Dodaj do ulubionych

Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce

17.02.11, 07:37
Niestety, wracają czasy, że je się żeby przeżyć. Dochodzi do absurdów w stylu - cukier w Niemczech kosztuje 2.52 - w Żabce 4.80, Kitekat puszka 400g 1.51 - w Polsce w Tesco 3.20.
Obserwuj wątek
    • Gość: ja Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.man.bydgoszcz.pl 17.02.11, 10:03
      Alma to zwykły dyskont. Przynajmniej "od środka".
      • najlepszygeorge Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce 17.02.11, 17:23
        Ojej, Alma i Bomi - mekka i symbol współczesnych japiszonów, chce równać do 'biedy', czyli sklepów dla pospólstwa. I gdzie teraz ta armia przedstawicieli handlowych będzie robić zakupy, żeby nie spotkać biedoty?

        A panu prezesowi to gratuluję jasności umysłu za odkrycie, że w polskiej spożywce jak i wszędzie indziej konkuruje się niższą ceną, a jakość dla większości klientów to drugorzędna sprawa.
        • Gość: Yans chciałeś się popisać - jakość w Alma to mit IP: *.pawp.park.gdynia.pl 17.02.11, 17:38
          mamy Almę dosłownie pod domem - robienie w niej zakupów to idiotyzm czystej wody. Pomijając takie sytuacje gdzie warzywa są zazwyczaj słabe i popsute, piersi kurczaka wyrażnie poterminowe a na jourtach masa produktów przeterminowana.

          Kupujemy raz w tygodniu w TESCO, dużej Biedronce albo Kauflandzie. Że jest taniej to wiadomo, ale tamtejsze jedzenie jest po prostu równie dobre.

          Przejdź się kiedyś do Biedrony, zobacz ceny warzyw i owoców. Popatrz sobie na ceny mięsa albo ciastek, przekąsek.
          Nie kupując w Alma obniżyliśmy koszt utrzmania na jedzenie prawie dwukrotnie gdzie kupujemy więcej niż w suto wyposażonych delikatesach.

          • Gość: Leon czy będzie można kupić europierdzielki (bączki)? IP: *.dynamic.chello.pl 17.02.11, 17:47
          • miguell Re: chciałeś się popisać - jakość w Alma to mit 17.02.11, 17:51
            Dobry komentarz
            Wydaje mi się, że dyskonty mają także dlatego dobrą jakość bo tam towar nie leży tylko z założenia schodzi w ciągu 24/48h.

            Zdenerwowało mnie zaś zdanie
            "Uczymy, że wina za 15 zł i za 40 zł różnią się. Że można zjeść zwykły pasztet, ale czasami warto spróbować tego z Gaskonii"

            Nie chcę próbować pasztetu z Gaskonii. Wolę próbować rodzime pasztety :)
            Mam wrażenie, że dużo już polaków pozbyło się kompleksów i potrafi doceniać i być dumnym z regionalnych produktów.

            Paradoksalnie dyskonty Biedronka a teraz LIDL biją się o palmę pierwszeństwa pod względem udziału produktów pochodzących z Polski
            Nareszcie!
            • Gość: mixer Re: chciałeś się popisać, itd. IP: 173.233.203.* 17.02.11, 18:31
              "Uczymy, że wina za 15 zł i za 40 zł różnią się."

              Kupilem ostatnio (rzecz dzieje sie na poludniu USA)
              dwa rodzaje wina - jeden po 7,99 $ za butelke
              i drugi po 29.90 $ za butelke i... zaden z moich
              kilkunastu gosci nie byl w stanie odroznic ktore
              jest ktore. A byli to ludzie, ktorzy juz troche
              wina zdazyli w swoim zyciu wypic!
              • Gość: xki Re: chciałeś się popisać, itd. IP: *.net.pulawy.pl 17.02.11, 22:23
                jeśli tego samego wieczora to faktycznie, różnią się te za 5zł za 'butelkę' od tych za 10-15, nic więcej, reszta to autosugestia i ładna butelka
            • misself Re: chciałeś się popisać - jakość w Alma to mit 17.02.11, 18:37
              miguell napisał:
              > Nie chcę próbować pasztetu z Gaskonii. Wolę próbować rodzime pasztety :)
              > Mam wrażenie, że dużo już polaków pozbyło się kompleksów i potrafi doceniać i b
              > yć dumnym z regionalnych produktów.

              Ale nie dostaniesz produktów ekologicznych czy z certyfikatem Slow Food w Lidlu czy Biedronce :-) Choćbyś się skichał, "rodzime pasztety" to sobie możesz zrobić w domu albo kupić w lokalnym mięsno-wędliniarskim.

              > Paradoksalnie dyskonty Biedronka a teraz LIDL biją się o palmę pierwszeństwa po
              > d względem udziału produktów pochodzących z Polski

              A konkretnie? Polskie produkty w większości są droższe niż te chińskie - a dla przeciętnego klienta dyskontu parę groszy różnicy ma znaczenie.

              Nie mam nic do dyskontów, mieszkam naprzeciwko Lidla i odwiedzam go często, jestem niezmiennie fanką ich nabiału i wielu innych produktów, żałuję bardzo, że do Biedronki mam daleko, bo też bym chodziła. Ale to, co opisano w artykule, że delikatesy wzięły przykład z dyskontów, a dyskonty z delikatesów pod względem niektórych chwytów marketingowych nie znaczy, że te dwa rodzaje sklepów się zrównają ze sobą... Asortyment dalej się będzie mocno różnił.
              • Gość: swoboda_t Re: chciałeś się popisać - jakość w Alma to mit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.11, 21:29
                misself napisała:

                > A konkretnie? Polskie produkty w większości są droższe niż te chińskie - a dla
                > przeciętnego klienta dyskontu parę groszy różnicy ma znaczenie.

                A konkretnie, to prawie wszystko w Biedronce jest made in Poland. W niemieckich dyskontach udział polskich produktów jest już znacznie mniejszy.
                • tomekjot Re: chciałeś się popisać - jakość w Alma to mit 17.02.11, 21:41
                  w lidlu jest znaczny udział produktów niemieckich. Zresztą tam można kupić chyba w każdym asortymencie coś co pochodzi z Niemiec
            • kosmiczny_swir Jedzenie w Polsce jest do bani 17.02.11, 21:07
              Jedzenie w Polsce jest do bani. Coraz gorsze. Za każdym razem, kiedy przyjeżdżam do Polski, jakość polskiego jedzenia spada. Kilogram szynki albo kiełbasy wyprodukowany z pół kilograma mięsa, chleb pełen chemicznych dodatków, fatalne makarony, jogury z mleka w proszku, podróbki małsa ipt. Jednym słowem, w polskich sklepach jest coraz więcej ersatzproduktów.

              Nie ma w tym nic dziwnego - Polacy biednieją i do biedniejących konsumentów dostosowują się producenci.
          • Gość: xki Re: chciałeś się popisać - jakość w Alma to mit IP: *.net.pulawy.pl 17.02.11, 22:22
            w tesco jest drogo, lepiej jakiś faktycznie carrefour, real, auchan, cokolwiek,
            mam wrażenie że tesco akurat mnóstwo kasy trzepie na 'wszystko i 24h' to już tanio być nie musi


            a biedronka ssie bo kartą nie można płacić, kto by chciał ogrom kasy na całotygodniowe zakupy w kieszeni nosić, ja nie umiem
        • Gość: jaca Bomi to zwykly spozywczak IP: *.swietojanska.net 17.02.11, 18:08
          ale zeruje na tym ze dla niektorych obciach isc do lidla. kiedys spotkalem w lidlu kolezanke zony, spalila buraka i mowi ze przyszla tu bo w bomi czegos tam nie bylo... to nie jest kit, to prawda. Ja kupuje i w jednym i drugim sklepie, nie mam problemow mentalnych a w bomi jest po prostu drogo no i z towarami delikatesowymi tez u nich co raz gorzej.
          • Gość: mixer Re: wzgledne pojecie 'luksusowego' towaru... IP: 173.233.203.* 17.02.11, 18:24
            Wszystko jest wzgledne... przykladowo krewetki (mrozone) w USA mozna dostac w praktycznie wszystkich wiekszych sklepach spozywczych ("grocery store") i nikt tego nie uznaje za jakis "towar luksusowy"...
            • Gość: swoboda_t Re: wzgledne pojecie 'luksusowego' towaru... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.11, 21:31
              Wyobraź sobie, że w Polsce też. Krewetki są choćby w Biedronce.
        • Gość: Krak Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.wroclaw.vectranet.pl 17.02.11, 18:42
          najlepszygeorge - to chodz sobie do biedronki albo gdzie chcesz i nie obrazaj prosze klientow innych sieci. ciekawe czy twarza w twarz bys komus tak powiedzial. ja na przyklad wcale nie mam duzo siana i juz dawno odkrylem ze alma jest tania, ale chodze tam, bo jest po prostu duzo czysciej i duzo mniejsze kolejki.

          obrazaniu sie wzajemnym w necie mowmy stanowcze nie.
          • Gość: najlepszygeorge Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.dynamic.chello.pl 17.02.11, 19:27
            Urzekła mnie twoja wrażliwość...
        • Gość: Tomek Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.wroclaw.mm.pl 17.02.11, 18:43
          Świetny komentarz !!! Pozdrawiam
      • misself Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce 17.02.11, 18:31
        Gość portalu: ja napisał(a):

        > Alma to zwykły dyskont. Przynajmniej "od środka".

        Wygooglaj sobie, czym charakteryzują się dyskonty, a dopiero potem opluwaj byłych pracodawców.
    • tt33 Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce 17.02.11, 10:08
      Prosta sprawa, jako społeczeństwo ubożejemy.
      Tak jak są proszki do prania dla Polaków, kawa dla Polaków, niższej jakości. Tak będą delikatesy dla Polaków.
      Z francuzów został już tylko Carrefour, reszta z naszego rynku uciekła.
      • Gość: ky Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.radom.vectranet.pl 17.02.11, 11:12
        > Z francuzów został już tylko Carrefour, reszta z naszego rynku uciekła.

        Oraz Leclerc
        • luni8 Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce 17.02.11, 17:35
          > > Z francuzów został już tylko Carrefour, reszta z naszego rynku uciekła.
          >
          > Oraz Leclerc

          Bo zagraniczne markety nie dostają już gigantycznych dotacji czy ulg za otworzenie placówki.
          Pamiętam jak u mnie w miasteczku w jednym miejscu market co 2-3 lata zmieniał nazwę. Wszystko by co te 2-3 lata można było formalnie otworzyć to jako nową placówkę wraz ze wszelkimi bonusami do inwestycji.
        • Gość: Gummo Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 17.02.11, 18:14
          A Auchan jest z MARSA.
        • tomekjot Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce 17.02.11, 20:06
          Z Leclerca to się nabijali już Anglicy w serialu Allo Allo, robiąc z niego gamoniatowego przedsiębiorcę pogrzebowego:))
      • Gość: Jojo Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.dip.t-dialin.net 17.02.11, 12:38
        Ty biedny Polaku skad te rewelacje od Gozdzikowej czy od ojca-malwersanta?
        • Gość: podatnik Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.uznam.net.pl 17.02.11, 15:41
          Mieszkam tuż obok granicy niemieckiej, często jeżdżę tam na zakupy i potwierdzam to, że w Polsce nie jest taniej obiektywnie - wrażenie taniości uzyskuje się przez to, że towary u nas są w mniejszych opakowaniach, gorszej jakości. Stąd jednostkowo wygląda to taniej, lecz de facto mamy te same ceny lub wyższe, za gorszej jakości wyroby. W Niemczech kupujemy masło, mięso, kosmetyki i chemię, sery, pieczywo, słodycze, mrożonki, warzywa, kawę, wina, ubrania, elektronikę. W Polsce kupujemy paliwo (już niewiele tańsze, biorąc pod uwagę niższą jakość) i drobiazgi potrzebne teraz, których zapomnieliśmy kupić po tamtej stronie granicy. Po polskiej stronie sklepy się zamykają, liczba wolnych lokali w mieście jest porażająca, w najlepszych punktach. Są dosłownie wszędzie. Ceny najmu też spadają, liczba ludności spada. Ot, "zielona wyspa".
          • Gość: z Grecji Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.warszawa.mm.pl 17.02.11, 17:21
            Zapraszam do Grecji, gdzie ceny są znacznie wyższe niż w Polsce. Chleb 2 EUR, paliwo 1,70 EUR, mały jogurt 1,20 EUR, energia to ok. 200 EUR co 2 miesiące, telefon + Internet 60 EUR co 2 miesiące, itp. Polska to jest bardzo tani kraj.
            • Gość: scyzor Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.11, 17:33
              za internetz kablówką płacę drożej (280 zł za 2 miesiące to jekieś 70 euro , za energię płacę tyle samo, jogurtów nie jadam, bo mnie nie stac...
            • i-marszi Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce 17.02.11, 18:12
              > Zapraszam do Grecji, gdzie ceny są znacznie wyższe niż w Polsce. Chleb 2 EUR, p
              > aliwo 1,70 EUR, mały jogurt 1,20 EUR, energia to ok. 200 EUR co 2 miesiące, tel
              > efon + Internet 60 EUR co 2 miesiące, itp. Polska to jest bardzo tani kraj.

              To warszawa jest w Grecji ? warszawa.mm.pl
      • Gość: mm Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.ghnet.pl 17.02.11, 17:40
        Auchan, Leroy Merlin
      • Gość: Matylda Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.11, 18:55
        Doczytaj, które kraje są właścicielami sieci Lidl oraz Biedronka :)
      • Gość: meee ubożejemy? niekoniecznie IP: *.jjs-isp.pl 17.02.11, 21:27
        Raczej (nie tylko w naszym kraju) chcemy więcej i więcej, nieważna jakość. Beznadziejne jedzenie, nafaszerowane chemią, ale w Polsce jest kult mięsożerstwa, musi być dużo, nie jak za biednych czasów. Owszem, sporo jest ludzi żyjących na styk, ale chyba jednak nie większość.
    • Gość: opty Spada liczba sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.11, 11:01
      te wszystkie argumenty są zrozumiałe,
      ale to zmierza (w dłuższym czasie) do wytwarzania coraz gorszej jakościowo żywności,
      bo jesli wszystko MUSI byc tanie, nie może być jednocześnie najwyższej jakości,
      społeczeństwo biedne godzi sie na to, bo nie ma wyjścia :(
      ale jakoś mi żal tych delikatesów, czasem były ostatnią deską ratunku dla gotujących jakieś specyficzne dania albo dla szukających innych produktów niż dyskontowe
      • Gość: Lord podziękujcie TUSKowI za wyższy VAT fanboje PO :) IP: *.wroclaw.mm.pl 17.02.11, 12:23
        teraz dołoży Wam jeszcze jeden procent po nowym roku a Wy a sobie kupi nowe limuzyny, vipowskie samoloty, i jak to ostatnio było ... podwyższą pensję Kwachowi i Elektrykowi bo 11 tyś na miesiąc jest wg. nich uwłaczające : wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9052695,Byli_prezydenci_dostali_podwyzke__Ich_pensje__uwlaczaly_.html
        • miguell Re: podziękujcie TUSKowI 17.02.11, 17:42
          Ja dziękuję mu za to, ze obniżono podatek PiT, co inne partie obiecywały ale nikomu nie udało się dotąd zrobić
          Poza tym gdy w Europie popyt wewnętrzny spada w Polsce rośnie jak szalony >10% r/r

          Tekst jest o zmianie strategii delikatesów a nie o polityce wtórny analfabeto
        • Gość: mixer Re: podziękujcie TUSKowI za wyższy VAT ? IP: 173.233.203.* 17.02.11, 18:39
          "Teraz dołoży Wam jeszcze jeden procent po nowym roku a Wy a sobie kupi nowe limuzyny, vipowskie samoloty"

          Juz dawno temu nalezalo kupic nowe samoloty...

          P.S. Samolot to nie jest cos co kupuje sie na rok, czy dwa.
          Moze sluzyc przynajmniej kilku prezydentom i premierom!
    • leszekk_k klasy sredniej brak 17.02.11, 12:35

      Delikatesy kuleja, bo w Polsce praktycznie nie ma klasy sredniej,
      99 % placi PIT'a w pierwszym progu podatkowym

      a ta garstka managerów to przyzwoicie zarabia, to czesto
      spłaca jakieś mega kredyty,

      a te luksusowe auta na naszych ulicach, to raczej iluzja bogactwa, w większosci w leasing
      lub na kredyt
      • luni8 Re: klasy sredniej brak 17.02.11, 17:38
        Nie ma klasy średniej bo państwo usilnie z nią walczy.
        Na zachodzie większość klasy średniej to przedsiębiorcy. U nas w takich się bije ze wszystkich stron.
        • kosmiczny_swir W g**e byłeś, g**no wiesz. 17.02.11, 21:10
          W g**e byłeś, g**no wiesz. Na zachodzie klasa średnia to większosć społeczeństwa. Biedni i bogacze to margines. U nas jest większość ludzi biednych, torchę ludzi średnio zamożnych i torchę ludzi kosmicznie bogatych.
    • Gość: Nieqmaty Spada liczba sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.gdynia.mm.pl 17.02.11, 13:39
      ...eee...a dlaczego klient ma ZA TO SAMO bulić w delikatesach więcej ?
      Rozumiem że można płacić więcej za towary ekskluzywne czy po prostu rzadkie - w mojej wsi jest sklep delikatesowy, w którym można kupić różne cudeńka (np cała półka oryginalnych azjatyckich przypraw). Samych sosów chyba ze dwadzieścia. Córa, która lubi pichcić "po japońsku" przepuszcza tam całe kieszonkowe.
      Ale jeżeli TEN SAM proszek do prania czy TĄ SAMĄ kawę można kupić w Bomi i w Biedronce, z tym że w Biedronce 20% taniej, to o czym my mówimy ?
      • Gość: Młodzi Dynamiczni Re: Spada liczba sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.adsl.inetia.pl 17.02.11, 17:38
        > ...eee...a dlaczego klient ma ZA TO SAMO bulić w delikatesach więcej ?

        Bo Młodzi Dynamiczni mają tak wyprane mózgi, że płacili więcej. Za pieniądze z kredytu, ale to już inna bajka.
    • Gość: na-plus Biedronka górą! IP: *.netfala.pl 17.02.11, 16:08
      A mówiłem - BIEDRONKA GÓRĄ!
      na-plus.blogspot.com/2011/01/bedronka-gora.html
      • billy.the.kid Re: Biedronka górą! 17.02.11, 17:23
        tate,dlaczego jedne grapefruity masza sklepie po 1 zł, a inne po dwa zł?????
        a bo to widzisz icku-jeden chce kupić [po jeden zł. ale sa tacy co chcą po 2 zł.
        • tomekjot Re: Biedronka górą! 17.02.11, 20:10
          A później narzekają, że nie mają z czego na emeryturę odkładać.
          Ja z żona robię zakupy w biedronce, carrefourze i Tesco - w takiej kolejności
          Kilka lat temu nie byłem przekonany do biedronki- podobnie jak najwięksi polscy producenci art, spożywczych. Jednak w ostatnich dwóch katach zrobili duży krok do przodu.
      • Gość: o_O Re: Biedronka górą! IP: *.dynamic.chello.pl 17.02.11, 17:27
        "Uczymy, że wina za 15 zł i za 40 zł różnią się. "

        litosci, niby czym? roznica jest taka, ze na jednym marza wynosi kilkanascie procent, a na drugim kilkaset. wystarczy porownac ceny win we francji, wloszech czy hiszpanii z tym, co stoi na polskich polkach. u siebie zaplacimy za butelke 40-50-60zl, podczas gdy za granica kosztuje max 5 euro, a pelno jest dobrych win ponizej 2 euro za butelke.

        cale szczescie, ze czesto wyjezdzam do hiszpanii wiec zawsze przywoze ze soba pare butelek "wina premium", za ktore place nie wiecej niz 10zl. roznica jest tylko taka, ze pozostale 30zl znajduja sie nadal u mnie w portfelu, a nie w kasie delikatesow.
        • Gość: najmądrzejszy Re: Biedronka górą! IP: *.dynamic.chello.pl 17.02.11, 21:40
          Z tymi winami to chyba prawda, bo można kupić 'to lepsze', czyli wydać 70 pln i wylać do zlewu lub najeść się wstydu przed gośćmi :/
        • Gość: ondina Re: Biedronka górą! IP: 80.29.1.* 18.02.11, 01:09
          dobre wino to takie ktore Ci smakuje - tak mi przynajmniej powiedziala pani enolog gdy kiedys poszlam na jakies warsztaty o winie
          mnie smakuje wino z Toro Gran Reserva, a wedlug mojego brata takie wino wykrzywia ryj, ze tak sie brzydko wyraze, i woli jakies polslodkie z Bulgarii, a moja mama takowe z Gruzji. i wszyscy sa zadowoleni, bo kazdy pije co mu sie podoba i NIE KRYTYKUJE GUSTOW innych.

          a ten idiota co mowi o tej roznicy cenowej...... to nie chodzi o cene, zakompleksiony czlowieczku, tylko o to z jakich winogron jest zrobione, ile lezakowalo, jaki ma zapach blah blah blah (nie pamietam juz dokladnie)

          z tymi cenami win w PL to mnie szlag trafia jak widze WINO STOLOWE za 40 zl (10 euro) z Hiszpanii, a te z DO (z konkretnego regionu) po 80 zl w gore...... i to nawet nie Crianza tylko Jovel (mlode)...... to jakies 80 % DROZEJ niz ich prawdziwa cena, ehhhhhh.......
    • Gość: X Poszli po rozum do głowy... IP: 212.180.165.* 17.02.11, 17:20

      Klien który za taką sama np. puszkę kukurydzy czy wspomnianą colę płaci więcej bo to "delikatesy" - nie jest "aspirujący" tylko raczej "na głowę upadnięty"...

      Delikatesy jak dla mnie są po to, żeby kupić towary, których nie ma w normalnych sklepach.
      A z marżami jakie mieli, nic innego się tam nie opłaca kupowac.
      • najlepszygeorge Re: Poszli po rozum do głowy... 17.02.11, 17:28
        Nie pisz tak, bo za chwilę odezwą się ci, którzy twierdzą, że zielony groszek w puszce za 1,49 zl, to inny groszek niż ten za 3,29 zł :) Ten drugi podobno jest pozłacany :D
        • luni8 Re: Poszli po rozum do głowy... 17.02.11, 17:41
          > Nie pisz tak, bo za chwilę odezwą się ci, którzy twierdzą, że zielony groszek w
          > puszce za 1,49 zl, to inny groszek niż ten za 3,29 zł :) Ten drugi podobno jes
          > t pozłacany :D

          Czasem różnica rzeczywiście istnieje.
          Niestety zazwyczaj różnica sprowadza się tylko do tego że jeden jest reklamowany, a drugi jest pod marką sklepu.
        • Gość: Greg Nie stać mnie na tanie produkty IP: *.acn.waw.pl 17.02.11, 18:21
          I tu się z Tobą nie zgodzę, bo za chwilę powiesz, że kiełbasa za 15 zł/kg nie różni się od tej za 25 zł/kg. A różnica, podobnie jak z serem, masłem czy innymi produktami jest zdecydowana. Kiedyś kierowałem się głównie ceną (niską), kilka razy kupiłem coś w promocji, a później lądowało to u mnie w koszu bo nie dało się tknąć.
          Dlatego przekalkulowałem, że nie opłaca mi się kupować tanich rzeczy, wyrzucać ich do kosza i kupować jeszcze raz. Lepiej dopłacić i kupić lepsze, czyli niestety droższe.
          Stąd np. zamiast "szynki" (ze zmielonych różnych kawałków) nafaszerowanej wodą i konserwantami za 18zł, kupuję suchą za 35zł, gdzie jest samo mięso i która poleży mi 2 tyg.
          Podobnie z wiejską czy żółtym serem za >20zł.

          Uprzedzając liczne komentarze dodam, że oczywiście nie jest to reguła i można czasem trafić coś taniego a dobrego. Jednak rzadko dotyczy to jedzenia, a szkoda mi pieniędzy na testy.

          Kluczową w powyższej dyskusji kwestią jest określenie skąd wynika różnica cen:
          -jeśli mówimy o tych samych produktach tych samych marek, to oczywistym i logicznym jest kupowanie ich tam gdzie taniej (po co przepłacać).
          -jeśli zaś cena wynika z jakości, to tutaj zostaję przy swoim zdaniu, że nie stać mnie na tanie produkty (chyba, że mam sprawdzone).

          Ps. Groszek czy kukurydza za 1,30 nie ma smaku i rozlatuje się jak rozgotowany, zamiast być kruchy. Dlatego kupuję za 1,99
          • Gość: X Re: Nie stać mnie na tanie produkty IP: 212.180.165.* 17.02.11, 18:40
            Ale ja pisałem o _tej samej puszce tej samej firmy_!

            Jeżeli w delikatesach kosztuje 20-30-i więcej % drożej niż w Oszołomie, Tesco, Biedronce, a często i w lokalnym sklepie, to o czym mowa ?
            Przecież co najmniej połowa produktów tam jest także dostępna gdzie indziej.
            • Gość: Greg Re: Nie stać mnie na tanie produkty IP: *.acn.waw.pl 17.02.11, 20:24
              W takim przypadku nie podlega to dyskusji, logicznym jest kupowanie tam gdzie dany produkt jest tańszy.
              Jednak trudno mi sobie wyobrazić celową jazdę przez pół miasta po 2 puszki kukurydzy, mleko i butelkę piwa, jeśli mam w okolicy delikatesy, gdzie mogę przy okazji kupić lepsze produkty.
              Wtedy zostaje prosta kalkulacja kosztów przejazdu i mojego czasu oraz różnicy w cenie.
              Osobiście nie wyobrażam sobie wielkich zakupów (uzupełniania zapasów) za kilkaset zł w tego typu delikatesach, jeśli większość można kupić gdzieś taniej.
              • Gość: X Re: Nie stać mnie na tanie produkty IP: 212.180.165.* 18.02.11, 00:06
                No ale dokładnie o to chodzi.
                Sprawy typu woda, soki, puszki itd. itp. to nie tam. Tylko w ten sposób sami strzelają sobie w stopę, bo w ten sposób nie będzie się kalkulowało jechać specjalnie po jakąś jedną duperelę (szczególnie że inne sklepy też poszerzają ofertę...)
          • Gość: kretko Re: Nie stać mnie na tanie produkty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.11, 21:42
            Gość portalu: Greg napisał(a):

            > I tu się z Tobą nie zgodzę, bo za chwilę powiesz, że kiełbasa za 15 zł/kg nie r
            > óżni się od tej za 25 zł/kg. A różnica, podobnie jak z serem, masłem czy innymi
            > produktami jest zdecydowana. Kiedyś kierowałem się głównie ceną (niską), kilka
            > razy kupiłem coś w promocji, a później lądowało to u mnie w koszu bo nie dało
            > się tknąć.
            > Dlatego przekalkulowałem, że nie opłaca mi się kupować tanich rzeczy, wyrzucać
            > ich do kosza i kupować jeszcze raz. Lepiej dopłacić i kupić lepsze, czyli niest
            > ety droższe.
            > Stąd np. zamiast "szynki" (ze zmielonych różnych kawałków) nafaszerowanej wodą
            > i konserwantami za 18zł, kupuję suchą za 35zł, gdzie jest samo mięso i która po
            > leży mi 2 tyg.
            > Podobnie z wiejską czy żółtym serem za >20zł.

            Nie rozumiesz poprzednika.
            On nie pisze o "szynce" za 18 i szynce za 35. On o tym, że trzeba mieć nie po kolei, żeby kupować ten sam groszek tego samego producenta w takim samym opakowaniu po wyższej cenie.
            • Gość: Ewa Re: Nie stać mnie na tanie produkty IP: *.acn.waw.pl 17.02.11, 22:33
              Nie sadzisz chyba, ze ten sam groszek kosztuje 1,49zl i 3,29zl.
              Tu jest mowa o gorszym i lepszym groszku (moze markowym i no name).
              • Gość: mam-alme-w-okolicy Re: Nie stać mnie na tanie produkty IP: *.dynamic.chello.pl 17.02.11, 23:03
                Ależ właśnie Ewo o to chodzi. Różnica nie jest aż taka, niemniej jednak w Almie te same produkty są droższe niż w Auchan/Tesco/Carrr... Większość produktów.
      • Gość: antychreza Re: Poszli po rozum do głowy... IP: *.toron.pl 17.02.11, 17:47
        Przypomniał mi się materiał o gościu, co kupował w Almie papier toaletowy z jakimiś cudami na kiju za 13 zł. I twierdził, że jego goście poznają jego klasę po tym czym się u niego podcierają. Groszku nie jadam, ale ciecierzyca z Rolnika za 2 zł i Metelliany za 2,60 zł jest znacznie lepsza niż Bonduelle na ponad 4 zł.
    • Gość: Młodzi Dynamiczni Młodzi Dynamiczni biorą pierwszą lekcję życia IP: *.adsl.inetia.pl 17.02.11, 17:34
      Co się stało? - Nasz klient to zazwyczaj człowiek młody, który dba o domowy budżet. Jak przez kryzys dostaje ratę kredytu we frankach o 800 zł wyższą niż przed kryzysem, to nie chce płacić gigantycznej marży za puszkę coli. Czułby się oszukany.

      Przepłacić za puszkę Coli to "małe piwo. :-)

      Ale przepłacić za czterdziestometrowy "apartament" w blokowisku... To jak mają się czuć?! :-)
      • Gość: s Re: Młodzi Dynamiczni biorą pierwszą lekcję życia IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 17.02.11, 17:53
        niezłe
      • Gość: dragontatoo Re: Młodzi Dynamiczni biorą pierwszą lekcję życia IP: *.play-internet.pl 17.02.11, 18:18
        Otóż to, dobrze powiedziane;)
    • krowanapastwisku Bomi dopiero teraz to zobaczylo? 17.02.11, 17:38
      Bardzo czesto robilem zakupy w Bomi, nawet dostalem jakas karte lojalnosciowa i nadal mnie stac na robienie tam zakpow ale przestalem. Firma poprostu zatracila granice miedzy byciem delikatesami a sklepikiem nastawionym na zdzierstwo z klienta. I nie chodzi o to ze importowane oliwki, wybrane rodzaje wedlin czy serów maja swoja cene tylko o to ze sloik majonezu Winiar ktory bardzo lubie normalnie kosztuje od 4-6 PLN w Bomi dobijal do prawie 10 PLN. Komus sie poprostu cos pogibalo a ja naprawde moge wydac moje pieniadze gdzie indziej bo wiem ze majonez tej samej firmy kupiony za 5 PLN smakuje jak ten za 10 z Bomi.
      • Gość: Yans dokładnie jak piszesz IP: *.pawp.park.gdynia.pl 17.02.11, 17:50
        W Almie PiwoŻywe jest za 4PLN a w sklepie naprzeciwko za 3 PLN.

        Zrobiłem zakupy w Biedronie za 250 PLN [w domu cztery osoby - dwoje dzieci, żona i ja]. Mija 7my dzień i będzie trzeba pojechać znowu na zakupy. Jemy razem trzy posiłki dziennie, dzieci mi rosną więc jedzą sporo. Za 250 PLN to kupię jedzenia w Almie na może trzy dni i taka jest różnica.
        • r_mol Leczenie raka będzie cię kosztować więcej 17.02.11, 18:19
          No ale to twój wybór.
          • Gość: najmądrzejszy Re: Leczenie raka będzie cię kosztować więcej IP: *.dynamic.chello.pl 17.02.11, 19:18
            Jasne, bo ketchup Pudliszek kupiony w Biedronie jest badziej rakotwórczy od ketchupu Pudliszek z kupiony w Almie.
            • Gość: stary Re: Leczenie raka będzie cię kosztować więcej IP: *.dynamic.chello.pl 17.02.11, 19:28
              A proszek Vizir, czy płyn do mycia naczyń PUR z Biedronki gorzej piorą i zmywają niż ten z Bomi.
    • Gość: janczar42 Spada liczba sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.dynamic.chello.pl 17.02.11, 17:58
      Na moim osiedlu Bomi wygryzło Zatokę /niecny układ z zarządem Sp.Mieszk./ i się dopiero zaczęła nędza handlowa - koszty wzrosły,towarów "delikatesowych" niewiele,wcale nieatrakcyjne cenowo,a do tego pozostawiająca wiele do życzenia obsługa:niekulturalna,niechlujna!!,nieżyczliwa i bezczelnie oszukująca!!
      Na nasze szczęście pojawił się Lidl,który w większości zaspakaja nasze potrzeby i życzenia.
      A w odwodzie mamy niedaleko Biedronkę do której też warto zawitać - a Bomi omijamy z daleka.
      • Gość: sybilla Re: Spada liczba sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.pruszcz.mm.pl 17.02.11, 18:52
        czyżby Pan z Zaspy?
    • Gość: rozsądny człowiek Czy pijarowcy Lidla, Biedroniki i reszty IP: *.toya.net.pl 17.02.11, 18:13
      dyskontowego badziewia moga nauczyć swoich pisarczyków na forach:
      - poprawnej polszczyzny,
      - ortografii,
      - poprawnej argumentacji,
      - żeby potrafili być wiarygodni dla tych, których próbują przekonać do płacących im za tę robotę sklepów?
      Przecież głupot, które wypisują, nie da się czytać!
      • Gość: Gummo Re: Czy pijarowcy Lidla, Biedroniki i reszty IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 17.02.11, 18:16
        Zakładam się, że za niedługo te wszystkie delikutasy padną i ich miejsce zajmie bjedrona.
    • thauramarth Spada liczba sklepów delikatesowych w Polsce 17.02.11, 18:14
      Na calym swiecie nawet ludzie wzglednie zamozni robia zakupy w walmartach czy innych biedronkach. A delikatesow chodza okazjonalnie. Jesli u nas status materialny pokazuje sie poprzez zakupy w delikatesach, to jedynie pokazuje to nasza biede...
      • Gość: escobar Re: Spada liczba sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.tvgawex.pl 17.02.11, 18:28
        dziwna polska mentalność, widziałem ostatnio kolesia miał spodnie z bazaru po 50 pln kurtkę, buty podobnie; ale sprowadził sobie z Niemiec 2 letnia srebrną skodę octawie i kłuje w oczy sasiadom, a pewnie zajada w domu metęe czy pasztetową gapiąc sie w telewizor...
        • misself Re: Spada liczba sklepów delikatesowych w Polsce 17.02.11, 19:18
          Gość portalu: escobar napisał(a):
          > ale sprowadził sobie z Niemiec 2 letnia srebrną sk
          > odę octawie i kłuje w oczy sasiadom, a pewnie zajada w domu metęe czy pasztetow
          > ą gapiąc sie w telewizor...

          Bezczelny! Takim drogim samochodem jeździ, a żre pasztetówę.
      • jamesonwhiskey Re: Spada liczba sklepów delikatesowych w Polsce 17.02.11, 23:49

        > Na calym swiecie nawet ludzie wzglednie zamozni robia zakupy w walmartach czy i
        > nnych biedronkach.

        swiatowiec sie znalazl , ludzie wzglednie zamozni wydaja 10 moze 15% dochodu na jedzenie
        wiec nie musza sie bujac po dyskontach zeby zaoszczedzic jakies grosze a wrecz moga pare groszy doplacic za lepszy komfort zakupow

        w uk masz z supermarketow po jednej stronie
        Marks & Spencer, Waitrose po drugiej netto czy lidla a w srodku tesco i asde


        > A delikatesow chodza okazjonalnie

        tylko gdzie te delikatesy sa ? ja nie widzialem (harrodsa nie licze)
        wszelaki towar jest w supermarkecie nie w dyskonie
        a towar odjechany w sklepikach "specjalistycznych" azjatycki czy wloski czy jaki tam sobie chcesz
    • r_mol He he, kto w ogóole kupuje w Biedzie czy Lidlu? 17.02.11, 18:14
      Bezrobotni chyba. Albo "młodzi wykształceni z dużych miast" na pierwszej posadzie za tysiąc dwieście na rękę.
      • Gość: Pimpek Re: He he, kto w ogóole kupuje w Biedzie czy Lidl IP: *.dynamic.chello.pl 17.02.11, 22:48
        No zaskoczę Cię. Mieszkam w Wawie, zarabiamy z mężem sporo, a ze nie mamy jeżdżę dzieci, to wydajemy tylko na mieszkanie i na siebie. Moglibyśmy robić zakupy tylko w delikatesach, tylko po co? Do Bomi i do Kuchni Swiata, ew. do części spożywczej Marks&Spencer wpadamy tylko po jakieś rzeczy "extra", typu dobre oliwy, sery, przyprawy, sosy. Kupujemy tez z jednego gospodarstwa agrotyrystycznego i na miejscowym bazarku. Ale takie zwykle, codzienne zakupy robimy w Biedronce, bo pod marka własna sprzedają te same produkty "markowe", które do tego są świeże, nie leżą na półkach po tygodniu. Czy mam wiec przekładać tylko dlatego, ze mnie stać? To sie nazywa smart shopping - polecam Google.
        • jamesonwhiskey Re: He he, kto w ogóole kupuje w Biedzie czy Lidl 17.02.11, 23:58
          >codzienne zakupy robimy w Biedronce, bo pod marka własna sprzedają te same produkty >"markowe

          heh lubie ten argument , to nie sa te same produkty ale wierz w co chcesz
          • Gość: Nieqmaty Re: He he, kto w ogóole kupuje w Biedzie czy Lidl IP: *.gdynia.mm.pl 18.02.11, 08:55
            @jamesonwhiskey 17.02.11, 23:58 Odpowiedz
            >> heh lubie ten argument , to nie sa te same produkty ale wierz w co chcesz

            Heh, też lubię ten argument.
            Już sobie wyobrażam wielką halę w Bakomie (robią produkty pod logo Biedronki) i szefa zmiany który drze się na całe gardło: teraz sikamy do silosów bo te jogurty pójdą do Biedronki. :D:D;D
            Oświeć z łaski swojej nieqmatego, JAKI JEST SENS przestawiania wielkiej linii technologicznej tylko po to, żeby puścić partię jogurtów gorszej jakości ? Bo to przestawienie linii technologicznej kosztuje i to niemało ...
            A może chłopaki mają CAŁĄ LINIĘ specjalnie na potrzeby Biedronki ?
            Albo mleczarnie - bo mleko też robią znane marki pod szyldem Biedronki - to jak, leją wapno z wodą do pudełek ?
            Wielkie firmy żeby się liczyć na rynku muszą posiadać ISO, chociażby to najsłabsze. To znaczy że jak na pudełku napisano 3.2% tłuszczu to tyle musi być. Jak napisano, że wyprodukowano z 100 g owoców na 100 g dżemu to tak musi być...
            To jak, oświecisz nieqmatego, dlaczego "biedronkowe" produkty od markowych producentów są gorsze ?
            Czy wzorem prezydenta na uchodztwie stwierdzisz: wiem, ale nie powiem ?
            Miłego dzionka
            • jamesonwhiskey Re: He he, kto w ogóole kupuje w Biedzie czy Lidl 18.02.11, 10:27
              > Oświeć z łaski swojej nieqmatego, JAKI JEST SENS przestawiania wielkiej linii t
              > echnologicznej tylko po to, żeby puścić partię jogurtów gorszej jakości ? Bo to
              > przestawienie linii technologicznej kosztuje i to niemało ..

              majster jakie przestawianie lini
              daje sie inne paramerty wiecej jakis wypelniaczy mniej lub wogule drozszego skladnika
              i lecimy do przodu

              > Jak n
              > apisano, że wyprodukowano z 100 g owoców na 100 g dżemu to tak musi być...


              tu sie zgodze ale moga byc owoce i odpad 4tej klasy z chin
              • Gość: Nieqmaty Re: He he, kto w ogóole kupuje w Biedzie czy Lidl IP: *.gdynia.mm.pl 18.02.11, 12:19
                @jamesonwhiskey napisał:
                >>moga byc owoce i odpad 4tej klasy z chin
                ... a po skończeniu zamówienia dla Biedronki stopujesz linię a potem CZYŚCISZ JĄ I TO DOKŁADNIE (bo tylko Chińczycy wiedzą, co tam jest w tych ich odpadach 4 klasy, może ołów ??) zanim znów odpalisz produkcję pod własną marką ...
                Chłopie... taka firma nie robi 100 tys jogurtów.
                Oni tam tłuką SETKI MILIONÓW !! !!
                Zatrzymanie linii technologicznej to są konkretne straty.
                Dużo większe niż oszczędność na owocach gorszej jakości.

                > majster jakie przestawianie lini
                > daje sie inne paramerty wiecej jakis wypelniaczy
                > mniej lub wogule drozszego skladnika i lecimy do przodu
                Pogadaj z wychowawczynią, żeby zabrała Twoją klasę do jakiegoś dużego zakładu przetwórstwa spożywczego. Zobaczysz na własne oczy to, o czym piszesz.

                Gdyby zmiana jakichś "parametrów" albo dodawanie lub nie "wogule drozszego skladnika" przy MASOWEJ produkcji była tak prosta jak piszesz, to nie byłoby różnicy czy zamawiasz 10 sztuk czy 10 mln.
                A jest :D
                I to przeliczalna na pieniądze :D :D
                Nie wierzysz ?
                Zapytaj się w jakiejkolwiek DUŻEJ drukarni czy wydrukują Ci 100 (STO) egzemplarzy czegokolwiek.
                Owszem, wydrukują :D
                Ale walną taką cenę za egzemplarz, że taniej wynajmiesz skrybę.
                KAŻDA drukarnia jest skomputeryzowana. A pogadaj z drukarzem ile potrafi trwać dobranie kolorów.
                • jamesonwhiskey Re: He he, kto w ogóole kupuje w Biedzie czy Lidl 18.02.11, 14:36
                  > ... a po skończeniu zamówienia dla Biedronki stopujesz linię a potem CZYŚCISZ J
                  > Ą I TO DOKŁADNIE (bo tylko Chińczycy wiedzą, co tam jest w tych ich odpadach 4
                  > klasy, może ołów ??) zanim znów odpalisz produkcję pod własną marką ...

                  nie, puszczasz dobry towar pierwsza partia produktow idzie nadal pod marka wlasna
                  a potem zmiana opakowania i lecimy dalej



                  > Pogadaj z wychowawczynią, żeby zabrała Twoją klasę do jakiegoś dużego zakładu p
                  > rzetwórstwa spożywczego. Zobaczysz na własne oczy to, o czym piszesz.

                  jest taki programik how it's made
                  i byla produkcja makaronu
                  z silosu szla maka do produkcji
                  nie jest problemem przelaczyc na maka 2x tansza i 3x gorsza z drugiego silosu
                  jedna gala

                  i tak to wyglada nokreslonym etapie producji dodaje sie jakis tani syf zamiast nie syfu

                  ale jak pisalem wierz w co chcesz wierzyc



                  > Zapytaj się w jakiejkolwiek DUŻEJ drukarni czy wydrukują Ci 100 (STO) egzemplar
                  > zy czegokolwiek.
                  > Owszem, wydrukują :D
                  > Ale walną taką cenę za egzemplarz, że taniej wynajmiesz skrybę.
                  > KAŻDA drukarnia jest skomputeryzowana. A pogadaj z drukarzem ile potrafi trwać
                  > dobranie kolorów.

                  ale co to za przyklad z dupy wziety , przeciez wiadomo ze kosztem najwiekszym w tym wypadku jest przygotowanie do wydruku a nie sam wydruk
                  i koszt przygotowania bedzie taki sam przy milionie kopii jak i jednej
                  • jamesonwhiskey Re: He he, kto w ogóole kupuje w Biedzie czy Lidl 18.02.11, 14:37
                    na marginesie jak juz tak podniecony jestes tymi jogurtami
                    to w jakis sposob osiagaja rozne smaki skoro nie mozliwym jest dodawanie roznego dodatku na roznym etapie producji
    • Gość: escobar kawa rozpuszczalna w Auchan 16 pln w Almie 21 pln IP: *.tvgawex.pl 17.02.11, 18:19
      ta sama kawa 200g Nescafe, nawet czasmi jest w promocji po 14 pln (w Auchanie czy Netto)
      więc po co mam płacić marże Almie? Cukier trzcinnowy, krewetki, dobre wino czy oliwki mogę kupić ewent w Almie, choć taniej można kupić w hipermarkecie. Jedzenie dyskontowe w UK (tesco value) jest tańsze od naszego kupowanego w Biedronce (produkty z logo) Ale warto czytać etykiety bo "polska przedsiębiorczość" nie zna granic i można kupić ser nie bedący serem itp.
    • mirafas Spada liczba sklepów delikatesowych w Polsce 17.02.11, 18:21
      Co to za delikatesy że kolę można kupić?? To zwykły drogi supermarket. Dla mnie delikatesy to wyselekcjonowane, najlepsze w swojej klasie towary dla koneserów, za odpowiednio wyższą cenę. Bomi czy Alma sprzedając to samo co Tesco tylko 30 % drożej nie mają szans na dłuższą metę...
      • jamesonwhiskey Re: Spada liczba sklepów delikatesowych w Polsce 18.02.11, 00:06
        > Bomi czy Alma sprzedając to samo co Tesco tylko 30 % drożej nie mają szans na dłuższą
        > metę..

        troche przesadzasz bo wybor maja wiekszy ale chore marze na zwyklych produktach
        ich dobija bo to rzeczywiscie zupelnie bez sensu przeplacac jak jakis debil za to co mozna kupic w markecie obok duzo taniej ich bedem ze nie sprzedaja towarow popularnych w cenach jak wszyscy a delikatesy jako dodatek po cenach delikatesowych -
        wtedy nawet jakis sredniaczek czasami by sie skusil na ten nieszczesny pasztet z francuskich watrobek czy cos tam innego a tak lansujacych sie jeleni mnie i interes pada
    • Gość: carlitos Spada liczba sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.aster.pl 17.02.11, 18:25
      To że Bomi cienko przędzie to mnie wcale nie dziwi. Kiedyś byłem ich stałym klientem i robiłem zakupy w ich sklepie internetowym z dostawą zakupów do domu. W końcu miałem dość niekończących się telefonów w których informowano mnie, że to co kupiłem już im się skończyło i proponują jakiś inny zamiennik. Mieli coraz gorsze zaopatrzenie aż przeniosłem się do Piotra i Pawła. Tam jest z tym znacznie lepiej a poza tym zakupy są pakowane w porządne kartony a nie jakieś badziewiaste torebki jak np. w Almie.
    • Gość: MONIKA Spada liczba sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.lublin.mm.pl 17.02.11, 18:28
      Ja mieszkam w Gdyni i do Bomi w DH Batory chodzę (kiedyś codziennie) , chodzę tylko wtedy , gdy muszę, nawet wolę chodzić na Halę, lub gdziekolwiek, bo tu nawet kiedy jestem prawie sama w sklepie zakupy trwają bez końca, armia "świętych krów" wiecznie zmęczonych, kolejki na mięsnym i do kasy , to po prostu tragedia, stoją paniusie za ladą w cztery 20 osób w kolejce i jedna obsługuje, a tylko zwrócić uwagę' to można się zdziwić, ale nikt nie dojdzie żeby obsłużyć!!!!!!! Ja bojkotuję tę placówkę, w Biedronce wszyscy uśmiechnięci, ńa kasach szybka obsługa dziękują. BAJKA!!!!
      • Gość: aa Re: Spada liczba sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.tbcn.telia.com 17.02.11, 18:45
        Almia Poznan. Kupilismy befsztyki aby je przyrzadzic tak jak lubimy - krwiste. No i do dzis nie mozemy sie podniesc. Nie bede opisywala objawow ale bylo strasznie i dopiero teraz po kuracji kleikowo-rumiankowej stajemy na nogi. Delikatesowa byla cena i fenomenalne bakterie. Juz nigdy wiecej.
        Te tzw delikatesy to po prostu pranie mozgu aby wywindowac ceny. To dotyczy rowniez PiP. Tylko pytanie - gdzie w Poznaniu kupic normalne jedzenie w przyzwoitym gatunku?
      • Gość: Yans Moniko - Hala Targowa :) IP: *.pawp.park.gdynia.pl 17.02.11, 19:38
        kolejna sprawa - małe hale i targowiska ze spożywką. Na Hale w gdyni idzie się z przyjemnością na zakupy warzywne przynajmniej. Mięsa 'żywego' tam nie kupuję, ale przetworzone tak.

        Ceny, klimat - na prawdę przyjemnie - nwet kupiliśmy na te zakupy wózek na dwóch kółeczkach do pakowania w niego zakupy !

    • zablokowany-obrazliwy-nick 3,4 tys. pracowników na 34 sklepy? 17.02.11, 18:49
      Jeszcze w Bomi nie byłem, czy to jakieś super duze sklepy, aby w każdym było po 100 pracowników?
    • Gość: gosc Spada liczba sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.11, 18:55
      wina za 15 i 40 pln nie różnią się absolutnie niczym oprócz ceny i lepszego samopoczucia kupującego. Dam dobra rade, chcesz mieć lepsze samopoczucie i poczuć rożnice w winie ? Kup wino za 200 pln nie za 40. O tych za 3500 nie bede wspominał. Nie każdy doceni.
    • Gość: weihxwiurxn Sorry, ale ja syfu jeść nie będę. IP: *.cdma.centertel.pl 17.02.11, 19:26
      Za chwile będę musiał nawet żywność przywozić z Niemiec. Chyba, że ktoś pójdzie po rozum do głowy i przywiezie. Chemię gospodarczą (nie będę taskał sam proszku zza zachodniej granicy) kupuję na polskim targu, z "prywatnego importu" dziada z babą, ale jakość przywieziona stamtąd z oferowaną tu porównać się nie da. Do tego doszło, że jeżdżę z miasta gdzieś tam na targ! Więc może "spożywka" też zacznie stamtąd przyjeżdżać? Ale może to i dobrze, ludki targowiskowe sobie zarobią, mili są. A tak serio - jest parę sklepów, w których robię zakupy i mam nadzieję, że ich ta taniochowo-badziewiarska zaraza nie dosięgnie. To nie sieci tylko małe firmy bazujące na stałych klientach, którym kitu nie opchną. Cała nadzieja w nich.
    • szoferek1 Spada liczba sklepów delikatesowych w Polsce 17.02.11, 19:52
      Za wyjątkiem ok.20% towarów naprawdę delikatesowych,Piotr Paweł,Bomi,Alma, handlują takim samym g ó..em jak Biedronka czy Lidl tylko ładniej opakowanym. A takie opowieści że czasem trzeba zjeść zamiast polskiego pasztetu np.pasztet francuski,to dla ciemniaków którzy nie kupują w delikatesach.Ostatnio kupiłem pasztet "francuski z gęsi ze śliwką" w jednych z delikatesów i byłbym zasrał cały dom bo dziadostwo było stare jak świat,a cena za kg.ponad 60 zł.I co mi z przeprosin od kierownictwa,jak za kilka dni znowu taki sam pasztet leżał w lodówce w sklepie.Z własnego doświadczenia radzę kupować towary które szybko schodzą w sklepie a więc są świeże,a te w delikatesach leżakują nie widomo jak długo w lodówkach bo kogo stać na np.kiełbasę śląską po30zł,skoro w normalnym sklepie kosztuje 16-18 zł.
    • forumowiecgwna Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce 17.02.11, 20:14
      Wypowiedz tego prezesa Almy to jakis potworek obludy... Taniej nawet od biedronki... no co za teksty, po prostu w glowie sie nie miesci....

      Jak dla mnie sklepy pokroju Almy i Bomi moga zdechnac z braku kasy - to typowe sklepy dla ludzi o chorej psychice i z tego powodu nie interesuje mnie ich los. A juz teksty o tej puszce Pepsi to jakis kosmos - jakos rok temu panu prezesowi nie przeszkadzal fakt ze w almie herbatka lipton, ta sama co w biedronie czy realu kosztuje ponad 2x wiecej, a puszka pepsi ktora w biedronce swego czasu byla po 99gr u niego byla w cenach pod 3pln.... Skoro sa ludzie ktorym potrzeba swiadomosci ze kupuja "lukratywne" towary, choc normalny czlowiek widzi ze towar jest ten sam co w innych sklepach a rozni sie tylko marza, to niech sobie tacy chorzy biedni ludzie zyja w tej swojej swiadomosci. Na szczescie jak widac, jest ich coraz mniej.
      • Gość: rozsądny człowiek Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.toya.net.pl 17.02.11, 20:34
        Daruj sobie te głupawe komentarze. Choćby wszystkie delikatesy w Polsce zbankrutowały, to mnie w żadnej Biedronce czy innym Lidlu nie zobaczysz. Nie kupię chińskiego badziewia ani "masła" o zawartości masła 0,5%. Najwyżej przywiozę sobie dobre produkty z delikatesów w Niemczech albo nawet Włoch. Już tak robiliśmy przecież w czasach komuny, a wtedy wymagało to dużo więcej starań niż dziś. Chociaż nie sądzę, żeby tak drastyczne kroki były potrzzebne. Póki co, jest w tym kraju wystarczająca liczba ludzi, żeby delikatesy miały klientów i nie musiały upadać. A poza Almą, Bomi i P&P jest jeszcze sporo małych, ekologicznych sklepów oraz chociażby Benedyktyńskiie Produkty, które mają doskonałe wędliny, nabiał, pieczywo i przetwory oraz alkohole. Ja robię zakupy w Almie (bo mam najbliżej), P&P, Benedyktyńskich Produktach i kilku ekologicznych sklepach w moim miećcie. Czasem zachodzę na okoliczne targowiska i odwiedzam sklepik za rogiem, bo nie będę przecież odwiedzać odległych sklepów po to, żeby kupić pół litra mleka, włoszczyznę czy kilogram mandarynek. Poza tym uważam, że przyzwoity człowiek powinien dać zarobić lokalnym przedsiębiorcom. Przy okazji przypominam, że Alma czy P&P to właśnie polscy przedsiębiorcy, w przeciwieństwie do portugalskich właścicieli Biedronki czy niemieckich Lidla. Warto też przypomnieć, jak dyskonty traktują swoich pracowników. A ja nie przyłożę ręki do wykorzystywania ludzi.
        • tomekjot Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce 17.02.11, 20:41
          Nie kupię chi
          > ńskiego badziewia ani "masła" o zawartości masła 0,5%.


          w biedronce są prawdziwie masła np. z Mlekovity w normalnym opakowaniu


          Co to traktowania pracowników w biedronkach, to niejedna pracownica z podrzędnego sklepu osiedlowego poszłaby tam pracować z pocałowaniem ręki.

          Piszę to z perspektywy miasta powiatowego (byłe miasto wojewódzkie)
        • Gość: najmądrzejszy Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.dynamic.chello.pl 17.02.11, 21:31
          @rozsadny człowiek

          A ty należysz do tej grupy ograniczonych umysłowo, którzy wypowiadają opinie na podstawie informacji nieprawdziwych albo nieaktualnych.
          95% produktów w Biedronce jest polskiej produkcji, firma jest też jednym z największych pracodawców w Polsce. Warunki pracy znacznie się poprawiły w ostatnich latach. Jakoś wątpię czy pobliski sklepikarz oferuje lepsze warunki pracy swoim pracownikom niż Biedronka.
          Ja nie mam nic przeciwko temu, żeby zarobił polski przedsiębiorca tylko dlaczego jego model biznesowy to bezczelne 'orżnięcie' klienta - rodaka dodatkowo?
          Taki P&P słynie z tego, że oszukuje na cenach, tj. przy półce są niższe ceny niż na kasie. Nawet jak się zwróci kierownictwu uwagę to na drugi dzień i tak jest to samo. Po paru takich doświadczeniach porzuciłem te sklepy na zawsze.

          Sklepy ekologiczne nigdzie nie zrobiły furory, bo mimo iż każdy zarzeka się jak to jest on za ekologią i zdrowym odżywianiem, to i tak kupi tam gdzie jest najtaniej.
          • Gość: rozsądny człowiek Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.toya.net.pl 17.02.11, 22:06
            "Sklepy ekologiczne nigdzie nie zrobiły furrory.."
            Ale są i ludzie w nich kupują. Oczywiście, nie ci, którzy wolą żreć kiełbasę z papieru toaletowego, byle była tania. Ale to też nie jest żaden klient dla dobrego sklepu. W ekologicznych sklepach kupują ludzie,którzy wolą zapłacić duże pieniądze za dobrą jakość niż kupować tani jogurt z mlekiem w proszku albo czwartej jakości krewetki po 5 zł za opakowanie. I co to jest za argument, że większośc w nich nie kupuje? Przecież raczej nie chcemy spotykać w sklepie sprzątaczki z naszej firmy albo meneli czy bezrobotnych. Dobre sklepy nie są dla hołoty i niech tak pozostanie. W tym sensie, opisywana w artykule strategia delikatesów wydaje mi się nieco ryzykowna. Ale pewnie marketingowcy tych sklepów wzięli to pod uwagę i raczej nie będą przesadzać z oferowaniem taniej karkówki. Ja do delikatesów chodzę po belgijską czekoladę, angielską herbatę, ekologiczny nabiał, dobrej jakości włoskie makarony czy ryże i wędliny, których ceny zaczynają się od 40 zł za kilogram. Nie interesuje mnie cena herbaty Lipton ani karkówki, bo takich rzeczy w życiu bym nie kupił, ze względu na ich fatalną jakość i smak.
            • Gość: aga Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.11, 22:23
              Piszesz serio czy to miała być ironia?
              • Gość: rozsądny człowiek Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.toya.net.pl 18.02.11, 01:13
                Serio. Oczywiście, że serio.
            • Gość: najmądrzejszy Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.dynamic.chello.pl 17.02.11, 23:39
              " "Sklepy ekologiczne nigdzie nie zrobiły furrory.."

              Tylko, ze ty mylisz sklepy z segmentu 'premium' dla klienta zamoznego z sieciami typu Alma, ktora probuje za eksluzywny sklep uchodzic, a jest tak naprawde taka lepsza wersja Biedronki.

              "Przecież raczej nie chcemy spotykać w sklepie sprzątaczki z naszej firmy albo meneli czy bezrobotnych."
              Skoro z Ciebie taki arystokrata to pewnie masz kogos kto robi zakupy za ciebie i nie musisz miec w ogole kontaktu z tym plebsem?
            • Gość: X Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce IP: 212.180.165.* 18.02.11, 00:13
              "Przecież raczej nie chcemy spotykać w sklepie sprzątaczki z naszej firmy albo meneli czy bezrobotnych"

              Debil, współczuję...
        • Gość: kretek_bladzi Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.11, 21:55
          Odpowiadasz na:
          Gość portalu: rozsądny człowiek napisał(a):

          > Daruj sobie te głupawe komentarze. Choćby wszystkie delikatesy w Polsce zbankru
          > towały, to mnie w żadnej Biedronce czy innym Lidlu nie zobaczysz. Nie kupię chi
          > ńskiego badziewia ani "masła" o zawartości masła 0,5%.

          Twoim prawem nie kupowac w dyskontach, ale nie kupując w nich wypowiadasz się o czymś o czym nie masz zielonego pojecia. Nawet w Biedronce oprócz jedzeniopodobnych odpadów sprzedawanych pod wlasną marką są "normalne" produkty - fakt, ze jednego producnta ergo bez możliwości wyboru, ale naprawde w niskiej cenie. Co do twojego przykładowego masla, to oprócz wielkich, powstałych z zużytego oleju silnikowego opakowań smarowideł do pieczywa za 2 złote możesz równiez kupić pełnowartościowe masło w cenie niższej niż w marketach i sporo niższej niż w "delikatesach"
        • Gość: Baca Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.play-internet.pl 17.02.11, 21:56
          Wolę dać zarobić uczciwemu Portugalczykowi niż nieuczciwemu Polakowi. Vide wałki Wosia tego od P&P w spółdzielni Woelkopolanka czy wałki tego byłego cinkiciarza Mazgaja...
        • jamesonwhiskey Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce 18.02.11, 00:11
          > rzy okazji przypominam, że Alma cz
          > y P&P to właśnie polscy przedsiębiorcy, w przeciw

          ok, tylko dlaczego synonimem do polski przedsiebiorca jest jebany wyzyskiwacz
          chyba juz wole dac zarobic zagraniczniakom
          • Gość: krzyniu Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce IP: *.sncore-GE6-TAR-WE1.star.com.pl 18.02.11, 07:43
            Mój pracownik kosztuje mnie ponad 1600zł ma sobotę i niedzielę wolną.
            A pracownicy biedronki co mają? I kto tu jest wyzyskiwacz?
            Rozumiem po prostu nie widzisz pana Pedrosa , który bujając się na jachcie gdzie na wybrzeżach Atlantyku patrzy w swój nowiutki wypasiony laptop i patrzy jak mu słupki zysków w Polsce rosną.
            Za to widzisz sąsiada , który podjechał starym VW Transporterem i przyniósł zakupy do mieszkania w bloku i żal ci dupę zciska że on ma a ty nie!!! A ty nie masz bo zostawiłeś w biedronce .powodzenia.
            • jamesonwhiskey Re: Spada liczna sklepów delikatesowych w Polsce 18.02.11, 10:29

              > Mój pracownik kosztuje mnie ponad 1600zł ma sobotę i niedzielę wolną.
              > A pracownicy biedronki co mają? I kto tu jest wyzyskiwacz?

              placisz 400e brutto, o laskawco wez mnie do roboty bede zapierdzielal za worek gruszek
    • Gość: dndy G... prawda IP: *.adsl.inetia.pl 17.02.11, 20:19
      "Uczymy, że wina za 15 zł i za 40 zł różnią się"

      można się uśmiać. Znam nieziemsko cudne wina za 10-15 zł i sikacze za 100 zł. Nie ma reguły. Widać, że artykuł nie pisał znawca tego tematu.
    • hdtvpolska Całe szczęście, że takie placówki giną ! 17.02.11, 20:29
      Tgz. sieci/Hiper/Uper markety to tylko nowoczesne systemy dostarczania produktów w cenach optymalnych dla polskich, katolickich rodzin.
      Jak zwał tak zwał.
      L.Wałęsa nauczał:
      Nie jedno jajko za 100 zł tylko 100 jajek za 1 zł. !

      Dzięki TESCO/Oszą/ Carfur itd. krajowi wytwórcy naczyli się już tanio produkować !
      A ja mam tanią żywność w domu.
      Obawa była przed wlawaniem się produktów francuskich rolników do polski a tymczasem ta i inne sieci exportują je do francji angli itd ....
      Bo są o niebo lepsze.

      Media alarmują:
      Ceny żywności drożeją !!!
      A gdzie super informacja o polskich rolnikach.
      To oni teraz (luty 2011) mają rosnące dopłaty UE i jednocześnie wyższe ceny zbytu na swoje, polskie produkty.
      Dlatego PSL siedzi w swoim. Bo jest tak dobrze jak nigdy nie było w histirii naszego kraju.

      UWAGA:
      Tu nikt nie czyta co i kto napisał wcześniej.
      • Gość: ez Re: Całe szczęście, że takie placówki giną ! IP: *.cdma.centertel.pl 17.02.11, 20:40
        Co jest o niebo lepsze? Sery o smaku rozrobionego gipsu czy maślanka z wieprzową żelatyną? Z polskich żółtych serów zjeść dadzą się TRZY, w porywach do czterech.
        • Gość: X Re: Całe szczęście, że takie placówki giną ! IP: 212.180.165.* 18.02.11, 00:16
          To prawda (np. Carski), ale powoli, powoli, producenci zaczynają rozumieć, że klient każdego badziewia nie kupi i jakość się będzie poprawiała.
          Choć akurat na produkty mleczne tak bardzo bym nie narzekał - jest bardzo wielu producentów i spora konkurencja - jest z czego wybierać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka