Dodaj do ulubionych

"DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski

IP: 94.42.161.* 21.11.11, 08:24
"Np whirpool przeniósł produkcję z Niemiec do Polski" to i tytuł chyba niewłaściwy Panie Redaktorze. Proszę zmienić na Produkcja wraca z Niemiec do Polski.? Heh.
Obserwuj wątek
    • logika0 Recepta na kryzys. 21.11.11, 08:35
      To jest tak na prawdę jedyna recepta na kryzys w Europie.
      Produkcja musi wrócić z Chin do Europy.
      Wszelkie pseudopompowanie kasy to tylko coraz większe zadłużanie się.
      • krzysiozboj Re: Recepta na kryzys. 21.11.11, 08:55
        Tak, pytanie tylko jak to będzie zrobione. Tu musi być równowaga w wymianie, nie można ciągle importować z jednego miejsca, trzeba dać coś w zamian, pieniądze muszą powrócić do kraju emitenta. Do Chin szła w zamian technologia czy np samochodówka a Niemiec, USA nad tym straciło kontrolę i Chiny mają taką ilość $ że chyba sami nie wiedzą co z tym zrobić.

        Chiny posiadały i posiadają pełną kontrolę nad wszystkim co tam się dzieje, to skutecznie uniemozliwia drenaż, sprzedawali tanią siłę roboczą ale coś w zamian mieli. Pytanie jak bedzie u nas - jeśli prócz taniej siły roboczej (co samo w sobie jest katastrofą narodu a nie sukcesem) oddamy kontrolę nad finansami (a oddamy ją jak oddaliśmy w każdej dziedzinie już) to spłaci się nas paciorkami. My nie będziemy drugimi Chinami w rozwoju, my tylko będziemy drugimi Chinami w dostarczaniu niewolniczej siły roboczej.

        By jeszcze "weselej" było to z faktem bycia atrakcyjnym cenowo na rynku pracy z Chinami trzeba zestawić fakt że siła nabywcza pieniądza u nas zarobionego przy taśmie jest sporo niższa niż w Chinach. Jeśli więc Chińczyk zapierdziela za xx$ i za te xx$ kupuje xxx misek ryżu to naszego robola będzie stać na xxx/2 misek ryżu.
        • Gość: gm Re: Recepta na kryzys. IP: *.xdsl.centertel.pl 21.11.11, 09:01
          Zleceniodawcy podejmuja decyzje pod katem aktualnych warunków w tym płac. Dlaczego wiec przy zwiekszeni produkcji w Polsce maja sie zmniejszaćź płace. Przy wiekszej konkurencji na rynku pracy płace powinny rosnać a nie spadać.Poza tym gadka o godnej płacy dobra jest gdy mozna przebierać w ofertach a nie gdy sie jest bezrobotnym.Chyba ze ststystyki o bezrobociu w Polsce to tylko wroga propaganda?
          • krzysiozboj Re: Recepta na kryzys. 21.11.11, 09:16
            Płace nie spadną, raczej nawet coś wzrosną, to normalne w sytuacji kiedy spada bezrobocie a wzrasta zatrudnienie.
            Napisałem już niżej, byłby to nasz sukces (g...niany bo lepiej równać do innych czymś innym niż tanią siłą roboczą ale jakiś sukces) gdybyśmy z Chin przejęli całość, gdybyśmy stali się dostawcą towaru jak Chiny. Jeśli właściciel fabryczki jest z zewnątrz mi ma pełną dowolność w kreowaniu kosztów/zysków to nie jesteśmy tanim producentem a tylko i wyłącznie dostawcą murzynów do taśm.
            • stasi1 ale 21.11.11, 09:54
              tutaj dali przykład na to że produkcja idzie z niemiec do polski. A nie z chin!
              • krzysiozboj Re: ale 21.11.11, 10:04
                To poczytaj też inne informacje. Tu wygrywamy z Chinami o lokalizację taśm produkcyjnym, w innym miejscu Chiny otwarcie sondują nasz rynek pod kątem przyszłej taniej siły roboczej.
                • Gość: es Europa i USA poradza sobie bez Chin, Chiny bez Eur IP: *.ip.jarsat.pl 21.11.11, 11:29
                  Europy i USA - NIE! Jeszcze nie!. Jeszcze jest czas na powstrzymanie Mordoru, bo za chwile nas wykupia i to Państwo Zła zdominuje świat.
                • Gość: sebastian Re: ale IP: *.dynamic.chello.pl 21.11.11, 12:34
                  Tam niżej ktoś dobrze opisał o co chodzi z tym transportem, pójdzie trochę opcji, typu przenoszenie produkcji do europy, znaczy się jej powrót. Co do taniości produkcji w Chinach elektroniki, to należy pamiętać jeszcze o tym, że istnieje tam wiele złóż naturalnych surowców używanych przy produkcji tejże elektroniki.

                  To się właśnie wstrzeliłem w temat :) jakby ktoś potrzebował bazy danych firm w Niemczech, kontakt shiro [at] shiro.home.pl.

                  Pozdrawiam.
      • Gość: ja Re: Recepta na kryzys. IP: *.jmdi.pl 21.11.11, 09:34
        od dawna twierdzę że tania produkcja w chinach jest dobra tylko dla korporacji nie dla Europejczyków
        • asperamanka Re: Recepta na kryzys. 21.11.11, 10:08
          Gość portalu: ja napisał(a):

          > od dawna twierdzę że tania produkcja w chinach jest dobra tylko dla korporacji
          > nie dla Europejczyków

          Tania produkcja w Chinach wcale, licząc wszystko zusammen do kupy, nie jest taka tania. Taniej możesz uszyć T-shirt, czy buty Nike, bo tu znacząca część kosztów to praca. Natomiast tak bardzo znacznie taniej komputera czy telewizora nie wyprodukujesz, bo tu ogromna część kosztów to uzbrojenie techniczne miejsca pracy, a kapitał kosztuje tyle samo i w Chinach, i w Niemczech.

          Główny problem z tą bardziej "przetworzoną" produkcją polega na tym, że i Europa, i USA, załozyły sobie pętlę na szyję poprzez "otoczki regulacyjne", które w krajach Zachodu obowiazują, a w Chinach nie. W Chinach stawiasz fabrykę gdzie chcesz, nie licząc się z kosztami ochrony środowiska, wymogami dotyczącymi spełnienia tysięcy norm dotyczących planowania przestrzennego, nie masz 100 tysięcy róznych inspekcji na karku badających, czy karaluchy w stołówce zakładowej są wystarczająco chronione, i w dodatku nie martwisz się "globalnym ociepleniem" nakazującym ci redukcję emisji CO2, wskutek której to fobii eurokratów energia w Europie jest horrendalnie droga, i coraz droższa. Chiny wydobywają i spalają rocznie coś koło 4 miliardów ton węgla kamiennego, ale o "zmiany klimatyczne" martwi się i płaci Europa, która raptem wytwarza 11% globalnej emisji. W dodatku nikt ponad rozsądną wątpliwość nie udowodnił, że w ogóle mamy ocieplenie spowodowane akurat przez człowieka. Ale "Zachód" zbudował, w miejsce tradycyjnego, "przemysł finansowy", który chce zarabiać na handlu "prawami do emisji", więc brniemy w to szaleństwo.

          Wszystko byłoby OK, gdyby istniał tzw. "level playing field", to znaczy, gdyby towary chińskie obłożyć karnymi opłatami, przy imporcie, uwzględniającymi brak w Chinach tych powyższych kosztów, które w Europie trzeba ponosić. Ale wymyślono WTO i "wolny handel", więc się tych kosztów dodatkowych nie uwzględnia. A teraz jeszcze ten socjał i "inzynieria finansowa" zbankrutowały, więc się przywódcy europejscy pchaja do kieszeni Chińczyków, jeszcze bardziej ograniczając sobie pole przyszłego manewru.

          Koszty transportu z Dalekiego Wschodu jako pretekst do przenoszenia produkcji z powrotem do Europy to bajka dla naiwnych; transport morski jest, nawet przy obecnych cenach ropy, bardzo tani, w przeliczeniu na jednostkę produktu. Trzeba wiedzieć o proporcjach. One wyglądają tak, że przeciętny T-shirt wyprodukowany w Chinach kosztuje FOB Sznaghaj powiedzmy 1 euro, a w sklepie H&M czy innym Polo 50 euro, w tym transport z Chin to jakieś 10 centów, a reszta, to transport do sklepów z portu, marketing, czynsze za sklep, koszty sprzedaży, i 500% narzutu. Niech ten transport podrożeje do 20 centów, to i tak ma to wpływ marginalny na zysk koncernu. Chodzi o to, że nierównowaga w wymianie handlowej Europy z Chinami tak sie pogłębiła, że to prędzej czy póxniej będzie musiało mieć wpływ na wzajemne kursy walutowe. Chiny nie są już w stanie bardzo długo trzymać sztywnych kursów mimo generowanych nadwyżek, bo implodują. Importerzy to wiedzą, i juz kalkulują, jak się dostosować.
          • Gość: xx Re: Recepta na kryzys. IP: *.liderskg.com.pl 21.11.11, 14:27
            Bardzo dobra analiza, gratuluję.

            Dlatego taki Dell może montować w Polsce, bo elastyczność jest dla jego klientów ważniejsza niż koszt robocizny (porównywalny). Zabawne, że nie poradził sobie mentalnie z niskokosztową fabryką i sprzedał ją Chińczykom (Foxconn). Albo to Chińczycy nie docenili kosztów, jakie generują polskie i europejskie wymagania socjalne, prawne, ekologiczne itd.
      • Gość: w Re: Recepta na kryzys. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.11, 12:02
        zgadzam sie w zupełnośći
    • quiconque "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski 21.11.11, 08:35
      o, francuzi, prosze, juz się pchają do nas Najwięksi krytycy Polski w Europie. Zapytać przeciętnego francuza skąd ten kryzys, to bez wahania powie że to przez Polske i inne kraje wschodu do których się tylko dopłaca a nie ma nic w zamian. Hipokryci!
      • Gość: hildebrant Re: "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski IP: *.play-internet.pl 21.11.11, 10:04
        To co, odmówić? Nie wpuścić? Dowalic podatkami? A może właśnie wpuścić na zasadzie "przyszła koza do woza" i mieć z tego miejsca pracy? Hm?
      • Gość: Gość Re: "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski IP: *.starachowice.vectranet.pl 21.11.11, 11:56
        Piszesz głupstwa.
        Francuz Ci odpowie że przez ,rozdawanie pieniędzy na socjał.
        Arab nie pracujący oficjalnie mający jedna żonę ale powiedzmy około 10 dzieci,z kochankami
        (lub zgonie z religia z żonami) a we Francji to zabronione więc to są samotne matki
        więc dostają srodki na wychowanie dzieci.
        Warunek muszą prowadzić osbne gospodarstwo (dom).
        Ale pieniadze odaje tatusiowi i taki nie pracyjacy muzulmanin mając 10 dzieci ma okolo 10.00 eu.
        proste?
        A na Polske nie narzekaja chetnie kupuja Polskie wyroby szczególnie zywność.
    • Gość: ßßßßßß wreszcie IP: *.mn.man.de 21.11.11, 08:38
    • krzysiozboj Re: "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski 21.11.11, 08:43
      Największy sukces przemian po 89 - przebiliśmy Chiny w atrakcyjności jeśli idzie o tanią siłę roboczą.
      Z nami jest tylko nieco inaczej niż z Chinami, tam rząd (oj jaki niedobry i komunistyczny) nie pozwalał na sprzedaż za paciorki, kontrolował wszystko co strategiczne dla przemysłu. U nas pobudujemy hale im Balcerowicza & Lewandowskiego & Buzka & Bieleckiego, ogłosimy to jako ogromny sukces w walce z bezrobociem a kontrolę nad całością będzie miał "inwestor".

      Żal patrzeć na to do czego jako kraj po 89 doszliśmy.
      • Gość: gm Re: "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski IP: *.xdsl.centertel.pl 21.11.11, 08:56
        To napisz czego oczekujesz jeżeli nie produkcji dóbr różnego rodzaju w Polsce.Konkurencja z Chinami ( biorąc pod uwage trudniejsze warunki w Polsce) to sukces a nie porażka.Chiny to nie tylko tania siła robocza ale i produkty zaawansowane technologicznie.Poza tym chińscy właściciele firm przewidują takie reakcje rynku i wykupuja fabryki w Europie.
        • krzysiozboj Re: "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski 21.11.11, 09:12
          Z przeniesieniem produkcji jak najbardziej sukces ale ... ostatnie zdanie, w Chinach Chińczycy kontrolowali produkcję a u nas ... pewnie też Chińczycy będą kontrolowali produkcję. My nie zastępujemy Chin w tej produkcji a tylko polski robotnik zastępuje chińskiego, właściciel nadal pozostaje "chiński". I to jest ten drobiazg który mi się bardzo nie podoba.
          • krzysiozboj Re: "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski 21.11.11, 09:21
            Uzupełnię Ci to, jesli kontrola nad produkcją jest nasza tak jak w Chinach to nie ma mozliwości drenażu środków na zewnątrz, to co wypracujemy tanią siłą roboczą jest nasze i pozostaje u nas tak jak obecnie w Chinach. W sytuacji kiedy właściciel z zewnątrz to mamy tylko i wyłącznie przysłowiowa miskę ryżu pozwalającą przeżyć a profity idą tam gdzie właściciel fabryki. Wykazać że fabryka idzie ledwo,ledwo i nie stać ją na żadne podatki jest banalnie prosto jeśli ma się możliwość transferu zysku w inne miejsce. To jest skandalicznie proste.
            • Gość: trevik Chiny się rozwijają, bo wszystkim to pasuje IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 21.11.11, 09:30
              Z tego samego powodu również Polska się rozwija.
              Chiny np. kradną na potęgę własność intelektualną i jest to mniej lub bardziej tolerowane, bo tak został przyjęty koszt rozwoju Chin.

              Z drugiej strony Chiny to ciągle słabe państwo zagrożone upadłością - zamordyzm na który tak z lubością się powołujesz nie jest 'ot tak' wprowadzony. Otóż kolego Chiny są państwem w którym na dzień dzisiejszy nie trzeba wiele, aby posypały się jak domek z kart i Twoje teorie o akumulacji kapitału to możesz sobie w bajki włożyć: gdyby się tylko dało Chiny wydałyby te pieniądze już dziś, ale niestety wydać ich nie mogą, choć amerykanie bardzo na to liczą
              ( Jankesi mają kapitał w złożach, technologii, broni, kruszcach a Chińczycy.... w zielonych amerykańskich),

              T.
              • krzysiozboj Re: Chiny się rozwijają, bo wszystkim to pasuje 21.11.11, 09:42
                1. Chiny nie tylko kradną własność, przy otwieraniu tam fabryk jest też obowiązek transferu technologii.
                2. Ja bynajmniej nie jestem zafascynowany Chinami, ja tylko piszę że my w tej drabince rynku pracy stoimy jeszcze niżej, o tym że oni mieli kontrolę nad produkcją a my jej nie będziemy mieli.
                3. O tym kapitale w zielonych papierkach i złożach w USA to pierdoły opowiadasz. Faktem jest ze Chiny mogą z dolarem zrobić w zasadzie co chcą bo mają tego nie na kontenery ale na kontenerowce ale faktem też jest że prócz swoich złóż Chiny są już graczem nr1 w Afryce na kontynencie chyba najbogatszym w złoża. Chiny mając potężne nadwyżki dewizowe wypuścili swoich menadżerów w świat i skupują złoża, technologie, firmy etc jak leci. Ostatnia wojna w Sudanie to wojna między USA a Chinami o ropę, greckie porty - coś do czego mocno chce się dobrać UE już w sporej części w rękach chińskich, takie firmy jak Saab, Volvo, Rover wraz z technologiami już też tam są.
                • Gość: ddd Re: Chiny się rozwijają, bo wszystkim to pasuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.11, 11:42
                  akurat z tymi technologami jest problem. Np. GM nie zgadza się na udostępnienie praw patentowych Saabowi (obecnie Chinom), który teoretycznie był już właścicielem licencji na nie.

                  Ale całość co piszesz ma jak najbardziej sens.
              • Gość: Manson Re: Chiny się rozwijają, bo wszystkim to pasuje IP: 212.160.172.* 21.11.11, 10:11
                "Z drugiej strony Chiny to ciągle słabe państwo zagrożone upadłością"

                No patrz pan "jak oni padają" - "zamordyzm" maja tam od jakiś bodajże 22 WIEKÓW (nie licząc czasów Republiki) i ten ich system rządów jakoś się sprawdza...
              • Gość: aa Re: Chiny się rozwijają, bo wszystkim to pasuje IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 21.11.11, 10:13
                > Z tego samego powodu również Polska się rozwija.

                taaaa jasne zapie..amy 3% rocznie w przyszlym roku moze 2% jesli sie uda
                a chiny ciagle blisko 10%

                wzrost 2-3% dla tak biednego kraju jak polska to zaden wzrost
      • asperamanka To nie jest wszystko takie proste. 21.11.11, 09:43
        krzysiozboj napisał:

        > Największy sukces przemian po 89 - przebiliśmy Chiny w atrakcyjności jeśli idzi
        > e o tanią siłę roboczą.
        > Z nami jest tylko nieco inaczej niż z Chinami, tam rząd (oj jaki niedobry i kom
        > unistyczny) nie pozwalał na sprzedaż za paciorki, kontrolował wszystko co strat
        > egiczne dla przemysłu. U nas pobudujemy hale im Balcerowicza & Lewandowskiego &
        > Buzka & Bieleckiego, ogłosimy to jako ogromny sukces w walce z bezrobociem a k
        > ontrolę nad całością będzie miał "inwestor".
        >
        > Żal patrzeć na to do czego jako kraj po 89 doszliśmy.

        Proste są tylko "Gazetowe" diagnozy i recepty, i sporo osób w te "proste tłumaczenia" wierzy.

        Po pierwsze, skoro sam siedzisz w kilkupokoleniowym biznesie rodzinnym, to na pewno wiesz doskonale, że przedsiebiorstwo się rozkręca latami, zanim ono coś zacznie znaczyć na rynku. To jest właśnie największy grzech komuny - Polska przed II Wojną Światową miała niemało firm, które się rozwijały, wprowadzały innowacje, i miały perspektywy. Wojna to mniej zniszczyła, niż komuna - nacjonalizując, niszcząc ludzi, i tłumiąc rozwój. Komuna była dobra w zapewnianiu podstawowej, brutalnej industrializacji, i w budowie przemysłu cięzkiego, którego trochę wcześniej mieliśmy, ale którego głównym hamulcem rozwoju był brak kapitału. Również przed wojną przemysł ciężki u nas rozwijało Państwo, dusząc podatkami sektor prywatny, żeby zrobić tę "marksowską" akumulację pierwotną (masz te wszystkie państwowe Gdynie, Rożnowy, COP-y, itp), ale komuna poszła na całość.

        W konsekwencji po 1989 roku myśmy nie mieli wiele wartego na wolnym rynku przemysłu. To, co sprzedawano w ramach prywatyzacji, to były głównie zakłady produkcyjne powstałe lub zmodernozowane w czasach gierkowskiego zycia na kredyt, produkujące towary licencyjne drożej i gorzej, niż licencjodawcy, i dodatku juz zdekapitalizowane brakiem inwestycji w latach 1980-tych, bo wtedy juz nie było za co inwestować. Te zakłady na wolnym rynku szans nie miały, i ich produkcja w Polsce też nie miała zbytu po otwarciu granic. Robotnicy chcieli te przestarzałe towary produkować, ale jako konsumenci kupować ich nie chcieli; miałeś te wszystkie Polonezy, radia Diora, gramofony Fonica, telewizory Unimor albo WZT, sam sobie możesz dalszą częśc listy dopisać.

        Problem polegał na tym, że w dowolnym kraju Zachodniej Europy spora część przemysłu to jest drobna i średnia przedsiębiorczość, rozwijająca się od lat. Kiedy budujesz dom, i otworzysz sobie katalog z jakimiś duperelami typu gwoździe, uchwyty do szafek, okucia drzwiowe czy okienne, to znajdziesz setki ofert różnych małych firm z Austrii, Niemiec, czy Włoch, które cie poinformują że ten swój towar wytwarzają od, powiedzny, 1895 roku w jakiejś dziurze pod Alpami, i wiesz że płacisz za jakość i tradycję, i za to, że jak oni ci dają 50 lat gwarancji, to wierzysz że skoro istnieją już ponad 100 lat, to następne 100 też będą istnieli i gwarancj e wyegzekwujesz, w przeciwieństwie do firmy z Polski, która istnieje od 5 lat u szwagra w garażu. Myśmy też takie firmy i tradycje mieli, i komuna to zniszczyła, a warunkach globalizacji i otwartych rynków odbudowuje się ten sektor trudno, choć trochę się w Polsce udało.

        Sprzedaż "za paciorki" polegała na tym, że Olechowski i rząd Olszewskiego oddał Fiatowi całe FSM za symboliczną złotówkę, i spłatę długów. Awantura była pod niebiosa, ale fabryka istnieje, daje pracę i produkuje, pomimo tego, że ostatnio część produkcji znów do Włoch wyprowadzono. FSO w Warszawie nie zostało oddane, choć chetny był i GM (Opel), i VW, bo związkowcy krzyczeli o "wyprzedaży majątku narodowego", i przedstawiali wyliczenia, ile miliardów ta fabryka jest warta, i żadali "gwarancji socjanych", i dziś teren po fabryce, który należy do miasta, pójdzie pewnie na kolejne biura, a ludzie z FSO są na bruku.

        Czasem sie i za symboliczne "paciorki" opłaca oddać.
        • hooligan1414 niby OK, tylko podaj te "słynne" firmy z II RP :) 21.11.11, 09:53
          tylko błagam nie pisz o wódkach Baczewskiego, bo umrę ze śmiechu, a mam dziś parę rzeczy do zrobienia. w II RP na obywatela przypadało 1,6 buta. Nie pary - BUTA. Jeden samochód osobowy przypadał na ponad 1000 mieszkańców. O czym my tu mówimy. Produkcje przemysłową z 1938 roku powojenna Polska osiągnęła już w 1950 roku - 5 lat po njabardziej wyniszczającej wojnie w historii swiata i po utracie 6 milionów obywateli
          • asperamanka Re: niby OK, tylko podaj te "słynne" firmy z II R 21.11.11, 10:28
            Pisałem o małych i średnich firmach, które przy ciągłości rozwoju i dalsszym inwestowaniu mogły się rozrosnąć i próbować wchodzić w kraje sąsiednie, o tych Fuchsach, Winiarach (tu marka została jako część Nestle), o Wedlach (też marka została w obcych rękach), o zakładach Elektrit, o Cegielskich (nazwa została, w upadłości chyba), o Schichcie, o sporej częsci farmacji. Nie ma sensu tego wszystkiego szukać i wymieniać, chodzi o to, że komuna zniszczyła naturalny potencjał rozwojowy. Część z nich by przetrwała i się rozrosła na kraje sąsiednie, część by padła naturalną koleją rzeczy. Komuna wrzuciła to wszystko w zamrażerkę. Dlatego dziś sporo osób kupuje w jakimś Carrefourze w Polsce, a nie w Społem we Francji.

            A co do Baczewskiego, to oczywiście znana nazwa, ale też dziś znana głównie z sentymentu, bo firma była lwowska. Jeśli chcesz się posmiać, to opowiem ci anegdotę. W latach 1980-tych robotnicy miejskiej firmy wodociągowej albo elektrycznej wykonywali jakiś wykop na ulicy Chłodnej w Warszawie. Przypadkiem dokopali sie do jakiejś piwnicy nieistniejącej już kamienicy, gdzie odkryli skład dóbr różnych. Inspektor wezwał oczywiście wszystkie służby, zgodnie z przepisami, w tym Sanepid, w którym pracował mój kolega, a który to Sanepid mieścił się, i nadal się mieści, na rogu Chłodnej i Żelaznej, jakieś 100 metrów od tego zrobionego przez nich wykopu. Kiedy kolega dotarł, szybbko, na miejsce, okazało się że w tej piwnicy była masa wódek Baczewskiego, z czego ci robotnicy większość już zdążyli wychlać. I byli bardzo zadowoleni, nie dlatego że Baczewski, raczej. Kolega kilka tych flaszek "uratował", wódka była jak wódka, żadna rewelacja. ;-)
            • hooligan1414 Re: niby OK, tylko podaj te "słynne" firmy z II R 21.11.11, 10:49
              OK - podałeś 5 niewielkich firemek na 35 milionowy ówcześnie kraj. Produkujących głównie na krajowy rynek, często chroniony cłami lub preferencjami podatkowymi. duża część tzw. przemysłu ciężkiego i maszynowego (nie licząc tego produkującego na potrzeby kolei, skąiną państwowych) wytwarzała uzbrojenie kupowane za podatki siłą wydzierane społeczeństwu z sztucznie przewartościowanych złotych polskich. Co się stało z tą całą bronią we wrześniu 1939 roku - wiemy wszyscy. Generalnie innowacji w II RP było bardzo niewiele. A już w firmach czysto polskich produkujacych na rynek - jakies promile. Najnowocześniejszy samochód dostępny na polskim rynku w 1939 roku - Chevrolet Master - był składany przez Lilpopa metodami rękodzielniczymi w większości z importowanych części podczas gdy jego amerykańskich odpowiednik był produkowany w tysiącach sztuk na nowoczesnych liniach produkcyjnych
              • asperamanka Re: niby OK, tylko podaj te "słynne" firmy z II R 21.11.11, 11:39
                Ja twierdzę, że komuna przerwała naturalne cykle akumulacji kapitału i całą logikę "oddolnego" rozwoju gospodarczego. Ty twierdzisz, że było źle, i - w ddomyśle - że komuna zindustrializowała zacofany kraj rolniczy o również zacofanym rolnictwie.

                I to jest prawda, że zindustrializowała. Tylko że była to industrializacja forsowna, XIX-wieczna, dobra na pewnien etap rozwoju, jednakże dokonana ogromnym kosztem społecznym.

                Można gdybać, ale wystarczy popatrzeć, jak się bez komuny rozwinęły kraje, które przed 1939 rokiem miały niższy poziom dochodu narodoweggo per capita, niż Polska. Owszem, dziś taka Grecja, Portugalia, czy Hiszpania, mają na głowie kryzys zadłużeniowy, ale są znacznie baardziej rozwinięte niż my, mimo to. Tez były zniszczone przez wojny, albo, jak Portugalia, wpędziły sie w ślepy zaułek wydając majątek na przegrane wojny kolonialne. A taka Finlandia, o poziomie niewiele wyższym niz Polska, zniszczeń wojennych wprawdzie wiele nie miała, ale za to też straciła na rzecz ZSRR rozwinietą przemysłowo częśc kraju, i jeszcze reparacji wojennych zapłaciła na rzecz tegoż ZSRR na mocy Traktatów Paryskich z 1947 roku więcej w proporcji do PKB, niz Polska miała zniszczeń wojennych.
            • Gość: orient Re: niby OK, tylko podaj te "słynne" firmy z II R IP: *.ichf.edu.pl 21.11.11, 11:36
              Ależ kolega naściemniał. Słyszał coś, że dzwoni ale nie wiedział w którym kościele. Po pierwsze sytuacja nie mogła mieć miejsca na Chłodnej bo pod nią są olbrzymie piwnice do przechowywania lodu a nie wódek. Zresztą są ciągną się one i pod Żelazną. Mój ojciec w latach 60-tych pływał w nich kajakiem (sic!). Po drugie, sytuacja podobna miała miejsce tyle, że jak w radiu Erewań: nie pod Chłodną tylko pod jedną z uliczek osiedlowych (za ośrodkiem zdrowia przy Grzybowskiej), nie w latach 80-tych tylko w końcu 70-tych, nie robotnicy, tylko jakiś ciągnik siodłowy który się wtoczył na uliczkę zapadł się częściowo, jak się okazało w częściowo zasypane piwnice po browarze Haberbusza. Co do ostatniego nie wiem. Jak dotarłem tam po szkole to wewnątrz było trochę popruchniałych beczek i butelek w większości rozbitych. Nie wyglądało aby ktoś sobie tam zrobił popijawę. W każdym bądź razie ten łukowaty loch, przez pewien czas, był naszym ulubionym miejscem zabaw (zanim nie zasypali wejścia). Fakt opowiadali o tym legendy ale wyłącznie ci którzy nawet nie wiedzieli dokładnie gdzie jest to miejsce.
              • asperamanka Re: niby OK, tylko podaj te "słynne" firmy z II R 21.11.11, 12:07
                Nie wiesz o czym piszesz. Historię którą podajesz, ja też słyszałem. Tyle że moja jest autentyczna, i miała miejsce w 1987 roku, w okolicach Chłodnej i Wroniej. Cały teren "Dzikiego Zachodu" to przed wojną była gęsta zabudowa róznych gabarytów, zniszczona w czasie wojny, i po wojnie doburzona "jak leci", i zasypana na równo; powstały tam różne "klepiska". Po prostu chłopcy przebili koparką strop jakiejś piwnicy pod nieistniejącą kamienicą, a nie żadną wytwórnię lodu czy inne duże "chłodnie". Może był w niej jakiś sklep na parterze, może w piwnicy trzymano po prostu towar, bo w pobliżu był przecież Kercelak, może właściciel piwnicy zaraz po wybuchu wojny zachomikował "walutę" na czarną godzinę, a potem wyjechał razem z całą kamienicą do Treblinki z jedną walizką i "skarby zostały", diabli wiedzą.

                Pod sporą częścią Warszawy jeszcze pewnie jest masa takich piwnic zasypanych od 65 lat. Zanim zaczniesz zarzucać innym ściemnianie, zastanów się trochę.
          • Gość: orient Re: niby OK, tylko podaj te "słynne" firmy z II R IP: *.ichf.edu.pl 21.11.11, 10:47
            Aż tak dobrze to nie było. W 1939 było w Polsce zarejestrowane 10400 prywatnych aut osobowych i 6 tys motocykli. Biorąc pod uwagę, że kraj liczył wówczas 35 mln dusz, to jeden samochód osobowy przypadał na ponad 3 tys. osób, albo prościej 3 samochody na 10.000 mieszkańców. Pal diabli samochody. W tym kraju nawet dróg nie było! Pięknie to opisał LIFE: te samochody jadące po oś w błocie.
            • hooligan1414 samochodów osobowych było więcej 21.11.11, 10:53
              prawie równo 40 tysiecy (tyle że wszystkich, także tych na państwowej służbie). Oznacza to, że Polskę wyprzedzały prawie wszystkie kraje europejskie - np. pogardzana obecnie rumunia miała 2 razy więcej samochodów per capita
              • krzysiozboj Re: samochodów osobowych było więcej 21.11.11, 11:03
                W tym lamencie jak to źle było w 1939 weźcie pod uwagę punkt startu, rok 1918 i trzy kawałki pozaborowe bez żadnych struktur państwowości, trzy różne mentalności ludności (bo każdy zabór był inny), dodajcie do tego naszą niechęć do współpracy w czasach pokoju i dopiero wtedy oceniajcie ile zrobiono w mniej niż 1 pokoleniu.
                • hooligan1414 Re: samochodów osobowych było więcej 21.11.11, 11:08
                  Ale ja to doskonale rozumiem - w takim razie prosze tylko nie pisać o tej arkadii utracone w 1939 roku. cos mi się wydaje, że gdyby nawet po wojnie to nie komuchy przejęły władzę, to jeszcze do dzis by odbydowywali Warszawę i elektryfikowali wsie. Dalej byloby jak przed wojną - rządziliby dziedzie i prałaci? niemożliwe - popatrz na taka Portugalię do rewolucji goździków - tu by było to samo
                  • krzysiozboj Re: samochodów osobowych było więcej 21.11.11, 11:19
                    A czort wie co by było, jest tylko gdybanie. W zasadzie po 1918 było coś podobnego jak po 1989, wejście w coś nowego i szybkie rozwarstwienie. Nie ma co ukrywać ze wraz ze stosunkowo szybkim rozwojem (moim zdaniem był on szybki) było także sporo nędzy u nas.

                    Podobnie jest i u nas dzisiaj, jest trochę "elity" która w większości wywodzi się z byłych cinkciarzy (bo ci mieli odrobiną smykałki a początek lat 90-tych to był raj dla nich) i taka mentalność cinkciarzy do dzisiaj mają, jest coraz więcej biedoty dla której praca za 1200-1400 to sukces i cholernie mało tzw klasy średniej - małych zakładów, dobrze opłacanych wolnych zawodów.
              • krzysiozboj Re: samochodów osobowych było więcej 21.11.11, 11:06
                Uwzględnijcie też przy tym że niejako sami przetrzebiliśmy się jako naród z wartościowszych obywateli w 1815, 1830-31, 1848, 1863-64 i w 1914-18. Do walki zazwyczaj rwał się ideowiec, człowiek z kręgosłupem a nie szmalcownik.
                • hooligan1414 Re: samochodów osobowych było więcej 21.11.11, 11:12
                  a to prosze skargi i zażalenia kierowac tylko do siebie. Tacy czesi byli pod zaborem 300 lat i w XiX wieku zamiast robić bezsensowne powstania robili przemysł
                  • krzysiozboj Re: samochodów osobowych było więcej 21.11.11, 11:23
                    Jako do narodu tak. Słowacy siedzieli pod butem ok 1000 lat i tylu zadym nie robili co my w 100 lat. Czesi to świetny przykład, nie rwali się samobójczej walki a pracowali, dokładnie to samo zrobili w 1938, zachowali się skrajnie inaczej niż my w 1939. Oni mają piękną Pragę my mieliśmy ruiny Warszawy.

                    Tu pretensje możemy mieć tylko do siebie.
                    • Gość: nemo666 Re: samochodów osobowych było więcej IP: 150.254.82.* 21.11.11, 12:45
                      tylko, że gdybyśmy my "się nie rwali do walki", hitler pewnie dostał by to co chciał. a czesi siedzieli by do dziś pod protektoratem jasnie oświeconej III rzeszy (albo komunistów, nie wiem co gorsze).
                      • hooligan1414 tak to sobie tłumacz 21.11.11, 12:53
                        a jakiż to Polska miała wkład w zwycięstwo nad Hitlerem? chociaż OK - jakiś tam miała, ale nie zasadniczy. Wojnę wygrali chłopcy z ujesej i chłopaki znad Wołgi. Polska w 1939 roku była li tylko przygotowawczym poligonem Wehrmachtu, zanim rozwinął skrzydła i prowadził jedna po drugiej operacje, przy których polski wrzesień był jak fajerwerk na sylwestra przy bombie grand slam. Słowem - konie kują, żaba nogę podstawia
                        • krzysiozboj Re: tak to sobie tłumacz 21.11.11, 14:05
                          Jesteśmy w sferze wyłącznie gdybań, prawdopodobnie gdyby Francuzi z Brytyjczykami zrobili II front na zachodniej granicy Niemiec to cała impreza skończyła by się w 1939.
                          Podobnie możemy gdybać co by było gdybyśmy dobrowolnie stanęli po stronie Niemiec.
                          • hooligan1414 Re: tak to sobie tłumacz 21.11.11, 14:35
                            jak pisał Kierkegaard, cała tragedia człwoieka polega na tym, że o ile żyć i podejmować decyzje musi "do przodu" a życie ocenia patrząc "do tyłu". Nie dziwi mnie, że politycy UK i Francji do końca chceili uniknąć wojny za wszelką cenę. Zrozum - ich społeczeństwa były 20 lat po największej wówczas tragedii - pierwsześ WŚ - nikomu nie przychodziło do głowy, że może być coś gorszego. Francuskie społeczeństwo pełne było kalek i inwalidów wojennych. A i ludzie byli sfrustrowani, potargani wielkim kryzysem, który skończył się niewiele wcześniej. Mysleli sobie: "ejże, to po to wygrywaliśmy tę wojnę, żeby zyc gorzej niż w niemczech, które ją przegrały i jednocześnie zapłaciły reparacje wojenne". Tak mysleli, bo nie wiedzieli, że ten raj w III Rzeszy to efekt goebbelsowskiej propagandy. Coż, ludzie nie jeździli masowo za granicę jak obecnie. Prostyt człowiek myslał "co ja mam z tej demokracji; bieda i dekadencja. A tam na drugim brzegu Renu taka prosperity pod ręką faceta o silnej ręce". Tak właśnie myśleli. O Dachau tak nikt nie słyszał, Oświęcimia nawet by nie byli sobie w stanie wyobrazić
                  • Gość: prostychłop Re: samochodów osobowych było więcej IP: *.gl.digi.pl 21.11.11, 11:43
                    No patrzcie, a ja naiwny myślałem, że Bułgaria czy Rumiania w 1918 miały jeszcze gorszy punkt startu...
                  • Gość: orient Re: samochodów osobowych było więcej IP: *.ichf.edu.pl 21.11.11, 11:45
                    Tylko częściowo masz rację. Cesarstwo Austriackie uznało, ze względów wojskowych, Kotlinę Czeską, za najbardziej korzystne miejsce dla lokowania przemysłu. Nawet kosztem Austrii właściwej.
              • Gość: orient Re: samochodów osobowych było więcej IP: *.ichf.edu.pl 21.11.11, 11:39
                Ale nie samochodów osobowych tylko pojazdów mechanicznych ogólnie. Oprócz samochodów osobowych były jeszcze ciężarówki i autobusy.
                • hooligan1414 II RP to dziadostwo motoryzacyjne na skalę światow 21.11.11, 11:59
                  Dlaczego?
                  Otóż - był to prawdopoodbnie jedyny kraj, w którym w latach 1929-1935 liczba samochodów w użyciu SPADŁA - konkretnie z 29423 sztuk do 24821 sztuk. Owszem, zaraz usłyszę wrzask, że wielki kryzys, ale w innych krajach w tym samym czasie ta sama liczba wzrosła, czesto nawet bardzo - w Czechosłowacji (2,5 raza mniejszy kraj) z 60 na 112 tysięcy, w tych biednych Włoszech ze 190 na 370 tysięcy. reszta Europy to już abstrakacja - taka Francja z jednego na dwa miliony. Prawda jest taka, że to polactwo samo sobie strzelało w stopę - gwałtowny spadek liczby aut w Polsce tylko w małym stopniu był wynikiem kryzysu - w większości był to efekt pazernych urzędasów opodatkowujących prywatnych właścicieli (bo przecież bogacze) i przewoźników samochodowych (konkurencja dla świętych, najlepszych PKP, co to jak pociąg jechał to chłopi zegarki etc).
                  • asperamanka Re: II RP to dziadostwo motoryzacyjne na skalę św 21.11.11, 12:16
                    W okresie II RP absurdów gospodarczych było sporo. Państwo miało nastawienie etatystyczne, i dusiło obywateli podatkami, żeby akumulować środki na państwowe inwestycje. Największym na przykład biznesem na granicy polsko-niemieckiej i polsko-łotewskiej był przemyt cukru, który w Polsce obłozono akcyzą i kosztował 1 zł za kilo, podczas gdy państwo zachecało do eksportu po cenie dumpingowej bodajże 15 groszy za kg. Obejrzyj sobie zresztą kroniki PAT-a z budowy Rożnowa czy COP-u, to się pod względem natężenia i rodzaju propagandy niewiele różni od późniejszych PKF-ów z budowy Nowej Huty czy Nowych Tych.

                    Tylko to nie znaczy, że komuna miała lepszą receptę na rozwój. Wręcz przeciwnie.
                    • hooligan1414 Re: II RP to dziadostwo motoryzacyjne na skalę św 21.11.11, 12:27
                      komuna musiała kiedyś zbankrutować zarówno gospodarczo, jak i moralnie
                      ale trzeba przyznać, że w jakis tam sposób postawiła na nogi wykrwawione społeczeństwo. Choć równocześnie czyniono masę większego i mniejszego zła (brutalne rozprawianie się z taką czy inna opozycją, nacjonalizacja etc.).
                      niebezpieczna rzeczą jest ta narodowa hagiografia i opisywanie II RO jako raju utraconego. Nawet jeśli założyć, że nie wyrózniała się in minus od reszty ówczesnych europejsakich krajów o ustroju autokratycznym, to jednak "narodowe" upiory straszą do dziś: pogarda tzw. elit dla prostych ludzi, niezyciowa polityka, chciejstwo i złodziejstwo ludzi przy żłobie - na to nie ma żadnego wytłumaczenia
        • krzysiozboj Re: To nie jest wszystko takie proste. 21.11.11, 09:58
          1. Dokładnie tak jest, markę, technologię, firmę w normalnych okolicznościach buduje się pokoleniami, czasem trafi się przebłysk geniuszu i można czymś rewolucyjnym szybciej ale to wyjątki.

          2. I tak i nie, na poloneza łakomić się nikt nie chciał ale oddanie instytucji finansowych, farmacji etc to już nieco inna bajka. I o ile nie mam specjalnie ochoty protestować ze nasze zakłady konkurencyjny ani atrakcyjne nie były to jednak wraz z nimi oddaliśmy pięknie cały rynek zbytu, nawet taki banalny jak chemia gospodarcza.

          3. Tak, ja w czymś podobnym funkcjonuję. Ale to nie tylko komuna niszczyła. Popatrz na Wedla jako markę, to też było coś rozpoznawalne i budowane przez pokolenia, zobacz jak było "prywatyzowane" gdy upominał się o to stary właściciel. No i jest tak jak piszesz z tym budowaniem marki, zaufania, pozycji, ja to doskonale wiem, wiem że komuna to niszczyła, mnie tego nie musisz uczyć. Mało tego, takie firmy zazwyczaj mają fajne podejście nie tylko do swojego produktu ale i do swoich pracowników, w takich firmach bardzo często pracownik jest czyms więcej niż robolem przy taśmie, w takich małych firmach często sa spore zażyłości między pracodawcą a pracownikiem. W takich małych firmach to często zupełnie inaczej funkcjonuje niz w ładzie korporacyjnym. W takiej małej firmie wcześniej wypijesz piwo przy grilu z właścicielem i jego żoną niż pojedziesz na "szkolenie integracyjne".
        • krzysiozboj Re: To nie jest wszystko takie proste. 21.11.11, 10:03
          Taki przykład z moich okolic - "Wojas" stara firma, przejęta przez państwo a po 89 z powrotem potomek byłego właściciela to robi, wpierw malutki zakład w Rogoźniku a póxniej powrót na stare śmieci do Nowego Targu. Ten producent nie walczy na rynku ceną z chińszczyzną, nie ma kłopotów ze zbytem.
          Ceniony pracodawca i ceniony producent obuwia. To jest możliwe choc po okresie komuny nie zawsze proste.
          • hooligan1414 Re: To nie jest wszystko takie proste. 21.11.11, 10:12
            I chwała mu za to.
            zresztą dziwne by było, żeby 40-milionowy kraj nie miał absolutnie żadnych firm.
            Tylko widzisz; obecnie jakieś 50-60% klasy i jakości produktu powstaje za granicą. Nawet jeśli but jest szyty w Polsce z polskiej skóry. Bo maszyna na której jest szyty (duża część technicznego kosztu wytworzenia0 przyjechała zza granicy. klej - przyjechał zza granicy. nici - w wiekszości z zagranicy. Chemia niezbedna przy przygotowaniu skór - zza granicy.
            • krzysiozboj Re: To nie jest wszystko takie proste. 21.11.11, 10:15
              Tego nie uniknie na wolnym rynku ale cholerną zaletą Wojasa jest to że ten człowiek ma kontrolę nad tym, to co wypracuje zostaje w miejscu zakładu, że mieszka niedaleko swoich pracowników i nie boi się ich. Ustawienie taśmy montażowej przez tajemniczego inwestora to nieco inna bajka.
            • Gość: xx Re: To nie jest wszystko takie proste. IP: *.liderskg.com.pl 21.11.11, 15:20
              Klej - przyjeżdża najprawdopodobniej z Kwidzyna. Firma jest zagraniczna, ale produkuje te kleje (do butów) w Strefie Ekonomicznej w Kwidzynie i ma większość rynku polskiego. Niestety nie pamiętam nazwy...
        • krzysiozboj Re: To nie jest wszystko takie proste. 21.11.11, 10:11
          Co do ostatniego Twojego akapitu - no mieliśmy zderzenie mentalności zakładów komunistycznych z drapieżnym kapitalizmem. Z jednej strony u nas byle jakość i żądania pracownicze, często sterowane przez związki zawodowe a z drugiej wpuszczenie tego na wolny rynek. Czy mozna to było przeprowadzić inaczej, lepiej tego nie wiem. Ja od zawsze byłem zwolennikiem wolniejszego otwarcia na zachód jesli idzie o otwarcie rynków, gdy powstawała grupa wyszehradzka byłem tego zwolennikiem, moim zdaniem ciut wolniejszy rozwój w takiej grupie an dłuższą metę mógł być ciekawszy, mógł pozwolić na odrodzenie lokalnego kapitału nim zostanie wszystko skonsumowane przez obcy.

          Pracownik i producent musi być zarazem konsumentem lub oferować coś na wymianę, nie może być tak że chcę pracować jak w starym FSO ale już jeździć mercedesem bo lepszy.
        • krzysiozboj Re: To nie jest wszystko takie proste. 21.11.11, 10:30
          asperamanka napisał:


          >
          > Po pierwsze, skoro sam siedzisz w kilkupokoleniowym biznesie rodzinnym, to na p
          > ewno wiesz doskonale, że przedsiebiorstwo się rozkręca latami, zanim ono coś za
          > cznie znaczyć na rynku. ...

          Mój ojciec wraz ze mną jeszcze (jako szkrabem wtedy) produkował pewne maszyny, mieliśmy masę kłopotów ale nie ze zbytem, na maszynę czekało się nawet 2-3 lata, kłopot był głównie z materiałem, z jego kupnem. Jakościowo świetnie radziliśmy sobie z tym co było na rynku, po 89 stało się to co z fso o którym piszesz, nasz wyrób nowy był droższy niż używka ściągnięta z zachodu i nie zawsze lepszy. Kilka-kilkanaście lat pewnie by starczyło by wyrób poprawić na tyle by walczył na rynku ale tych lat brakło, brakło kapitału na przetrwanie.

          Ja się odnalazłem niszowo w innej działalności ale tej produkcji którą prowadził ojciec już nie ma. Z perspektywy lat wiem że 5-10 lat takiego okresu kiedy jest dostęp do wszystkiego i jest możliwość poprawy produktu to pewnie by starczyło. Przed 89 nie można było normalnie kupić maszyn czy materiału do produkcji, często były to różne kombinacje ale takie coś nie pozwala na żyłowanie jakości, jesli uwolnisz wszystko z dnia na dzień to przy zaawansowanym produkcie nie przeskoczysz tego w kilka dni czy nawet miesięcy. Dzisiaj nie konkurowałbym z chińszczyzną bo cenowo jej nie przeskoczyłbym i tak, konkurowałbym z markowymi produktami które są cholernie drogie, tu nawiązałbym pewnie walkę cenową i jakościową.
        • Gość: zartiepl Re: To nie jest wszystko takie proste. IP: 193.111.145.* 21.11.11, 11:49
          Nie do końca masz rację.

          > Robotnicy chcieli te przestarzałe t
          > owary produkować, ale jako konsumenci kupować ich nie chcieli; miałeś te wszyst
          > kie Polonezy, radia Diora, gramofony Fonica, telewizory Unimor albo WZT, sam so
          > bie możesz dalszą częśc listy dopisać.

          Polonezy owszem, ale branża samochodowa już dawno była poza naszym zasięgiem. Wiele branż przemysłu miało jednak szanse się rozwinąć, gdy znikły bariery dostępu do technologii. Elektronika była właśnie jedną z takich branż! Co się stało? Polacy rzucili się kupować paciorki - inaczej nie da się określić masowego kupowania chińskiej tandety, psującej się góra po paru miesiącach.
          • krzysiozboj Re: To nie jest wszystko takie proste. 21.11.11, 12:19
            Ja pamiętam końcówkę lat 80-tych, moje czasy technikum i chęć montowania w obrabiarkach robionych u ojca liniałów elektronicznych. To wchodziło na zachodzie a u nas tego nie było. Do tego dołożyć dostępność materiału czy podzespołów i potrzeba całkiem niewiele czasu by dogonić innych. Zupełnie inaczej robi się urządzenie gdy kombinujesz róznymi dziwnymi kanałami jakiś materiał/podzespoły, kupujesz to co dorwiesz i na bazie tego cos robisz dopasowując produkt końcowy do materiału wyjściowego a zupełnie inaczej jest gdy jest spory wybór surowca i środków.

            Nawet z "samochodówką" niekoniecznie bylismy w ciemnym tyłku murzyna, można popatrzeć na silniki Andorii, choćby na 2,5 diesla zaprojektowanego w latach 70-tych a gotowego do produkcji od początku lat 80-tych. Dobre pytanie bedzie dlaczego dopiero w 90-tych latach ten silnik wszedł do masowego użytku i był silnikiem lubianym.
          • asperamanka Re: To nie jest wszystko takie proste. 21.11.11, 12:25
            Elektronika? Zapomnij. Za duże niezbędne wydatki R&D, żeby to się dało utrzymać. Takie pieniądze mają tylko wielkie koncerny. Albo kraje o zamkniętym rynku, które ten rynek mają zamknięty do czasu, aż nie rozwiną wystarczająco własnych "brandów", typu Korea Płd. Myśmy na to nie mieli ani pieniedzy, ani czasu, więc nie mielismy szansy. A bez R&D masz tylko montownie. No i właśnie je masz.

            Natomiast było trochę sektorów, które mozna było utrzymać i rozwijać, typu chemia gospodarcza, kosmetyki, sektor finansowy, handel hurtowy i detaliczny, itp. Mozna było nadal produkować Pollenę 2000 zamiast jakiegoś "wiodącego proszku", który nie rózni sie składem, a jedynie nazwą i ceną. I tym, do kogo płyną dywidendy.
            • krzysiozboj Re: To nie jest wszystko takie proste. 21.11.11, 12:41
              Nie wiem czy dobrze tutaj Ciebie czytam. Jeśli idzie o produkcję elektroniki to jedna bajka, jeśli idzie o dostęp do prostych podzespołów elektronicznych to druga bajka. Jeśli jest urządzenie gdzie sporo mechaniki a coś elektroniki do sterowania (czy to silnik spalinowy, czy obrabiarka czy np pralka mniejsza o to) to mechanika nawet dobra ale z kiepską elektroniką będzie trudnosprzedawalna. Gdy przyzwoitej mechanice podmienić elektronikę (z dnia na dzień nie zrobisz i też są to koszta) to może być ciekawy wyrób. Do tego dochodzi kwestia opakowania, marketingu, reklamy - tego czego u nas nie było, to weszło z zachodu i nim ludzie się połapali to dobrze reklamowane koraliki podbiły rynek.
    • Gość: Gregoson "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski IP: *.net.stream.pl 21.11.11, 08:48
      te, niedospany redaktorku, od kiedy Philips to niemiecka firma ? Normalnie galopująca kompetencja. Tych redaktorków to GW ma chyba z łapanki albo gimnazjalistów.
      • asperamanka Re: "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski 21.11.11, 09:03
        I redaktor pomija też niewygodny fakt, że najpierw w Pabianicach zlikwidowano produkcję żarówek głównego szeregu, w ramach walki z "globalnym ocipieniem", a teraz z łaski tam się lokuje mniejszą produkcję żarówek samochodowych.

        Doszliśmy do takiej paranoi, że jeśli ja dzis chcę kupić normalną żarówwkę 100W albo wiekszą, to oczywiście "no problem", tylko że teraz to co leżyw sklepie, nazywa się "żarówka wstrząsoodporna", zawiera ostrzeżenie "zgodnie z Dyrektywą KE Nr Jakiśtam - nie do użytku domowego", i jest Made in China, oczywiście.
        • krzysiozboj Re: "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski 21.11.11, 09:17
          Dokładnie, żarówki da rady kupić, tyle że nie są one produkowane już u nas.
    • bb5555 "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski 21.11.11, 08:50
      A może by tak sprawdzić merytorycznie zanim coś się napisze - ceny transportu z Chin / Wietnamu od początku tego roku regularnie spadają, są o połowę niższe niż w tym samym okresie roku ubiegłego. Armatorzy mają nadmiar miejsca na statkach....
      Jedyne, co wzrosło, to kurs dolara, co nieco zniwelowało skutki obniżek cen transportu morskiego (bo ceny za frachty są zawsze w USD).
      Oczywiście cieszy mnie to, że jest szansa na mniej chińszczyzny a więcej europejskich towarów, bo choć zawodowo właśnie importem z Chin się zajmuję, to z przyjemnością zmniejszę tą część pracy a zwiększę tą europejską :):):).
      • rraleighh Przeczytałem "artykuł" w dgp 21.11.11, 10:14
        i dowiedziałem się z niego, że autorem tej rewolucyjnej prognozy jest pan

        Bogusław Słaby, ekspert Związku Producentów Odzieży i Tekstyliów „Lewiatan”.

        Jeśli chodzi o meritum, jakkolwiek moze byc to smutne, to byłby cud gdyby masowa produkcja tekstyliow wrociła do Polski. Firmy produkujące odzież luksusową mają szansę, ale reszta raczej nie, było to zresztą testowane przez większych tuzów niż pan Słaby i jeszcze zanim chińsczyzna zalałą świat (p. wczesne inwestycje Warrena Buffetta). Rzecz w tym że tanie tekstylia może produkować dosłownie każdy, zamiast Amerykanina Meksykanin, zamiast Polaka Mołdawianin, Ukrainiec, Białorusin. No i oczywiście Chińczyk i Wietnamczyk.
        • krzysiozboj Re: Przeczytałem "artykuł" w dgp 21.11.11, 10:18
          Jeśli jesteśmy przy tekstyliach to mi się przypomina nadgorliwe zamykanie granicy wschodniej gdzie te tekstylia szły na ogromną skalę. Żyła z tego Łódź i bazary na wschodniej granicy.
          • asperamanka Re: Przeczytałem "artykuł" w dgp 21.11.11, 10:47
            krzysiozboj napisał:

            > Jeśli jesteśmy przy tekstyliach to mi się przypomina nadgorliwe zamykanie grani
            > cy wschodniej gdzie te tekstylia szły na ogromną skalę. Żyła z tego Łódź i baza
            > ry na wschodniej granicy.

            Za mentalnością nabywców ze Wschodu nie trafisz. Ten biznes się zmienił, ale istnieje. Mój kolega z klasy z liceum, który całe wieki jeździł na taryfie w Warszawie, ostatnio ma inny biznes - mieszka w swoim domu koło Nadarzyna pod Warszawą, i wynajmuje pokoje i wozi po Polsce różnych ludzi, w tym "kupców" z Rosji. Ja tego nigdy nie pojmę, że on ma całą masę Rosjan, którzy przyjeżdżają do Polski kupować produkowane w Chhinach tekstylia. W tym jedną babkę, sympatyczną zresztą, która przyjeżdża aż z Irkucka, i którą on wozi pod Łódź na hurtowe zakupy do jej sklepów. Wyobrażasz sobie, przyjeżdżać z Irkucka do Polski po to, żeby kupowac chiński towar?!?
            • krzysiozboj Re: Przeczytałem "artykuł" w dgp 21.11.11, 10:51
              Tyle że my wtedy sami tą granicę uszczelnialiśmy, sami zamykaliśmy tamten rynek na swoje wyroby. Robiliśmy to mimo tego że wcale nie musieliśmy tak szybko.
    • Gość: ChinaGirl D.Bowie "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski IP: *.eimperium.pl 21.11.11, 08:50
      Nie dziwi mnie to - kilka dni temu liczyłem ile wynosi nominalne PKB na głowę w Polsce - wyszło mi 10 900 USD

      A teraz podam inne kraje:
      Botswana - 8 179 USD na głowę (za MFW)
      Trinidad and Tobago 16 167 USD na głowę
      Turcja 10 106 10,951 USD na głowę
      Kazachstan 10 951 USD na głowę
      Gabon 8 724 USD na głowę


      A teraz Chiny: en.wikipedia.org/wiki/List_of_Chinese_administrative_divisions_by_GDP_per_capita

      Nie dziwne :( Chińczycy kupili w zeszłym roku ok 20 milionów nowych samochodów, a ile Polacy ok 300 tysięcy
      • Gość: gm Re: "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski IP: *.xdsl.centertel.pl 21.11.11, 09:05
        Pewnie Chińczycy zjedli też wiecej ryżu. A jest ich tak duzo , ze jakby jedli bo ziarenku a Polacy po misce to i tak Chińczycy zjedliby wiecej.
      • Gość: www Re: "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski IP: 222.128.41.* 21.11.11, 09:15
        Mieszkam w Chinach...

        Sa tu oazy bogactwa, gdzie zyje sie na poziomie podobnym jak w Wawie i Krakowie... to Beijing in Shanghai...

        Reszta to bieda. Miasta ze srednia zarobkow 800 zlotych, a cenami (poza zywnoscia) wcale nie mniejszymi od naszych...


        Co do tych nowych samochodow to:
        1) W PL nie ma sensu kupowac nowego auta! Podatki sa bardzo wysokie, a masz duzy wybor aut uzywanych!
        2) W chinach auta sa tansze, ALE duzo gorszej jakosci, lokalnych producentow
        3) W Chinach jest 35 razy wiecej ludzi niz w PL. Wiec 0.3 mln * 35 = 12 mln aut
        4) Polska miala boom na nowe auta kilka lat temu... Chiny go przezywaja teraz. Wielu ludzi kupuje swoje pierwsze auto....
      • Gość: df Re: "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski IP: *.warszawa.vectranet.pl 21.11.11, 09:25
        Coś ci się pokićkało.

        PKB nominalne i wg parytetu siły nabywczej na 1 mieszkańca wg MFW (2010) w USD:

        Botswana 8117 (15180)
        Chiny 4382 (7544)
        Gabon 8779 (15072)
        Kazachstan 9009 (12015)
        Polska 12323 (18981)
        Trynidad i Tobago 15463 (19743)
        Turcja 10309 (13577)
        • Gość: ChinaGirl D.Bowie Re: "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski IP: *.eimperium.pl 21.11.11, 10:05
          Mam kalkulator

          PKB nominalne Polski policzyłem według aktualnego kursu walutowego - a każdy wie, że złotówka idzie na łeb i szyję w ostatnich dniach :(
    • ulanzalasem "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski 21.11.11, 09:16
      W sali konferencyjnej Powiatowego Urzędu Pracy w Pabianicach odbyła się w poniedziałek konferencja prasowa na temat zwolnień pracowników pabianickiego Philipsa. Starosta Krzysztof Habura zapowiedział, że w przyszłym tygodniu odbędzie się spotkanie z 246 osobami, które stracą pracę. 27-09-2011 :D


      Spółka VF Polska - przedstawiciel VF Corporation - producent dżinsów m.in. Lee i Wrangler.
      Spółka VF Polska - producent odzieży dżinsowej - planuje zwolnić na początku przyszłego roku ok. 1100 osób ze swojego łódzkiego zakładu. O planach przeprowadzenia zwolnień grupowych firma poinformowała już Powiatowy Urząd Pracy. Według niej, decyzja o likwidacji łódzkiej fabryki to konsekwencja zmian na rynku odzieżowym w Europie, które narzucają konieczność zmniejszenia produkcji oraz wprowadzenie elastyczności w liczbie produkowanych sztuk odzieży w ciągu roku.
      24-11-2010

      Ostatnio zalało idiotów w Tajlandii, wszyscy tak usytuowani, że produkcja dysków twardych dostała po d*pie. Nie tylko jeden producent oberwał, ale też dostarczyciel podzespołów. Budujmy się wszyscy razem na wielkimi rzekami, w klimacie gdzie monsuny to nie jest rzadkość ;)
      wiadomosci.wp.pl/title,Iran-Tajlandia-powodzie-Wietnam-tajfun,wid,192319,wiadomosc.html?ticaid=1d6ba 2001!
      www.orange.pl/kid,4000000151,id,4000309559,title,Tajlandia-wzrosla-liczba-ofiar-smiertelnych-powodzi,article.html 2010

      Co roku powodzie, a firmy zaskoczone :D Ciekawe za ile lat Azja stanie się za droga i elektronikę będą produkować w Afryce...
      • krzysiozboj Re: "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski 21.11.11, 09:24
        Afryka to inna mentalność ludzi, żółty od dawna zapierdziela, oni są nauczeni z dziada pradziada zasuwać. Obawiam się ze nie przeniesiesz tego na Afrykę, nie będziesz miał tej karności i systematyczności.
    • epox84 "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski 21.11.11, 09:16
      Niech mi teraz ktoś odpowie po jaką cholery usilnie wciągamy Ukraińców do Unii Europejskiej. Przecież to nie jest w naszym interesie żeby konkurencję wspierać. Niech sobie z Rosjanami tworzą Unię Celną.
      • Gość: z Po taką samą "cholerę",dla której Niemcy wciągnęli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.11, 13:42
        nas do EU - im dalej masz ruską granicę od swojego kraju, tym lepiej. A potem można już z nimi nawet robić interesy.
      • Gość: chrom Re: "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski IP: *.nsti.pl 21.11.11, 14:09
        Bo to potencjalnie duzy rynek zbytu naszych towarów.
    • Gość: Aspa "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski IP: 89.204.225.* 21.11.11, 09:29
      Kilkadziesiąt renomowanych firm odzieżowych nie negocjuje przeniesienia FABRYK, bo takowych nie posiadają, tylko zleceń na produkcję. Nasze wspaniałe państwo słynie z tego, że oferuje ludziom w centrum Europy cieżką pracę za 1400 zł brutto i europejskie ceny na wszystko z wyjątkiem usług kościelnych - te są najdroższe na świecie pomimo dotacji od państwa dla "producenta".
      • krzysiozboj Re: "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski 21.11.11, 09:34
        No cóż, na pewne usługi kościół ma monopol a monopolista może dowolnie dyktować ceny ;) Problemem kościoła może być jedynie zapotrzebowanie na te usługi, inaczej mówiąc ilość wiernych.
        I piszę to jako wierzący, praktykujący ale jednocześnie gorący zwolennik ostrego rozdziału finansów państwa od kościoła. Niech wierni (czyli my) sami dobrowolnie płacą na utrzymanie całości.
    • Gość: Monter Taak, Niemcy są w Chinach, i Philips też! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.11, 09:32
      "I tak np. Whirpool przeniósł z Niemiec do Wrocławia fabrykę zmywarek, a Philips do Pabianic produkcję lamp samochodowych."

    • Gość: As Ale propaganda, hahaha IP: *.play-internet.pl 21.11.11, 09:38
      "Wracają"-ludzie zacznijcie mysleć. Domagajcie się,żeby dziennikarz podał konkrety. Niech wskażą konkretne firmy, które zrezygnowały z Chin i zaczęły w ostatnim czasie robić produkcję w Polsce. Według tego prorządowego artykułu niedługo znacznie spadnie bezrobocie, na skutek inwestycji kilkudziesięciu firm. Powiem wam jedno-wrzućcie sobie ten artykuł do ulubionych i wróćcie do niego za pół roku lub rok. Wtedy zobaczycie kim są ludzie piszący dla rządu...
      • Gość: df Re: Ale propaganda, hahaha IP: *.warszawa.vectranet.pl 21.11.11, 10:00
        Przecież to jest artykuł z Dziennika Gazeta Prawna, idź tam jęczeć...
        • Gość: Ten sam Re: Ale propaganda, hahaha IP: *.play-internet.pl 21.11.11, 11:42
          Czytać jeszcze potrafię. Gazeta to powtarza więc się pod tę propagandę podczepia.
          • Gość: z Możesz to nazwyać propagandą, ale taki jest trend IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.11, 13:47
            Zachłyśnięcie się tzw. globalną gospodarką zakończyło się potężnym kacem, teraz występują odwrotne trendy. Najpierw firmy hi-tech zaczęły wycofywać swoje centra z Indii, Chin i CCCP i przesuwać je do Europy Środkowej, teraz firmy produkcyjne zaczynają robić to samo. Trochę późno, bo już zdążyły wyhodować sobie potwory i śmiertelnego wroga. Ale lepiej późno niż wcale.
            • Gość: As Re: Możesz to nazwyać propagandą, ale taki jest t IP: *.play-internet.pl 21.11.11, 16:42
              Absurd. Podaj konkretne dane to porozmawiamy o tym "trendzie".
    • hooligan1414 ciekawe skąd wezmą tyle krawcowych 21.11.11, 09:42
      stare już albo poumierały albo reumatyzm wykręcił ręce w druga stronę. Młode kandydatki mają takie tipsy, że za cholere nie wezmą się do takiej roboty. Zresztą jaki tu sens - 47 lat przy maszynie, a potem śmierć i cała wieczność w sosnowej jesionce albo blaszanej urnie
      • Gość: bartek Re: ciekawe skąd wezmą tyle krawcowych IP: 178.73.29.* 21.11.11, 10:27
        Pracownik w biurze też spędza "całe życie przy maszynie".
    • Gość: wasta Jesteśmy Chinami europy? IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.11.11, 09:46
      Na to wygląda...
      • Gość: werwers Re: Jesteśmy Chinami europy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.11, 14:16
        Chciałbyś,...

        Tylko pod względem tanich fabryk (1/3 regiony chin)

        Pod względem techni daleko daleko za nimi

        A pod względem cen w sklepach to nawet 5x lepsi jestesmy

        Tylko płace lepsze (dla pracodawców)..
    • Gość: wawak Polski Zelmer produkuje w Chinach IP: *.warszawa.mm.pl 21.11.11, 10:11
      Dlaczego polska firma, Zelmer część swoich wyrobów produkuje w Chinach a nie Polsce?
      • Gość: xx Re: Polski Zelmer produkuje w Chinach IP: *.liderskg.com.pl 21.11.11, 18:34
        Zelmer właśnie wybudował od podstaw fabrykę w Polsce. Najwyższej światowej klasy. Więc jeszcze rok - i przeniesie tu większość produkcji.
    • kotek.filemon Re: "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski 21.11.11, 10:19
      Przypuszczam, że to dlatego, że robol chiński (plus koszta transportu) robi się coraz droższy i przez to mniej korzystny od robola polskiego. Ten pierwszy nie chce już tyrać za miskę ryżu, a temu drugiemu pokemony każą być szczęśliwym, że ktoś go w ogóle chce zatrudnić za miskę kartofli.
    • xaliemorph "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski 21.11.11, 10:25
      Zgadzając się z częścią komentarzy nurtuje mnie jedno. Jak wobec tego iż powoli stajemy się Chinami Europy wygląda nasza przyszłość w porównaniu do Bułgarii i Rumunii ?!
      Czy Bułgaria i Rumunia nas prześcigną ?!?
      • pendrek_wyrzutek Bułgaria i Rumunia 23.11.11, 05:58
        xaliemorph napisał:

        > Zgadzając się z częścią komentarzy nurtuje mnie jedno. Jak wobec tego iż powoli
        > stajemy się Chinami Europy wygląda nasza przyszłość w porównaniu do Bułgarii i
        > Rumunii ?!

        Bułgaria i Rumunia to kraje o starej kulturze, które
        były bliżej cywilizacji, greckiej, rzymskiej i bizantyjskiej.

        Co je zatrzymało albo i cofnęło w rozwoju było
        straszne jarzmo turecko/muzułmańskie. Mają
        wielki potencjał (i lepszy klimat z piękną przyrodą).
        Dlaczego mają Polski nie przegonic?!
    • Gość: michcio Philips właśnie ogłosił zamknięcie f.Pabianice IP: *.onninen.pl 21.11.11, 10:41
      i przenosi sie do chin czy innego kraju daleko z tąd a więc nie prawdziwe informacje. Jednak ja mogę wam przepowiedzieć że tak będzie że firmy z powrotem powrócą na łaskę europejczyków bo przecież kryzys wynikał pewnie właśnie z tego że ludzie przepłacali za marki chińskie pod logiem europejskim.
      • bartekpawel Bzdura 21.11.11, 12:32
        Masz conieco niepełne informacje: Philips owszem ogłosił, i to nie właśnie tylko kilka miesięcy temu, że przenosi produkcję świetlówek kompaktowych do Chin. Produkcja żarówek samochodowych od dawna jest w Pabianicach i przynajmniej przez kilka lat tutaj zostaje. I nie jest tak jak pisze autor artykułu, że produkcja automotive została przeniesiona.
    • Gość: klasyk "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski IP: *.nyc.res.rr.com 21.11.11, 10:44
      Tylko biedni ludzie potrafią ciężko pracować.
    • Gość: waapi Smutne ... byle nie do Łodzi IP: 212.160.172.* 21.11.11, 11:30
      Smutne że Polska jest rynkiem pracy do którego zaraz po Chinach kierują sie producenci.
      Oby tylko te fabryki nie ulokowały sie w Łodzkim.
      • najlepszygeorge Re: Smutne ... byle nie do Łodzi 21.11.11, 13:47
        Co w tym smutnego? W PL nie byłoby problemu bezrobocia gdybyśmy znowu produkowali - szajs, chłam, nieważne, ale produkowali.

        Łódzkiemu to już chyba nic nie pomoże :D
    • Gość: sig "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski IP: 62.189.51.* 21.11.11, 11:36
      Chciałbym zauważyć że koszty transportu z Chin nie rosną lecz maleją - armatorzy toczą wojnę na noże od czasu gdy spadł eksport z Chin i stawki za kontener 40-stopowy z Szanghaju do Gdyni/Gdańska są obecnie 3-krotnie niższe niż jeszcze półtora roku temu. To tyle jeśli chodzi o rzetelność artykułu. Natomiast faktem jest że koszty produkcji w Chinach rosną i od początku wszyscy wiedzieli że to tylko kwestia czasu. Nie ma w tym żadnego zaskoczenia.
    • Gość: zbigniew jan "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski IP: *.dip.t-dialin.net 21.11.11, 13:21
      do niedawna inwestujacy widzieli tylko azje , chiny i straszyli przeniesiemy fabryki do chin tam pracuja za 0,50 euro na godzine, a dzisiaj odwrot, to teraz jest czas na rzady europejskie, bo inwestorzy nie maja gdzie uciekac z kasa............jak nie zainwestuja w europie to trzeba pomoc im wydac pieniadze......
    • m-kow Ciekawe jak długo to potrwa 21.11.11, 13:27
      Albowiem bankruci dla ratowania swoich banków gotowi są zrobić to:
      "Jednak Chińczycy zaczęli trochę prężyć muskuły. Premier Wen Jiabao już w połowie października na forum ekonomicznym w Dalian (chińskie Davos) sugerował, że Unia Europejska powinna jak najszybciej nadać Chinom status gospodarki rynkowej (to oznacza m.in. ułatwienia celne), który Pekin w ramach WTO powinien otrzymać dopiero w 2016 r. A w chińskich mediach pojawiły się postulaty, by Bruksela złagodziła krytykę Chin za utrzymywanie zbyt niskiego kursu juana (co wywraca globalną równowagę handlową), a nawet w dziedzinie praw człowieka."


      -
      "Statek coraz bardziej przecieka, pasażerowie jeszcze nie wiedzą, ale pierwszy oficer wie i po cichu ubiera kamizelkę ratunkową. Żeby pasażerowie nie zauważyli nalewającej się wody, to przelewa ją z sali balowej do maszynowni (czyli środki z OFE do ZUSu)." K. Rybiński
    • cisowystarylas "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski 21.11.11, 14:12

      krzysiozboj, asperamanka, hooligan1414, oraz inni mniej aktywni.

      Dlaczego tyle trafnych mądrych wypowiedzi ginie w czeluściach Internetu? Dawajcie linki gdzie piszecie, dyskutujecie, jak nie ma takich miejsc to do cholery stworzymy je sami.

      • krzysiozboj Re: "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski 21.11.11, 14:39
        Nie tylko w internecie to ginie, masę ciekawych pomysłów miał np Kluska (ten od Optimusa) i robił chyba co najwyżej za dodatek do PR którejś partii. Sporo naszych rodaków sobie jakoś radzi, nawet na rynkach międzynarodowych (np Florek od okien dachowych z tego samego zresztą miasta co Kluska).

        Problem jest nieco bardziej złożony. Raz polityka rządu - po 89 żaden rząd nie prowadził polityki ukierunkowanej na ochronę własnego rynku, własnych producentów, każdy ścigał się w wyprzedaży tego co tylko mozna było sprzedać. Druga rzecz to budowa świadomości narodowej konsumenta - Twoja rodzina kupuje chińszczyznę to nie miej pretensji że pracy nie masz. tu nie wystarczą dobre pomysły, tu musi zagrać całość, od rządu poprzez producenta aż po pracobiorcę i konsumenta.

        Opowiem coś z perspektywy pewnej wsi, niewielkiej gminy. Trzy kadencje rządził wójt który był bezczelnym kłamcą, tajemnica poliszynela była stawka którą się odpalało przy przetargach, pewne przetargi latami wygrywały te same firmy z zewnątrz i w zasadzie wygrywałby pewnie każde wybory w cuglach (PR miał świetny i wiedział kogo w małej gminie musi kupić by rodzina tego drugiego stadnie do wyborów poszła) gdyby nie zachciało mu się bzykanka z młodziutką sekretarką. Jak to wieś, pod tym względem akurat jest wyczulona i chłop z urzędu wyleciał.

        Mało komu przeszkadzały wałki finansowe, kompromitacja przy pewnych projektach, doprowadzenie do sytuacji kiedy gmina się wyludniała z młodych a sąsiednie gminy przeżywały rozkwit. To ludzi nie bolało, mnie jako "prywaciarza" krew zalewała na coś takiego, choćby i z tego powodu że firma ojca mocniej po tyłku dostała od UG niż od US, ZUS i wszystkich inspekcji państwowych razem wziętych. Ludzi zabolało niesamowicie zabolało to co ja mam gdzieś - że czterdziestoletni żonaty chłop bzyknął sobie coś na boku.

        I jak popatrzysz na nasze elity to chyba tacy jesteśmy, zapomnimy o największych szwindlach byle tylko skandalu obyczajowego nie było, tak też wybieramy sobie liderów.
        • cisowystarylas Re: "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski 21.11.11, 16:28
          Tak, to prawda. W mojej gminie podobnie, wójt króluje, tylko w moim przypadku społeczności nie przeszkadzało ani bzykanie ani porzucenie zony itp. Dla mnie jak i dla Ciebie to bez znaczenia. Oburza wkurza irytuje mnie to ze każdy państwowy urzędnik od góry do samego dołu buduje wianuszek powiązań swój dwór jak jemu sypnie się kariera to sypie się cala struktura, dlatego tak mocno się razem trzymają. Nawet biedak, który idzie po zapomogę glosuje po linii, bo zależy od jakiejś urzędniczki z pomocy społecznej.
          Gorąco jestem za patriotyzmem zakupowym. Kupujmy od naszych sąsiadów, przyjacieli, znajomych, krewnych. Nawet jak produkt będzie gorszy, brzydszy, droższy. Czy naprawdę to takie ważne by robić interes życia kupująca buty, podkoszulek, pietruszkę w sklepie te okazje w brew pozorom więcej nas Kosztują niż wspieranie lokalnej społeczności.
          • krzysiozboj Re: "DGP": Produkcja wraca z Chin do Polski 21.11.11, 16:43
            A z tymi biednymi co na zasiłkach to jakiś ciekawy fenomen jest, też to zauważyłem :D Ja mieszkam w górach, tu jeszcze ludność "pruderyjna", kraść publiczne można bo to "zaradność życiowa", bzykać na boku nie bo to grzech ;)

            Patriotyzm zakupowy moim zdaniem jest ważny, może nie za wszelką cenę ale jesli mamy porównywalny towar w porównywalnej cenie to powinno brać się swój wyrób. Ja prawie zawsze patrze na metkę i producenta.
            Buty kupuję zawsze Wojasa, bo tam pracuje mój kuzyn i kilku sąsiadów. Raz wiem że mam solidną jakosć a dwa wiem ze pracuję na pensję ludzi z mojego otoczenia. Kilka dni temu kupowałem duży zestaw klocków drewnianych dla dzieciaków, posiedziałem na necie wieczór, znalazłem stosunkowo niedaleko domu producenta gdzie musiałem nadłożyć ok 20-30km jadąć w inne miejsce, podjechałem sobie by zobaczyć czy gość robi to sam czy ściąga z Chin, zobaczyłem że zasuwa nie tylko on ale i żona z pracownikami to kupiłem dla siebie i siostrzeńców. Przy jedzeniu zawsze sprawdzam producenta na wyrobie którego nie znam, na korporacyjne produkty (np Nestle) jestem wyczulony jak diabli

            I tak mógłbym mnożyć przykłady, chciałbym by tym samym inni mi odpłacali, to jakieś tam rozwiązanie jest ale to musi być masowe. A masowe to u nas jest kupowanie chińszczyzny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka