rajchman
08.06.04, 16:52
Bank PKO SA, gdzie prezesem jest znany neoliberal, bylu premier Walesy,
niejaki Bielecki, jest zarzadany jak za komuny. Karta dzialajaca w bankomacie
nie dziala przy kasie, zas kasjerzy ochrzaniaja przy tym klientow, ktorzy
uzywaja "niewlasciwa" karte. Dzisiaj zas chcialem oplacic faktury w oddziale
owego banku, ale pani kasjerka odmowila mi, tlumaczac ze na fakturze jest
nowy numer konta, a powinien byc stary. Tu mnie cholera dosolownie wziela,
bowiem co mnie obchodzi, ze nas zmuszono do wejscia do Unii Europeksiej i
zmiany numerow kont. To sprawa wewnatrz bankowa, a nie klienta. Jako
dlugoletni pracownik banku na tzw. zachodzie (dzial IT, czyli komputeryzacja)
wiem dobrze, ze w nowoczesnym banku wystarczy znac nazwe konta (ktora tez
byla wydrukowana na fakturach), a stary numer konta jest w komputerze
(dokladniej w plikach) zawsze polaczony z nowym i nazwa konta. A tu kasjerka,
jak za komuny, mowi ze nie moze dokonac wplaty, i zebym poszedl stac do innej
kolejki, a najlepiej do innego oddzialu - takie widac rozporzadzenie wydal
pan prezes Bielecki. Dopiero jak sie postawilem i powiedzialem ze nie odejde
od okienka, zanim nie zostane odpowiednio obsluzony (za taka wplate bank
liczy sobie zreszta 5 zl, wiec to nie bylo za darmo), to sie znalazl
kierownik oddzialu i stary numer konta. Ale pytam sie pana prezesa
Bieleckiego, czy to bylo konieczne i czemu kasjerka nie potrafila, albo nie
chciala znalezc ten stary numer konta? Za co pan prezes Bielecki, kierownik
tego oddzialu PKO SA i wreszcie ta kasjerka biora pieniadze? Za odsylanie
klientow z przyslowiowym kwitkiem?