Dodaj do ulubionych

DLACZEGO TW. KREDYTY=LOKATY JEST BLEDNE?

06.12.04, 20:50
Dlatego,ze kredyty moga byc udzielane nie tylko przez banki komercyjne.
Kredytow praktycznie udzielac moze kazdy.
Obserwuj wątek
    • maksimum Re: DLACZEGO TW. KREDYTY=LOKATY JEST BLEDNE? 07.12.04, 03:55
      Najpierw jak wyglada sprawa kredyty=lokaty w bankach komercyjnych.
      Kazdy bank musi miec rezerwe w baku centralnym.
      Poza tym ok 10% lokat jest zawsze trzymanych w banku dla utrzymania
      plynnosci,czyli aktualnie kredyty sa nizsze od lokat,chyba ze w okresie duzej
      podazy pieniadza bank komercyjny zadluzy sie w banku centralnym na akcje
      kredytowa.
      Kto udziela kredytow?
      W USA niemalze kazdy.
      Kazdy wiekszy producent oraz kazdy wiekszy sprzedawca detaliczny.
      Ostatnio kupowalem drukarke.Poszedlem do Radio Shack i na miejscu wyrobili mnie
      karte kredytowa z limitem ok 3,000.
      Poszedlem do PC Richards i tez na miejscu wyrobili mnie karte kredytowa,choc
      mialem gotowke i wlasna karte kredytowa.
      Kupujesz dzisiaj i placisz za miesiac albo ratami przez rok.
      Domy i biznesy sa sprzedawane poprzez kredyt dawany przez wlasciciela.
      Dlaczego w Stanach oszczednosci sa znikome a kredyty bardzo wysokie?
      Wlasnie dlatego,ze nie TYLKO banki daja kredyty.
      Dostajesz kredyt nie pod lokaty,lecz pod przyszle dochody.
      Podasz im w sklepie numer telefonu i maja o Tobie wszystko.
      Iles tam lat temu,kupilem cos w PC Richards i gdy bylem ostatnim
      razem,sprzedawca zapytal mnie o numer telefonu.Wystukal go na komputerze i
      pokazal mnie obraz na ktorym widnialo moje nazwisko,adres i inne dane.

      • pawel-l Re: DLACZEGO TW. KREDYTY=LOKATY JEST BLEDNE? 07.12.04, 12:08
        Ale drukarkę ktoś wyprodukował, ktoś transportował i sprzedaje.
        Jeśli nie dostali za to pieniędzy to przynajmniej ich konto wzrosło o określoną
        ilość pieniędzy - dokładnie o ilość którą ty jesteś winien . Czyli nadal
        Lokaty=Kredyty

        Druga rzecz czy ci wszyscy kredytobiorcy okażą się wypłacalni. Obawiam się że
        nie.
        • maksimum Re: DLACZEGO TW. KREDYTY=LOKATY JEST BLEDNE? 07.12.04, 15:32
          pawel-l napisał:

          > Ale drukarkę ktoś wyprodukował, ktoś transportował i sprzedaje.
          > Jeśli nie dostali za to pieniędzy to przynajmniej ich konto wzrosło o
          określoną
          > ilość pieniędzy - dokładnie o ilość którą ty jesteś winien . Czyli nadal
          > Lokaty=Kredyty

          Widze,ze nie chcesz zaaprobowac faktu,ze w bankach kredyty sa glownie udzielane
          pod lokaty,ale poza bankami kredyty sa udzielane pod PRZYSZLE DOCHODY.
          BANK NIE MA WYLACZNOSCI NA UDZIELANIE KREDYTOW.

          > Druga rzecz czy ci wszyscy kredytobiorcy okażą się wypłacalni. Obawiam się że
          > nie.

          Wtedy licytuje sie delikwenta i odbiera mu to czego nie splaca,dokladnie tak
          jak przy kredytach bankowych.
      • darr.darek stymulowanie konsupcji jako "pułapka"dla DZIECIAKA 07.12.04, 16:57
        maksimum napisał:
        > Najpierw jak wyglada sprawa kredyty=lokaty w bankach komercyjnych.
        > Kazdy bank musi miec rezerwe w baku centralnym.
        > Poza tym ok 10% lokat jest zawsze trzymanych w banku dla utrzymania
        > plynnosci,czyli aktualnie kredyty sa nizsze od lokat,chyba ze w okresie duzej
        > podazy pieniadza bank komercyjny zadluzy sie w banku centralnym na akcje
        > kredytowa.
        > Kto udziela kredytow?
        > W USA niemalze kazdy.
        > Kazdy wiekszy producent oraz kazdy wiekszy sprzedawca detaliczny.
        > Ostatnio kupowalem drukarke.Poszedlem do Radio Shack i na miejscu wyrobili
        mnie
        >
        > karte kredytowa z limitem ok 3,000.
        > Poszedlem do PC Richards i tez na miejscu wyrobili mnie karte kredytowa,choc
        > mialem gotowke i wlasna karte kredytowa.
        > Kupujesz dzisiaj i placisz za miesiac albo ratami przez rok.
        > Domy i biznesy sa sprzedawane poprzez kredyt dawany przez wlasciciela.
        > Dlaczego w Stanach oszczednosci sa znikome a kredyty bardzo wysokie?
        > Wlasnie dlatego,ze nie TYLKO banki daja kredyty.
        > Dostajesz kredyt nie pod lokaty,lecz pod przyszle dochody

        Po pierwsze, karty zakupowe sklepów, które najczęsciej są wydawane, tak
        naprawdę obsługuje bank świadczący usługi dla sklepu.
        Czyli, Ty nawet nie wiedząc, zaciągasz kredyt bankowy kupując na kredyt takiej
        karty i to Twoje zadłużenie z kary wchodzi statystyką do ogólnej sumy kredytu w
        krajowym systemie bankowym.

        Pod drugie, nawet kredyt udzielany wyłacznie przez podmiot gospodarczy bez
        udziału banku, też zawiera się w mojej formule :
        KREDYTY=LOKATY w szerokim sensie. Zwróć uwagę na to moje sformułowanie "lokaty
        w szerokim sensie".
        Przykład 1.
        Bank z relatywnie wysokimi kapitałami własnymi, mający część kapitałów własnych
        finansujących udzielane kredyty, traktuje ową wspomnianą cześć kapitałów
        własnych jako "lokatę w szerokim sensie". Ten bank mógłby wykorzystać ową część
        kapitału własnego na budowę nowych placówek (ściagających np. nowych
        oszczęczajacych), jednak wykorzystuje to na finansowanie kredytów i ta część
        kapitału własnego odzwierciedla dokładnie formę lokaty finansujacej równowatą
        sumę udzielonych kredytów.
        Przykład 2.
        Przedsiebiorstwo z relatywnie wysokimi kapitałami własnymi, posiada część
        kapitałów własnych finansujących udzielane kredyty kupieckie (w
        przedsiebiorstwach, te udzielone kredyty kupieckie to pozycja aktywów pod znaną
        nazwą "należności"). Ta część kapitałów własnych, która finansuje owe
        należności, to również forma "lokaty w szerokim sensie". Tak jak we
        wcześniejszym przykładzie, te "lokaty w szerokim sensie" to ODŁOŻONA W CZASIE
        KONSUMPCJA/INWESTYCJA przedsiębiorstwa Z WYPRACOWANEGO DOCHODU, na rzecz
        sinansowanie czyjejś konsumpcji/inwestycji na kredyt.

        Gdybyś rozpatrywał globalnie cały system owych podmiotów gospodarczych (i
        konumpcyjnych), dostrzegłbyś, że ZOBOWIĄZANIA OGÓLEM w tym systemie równają się
        NALEŻNOŚCIOM OGÓLEM.
        Czyli wg tłumaczonej przeze mnie, od lat, zależności :
        jeśli pan X mógł zwiększyć globalną konsumpcję/inwestycję o zakup na kredyt,
        to tylko dzięki temu, że pan Y zrezygnował z TOŻSAMEJ WARTOŚCIOWO części
        konsumpcji/inwestycji i stworzył lokatę finansującą konsumpcję/inwestycję pana
        X .
        Jeśli spojrzysz na to w ten sposób, dostrzeżesz wreszcie jak na dłoni,
        chwilowość keynsowskich manipulacji i niezależność długofalowego wolumenu
        globalnego popytu od zabaw pieniądzem. Dostrzeżesz też pierwotność wytwarzania
        towarów i usług nad ich konsumowaniem i dostrzeżesz wreszcie sztukę zwiększania
        produktywności jak podstawowy czynnik rozwoju - zamiast podniecania się
        konsumpcją. Każdy, od nędzarza do bogacza chciałby zwiększać konsumpcję -
        każdy, od od nędzarza do bogacza dostrzega ograniczenia we własnej
        produktywności, stojące na przeszkodzie nieograniczonego zwięszania konsumpcji.
        Stąd też, stymulowanie konsumpcji jest jednym z najbardziej kretyńskich mitów
        XX wieku - na pułapkę myślową dla przedszkolaków załapało się
        tysiące "naukowców" i ideologów.

        • maksimum Re: stymulowanie konsupcji jako "pułapka"dla DZIE 08.12.04, 01:25
          darr.darek napisał:

          > Po pierwsze, karty zakupowe sklepów, które najczęsciej są wydawane, tak
          > naprawdę obsługuje bank świadczący usługi dla sklepu.

          Nie ma znaczenia kto obsluguje kredyt.Wazna jest to,kto go daje,a daje go
          producent,ktory jednoczesnie jest sprzedawca.

          > Czyli, Ty nawet nie wiedząc, zaciągasz kredyt bankowy kupując na kredyt
          takiej
          > karty i to Twoje zadłużenie z kary wchodzi statystyką do ogólnej sumy kredytu
          >w krajowym systemie bankowym.
          > Pod drugie, nawet kredyt udzielany wyłacznie przez podmiot gospodarczy bez
          > udziału banku, też zawiera się w mojej formule :
          > KREDYTY=LOKATY w szerokim sensie. Zwróć uwagę na to moje
          sformułowanie "lokaty w szerokim sensie".
          > Przykład 1.
          > Bank z relatywnie wysokimi kapitałami własnymi, mający część kapitałów
          własnych
          > finansujących udzielane kredyty, traktuje ową wspomnianą cześć kapitałów
          > własnych jako "lokatę w szerokim sensie". Ten bank mógłby wykorzystać ową
          część kapitału własnego na budowę nowych placówek (ściagających np. nowych
          > oszczęczajacych), jednak wykorzystuje to na finansowanie kredytów i ta część
          > kapitału własnego odzwierciedla dokładnie formę lokaty finansujacej równowatą
          > sumę udzielonych kredytów.

          Ty caly czas mowisz o banku,ktory udziela wiecej lub mnie kredytow,a ja mowie
          o producentach czy osobach prywatnych ktorzy udzielaja ludziom kredytow pod
          PRZYSZLE DOCHODY.
          Sprzedaje dom ktory jest wart 100,000 ,biore od kupujacego 30,000 a reszte
          bedzie mnie on splacal na raty ze swoich dochodow.
          TAK CIEZKO CI TO POJAC,ZE NIE TYLKO BANKI UDZIELAJA KREDYTOW?

          > Przykład 2.
          > Przedsiebiorstwo z relatywnie wysokimi kapitałami własnymi, posiada część
          > kapitałów własnych finansujących udzielane kredyty kupieckie (w
          > przedsiebiorstwach, te udzielone kredyty kupieckie to pozycja aktywów pod
          znaną
          > nazwą "należności"). Ta część kapitałów własnych, która finansuje owe
          > należności, to również forma "lokaty w szerokim sensie". Tak jak we
          > wcześniejszym przykładzie, te "lokaty w szerokim sensie" to ODŁOŻONA W CZASIE
          > KONSUMPCJA/INWESTYCJA przedsiębiorstwa Z WYPRACOWANEGO DOCHODU, na rzecz
          > sinansowanie czyjejś konsumpcji/inwestycji na kredyt.
          >
          > Gdybyś rozpatrywał globalnie cały system owych podmiotów gospodarczych (i
          > konumpcyjnych), dostrzegłbyś, że ZOBOWIĄZANIA OGÓLEM w tym systemie równają
          >się NALEŻNOŚCIOM OGÓLEM.

          Co do tego,ze zobowiazania=naleznosciom ja nie mialem watpliwosci i
          niepotrzebnie sie wysilasz w tym kierunku.
          Chodzi o kredyty:
          1-ze nie sa udzielane TYLKO przez banki
          2-ze nie sa udzielane TYLKO pod lakaty (a pod przyszle dochody)

          > Czyli wg tłumaczonej przeze mnie, od lat, zależności :
          > jeśli pan X mógł zwiększyć globalną konsumpcję/inwestycję o zakup na
          kredyt,
          > to tylko dzięki temu, że pan Y zrezygnował z TOŻSAMEJ WARTOŚCIOWO części
          > konsumpcji/inwestycji i stworzył lokatę finansującą konsumpcję/inwestycję
          >pana X .

          Nauczyles sie formulki z ksiazki i powtarzasz ja latami wtedy gdy trzeba troche
          pomyslec.

          > Jeśli spojrzysz na to w ten sposób, dostrzeżesz wreszcie jak na dłoni,
          > chwilowość keynsowskich manipulacji i niezależność długofalowego wolumenu
          > globalnego popytu od zabaw pieniądzem. Dostrzeżesz też pierwotność
          >wytwarzania towarów i usług nad ich konsumowaniem

          Znowu ekonomia w dobrym starym ,socjalistycznym wykonaniu.
          Swiadomosc ksztaltuje byt i glod powoduje konsumpcje.Najpierw masz pomysl tego
          co chcesz a potem starasz sie to osiagnac.Producent nie ksztaltuje popytu lecz
          zaspokaja popyt.Popyt ksztaltuje podaz.


          > i dostrzeżesz wreszcie sztukę zwiększania
          > produktywności jak podstawowy czynnik rozwoju - zamiast podniecania się
          > konsumpcją.

          Po pierwsze,to nie jest sztuka,a po drugie to kazdy o tym wie.

          > Każdy, od nędzarza do bogacza chciałby zwiększać konsumpcję -
          > każdy, od od nędzarza do bogacza dostrzega ograniczenia we własnej
          > produktywności, stojące na przeszkodzie nieograniczonego zwięszania
          konsumpcji.
          > Stąd też, stymulowanie konsumpcji jest jednym z najbardziej kretyńskich mitów
          > XX wieku - na pułapkę myślową dla przedszkolaków załapało się
          > tysiące "naukowców" i ideologów.

          Brak stymulacji konsumpcji jest godzeniem sie na STAGNACJE.
          Wlasnie dlatego macie stagnacje w EU i do glow wam nie przychodzi jak sobie dac
          z nia rade.
          W USA wzrost GDP bedzie w tym roku ok 4% i patrzymy sie na was jak zwykle z
          politowaniem.
          www.nationmaster.com/graph-T/eco_gdp_cap

          Zaraz tez zanegujesz ze GDP per capita w USA nie jest wyzszy niz w EU.
          Nie moge sie tego doczekac.
          • andrzej.rzonca_nbp Re: stymulowanie konsupcji jako "pułapka"dla DZIE 15.12.04, 10:55
            Prawo Saya jest stare, ale nie jest bliskie socjalistycznej ekonomii. Bliższe
            jej jest twierdzenie Keynesa, że popyt kreuje podaż.
        • szlomo.szmajsner chyba jednak depozyt=kredyt ale i tak szfindel 09.12.04, 08:46
          Tak właśnie sobie myślałem na temat tych kredyty=depozyty i chyba jednak nie
          jest prawda, no chyba, że ja nie mam racji. Jeśli nie mam racji to proszę mnie
          poprawić. Gdzie popełniam błąd. Rozważmy pewien przykład. Jeśli BC narzuca na
          banki utrzymanie rezerwy, powiedzmy w wysokości 10% to ....

          Powiedzmy, BC kupuje od Kowalskiego, powiedzmy obligację skarbową za 1jp. BC
          oczywiście wydrukuje pod tą obligację banknoty. Kowalski oczywiście jako firma
          ma swoje konto w banku komercyjnym i biegnie z banknotami do banku. Bank
          kowalskiego musi odprowadzić do BC rezerwę 10% z 1 jp ale .... właśnie bank ma
          klienta na kredyt w wysokości 10jp. Więc co robi ? tworzy depozyt (zapis w
          księgowości) w wysokości 10jp, czyli w tej chwili winny jest BC, rezerwy w
          wysokości 1jp tak. Ok. Podpisanie umowy kredytowej polega na stwierdzeniu, że
          przed chwilą stworzony przez bank depozyt należy do kredytobiorcy. Firmy np.
          nie potrzebują gotówki tylko rozlicza się przelewami, czyli zmianami zapisów
          na kotach. Jeśli dużo firm ma konta w danym banku więc... wszystko się przy
          pewnych warunkach nie rozleci.

          No to powstaje pytanie kredyt=depozyt? Oczywiście tak tylko chyba nie w takim
          sensie jak to sobie wszyscy wyobrażają. Dla mnie tutaj depozyt to ta 1jp od
          kowalskiego reszta to fikcja. Rozmnożył bank pieniądze czy nie ? Pożyczył
          więcej niż miał ?
          • darr.darek Re: chyba jednak ... wiedzy potrzeba 09.12.04, 10:21
            szlomo.szmajsner napisał:
            >poprawić. Gdzie popełniam błąd. Rozważmy pewien przykład. Jeśli BC narzuca na
            >banki utrzymanie rezerwy, powiedzmy w wysokości 10% to ....

            10% to może być od lokat biezacych, które Ty nazywasz jakowymś "depozytem we
            wyłacznym władaniu właściciela" (chcesz sobie potraktować bank jako świnkę-
            skarbonkę, to opłać skrzynkę depozytową za 500zł i możesz sobie tam trzymać co
            chcesz i pierścionki i swój depozyt bieżący).
            Od lokat długoterminowych obowiązkowa rezerwa to ułamek procenta.

            >Powiedzmy, BC kupuje od Kowalskiego, powiedzmy obligację skarbową za 1jp.

            A od kiedy to bank centr. kupuje obligacje od Kowalskiego ? Czyje to są
            obligacje ? Firmy Kowalski&WyCompany ?
            Musisz zrozumieć najpierw co to są obligacje. Obligacje to pożyczka udzielana
            przez kupującego dla emitenta obligacji.

            >BC oczywiście wydrukuje pod tą obligację banknoty.

            Znowu stosujesz horrory logiczne ? Napisałeś brednię.
            Bank centralny po dodrukowaniu pieniędzy, które wchodzą do jego pasywów,
            znajduje dziedziny inwestowania, które najlepiej powiekszają jego majątek po
            stronie aktywów. Może to być zakup obligacji np.Skarbu Państwa, nota bene
            najbardziej szmatława inwestycja na świecie - dlatego NBP głównie tworzy lokaty
            dewizowe w zachodnich systemach finansowych, jako najbardziej pewny w Polsce
            majątek (aktywa NBP).

            >Kowalski oczywiście jako firma
            >ma swoje konto w banku komercyjnym i biegnie z banknotami do banku. Bank
            >kowalskiego musi odprowadzić do BC rezerwę 10% z 1 jp

            Czyli jednak to firma Kowalski&WyCompany wyemitowała te obligacje i bank
            centralny je kupił i Kowalski biegnie z gotówą do banku komercyjnego. Tak ?
            Przechodzimyu do tak wysokiego poziomu bredni, że proponowałbym zakończyć te
            rozważania.

            > Podpisanie umowy kredytowej polega na stwierdzeniu, że
            > przed chwilą stworzony przez bank depozyt należy do kredytobiorcy. Firmy np.
            > nie potrzebują gotówki tylko rozlicza się przelewami

            Widzę jeszcze, że gubisz się całkowicie w rozważaniach o globalnym systemie
            bankowym. Jeśli nie rozumiesz bardziej skomplikowanych systemów, po co je
            rozpatrujesz ? Zacznij od prostego !
            Wyobraź sobie 10 banków komercyjnych, które posługują się wyłącznie wydruczkami
            jednego banku emisyjnego. Będziesz rozpatrywał taki prosty model, sam dojdziesz
            dlaczego, te banki zamiast ciągle przerzucać pieniądze papierowe zaczną
            posługiwać się ZAPISAMI wzajemnych NALEŻNOŚCI i ZOBOWIĄZAŃ.
            Po co masz się gubić w skomplikowanym, zacznij od prostego !

            P.S. I nie przekształcaj po swojemu tezy KREDYTY=LOKATY w szerokim sensie !
            Twoja teza : kredyty=depozyty to bzdura. Depozyt to składnik majątku banku, tak
            samo jak udzielony kredyt. Finansuje to LOKATA oszczędzającego, która jest
            składnikiem pasywów banku.

            • szlomo.szmajsner Re: chyba jednak ... wiedzy potrzeba 10.12.04, 08:45
              Jak zwykle czepiasz się słówek. Słyszałeś kiedyś o wtórnym rynku obligacji
              skarbowym, handluje się nimi np. na CTO i GPW, czy jak piszę kowalski to czy
              przeczy to, że to może być kowalski holding tak jak kulczyk cholding i że ten
              kowalski holding odsprzedaje obligacje skarbu państwa. Człowieku przestań się
              czepiać bo bijesz pianę. Albo ujmę to tak, żebyś przestał się czepiać
              słówek „kowalski &co sprzedaje AKTYWA”. AKTYWA to np. złote 20 usd zobacz sobie
              notowania na www.nbp... Czyli jak już ten BC kupił te aktywa to chyba
              powiększyły one jego majątek i chyba jednak te banknoty którymi zapłacił
              wchodzą w pasywa. Jak nie wiesz czym różni się lokata od depozytu to
              sprawdź w słowniku i przestan w końcu bić pianę.

              Chcesz prostszy system bez BC ok. idźmy dalej przecież jestem tępy rozważmy 1
              bank !!!! który stosuje x% rezerwę (w miejsce x wpisz liczbę która cię
              satysfakcjonuje, żeby nie było, że bredzę). Inwestuje w taki bank 1jp i .....
              powtarza całą operację opisaną przez mnie wcześniej. Jak czegoś nie rozumiesz
              jeszcze to pytaj. Na boga przestań w końcu bić pianę i czepiać się słówek.
          • andrzej.rzonca_nbp Re: chyba jednak depozyt=kredyt ale i tak szfinde 15.12.04, 11:00
            Przedstawiony przez Pana tok rozumowania byłby poprawny, gdyby kredytobiorcy
            nie wykorzystywali przyznanych im środków, a trzymali je na rachunku w banku.
            Taka sytuacja (dopóki trwa), po pierwsze, jest mało prawdopodobne, a po drugie
            nie ma żadnego wpływu ani na wydatki w gospodarce, ani na bezpieczeństwo
            systemu bankowego.
            • szlomo.szmajsner Re: chyba jednak depozyt=kredyt ale i tak szfinde 15.12.04, 12:59
              Panie Andrzeju przytoczony przeze mnie tok rozumowania ilustrujący system
              rezerw cząstkowych czyli „rozmnażania” pieniędzy w bankowości miał na celu
              uwypuklenie pewnej moim zdaniem patologii tego systemu. Chodzi mianowicie o
              fakt uprzywilejowanej pozycji banków w stosunków do innych przedsiębiorstw na
              rynku. Przecież praktycznie wszystkie banki znajdują się w stanie permanentnej
              niewypłacalności.

              Oczywiście zgadza się, że w przypadku, gdy kredytobiorca zgłosiłby się z
              żądaniem wypłaty środków z rachunku kredytowego to bank leży. Ale proszę
              zauważyć, że podobna sytuacja miała właśnie miejsce, w standardzie złota, gdzie
              zamiast złotych monet bank wystawiał banknoty i stosował system rezerw
              cząstkowych. Wszystko gra, dopóki klienci banku honorują kwity na złoto,
              załamuje się natomiast w momencie, gdy właściciele kwitów zgłaszają się po
              złoto. Analogicznie jest z obecnym systemem i pieniądzem bezgotówkowym (dla
              darr.daro chodzi mi o zapisy na kontach bankowych) wszystko gra jeśli ludzie
              używają rozliczeń bezgotówkowych.

              Zgodzi się Pan również, że niewiele przedsiębiorstw potrzebuje gotówki i
              rozliczenia bezgotówkowe w pełni wystarczają. Taka sytuacja jest dla banków
              idealna bo wtedy opisany przez mnie mechanizm działa. Ba nawet żonglując
              zapisami na kontach i rezerwami banków w BC mamy układ wręcz idealny żegnaj
              pieniądzu papierowy witaj systemie pustego pieniądza elektronicznego. W takim
              układzie fiskus wie wszystko o wszystkich witaj wielki bracie.
        • andrzej.rzonca_nbp Re: stymulowanie konsupcji jako "pułapka"dla DZIE 15.12.04, 10:50
          Pozwolę sobie podsumować Pana wypowiedź cytatem z Henry'ego Hazlitta: „Od
          niepamiętnych czasów zawarta w przysłowiach wiedza nauczała nas cnoty
          oszczędzania i ostrzegała przed konsekwencjami rozrzutności i marnotrawstwa.
          Wiedza ta odzwierciedlała zarówno potoczną etykę, jak i zwykłe sądy
          roztropności rodzaju ludzkiego. Zawsze byli jednak rozrzutnicy. I oczywiście
          zawsze byli też teoretycy, gotowi dać uzasadnienie ich rozrzutności”.
      • andrzej.rzonca_nbp Re: DLACZEGO TW. KREDYTY=LOKATY JEST BLEDNE? 15.12.04, 07:49
        Kredytów zazwyczaj udziela się pod przyszłe dochody kredytobiorcy - nie jest to
        amerykański fenomen. Nie zdarza się, żeby kredytobiorca jako zabezpieczenie
        kredytu zakładał lokatę w takiej samej wysokości co kredyt, bo byłoby to dla
        niego nieopłacalne (za swoje środki otrzymywałby mniejszy procent niż odsetki,
        które musiałby płacić od kredytu).
    • andrzej.rzonca_nbp Re: DLACZEGO TW. KREDYTY=LOKATY JEST BLEDNE? 15.12.04, 07:42
      Ten, kto udziela pożyczki musi mieć na to środki: albo własne, albo pożyczone
      od kogoś, czyli czyjąś lokatę.
      • maksimum Re: DLACZEGO TW. KREDYTY=LOKATY JEST BLEDNE? 15.12.04, 21:04
        andrzej.rzonca_nbp napisał:

        > Ten, kto udziela pożyczki musi mieć na to środki: albo własne, albo pożyczone
        > od kogoś, czyli czyjąś lokatę.

        Pan caly czas mowi o banku,a ja nie mowie o banku lecz o producencie lub osobie
        prywatnej.
        Sprzedajac dom za 100,000 przyjmuje 30,000 down payment a 70,000 jest na splaty
        z oprocentowaniem.
        Ja z niczego nie rezygnuje,bo kupujacy ma lean na akcie wlasnosci na ten kredyt
        prywatny,a splata nastepuje z %.
        naleznosci=zobowiazania=kredyt=70,000 a lokaty brak.
        Gdybym sprzedawal ten sam dom zadajac zaplaty w calosci,to kupujacy musialby
        zaciagnac kredyt w banku i konieczna bylaby lokata.


        • andrzej.rzonca_nbp Re: DLACZEGO TW. KREDYTY=LOKATY JEST BLEDNE? 16.12.04, 09:24
          Po pierwsze, rezygnuje Pan ze swojego domu na rzecz innej formy utrzymywania
          aktywów.
          Po drugie, żeby Pana spłacić, osoba kupująca musi mieć na to środki. Nic się
          nie zmienia. Nie dochodzi do żadnego rozmnożenia majątku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka