Dodaj do ulubionych

DEFICYT. . . co to jest?

IP: *.dyn.optonline.net 24.03.02, 00:48
komentator napisał(a):
. . .
> Trick w przypadku USA polega na tym ze 'rozwoj' finansowany jest przez reszte
> swiata w zamian za weksle w postaci zielonego papieru. Finansici wierza w
> dluznika, a nawet musza wierzyc bo nie maja innego wyjscia. Innymi slowy USA
> jest klasycznym przykladem dluznika kotry ma takie dlugi ze bankierzy
> zaczynaja sie bardziej martwic od niego. I dluznik dalej moze sobie
> korzystac z kredytu.
>
> Jaki bedzie dalszy rozwoj tej sytuacji?
>
> Przy takim "nadspodziewanie szybkim "rozwoju" " i jeszcze szybszym tempie
> wzrostu dlugu deficyt handlowy USA osiagnie w ciagu 2 lat sume 1000
> miliardow $ rocznie czyli po amerykansku TRYLION DOLAROW rocznie. Jesli nie
> co innego to ta liczba moze stac sie alarmem dla rynkow do wlasciwego
> oszacowania wartosci zielonego papieru zmagazynowanego w materacach.

Znam ludzi co robia zakupy w Hipermarkecie HIT od dawna. Wydali tam juz wiele
tysiecy dolarow ale nadal HIT nic nie kupil od nich. To jest DEFICYT. :-)

Oni placa albo gotowka albo karta platnicza i pomimo ze ich DEFICYT z
hipermarketem wzrasta z miesiaca na miesiac to oni nadal nie sa ZADLUZENI w
tym hipermarkecie. :))

Co wiecej, byc moze dlatego ze tranzakcje nie sa w dolarach, to HIT nie
magazynuje tych pieniedzy w materacach. :)
Obserwuj wątek
    • Gość: VQ Re: DEFICYT. . . i "make up" IP: *.dyn.optonline.net 24.03.02, 17:34
      Wiekszosc problemow ze zrozumieniem DEFICYTY wiaze sie z kiepskimi
      tlumaczeniami na polski, szczegolnie w srodkach masowego przekazu. Poza tym
      roznego rodzaju inne DEFICYTY jak np. budzetowy tym bardziej potrafia
      zagmatwac temat i nieco bardziej niezdarne tlumaczenie pozniej powoduje ze
      pojecia DEFICYT, SUBSYDIA, czy KRKEDYT zostaja mylone ze soba.

      To jest zupelnie tak samo jak w dzisiejszej Gazecie Wyborczej w
      reportazu "Małysz z kryształową kulą. Konkurs odwołany" ktos przetlumaczyl
      zupelnie odwrotnie niz intencja napis "Let's make up, Sven" na "Umaluj sie,
      Sven." Nie dziwo pozniej dochodzi do miedzynarodowych incydentow. :))

      "Polscy i niemieccy kibice nagrodzili obu zawodników oklaskami, ale w sobotę,
      wśród biało-czerwonych flag można było zauważyć i tę z napisem "Let's make up,
      Sven" co znaczy mniej więcej: "Umaluj się, Sven."
    • Gość: JOrl Re: DEFICYT. . . co to jest? IP: *.dip.t-dialin.net 24.03.02, 20:39
      Juz probowalem sie tego dowiedziec od Mily. Narazie sie miga. A to moze Ty,
      drogi VQ. Te cale filozofowanie o tych definicjach moze odlozmy na bok. Moze
      tak jedno proste pytanie. Czy wierzysz w to, ze USA ma duzy (w 2001 ca. 400 mld
      $) deficyt handlowy z reszta swiata? Ten deficyt objawia sie tym, ze amerykanie
      konsumuja wiecej towarow importowanych, jak ich sami exportuja. Jaszcze raz,
      prawda to, czy nie?
      Ale prosze nie jakies opowiesci, ze to dobrze, czy zle. Po prostu, konsumuja
      wiecej jak exportuja, czy nie. Chyba pytanie zrozumiale, prawda?
      Pozdrowienia
      • Gość: VQ Re: DEFICYT. . . co to jest? IP: *.dyn.optonline.net 25.03.02, 02:39
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > Juz probowalem sie tego dowiedziec od Mily. Narazie sie miga. A to moze Ty,
        > drogi VQ. Te cale filozofowanie o tych definicjach moze odlozmy na bok. Moze
        > tak jedno proste pytanie. Czy wierzysz w to, ze USA ma duzy (w 2001 ca. 400 mld
        >
        > $) deficyt handlowy z reszta swiata? Ten deficyt objawia sie tym, ze amerykanie
        >
        > konsumuja wiecej towarow importowanych, jak ich sami exportuja. Jaszcze raz,
        > prawda to, czy nie?
        > Ale prosze nie jakies opowiesci, ze to dobrze, czy zle. Po prostu, konsumuja
        > wiecej jak exportuja, czy nie. Chyba pytanie zrozumiale, prawda?
        > Pozdrowienia

        A niby co maja robic? Jezeli nie konsumowac to kupowac towary na wystawe?
        • komentator Re: DEFICYT. . . co to jest? 25.03.02, 08:55
          Gość portalu: VQ napisał(a):

          > Gość portalu: JOrl napisał(a):
          > > Juz probowalem sie tego dowiedziec od Mily. Narazie sie miga. A to moze Ty
          > > drogi VQ. Te cale filozofowanie o tych definicjach moze odlozmy na bok. Mo
          > ze tak jedno proste pytanie. Czy wierzysz w to, ze USA ma duzy (w 2001 ca. 40
          > 0 mld
          > > $) deficyt handlowy z reszta swiata? Ten deficyt objawia sie tym, ze amery
          > kanie
          > > konsumuja wiecej towarow importowanych, jak ich sami exportuja. Jaszcze ra
          > z,
          > > prawda to, czy nie?
          > > Ale prosze nie jakies opowiesci, ze to dobrze, czy zle. Po prostu, konsumu
          > ja
          > > wiecej jak exportuja, czy nie. Chyba pytanie zrozumiale, prawda?
          > A niby co maja robic? Jezeli nie konsumowac to kupowac towary na wystawe?

          Tak ale skad biora sie pieniadze na to zeby konsumowac wiecej niz produkowac?

          Mowi sie ze podwyzszenie produktywnosci w poczatkowym okresie prowadzi do
          deficytu. Ale deficyt USA ma charakter chroniczny. Poza tym dlaczego potezny
          wzrost produktywnosci - niby >wiekszy< niz w innych krajach - nie prowadzi do
          wytworzenia *nadwyzki* platniczej?
          • Gość: VQ Re: DEFICYT. . . co to jest? IP: *.dyn.optonline.net 25.03.02, 09:15
            komentator napisał(a):
            . . .
            > Tak ale skad biora sie pieniadze na to zeby konsumowac wiecej niz produkowac?
            >
            > Mowi sie ze podwyzszenie produktywnosci w poczatkowym okresie prowadzi do
            > deficytu. Ale deficyt USA ma charakter chroniczny. Poza tym dlaczego potezny
            > wzrost produktywnosci - niby >wiekszy< niz w innych krajach - nie prowadz
            > i do wytworzenia *nadwyzki* platniczej?

            A co tutaj niby dziwnego? Skoro Amerykanin zarabia znacznie wiecej niz ludzie w
            reszcie swiata to jest oczywiste ze i bedzie wydawac wiecej na wyroby ktore
            reszta swiata produkuje. Czy ty uwazasz ze ktos z dochodami przecietnego
            rencisty w Polsce wyda tyle samo lub kupi tyle samo towarow co przecietny
            Senator?
          • Gość: diablo Re: DEFICYT. . . co to jest? IP: 217.153.57.* 25.03.02, 17:57
            komentator napisał(a):
            > Tak ale skad biora sie pieniadze na to zeby konsumowac wiecej niz produkowac?

            A kto powiedzial, ze calosc importu to konsumpcja? Istnieje jeszcze cos takiego
            jak import dobr inwestycyjnych.

            > Mowi sie ze podwyzszenie produktywnosci w poczatkowym okresie prowadzi do
            > deficytu. Ale deficyt USA ma charakter chroniczny. Poza tym dlaczego potezny
            > wzrost produktywnosci - niby >wiekszy< niz w innych krajach - nie prowadz
            > i do
            > wytworzenia *nadwyzki* platniczej?

            Bo deficyt handlowy (na ktory Amerykanie po prostu moga sobie pozwolic) jest
            kompensowany wielka iloscia inwestycji zagranicznych kapitalu amerykanskiego.
            • Gość: diablo Re: DEFICYT. . . co to jest? IP: 217.153.57.* 25.03.02, 17:59
              > Bo deficyt handlowy (na ktory Amerykanie po prostu moga sobie pozwolic) jest
              > kompensowany wielka iloscia inwestycji zagranicznych kapitalu amerykanskiego.

              Sorka, oczywiscie sie pomylilem. chodzi o inwestycje kapitalu zagranicznego w USA


        • Gość: JOrl Re: DEFICYT. . . co to jest? IP: *.dip.t-dialin.net 25.03.02, 16:46
          Gość portalu: VQ napisał(a):

          > Gość portalu: JOrl napisał(a):
          >
          > > Juz probowalem sie tego dowiedziec od Mily. Narazie sie miga. A to moze Ty
          > ,
          > > drogi VQ. Te cale filozofowanie o tych definicjach moze odlozmy na bok. Mo
          > ze
          > > tak jedno proste pytanie. Czy wierzysz w to, ze USA ma duzy (w 2001 ca. 40
          > 0 mld
          > >
          > > $) deficyt handlowy z reszta swiata? Ten deficyt objawia sie tym, ze amery
          > kanie
          > >
          > > konsumuja wiecej towarow importowanych, jak ich sami exportuja. Jaszcze ra
          > z,
          > > prawda to, czy nie?
          > > Ale prosze nie jakies opowiesci, ze to dobrze, czy zle. Po prostu, konsumu
          > ja
          > > wiecej jak exportuja, czy nie. Chyba pytanie zrozumiale, prawda?
          > > Pozdrowienia
          >
          > A niby co maja robic? Jezeli nie konsumowac to kupowac towary na wystawe?
          Drogi VQ, ale takiej meskiej odpowiedzi dalej nie chcesz dac na moje pytanie,
          prawda? Ma USA ten ogromny deficyt czy nie? Polega on na tym, ze amerykanie
          wiecej towarow importuja jak exportuja o te ca. 400 mld $ w 2001 czy nie? Jakos
          nie masz smialosci zaprzeczyc, ale tez nie masz odwagi przyznac. Oj nieladnie,
          nieladnie. Nie po mesku.
          Pozdrowienia


          • Gość: VQ Re: DEFICYT. . . co to jest? IP: *.dyn.optonline.net 25.03.02, 21:52
            Gość portalu: JOrl napisał(a):
            . . .
            > Drogi VQ, ale takiej meskiej odpowiedzi dalej nie chcesz dac na moje pytanie,
            > prawda? Ma USA ten ogromny deficyt czy nie? Polega on na tym, ze amerykanie
            > wiecej towarow importuja jak exportuja o te ca. 400 mld $ w 2001 czy nie? Jakos
            >
            > nie masz smialosci zaprzeczyc, ale tez nie masz odwagi przyznac. Oj nieladnie,
            > nieladnie. Nie po mesku.
            > Pozdrowienia

            Drogi JOrl, nie jestem pewny czy wyrwales sie wlasnie piec minut temu z konopii
            czy inaczej jestes zdezorientowany wiec musze cie oswiadomic ze tutaj dyskusja
            nie o konopiach ale wlasnie o DEFICYCIE toczy sie od dawna. :)))
            • Gość: JOrl Re: DEFICYT. . . co to jest? IP: *.dip.t-dialin.net 26.03.02, 17:17
              Gość portalu: VQ napisał(a):

              > Gość portalu: JOrl napisał(a):
              > . . .
              > > Drogi VQ, ale takiej meskiej odpowiedzi dalej nie chcesz dac na moje pytan
              > ie,
              > > prawda? Ma USA ten ogromny deficyt czy nie? Polega on na tym, ze amerykani
              > e
              > > wiecej towarow importuja jak exportuja o te ca. 400 mld $ w 2001 czy nie?
              > Jakos
              > >
              > > nie masz smialosci zaprzeczyc, ale tez nie masz odwagi przyznac. Oj nielad
              > nie,
              > > nieladnie. Nie po mesku.
              > > Pozdrowienia
              >
              > Drogi JOrl, nie jestem pewny czy wyrwales sie wlasnie piec minut temu z konopii
              >
              > czy inaczej jestes zdezorientowany wiec musze cie oswiadomic ze tutaj dyskusja
              > nie o konopiach ale wlasnie o DEFICYCIE toczy sie od dawna. :)))
              Niejaki Mily juz wykrztusil z siebie, ze wierzy w to ze USA wiecej importuje jak
              exportuje, czyli wiecej konsumuje jak sama wytwarza. A tez przez pare postow nie
              chcial tego zrobic. wstydliwe dla Was czy co? Ty sie ciagle przed przyznaniem
              tego migasz. A to przeciez takie proste, prawda?
              Pozdrowienia
              • Gość: Mily Moja skromnosc po prostu i tyle...do jOrl IP: 170.28.16.* 26.03.02, 18:51
                nie o konopiach ale wlasnie o DEFICYCIE toczy sie od dawna. :)))
                > Niejaki Mily juz wykrztusil z siebie, ze wierzy w to ze USA wiecej importuje ja
                > k
                > exportuje, czyli wiecej konsumuje jak sama wytwarza. A tez przez pare postow ni
                > e
                > chcial tego zrobic. wstydliwe dla Was czy co? Ty sie ciagle przed przyznaniem
                > tego migasz. A to przeciez takie proste, prawda?


                To wrodzona skromnosc. Nie lubie tych przechwalek, szpanu. W koncu ktos/ coc,
                kogo stac stac na bezustanne kupowanie czego popadnie i wydawanie kasy na lewo i
                prawo, to prawdopodobnie jednostka ktora badz ma kase badz kredytowa
                wiarygodnosc, prawda ? A to oznacza, ze nie wylecial sroce spod ogona.
                Jeasli chcesz sie na wlasnej skorze przekonac w najprostszy sposob jak to wyglada
                w praktyce, to pozycz komus pieniadze. Najlepiej w miare duzo pieniedzy.
                Zobaczysz, czyim to bedzie problemem po czasie. Tego co wzial od Ciebie, czy
                Twoim?
                Jasne, mozna produkowac, sprzedawac,magazynowac zarobione pieniadze w materacach,
                jak chce NDDF. (Naczelny Dyzurny Demagog Forum). I zyc skromnie lub wrecz ubogo.
                Jesli chodzi o skale mikro, to tu czasami slyszy sie o biednej babinie z
                Manhattanu, ktora przezyla cale zycie w rent controlled apartment a potem
                okazalo sie, ze zapisala na lokalna parafie kilkanascie milionow dolarow.
                Czy z pelna odpowiedzialnoscia mozesz stwierdzic, ze jest to madra zyciowa
                filozofia?
                Odnies to sobie teraz do skali makro jesli chcesz i wyciagnij wnioski.


      • Gość: Mily Flaga amerykanska IP: 170.28.16.* 25.03.02, 17:54
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > Juz probowalem sie tego dowiedziec od Mily. Narazie sie miga. A to moze Ty,
        > drogi VQ. Te cale filozofowanie o tych definicjach moze odlozmy na bok. Moze
        > tak jedno proste pytanie. Czy wierzysz w to, ze USA ma duzy (w 2001 ca. 400 mld
        >
        Na ile ja, Mily , orientuje sie w sytuacji i rozumiem omawiane definicje
        deficytu , dlugu etc. , to TAK, USA ma ogromny deficyt handlowy. Kupujemy i
        przejadamy, placimy dolarami. Tak, wiecej kupujemy niz sprzedajemy, swieta prawda.
        A wlasnie,znamienne: patrze na amerykanska flage na scianie mego pokoju w
        pracy.Dostalem ja od wspolpracownikow w dzien mej przysiegi na obywatelstwo. Ta
        flaga ma na drzewcu maly napis : Made in China".
        Wiec co zlego w tej sytuacji? Czy jak Ty idziesz do sklepu i placisz pieniadzem,
        co do ktorego sprzedawca ma zastrzezenia, ze jest "niedobry", to on Ci sprzeda
        towar? A jesli ma zastrzezenia i Ci towar ciagle sprzeda, to kto tu glupi a kto
        madry?
    • Gość: Mily Hit ? IP: 170.28.16.* 25.03.02, 17:39
      Gość portalu: VQ napisał(a):

      > komentator napisał(a):
      > . . .
      > > Trick w przypadku USA polega na tym ze 'rozwoj' finansowany jest przez res
      > zte
      > > swiata w zamian za weksle w postaci zielonego papieru. Finansici wierza w
      > > dluznika, a nawet musza wierzyc bo nie maja innego wyjscia. Innymi slowy U
      > SA
      > > jest klasycznym przykladem dluznika kotry ma takie dlugi ze bankierzy
      > > zaczynaja sie bardziej martwic od niego. I dluznik dalej moze sobie
      > > korzystac z kredytu.
      > >
      > > Jaki bedzie dalszy rozwoj tej sytuacji?
      > >
      > > Przy takim "nadspodziewanie szybkim "rozwoju" " i jeszcze szybszym tempie
      > > wzrostu dlugu deficyt handlowy USA osiagnie w ciagu 2 lat sume 1000
      > > miliardow $ rocznie czyli po amerykansku TRYLION DOLAROW rocznie. Jesli ni
      > e
      > > co innego to ta liczba moze stac sie alarmem dla rynkow do wlasciwego
      > > oszacowania wartosci zielonego papieru zmagazynowanego w materacach.
      >
      > Znam ludzi co robia zakupy w Hipermarkecie HIT od dawna. Wydali tam juz wiele
      > tysiecy dolarow ale nadal HIT nic nie kupil od nich. To jest DEFICYT. :-)
      >
      > Oni placa albo gotowka albo karta platnicza i pomimo ze ich DEFICYT z
      > hipermarketem wzrasta z miesiaca na miesiac to oni nadal nie sa ZADLUZENI w
      > tym hipermarkecie. :))
      >
      > Co wiecej, byc moze dlatego ze tranzakcje nie sa w dolarach, to HIT nie
      > magazynuje tych pieniedzy w materacach. :)

      Prosze o wyjasnienie lub skorygowanie tego co napisze ponizej. Moj kontakt z
      polskimi realiami jest nikly, nie chce wiec bladzic po omacku:
      A co ten Hit? Czy to polski supermarket? Bo jesli tak, to te pieniadze pozostana
      w Polsce i beda wykorzystane tam w taki lub inny sposob. Hit zaplaci podatki,
      zainwestuje, zakupi material lub towar, zaplaci pracownikom i inne...
      Jesli zas Hit to supermarket nie- polski to sprawa moze wygladac nieco inaczej.
      Jak to jest ?
      Wybaczcie jesli odszedlam nieco od glownego nurtu dyskusji o deficycie


      • Gość: VQ DEFIC IP: *.dyn.optonline.net 25.03.02, 22:15
        Gość portalu: Mily napisał(a):

        . . .
        > > Znam ludzi co robia zakupy w Hipermarkecie HIT od dawna. Wydali tam juz
        > > wiele tysiecy dolarow ale nadal HIT nic nie kupil od nich. To jest
        > > DEFICYT. :-)
        > >
        > > Oni placa albo gotowka albo karta platnicza i pomimo ze ich DEFICYT z
        > > hipermarketem wzrasta z miesiaca na miesiac to oni nadal nie sa ZADLUZENI
        > > w tym hipermarkecie. :))
        > >
        > > Co wiecej, byc moze dlatego ze tranzakcje nie sa w dolarach, to HIT nie
        > > magazynuje tych pieniedzy w materacach. :)
        >
        > Prosze o wyjasnienie lub skorygowanie tego co napisze ponizej. Moj kontakt z
        > polskimi realiami jest nikly, nie chce wiec bladzic po omacku:
        > A co ten Hit? Czy to polski supermarket? Bo jesli tak, to te pieniadze
        > pozostana w Polsce i beda wykorzystane tam w taki lub inny sposob. Hit
        > zaplaci podatki, zainwestuje, zakupi material lub towar, zaplaci pracownikom i
        > inne...
        > Jesli zas Hit to supermarket nie- polski to sprawa moze wygladac nieco inaczej
        > .
        > Jak to jest ?
        > Wybaczcie jesli odszedlam nieco od glownego nurtu dyskusji o deficycie.

        W tym przykladzie nie jest wazne kto jest wlascicilem hipermarketu HIT. DEFICYT
        jest wylacznie sztucznym pojeciem ksiegowosci wiec mozna go obliczyc pomiedzy
        toba a Starbucks lub hipermarketem HIT tak samo jak pomiedzy Polska a USA.

        To czy HIT moze byc wlasnoscia eskimosow nie gra roli jezeli oblicza sie twoj
        DEFICYT z tym sklepem. W skali krajow jezeli jest ten sklep wlasnoscia eskimosow
        to jego zakupy w innych krajach lub wysylki towarow do innych krajow beda
        zanotowane jako



      • Gość: VQ DEFICYT. . . z hipermarketem IP: *.dyn.optonline.net 25.03.02, 22:33
        Gość portalu: Mily napisał(a):

        . . .
        > > Znam ludzi co robia zakupy w Hipermarkecie HIT od dawna. Wydali tam juz
        > > wiele tysiecy dolarow ale nadal HIT nic nie kupil od nich. To jest
        > > DEFICYT. :-)
        > >
        > > Oni placa albo gotowka albo karta platnicza i pomimo ze ich DEFICYT z
        > > hipermarketem wzrasta z miesiaca na miesiac to oni nadal nie sa ZADLUZENI
        > > w tym hipermarkecie. :))
        > >
        > > Co wiecej, byc moze dlatego ze tranzakcje nie sa w dolarach, to HIT nie
        > > magazynuje tych pieniedzy w materacach. :)
        >
        > Prosze o wyjasnienie lub skorygowanie tego co napisze ponizej. Moj kontakt z
        > polskimi realiami jest nikly, nie chce wiec bladzic po omacku:
        > A co ten Hit? Czy to polski supermarket? Bo jesli tak, to te pieniadze
        > pozostana w Polsce i beda wykorzystane tam w taki lub inny sposob. Hit
        > zaplaci podatki, zainwestuje, zakupi material lub towar, zaplaci pracownikom
        i
        > inne...
        > Jesli zas Hit to supermarket nie- polski to sprawa moze wygladac nieco
        inaczej
        > .
        > Jak to jest ?
        > Wybaczcie jesli odszedlam nieco od glownego nurtu dyskusji o deficycie.

        W tym przykladzie nie jest wazne kto jest wlascicilem hipermarketu HIT.
        DEFICYT
        jest wylacznie sztucznym pojeciem ksiegowosci wiec mozna go obliczyc pomiedzy
        toba a Starbucks lub hipermarketem HIT tak samo jak pomiedzy Polska a USA.

        To czy HIT moze byc wlasnoscia eskimosow nie gra roli jezeli oblicza sie twoj
        DEFICYT z tym sklepem. W skali krajow jezeli jest ten sklep wlasnoscia
        eskimosow to jego zakupy w innych krajach lub wysylki towarow do innych krajow
        beda zanotowane jako handel Polski z tymi innymi krajami.

        To jest jedna z glownych przyczyn dlaczego obliczanie tradycyjnego handlu dla
        ekonomii globalnych takich jak USA nie ma sensu. W USA znacznie wiekszy obrot
        jest poprzez tak zwany "foreign private investment" lub "foreign direct
        investment" niz poprzez tradycyjny handel.

        Jezeli firma Ford wysyla podzespoly czy czesci aut pomiedzy swoimi fabrykami w
        ponad 100 krajach to za kazdym razem transakcja jest notowana w statystykach
        jako import i eksport i odpowiednio w kazdym z tych 100 krajow bedzie albo
        DEFICT albo NADWYZKA. USA posiada dziesiatki tysiecy firm i filii w roznych
        krajach swiata i dlatego powstaja tu te problemy w statystykach handlu.

        Spora czesc handlu to sa zwykle przesylki czesci pomiedzy zakladami jednej
        firmy ktore w firmach takich jak np. Ford czy GM sa potezne i to praktycznie
        nic nie mowi o tradycyjnym handlu pomiedzy tymi krajami.

        Na podobnej zasadzie niektorzy spogladajac na ilosc statystycznie
        zarejestrowanych statkow na swiecie przez dziesieciolecia byli przekonani ze
        to Liberia jest najwieksza potego morska kiedy wiekszosc statkow
        zarejestrowanych w Liberii nigdy nie byla nawet w poblizu Liberii. :))
        • Gość: Mily Ja to rozumiem IP: *.proxy.aol.com 26.03.02, 02:11

          Sprawa hipermarketow, czy ogolnie zalozmy, firm zagranicznych zainteresowala
          mnie jako temat uboczny.
          Rzecz w tym, ze w przypadku gdy np. Japoncy robia u nas biznes to sa
          zobowiazani do reinwestowania okreslonej czesci kasy tutaj, zostawienia kasy tu
          w formie odatkowych oplat/ tax'ow, okreslonych stawek placonych kadrze
          miejscowej,zatrudniania okreslonej liczby ludzi z konkretnego rejonu na ktorym
          firma operuje etc.
          Rzecz w tym, by nie robili kasy i nie zrywali sie stad zaraz, jak tylko bedzie
          nieco gorzej...
          Rozumiem, ze w Polsce jest identycznie, bo przeciez rzadza tam madrzy ludzie
          stawiajacy jej dobro najwyzej.
          • Gość: VQ Warunki Inwestycyjne IP: *.dyn.optonline.net 26.03.02, 06:16
            Gość portalu: Mily napisał(a):
            . . .
            > Sprawa hipermarketow, czy ogolnie zalozmy, firm zagranicznych zainteresowala
            > mnie jako temat uboczny.
            > Rzecz w tym, ze w przypadku gdy np. Japoncy robia u nas biznes to sa
            > zobowiazani do reinwestowania okreslonej czesci kasy tutaj, zostawienia kasy tu
            > w formie odatkowych oplat/ tax'ow, okreslonych stawek placonych kadrze
            > miejscowej,zatrudniania okreslonej liczby ludzi z konkretnego rejonu na ktorym
            > firma operuje etc.
            > Rzecz w tym, by nie robili kasy i nie zrywali sie stad zaraz, jak tylko bedzie
            > nieco gorzej...
            > Rozumiem, ze w Polsce jest identycznie, bo przeciez rzadza tam madrzy ludzie
            > stawiajacy jej dobro najwyzej.

            Zwiekszone wymagania od inwestorow generalnie przeskadzaja inwestycjom i
            generalnie wplywaja na zmniejszenie tych inwestycji. Dlatego inwestorzy
            generalnie unikaja rynkow z wieksza ingerencja w ich inwestycje.
    • komentator Re: DEFICYT. . . co to jest? 26.03.02, 06:35

      OK, przekonaliscie caly swiat: TERAZ KAZDY IDZIE DO BANKU WZIAC KUPE
      KREDYTOW NA KONSUMPCJE ZAGRANICZNYCH TOWAROW. Deficyt to sztuczne pojecie
      ksiegowe, konsumowac mozna bez ograniczen. Amerykanski kreacjonizm zwyciezyl
      hehe. Ci co maja na swiecie nadwyzki platnicze to kompletni idioci!
      • Gość: MACIEJ Re: DEFICYT. . . co to jest? IP: *.ny5030.east.verizon.net 26.03.02, 08:48
        komentator napisał(a):

        >
        > OK, przekonaliscie caly swiat: TERAZ KAZDY IDZIE DO BANKU WZIAC KUPE
        > KREDYTOW NA KONSUMPCJE ZAGRANICZNYCH TOWAROW. Deficyt to sztuczne pojecie
        > ksiegowe, konsumowac mozna bez ograniczen. Amerykanski kreacjonizm zwyciezyl
        > hehe. Ci co maja na swiecie nadwyzki platnicze to kompletni idioci!

        Dumny jestem z ciebie komentator.
        Zapomniales tylko podac przyklady.
        Przesledzmy wiec dwa kraje o najwiekszych na swiecie nadwyzkach platniczych.
        1-Japonia-od 10 lat stagnacja z kryzysami
        2-Niemcy-Wlasnie sa w tym punkcie co Japonia 10 lat temu.

        Chiny?
        Im to nie grozi,bo koszty produkcji sa tam duzo nizsze niz w calej czolowce
        swiatowej.

        WIEC GDZIE JEST PIES POGRZEBANY?

        MOTOREM WZROSTU GOSPODARCZEGO MUSI BYC POPYT WEWNETRZNY.

        JAK POBUDZIC POPYT WEW?

        NISKIE PODATKI-NISKIE SWIADCZENIA. INNYMI SLOWY: SLUMSY I PALACE.

        Specjalizacja w nadwyzce exportu nad importem powoduje powstawanie japonii i
        niemiec z plaskim jak koryto popytem wewnetrznym.

        Zawsze znajdzie sie ktos nowy (jak Chiny)z tansza sila robocza,kto
        dotychczasowych specjalistow od exportu wykoncza.

        A ze mentalnosc japonska jak i EU jest taka by wszyscy zyli na jednym dobrym
        poziomie,to glowa im puchnie gdy trzeba zwiekszyc konsumpcje by poprawic swoj
        rozwoj umyslowy.

        Bo Japonce i EUsy sa zaprogramowane tak,ze myslenie abstrakcyjne czache im
        rozwala.

        AMERYKANIE BUDUJA SYSTEM W OPARCIU O SWOJE MARZENIA I DAZENIA.
        A EU BUDUJE EUROPEJCZYKA W OPARCIU O WIELOLETNI SYSTEM PLANOWY.

        Kto idzie o zaklad ze GPS nie powstanie w EU do 2008r?
      • Gość: VQ Re: DEFICYT. . . co to jest? IP: *.dyn.optonline.net 26.03.02, 22:11
        komentator napisał(a):
        > OK, przekonaliscie caly swiat: TERAZ KAZDY IDZIE DO BANKU WZIAC KUPE
        > KREDYTOW NA KONSUMPCJE ZAGRANICZNYCH TOWAROW.

        Tutaj bank nikomu nie pomoze. Jezli dochody w Szwecji sa praiwe dwa razy nizsze
        niz w USA to nie istnieje mozliwosc aby Szwed mogl w jakikolwiek sposob wydac
        tyle pieniedzy co Amerykanin. :)

        > Deficyt to sztuczne pojecie ksiegowe, konsumowac mozna bez ograniczen.

        DEFICYT jest pojeciem ksiegowosci ale co do konsumpcji to byc moze znacznie
        wyzsze dochody w USA dla ciebie sa trudniej wyobrazalne ale praktycznie
        Amerykanin tak samo ograniczony jest w swojej konsumpcji swoimi dochodami jak
        Afganistanczyk. :)

        > Amerykanski kreacjonizm zwyciezyl hehe. Ci co maja na swiecie nadwyzki
        > platnicze to kompletni idioci!

        Dlaczego od razu idioci? Sa oni tylko w nieprzyjemnej sytuacji ekonomicznej. Po
        prostu w krajach gdzie panuje recesja zawsze z reguly otrzymuje sie nadwyzke w
        handlu. :) I tutaj np. Japonia jest praktycznie w recesji od kilkunastu lat.
        • komentator DEFICYT. . . skad wiara w kreacjonizm? 28.03.02, 08:21
          Gość portalu: VQ napisał(a):

          > komentator napisał(a):
          > > OK, przekonaliscie caly swiat: TERAZ KAZDY IDZIE DO BANKU WZIAC KUPE
          > > KREDYTOW NA KONSUMPCJE ZAGRANICZNYCH TOWAROW.
          > Tutaj bank nikomu nie pomoze. Jezli dochody w Szwecji sa praiwe dwa razy nizsze
          > niz w USA to nie istnieje mozliwosc aby Szwed mogl w jakikolwiek sposob wydac
          > tyle pieniedzy co Amerykanin. :)

          Tyle ze konsumpcja Amerykanow jest napedzana najwyzszymi na swiecie kredytami
          w stosunku do disposable income. Jesli maja tyle forsy to po co jeszcze im
          tyle kredytu:). Powaznie mowiac: wysokie zadluzenie, ujemna stopa oszczedzania
          to jest solidna ekonomia?

          > > Deficyt to sztuczne pojecie ksiegowe, konsumowac mozna bez ograniczen.

          Tak, to KREACJONIZM W NAJCZYSTSZEJ POSTACI, czy mieszkasz na Deep South?

          > DEFICYT jest pojeciem ksiegowosci ale co do konsumpcji to byc moze znacznie
          > wyzsze dochody w USA dla ciebie sa trudniej wyobrazalne ale praktycznie
          > Amerykanin tak samo ograniczony jest w swojej konsumpcji swoimi dochodami jak
          > Afganistanczyk. :)

          No, trzeba by sprawdzic ile kazdy z nich ma dlugow hehe:)

          > > Amerykanski kreacjonizm zwyciezyl hehe. Ci co maja na swiecie nadwyzki
          > > platnicze to kompletni idioci!
          > Dlaczego od razu idioci? Sa oni tylko w nieprzyjemnej sytuacji ekonomicznej. Po
          > prostu w krajach gdzie panuje recesja zawsze z reguly otrzymuje sie nadwyzke w
          > handlu. :) I tutaj np. Japonia jest praktycznie w recesji od kilkunastu lat.

          To jest kosmiczna bzdura. Japonia miala zawsze nadwyzki, podobnie jak inne
          kraje azjatyckie i wiekszosc krajow Europy.

          Czy Amerykanie w ogole kedys pojma ze zeby miec deficyt trzeba wydawac wiecej niz
          sie ma? Czyli trzeba gdzies POZYCZYC KASE NA KREDYT?

          Amerykanski deficyt platniczy jest wyrazem konsumpcji na kredyt. To ze kredyt
          ten jest wyrazem zycia beyond means widac na podstawie wielkosci zadluzenia,
          stopy oszczedzania i ilosci pieniadza wyplywajacego na rynek.

          Te liczby swiadcza nie o jakiejs niesamowitej wydajnosci czy produktywnosci
          ekonomii USA ale o nadmiernej konsumpcji w stosunku do realnych mozliwosci.

          Fenomenem jest dlaczego przy tak zlych liczbach w USA nie ma inflacji.
          Wytlumaczeniem jest ze za towar importowany placi sie dolarami ktore
          wyplywaja na zewnatrz i sa skladowane zagranica. Tych dolarow nie ma w obiegu
          wiec nie generuja inflacji.

          Mamy wiec tutaj zrodlo WIARY W KREACJONIZM DOLARA. Ludzie moga zaciagac
          mase kredytow i pozyczek na niskie procenty i kupuja za nie mase zagranicznych
          towarow placac dolarami ktore sa skladowane wiec nie generuja inflacji.
          Dopoki rynki akecptuja te dolary jako papier dluzny za towar kreacjonizm
          bedzie sie rozwijal.

          Wzrost ekonomiczny USA bedzie ROWNOZNACZNY ze wzrostem deficytu czyli wzrostem
          zadluzenia. Dopoki zadluzenia nie trzeba bedzie splacac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka