrowanych "inteligentów". Prawo podaży i popytu powoduje, że przy takiej nadprodukcji cena zatrudnienia magistra gwałtownie zmalała i zrównała się z ceną (pensją) pracownika bez wykształcenia. "Fachowcy" po zawodówkach są wyżej cenieni.
      Kończenie wyższych uczelni jest zatem działaniem irracjonalnym i przeciw skutecznym, może świadczyć w najlepszym razie o naiwności, jeśli nie o głupocie.
      MBA, magister, inżynier, bezrobotny....
    • Gość: Kamil Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.09.10, 16:35
      Problem nie jest z uczelniami tylko z studentami którzy studia traktują jako super zabawę.Nie znam osoby która harowała przez te 5 lat studiów i teraz nie może znaleźć pracy.Jeżeli ktoś skończył studia na samych trójach to o czym możemy tu mówić.
    • Gość: teddy Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu IP: *.chello.pl 26.09.10, 16:52
      Rządowe plany reformy szkolnictwa wyższego mają na celu tylko i wyłącznie prywatyzację szkolnictwa, tak samo po cichu, jak to jest robione ze służbą zdrowia. Państwo w idei PO ma wymagać, ale za nic nie odpowiadać, ma być jak "biznes". Już wkrótce wiele mniejszych uczelni państwowych zacznie bankrutować i będzie "przejmowane" przez prywaciarzy. według wytycznych Unii w Polsce ma pozostać góra 5 uczelni technicznych.
    • Gość: gosc Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.09.10, 16:52
      No to moze ktos sprawdzi jak działa biuro karier przy UWr
      ktos bierze pieniadze za prace ktorej nie wykonuje
      • Gość: gosc Re: Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu IP: *.lsanca.fios.verizon.net 26.09.10, 17:37
        Polska ciagle od 65 lat ma jakies problemy z edukacja.Polacy sa zdolni ale niewyksztalceni.Za komuny zdolnych tepiona i za demokracji zdolnych sie tepi.Dopiero jak wyjada z kraju robia kariery.W Polsce nie zrobi sie zadnej reformy wniczym poniewaz ci co decyduja nie maja zielonego pojecia o nowoczesnym ksztalceniu ,biznesie itp poniewaz sami nie maj zadnego wyksztalcenia. W Polsce pauperyzacja doprowadzila do do usmiercenia elit i niewyksztalcenia elitarnych szkol. I od 20 lat wPolsce demokracja to znaczy rowne prawa, rowny dostep itp.
        Reforma szkolnictwa wyzszego w Polsce zostala przeprowadzona przez nieukow kolejnych rzadow, ktorzy podejrzewam byli za glupi zeby przewidziec co sie stanie.Powstaly np szkoly biznesu ktore wypuszczaja mgr ktrozy nie potrafia prowadzic prostej ksiegowosci a co dopiero analizowac koszty marginalne, nie potrafia stworzyc biznes planu stoujac SWAP analysis czy GM matrix pozycjonowanie firmy wobec konkurencji , opracowanie 5 letniego planu zyskow,opracowanie zestawienia bilansowego czy zestwienia dochodow i strat, zrobienie analizy firmy korzystajac ze wspolczynnikow finannsowych.
        Nie znaja statystyki i matematyki do zrobienia analiz, nie wiedza jak optymalnie jak obliczyc optymalny koszt kapitalu.nie wiedza jak robic analize zmiennosci kosztow,porownaniu kosztow do budzetu, jak opracowac budzet firmy czy dzialu, jak zbudowac np na Excel prosty model ktory oblicza zyskownosc z kontraktu, czy jak obliczac i anlizowac rozne metody deprecjacji srodkow trwalych i setki podobnych spraw ktore sa ABC kazdej szkolu biznesu np wUSA. Znajomosc tych rzeczy jest jak krew dla czlowieka. tak mozna ciagnac z kazdej dziedziny.
        • Gość: Dżidżi Re: Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.10, 05:06
          No więc widzisz. Jak poszedłem na uczelnię (Politechnika Łódzka), miałem nadzieję, że spotkam tam mądrych nauczycieli praktyków, od których wiele się dowiem. Zawiodłem się bardzo i dałem sobie z tym spokój. Nie żałuję. Mimo, że całe otoczenie miało mnie za głupka, teraz to ja mam się najlepiej, a zarabiam na swojej wiedzy, żeby nie było. Po prostu uczelnie to wielka lipa. Przynajmniej w moim odczuciu. Często spotykam dużo lepszych fachowców ze średnim niż z wyższym.
    • Gość: kaśka Re: Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu IP: *.ghnet.pl 26.09.10, 16:56
      Niech każdy studiuje to co mu odpowiada. Studentka pedagogiki nie pójdzie na mechanikę i budowę maszyn tylko dlatego że tego wymagają spece w lewiatanie. Poza tym skoro tak bardzo potrzebują inżynierów to dlaczego większość pracuje w innym zawodzie? Mój brat po automatyce pracę dostał dopiero w Szwecji bo w Polsce albo miał za małe doświadczenie i proponowali bezpłatny staż albo miał za duże i nie chcieli go bo jakby znalazł coś lepszego to by uciekł. To wszystko pic na wodę. Bezrobotny filozof założy sobie jakąś firmę albo znajdzie pracę w innym zawodzie i też będzie jakoś żył. Z polskiego socjalu nie starczyło by mu do ostatniego więc jakąś pracę podejmie. Na Zachodzie inżynier nie odpowiada za całą firmę a polscy pracodawcy chcieliby żeby znał się na wszystkim od naprawy maszyn po zarządzanie jakością. Nie wspomnę tu o pełnej dyspozycyjności, zaangażowaniu (bo to zawsze są młode, dynamiczne firmy na dorobku) i najlepiej żeby pracował za pół darmo. Inżynierów w Polsce ci dostatek tylko trzeba ich odpowiednio wynagrodzić. Większa ich liczba niczego nie zmieni bo rynek UE jest ogromny i jak ktoś będzie chciał wyjechać to wyjedzie choćby mu tu złote góry obiecywali. Ja wbrew namową poszłam na typowo humanistyczny kierunek romanistyka i wcale nie żałuję. Czuję że się rozwijam i robię to dla siebie a nie dla biednych pracodawców którzy i tak nie zagwarantują mi pracy. Pozdrawiam:)
      • syncytia Re: Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu 26.09.10, 17:38
        Dokładnie. Nie dajmy sobie wmówić, że jesteśmy kiepscy, że mamy kiepskie uczelnie i jeszcze gorszych bezmyslnych studentów, którzy rozwijając własne zainteresowania studiują humanistyczne kierunki.
        No i nie wiem komu przeszkadza taka liczba magistrów na rynku? Może i spadła "cena" jaką pracodawca musi zapłacić za magistra, ale magister zna swoją wartość.
        Nie dajmy sobie wmówić, że jesteśmy tylko wielką strefą ekonomiczną dla monterów sprzętu RTV AGD i że liczy się tylko porządny fach w ręku, że to, co zostanie w głowie po studiach nie ma żadnego znaczenia...
        "Typowy absolwent polskiej uczelni? Kiepsko wykształcony humanista." - autorzy tym zdaniem obrazili setki tysięcy wartościowych, inteligentnych i dobrze wykształconych ludzi w Polsce.
        Niech każdy studiuje, to co go interesuje, co mu odpowiada i co pozwoli mu sie rozwinąć.
        • 3krotek Re: Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu 26.09.10, 21:07
          > Nie dajmy sobie wmówić, że jesteśmy tylko wielką strefą ekonomiczną dla monteró
          > w sprzętu RTV AGD i że liczy się tylko porządny fach w ręku, że to, co zostanie
          > w głowie po studiach nie ma żadnego znaczenia...

          Obudź się!
          Niestety, ale to nie wmawianie, to fakty.
          Jesteśmy zagłębiem taniej siły roboczej i żadne zaklęcia tego nie zmienią.
          Trzeba nam operatorów maszyn, kierowców i murarzy, a i tak coraz mniej, ze względu na postępującą automatyzację każdej z dziedzin.
          Właścicielem środków produkcji w Polsce jest kapitał zagraniczny i nie leży w jego interesie zatrudnianie polaków za wysokie wynagrodzenia, czego to nie rozumiesz?
          Mamy KAPITALIZM !!! Pobudka!
          Ludzie zatrudnieni muszą przynosić ZYSK !!!
          Jako humanistka, ile kasy możesz zarobić dla swojego pracodawcy?


          • syncytia Re: Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu 27.09.10, 17:48
            Jako humanistka realizuję unijne projekty ze stawką 50zł/h. Dla swojego pracodawcy zarabiam kilkakrotnie więcej niż sama dla siebie. I nie muszę ani stać przy taśmie montażowej, ani po 8 godzin przed ekranem monitora.
            > Ludzie zatrudnieni muszą przynosić ZYSK !!!
            Jako humanistka uważam, że ludzie muszą być szczęśliwi ;) i spełnieni w tym co robią, bez tego nie ma zysku, jest wyzysk.
      • Gość: pipuś Re: Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 26.09.10, 20:23
        a znał szwedzki wczesniej? Ile czasu przed podjęciem pracy się go uczył?
        • Gość: kaśka Re: Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu IP: *.ghnet.pl 27.09.10, 15:38
          znał angielski bo miał jakiś certyfikat a firma (albo jakiś urząd pracy) załatwiła mu naukę języka więc nie było tak źle:P
      • Gość: M. Problem z pedagogiką IP: *.toya.net.pl 26.09.10, 22:18
        Właśnie problem z pedagogiką jest taki, że nie jest nam potrzebnych tylu magistrów z tego kierunku. Tu trzeba być radykalnym i ograniczyć liczbę miejsc. Mam w nosie, że się tym interesujesz, jeśli studentów jest za dużo - trzeba przyciąć ich liczbę. Ci najsłabsi, najgorzej przygotowania do studiów niech sobie poczytają hobbystycznie książki w domu.

        Nie jest zagadką, nawet dla tych którzy nie myślą zbyt szybko, że duża część studentów studiuje po to, by studiować - i bzdurne, puste hasła 'studiuj to co lubisz, to co Cię interesuje' do kogo się odnoszą? Rozmawiam z absolwentami ekonomii czy finansów i oni nie mają pojęcia o tym co studiują, tym bardziej się tym nie interesują! Większość z nich będzie księgowymi, do czego wystarczy jakaś szkoła policealna. Nic nie tłumaczy tu rozwoju zainteresowań czy innych bzdur które tu wmawiacie. Czaszejść na ziemię; nie każdy musi studiować, a na rozwój zainteresować poświęć czas wolny. 5 lat z twojego życia, by przez jego resztę robić coś zupełnie innego to najbardziej poronione decyzje jakie mogą być.
        • magiza Re: Problem z pedagogiką 26.09.10, 22:20
          Tylko kto ma zadecydować o zmniejszeniu liczby miejsc?
          • Gość: M. Re: Problem z pedagogiką IP: *.toya.net.pl 26.09.10, 22:50
            To już dłuższa dyskusja. Wymagałoby to zastanowienia. Bo nie wiem, odpłatne studia, czy też coś w rodzaju kierunków zamawianych, ale mających na celu zmniejszenie 'niepotrzebnych' miejsc?

            Na razie irytują mnie pseudoabsolwenci, bez wiedzy i umiejętności. Irytują mnie też dostający się na studia, słabi i nienadający się. A wszyscy się zasłaniają tym idiotycznym 'rozwijamy się na studiach, robimy to, co nas interesuje'. Żal.
          • Gość: Kagan Re: Problem z pedagogiką IP: 193.136.157.* 27.09.10, 12:34
            MNiSW oraz CK, weryfikujac kadre nauczajaca owej pedagogiki.
        • Gość: kaśka Re: Problem z pedagogiką IP: *.ghnet.pl 27.09.10, 15:52
          no i co kogo to obchodzi? Jeśli ktoś będzie kiepski to i tak pracy w zawodzie nie znajdzie. Wolny rynek i tak weryfikuje kto się nadaje a kto nie. Ja studiuje to co lubię i mam gdzieś co ktoś o tym myśli. Jeśli nie dostał się na studia to nie dlatego że "słabi" blokowali mu miejsce tylko dlatego że on był słaby. Zmniejszenie liczby studentów niczego nie zmieni bo po pierwsze pedagogów jest na tyle że mogli by wydziały pedagogiczne pozamykać na dobrych 10 lat a nauczycieli dalej by nie brakowało, po drugie to ci wszyscy profesorowie nie mieliby co robić a po trzecie szkoły straciłyby masę pieniędzy. Dlaczego na politechnikach zaczęto tworzyć wydziały zarządzania? Ano dlatego że z kierunków technicznych uczelnie by nie wyżyły.

          > Czaszejść na ziemię; nie każdy musi studiować, a na rozwój za
          > interesować poświęć czas wolny. 5 lat z twojego życia, by przez jego resztę rob
          > ić coś zupełnie innego to najbardziej poronione decyzje jakie mogą być.

          Może i złe ale nasze. Decyzje ludzi wolnych i decydujących o swoim losie. Nikt nie będzie mi mówił co mam robić i gdzie mam robić!
          • Gość: kajtek Re: Problem z pedagogiką IP: *.toya.net.pl 27.09.10, 18:02
            W takim razie nie zapinaj pasów, wciągaj kokainę i nie opłacaj ZUSu - w końcu nikt nie będzie Ci mówił co masz robić. Albo załatw studia tym, co się nie dostali. To też ich decyzja, że chcą studiować, wolna decyzja!

            To jest tak samo, jak z zusem - ktoś, kto nie opłaca, będzie wyciągał rękę po pomoc od państwa. Tak samo naprodukujemy bezużytecznych magistrów i im też ktoś będzie musiał pomóc. Znaleźć pracę, przekwalifikować się, skierować na terapię tych o słabsych nerwach. Niestety nie każdy jest taki sprytny, że potrafi sobie zaoszczędzić na emeryturę - właśnie dlatego jest obowiązkowy zus. I tak samo należy zrobić ze studiami, bo przerost absolwentów jest okej i całkiem naturalnym zjawiskiem jak naturalne bezrobocie, ale to co się wyprawia teraz (10% wszystkich studentów I roku w 2008 to studenci pedagogiki!) to już przesada.

            Za niedługo kasjerka w banku będzie musiała mieć MBA, umieć programować w C#, znać SAP, prawo jazdy C i kurs feng shui.

            Zrozum, gdyby wszyscy robili to, na co mają ochotę, to byłby ładny rozpier***. A teraz mamy JUŻ sytuację, że człowiek z predyspozycjami kasjera w tesco kończy studia wyższe. Ładnie, przepięknie.
      • Gość: ortofaszysta Re: Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu IP: *.chello.pl 26.09.10, 23:06
        > a wbrew namową poszłam na typowo humanistyczny kierunek romanistyka i wcale nie

        Omujborze. Prawdziwa chumanistka. NamowOM DKN!!!
    • Gość: Kroton Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu IP: *.net129.okay.pl 26.09.10, 16:58
      o jaki biznes chodzi "pracodawcom"?
    • Gość: gosc Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu IP: *.19.165.94.osk.enformatic.pl 26.09.10, 17:05
      to prawda, ze uczelnie produkują bezrobotnych, jednakże to rząd wyznacza główne drogi rozwoju gospodarczego kraju a co za tym idzie to rząd własnie powinien określać np. ze za lat 5, 10, 20 będziemy potrzebować w danych sektorach specjalistów w konkretnych dziedzinach czy chodźby kadry do przeszkolenia zawodowego i ile to będzie kosztowało. Jak do tej pory zamiast za rzetelną prace sie wziać to rząd razem z posłami i senatorami uprawia polityke trzymania się koryta za wszelką cenę a ludzie z wykształceniem ladują na zmywaku gdy tymczasem skretyniali posłowie proponują jako rozwiązanie tzw bykowe i wzrost wieku emerytalnego. owszem należałoby znieść przywileje emerytalne pewnych grup zawodowych jednak to i tak nie rozwiąże problemu.
    • Gość: looool Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu IP: *.adsl.inetia.pl 26.09.10, 17:07
      super ranking. Amerykanie 152 uczelnie... na wiekszosci poziom jak w dobry liceum...
      • Gość: ech Re: Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 19:08
        Nie wiesz o czym mówisz. Ale jak się mieszka w du..e to gów.o widać.
      • Gość: ale kolego Re: Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu IP: *.pool.mediaWays.net 26.09.10, 19:10
        nie masz pojęcia o czym sie wypowiadasz...
        czyżby "typowy polski absolwent"?
      • antysionx.1 Re: Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu 27.09.10, 05:23
        do "looool " - skonczylem " osemke " w poznaniu ( dawno ! ) -

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka