Gość: berlinka
IP: *.pools.arcor-ip.net
02.05.11, 19:31
Ostatnio założyliśmy w Berlinie firmę, spółkę komandytową, więc dane są w rejestrze handlowym. Tego samego dnia, kiedy dostałam postanowienie sądu w Charlottenburgu o wpisie, w dwóch kopertach przyszły pisma imitujące wpis do różnych rejestrów. Jedna firma chciała 100 euro, druga ponad 600. To pierwsze pismo miało taki layout, że wyglądało na koszty sądowe, a że ostatnio miałam do zapłaty kilka podatków i opłat sądowych, to o mało nie zapłaciłam frycowego oszustom, uratowało mnie odwlekanie zapłaty, bo stale miałam coś ważniejszego na głowie.Ostatnio przyszło trzecie pismo, z trzeciej firmy, więc w Niemczech to popularna działalność.
Na maila co i rusz przychodzą prośby o weryfikację danych w różnych dziwnych katalogach. Wywalam to od razu do spamu, ale i tak kiedyś mąż się dał wrobić w pseudobezpłatną publikacę danych w Internecie. Frycowe kosztowało nas 300 euro.
Po prostu czytać, czytać, czytać, a jak się nie rozumie, wyrzucać do kosza.