Dodaj do ulubionych

Płatki śniadaniowe są dobre dla dzieci. Na pewno?

IP: *.15-3.cable.virginmedia.com 30.10.11, 11:12
W Anglii czesto w radiu leci reklama Choco Pops, ktora zachwala, ze 30g porcja ich platkow zawiera tylko 9% dziennego zapotrzebowania na cukier. Ja jem ok. 150g na sniadanie, jakbym jadl te platki, to same sniadanie by mi dostarczalo 45% zalecanego cukru! A to jest niby wersja, ktora ma malo cukru...
Obserwuj wątek
    • boederman Płatki śniadaniowe są ok. 30.10.11, 11:35
      A moze producenci platkow sniadaniowych maja racje nie podajac informacji dotyczacych zalecanej ilosci ich spozycia przez dzieci. Sniadanie ma dostarczyc energii na caly dzien, i nie ma w tym nic zlego, jesli zawiera o wiele wiecej weglowodanow niz inne posilki w ciagu dnia. Co wiecej, rozwoj dziecka jest sprawa bardzo indywidualna i to rodzice powinni dokladnie wiedziec, ile danego produktu moze zjesc ich dziecko. Jesli rodzic faszeruje swoje potomstwo ciastkami, batonami i innymi slodyczami w ciagu dnia to oczywiscie powinien po pierwsze tego zaniechac, a po drugie odpowiednio zmniejszyc porcje platkow. Nie ma w tym rowniez nic zlego, ze producent rekomenduje wizyte u lekarza. To lekarz pierwszego kontaktu powinien doradzic rodzicowi, ile dane dziecko ma spozywac dziennie kalorii, jaka ilosc tluszczow, a ile weglowodanow i protein. Jesli lekarz nie pomoze, prosze udac sie do dietetyka. Czy racjonalne i odpowiedzialne myslenie jest az tak trudne dla rodzicow w tych czasach??
    • Gość: gmo smierc Płatki śniadaniowe są dobre dla dzieci. Na pewno? IP: *.acn.waw.pl 30.10.11, 11:56
      homo sapiens nie trawi fruktozy a co wiecej jest toksyczna (watroba przerabia go na toksyczny formalhedyd), a cukier stolowy to az 50 procent fruktozy, homo sapiens potrzebuje tylko gluokze w nie wielkich ilosciach ktora swietnie trawi, przed wojna glukoza byla standartem dzisiaj lobby zydomasonskie wmawiaja ze fruktoza jest zdrowa (owoce,cukier) i ze my od malpy bo malpa je owoce
      • Gość: ccc Re: Płatki śniadaniowe są dobre dla dzieci. Na pe IP: *.adsl.inetia.pl 30.10.11, 12:52
        Generalnie zgadzam się z przesłaniem twojej wypowiedzi. Potrzebujesz jednak doedukować się w temacie fruktozy - jest ona przyswajana ("trawiona") w wątrobie. Inną sprawą jest to, że ten trakt przypomina unieszkodliwianie alkoholu.
    • mdzj Słodzone szkolne mleko: 12% cukru. 30.10.11, 13:10
      Posłużę się przykładem:

      "Akcja mleczna" w szkole.
      Trzy razy w tygodniu dzieci dostają pasteryzowane mleko lub jogurt w kartonikach.
      Do wyboru są:
      - czyste mleko 2%tł. (bezpłatnie),
      - mleko smakowe - waniliowe lub czekoladowe (za niewielką dopłatą wnoszoną raz w semestrze).
      - jogurt brzoskwiniowy.

      Część dzieci pije mleko "białe", jednak większość rodziców deklaruje wariant "kolorowy".
      Mleko smakowe oraz jogurt są oczywiście dosładzane. Mleko smakowe zawiera przeciętnie 12% cukru. Desery jogurtowe często jeszcze więcej - nawet 15%. Kartonik mieści 270g mleka. Policzmy zatem:
      270g * 0.12 = ~32g
      czyli 4 CZUBATE ŁYŻECZKI cukru w kubku napoju.

      3 dni mleczne w tygodniu dostarczają dziecku blisko 400g NADMIAROWEGO cukru miesięcznie. Dostarczanego JEDYNIE W SZKOLNYM MLEKU! Pomijam milczeniem zakupy słodkich paskudztw w szkolnym sklepiku. Przymykam oko na ociekające syropem batony przynoszone w roli drugiego śniadania, itd...

      Ilu z Was byłoby w stanie wypić herbatę z 4 łyżeczkami cukru? Takimi 'z górką'?
      A dzieci to piją!
      Skoro piją (przyzwyczajając się, że wszystko co jedzą musi być lepko-słodkie) to nie łudźmy się, że kiedykolwiek, z własnej woli sięgną po 'mdłą' marchewkę, 'cierpkie' jabłko czy 'taki dziwny' razowy chleb. Pamiętajmy, że nawyki żywieniowe wypracowane w wieku szkolnym, procentują potem przez całe dorosłe życie.

      Coraz częściej mówi się o potrzebie ucywilizowania szkolnych sklepików. Idea ze wszech miar słuszna, dotyczy jednak tylko wycinka problemu.
      Szkolny sklepik A.D.2011 nie jest tym samym sklepikiem, który niektórzy rodzice mogą pamiętać z lat szczenięcych. Tzn. przedsięwzięciem prowadzonym na zasadach non-profit przez samych uczniów, pod opieką wyznaczonego nauczyciela. Oferującym niezbędne minimum: zeszyt, długopis, bułkę na drugie śniadanie i ew. (w wersji lux) świeżą drożdźówkę.
      Dzisiejszy sklepik, jest zwykle prowadzony przez zewnętrzną firmę, w lokalu (czy raczej lokaliku) wynajętym od szkoły. Musi na siebie zarobić i przynieść dochód - inaczej traci rację bytu. A skoro tak, to oferuje to co będzie w stanie sprzedać. Czyli wszelkie słodkie paskudztwa: tureckie batony, pakistańskie gumy do żucia, świecące lizaki, itd... Lepkie od cukru, nafaszerowane syntetycznymi dodatkami (m.in. barwnikami E110, E129... , wywołującymi nadpobudliwość).
      Nawet przy dużej dozie dobrej woli, każda próba wystawienia owoców, soków czy kanapek - w konfrontacji z dziecięcymi przyzwyczajeniami będzie z góry skazana na niepowodzenie.

      Oczywiście działa to w obie strony. Popyt ze strony uczniów wyznacza ofertę sklepu a zarazem oferta wpływa na kształtowanie popytu. Jednak na wyrabianie właściwych (bądź fatalnych) nawyków żywieniowych w pierwszej kolejności wpływ mają rodzice. Jakich nawyków ma się dorobić dziecko, które zamiast porządnego drugiego śniadania dostaje do szkoły batonik (40% cukrów prostych w postaci syropu glukozowo-fruktozowego) lub - co gorsza - 2 zł z poleceniem 'kup sobie coś w szkolnym sklepiku'?

      W sieci można znaleźć szokującą prezentację Jamie Oliviera skierowaną przeciwko karmieniu dzieci produktami fast-food:
      www.dieta-bez-problemu.pl/jamie-oliver-i-zdrowe-zywienie
      W tejże prezentacji pada pytanie:
      "Ile cukru - wyłącznie w słodzonym mleku - zjada amerykańskie dziecko w ciągu pierwszych pięciu lat szkoły podstawowej, wypijając po dwie porcje tego napoju dziennie?"
      Odpowiedź (zilustrowana cukrem wysypanym na podłogę) brzmi: TACZKĘ!
      Do amerykańskiego ideału, naszej nacji jeszcze trochę brakuje.
      Ale dzielnie gonimy lidera. :-(
    • Gość: gość Płatki śniadaniowe są dobre dla dzieci. Na pewno? IP: *.net.stream.pl 30.10.11, 13:19
      ostatnio w mini serialu pogodni tatuś z synkiem jedzą na śniadanie płatki z torebki-
      właśnie od tego zaczyna się idiotyczna kultura "zdrowego "jedzenia
      więcej takich pro koncernowych przykładów to więcej problemów
    • Gość: seteczoika Płatki śniadaniowe są dobre dla dzieci. Na pewno? IP: *.3-1.cable.virginmedia.com 30.10.11, 15:07
      kazdy kto ma kubeczki smakowe sam zauwazy ze wiekszosc produktow koncernowych to sam cukier, osobiscie predzej bym puscila pawia niz zjadla produkty danone czy platkic tego typu, dziecko zamierzam chronic przed tym badziewiem.
    • asmok6 Druga strona medalu 30.10.11, 15:33
      A ja lubię robić eksperymenty myślowe i w przypadku każdej tezy próbować udowodnić tezę przeciwną. Czasem to się sprawdza i okazuje się że teza pierwotna była błędna, bo w artykułach zazwyczaj pomija się fakty nie pasujące do przesłania. A co mamy w tym przypadku?

      1. jeden z producentów twierdzi że nie ma jednoznacznych wyników badań dla dzieci. Pogooglałem. Istotnie, nie ma. Są sprzeczne i o tak dużych rozrzutach że tak naprawdę decyzję o zalecanych wartościach musiałby podjąć producent. Wydaje się to niesłuszne i niebezpieczne. W końcu w interesie producenta leży jak największa sprzedaż więc prawdopodobne jest że poda wskaźniki korzystne dla siebie. W końcu nie ma oficjalnych zaleceń "z zewnątrz" bo naukowcy prezentują różne wyniki badań. Skoro są różne, to ktoś się musi mylić. Co się stanie jeżeli właśnie te błędne zostaną przegłosowane jako zalecane?

      Pomijając wyniki badań - oficjalne wskaźniki w EU to GDA, czyli zalecane spożycie dla pełnoletniej kobiety o wadze w normie i niskiej aktywności fizycznej. Jeśli oficjalne instytucje zdecydują się publikować wskaźniki dla innych grup wiekowych, wagowych itd to producenci będą mogli je umieszczać. Dopóki takich wskaźników nie ma to nie ma możliwości nałożenia obowiązku ich publikowania.

      2. Wszyscy odruchowo przyjmują że wartości GDA to wartości maksymalne. Tymczasem należy pamiętać że tylko w niektórych przypadkach są to wartości max. W przypadku węglowodanów są to wartości _minimalne_ a w przypadku konkretnie cukrów wartości średnie. W wielu wypadkach niedobór może być dużo bardziej szkodliwy niż nadmiar.

      3. Artykuł dotyczy tylko cukru. Błędnie, bo istotne są wszystkie składniki pożywienia. Nie można rozpatrywać jednego z nich w oderwaniu od reszty.
      Zauważcie że w przypadku niektórych (np wapń) zapotrzebowanie np. 9latka jest wyższe niż dla dorosłych. Jeśli to ma być zdrowe to należy skupić się na wszystkich elementach a nie tylko na cukrze. I określić to dla kilku przedziałów wiekowych.
      Dla utrzymania prawidłowej wagi dużo ważniejszy jest np odpowiedni stosunek węglowodanów do tłuszczu niż ograniczanie kaloryczności jedzenia. Ograniczenie spożycia węglowodanów poniżej zalecanego minimum przy równoczesnym zachowaniu spożycia tłuszczu prowadzi do zaniku tkanki mięśniowej i gromadzenia przez organizm tłuszczu.
      Paradoksalnie może dojść nawet do tego że przy często pojawiającym się niedoborze energetycznym człowiek tyje zamiast chudnąć.

      4. Jeśli ktoś uważa się za świadomego konsumenta to powinien zdawać sobie sprawę z tego co to jest GDA i wiedzę o wartościach zalecanych dla konkretnej grupy wiekowej, płci itd czerpać z innych źródeł, bo dojdzie do tego że opakowanie będzie za małe żeby zmieścić wszystkie możliwe wyniki badań. Po to właśnie wymyślono GDA żeby uprościć sprawę i dać jakiś punkt odniesienia od którego konsument będzie mógł orientacyjnie ustalić rzeczywiste zapotrzebowanie dla kogoś z inną wagą, wiekiem, płcią itd. Atakując producentów za brak innych oznaczeń tak naprawdę atakuje się samą ideę GDA (moim zdaniem zresztą całkiem słusznie :)

      Podsumowując - pretensje do producentów są skierowane pod złym adresem i dotyczą nie tych problemów co trzeba. Wątpliwa też jest idea GDA i paradoksalnie może prowadzić do dezinformacji konsumentów zamiast ich większego uświadomienia. Większość ludzi niestety ma problemy z przyswajaniem informacji. Docierają do nich tylko informacje podane wprost, za to zupełnie nie są w stanie "ogarnąć" czegokolwiek co wymaga choćby minimalnej dedukcji.
      Może zamiast podawać wartości bezwzględne typu składnik - procent, należałoby podawać wartości w formie: stosunek cukrów/całości węglowodanów, stosunek węglowodanów/tłuszczów itd. W końcu to te proporcje wpływają na metabolizm dużo bardziej niż sam fakt przekroczenia/nieprzekroczenia średniego zapotrzebowania.
      Bo tak w uproszczeniu mówiąc - jeśli składniki diety będą odpowiednio zbilansowane to możecie sobie przekroczyć zapotrzebowanie energetyczne nawet o 100%. I tak nadwyżka pójdzie do sedesu :)

    • Gość: rudi Płatki śniadaniowe są dobre dla dzieci. Na pewno? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.11, 16:39
      Chrzanić producentów! To zwykłe wyciąganie kasy. Kilogram płatków owsianych u rolnika kosztuje 4 zł. Dodatki, to kwestia gustu. Przeliczcie sobie sami.
      • Gość: bbbbb Re: Płatki śniadaniowe są dobre dla dzieci. Na pe IP: *.stk.vectranet.pl 30.10.11, 16:48
        Ooo, właśnie, płatki owsiane jem do dzisiaj jak też piję napój z łusek kakaowych, kawę zbożową też i kompot z dyni.
    • Gość: bbbbb Re: Płatki śniadaniowe są dobre dla dzieci. Na pe IP: *.stk.vectranet.pl 30.10.11, 16:46
      Jeśli ludzie kierują się informacjami na opakowaniach, to tylko źle świadczy o ludziach. Człowiek już rodzi się idiotą zapatrzonym w reklamy i stan taki utrzymuje się do końca życia (dotyczy to ludzi urodzonych w latach od 1981 do dziś). W czasach mojej młodości obowiązkowo wszyscy uczniowie na długiej przerwie szli parami do kuchni po kubek gorącego mleka i bułkę oraz łyżkę tranu, nikt śmieci nie jadł.
      • Gość: wjaz Re: Płatki śniadaniowe są dobre dla dzieci. Na pe IP: *.adsl.inetia.pl 30.10.11, 22:53
        Jak by były, to by jedli...
    • Gość: zeus_gromowladny Płatki śniadaniowe są dobre dla dzieci. Na pewno? IP: *.bb.sky.com 30.10.11, 17:34
      > pisze dziennikarz "Spiegel". Dla przedsiębiorców zysk jest ważniejszy od
      > skutków zdrowotnych ich produktów, podsumowuje.

      A po ciemnej nocy jasny dzień wschodzi. Ameryka odkryta na nowo.
    • Gość: (x)(x) :D sie je az sie naje proste IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.11, 01:51
      tona kukurydzy 700zyla

      tona maki 4000zyla

      tona platkow 12000zyla

      toz to rozwalkowane i wyschniete ciasto, ciekawe czemu takie drogie...

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka