Dodaj do ulubionych

Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale t...

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.11, 07:54
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
    • Gość: Gość Re: Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.11, 08:11
      "Według wyliczeń ekspertów, dom w stanie deweloperskim, czyli w takim, w jakim kupujemy czesto mieszkania na rynku pierwotnym (bez podłóg, parapetów, drzwi wewnętrznych i tzw. białego montażu) można wybudować po ok. 2,2 tys. zł za m kw. powierzchni użytkowej."

      Rozumiem, że z instalacjami, przyłączami, elewacją zewnętrzną ... z nie najtańszych materiałów.
      To ja zapraszam w takim razie eksperta - dam mu 160.000 zł niech wybuduje mi 80 m2 jak będzie musiał dołożyć z własnej kieszeni to może na drugi raz się zastanowi co pisze.
      • Gość: Pan Tofel Re: Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.11, 09:07
        Zbudujesz zbudujesz i nie 80. a ponad stu metrowe + garaż. Kalkulacja ta dotyczy budowy domu systemem gospodarczym przynajmniej 40 km od największych miast.
        • Gość: finansista Zgadza sie IP: 193.111.166.* 05.09.11, 12:53
          finanse-dla-kazdego.blogspot.com
        • Gość: nn Re: Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale IP: 94.75.114.* 05.09.11, 14:23
          Bzdura. NIE WYBUDUJE. Nie wiem co by się starał to nie da rady.
          Nawet własnym systemem gospodarczym mając pustą działkę bez przyłączy nie da rady. No chyba, że marzyciel...
          • Gość: areq Re: Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 05.09.11, 15:04
            Bzdura to Ty jesteś.
            2,2tys/mkw za nie wykończony dom?Na luziku.Natomiast prawdą jest,że im mniejszy dom tym koszta jednostkowe dla metra kwadratowego są większe.Na 80mkw powierzchni całkowitej domu parterowego do stanu tzw.deweloperskiego musi liczyć obecnie około 185-190tys zł czyli ciut więcej niż te opisane 2,2tys.Robocizna wyniesie jakieś 70tys reszta to materiały.
            Oczywiście nie ma mowy o otoczeniu zewnętrznym ,płotach,podjazdach itp itd
    • i.gabor nagłówej mówi wszystko, artykuł o nicyzm 05.09.11, 08:14
      "Jeżeli MAMY DZIALKE BUDOWLANA, to nadal taniej będzie postawić dom, niż kupić MIESZKANIE w centrum miasta o PODOBNEJ POWIERZCHNI, mimo że ceny mieszkań spadają"
      1. Jezeli mamy dzialke... Sama dzialka kosztuje wiecej niz mieszkanie.
      2. o podobnej powierzchni...Nikt nie wybuduje domu 60m2, natomiast mieszkania po 120-160 m2 jest tak malo ze i ceny wysokie, wiec to prawda, wtedy zaczyna sie oplacac pod warunkiem ze mamy dzialke.
      3. Utrzymanie domu, koszty posrednie wynikajace dojazdu do centrum, czas...
      • nannek Polecam dom za 99 dolarów 05.09.11, 08:26
        Są także wersje mobilne na kołach.

        finanse.wp.pl/kat,104118,title,Woz-Drzymaly-made-in-USA,wid,13745259,wiadomosc.html
        Do złożenia samemu,a ci co kupowali wypasione komórki za 10k m2 tak jak podobnie wypasione meble ,BODZIO lub Black Red White nie będą mieli problemu z złożeniem.

        Taki dom W ZŁOTEJ ERZE WINDYKACJI POLSKIEJ będzie jak znalazł.
        Ale nie martwicie się nic ta "złota era windykacji", napędzi wirtualny PKB którym się najecie.
        biznes.onet.pl/i-ty-mozesz-zostac-komornikiem,18543,4832466,2,prasa-detal
        • Gość: ldg 4200 metr loft z antresolą 72 m IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.11, 09:38
          lofty de girarda
      • Gość: toudi Re: nagłówej mówi wszystko, artykuł o nicyzm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.11, 08:26
        1. Chyba w centrum Warszawy ;-). Ja mieszkam 15 km od Warszawy (Borzęcin, gmina Stare Babice) i zdecydowanie działki tu nie kosztują tyle co mieszkanie ;-)
        2. Racja, minimalna powierzchnia domu w którym da się mieszkać to jakieś 140 metrów, z drugiej strony mieszkanie 60 metrów to klitka, a dodatkowo tzreba mieć wykupiony garaż lub miejsce parkingowe, a to tez jest koszt.
        3. A tutaj to już bzdura totalna. Co do dojazdów to nie każdy pracuje w centrum, ja pracuje na obrzeżach Wa-wy więc nie muszę pchać się do centrum. Moja żona zaś pracuje w centrum, więc dojeżdża autem na daleki Żoliborz, tam na parkingu trzyma rower i dalej do pracy 5km rowerem. Da się, łatwo i szybko. Przedszkole dla dzieci mam pod domem. Co do kosztów utrzymania domu to płacę tyle samo co za 50 metrowe mieszkanie w którym mieszkałem wcześniej. Wszystko to kwestia technologii - koszty ogrzewania - ja płacę jakieś 1000 złotych za gaz (CWU mam z solarki) + 4 metry drewna i jakieś dodatkowo 300 złotych za prąd do grzejnika elektrycznego w pokoju dzieci. Dużo taniej niż koszty mieszkania, gdzie płaciłem też za ogrzewanie + fundusz remontowy + parkin dla samochodów.
        • hooligan1414 140? to bez kozery powiem pińcet 05.09.11, 08:36
          nie wiem po co się ograniczasz? - czytałem wywiad z Lennym Kravitzem - on twierdził, że rezydencja 1000 m2 dla jednej osoby to minimum minimorum. inaczej człowiek się dusi.
          niedaleko mnie mieszka małżeństwo tzw. niedoszłych emerytów - dzieci juz dawno odchowane, poszły na swoje. mieszkaja w małym kanadyjskim domeczku, co to nawet nie ma tych 60 metrów powierzchni. I zgodnie twierdzą, że im tam super, w sam raz tyle, ile trzeba. Do tego taniu w utrzymaniu etc. Każdy ma po prostu inne potrzeby
        • nannek Re: nagłówej mówi wszystko, artykuł o nicyzm 05.09.11, 08:37
          Gość portalu: toudi napisał(a):
          >Moja żona zaś pracuje w centrum, więc dojeżdża autem na daleki Żoliborz, tam na parkingu
          >trzyma rower i dalej do pracy 5km rowerem. Da się, łatwo i szybko.

          Ha ha pewno ze się da łatwo szybko i przyjemnie... tak jak opisujesz
          Szczególnie podczas gradobicia i śnieżyc, tym rowerkiem sobie śmiga.
          • Gość: toudi Re: nagłówej mówi wszystko, artykuł o nicyzm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.11, 08:53
            wtedy jedzie tramwajem, ale śnieżyce to u nas przez 9 miesięcy w roku ;-). Rower jest fajny od początku maja do końca października, w resztę roku tylko w niektóre dni. Co do koszenia trawy to kwestia podejścia. Mój sąsiad kosi co kilka dni, ale za to musi tę pustynię często podlewać, bo się ziemia wysusza. Ja koszę raz w miesiącu bo lubię widok kwiatów na trawniku. I podlewać wtedy nie trzeba a jest zielono. Dom nie jest dla każdego, ale ja osobiście (a mieszkam już tu 6 lat) nie wróciłbym do Wawy. Co do wożenia dzieci to mam przedszkole i szkołe kilometr od domu. Cżęsto w Wawie ludzie mają dalej i pewnie częściej wożą dzieci autem niż ja ;-). Bo dla mnie kilometr wiejską drogą bez ruchu rowerem z przyczepką to nie problem, zaś z bloku znieść ustrojstwo z balkonu (bo tylko tam nie ukradną), potem jazda chodnikiem zastawionym samochodami - komu by się chciało. DO tramwaju z wózkiem nie wsiądze się w godzinach szczytu, więc i tak zostaje samochód ;-). CO do kosztów - moja 1500 metrowa działka kosztowała w 2004 roku 100 tysięcy. Zaś 140 metrowy dom z podwójnym garażem kolejne 240 tysięcy. Całość pokryłem sprzedażą mieszkania...
            • Gość: areq Re: nagłówej mówi wszystko, artykuł o nicyzm IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 05.09.11, 09:18
              Kto nie mieszka w swoim domu nie wie co mówisz:):)
              Dla niego i tak najważniejsze,że ma blisko do centrum.To jest niewątpliwy plus jak jesteś młody i nie chce Ci się za bardzo z cotygodniowych baletów wracać na wiochę nocnym autobusem bądź taksówką/bo drogo/.Dla rodziny po trzydziestce plusem jest brak blokersów i święty spokój.Tak jak piszesz-jadza rowerem po wsi a po mieście to inna bajka:)
              • Gość: Buncol Re: nagłówej mówi wszystko, artykuł o nicyzm IP: 79.133.195.* 05.09.11, 11:58
                Po pierwsze to pogoda do jazdy na rowerze to tylko poł roku.
                Po drugie rizumiem ze szef udostępnił prysznic jego zonie aby po przyjeździe ro pracy mogła się wykąpać.
                Po trzecie blokersi to raczej pokolenie z końca lat 90. Teraz mają już swoje rodziny. Przykładowo u mnie na klatce nie mieszka żaden 20 latek. Albo rodziny z małymi dziećmi, albo już osoby strasze w wieku okołoemerytalnym.
                Po czwarte chętnie zamieszkam w babicach, ale jak sprzed chwilą sprawdziłem , najtańsza działka kosztuje około 500 tyś. DO tego doliczę koszt budowy domu i wyjdzie mi skromne 700 tyś. Ups nie mam tylu drobnych :)
            • Gość: Pan Tofel Re: nagłówej mówi wszystko, artykuł o nicyzm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.11, 09:28
              Niektórym się wydaje, że mieszkanie w Wawie, Kraku czy Wrocku jest warte każdych pieniędzy. Gniotą się więc w swych 'apartamentach' w porywach do 90m2, marnują swój, wydawałoby się bezcenny czas w korkach, wąchają czyjeś smrody w tramwajach i mówią: ą, ę - ja płacę za kulturę.

              • Gość: Buncol Nie chodzi o kulturę IP: 79.133.195.* 05.09.11, 12:03
                Bo z kultury wyższej typu teatr czy opera nie korzysta się na codzień.
                Chodzi o pracę, bo nie każdy ma ochotę dojeżdząć do pracy dwie godziny. Dodatkowo o edukacje dzieci. Jednak w dużych miastach są dużo lepsze szkołu średnie i wyższe uczelnie.
                Chodzi tez o dostęp do specjalistycznej opieki medycznej czy rekreacji dla dzieci.
                Mój szwagier mieszka w małej miejscowości 50 km od wawy. Naprawde mi jest żal nie jego tylko jego dzieci, poza zabawa w ogórdku nie mają nic. Nigdy nie były w kinie, na basenie czy na prawdziwym placu zabaw.
                • i.gabor Re: Nie chodzi o kulturę 05.09.11, 13:11
                  Dokładnie. W moim komencie nie chodziło o to, że lepiej mieszkać w bloku. Najlepiej w domku w mieście, ale mając kom. miejską max. co 15 minut do centrum, sama podróz do 30-45 minut. Wtedy jest ok. Ale w takim domu albo trzeba sie urodzić, albo dziedziczyć, albo go kupić za milion lub w górę. Druga opcja, kupić działke na peryferii, to już koszt ok. 400-500 tys. sama działka (duże miasta) plus budowa domu plus wykonczenie. Infrasruktura jeszcze jako takie, do godziny wszędzie się dojedzie. Trzecia opcja: działka 20-30 km albo więcej za miastem, wtedy koszt budowy może zrówna się mieszkaniem w centrum (nie chodzi o klitki 40 metrowe tylko ok. 70m2), infrastruktura wątpliwa, koniecznie dwa samochody, póki dzieci chodzą do przedszkola to nie ma problemów, szkoła podstawowa - ujdzie ale niższy poziom czuć wioche, za to mają przekichane czasie liceum. Dom w mieście tak, ale drogie, dom na wsi - po odchowaniu dzieci, blisko wieku emerytalnego żeby wnuki mieli gdzie się pobawić w weekend.
                  • i.gabor Re: Nie chodzi o kulturę 05.09.11, 13:20
                    Idealne rozwiazanie - osiedle domków szeregowych w mieście. I domek jest, i malutki ogrodek do 800 m2, i powierzchnia domu ok. 120 m2 (3-4 pokoje plus salon) co idealnie starczy dla rodziny 4 osobowej, ale i insfrastruktura, sklepy, szkoły, więcej niż 1 autobus co 30 minut itd. Tańsze utrzymanie. Jesteś na swoim, ale jest większa szansa na fajnych sąsiadów bo wiekszy wybór, dzieciom na więcej kolegów z okolic.
                • Gość: Pan Tofel Re: Nie chodzi o kulturę IP: *.multimo.pl 05.09.11, 13:22
                  Twój szwagier nie dlatego nie korzysta z kin, basenów i 'prawdziwych' placów zabaw bo mieszka 50 km od wawy. Nie korzysta z nich bo nie czuje potrzeby, bądź go nie stać. Co do placów zabaw to argument chybiony na maxa - dzieciaki najlepiej bawią się w plenerze - las, łąka itp, a nie w obsiuranych przez miejską zwierzynę placach.
                  Co do edukacji to tylko podstawówka i gimnazjum. Do średniej i na studia dzieciaki same dojadą (i nie wszystkie najlepsze uczenie wyższe są w wawie więc się może okazać, że twe dziecko zapragnie do Krakowa bądź Wrocławia)
                  • Gość: Buncol Re: Nie chodzi o kulturę IP: 79.133.195.* 05.09.11, 13:32
                    Las łąka czy rzeka to było za naszych czasów. Obecnie maluchy przebywają wyłącznie ne terenach posesji. Jedeynym placem zabaw dla dzieci jest plac zabaw w przedszkolu który na dodatek jest nie dostępny dla dzieci niechodzących do przedszkiola.
                    Z kina i basenu nie korzystają bo skoro do warszawy jest godzina drogi to w tygodniu nie ma na to czasu. Nikt nie bedzie wiózł dzieciaka do kina 50 km. W weekendy trzeba odpocząc no i porobić co w obejściu,. Szwagier zadowolny, ma cisze spokój i ogórdek. A że dzieci były raz w życiu na wesołym miasteczku to już nie istitne :)
                    Jak sam chętnie zamieszkałbym we własnym domku, ale nie 50 km od miasta,
                    • Gość: areq Re: Nie chodzi o kulturę IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 05.09.11, 14:39
                      Chęć posiadania własnego domu,wsparta ogólnodostępnymi kredytami oraz niesamowitym wzrostem cen mieszkań w latach 2005-2008 /sprzedaż jako finansowanie części lub całości budowy domu/, spowodowała iż ceny działek w pobliżu /do 5km od granic miasta/mojego Poznania sięgnęła absurdalnych poziomów.Faktycznie ludziska kupowali działki w odległościach przekraczających 20km od granic miasta,bo po prostu tylko na takie je było stać.Chęć przeważyła rozsądek.Tak daleko w życiu bym się nie pobudował,chyba że tuż przed emeryturą lub po prostu "srałbym" pieniędzmi...Tak by nie trzeba było dojeżdżać do pracy.
                      Dojazd jest dla mnie upierdliwy a do tabliczki z granicą miasta mam 2 km w "dobrym" nie zakorkowanym na maksa kierunku.Jeśli ktoś bez auta służbowego cieszy się na myśl o 20- i więcej kilometrowych porannych i popołudniowych podróży to jest niespełna:):)...
        • Gość: warsiawiak Toudi - bajerant optymista? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 05.09.11, 13:07
          Borzecin znajduje sie 20km a nie 15km od centrum Warszawy przy bardzo ruchliwej jednopasmowej drodze z Leszna do Warszawy. Cała okolica zabudowana jest szkaradnymi domeczkami na mikroskopijnych działkach. Na zoliborz jest stamtąd rownież 20km (przez laski). Jeśli doliczyć 5km na rowerze, to wydaje mi sie, ze mówimy o 80 minutach w jedna stronę, chyba ze żona toudiego to mistrz duatlonu samochodowo-rowerowego.

          Nie da sie wykluczyć, że optymizm jest niezbędny, żeby podjąć decyzje o wyniesieniu sie za miasto :)
          • Gość: areq Re: Toudi - bajerant optymista? IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 05.09.11, 14:31
            Jeśli dojeżdżamy 20km na "daleki" Żoliborz /zakładam bez korków-zaczynają się dalej/ to jest to jakieś 20minut jazdy autem z dopuszczalną prawem prędkością.
            5km na rowerze dla przeciętnej kobiety to jakieś 20-22minuty.Ja jeżdżę czasem do pracy rowerem,mam 14,7km mierząc na google earth moją trasę.Robię ją na luziku rozkoszując się przyrodą,ptaszkami itp itd w 55minut.Jak się sprężyłem ,z dobrym wiatrem to i w 45 zrobiłem...Kobieta takiego czasu nie wykręci ale w tą godzinkę te prawie 15km zrobi.
            Podsumowując.20km autem i 5 km rowerem to nie więcej niż 40-45minut w jedną stronę.
            A jak ktoś twierdzi inaczej to jest pipa:):):)
      • Gość: loft Re: nagłówej mówi wszystko, artykuł o nicyzm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.11, 09:36
        80 metrów na 380 tys? lofty de girarda . eu
    • Gość: Mirek Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale t... IP: 194.196.236.* 05.09.11, 08:20
      I co z tego że tańsza lepsze mieszkanie w bloku niż dom na zadupiu, tylko kretyn buduje dom, jeśli lubi grzebanie w ziemi odśnieżanie, koszenie trawy, robactwo w lecie zapach palonych smieci, i smród grilla musi mieć dwa samochody i byc kierowcą dla własnych dzieci znam wielu co marzyło o domu a teraz przeklinają ten dzień kiedy podjęli decyzje o budowie a sprzedać nie tak łatwo
      • Gość: tajpan Re: Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale IP: 212.244.185.* 05.09.11, 08:27
        Kolego, budowa domu to raczej zajęcie dla osób kreatywnych i zaradnych. Jeśli brakuje ci tych cech, kiś się dalej w swojej klatce w bloku.
        • Gość: Mirek Re: Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale IP: 194.196.236.* 05.09.11, 08:39
          Zaradnych w problemach które są obce mieszkańcom bloku, jak zorganizować dzieciom dojazd do szkoły, skosić trawnik odśniezyć domek to coś dla amatorów wiejskich klimatów
          • Gość: baltazar_gabka Re: Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale IP: *.elk.mm.pl 05.09.11, 08:50
            widzisz, jeden lubi byc szczurkiem w klatce, drugi chce byc wolny i woli decydowac o obliczu miejsca, w ktorym mieszka. Bez zuli, sasiadow wyprowadzajacych pieski nad ranem na pobliski trawnik, niepotrzebnych plotow z drutami kolczastymi, zeby jakis "mlody wyksztalcony, z duzego miasta" nie mogl przyjsc i zrobic imprezy pod chmurka.
      • hooligan1414 Re: Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale 05.09.11, 08:42
        podobaja mi się kategoryczne opinie debili na temat rzeczy, których nigdy nie doświadczyli. To takie polskie. A może oni jednak lubią odśnieżanie. Uwierz mi - odwalenie tych kilku-kilkunastu m3 śniegu zimowym wieczorem to niezła frajda dla faceta, mozliwość pogadania z sąsiadem, wspólnego łykniecia gorzkiej żoładkowej z piersiówy etc. Koszenie trawy to też może byc frajda, poza tym to nie jest żniwowanie w średniowieczu - wyciągasz kosiarkę, 2-3 razu ciągniesz za sznurek rozrusznika i hajda. Góra pół godziny i po sprawie. Działka wokół mego domu to 0,2 ha, w wiekszości trawy. Koszę to momentalnie badziewną marketową kosiarką z silnikiem Briggs&Stratton. I tak właśnie żyja tysiące ludzi/rodzin. nie musisz ich unieszczęsliwiać na siłę, dorabiając ideologię do zamieszkiwania w betonowej szuflandii
        • Gość: Mirek Re: Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale IP: 194.196.236.* 05.09.11, 08:50
          I co jeszcze napiszesz na usprawiedliwienie swojego wyboru że tym domkiem cieszysz się tylko w weekendy i w lecie że spłacasz ratę 2000zł że dzieci nie mają znajomych że musisz mieć dwa samochody że mieszkasz na zadu...u, itd nie każdy lubi ta wątpliwą przyjemnośc jaką jest do domek na zad..piu
          • Gość: baltazar_gabka Re: Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale IP: *.elk.mm.pl 05.09.11, 08:58
            do ciebie i tobie podobnych po prostu nie dociera, z emozna zyc lepiej niz w bloku...
            argument, ze dzieci nie maja znajomych:)) zastrzeliles mnie:) no, chyba, z emowisz o tych, ktorzy sprzedaja proszki...bynajmniej nie nasenne;)
          • hooligan1414 Re: Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale 05.09.11, 09:00
            A więc, głupi biedny człowieku
            z zasady nie cieszę się rzeczami materialnymi. ale jeśli juz, to kepianka cieszę sie 365 dni w roku. Nie mam ANI ZLOTÓWKI kredytu, wszystko zbudowane z oszczędności. Dzieci nie mam, ale gdybym miał, miałyby dziesiątki znajomych, bo miejscowość stosunkowo duża i się rozrasta. Poza tym mam 400 metrow do przystanku komunikacji miejskiej, którą w 19 minut dojeżdza się do samego centrum wojewódzkiego miasta średniej wielkości. więc ewentulane dzieci nie miałyby większych barier w kontaktach z innymi młodymi ludźmi. To, że mam dom z 3 stron otoczony lasem nie oznacza, że mieszkam w leśnej komyszy w Puszczy Biłaowieskiej. Myslisz ogólnikami i stereotypami.
          • Gość: x Re: Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale IP: 195.116.30.* 05.09.11, 09:01
            Wszystko zależy od lokalizacji. Osobiście uważam, że głupotą jest budowanie domu na totalnym zadupiu bez infrastruktury, ale w okolicy małego miasteczka leżącym przy nieco większym - ma już wielki sens, bo:
            - masz na miejscu infrastrukturę (szkoły, przedszkola, sklepy), więc nawet jak zawozisz dzieciaki to trwa to krócej niż przebijanie się przez przejścia dla pieszych,
            - masz 2x większą przestrzeń,
            - rata porównywalna z 2x mniejszym mieszkaniem
            - dojazd spoza miasta do granic miasta to często chwila, i tak najgorzej przebić się przez miasto, tego nie unikniesz nawet będąc rodowitym 'miastowym'
            - 2 samochody to i tak podstawa, w mieście trudniej je zaparkować pod blokiem ;)
            - podróżowanie komunikacją vs. samochodem - i tak wybieram auto, nie lubię być uwiązany do rozkładów jazdy i ciasnoty,
            - bajki o tym, że z miasta zawsze masz dobry dojazd to może i fakt, jeśli przez 30 lat pracujesz w tej samej firmie...no chyba, że wynajmujesz mieszkania ;)
          • dzon_dzon Re: Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale 05.09.11, 09:32
            Mieszkałem w domku jednorodzinnym a teraz mieszkam w bloku. Zdecydowanie lepiej mi się żyło w domku. W blokowisku wieczny hałas, korki, mało miejsca.... Ja już w tej swojej szuflandii 50m2 nie mam na nic miejsca. Nic nie mogę sobie kupić bo nie mam gdzie tego schować [a żyje tylko z dziewczyną bez dzieci]. Lubie sobie popływać, ale zamiast kupić sobie motorówkę mam ponton z silnikiem bo nie miałbym gdzie tej łódki trzymać a nie chce ponosić kosztów za marine. Żeby zrobić sobie grilla ze znajomymi i napić się piwka trzeba jechać za miasto, później zamawiać taxi... każdy człowiek jest inny, ale ja widzę dużo minusów mieszkania w bloku. W niedalekiej przyszłości będzie dużo lepiej na korzyść własnego domu. Poprawi się infrastruktura, więc do miasta będzie można szybciej dojechać. Z uwagi na informatyzacje coraz więcej rzeczy będzie można załatwić przez internet. Już teraz można robić zakupy czy załatwić pewne urzędowe sprawy.
          • Gość: wieśniak Re: Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale IP: *.delphi.com 05.09.11, 10:12
            ja chcę mieszkać na zadupiu!!! wychowałem się na wsi, jestem wieśniakiem i chcę wrócić na wieś. Niestety mieszkam w Krakowie, w wynajmowanym mieszkaniu ale chciałbym mieć domek na wsi, może być na zadupiu (właściwie to nawet lepiej), chcę kosić trawę w lecie, odśnieżać w zimie. Niektórzy to lubią i ja też. Nie rozumiem tej "dyskujsji" tutaj, obrażania innych i przekonywania do swoich racji. Ktoś chce mieszkać w bloku to niech mieszka, ktoś inny na wsi? dlaczego nie, jeżeli tak woli. Ludzie są przecież różni i nie każdy lubi to samo...
          • Gość: zenek Re: Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale IP: 80.146.209.* 05.09.11, 10:21
            wychowalem sie w domu, mialem znajomych, odsniezanie bylo frajda, podobnie jak grillowanie lub spacer z psem ktory biegal po podworku. W tej chwili mieszkam w wielkim miescie w bloku i wiem ze nigdy wiecej w zyciu nie chce mieszkac w bloku i odliczam godziny do przeprowadzki do domu.
          • Gość: Duch Re: Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.11, 12:55
            Popatrz a ja się wychowałem na wsi a mam więcej znajomych w mieście niż moja narzeczona urodzona w mieście. I to w realu niż na facebooku:)
      • Gość: Albin Siwak To prawda, ale IP: 62.29.174.* 05.09.11, 09:50
        oczywiście jest druga strona medalu: żeby mieszkać z żoną i dwójką dzieci jak ludzie, to 60m w bloku na czwartym piętrze bez windy i bez garażu raczej się kiepsko nadaje. Zasuwanie po schodach z siatami, poszukiwania miejsca do parkowania, "życzliwi" sąsiedzi itp. uroki mieszkania. Nie mówiąc o takich ekstrawagancjach, jak rowery dla całej rodziny (gdzie to trzymać i jak targać po schodach), drugi samochód albo, o zgrozo, motocykl.
      • norbert876 Re: Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale 18.12.11, 17:25
        Jest to oczywiście zależne od tego, w jakiej okolicy chcemy wybudować dom i czy mamy już zakupioną działkę.
        Jeżeli chcecie Państwo budować dom i poszukujecie firmy budowlanej z Waszej okolicy to w serwisie:
        www.ktozbuduje.pl można wystawić zlecenie budowlane, na które następnie odpowiedzą zainteresowane firmy z okolicy.
        Pozdrawiam
    • jakbukda Re: Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale 05.09.11, 08:24
      Najtaniej wychodzi samemu zbudować mieszkanie. Może nie w samym centrum miasta, ale na pewno bliżej, niż można postawić dom.
    • hooligan1414 te ich dynamiki cen to pic na wodę 05.09.11, 08:27
      ja ma to już za sobą, ale mój brat właśnie kończy swoją lepiankę. Wystarczy pojawić się w składzie budowlanym z większą ilością gotówki w reku, to mało że się nie pozasierają z wrażenia i sami proponują jakieś bonusy. A to dodatkowy rabat, a to darmowy transport, bezkaucyjne palety to już standard. I pomysleć że jeszcze nie tak dawno temu tysiące debili w tym kraju robiło zapisy na listy społeczne po gazobeton po 14 zł za bloczek (obecnie z pocałowaniem w rąsię za POŁOWĘ). To jest obecnie główna przyczyna takiej dynamiki budownictwa indywidualnego, szczególnie w miejscowościach podmiejskich. Scenariusz zawsze taki sam - mamy działkę po babci albo po teściu, mamy dwie nielewe ręce i hajda. Przykład brata - w zeszłym roku dobudował do obecnego domu część z poddaszem użytkowym (strop żelbetowy) - łącznie 120 metrów kw. powierzchni uż. stan surowy otwarty z kompletnym dachem z 2 oknami połaciowymi wyszedł mu niespełna 80 tysięcy. A nie musiał palcem kiwnąc prawktycznie przy budowie (po części to kwestia tego, że jest to wschodnia część kraju i pewnie stawki za robocizne nieco niższe). Przy wykończeniówce sporo będzie robić juz samodzielnie (jak ja kiedyś). I takich domów powstaja dziesiątki tysięcy. Bo co jest alternatywą dla takich rzeczy? kawalerka 32 metry2 w dewelskim bloku? Wolne żarty.
      Przy tej okazji to apel do tzw. Prawdziwych mężczyzn. własna chałupa to piękna sprawa. Ja na ten przykład mam w najwiekszym pokoju zamontowana wkład kominkowy z płaszczem wodnym. Nieduży. Obsługujacy praktycznie wyłacznie ogrzewanie podłogowe. Zbliżaja się jesiennie wieczory. rozpala się w komiku, patrzy na płomień za szybą, czuje sie to bijące ciepło, którego nie zastąpi żaden najnowocześniejszy grzejnik, uchyla się okno tarasowe na złotoczerwono-zielony las, wyciaga się Jacka Danielsa. I czas płynie...
      • wymiatator1 Re: te ich dynamiki cen to pic na wodę 05.09.11, 08:43
        Problem w tym, że dla osób z ciasnym umysłem domy są zbyt duże. Klatka w bloku odpowiada zawartości ich głów.
        • allerune Re: te ich dynamiki cen to pic na wodę 05.09.11, 09:09
          > Problem w tym, że dla osób z ciasnym umysłem domy są zbyt duże. Klatka w bloku
          > odpowiada zawartości ich głów.

          zależy od rodzaju klatki :)

          mieszkam z dziewczyną w małym domu wielorodzinnym (bo to raczej nie blok) gdzie jest 12 mieszkań, ogrodzony teren na osiedlu gdzie są domki, czyli klimat podmiejski, ale nie trzeba zapierniczać z kosiarką, na nasze potrzeby wystarczająco dużo miejsca (75m)

          chcę poczekać jeszcze parę miesięcy aż ceny skoczą w dół (w końcu rodzina na swoim się skończyła, yeah!!!) i będę miał ten dylemat osobiście. Już wstępnie rozglądałem się za domami, mieszkaniami. Na dom trzeba mieć 800-900 tysięcy (działka koło 200/m2 pod wrocławiem) co jednak dla większości ludzi nie jest małym wydatkiem. Mieszkanie można mieć za połowę z tego, a za równowartość... w mieście też można poszaleć. Raczej nie będzie to duszny kwadrat w 20 piętrowym bloku.

          Sam jeszcze nie wiem na co się zdecydować, ogródek, kominek itd. bardzo do mnie to wszystko przemawia, ale czasem zdarza mi się że muszę wyjechać na 1-3 miesiące... mieszkanie zamyka się na 4 spusty i można jechać, domu jednak ktoś powinien pilnować. Do tego wszelkie życie towarzyskie, sorry, ale nie chcę go prowadzić z szklanką jacka danielsa i lustrem... jest bardzo dużo rzeczy do rozważenia i czynnik ekonomiczny jest tu drugorzędny...
          • hooligan1414 nowy thriller "Atak krwiożerczej kosiarki II" 05.09.11, 09:16
            co wy wszyscy o tym koszeniu, o tych kosiarkach? co was to tak przeraża. Urządzenia jak każde inne, jak golarka czy coś. 10 minut na tydzien - tyle to zajmuje czasu. więcej tracisz (tak - tracisz) na robienie masy bezsensownych pierdół. Z drugiej strony to chybanormalne, taki znak czasów - w świecie pseudofacetów, ciot robionych miękkim fajfusem kosiarka do trawy to zło wcielone. Bacz, by cię ta twoje dziewczyna znienacka nie zminiła na inny model.
            Hehe - życie towarzyskie. A co przez nie rozumiesz - wspólne melanż przy piwsku w towarzystkie podobnych tobier nudnych lamerów?
            • allerune Re: nowy thriller "Atak krwiożerczej kosiarki II" 05.09.11, 10:42
              > Z drugiej strony to chybanormalne, taki znak czasów - w świecie pseudofacetów,
              > ciot robionych miękkim fajfusem kosiarka do trawy to zło wcielone.

              kosiarka to symbol wszystkiego co trzeba robić wokół domu, znam gościa, który sobie olewa i dom ma zapuszczony, to widać, z kolei ktoś inny spędza całą sobotę na pracach wszelakich (co śmieszne kosi mu ktoś inny)

              > Hehe - życie towarzyskie. A co przez nie rozumiesz - wspólne melanż przy piwsku
              > w towarzystkie podobnych tobier nudnych lamerów?

              dokładnie to :)
              • hooligan1414 Re: nowy thriller "Atak krwiożerczej kosiarki II" 05.09.11, 11:00
                a, to co innego, zwracam honot i szczekam spod stołu :))
                a co do opisanych przez ciebie obydwu przypadków - sa ludzie i ludziska, można robić i robić. Najlepiej to widać przy tempiec budowy polskich i niemieckich autostrad.
              • ezraone Re: nowy thriller "Atak krwiożerczej kosiarki II" 05.09.11, 11:25
                @allerune
                Czytam twój wpis i oczyma wyobraźni widzę faceta, o którym pisał niedawno Ziemkiewicz: „Lubię ten moment, kiedy po ćwiczeniach i prysznicu, w świeżym, białym tiszercie wrzucam spokojnie torbę do bagażnika, a na parkingu mijam takich jak ja. Jesteśmy z jednej kasty. Podobnie żyjemy wyglądamy, bywamy w tych samych miejscach. To mi daje poczucie bezpieczeństwa i przynależności”.

                Wybacz allerune. Hooligan operuje na zupełnie innym poziomie percepcji rzeczywistości, poziomie, który nigdy nie będzie dla ciebie dostępny. Masz mentalność miejskiego szczura, nie potrafisz narąbać drewna, nie wypijesz duszkiem szklanki wódki, a twoja sprawność manualna ogranicza się do operowania kartą bankomatową i pilotem do telewizora. Nie jesteś już mężczyzną, metroseksualny świat zmielił cię na papkę, a ty nigdy tego nie dostrzeżesz.
                • Gość: elo Dobre - ladnie to opisales IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.11, 12:24
                  ze swojego doswiadczenia (pracowalem w IT hightech - dla firm z Silicon Valley, wyprowadzilem sie na obrzeza Warszawy i buduje rezydencje) - goscie z pseudofirm budowlanych sa w szoku jak to mozliwe zeby miejski szczur korporacyjny umial lepiej od nich zaizolowac dom, polozyc tynk czy dachowke. Oczywiscie nie robie tych wszystkich rzeczy albo robie je gdy jestem zupelnie pod sciana - lubie prace fizyczna a poziom zlozonosci (poza moze niektorymi rzeczami manualnymi ktore wymagaja po prostu techniki i cwiczen) jest dla mnie smieszny. W dodatku nie daje sie oszukiwac i nabijac w butelke - to jest zupelnie nie do zaakceptowania dla naszych fahofcof.

                  I prawda jest co piszesz - ktos kto mieszka w bloku (tam sie wychowalem) nigdy nie zrozumie wolnosci i luzu kogos z domu.
                • Gość: elo i jeszcze cos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.11, 12:31
                  to co robie to tworzenie rzeczywistosci wlasnymi rekoma - to ja zrobilem ten plot, to ja zasialem ta trawe, to ja sprawilem ze wyrosly te mury itd.

                  to nie wirtualne konstrukcje na jakims serwerze, to nie machinacje finansowe czy podatkowe - ludzie od takiej wirtualnej roboty pogardzajacy praca fizyczna sa dla mnie zerem bo bez ich wirtualnych realizacji mozna doskonale zyc natomiast oni nie moga zyc bez pracy (namacalnej i realnej) piekarza, smieciarza oraz murarza. W pewnym sensie to wlasnie piekarz, smieciarz i murarz tworza swiat a taki finansista tylko na nich i ich pracy pasozytuje.
                  • Gość: Kaczus (Tomek) Re: i jeszcze cos IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.11, 12:48
                    A dla mnie jest śmieszne marnować swój czas na dodatkową pracę, po za pracą. Tylko po to, aby pochwalić się, że ja to sam zrobiłem. Jak potrzebowałem pieniędzy w czasach studenckich i przedstudenckich, to pracowałem na budowie, czy w cegielni, ale teraz cenię sobie czas i jak zarabiam wystarczająco, żeby nie tracić czas na robienie jakiś prac, to ich nie wykonuję - wolę zająć się czymś innym. Ludzie którzy nie mają zainteresowań się musza chyba tak nudzić, żeby wyszukiwać sobie dodatkową robotę.
                    • Gość: ezraone Re: i jeszcze cos IP: *.aster.pl 05.09.11, 13:09
                      Tomku Kaczusiu, być może skończyłeś już studia, ale mentalnie jesteś z nich nie wyrosłeś. Ale nie martw się, masz jeszcze czas. Dopiero wtedy, kiedy świat się zawali, kiedy włożysz do bankomatu swoją złotą kartę kredytową a bankomat pokaże ci środkowy palec, jak w Argentynie, kiedy staniesz pomiędzy wyborem: twoje zainteresowania a opłacony czynsz, stwierdzisz, że jedyne oparcie jakie masz, to oparcie we własnych rękach i tym, co sam jesteś w stanie stworzyć, zbudować, wyhodować.
                      • Gość: gość Re: i jeszcze cos IP: *.wp-sa.pl 05.09.11, 14:19
                        Chyba jeden z najlepszych komentarzy na 'giewu', jakie czytałem w tym roku.

                        pozdrawiam,
                      • Gość: Kaczus (Tomek) Re: i jeszcze cos IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.11, 15:49
                        A co ma piernik do wiatraka? Jeśli potrzebuję zarobić w inny sposób, zarabiam w inny sposób, ale to nie oznacza, że sam muszę wszystko robić, bo kiedyś w przyszłości może będę musiał. Ale widać dla Ciebie tak trudno zrozumieć podstawowe rzeczy, że Ja nie muszę robić wszystkiego sam. Jedne rzeczy robię, bo na nich zarabiam, inne zlecam innym - dając im zarobić.
                    • Gość: elo i wlasnie dzieki takim jak ty jest w tym kraju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.11, 15:24
                      tak jak jest - jestes zwyklym leniem i nie rozumiesz tego ze pieniadz niczego nie stworzy - to ludzie to tworza - za pieniadze lub dla satysfakcji.

                      Poza tym to ze ktos jest tworczy i lubi pracowac (szczegolnie ze jak sie troche popracuje to sie wie jak wyglada praca 'odwalona' dla kogos a jak ta zrobiona dla siebie) nie oznacza ze nie ma sie swoich zainteresowan.

                      Pamietaj - i nie daj sie oszukwac - to nie pan bankier albo pan polityk tworzy dobrobyt tylko pracujacy ludzie!!!
                      • Gość: Kaczus (Tomek) Re: i wlasnie dzieki takim jak ty jest w tym kraj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.11, 15:50
                        Nawet jeśli masz zainteresowania i pracujesz 8 godzin, żeby zarobić na rodzinę, a drugie, żeby się pochwalić, że wszystko sam robisz, to na zainteresowania już czasu nie masz. Więcej nie masz już czasu dla rodziny.
                        • Gość: elo Nie mierz innych swoja miara... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.11, 13:45
                          staram sie byc wobec innych fair i tego nie robie. Nie mozna innym stawiac poprzeczki tak wysoko.

                          Tylko na poczatku swojej kariery pracowalem 8 godzin dziennie - przez ostatnie 4 - 5 lat pracowalem raczej 8 godzin tygodniowo (co roku wychodzilo okolo 100k Euro). W pracy liczy sie efekt a nie ilosc spedzonych nad nim godzin.

                          Obecnie pracuje jeszcze rzadziej i mam czas na to by podogladac to co robia dla mnie inni oraz by niektore rzeczy zrobic samemu, mam rowniez czas na swoje zainteresowania i hobby (np. gra na gitarze, ekstremalne sporty, czytanie) a takze na czas dla mojej rodziny.

                          Przy czym nie ma takiej rzeczy ktorej nie umialbym zrobic przy domu sam - od hydrauliki przez kanalize po elektryke, szklenie i roboty mokre oraz ziemne. I jak sie za to biore to nie po to by sie pochwalic tylko po to by bylo to dobrze zrobione, bo nasi fahofcy wielu rzeczy nie umieja zrobic tak jak to powinno byc zrobione - a zdecydowana wiekszosc np. nie czyta instrukcji montazu produktow wysokiej technologii takich jak np. membrana dachowa. Potem jest zdziwienie ze uzywalo sie topowych materialow do izolacji a w pokoju zimno!!!
                    • allerune Re: i jeszcze cos 05.09.11, 15:51
                      > Ludzie którzy nie mają zainteresowań się musza chyba tak nudzić, żeby wyszukiw
                      > ać sobie dodatkową robotę.

                      oni tego nie zrozumieją, wydaje mi się, że to różnica pokoleniowa. Nie masz takiego hobby jak oni, takiego podejścia do życia, nie spędzasz tak samo czasu, jesteś automatycznie gorszy, skreślony :)

                      ja bym się nie przejmował, dla takiego gościa jadącego dużym fiatem będziesz nikim, nawet w mercedesie, bo gość dużego fiata potrafił sam wyklepać :)
                • allerune Re: nowy thriller "Atak krwiożerczej kosiarki II" 05.09.11, 15:38
                  > ił cię na papkę, a ty nigdy tego nie dostrzeżesz.

                  taa, doktorze Freud :) mów mi jeszcze
      • allerune Re: te ich dynamiki cen to pic na wodę 05.09.11, 08:52
        > jszy grzejnik, uchyla się okno tarasowe na złotoczerwono-zielony las, wyciaga s
        > ię Jacka Danielsa. I czas płynie..

        żołądkowa, jack daniels... picie samemu :)

        nie wiem, ja tam wolę wyskoczyć na piwko ze znajomymi czasem i nie zapłacić 100 za taryfę spowrotem :-/
        • Gość: baltazar_gabka Re: te ich dynamiki cen to pic na wodę IP: *.elk.mm.pl 05.09.11, 09:02
          po prostu do niektorych rzeczy sie dojrzewa;)
        • hooligan1414 Re: te ich dynamiki cen to pic na wodę 05.09.11, 09:03
          zaskoczę cię - mam wiekszy repertuar trunków, poza tym nie piję samemu. A gdybym chciał wyskoczyć taksówką do samego centrum średniej wielkości wojewódzkiego miasta pod którym mieszkam, to zapłacę góra 60 zł w OBIE STRONY. i co ty na to? :))))
          • allerune Re: te ich dynamiki cen to pic na wodę 05.09.11, 09:11
            żeby tyle płacić we Wrocławiu, to musiałbym kupić działkę po 400-600 zł za metr :) to nieco podraża całą inwestycję...
          • Gość: Kaczus (Tomek) Re: te ich dynamiki cen to pic na wodę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.11, 10:57
            To chyba miasto wielkości Zielonej Góry, bo w większym mieście wojewódzkim za tyle dojedziesz z centrum do granic miasta...
            • hooligan1414 Re: te ich dynamiki cen to pic na wodę 05.09.11, 11:08
              To nie Zielona Góra, tylko miasto ponad 2,5 raza większe. Rodzinne miasto Zmenhofa i Kononowicza :)) Zwane Białymstokiem. co by o nim złego nie powiedzieć, to ma dosyć dobrze (a wkrótce bedzie o dalsze 100% lepiej, z uwagi na multum inwestycji) rozwiązany układ komunikacyjny. Praktycznie z samego centrum na moje przedmiescie prowadzi ulica o 3 pasach ruchu w każydm kierunku. do tego dobrze przemyslane skrzyzowania + zielona fala. Jedziesz praktycznie bez zatrzymywania. W godzinach szczytu korki rozładowuja się niemal automatycznie. Ja cały czas jadę prosto. Wktótce ma być jeszcze lepiej z uwagi na przewidywane odciążenie dzięki nowym inwestycjom drogi wylotowe na granicę w Bobrownikach i na Lublin, którym,i alternatywnie mogę dojechać. Tyle
              • Gość: Kaczus (Tomek) Re: te ich dynamiki cen to pic na wodę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.11, 12:53
                Piszemy o kwestiach odległości i ceny, czy przejazdu? Z imprez wracam wieczorem, więc taxi jedzie pustą drogą, jednak dojazd z centrum na przedmieścia w większym mieście kosztuje ok 30zł + musisz dojechać do swojego domu już w wyższej taryfie.
                • hooligan1414 Re: te ich dynamiki cen to pic na wodę 05.09.11, 13:01
                  zaklinasz rzeczywistość. U mnie toi wygląda tak - podchodzę na postój i pytam sennsego misia za kierownicą "pojedziesz do (tu nazwa mej miejscowości) za 30 dychy?". W 90% pada odpowiedź twierdząca.
                  • Gość: Kaczus (Tomek) Re: te ich dynamiki cen to pic na wodę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.11, 15:54
                    Nie zaklinam, tylko wiem ile płaciłem jak mieszkałem na przedmieściach (fakt miejscowość większa). A przy dużych miastach za przedmieściami zaczynają się miejscowości satelickie, gdzie ziemia też jest droga, a dopiero daleko daleko dalej są miejsca, gdzie masz spokój i możesz się spokojnie pobudować. Miejsce super, tylko nie dla mnie. Ja wolę mieć do pracy kwadrans pieszo niż 2 godziny dojeżdżać w jedną stronę (o ile w nocy można szybciutko przejechać, to w dzień, w godzinach pracy niekoniecznie).
    • szczoorlondowy Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale t... 05.09.11, 08:36
      (...) jeżeli mamy działkę budowlaną (...)
      dobre sobie
    • Gość: adak Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale t... IP: *.ip.netia.com.pl 05.09.11, 08:47
      Ha tak dla wszystkich myslących o domu (pisze bo sam nie znalazłem i wiem jak to jest potrzebne do planowania i decyzji...).
      Budowa 2011, dom 170 m2 + 80 m piwnicy (czyli dochodzi drenaż, izolacje), standard porottherm 30, ocieplenie wełna, dobre okna, wliczone wszystkie projekty, instalacje (w wersji dobry materiał, prosty schemat), przylącza, płoty, plac itp. Podaje wartości liczozne dla pow z i bez piwnicy. Budowa w okolicy Bielska-Białej.

      Wersja wykończona: @170 = 3400, @250=2300.
      Wersja z meblami czyli wejść i mieszkać: @170 = 3800, @250=2600




      • allerune Re: Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale 05.09.11, 08:56
        czyli z działką jakieś 800k, gotowy bliźniak bez piwnicy można kupić za 500, z wykończeniem i patrząc na różnicę na działce wychodzi podobnie... ale wchodzisz do prawie gotowego
      • Gość: Zbylut Re: Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale IP: *.dynamic.chello.pl 05.09.11, 14:49
        > Wersja wykończona: @170 = 3400, @250=2300.
        > Wersja z meblami czyli wejść i mieszkać: @170 = 3800, @250=2600

        :-)
        Wersja z meblami najfajniejsza. To meble z Jysk czy z Biedronki ?
        W tej chwili wykanczam szereg. Przykladowe ceny :
        1. Porzadna drewniana podloga to koszt okolo 200zl/m2.
        2. Drzwi wewnetrzne, bezprzylgowe z forniru to koszt okolo 2kzl z montazem.
        3. Porzadne baterie lazienkowe/kuchenne to okolo 600zl za sztuke.
        4. Meble kuchenne wraz z wyposazeniem do kuchni niewielkiej (11m2) to okolo 40 kzl.
        Ja liczylem, ze wykonczenie mieszkania kosztowac bedzie nie mniej jak 150 kzl. To wszystko dla szeregu ktory ma nieco ponad 100m^2. Daje to okolo 1500zl za m^2 wykonczenia.
        Bawia mnie "wyliczenia" gdzie ktos to samo zrobi 5 razy taniej.
    • Gość: Marian Dom parterowy ze strychem wentylowanym IP: 82.139.160.* 05.09.11, 08:47
      Taki dom to nawet przygłup potrafi zbudować dosłownie z byle czego. Po otynkowaniu wygląda jak dworek.
      Koszt budowy wręcz marginalny - nie więcej niż 1200zł za metr kwadratowy.
      Sam taki zbudowałem i polecam - fachowcy zbudowali w nim tylko fundamenty na poziomie gruntu i ptrzebowałem 1 osoby do budowy 2 spadowej więżby dachowej ze względu na ból pleców. Reszta i nastalacje tynki podłogi montaż okien itp. sam.
      • hooligan1414 Re: Dom parterowy ze strychem wentylowanym 05.09.11, 08:54
        nie wiem po co się produkujesz
        Zaraz ci wyskoczy tysiąc specjalistów i powiedzą ci, że zbudowałeś favelę i kurnik a nie dom. No bo nie wywaliłeś setek tysięcy złotych i nie kupowałeś supemeganowoczesnych rozwiązań, których reklamy kupowane za grube tysiące zasmiecają strony rozmaitych Muratorów i innych Budujemy Domów. Za chwilę sie dowiesz, że twoje dzieło nie przetrwa do następnej zimy, że dach porwie ci pierwszy jesienny wiatr, że na ogrzewanie za sezon wydasz równowartość Mercedesa E-klassa a wszystkie dzieci zachoruja na polio od samego przebywania w nim.
        A tak na poważnie - dobrze wiedzieć, że w tym kraju zostali jeszcze jacys normalni ludzie. pozdrawiam
        • Gość: Marian Re: Dom parterowy ze strychem wentylowanym IP: 82.139.160.* 05.09.11, 09:14
          Po tym jak widziałem jakie domy buduje się w USA to mój dom dalej jest zbudowany za solidnie. Bo ściany nośne parterowego domu nie muszą być z 30 cm gazoboetonu ocieplpnego 15 cm styropianu jak u mnie, można by było zrezygnować ze zbrojonego betonowego wieńca bo i tak więżba dachowa jest w zasadzie samonośna. Więżbę też wykonałem nadmiarowo w stosunku do amerykańskich norm przekraczając je dwukrotnie. Na strychu mam 40 cm wełny mineralnej. Dach jest kryty całymi arkuszami trapezówki....

          ITD , ITP ...... A i tak wychodzi znacznie taniej niż bloku i z kilkukrotnie solidniej niż w USA
          • hooligan1414 Re: Dom parterowy ze strychem wentylowanym 05.09.11, 09:23
            nieważne. Dla Młodych, Wykształconych, zamieszkujacych pod wielkimi miastami klasa daomu jest wyłacznie funkcją jego ceny. niczego więcej. Tanie MUSI być złe. I tyle. Kto nie przepłacił jest frajerem :)
            A tak na marginesie, wieniec jednak się sprawdza mimo wszystko - to nie jest jakas tam uciązliwa alternatywa - no bo o ile droższe jest tych parę kubików betonu i kilka prętów od kiljudziesięciu/kilkuset bloczków siporexu. A jednak dosyc mocno spina to "górę" domu i jest pewnym oparciem dla dachu (mimo tego, że jak mniemam nie ma u ciebie scianek kolankowych).
            • dzon_dzon Re: Dom parterowy ze strychem wentylowanym 05.09.11, 09:49
              Mój dziadek wybudował dom 30 lat temu z przeciętnej pensji bez kredytu [odpowiednik dzisiejszych 2400zl netto]. Sam przywoził piach do budowy, sam robił cegły, zatrudnił jakiś tam Wieśków za pół darmo... ale dom stoi do dziś.
              Tak jak hooligan napisał wcześniej, teraz płaci się za reklamę.
            • Gość: Marian Re: Dom parterowy ze strychem wentylowanym IP: 82.139.160.* 05.09.11, 11:19
              Ścianki kolankowe są ale mają nie cały metr wyskości praktycznie tyle by móc ułożyć izolację cieplną
      • Gość: areq Re: Dom parterowy ze strychem wentylowanym IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 05.09.11, 09:13
        Dokładnie.Mnie wszelakiej maści eksperci wlewali,że dom z użytkowym poddaszem jest tańszy w budowie...bo dach tańszy:):) Ja na swoją parterówkę 140mkw NA GOTOWO,z meblami i ogrodem ale bez płotu frontowego /ca 10-12 tys zł trzeba doliczyć/ wydałem ~268-270tys a stąd wiem,bo więcej nie miałem:):):)Działka kupiona w 1997roku kosztowała mnie ........15tys zł w bliskim sąsiedztwie Poznania.No ale jeśli ktoś budował w szczycie i płacił za siporeks 10zł no to nie ma zmiłuj... w 400tys się raczej nie zmieścił...zwłaszcza w domu który ma schody:)
        • Gość: sff Re: Dom parterowy ze strychem wentylowanym IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.11, 12:14
          ja właśnie buduję parterowy dom, łącznie 190m2.
          I fundament kosztuje fortunę, jak dla dwóch domków. Warto to uwzględnić
          • Gość: areq Re: Dom parterowy ze strychem wentylowanym IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 05.09.11, 14:44
            Ja mam fundament tylko po obwodzie,nie mam żadnej ściany nośnej wewnętrznej bo i po co?Konstrukcja dachu z wiązarów kratownicowych.Trzeba było tylko trochę pogłowic się jak to rozwiązać a nie wybierać projekty z kolorowych folderów biur projektowych...:)
    • miroo Ten artykuł to wielkie kłamstwo w kwestii kosztów 05.09.11, 09:28
      budowy...
      I w ogóle jest banalny...

      1) To oczywiste, że budowa bez kosztów działki jest tańsza niż budowa z kosztem działki (działki kosztują dużo) - więc tutaj wyciągnięto banalne wnioski,

      2) czy budowa domu może być tańsza niż mieszkanie? Jeśli liczymy jednostkowo za m2 - zawsze tak było, tak jest i tak będzie... ale przecież jeśli budujesz dom to już musisz wybudować ponad 100 m2 a mieszkania w 90% są mniejsze... zatem budując wydasz sumarycznie więcej...

      3) budowa systemem "gospodarczym" nie jest tańsza niż systemem zleconym - bo niby dlaczego ma być tańsza? Jest tyle samo pracy i trzeba zużyć tyle samo materiałów...

      4) samemu dopilnować budowy? - a ile osób się na tym zna aby samemu dopilnować budowy?
      Czy nie taniej jest zapłacić 10 tys inspektorowi, który się zna i sprawdzi niż przepuścić błędy albo niedociągnięcia?
      Biednego nie stać na takie oszczędności...
      • Gość: x Re: Ten artykuł to wielkie kłamstwo w kwestii kos IP: 195.116.30.* 05.09.11, 09:49
        > 2) czy budowa domu może być tańsza niż mieszkanie? Jeśli liczymy jednostkowo za
        > m2 - zawsze tak było, tak jest i tak będzie... ale przecież jeśli budujesz dom
        > to już musisz wybudować ponad 100 m2 a mieszkania w 90% są mniejsze... zatem b
        > udując wydasz sumarycznie więcej...
        >
        Ale logika, do tej pory nie mogę się otrząsnąć....wydajesz porównywalnie lub ciut więcej, ale masz 2x więcej... To lepiej kupić 200g serka za 1zł, czy 500g serka za 1,5zł?

        > 3) budowa systemem "gospodarczym" nie jest tańsza niż systemem zleconym - bo ni
        > by dlaczego ma być tańsza? Jest tyle samo pracy i trzeba zużyć tyle samo materi
        > ałów...
        >
        Jak to dlaczego? A koszty pośrednika? On za darmo robi? De facto zawsze pośrednicy zarabiają najwięcej. Do tego mogą korzystać z najtańszych materiałów a płacisz jak za "średniej klasy" lub lepsze. Im mniej pośredników tym taniej.

        > 4) samemu dopilnować budowy? - a ile osób się na tym zna aby samemu dopilnować
        > budowy?
        > Czy nie taniej jest zapłacić 10 tys inspektorowi, który się zna i sprawdzi niż
        > przepuścić błędy albo niedociągnięcia?
        > Biednego nie stać na takie oszczędności...
        Z jednym się zgodzę - inspektora trzeba zatrudnić, zwłaszcza jak ktoś się nie zna...ale zupełnie nie pilnować budowy to już finansowe samobójstwo, jak wyczają jelenia który płaci a nie sprawdza, to potem wychodzą rachunki 600k za 150m dom w stanie surowym.
    • Gość: Obiektywnie Do Hooligan1414 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.09.11, 09:29
      Odnoszę wrażenie, że nie dopuszczasz innej formy zamieszkania niż domek. Podkreślasz to wskazując, że jak nie domek to niezaradność i klatka. Otóż miałem możliwość wybudować dom lub kupić klatkę na króliki. Wybrałem klatkę. Napatrzyłem się, jak żyją ludzie w domkach, jak uważają na sąsiadów, jak trzeba się wyciszyć, bo sąsiad też robi obok grilla. Napatrzyłem się jak są problemy z dojazdami, z chęciami do odwiezienia dzieci, skoszenia trawy i innych czynności. Domek nie jest dla każdej rodziny. Znam nawet takich, co się z tego powodu rozwiedli. Jest jeszcze wiele innych negatywnych czynników - pisali w poprzednich postach, ale oczywiście te argumenty są nieprawdziwe, bo każdy kto wybudował dom ma sytuację wg schematu opisanego przez Ciebie. Cóż, może wystarczyłoby uszanować „odmienność” innych. Co do „lewusostwa” innych, to myślę, że jeżeli za szczyt sprawności mężczyzny uważasz skoszenie trawy (myślę, że kosisz pchaną kosiarką, a nie „żyłką”), to rozumiem już wiele.
      • hooligan1414 Re: Do Hooligan1414 05.09.11, 09:37
        Odnosisz nieprawdziwe wrażenie. Niczego nie podkreslam. Odnosze się tylko do tych strasznych opowieści o kosiarkach i trawie do skoszenia jako dzieła szatana. To NIE jest zadne oraniczenie czy uciążliwość. I co wy z tym grillem? - ja wiem, że polactwo zrobiło sobie fetysz ze zwierzęcego padła na węglach ale bez przesady. Rozwiedli się z powodu miejsca zamieszkania? to może i lepiej dla nich - nieśmiertelna miłość, nie ma co :))
        A koszę i pchaną i żyłką (Stihl FS55). Poza tym na samym początku napisałem tylko, że dla faceta z oboma jajami w prawidłowym miejscu i posaidana juz działką budowa własnej lepianki jest całkjowicie bezkonkurenycjna w porównaniu z zakupem betonowogipsowej szuflady u devela, a ew. superata finansowa jest jeszcze większa od tego, co opisano w artykuliku
        • Gość: obiektywnie Re: Do Hooligan1414 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.09.11, 09:46
          Oczywiście, że lepiej dla nich, że się rozwiedli. Ale dom się przyczynił do tego, bo ukazał im... Dom, gdy ma się dwójkę małych dzieci z reguły przysparza dużo problemów. Oczywiście wszystko zalezy od infrastruktury, a z tą coraz gorzej, bo lepsze działki są wykupione. Oczywiście z czasem te które dziś są "kiepskie" będą mieć swoją infrastrukturę, ale to potrwa. Na domie można wtopić i to mocno, a dom trudniej sprzedać. Co do czynników finansowych, to bez działki dom jest tańszy (zawsze był) w przeliczeniu na m2, ale nie sumarycznie, jesli chce się wybudować podjazd, ogrodzenie, nasadzenia itp. A gdzie koszt działki?
      • Gość: Piotrek Re: Do Hooligan1414 IP: 2.208.125.* 05.09.11, 10:13
        Jako dziecko mieszkałem w domku (14 minut spacerem od centrum, około 800m od trasy Warszawa-Katowice). Następnie mieszkałem w bloku. A w chwili obecnej wynajmuję 52 metrową klitkę (z tarasem i garderobą, nie wliczoną do powierzchni mieszkania) w willowej dzielnicy - 10 minut busem od centrum. Mam więc porównanie co do jakości życia w różnym budownictwie. Z tych trzech, najgorzej mieszkało mi się w bloku. Jestem zdecydowanym zwolennikiem własnego domku, lub za posiadaniem mieszkania w małym domu (takim na 2 lub 4 rodziny) - to aktualnie mamy i to rozwiązanie jest w tej chwili dla nas najwygodniejsze.
        • mara571 Piotrek trafiles w sendo 05.09.11, 10:25
          w dyskusji walcza ze soba zwolennicy domu za miastem z milosnikami mieszkania w "apartamentowcu".
          Te tzw apartamentowce to blokowiska bardzo podbne do tych jakie nam zostaly po PRL.
          Kiedys mialam nadzieje, ze wysokiech, wielorodzinnych blokow w Polsce sie juz nie bedzie budowac. Mylilam sie.
          Miliony czlonkow sredniej klasy mieszka w Europie w miastach w szeregowcach lub niewysokich domach z niewielka liczba mieszkan.
          A takich ofert jest w Polsce malo.
          W moich okolicach obesrwuje jeszcze jeden trend: kupowanie starych domow i ich przebudowa.
          • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Piotrek trafiles w sendo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.11, 10:35
            W Polsce jest to mało wygodne z podstawowego względu - miasta w Polsce mają w większości żałosną komunikację i kiepsko rozplanowane drogi dojazdowe. A co by nie mówić, tracenie kilku godzin dziennie na dojazd do pracy, że o konieczności dowożenia do szkoły/przedszkola dzieciaków już nawet nie wspomnę, to kiepska propozycja. Ty piszesz z perspektywy Niemiec, gdzie masz i drogi kilka klas lepszych niż w Polsce i komunikację zborową na wyższym poziomie. Więc tu należy upatrywać problemu.
        • Gość: dardos Re: Do .. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.11, 10:54
          W Polsce wciąż za mało się buduje z gliny (proszę nie pisać, ani myśleć o lepiankach)/ glina+piasek+keramzyt+ słoma itd.. Trzeba się zainteresować technologia nowoczesnego budownictwa glinianego, to się opłaci(do 30% oszczędności jak konwencjonalne budowanie, o ekologii nie wspominam, CO2 i takie tam koszty energetyczne takiej budowy). Takie rodzaj mat bud jest tani i doskonale nadaje się do systemu bud gospodarczego. Dom ma zdrowy mikroklimat, nie wymaga żadnych kosztownych urządzeń wspomagających cyrkulacje powietrza-
          • Gość: klakier Re: Do .. IP: *.nyc.res.rr.com 05.09.11, 12:04
            Racja ! Earthbag Buildings Zdrowo, ekologicznie i tanio ...
      • Gość: zupa wołowa Re: Do Hooligan1414 IP: *.231.8.190.koba.pl 05.09.11, 10:13
        napatrzyles sie... ale nie namieszkales... wiec tak na prawde nie masz pojecia jak to jest mieszkac w domku

        1. jesli ktos sie wstydzi sasiadow za plotem to tymbardziej bedzie sie wstydzil sasiadow na klatce.. prawda?
        2. jesli musis sie wyciszac przed sasiadami za plotem, to tymbardziej musi przed tymi na gorze i dole.. szczegolnie w kibelkuw ktorym slychac spadajace gowno sasiada
        3. dla ziemniakow kanapowych 20min koszenia raz w tygodniu to rzeczywiscie problem.... ale dla ludzi wysportowanych i lubiacych ruch problemem bedzie to, ze w bloku jedyna alternatywa jest siedzenie przed TV


      • Gość: zupa wołowa Re: Do Hooligan1414 IP: *.231.8.190.koba.pl 05.09.11, 10:30
        napatrzyles sie... ale nie namieszkales... wiec tak na prawde nie masz pojecia jak to jest mieszkac w domku

        1. jesli ktos sie wstydzi sasiadow za plotem to tymbardziej bedzie sie wstydzil sasiadow na klatce.. prawda?
        2. jesli musisz sie wyciszac przed sasiadami za plotem, to tymbardziej musisz przed tymi na gorze i dole.. szczegolnie w kibelku w ktorym slychac spadajaca kupe sasiada
        3. dla ziemniakow kanapowych 20min koszenia raz w tygodniu to rzeczywiscie problem.... ale dla ludzi wysportowanych i lubiacych ruch problemem bedzie to, ze w bloku jedyna alternatywa jest siedzenie przed TV


        • Gość: Obiektywnie Re: Do Hooligan1414 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.09.11, 11:44
          Napatrzyłem się, bo też pomieszkiwałem - ale nie w swoim.
          Nie chodziło o wstyd wobec sąsiadów, ale o ich wści...kość. Ja mam doświadczenia z takiej części, że to była wyjątkowo wredna i ciekawska społeczność.

          Nie rozumiem, dlaczego jesli ktoś czegoś się wstydzi w domku, to w bloku będzie bardziej. To świetna teoria. Jeżeli coś się dzieje w domku, to wiedz, że bloku będzie 2x gorzej :) Nie do końca zgodzę się, że domek daje więcej anoniowości, ale nie chce mi się tego udowadniać.

          Jeśli myślisz, że chodzi o samo koszenie, to spłaszczasz sprawę. To tylko jeden z wielu argumentów, że domek to nie taki tylko raj. Natomiast nie będę się odnosił do stwierdzenia, że koszenie to wysiłek fizyczny i jesli nie kosisz, to jesteś kanapowym ziemniakiem. Zapewniam Cię, że jestem nienagannie sprawny fizycznie i o tę sferę dbam dość intesywnie. Trawy się też w życiu nakosiłem, ale dla mnie to nie był wysiłek fizyczny i ruch. Ale to jak z meritum - względne.
          • Gość: zupa wołowa Re: Do Hooligan1414 IP: *.231.8.190.koba.pl 05.09.11, 13:21
            ciekawe w jaki sposob blok chroni przed wscipskimi sasiadami.... zapewne dzieleniem sie scianami, rurami odplywowymi, smietnikami, miejscami parkingowymi...

            wiem za to przd czym chroni te okolo 8m (lub wiecej) przestrzeni miedzy scianami: przed nasluchiwaniem przez wscipskich sasiadow odglosow klotni z wspollokatorami...przed wezwaniem policji z okazji imprez, albo delektowaniem sie muzyka w nocy...przed odglosami obrobki drewna zapalonego majsterkowicza z gory.... przed wygladaniem wscipskich sasiadow na klatke kiedy ktos sie zatacza do domu, przed odglosami spuszania wody w ubikacji podczas delektowania sie relaksujaca kapiela, przed zastanawianiem sie, czy w ubikacji obok ktos byl kiedy wypsnaly sie gazy po fasoli... przed roznoszeniem przez rury od kaloryferow odglosow GaduGadu....

            ciekawi mnie tez co to za utrapienia czekaja na posiadaczy domkow... poza koszeniem i odsniezaniem oczywiscie
            • Gość: oskar Ile dziecko masz lat? Widocznie wszystko przed tob IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.11, 13:24
              • Gość: zupa wołowa Re: Ile dziecko masz lat? Widocznie wszystko prze IP: *.231.8.190.koba.pl 05.09.11, 13:40
                jasne jasne..... bo oczywiscie zycie w bloku to raj na ziemi... a w domku do pasmo udrek

                a miliony ludzi na ziemi zadowolonych z mieszkania w domkach to szczeniaki gora 10-letnie.... bo oczywiscie domu posiadaja tylko nieletni..... dorosli zdecydowanie wola blokowiska, co wynika z ich doswiadczenia zyciowego;]

                wspolczuje Ci tylko, ze nigdy nie doswiadczysz urokow mieszkania w domu jednorodzinnym....

                • Gość: oskar Już doświadczyłem i jestem szczęśliwy że wróciłem IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.11, 13:59
                  do miasta.
                  Zalety mieszkania w budynku wielorodzinnym przewyższają jego wady, a do wad tych można się przyzwyczaić.
    • rumborakows Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale t... 05.09.11, 11:05
      Kazdy inteligentny czlowiek wie, ze dom jest lepszy. Cisza, spokoj, wolnosc. W bloku mieszka sie tylko z musu, uzerajac sie z wscibskimi, a czesto i chamskimi sasiadami, wachajac ich smrody z grilla, ktorego robia na balkonie, albo sluchajac, jak przez cala noc wierca, lub urzadzaja impreze. Nie wspominajac juz o kochanych dzieciaczkach, ktore na placu zabaw pod oknami dra ryja tak, ze sie skupic nie mozna, a wieczorem zastepuje ich troche stasza banda chlejaca piwo, puszczajaca muze z komorek i draca bezmyslnie japy. Nie mówiąc już o tym, że bloki obecnie stoją tak blisko siebie, że sąsiad w okna zagląda i to bez lornetki.

      gadzetech.pl/
      • Gość: Zbylut Re: Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale IP: *.dynamic.chello.pl 05.09.11, 15:11
        > Kazdy inteligentny czlowiek wie, ze dom jest lepszy. Cisza, spokoj, wolnosc.
        Oczywiscie.
        Problem jest "tylko" jeden. Dzialka. Jesli stac cie na dzialke w miescie to nie ma co sie wymadrzac - dom jest lepszy.
        Spor dotyczy porownania dom "na zadupiu" vs. mieszkanie w miescie.
        I wtedy sprawa sie znacznie komplikuje.
        Jesli nie masz dzieci to dom na zadupiu moze byc lepszy. Wtedy koszt to glownie kwestia wydluzenia dojazdow a tym samym wydluzenia czasu pracy.
        Gdy sa dzieci mieszkanie na zadupiu to znacznie wieksze koszty.
        Po pierwsze jedna z doroslych osob musi byc niepracujacym szoferem. Bo jedno dziecko konczy lekcje o 13, drugie o 16. Pierwsze ma angielski na 19, drugie basen na 17.
        I ... juz masz co robic :-)
        Jako bonus dla mniejszych dzieci - na wsiach na ogol nie ma czegos takiego jak plac zabaw.
        Trudniejszy jest dostep do lekarza, dentysty.
    • Gość: coker Na calym Swiecie Domy spadaja a w PL w gore!! IP: 2.26.59.* 05.09.11, 12:06
    • Gość: Mario Zwolennicy bloczysk to frustraci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.11, 12:26
      Nie rozumieją co to takiego 200m² domu, 4000 m² pięknego trawnika, garaż na dwa samochody i traktorek do trawy. To jest piękno życia, to wolność i radość. Sam wychowałem się w bloku i gdy jestem u moich rodziców, nie mogę tam wysiedzieć. Co dam krok to ściana, słychać każde piernięcie sąsiadów, na parkingu nie można zaparkować, a gdy już się zaparkuje to ryzykuje się poobijane drzwi przez zaparkowane obok rdzewiaki. Zakupy trzeba targać kilkadziesiąt metrów i potem na piętro na raty.
      Jak w temacie, zwolennicy bloczysk to frustraci, którzy próbują sobie i otoczeniu wmówić, że mieszkanie w jednej z tysięcy malutkich klitek ma jakieś pozytywne strony.
      • Gość: oskar Ma więcej niż sobie wyobrażasz, niedługo się IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.11, 12:49
        przekonasz.

        A samochód ci skasują na parkingu przy centrum handlowym.
    • tentimenti tylko dom 05.09.11, 12:35
      ---chodzę na boso po ogrodzie (brak psiego gówna)
      ---piję kawę w ogrodzie w piżamie
      ---jem pod drzewem jak pogoda jest lub sjestuję > no właśnie zauważam pogodę
      ---lepię z dziećmi bałwana i nikt nam go nie rozpieprzy
      -
      • Gość: gosc Re: tylko dom IP: *.ip.fastwebnet.it 05.09.11, 15:58
        --prawie 3h dziennie poświęcam na dojazdy (komunikacją)
        --zauważam pogodę - moknę/marznę/pocę się w drodze na PKP
        --żona wydaje prawie 1000zł na benzynę (dojazdy samochodem)
        --wiecznie jest coś do zrobienia co pochłania czas lub pieniądze (najczęściej jedno i drugie)
        --w weekendy nie ruszam się z domu bo chcę w końcu pomieszkać
        --jak już gdzieś z żoną wyjdziemy to się nie napiję bo prowadzę (albo 200zł za taxi płacę)
        --koszeniem i odśnieżaniem zajmuje się żona - do mnie należą cięższe prace :P
        --w zimie płacę 800zł za ogrzewanie
        --co większa burza przejdzie nad Mazowszem to się zastanawiam czy dachu nam nie zerwało lub domu nie zalało - zawsze trzymam z 15 tyś. na "wszelki wypadek" na koncie


        a poza tym zgadzam się z postem powyższym w 100% (nawet z tym mieszkaniem na Ursynowie) - do miasta nie wrócę!
        Ale nie będę też nikogo do wyprowadzki za miasto namawiał, niech każdy sam się zastanowi co woli bo nie ma "lepszej" opcji.
    • Gość: oskar Znam takich co się pobudowali i z chęcią by wrócil IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.11, 12:46
      do budynku wielorodzinnego.
      Nie mają kiedy się cieszyć ani z trawnika ani z tego grilla.
      Od poniedziałku do piątku wyjazd z domu o 7 , przyjazd po 19 (zawiezienie dzieciaków, praca, odebranie dzieciaków, zakupy, zajęcia pozalekcyjne dzieciaków) i tak na okrągło. Zmachani nie mają na nic czasu. Weekend - muszą nadrobić prace domowe z całego tygodnia. Niedziela - odsypiają bo są zmęczeni. Wakacje - wyjazd , nie będą przecież siedzieć w domu.
      • dean08 Re: Znam takich co się pobudowali i z chęcią by w 05.09.11, 13:32
        Dom to fajna rzecz jak do pracy nie masz więcej niż 45 minut dojazdu w jedną stronę (od drzwi do drzwi) i jeśliw tym czasie "obskakujesz" dowożenie dzieci do przedszkola/szkoły. W mniejszej miejscowości - dom jest ekstra bo odległości są niewielkie. W dużym mieście to musisz niestety mieć sporo pieniędzy na działkę w sensownej lokalizacji - dużo moich znajomych w W-wie powyprowadzało się pod Warszawę: szybko wracali jak tylko okazało się, że dzieci trzeba dowozić do szkoły, codzienny korek z okolic np. Piaseczna zapewnia upojne dwie godziny w samochodzie w jedną stronę średnio raz na tydzień. Można i tak ale ja na razie kocham fakt, że do biura jadę 20 minut autobusem a dziecko do przedszkola odprowadzam idąc na przystanek...

        Jak by mnie było stąc na dom to owszem tylko, że dom w miejscu jakie bym chciał to jeszcze długo nie...
    • Gość: finansista To fakt ... mieszkania w centrum sa niesamowicie d IP: 193.111.166.* 05.09.11, 12:53
      finanse-dla-kazdego.blogspot.com
    • Gość: aut-thor Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale t... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.11, 12:55
      Ja tam nie wiem, ale od urodzenia mieszkałem w domu jednorodzinnym na wsi. Od prawie 20 lat mieszkam w bloku i nie wyobrażam sobie powrotu do domku przed sześćdziesiątką. Mam wspaniałych sąsiadów, spokojną okolicę, wszędzie blisko. Moje dzieci mają mnóstwo znajomych w obrębie osiedla i nie muszę się martwić, że się szlaja gdzieś po wiejskich krzakach. Do pracy docieram góra w godzinę i to niezależnie od siedziby firmy. Oczywiście na stare lata zamierzam się wynieść z miasta, bo co mam tu robić? Mieszkanie zostawię dzieciom niech mają lepszy start.
      • Gość: oskar Chyba nie wrócisz. Na starość do domku? IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.11, 13:03
        Na starość ludzie uciekają do bloków, mają dość "domków"
        • Gość: Mario Re: Chyba nie wrócisz. Na starość do domku? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.11, 13:24
          Tak, a jeszcze później uciekają na salę szpitalną i w końcu do trumny, ale czy to jest życie?
    • Gość: bonzo 95% ludzi mających domy nie ma czasu by się z nich IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.11, 13:22
      cieszyć, a te pozostałe 5% będzie wciskało ciemnotę innym o przewadze domu nad mieszkaniem w mieście , w budynku wielorodzinnym.
      • hooligan1414 a co znaczy "cieszyć się domem"? 05.09.11, 13:39
        oddawać mu cześć? zbudować mu ołtarzyk? chodzić dokoła nie go uchachany i co 20 kroków robic jednego allaha w jego kierunku? Kupowac wielkie bilboardy z napisem "kocham mój dom"? bo ja nie rozumiem. Zrozum, że dom to nie jest te kilkaset cegieł, trochę betonu i drewna. To pewna idea, możność pewnej prywatności, azylu, samodzielności i niezależności. Ty tego nie zrouzmiesz, bo ty się musisz "cieszyć". Jak cieszyłeś się z zakupu pierwszej plazmy albo elcedeka? ogładałeś TV 24h/doba rżąc jak młody ogier na zielonej runi co pół minuty, żeby wszyscy wiedzieli że uwaznie oglądasz?
        • Gość: bonzo Piszesz o sobie? Znasz to zapewne z autopsji. IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.11, 13:46
          • hooligan1414 Re: Piszesz o sobie? Znasz to zapewne z autopsji. 05.09.11, 13:51
            nie mam telewizora. Po prostu zastanawiam się, jak moze wygladać proces permanentnego "ciszenia się". skoro jest tak ważny.
            • Gość: bonzo To poczytaj jeszcze raz swoje i tobie podobnych IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.11, 14:01
              wpisy.
              • Gość: oskar Tzw. domek to nie tylko trawka i piwko, to codzien IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.11, 14:04
                problemy związane z mieszkaniem poza miastem.

                A to niweluje z biegiem czasu wszystkie zalety domku.
                • tygrysio_misio Re: Tzw. domek to nie tylko trawka i piwko, to co 05.09.11, 14:47
                  a kto powiedzial, ze w domku mozna mieszkac tylko poza miastem?

                  jesli chodzi o ludzi w miastach, to wiekszosc z nich mieszka w miastach do 300tys mieszkancow... gdzie dojazd z poza miast do centrum to kilkanascie-kilkadziesiat minut komunikacja miejska.... w jeszcze mniejszych miastach to zdecydowanie krocej

                  wiekszosc miast ma w swych granicach tereny z zabudowa jednorodzinna

                  bazujac na zaokraglonych cenach z artykulu to z zakupu jednego metra blokowiska mozna zaoszczedzic 3tys zl..... przy 80m mieszkaniu jest to 240tys oszczednosci..... ile za to można kupic terenu?... o tym w nastepnym odcinku
                  • tygrysio_misio Re: Tzw. domek to nie tylko trawka i piwko, to co 05.09.11, 15:00
                    otodom.pl/dzialka-przy-parku-chorzowskim-id10213241.html
                    nie byłam nigdy w Katowicach... ale to miasto podane w Artykule..... 221tys na działke i zostaje 19tyś na ogrodzenie..... według Google 4,6km do centrum Katowic.... 6min samochodem i 1h pieszo... nie wiem jak jest w rzeczywistosci

                    jednak nie trzeba mieszkac "za miastem"
    • Gość: Gość Budowa domu czy blok - Wwa. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.11, 13:38
      Witam,
      Prosiłbym o krótką opinię obeznanych w temacie. Pracuje w Warszawie, mam odłożone ok 200 tyś na wkład własny. Co lepsze i bardziej realne? Zakup działki w sensownej okolicy (tylko gdzie) i kredyt na budowę? Czy lepiej sobie odpuścić i szukać mieszkania w bloku?
      Wiem, że co człowiek to opinia. Osobiście wolałbym dom, jednak zdaję sobie sprawę z trudności i kosztów. Zakładam, że chciałbym za 200 tyś kupić działkę (przy dużym szczęściu) , a na budowę kredyt. Wykonalne? Robił tak ktoś z Was? Z miłą chęcią poczytałbym uwagi i ew. rzeczywiste koszty.

      Pozdrawiam i dziękuję,
      Gość
      • Gość: licznik Re: Budowa domu czy blok - Wwa. IP: *.ghnet.pl 05.09.11, 14:15
        Nikt rozsądnie myślący nie udzieli Ci odpowiedzi na Twoje pytanie. Wszystko zależy od tego gdzie obecnie pracujesz, jak planujesz swoją przyszłość. Przepychanki w komentarzach (lepszy dom od szuflady w bloku, czy też lepsze mieszkanie od domu gdzie trzeba kosic, odśnieżać i dojeżdżać) są niczym innym jak przepychanki dzieci w piaskownicy typu: "a mój tata to...." Jak widać niektórzy z tego nie wyrośli.
        Pozdrawiam
      • norbert876 Re: Budowa domu czy blok - Wwa. 18.12.11, 17:30
        Skoro chce Pan budować dom w Warszawie to polecam znalezienie dobrej firmy budowlanej, która prace wykona szybko i przy tym koszt budowy domu nie będzie duży.
        W serwisie ktozbuduje.pl można umieścić zlecenie budowlane i w ten sposób wybrać firmę, która przedstawi najlepszą ofertę.
        Powodzenia z budową domu :)
    • Gość: zbanowany Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale t... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.11, 13:40
      Co to i po co jest centrum miasta? mieszkalem w wawie na mokotowie w "centrum" bywalem srednio raz na rok ...... bo nie mialem po co ..... prace mialem w wilanowie.
      Teraz mieszkam ok 60 km od wawy samochodem dojazd ponizej godziny pociagiem (jak skoncza remont ) tez bedzie ponizej godziny na miejscu mam kilka sklepow spozywczych bank przedszkole podstawowke gimnazjum ba i nawet kosciol:)))) do kina 16 km ..... faktr najblizszy teatr w wawie .......... ale srednio raz na 3 lata bywam w teatrze.
      Duze miasta mialy sens w czasach tzw. komuny bo jedynie w miastach a zwlaszcza w ich centrach wtedy "rzucali" towar do sklepow, nie bylo netu satelity DVD ..... zostawaly kina, samochody byly tez luksusem dlatego liczylo sie centrum miasta.
      W dzisiejszych czasach w centrach miast mieszkaja biedacy, bo maja wszedzie blisko nie wydaja na benzyne itp. "arystokracja" mieszka na obrzezach miast w domach z duza dzialka gdzie sasiad nie podglada i nie podsluchuje co sie dzieje za sciana.
    • Gość: welcometohell Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale ... IP: *.t-mobile.pl 05.09.11, 13:46
      ... UTRZYMANIE droższe !! (pomijam zagospodarowanie i utrzymanie działki / ogrodu co pochłania co drugi weekend = mniej czasu z rodziną)

      > zimą trzeba se samemu odśnieżać wstając o 5 rano (mniej czasu na sen)
      > dojazdy z domu do pracy są zwykle 2-3 razy dłuższe niż z bloku (mniej czasu z rodziną)

      Do tego dochodzi często koszt bylejakiej opieki nad dziećmi + rozpad małżeństwa (masa kłótni o urządzenie 200m2, użeranie się z fachowcami, itp.)
      Niestety ówczesne żony-Polki chcą MIEĆ jak najwięcej i więcej niż ich rodzice więc preferują wille, domy nie oglądając się na te "koszty dodatkowe"
      • hooligan1414 skąd wy się bierzecie? 05.09.11, 13:57
        utrzymanie działki to skoszenie trawy maksimum co tydzień, w praktyce rzadziej 9no chyba ze ktos ma rozbudowany ogród, no ale to jego wybór, chyba wie czego chce). Zimą trzeba odśnieżać przy naprawdę intensywnych opadach (15-20 razy w ciągu zimy) po 5-10 minut. Gdybym wstał o 5 rano to do 7 odśnieżyłbym pół wsi ręcznie. Odśnieża się tylko kawałek podjazdu i chodnik od wejścia do domu do bramki. nie sądzisz chyba, że ludzie odsnieżają całą posesję...
        reszty idiotyzmów nie komentuję, bo żałość bierze. Użeranie z fachowcami? o czym ty bredzisz? po oc ci fachowcy? chata raz zbudowana i stoi.
        • Gość: areq Re: skąd wy się bierzecie? IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 05.09.11, 14:55
          Nie przesadzaj.
          Koszt utrzymania domu [a nie prac przy nim-co jest zupełni inną bajką] jest na pewno większy. Mnie kosztuje ŚREDNIOMIESIĘCZNIE około 1000zł.Zimą więcej latem mniej:).Oczywiście,że porównywalnie metrażowo mieszkanie kosztowałoby mnie podobnie,no ale takie mieszkania to może z 0,1-0,5% wszystkich budowanych mieszkań,więc nie ma o czym mówić...
          Ja odśnieżam całą kostkę czyli jakieś 80mkw,więc trochę roboty jest ale to przyjemna praca...
          Trawę też koszę z dobre pół godziny /jakieś 600mkw trawnika/.
          • hooligan1414 Re: skąd wy się bierzecie? 05.09.11, 15:01
            To przynajmniej wiesz za co płacisz. A co do odśnieżania - kiedy projektowałem układ przestrzenny działki brałem pod uwagę łatwość poruszania się zimą - tak jak pisałem, podjazd dla auta, chodnik do bramki. I wszystko
    • Gość: darek Budowa domu tańsza, niż zakup mieszkania, ale t... IP: *.tesco-europe.com 05.09.11, 13:54
      bzdura, czyli porównywanie gruszek z jabłkami !!
    • Gość: bazyli To jest dyskusja z rodzaju : o wyższośći Świąt Boż IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.11, 14:16
      Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiejnocy.
    • Gość: miastowy Nie podejmujcie pochopnych decyzji o budowie domu IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.11, 14:33
      Zastanów się dwa razy a na pewno nie ulegaj kobiecie.
      Jak ci będzie wiercić dziurę w brzuchu - zapytaj jej wprost : jak sobie poradzi ze sprzątaniem 200÷250 m2 domu? To sprawdzony sposób, zaręczam.
      • Gość: gość Re: Nie podejmujcie pochopnych decyzji o budowie IP: *.wp-sa.pl 05.09.11, 14:47
        Nie każdy orze swoją kobietę, karząc jej sprzątać 250 mkw domu.

        No chyba, że pracujesz 24h/7d i nie masz czasu jej pomóc, wtedy zwracam honor.
      • Gość: Zbylut Re: Nie podejmujcie pochopnych decyzji o budowie IP: *.dynamic.chello.pl 05.09.11, 16:04
        > Jak ci będzie wiercić dziurę w brzuchu - zapytaj jej wprost : jak sobie poradzi
        > ze sprzątaniem 200÷250 m2 domu? To sprawdzony sposób, zaręczam.

        Odpowie ze zalatwi pania do sprzatania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka