Dodaj do ulubionych

Naiwnie sądziłem, że Balcerowicz i Rostowski ze...

IP: *.bredband.comhem.se 22.03.11, 12:28
O co chodzi w sprawie OFE??????
Chodzi o RATOWANIE PAŃSTWA - BANKRUTA GOSPODARCZEGO!!!!!!! i jest to JEDYNY
powód do tzw. reformy OFE.
Wie o tym Rostowski ale cicho siedzi aby nie wywoływać PANIKI, nie wie , jak zwykle,
pośmiewisko polskiej "nauki/ UW 400 miejsce na liście najlepszych uczelni świata/
niejaki "profesor" balcerowicz.
Obserwuj wątek
    • lava71 Re: Naiwnie sądziłem, że Balcerowicz i Rostowski 22.03.11, 13:18
      Jeżeli biorąc pod uwagę, że PAŃSTWO to my się z Tobą nie zgodzę.
      Chodzi nie o ratowanie państwa tylko o ratowanie stanu posiadania i statusu małej grupki ludzi, która ma w Polsce nadzwyczajne przywileje.
      Zarówno Vincent jak i Balcerek maja społeczeństwo głęboko w kakałku. Gdyby było inaczej to w pierwszej kolejności poszły by reformy mające na celu zredukowanie rozbuchanych wydatków w budżetówce i likwidacja przywilejów.
      To jest cała prawda majstrowania przy systemie emerytalnym.
      • 3_po_3 Rostowski to taki sam intelekt jak bul Komorowski 22.03.11, 13:24
        ...gdyby jeszcze Noble mogli sobie sami przyznawać.... dostałby go na bank Rostowski za genialne zlikwidowanie dziury budzetowej i tym samym poluzowanie rzadowi w sferze wydatków (Tusk będzie mógł budować kolejne ORLIKI)


        No cóż dziury budzetowej nie ma, ale ponieważ w ekonomii jak w przyrodzie nic nie ginie, dziura ta rozłoży sie na wszystkich emerytów. Zresztą co to za róznica czy dostniemy głodowe emerytury czy emerytury będą godne za to podniosą nam podatki. Tak czy siak za wszystko płaci podatnik i nie wazne czy nazwiemy to dziurą budzetową czy niewydolnością systemu emerytalnego
    • Gość: andy 1856 No cóż, jaki moderator taka dyskusja. IP: *.77-83.cust.bluewin.ch 22.03.11, 13:20
      To tyle w temacie.
    • tanpa Niestety red.Mosz nie był w stanie zapanować nad 22.03.11, 13:29
      sytuacją .Pozwalał ,aby prof (mianowany na brytyjskiej uczelni bez doktoratu)Rostowski
      przerywał Balcerowiczowi,nie dopuszczal do głosu ani Baczyńskiego ani Mosza.Rostowski zagadywał rzeczywistość podobnie jak Donald .W dyskusji nie uwzgledniono bardzo ważnego
      aspektu"reformy".Poniżej

      SPECJALNIE DLA WP prof. Wojciech Otto, Uniwersytet Warszawski

      Obaj dyskutanci zgodzili się co do niepodważalnej roli otwartych funduszy emerytalnych w zakresie składki, jaką OFE inwestują w akcje. Wyraźna kontrowersja dotyczyła tego, czy rozwiązania rządowe zmniejszą inwestycje OFE w akcje czy też nie. Strona rządowa dokonała tu pewnych zmian, które otwierają możliwości większego (procentowo) zaangażowania w akcje, co może skompensować skutki obniżonej skali środków ogółem przeznaczanych na inwestycje przez OFE. Jest to jednak tylko możliwość. Zmiany dotyczą bowiem podniesienia GÓRNEGO LIMITU inwestycji w akcje. Do tej pory limit ten wynosił 40%, ale OFE - w różnych okresach czasu inwestowały w akcje od dwudziestu paru do 37-38%. Nie istniał bowiem, i nie istnieje nadal, żaden mechanizm skłaniający do utrzymywania zaangażowania w akcje niewiele niższego od narzuconych limitów. Pozostawiając obowiązujące regulacje bez głębszych zmian i podnosząc limit, powiedzmy, do 60%, pozostawiamy odpowiedzialność za wybór na barkach OFE. Łatwo je będzie potem oskarżać o zbyt niskie zaangażowanie w akcje (co w długim horyzoncie czasu będzie niekorzystne dla uczestników), łatwo też będzie oskarżać o coś odwrotnego - jeśli przy zaangażowaniu bliskiemu górnej granicy dojdzie do głębszych spadków notowań na giełdzie.

      Odrębnym problemem powodującym pewne nieporozumienia jest utożsamianie inwestycji w obligacje z inwestycjami w dług publiczny, a więc obligacje emitowane przez rząd i/lub NBP. Rzeczywiście, tymczasem tak jest, ale należy spodziewać się, iż rozwój rynku obligacji korporacyjnych (a więc emitowanych przez przedsiębiorstwa w celu pozyskania kapitału) może tę sytuację istotnie w przyszłości zmienić.

      W debacie trochę umknął problem polegający na tym, że zabiegi rządu zmierzające do powstrzymania procesu narastania długu publicznego dotyczą jedynie jawnej części długu publicznego, a więc takiej jego części, która odpowiada łącznej wartości wyemitowanych przez rząd obligacji. Zabieg przekierowania do ZUS lwiej części składki trafiającej tymczasem do OFE zmniejsza dług jawny, zwiększając równocześnie dług ukryty. Ukryta część długu to zobowiązania ZUS w stosunku do przyszłych emerytów, księgować się będzie (zgodnie z propozycjami rządu) większą składkę na ich kontach w ZUS. Broniąc sensu takiego zabiegu mówi się często, że za dług jawny rząd musi płacić odsetki, zaś za dług ukryty odsetek nie płaci. Nic bardziej bałamutnego - różnica polega jedynie na tym, że odsetki od długu jawnego płacimy już dziś, podczas gdy odpowiednikiem odsetek od długu jawnego są przyrosty kapitału zapisywanego na naszych kontach w ZUS z tytułu dorocznych waloryzacji. Tymczasem kwot wynikających z przeprowadzanych waloryzacji płacić nie trzeba, ale zwiększają one odpowiednio emerytury, które w przyszłości ZUS będzie obowiązany wypłacać. Jest to tak, jakbyśmy spłatę odsetek od zaciągniętego długu finansowali nowymi emisjami obligacji. Jeśli więc przekonując społeczeństwo do swoich propozycji rząd podaje argument, że stany kont w ZUS-ie bis będzie waloryzował w sposób "korzystny dla przyszłych emerytów", a więc stopami wyższymi niż stopy odsetek płaconych od obligacji, pojawia się pytanie, dlaczego rząd woli zamienić dług niżej oprocentowany na wyżej oprocentowany. Czy tak bardzo chodzi o te 100 złotych do dyspozycji dzisiaj, że przestaje być ważne, ile za nie zapłacimy jutro? Czy może chodzi o to, że w razie niekorzystnej sytuacji gospodarczej łatwiej się wycofać z części zobowiązań emerytalnych ZUS, niż zawiesić spłatę obligacji?
    • Gość: wiem Naiwnie sądziłem, że Balcerowicz i Rostowski ze... IP: *.ip.netia.com.pl 22.03.11, 13:30
      Naiwnie sądziłem, że prowadzący bedą umieli zadać dobre pytania.
    • duda144 Nie jestes pan sam 22.03.11, 13:57
      więcej takich było
    • Gość: olo nie "profesor" tylko doktor zrechabilitowany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.11, 14:03
      Leszek Balcerowicz (ur. 19 stycznia 1947 w Lipnie) – polski ekonomista (doktor habilitowany nauk ekonomicznych) i polityk, kawaler Orderu Orła Białego, przedstawiciel szkoły ekonomicznej zwanej monetaryzmem, wicepremier i minister finansów w trzech rządach, były prezes NBP, poseł na Sejm III kadencji, były przewodniczący Unii Wolności.
    • pancerniki_kieszonkowe Jedyna nadzieja w Radiu Maryja 22.03.11, 14:04
      Jedynie Radio Maryja w tym pięknym kraju dba o ludzi na starość. Zamiast płacić na fundusze emerytalne, lepiej płacić na konto Radia. Ojciec Dyrektor dzięki temu będzie podtrzymywał emerytów na duchu, a reszta przecież nie jest ważna.
    • Gość: mer-llink P. Mosz marnym był moderatorem.... IP: 178.73.48.* 22.03.11, 14:32
      Zadaniem moderatora jest sprawnie i błyskotliwie poprowadzić nawet najbardziej introwertyczne widowisko. Pan Mosz sie nie sprawdził. Jego maniera zaśpiewnego pohukiwania (tolerowana w TOK FM, ale już nie w TVP Info) potrafi zagłuszyć każdego mówce. I to mu sie udało.
      (Zreszą: p. Mopsz imituje pana Questa z CNN w intonacji i quasidynamicznym zachowaniu, ale bez klasy tamtego. JAk zawsze nieudolne imitcje sie nie sprawdzają, a "poszkodowany" - tu p. Mosz - wtedy przerzuca wine na uczestników sptkania: "Ja chciałem, ale oni, no wicie, rozumicie....".)
      Nie: naiwnie sądziłem, że to moderator ma umieć skierować rozmówców na własciwe tory.. Moderator ma wnosić wartośc dodana do prowadzonego panelu, a nie wprowadzać myślowy bałagan i bałagan organizacyjny....Panu Moszowi podobała sie funkcja, ale w niej zawiódł. Na przyszłosc niech nie podejmuje się roli moderatora.
      P.S. Zaproszenie p. MoszA do roli moderatora było także błędem organizatorów. Widac, że p. Mosz nie umie zapanować nad materią debaty.
    • reich58 Naiwnie sądziłem, że Balcerowicz i Rostowski ze... 22.03.11, 14:57
      mosz beznadziejny.taki ekonom obszczymurek.duuuuży zawód
    • Gość: WW Naiwnie sądziłem, że Balcerowicz i Rostowski ze... IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.03.11, 14:43
      Pan Redaktor wypadł przede wszystkim z roli osoby prowadzącej debatę. Powrzaskiwanie proowadzących wraz z ministrem Rostowskim, podczas gdy prof. Balcerowicz usiłował dokończyć choć jedną myśl, było wielce niestosowne. Może z debaty dałoby się coś wyłowić, gdyby nie jej podstawówkowy charakter, pozbawiony jakiekkolwiek kultury dyskusji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka