Dodaj do ulubionych

Kapitał nie mnoży się sam

IP: *.direct-adsl.nl 15.02.05, 18:27
Swietnie napisane, Mr. Gadomski. Brawo!
Szkoda, że niewielu to zrozumie...
Obserwuj wątek
    • Gość: Nierozumny Re: Kapitał nie mnoży się sam IP: *.acn.waw.pl 15.02.05, 19:28
      Wszystko prawda, czemu więc nie zastosować recept ekonomistów (jak u Gadomskiego),
      dodać "chiński model zarządzania" i ekonomia wygra!!! Wzrost w końcu mają
      lepszy! A dla tych którym się to nie podoba wprowadźmy ciński kodeks karny.
      • Gość: romek Re: Kapitał nie mnoży się sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 21:28
        Pan Gadomski jest idealnym przykladem ekonomisty bardzo rozwaznego, ktory
        rozumie ekonomie!!(a nie kazdy to potrafi). Pana Jacka Żakowskiego odsyłam do
        elemantarnych podrecznikow do ekonomii(po 89 roku panie jacku!!!). Pan Jacek
        jakby rzadzil na saharze to by piasku zabraklo(polecam podrecznik Begga,
        Samuelsona, a z polskich np. Podstawy Ekonomii Czarny, Rapacki). Panie Witoldzie
        robi pan swietna robote W GW,jest pan głosem rozsądku, miejmy nadzieje, że nie
        jest to głos wołającego na puszczy...
        • piotr.kraczkowski Re: Kapitał nie mnoży się sam 16.02.05, 14:41
          Gość portalu: romek napisał(a):

          > Pan Gadomski jest idealnym przykladem ekonomisty bardzo rozwaznego, ktory
          > rozumie ekonomie!!(a nie kazdy to potrafi). Pana Jacka Żakowskiego odsyłam do
          > elemantarnych podrecznikow do ekonomii(po 89 roku panie jacku!!!). Pan Jacek
          > jakby rzadzil na saharze to by piasku zabraklo(polecam podrecznik Begga,
          > Samuelsona, a z polskich np. Podstawy Ekonomii Czarny, Rapacki). Panie Witoldzi
          > e
          > robi pan swietna robote W GW,jest pan głosem rozsądku, miejmy nadzieje, że nie
          > jest to głos wołającego na puszczy...

          Moze by argumenty zamiast klakierstwa?

          Gadomski:
          "Dlatego trzeba pracować ciężej i dłużej, gdyż nasza wydajność pracy - choć
          rośnie w imponującym tempie - wciąż jest znacznie niższa niż w Europie
          Zachodniej, nie wspominając o Stanach Zjednoczonych."

          Zacznijmy od tego, ze wydjnosc pracy w UE jest wyzsza niz
          w USA - pan Gadomski albo nie wie tak podstawowej
          rzeczy, albo oklamuje czytelnikow.
          Patrz Abb. 5 i 6:
          www.geocities.com/pkraczkowski/europa/gpatent.htm#rob
          Przyczyna jest od dziesiecioleci wyzsza niz w USA
          kapitalochlonnosc produkcji w UE.
          Pozornie wzrost produktywnosci byl wyzszy w USA niz w UE
          w ostatnich latach, ale tez tylko w USA zaistniala
          spekulacyjna banka gieldowa tzw. Nowej Ekonomii, czyli
          rewolucji Internetowej. Banka ta oznaczala popyt i produkcje
          wyposazenia komputerowego, ktorego gospodarka USA tak naprawde
          nie potrzebowala, bylo to produkowanie samo dla siebie,
          produkowanie smieci - ujawnione po peknieciu banki gieldowej.
          Takze inne czynniki obnizaja przyrosty produkcyjnosci w USA:
          Wieksze niz w UE zuzycie energii zalicza sie do efektu pracy
          w USA, ale UE ma ten sam efekt unikaniem marnotrawstwa energii.
          UE ma jako efekt swietny system uslug publicznych, np. transport
          publiczny, niedorozwiniety w USA. UE moglaby latwo zwiekszyc
          swa wydajnosc pracy jeszcze bardziej, gdyby zadluzyla sie tak jak
          USA, ktore usiluja ratowac sie z petli swych dlugow kapitalizmem
          wojennym itd. itp.

          Gdyby USA mialy wyzsza wydajnosc niz UE, to nasycenie
          gospodarki USA robotami byloby wieksze niz w np. biednej Hiszpanii.
          Tymczysem Hiszpania ma na jednego pracownika wiecej robotow
          przemyslowych niz USA. Szwecja, Wlochy, RFN maja mniej wiecej
          dwa razy tyle robotow przemyslowych na zatrudnionego co USA.
          Japonia ma piec razy tyle co USA:
          www.geocities.com/pkraczkowski/europa/gpatent.htm#rob
          Licza sie w ostatecznosci koszty jednostkowe produkcji.
          Pan Gadomski mialby racje w przeszlosci. Obecnie i w
          przyszlosci jednostkowe koszty produkcji mozna obnizyc
          bardziej zastepujac prace maszynami i podnoszac kwalifikacje
          pracownikow, niz wykorzystujac maszyny dluzej, lub obnizajac
          place.

          Strategiczne szanse Polski leza w zwiekszeniu liczby naukowcow w
          produkcji na 1000 zatrudnionych, a nie w niemajacym przyszlosci
          wyciskaniu pracownikow - to wyciskanie moze dac tylko krotkie,
          szkodliwe na dluzsza mete efekty. To w braku produkcji opartej
          o nauke leza klopoty gospodarcze Polski, a nie w zbyt krotkiej
          pracy. Dodajmy, ze obecnie kapital naplywa tam, gdzie istnieje
          wyksztalcona sila robocza i osrodki badawcze. Zamiast jednak
          wydac pieniadze na to, Polska kupuje zupelnie zbedne wojskowe
          smieci w USA, bo Kwasniewski i spolka boja sie "teczek" w
          posiadaniu USA. A potem ludzie maja dluzej pracowac...
          na Kwsniewskiegi spolke...

          Japonia ma nadal zasade dozywotniego zatrudnienia i niskie
          bezrobocie i jest spoleczna gospodarka rynkowa.
          biuirokracja Japonii jest olbrzymia, ale na zatrudnionego
          Japopnczycy zglaszaja ok. siedem razy wiecej patentow rocznie
          niz Amerykanie. Jponczyk wie bowiem, ze jest zwiazany z firma
          do konca zycia i w jego interesie lezy unowoczesnianie jej
          produkcji by nie splajtowala, lecz byla konkurencyjna. Typowo
          Japonczyk mysli o wynalazkach i nie o zakladaniu nowych firm,
          lecz o zachowaniu i rozwoju juz istniejacych.
          Amerykanin mysli typowo o zalozeniu nowej firmy i sprzedaniu jej
          na gieldzie by sie wzbogacic. Poniewaz pracownika mozna
          wyrzucic z dnia na dzien, oplaca sie zastepowac kosztowne
          maszyny tania sila robocza - po co tu wynalazki usprawniajace
          zastepowane przeciez ludzmi maszyny? Tak jest w tendencji, przecietnie
          w USA wbrew polskim wyobrazeniom o USA. Spektakularne sukcesy
          technologiczne USA sa wysepkami na oceanie technologicznego zacofania.

          Nie mniej waznym jest, ze w USA nie ma demokracji, lecz jej iluzja:
          gdyby USA byly autentyczna demokracja, to w ich historii bylby choc
          jeden niebialy prezydent. Dlugi czas pracy jest jednym z warunkow
          utrzymywania iluzji demokracji w USA: zapracowani Amerykanie nie maja
          czasu na swa role jako obywatele - obywatelska refleksje i dyskusje
          zastepuje szowinizm i naduzywanie flagi USA. Stad tez niska frekwencja
          wyborcza. Indoktrynacja Amerykanow wmowila im, ze musza kupowac,
          a wpedzenie ich w dlugi konsumpcyjne kanalizuje ich energie na proby
          wyjscia z petli dlugow. Te kilkadziesiat milionow Amerykanow, ktorych
          to nie dotyczy, to nie liczaca sie mniejszosc.

          Oczywiscie, ze system USA jest antyrodzinny - z listow do kolumny Ann
          Landers, "Tales of suffering in Corporate America", w: The Press-Enterprise,
          niedziela 11.12.94, str. B-15:
          "You´re out of the loop if you don´t know it´s a buyer´s job market. Any
          employed Person who is unwilling to do the work of two people and sacrifice all
          hope of a home life should be aware that there are five others who will jump at
          the chance. My husband and I both hold technical positions in major
          corporations. We come home every night totally wiped out. There is no time or
          energy to work on our home. The place is falling apart. It´s not just us.
          Everyone we know is overworked, overstressed, overextended and undercompensated."
          "My husband and I both work for a huge conglomerate. We are carrying workloads
          that used to be handled by three or four emploees. We come home exhausted after
          putting in 12-hour days, drag ourselves behind lawn mowers and vacuum cleaners
          at 9 at night, miss our children´s soccer games and school plays, and barely see
          each other. As for our sex life, there is neither time nor the energy. Because
          of today´s bussines climate , we feel totally helpless to make a move. Nobody
          dares to quite a job these days. It´s too risky. Please, Ann, tell Corporate
          America that stress is killing us."

          CNN LARRY KING LIVE, Interview with Dr. James Dobson, the founder and president
          of "Focus On The Family," a major Christian conservative.
          Aired March 7, 2002 - 21:00 ET:
          DOBSON: "I think the biggest problem facing the family is nothing more complex
          than fatigue and time pressure. We are working ourselves to death, literally. We
          don't have time for each other. We don't have time to talk together and be
          together. We don't even have time to have sex together. We don't even know each
          other and we frequently don't know our kids. Then what happens is you begin to
          drift."
          KING: "What put the culture that way? Emphasis on success? Monetary gain?
          Capitalism?"
          DOBSON: "Materialism, getting the values out of whack, selfishness... (...)
          Greed. My goodness, this is a greedy country. And we are just working and
          working and working, and sometimes, sometimes, it would help to just sit down
          and say, is this the way we want to live our lives?"
          www.cnn.com/TRANSCRIPTS/0203/07/lkl.00.html
          USA powstaly jako zbrodnia przeciw ludzkosci w drodze ludobojstwa
          na indianach i istnieja dzieki opodatkowaniu swiata dolarem. Ot co.
          Reszta to iluzja. Propagowana takze przez Gadomskiego.

          Piotr Kraczkowski
          www.geocities.com/pkraczkowski/evitae.htm
          • Gość: bart Kraczek strikes again:) IP: *.ed.shawcable.net 16.02.05, 20:37
            Juz myslalem, ze jakis sensowny post napisal, bo rzeczywiscie uwagi nt.
            ekonomii USA byly w wiekszosci prawdziwe, a juz na pewno nt. Polski. Ale dalej
            czytam o braku demokracji w USA bo nikt czarny nie byl prezydentem,
            utrzymywaniu dlugiej pracy, zeby plebs nie glosowal itp. czyli, stary, dobry
            Kraczek wyjasnia. Wiemy jednak, ze stoi za wszystkim spisek kompleksu militarno-
            przemyslowo-zydowskiego, co?
            • piotr.kraczkowski Re: Kraczek strikes again:) 17.02.05, 16:21
              Gość portalu: bart napisał(a):

              > Juz myslalem, ze jakis sensowny post napisal, bo rzeczywiscie uwagi nt.
              > ekonomii USA byly w wiekszosci prawdziwe, a juz na pewno nt. Polski. Ale dalej
              > czytam o braku demokracji w USA bo nikt czarny nie byl prezydentem,
              > utrzymywaniu dlugiej pracy, zeby plebs nie glosowal itp. czyli,
              > stary, dobry Kraczek wyjasnia.

              pusta demagogia. Ja panu podaje fakty,
              a pan je potwierdza uciekajac sie do
              atakow osobistych.

              Gdyby w USA byla demokracja, to
              Bush senior nie zapedzalby Amerykanow do wojny
              z Husseinem w 1991r. przy pomocy
              sfalszowanego na jego polecenie
              reportazu o wyssanej z palca zbrodni
              zolnierzy irackich na niemowletach
              szpitala polozniczego w Kuweicie.
              Bush potraktowal Amerykanow jak
              "swinskie masy", bo wedlug niego
              nimi - poza propagandowa iluzja -,
              a nie wolnymi ludzmi i demokratami,
              Amerykanie w wiekszosci sa.
              "swinish masses" to okreslenie
              prezydenta Jeffersona na "obywateli"
              USA.

              > Wiemy jednak, ze stoi za wszystkim spisek
              > kompleksu militarno-przemyslowo-zydowskiego, co?

              Prymitywna demagogia.
              Insynuuje pan, ze uwazam, ze Zydzi
              decyduja o losach USA - nigdy tego
              nie powiedzialem. Moim zdaniem, Zydzi byli
              przesladowani przez wieki w Europie, a
              w koncu wypedzeni i zmuszeni do zalozenia
              Izraela jako zbrodni przeciw ludzkosci,
              na koszt Palestynczykow. Przesladowcy Zydow
              wepchneli ich czesc, czyli syjonistow, w
              ten sposob w role "lotniskowca" Zachodu,
              w osilka do odwalania brudnej roboty
              dla USA przeciw Arabom.

              Sytuacja Izraelczykow jest nie do
              pozazdroszczenia:
              Ich przesladowcy z Europy i USA
              wepchneli ich w polozenie, w ktorym
              musza na codzien, od okolo 100 lat,
              walczyc o przezycie, a Europejczycy
              i USA daja im co najwyzej bron, by
              zabijali "Nowych Zydow", czyli
              Palestynczykow i wyslugiwali sie w zamian
              Zachodowi w naruszaniu godnosci
              ludzkiej Arabow.

              Zydzi nie rzadza USA, to USA
              instrumentalizuja syjonistow
              do wlasnych celow. USA sa swiadome,
              ze wielu niezorientowanych ludzi
              obarcza Zydow winami USA - i jest
              to USA bardzo na reke.

              Przed "kompleksem militarno-przemyslowo"
              ostrzegal Amerykanow publicznie takze
              prezydent Johnson - nie tylko ja.
              Ostrzezenie-cytat Johnsona jest
              fragmentem znanego filmu "JFK"
              o zamordowaniu Kennedy´ego.

              Piotr Kraczkowski
              www.geocities.com/pkraczkowski/evitae.htm
              www.geocities.com/pkraczkowski/europa/gpatent.htm#rob
              www.geocities.com/pkraczkowski/politik/gisrael.htm#jaz
              • Gość: bart Kraczek - demagogia to twoja specjalnosc IP: *.ed.shawcable.net 17.02.05, 18:48
                Oto przyklady i nie pieprz mi tu o swojej bezstronnosci bo to smiechu warte,
                smutny, samotny czlowieku. Coz, kazdy wypelnia swoje zycie jak potrafi, np.
                wyszukujac listy do kolumny Ann Landers z 1994. A tak w ogole, ciekaw jestem
                kto jest bardziej szczesliwszy: amerykanskie, ciezko pracujace rodziny, bez
                chwili wolnego czasu, czy ludzie jak ty, ktorzy od nadmiaru wolnego czasu
                dostaja obledu.

                > USA powstaly jako zbrodnia przeciw ludzkosci w drodze ludobojstwa
                > na indianach i istnieja dzieki opodatkowaniu swiata dolarem.

                > Gdyby w USA byla demokracja, to
                > Bush senior nie zapedzalby Amerykanow do wojny
                > z Husseinem w 1991r. przy pomocy
                > sfalszowanego na jego polecenie
                > reportazu o wyssanej z palca zbrodni
                > zolnierzy irackich na niemowletach
                > szpitala polozniczego w Kuweicie.

                > Zydzi nie rzadza USA, to USA
                > instrumentalizuja syjonistow
                > do wlasnych celow. USA sa swiadome,
                > ze wielu niezorientowanych ludzi
                > obarcza Zydow winami USA - i jest
                > to USA bardzo na reke.


          • Gość: Ciemny Leon Reglamentacja sposobem na wydajność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 22:25
            > USA powstaly jako zbrodnia przeciw ludzkosci w drodze ludobojstwa
            na indianach i istnieja dzieki opodatkowaniu swiata dolarem.

            Nie będę wprawdzie piał peanów na cześć pana Kraczkowskiego, ale jego lapidarna
            rekapitulacja całego tekstu wydaje mi się dość interesująca.
            Czy to przypadkiem nie z powodu owego "opodatkowania świata dolarem" godzina
            machania łopatą jest warta w Polsce 6 zł, a w USA 15 dolarów? Dodajmy przy tym,
            że cena samej łopaty, koszt utrzymania "machacza" oraz efekt jego pracy - są
            porównywalne. Jest też pewien szkopuł w ocenie wydajności pracy. Tę ostatnią
            mierzy się bowiem najczęściej wartością produkcji, jednak wartość ta jest
            względna, co wykazałem wyżej.
            Do błyskotliwej i tylko pozornie prymitywnej sentencji pana Kraczkowskiego
            dodałbym od siebie, że sztuczne zawyżanie wydajności pracy w USA będzie możliwe
            dotąd, dopóki Stany Zjednoczone będą poprzez polityczno - militarne naciski
            reglamentowały światowy popyt i podaż.
          • Gość: Romek Re: Kapitał nie mnoży się sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.05, 11:08
            Niska wydajność pracy w Polsce wynika z tego, ze mamy bardzo duży udział bardzo
            nieefektywnego sektora rolniczego, wydajnosc w uslugach i w przemysle jest
            znacznie większa...ot co
            • piotr.kraczkowski Re: Kapitał nie mnoży się sam 17.02.05, 17:49
              Gość portalu: Romek napisał(a):

              > Niska wydajność pracy w Polsce wynika z tego, ze mamy bardzo duży udział bardzo
              > nieefektywnego sektora rolniczego, wydajnosc w uslugach i w przemysle jest
              > znacznie większa...ot co

              Gadomski pomija zupelnie roznice
              w ogolnym podejsciu UE i USA:
              UE od dziesiecioleci produkuje bardziej kapitalochlonnie
              od USA, czyli zastepuje prace maszynami.
              Jednoczesnie nieuniknione straty miejsc pracy sa
              neutralizowane spolecznie systemem spoleczenej
              gospodarki rynkowej - dazy sie do trudnego
              pogodzenia kapitalochlonnej produkcji z
              likwidacja bezrobocia, a rozwiazanie tego
              konfliktu pojawia sie wraz z narastaniem
              gospodarki opartej na wiedzy - masowe uczenie
              pracownikow moze doprowadzic wrecz do braku
              sily roboczej.

              sektor rolniczy nie musi byc nieefektywny,
              to taka sama praca jak inna.
              Np. maszyny rolnicze mozna zautomatyzowac i
              sterowac z dokladnoscia co do metra za posrednictwem
              satelity - na duzym polu jeden operator moze
              poprzez satelite obslugiwac kilka kombajnow zbozowych
              na raz.

              Ale jak sie kupuje wojskowe smieci w USA i Izraelu,
              to nie ma pieniedzy na sfinansowanie szkolen
              i nowoczesne maszyny...
              Jak Kwasniewski wyczerpie kadencje, to moze
              oddac Polske jego zonie?

              Piotr Kraczkowski
              www.geocities.com/pkraczkowski/evitae.htm
              www.geocities.com/pkraczkowski/europa/gpatent.htm#rob
              www.geocities.com/pkraczkowski/politik/gisrael.htm#jaz
          • Gość: tomek Po '89 to na pewno nie Begg/dośćekonomiiklasycznej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 13:42
            no tak, ja za to nie polecam Begga, ani Variana
            rozumiem ze to kanon dzisiejszego nauczania w polsce, ale pragne przypomniec,
            ze Begg/Dornbush/Fisher to książka z 1984 roku, wiec nie spełnia kryterium
            polecenia. A samo cytowanie Coase i ekonomii instytucjonalnej bez żadnych
            konsekwencji uważam za duże nadużycie. ten tekst przecież jest napisany w
            konwencji ekonomii klasycznej. czas już chyba odejść od prostych praw popytu i
            podaży i odklasycznić troche naszą debatę ekonomiczną. Pan Żakowski próbuje to
            robić (choć nie do końca sie z nim zgadzam) i zostaje zasypany retoryką z lat
            50tych. To odrobinę niepoważne.
      • Gość: Gizela Re: Kapitał nie mnoży się sam IP: 193.84.96.* 17.02.05, 13:37
        Ogromnie ciekawy i madry artykul, chociaz z tym, co Autor sugeruje nt.
        Slowacji, trudno sie zgodzic. Te niby wspaniale rezultaty tamtejszej reformy
        troche przypominaja czarny humor: Operacja sie udala, pacjent zmarl (czy tez
        przymiera z glodu) Powodzenia...
    • Gość: kontroler Re: Kapitał nie mnoży się sam IP: *.5com.pl 15.02.05, 19:49
      Panie Gadomski, czy będzie Pan tak uprzejmy i poda na forum dane tj.: koszty
      działalności sieci Biedronka, koszty pracy, liczbę zatrudnionych pracowników
      (bez kierownictwa i zarządu) i ich średnią płacę oraz zysk sieci?
      Być może nie trzeba będzie budować ideologii dla usprawiedliwienia wyzysku
      zatrudnionych tam pracowników. Przypomnę, że w marketach wiele czynności
      wykonują klienci za subiektów przez co koszty są mniejsze i jest też wiele
      innych atrybutów, które obniżają koszty działalności marketów.
    • kot.behemot Kapitał, to nie jedyny czynnik produkcji 15.02.05, 20:33
      Wiedza, kapitał, praca. Ta triada (i w takiej właśnie sekwencji) składa się na
      produkcję dóbr. Każdy z tych czynników daje prawo do udziału podziale tortu,
      jeśli rynek tą produkcję doceni. Elementarz? No pewnie.

      Problem w tym, że praca daje prawo do bardzo małego udziału, a to dlatego, że w
      pracą w globalnej gospodarce konkurujemy z takimi krajami, jak właśnie Chiny. A
      te mają znaczny rezerwuar siły roboczej, wegetującej w niewyobrażalnej dla nas
      biedzie na wsi i marzącej tylko, żeby się przenieść do Szanghaju czy Guangzhou,
      za 60 dolarów na miesiąc. I to oni ustalają cenę pracy.

      Dlatego zdaje mi się, panie Gadomski, że wy, ekonomiści, bez wyobraźni ustalacie
      strategię naszego doganiania gospodarek bardziej rozwiniętych. Wychodzicie z
      założenia, że skoro jesteśmy krajem relatywnie mniej zamożnym, to odpowiednią
      receptą jest dla nas naśladowanie krajów trzeciego świata i ich metod
      wychodzenia z absolutnej nędzy, niewyobrażalnej dla nas. Proponujecie nam
      konkurowanie z Chinami kosztami (czy czasem - to powiązane) pracy. Urządzenie
      dla Europy takiego Szanghaju, do którego firma z Londynu czy Madrytu może się
      przenieść i znaleźć mrowie chętnych i bardzo tanich pracowników. Tyle, że
      konkurencją dla Szanghaju, z podanego wyżej powodu, NIGDY nie będziemy. Pomijam
      już tu nawet moją osobistą opinię, że być nie powinniśmy.

      Może więc, zamiast się bezsilnie miotać i wymyślać na oczekiwania
      płacowe/czasowe pracowników ("żyć ponad stan wam sie zachciewa!!!") może byście
      pomyśleli o zmianie paradygmatu? Przeoczyliście coś bowiem, Panowie. Aspirując
      do bycia członkiem klubu zamożnych, owego Pierwszego Świata, nie jesteśmy krajem
      świata trzeciego, nie dość, że biednym, to jeszcze stosunkowo mało
      cywilizowanym, i dlatego mogącym w światowej wymianie oferować jedynie pracę
      rąk. Nie mamy do zaoferowania kapitału, ale wiedzę można przehandlować za dożo
      większy kawałek tortu, niż pracę rąk. Tymczasem cały ten proces transformacji
      ustrojowej (który, nota bene, po 15 latach można już oceniać), oparty na
      paradygmancie konkurowania cenami pracy, po pierwsze: zubożył szeregowych
      pracowników, po drugie, wysłał wiedzę (bo naukowcy i inżynierowie nie mają
      najmniejszej ochoty konkurować canami pracy, a okoliczności wcale ich do tego
      nie zmuszają) za granicę. Pora na zmianę strategii, Panowie...

      Kot Behemot

      • Gość: romek Re: Kapitał, to nie jedyny czynnik produkcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 21:42
        Krytykuje pann bardzo obrazowo, konkurencje płacową, nie proponując innego
        rozwiązania. Pański pogląd i rozumnie podstawowych zasad i problemów
        Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych mija się z prawdą.Wiedza, kapitał,
        praca pan pisze-trudno się nie zgodzic. Nie będe panu tłumaczył całego systemu
        napływu BIZ(wie pan co to?).Wspomne tylko ze produkcja(inwestycje) są
        kapitałochłonne(k, rozwinięte) i pracochłonne(k. rozwijające). Jakby pan
        zobaczył gdzie w ostatnich latach płyneo najwięcej inwestycji, zobaczyłby pan,
        że do krajów rozwiniętych!!,a nie do Chin. Teraz jak powiedział Jack Welch
        uczestniczymy jako kraj w globalnej wojnie gospodarczej, i konkurujemy drogi
        Panie Behemocie nie z Chinami ale,z krajami EŚW. Chodzi o obniżenie kosztów
        pracy, o zmniejszenie obciążeń dla pracodawców, stabilne przyjazneinwestorom
        prawo. Bez kapiatłu nie ma gospodarki opartej na wiedzy. Bez pracy nie ma
        kapitału.Czy nie?. Niestety drodzy państwo, nie przeskoczymy cudownie od O do
        bohatera, gdyby to było takie proste to i inni by na wpadli, należy konkurować i
        tą konkurencje wygrywać!!
        • Gość: Kot Behemot Ech... IP: *.client.comcast.net 15.02.05, 23:12
          Widzi Pan, nie potrafi Pan rozumować, jak to mawiają Amerykanie, out of the box.
          Dlatego powiela Pan klisze "uczonych ekonomistów", bez analizy sensowności tych
          poglądów. Przykład:

          > uczestniczymy jako kraj w globalnej wojnie gospodarczej, i konkurujemy drogi
          > Panie Behemocie nie z Chinami ale,z krajami EŚW.

          Jeżeli "wojna gospodarcza jest globalna", to jakim cudem konkurujemy wyłącznie z
          krajami EŚW, unikając konkurencji z Chinami??? Fragment jednego zaledwie zdania,
          a jaka ładna sprzecznośc! Sugerowałbym mniej polegania na autorytetach. Ja się
          tego oduczyłem na studiach, dzięki bardzo miłemu profesorowi, który mi na
          kursie doktoranckim zaserwował taki wykład makroekonomii, dzięki któremu dużo
          się nauczyłem, ale też zauważyłem, że wyprowadzane z tej wiedzy poglądy
          profesora są wewnętrzenie sprzeczne. Albo zamiast analiz logicznych, polecam
          nieco empirii i przejście się do supermarketu albo na bazar, i pooglądanie
          towarów, ile z nich jest "Made in China" albo "Vietnam".

          Druga sprawa: produkcja powstaje właśnie w sekwencji (czyli kolejność jest
          istotna!!!) wiedza-kapitał-praca. Wiedzę odziedziczyliśmy po poprzednim systemie
          (i uprzejmie proszę z tym nie dyskutować, bo skoro jestem konkurencyjny w USA,
          to tego, czego się w Polsce nauczyłem nie muszę się wstydzić. I nie jestem,
          bynajmniej, wyjątkiem). Czyli na Pańskie "czyż nie", odpowiedź brzmi "właśnie
          nie". Nie jesteśmy skazani na bycie ostatnim, czarnoroboczym ogniwem łańcucha,
          bo ani nie jesteśmy, ani nie byliśmy krajem Trzeciego Świata. Byliśmy względnie
          biedni, bo żyliśmy w narzuconym nam z powodów politycznych marnotrawnym i nie
          sprzyjającym wytwórczości systemie. Poziomem cywilizacyjnym jednakże różniliśmy
          się znacząco od Chin, nie ma więc najmniejszego powodu, zeby bezmyślnie
          powtarzać drogę wyjścia z biedy, do której oni byli zmuszeni.

          Pozdrowienia,
          Behemot

          • marcingishon strzelam że jest pan 16.02.05, 20:12
            inżynierem czegośtam

            zaiste wielka zasługa prlu że wyprodukowała zastępy inżynierów którzy po
            doszkoleniu w cywilizowanym świecie są pełnowartościowymi pracowanikami

            nie wiem czy jest czego gratulować, ale gratuluję panu wyjazdu
            • Gość: Bartosz Strzela Pan kulą w płot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 23:44
              > zaiste wielka zasługa prlu że wyprodukowała zastępy inżynierów którzy po
              > doszkoleniu w cywilizowanym świecie są pełnowartościowymi pracowanikami

              Co to znaczy: "wielka mi zasługa"? Ano wielka, drogi Panie. Dzisiejsza
              RP "produkuje" bowiem inżynierów masowo lecz o tragicznej jakości. Dotyczy to
              głównie szkół prywatnych, bo państwowe jeszcze jakoś trzymają poziom, choć i
              one powoli dostosowują się do ogólnego "timbre".
              Gdyby miał Pan trochę rozleglejszą wiedzę zamiast streotypów, to wiedziałby
              Pan, że owo "doszkolenie w cywilizowanym świecie" (pomijając naukę języka)
              polegało głównie na ... ograniczaniu swojej wiedzy do jakiegoś wąskiego
              spectrum, bo zachodni inżynierowie byli (i są nadal) kształceni na określone
              zapotrzebowanie, zaś polscy inżynierowie byli uczeni dla wiedzy.
    • exxon 50 godz./tydzien + 5 dni urlopu 15.02.05, 23:36
      oto ideal!!!
      Po to by moc kupic wiecej mikserow, klimatyzatorow, tosterow, wieksze
      telewizory i lodowki.
      Po prostu sens zycia.
      • Gość: Bodzio Żakowski i Gadomski gonią króliczka :-( IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 16.02.05, 00:11
        Obaj autorzy wierszówek są siebie warci.
        Przedstawiane fakty naginają do swoich
        tez. O ile się orientuję to we Francji
        korzyści z skróconego czasu pracy są
        tak wielkie że nikt nie myśli o radykalnych
        zmianach systemu. No i kulturowo bliżej
        nam (niestety i na szczęście) do Francji
        niż do Chin czy USA.
        • marcingishon mój przyjaciel wszedł w spółkę 16.02.05, 20:16
          z Francuzem z którym handlował przez ostatnie 15 lat
          koleś przenosi do Polski całą swoją fabrykę bo we Francji co miesiąc musiał
          płacić leniwym robolom łącznie 40 tyś Euro, niezależnie od dochodów itp.

          do tego ludzie mają tam podłą mentalność tzw. związkową, czy "union jobs" która
          jest trochę podobna do komunistycznej postawy 'czy się stoi czy się leży'
    • Gość: nitq Re: Kapitał nie mnoży się sam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.05, 06:27
      protestuje przed uważaniem pana G. za ekonomistę, jest tylko a może aż
      dziennikarzem pisującym w Gazecie Wyborczej, i o ile pamiętam nie tak dawno
      porównywał Polskę do Estoni, gdzie według jednego z "wielkich" tytułów prasowych
      z USA dzieci będą latać w kosmos aby uczyć się o planetach, były podatki na fali
      to dobra była Estonia, teraz mowa o bezrobociu to dobre są Chiny, ten pan
      nierozumie makroekonomi, jest populistą równie wielkim jak wyszydzani przez
      niego Wrzodak czy Lepper, tylko po przeciwnej stronie i nie wiedząc czemu
      czytając jego teksty zaczynam lubić Leppera. Panie G proszę o troszeczkę
      refleksji, może pora skończyć czytać M.Puzo i jego powiastki o mafii a wyjść na
      zewnątrz, porozmawiać z kobietami pracującymi w Biedronce i nie cytować równie
      głupich sądaży o wzroście cen poprzez traktowanie ludzi po ludzku.
      koniec obozów koncentracyjnych nastąpił wraz z końcem Hitlera i Stalina i
      niepozwalajmy aby je odbudowywać powołując się np na Chiny
    • Gość: nitq Re: Kapitał nie mnoży się sam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.05, 06:48
      i jeszcze jedno pani G.
      proponuje wymyślenie nowej teorii w ekonomi:
      kobieta ciężarna + przeniesienie 500 kg na dzień = wzrost gospodarczy +1;
      lub
      człowiek wstrzymujący swoje potrzeby fizjologiczne przez 1 dobę = wzrost
      gospodarczy +2;
      albo
      człowiek głodny 7 dni w roku = wzrost produkcji +6;
    • Gość: Olek51 O wyższosci Friedmanna nad Stiglitzem IP: *.teleton.pl 16.02.05, 07:13
      Mój ulubiony autor po raz kolejny powiela starą kalkę z wczesnego Balcerowicza -
      dużo pracować za niskie płace, konkurencją płacową przyciągać inwestorów - to
      wszystko już było, Polska w odróżnieniu o np. Czech które dobrze znam i lubię
      była prymusem w tej dziedzinie. W efekcie w Polsce z dnia na dzień zniknęło
      mnóstwo miejsc pracy, pojawił się także ciekawy mechanizm - po prywatyzacji
      padały przedsiębiorstwa produkujące produkty o wysokiej wartości dodanej (kto
      wie co teraz produkuje Dolmel z Zamechem po przejęciu po ABB i sprzedaniu
      później do Alstoma, który przepoczwarzył się w Arevę), które pozostawały te
      produkujące wyroby, których nie opłaca się przywozić z kraju, z którego
      pochodzi inwestor, który przejął nasze przedsiębiorstwa. Sprywatyzujmy
      energetykę - o ile spadnie popyt na kable produkowane przez firmy Pana Cupiała
      i ilu ludzi zwolni z tego powodu? Ożarów padł nie dlatego, że ww. Pan Cupiał
      był zachłanny, tylko dlatego, że tepsa, przejęta przez FT przycięła inwestycje
      w sieć, a kable kupowała od Alcatela i to wcale nie dlatego, że były tańsze i
      lepsze. Proponowałbym Panu G. aby 100 zł z wierszówki za ten materiał
      przeznaczył na zakup "Globalizacji" Stiglitza i "No Logo" Naomi Klein.
    • Gość: pi rowniez uwazam ze to porzadny artykul IP: 218.1.136.* 16.02.05, 07:40
      mieszkam teraz w chinach i codziennie widze jak ciezko i dlugo ci ludzie
      pracuja - sprzedajac owoce czy pracujac w fabrykach. powiedzielibysmy ze rodzi
      to patologie spoleczne - dzieci pomagaja rodzicom w pracy (czyli sa
      wykorzystywane) ale wiezi miedzy dziecmi a rodzicami sa silne, wspolnie ucza
      sie wzajemnego szacunku, pomocy, radzenia sobie w zyciu, szacunku dla pracy i
      paradoksalnie nauki, przez ktora prowadzi droga do lepszego zycia i lepszej
      pracy. nie ma przede wszystkim jednego - narzekania i szukania usprawiedliwien
      dla nierobstwa, jak w artykule zakowskiego.
    • Gość: rafal Re: Kapitał nie mnoży się sam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.05, 08:35
      b. dobry tekst, popieram. Nie zgadzam sie jedynie z argumentem Biedronki. Czy
      to znaczy ze Gadomski 'rozumie managerow biedronki' a 'pracownicy musza sie
      poswiecic dla tysiecy klientow' bo jak nie i tak straca prace bo firma padnie?
      Bez sensu. Albo sie lamie prawa pracownicze albo nie. Wiec jak Biedronka
      zlamala to niech za to odpowiada, ot co.
      • Gość: rafal Re: Kapitał nie mnoży się sam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.05, 08:45
        i jeszcze jedno. Gadomski nigdzie nie napisal ze 'place musza byc niskie'
        (pomijajac lapsus z Biedronka). Chodzi mu raczej od 'odbiurokratyzowanie'
        zatrudniania i zmniejszenie niepotrzebnych (bo marnowanych przez administracje)
        kosztow pracy. kto placi ZUS za pracownikow sam wie najlepiej. Pracownicy,
        ktorzy maja placony ZUS nie wiedza. Gdyby to pracownik musial sam oplacac swoj
        ZUS i podatki ze swojej pensji brutto moze byloby wieksze zrozumienie problemu.
    • Gość: Jan Re: Kapitał nie mnoży się sam IP: *.kopex.com.pl / 213.25.70.* 16.02.05, 08:55
      Panie Gadomski niestety nie moge sie zgodzić z Pańskimi tezami i postaram się
      przedstawić dowody iż są one błędne i nawet szkodliwe dla polskiej gospodarki.
      Dla jasności wywodu zaznaczam iż jestem praktykiem jeżeli chodzi o zarzadzanie
      zespołami ludzkimi od kilkunastu lat, od zespołów kilkudziesięcio-osobowych do
      kilku tysięcy ludzi. Jest prawdą, iż wydajność pracy w Polsce jest niższa od
      przodujących gospodarek, przyczyn jest co najmniej kilka ale skupmy się na
      jakości zarzadzania i koszcie pracy. Tutaj od razu popełnia Pan zasadniczy
      błąd, gdyż wcale tzw pracowitośc duży czas pracy, dostepność do zasobów
      ludzkiej pracy (wysokie bezrobocie) nie powoduje wzrostu gospodarczego a
      zwłaszcza rozwoju cywilizacyjnego , innowacji organizacyjnej i technicznej.
      Więc od początku, jak Pan mam nadzieje wie system gospodarczy oparty na pracy
      niewolniczej kompletnie sie nie sprawdził. Zamiast inwestować w postęp
      techniczny poprawiać organizację ówcześni menedżerowie zwiększali ilośc pracy
      przez wiekszy wysiłek siły roboczej lub dokupienie niewolników, jak trzeba było
      nowych ruszano na wojnę. Nie patrze na to jako humanista stwierdzam,
      technokratycznie iż system ten nie wymuszał postępu technicznego
      organizacyjnego itd. w efekcie zawiódł. Jest charakterystyczne, iż cały postęp
      w tych dziedzinach odbywał się dla celów militarnych. Armia Aleksandra
      Macedońskiego była zorganizowana, zarządzana, wyposażona technicznie tak że jej
      efektywność była porównywalna z każdą armia, aż do zastosowania, na duża skalę
      prochu - to jest zdanie historyków wojskowości. W armii nie walczyli
      niewolnicy, "duch korpusu" w armiach starożytnych był bodaj większy aniżeli w
      nowozytnych armiach. Jest paradoksem, iż rozwój techniczny i cywilizacyjny
      Europy Zachodniej przyspieszył po przejściu "czarnej smierci" czyli zarazy
      która radykalnie zmniejszyła ilość siły roboczej w Europie Zachodniej. Trzeba
      było czymś zastąpić ta siłe robocza najłatwiej postępem technicznym i
      organizacyjnym. Dla ówczesnych menedżerów "fatalnym" było iż ta siła robocza
      zaczęła odczuwać swoją realną siłe, pracownicy zaczeli sie cenić, byli coraz
      droższi i uzyskali jakieś przywileje i prawa. Jak menedżer nie chciał tego
      zaakceptować to odchodzili do sąsiada lub do miasta, i wszędzie znajdowali
      pracę. Kiedy odtworzyła sie wielkośc populacji to menedżerom pozostało
      przyzwyczajenie do postepu a "siła robocza" nie chciała dać sobie odebrać
      zdobytych praw. Stąd wojny chłopskie i szeregi buntów społecznych na Zachodzie
      Europy. Tego np. w Polsce nie było Kostka Napierski to raczej anegdota, bunty
      kozackie, Jakub Szela to juz inna bajka. Właśnie Polska, tutaj nie przeszła
      tak jak i reszcie Europy Środkowej zaraza w takiej skali jak w Europie
      Zachodniej. W efekcie była wystarczająca ilośc taniej siły roboczej a w miare
      czasu rozbudowywano i doskonalono siły przymusu wobec tej warstwy społecznej. W
      efekcie zwiększenie produkcji (na roli) wymuszano zwiększaniem pracy np.
      pańszczyzna przez 6-śc dni tygodnia itd. Myślę iż trudno nazwać I-sza
      Rzeczpospolitą wzorem efektywnej gospodarki, a feudalizm skończył się dopiero
      na skutek rozbiorów. Wojny i źli sąsiedzi to typowe tłumaczenie zastepcze, W
      Europie Zachodniej odbywało sie wiecej wojen na zdecydowanie większa skalę
      aniżeli wnajgorzych latach Polski. Moim zdaniem jedna z podstawowych przyczyn
      była własnie dostepnośc do tanich i bezbronnych dużych zasobów pracy. Przejdźmy
      do dnia dzisiejszego. Obserwuje w Polsce podobne procesy do tych historycznych.
      Po co inwestować w firmach w postęp techniczny w lepsza organizację pracy skoro
      mozna zmusić pracowników do większej ilości pracy a jak "podskoczą" to sie ich
      zwolni i przyjmie nowych. Po co ich szkolić jeżeli zamierzamy i tak ich
      zamienić na tańszych za kilka miesięcy, niech Pan spróbuje w jakimś markecie ze
      sprzetem technicznym coś się dowiedzieć od obsługi, jest jej mało i jest
      niekompetentna. Jako menedżer z pewnym stażem praktycznym stwierdzam
      kategorycznie iż za ten stan winę ponosza zarządzający a w najmniejszym stopniu
      personel. Zawsze wódz odpowiada za stan armii a nie odwrotnie. W firmach
      obserwuję nagminne przekraczanie czasu pracy, na skutek wymuszania tego przez
      menedżment, oczywiście nadgodziny nie sa płacone ani rejestrowane. Nie użalam
      sie nad tymi ludźmi, raczej jako technokrata widzę, iż efektywność takiej
      polityki jest nieefektywna i zabójcza dla naszej konkurencyjności. Jak nasi
      menedżerowie będą rywalizować z europejskimi, w normalnych warunkach
      przyzwyczajeni do osiągania efektów przez zwiększanie wymiaru czasu na
      wykonanie zadania a nie przez kształcenie sie w zakresie nowoczesnych metod
      zarzadzania i organizacji pracy. Po co to dzisiaj mają robić, jak mają zastępy
      tanich (to prawda Panie Gadomski) pracowników których można zmusić do pracy
      średnio ok.9,5 godziny na dobę. W moim odczuciu powtarzamy historyczne błedy,a
      Pan staje się, być może przypadkowo, ich piewcą. Na koniec, przykłady z
      Dalekiego Wschodu, tak sie złożyło iż byłem tam wielokrotnie w sprawach
      służbowych wizytując tamtejsze zakłady pracy. Pracowici, biedni ludzie bez
      znajomośc europejskiej technicznej kultury pracy, słabo wyszkoleni. Te braki
      pokrywają niesłychana pracowitością cierpliwością niesamowitą zdolnością do
      naśladownictwa. Bardzo szybko potafią wiernie naśladować wyroby "zachodnie",
      gorzej często z jakościa. Niestety postęp techniczny organizacyjny pochodzi
      najczęściej z importu, po prostu wykonują produkty dla firm zachodnich według
      ich wzorców i pod ich nadzorem. Oczywiście widać stopniowy postęp cywilizacyjny
      przejmowanie, nie naśladowanie, nowoczesnych rozwiązań, ale jeśli to ma być
      wzorcem dla nas, to Panie Gadomski,. ja swoje dzieci wysyłam na "zachód" a Pan
      oczywiście może zostać w takim kraju. Pozdrawiam. P.S. Przepraszam za
      nieuniknione w tego typu korespondencji, mam nadzieję , drobne błędy
      interpunkcyjne, literówki itp, mam nadzieję iż nie wpłynie to na merytoryczną
      wartość mojego komentarza.
    • Gość: Janusz Kowalski Re: Kapitał nie mnoży się sam IP: *.proxy.bosbank.pl / *.bosbank.pl 16.02.05, 09:07
      Ależ pan pieprzy Panie Gadomski ... I to tak własnie jest z wydajnością naszej
      pracy jak z tymi Pana wypocinami. Blekotu sie Pan objadł, pobajdurzył,
      pomędrkował, ale wierszówkę żeś pan wziął jak za zrobioną robotę. Tak było jak
      byłes Pan (p)osłem. Dietę żeś Pan za te bzdurne akty, ustawy bez logiki i sensu
      brał. Rejtanem przeciwko głupocie Pan żeś Pan nie był. Matejko z Pana przykładu
      nie weźmie. Zamiast wykazywać się oczytaniem, zobacz Pan jak wygląda w Polsce
      praca ... nisko opłacana, źle zorganizowana, nadzorowana przez laików, którzy
      pracoholizmem nadrabiają własne nieuctwo i niekompetencje ...
    • jacuo Re: Kapitał nie mnoży się sam 16.02.05, 09:18
      Uwaga o Biedronce to isten kuriozum.
      1. Nikt nir chce placic wiecej za towatry w supermarketach, ale dlaczego maja
      placic klienci - nalezy zmniejszyc pensje ich zarządów, czy niebotyczne zyski
      właścicieli
      2.Ludzie pracuja w supermarkecie dla zadowlenia klientów, atylko aby zarobić na
      chleb i argument o przynoszeniu korzyści jest dziwaczny
      3. Siec nie upadnie od przestrzeganai prawa !

      Jak można popierać takie wykorzystywanie ludzi jak tam ?

    • Gość: franz No dobra, Argumenty Żakowskiego wskazują, że.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 09:58
      że się nie orientuje w problematyce i ma problemy z logicznym rozumowaniem.
      Wynika to z immanentnej cechy jego umysłu, która nie pozwala połączenie kilku
      prostych faktów w jedną logiczną całość. Podobne cechy umysłu wykazywał
      wcześniej Pan Ryszard Bugaj, ale już dawno go nie słychać. Lepiej brzmi?
    • Gość: antifa Zaślepiony umysł IP: *.devs.futuro.pl 16.02.05, 10:07
      To straszne, że w polskiej debacie publicznej dominują ludzie tak zaślepieni
      cyferkami jak lyberał Gadomsky:(
      • Gość: Mistrz Re: Zaślepiony umysł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.05, 11:22
        a ty masz czym zaslepiony umysł? propagandą, czczą gadaniną Zakowskiego i
        Ikonowicza, dziełami Lenina, czy jakąś inną ideologią brrrr
    • Gość: ejd Re: Kapitał nie mnoży się sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 11:17
      Jeżeli ma Pan na myśli kapitał, czyli tylko pieniądze, to mnoży się on z
      oprocentowania.
      Przytoczę bajeczną historię. Dwa tysiące lat temu złożono w banku na procent
      100 dolarów (wiadomo, że wtedy nie istniały banki i nie było dolarów). Obecnie
      gdyby dysponować taką kwotą narosłą z oprocentowania, byłoby można kupić cały
      świat warty 50~100 bilionów dolarów (zastosowana stała stopa oprocentowania
      różniłaby się nieznacznie).
      Czy o takim kapitale Pan myśli?
      Napisał Pan jedno urocze i mądre zdanie: Bogactwo naprawdę bierze się z pracy -
      a że powinna być to praca jak najwyższej jakości i innowacyjna, jest truizmem
      niewartym zaznaczania. Szkoda. Szkoda, że tak nie warto o innowacyjnej pracy
      myśleć i pisać. Bo pytania o KAPITAŁ LUDZKI są najważniejsze. Kiedy ON będzie
      innowacyjny? W jakich działach nauki jest ON ukryty? Czy np. twórcy
      przeglądarki internetowej Google potrzebowali dużo pieniędzy? Czy obecne
      notowania Google nie zbliżają się do bajecznej historii? Czy obecna „gospodarka
      24/7” (funkcjonująca 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu) nie wymusza
      nowego myślenia?
      NOWE MYŚLENIE, EKSPERYMENTOWANIE, SZUKANIE to truizmy tworzące nową świadomość.
    • Gość: konsument fragment o Biedronce jest obrzydliwy IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.05, 12:41
      Poglady przedstawione w ostatnich akapitach nt. Biedronki uwazam za obrzydliwe.
      Wg pana Gadomskiego pracownicy sa wykorzystywani a ich godnosc naruszana dla
      naszego dobra. Zeby keczup z biedronki kosztowal 5 groszy mniej. I lepiej niech
      tak zostanie, bo jak zaczniemy traktowac pracownikow jak ludzi, to pozalujemy,
      bo wiecej zaplacimy za towary! Ja nie kupuje w firmach, ktore mi sie narazily.
      Dopoki Biedronka nie odzyska dobrego imienia, nie bede tam kupowal. I wam
      wszystkim tez polecam taki konsumencki bojkot. Szkoda tylko, ze pan Gadomski
      jest innego zdania; dotad go szanowalem.
    • obserwer2 Re: Kapitał nie mnoży się sam 16.02.05, 13:59
      Dziękuję panie redaktorze za ciekawą polemikę, choć nie ukrywam, że czytelnicza
      wdzięczność nie skłoniłaby mnie do sięgnięcia po pióro (klawiaturę). Robię to,
      bo śledziłem tok tej dyskusji, znam pański styl i styl pańskiego adwersarza i
      nieprzyjemnie zaskoczył mnie pan napastliwym tonem.
      Naprawdę nie warto pana Żakowskiego porównywać do Wrzodaka czy Leppera!
      Podejmując z nim polemikę, wkracza pan na po prostu na szersze pod względem
      aksjologicznym pole, gdzie ekonomiczny rachunek zysków i strat nie zwalnia od
      stawiania pytań. Mnie zaprezentowany w jego artykule tok rozumowania kojarzy
      się bardziej z argumentami zielonych lub alterglobalistów. Czemu nie wspomnieć
      chociażby o protokole z Kyoto, o którym nie odważyłby się pan chyba powiedzieć,
      że jest owocem myślenia wsteczników pokroju Wrzodaka czy Leppera?
    • Gość: Obserwator Kapitał nie istnieje IP: *.lr.centurytel.net 16.02.05, 14:51
      Jak pan Gadomski sie czepil II Rzeczpospolitej to najlepiej zaczac odpowiadajac
      mu po kawaleryjsku ze taki z niego ekonomista jak z koziej doopy traba.

      Tak wiec po kolei.

      Po pierwsze tak mi, jak i wszystkim innym, wylaczajac sw. Franciszka, Che
      Guevare, i ojca Rydzyka, jest dokladnie ale to dokladnie obojetne czy zyja w
      kraju biednym czy bogatym. I to niezaleznie od tego jak zeznaja w ankietach. To
      czy w Polsce dochod na glowe wynosi 5000 czy 40000 dolarow nic nie znaczy dla
      mnie osobiscie bo moje zycie od tego nie zalezy.

      Prawdopodobienstwo jest bardzo trudna dziedzina do zrozumienia, przez to ze
      jest ludzaco intuicyjne. Otoz nikt ale to nikt nie uwierzy ze nie ma zadnej
      roznicy pomiedzy 5% a 0.001 % wzrostu. Choc przeciez nauka algebry uczy ze
      jest. I tu jest ta pulapka, ze przenosimy intuicje z jednej dziedziny do
      dziedziny gdzie sie nie stosuje. Loterie i kasyna maja sie dobrze glownie
      dzieki temu. Innym trudno zrozumiec co to jest fluktuacja w duzym zespole
      statystycznym. Wezmy gaz doskonaly ktory spelnia warunki Maxwella-Boltzmana.
      Naukowiec z zewnatrz widzi rozklad predkosci czastek. Jak ekonomista. A co
      widzi czastka – jak czlowiek. Z punktu widzenia czastki gaz nie spelnia
      zalozonych warunkow. Czastka widzi kompletny chaos stad np. ruchy Browna. W tym
      chaosie roznica 0.1 % czy 0.001% jest nieistniejaca bo jest to po prostu chaos.
      Czastka dalej bedzie widziala chaos czy sie ten gaz podgrzeje czy oziebi. Tak
      jak w tym totoloku, czlowiek nie zyje dostatecznie dlugo aby gra losowa byla
      warta rozwazania z punktu widzenia prawdopodobienstwa. Tak wiec samo wskazniki
      makroekonomiczne sa z punktu widzenia jednostki nieistotne.

      Wniosek jak na wstepie, wskazniki ekonomiczne dla calego kraju nic dla mnie nie
      znacza i nie wedlug nich podejmuje decyzje ani odczuwam czy mi jest dobrze czy
      zle.

      Po drugie, i teraz do konkretow. Nic mnie nie obchodzi czy dzieki temu ze bede
      pracowal 12 godzin na dobe kraj sie bedzie rozwijal lepiej czy gorzej. Ja tak
      pracowac nie mam ochoty. Na przyklad dochod narodowy na glowe w przyszlym roku
      wzrosnie 3%. Co to jest trzy procent, to jest nic. Jesli zarabiam 700 zlotych
      to jesli dostane 3% podwyzki co roku, to po trzydziestu latach pracy idac na
      emerytura bede mial 1700 zlotych w cenach stalych. Czyli tez nic, a mowimy o
      przedziale calego zycia. Poziom zycia malzenstwa o dwoch dochodach po 700
      zlotych nie jest tak drastycznie rozny od poziomu zycia malzenstwa o dwoch
      dochodach po 1700 zlotych. Nie tedy wiec moja droga, jesli awansuje to mam
      szanse na nie tylko 1700 ale i duzo wiecej. Moja placa jest niezalezna od tego
      czy dochod narodowy wzrosnie czy zmaleje, albo mowiac inaczej dynamika moich
      osobistych dochodow moze latwo byc duzo wieksza niz wszelkie zmiany
      makroekonomiczne. Czy zatem moja szansa na awans wzrosnie gdy dochod narodowy
      wzrasta, czy tez maleje. Ani, ani - jest taka sama.

      Ale sa podmioty dla ktorych ma to znaczenie, sa to podmioty o wielkosci
      porownywalnej do wielkosci panstwa czyli banki i korporacje miedzynarodowe. Z
      ich punktu widzenia wskazniki makroekonomiczne maja znaczenie. Dlatego bede
      mnie przekonywac ze i z mojego punktu ma abym sie zgodzil tak pracowac. Ja
      oczywiscie taki glupi nie jestem abym sie zgodzil wiec trzeba mnie zmusic czyli
      zastosowac przymus panstwowy. Panstwo ma jednak ograniczone mozliwosci przymusu
      bezposredniego. Jest to poza tym kosztowne i moze zwyczajnie sie nie oplacac
      skorka za wyprawke wiec nalezy uzyc metod lagodnych a wiec kondycjonowania
      spolecznego, mowiac wprost propagandy. Czlowiek nawet jak nie chce to jest
      zwierzeciem spolecznym i lgnie do ludzi i pragnie sie do innych upodabniac,
      takze w swoich pogladach. Jakis czas temu gdy chlopak zalozyl w uchu kolczyk to
      byl jedynym takim w miescie i pokazywali go palacami, dzis to nikogo nie dziwi,
      choc sam kolczyk jest taki sam. Tak dziala propaganda. Prowadzi to nie tylko do
      falszywych pogladow na jakis temat, jak te dawno temu o kolczykach, ale wogole
      do powstawania falszywej swiadomosci. Na przyklad dumy z osiagniec Malysza albo
      tego ze Wojtyla zostal papierzem.

      Glowna teza artykulu jest taka czy istnieje zaleznosc pomiedzy czasem pracy a
      stopa bezrobocia czy wogole rozwojem ekonomicznym kraju. Byc moze istnieje a
      byc moze nie. Ja twierdze ze z punktu widzenia jednostki jest to spor wylacznie
      akademicki i bez znaczenia praktycznego.

      Z punktu widzenia jednostki ma znaczenie komfort osobisty. I teraz jezeli
      wszyscy wokol beda pracowac po 12 godzin, ja ktory nie mam na to ochoty nie
      tylko ze nie znajde zadnej pracy ale bede czul spoleczny ostracyzm jako nierob,
      zakala, zsowietyzowany umysl czy jakiekolwiek okrslenie jest w modzie,
      wydrukowane w swiadomosc spoleczna bedzie ze dochod narodowy na glowe czyli cos
      co ma istotne znaczenie tylko dla korporacji ma tez znaczenie dla mnie mimo ze
      nie ma. To co ma znaczenie dla mnie, i o czym wie kazda gospodyni domowa, a
      jedynie niewielu ekonomistow, to jest nie dochod ale dochod do swobodnego
      wydania (discretionary income). I tu jest pies pogrzebany wszystkich porownan -
      podstep calej ekonomii jak to okresla Gadomski glownego nurtu. Nie jest wazne z
      punktu przecietnego obywatela ile wynosi dochod narodowy na glowe ale ile
      wynosi mediana zarobkow. Najlepiej juz by bylo aby do porownan miedzynarodowych
      uzywac mediany dochodu do swobodnej dyspozycji. Taki dochod wcale nie musi
      rosnac w miare wzrostu dochodu narodowego na glowe, a nawet gorzej, moze spadac
      i to widac golym okiem w USA. Koszty zycia rosna od lat 70-tych szybciej niz
      dochody, pozostawiajac coraz mniejszy dochod do swobodnej dyspozycji. Wiec z
      punktu widznia jednostki wcale wzrost dochodu narodowego na glowe nie musi byc
      korzystnym procesem, bo latwo moze sie okazac ze w bogatym panstwie beda zyli
      biedni ludzie. Ci ktorzy sa na gorze, przy tzw korycie, chronia swoj poprzez
      wlasnie coraz wieksze rozwarstwienie dochodow. Ze z tym ostatnim zjawiskiem
      mamy do czynienia przez ostatnie 30 lat raczej nie da sie spierac.

      Po trzecie, walka o wzrost dochodu narodowego jest z punktu widzenia jednostki
      zupelnie bezcelowa w dzisiejszej regulowanej finansowo ekonomii. Osiaganie
      wzrostu gospodarczego przez zwiekszanie ilosci pracy jest zwykla uluda, bo
      dochod narodowy od pracy zalezy w stopniu zadnym. Koszt pracy przy produkcji
      jest tak minimalnym skladnikiem ceny ze mozna latwo podniesc zarobki robotnikow
      i kadry inzynierskiej trzykrotnie i nic to na cene detaliczna nie wplynie. Buty
      Nike na wyjsciu fabryki w Indondezji kosztuja 2 dolary albo i nie, dowoz
      dolara, w sklepie 45 albo 70. Jasne? Przedsiebiorstwa ktore robia cos
      konkretnego sa zamykane jedne po drugim, banki natomiast maja sie coraz lepiej.
      Wyrazony w dolarach dochod narodowy Polski w ostatnim roku wzrosl o 40 %,
      doprawdy czy dlatego ze ludzie nagle tyle wiecej wytworzyli. Inni twierdza ze
      dochod wzrosl o 5% jesli go wyrazimy w zlotowkach, natomiast jak go wyrazimy
      powiedzmy w koronach to dochod spadl. Dochod narodowy jest wartoscia wylacznie
      ksiegowa i nie ma nijakiego odbicia w moim standardzie zycia. Lub mowiac
      bardziej obrazowo mam to gdzies ze jeden lichwiarz oszwabi innego lichwiarza.
      Miejsca pracy w przemysle dlatego sa eksportowane do biednych krajow bo wartosc
      pracy jest zadna, a jest zadna bo rynek jest regulowany w ten sposob ze
      uzyskanie zezwolenia na wykonywanie czegos i robienie tego zgodnie z prawem
      jest kosztem znacznie przekraczajacym koszt pracy przy wytworzeniu. Natomiast
      czas pracy ma dla mnie znaczenie pierwszorzedne. Przekonywanie ludzi do
      koniecznosci pracy ponad sily w nadgodzinach jest jedynie propagandowa agitka
      przeroznych agentow wplywu miedzynarodowej finansjery do ktorych niewatpliwie
      nalezy Gazeta i Gadomski.

      Rozregulowanie rynku natychmiast by zlikwidowalo bezrobocie, ale po co to
      robic. To ze politycy nie chca te
      • Gość: Obserwator c.d. IP: *.lr.centurytel.net 16.02.05, 14:55

        .....Rozregulowanie rynku natychmiast by zlikwidowalo bezrobocie, ale po co to
        robic. To ze politycy nie chca tego zrobic, i tu w jednym sie zgodze z
        Gadomskim, swiadczy o ich malosci, ale dobrze swiadczy o przebieglosci. Wolny
        czlowiek na nieuregulowanym rynku mialby gdzies wszystkich politykow. Wkraczamy
        na teren psychologii, nikt nie lubi jak sie ma go gdzies. Jak sie nie da
        wymusic posluchu i respektu bezpieka to trzeba bieda i bezrobociem. Bezrobocie
        w Polsce to celowa polityka wszystkich rzadow do tej pory, z ich glownym
        ideologiem Balcerowiczem i ich glowna tuba propagandowa jaskiniowego
        kapitalizmu – Gazeta Wyborcza. Do likwidacji bezrobocia nie potrzeba zadnego
        ekonomisty.
        • Gość: adam Re: c.d. IP: 83.238.200.* 16.02.05, 22:48
          wow! jestem pod wrażeniem głębokości twoich przemyśleń, obserwator
          napisz do mnie na ariel-rosenkrantz@o2.pl
          jestem bardzo ciekawy kilku rzeczy na temat globalnego funkcjonowania akonomii
          ale nie mogę nigdzie znaleźć wiarygodnych źródeł

          bo albo z jednej strony jakiś komuch kłamie że handel jest zły albo jakiś
          niekompetentny samozwańczy librrał gada bzdury
    • Gość: arek Re: Kapitał nie mnoży się sam IP: *.ums.gov.pl 16.02.05, 15:03
      mam wrażenie, że obaj panowie dziennikarze piszą o różnych sprawach: Gadomski o wydajności, kapitale, wzroście gospodarczym, natomiast Żakowski o tym, że praca to nie wszystko;
      i trzy uwagi:
      - ja osobiście mogę zarabiać mniej, ale za to wolę mieć więcej czasu dla rodziny
      - na ch... ten cały wzrost gospodarczy, jeśli pensje rosną tylko "elicie"
      - ktoś fajnie napisał: jeszcze nie wymyślono maszyny, która by skróciła czas pracy choćby o minutę
    • Gość: ppiotrow Re: Kapitał nie mnoży się sam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.05, 15:06
      "Czy gotów jesteś płacić więcej za towary w Biedronce, jeżeli dzięki temu
      pracownicy sieci mieliby lepsze warunki pracy?". Znaczna większość
      odpowiedziała - nie.

      I o czym to ma świadczyć ???
      Ciasnota umysłowa Pana Gadomskiego jest p o r a ż a j ą c a !

      Równie dobrze można przeprowadzić ankietę: "Czy chcesz aby z Gazety Wyborczej
      zwolniono red. Gadomskiego, jeżeli dzięki temu gazeta będzie tańsza ?

      • Gość: ekonom Re: Kapitał nie mnoży się sam IP: *.aster.pl 16.02.05, 19:42
        > Równie dobrze można przeprowadzić ankietę: "Czy chcesz aby z Gazety Wyborczej
        > zwolniono red. Gadomskiego, jeżeli dzięki temu gazeta będzie tańsza ?
        odpowiedź na ankietę : tak
        w tym miesiącu Gadomski napisał do GW zaledwie 3 artykuły.
        Dobra maszynistka wklepałaby je do komputera w godzinę, czyli wydajność pracy
        jest bardzo kiepska.Gdyby tak liczyć pracę wszystkich dziennikarzy i odpowiednio
        regulować zatrudnienie to może Gazeta kosztowałaby o połowę taniej.
    • Gość: T.K. Re: Kapitał nie mnoży się sam IP: *.physd.amu.edu.pl 16.02.05, 15:08
      Ciekawe, czy p.Gadomski tak bardzo namawiałby do "długiej i ciężkiej" pracy,
      gdyby usiadł przy kasie w dowolnym supermarkecie (nie tylko "Biedronce"), musiał
      wystawać godzinami w charakterze kukły reklamującej niechodliwy towar, czy
      stanął przy taśmie produkcyjnej. Najważniejsze w artykule Żakowskiego jest
      pytanie, jakie miejsce w naszym życiu zajmuje praca, cała reszta konsekwencją
      próby odpowiedzi. Co z pisaniny p.Gadomskiego zostanie po latach? Czy gdyby
      zmusić Einsteina do jeszcze "dłuższej i cięższej" pracy, to czy osiągnął by coś
      więcej niż w 1905 r., gdy pracował w Urzędzie patentowym a fizyką zajmował się
      dla przyjemności? Ilu ciężko pracujących Gadomskich potrzeba, by zrównoważyć
      efekty próżniaczenia Sokratesa?
      A już nazabawniejszy jest pasus u Gadomskiego o klientach supermarketów nie
      akceptujących wzrostu cen, wskutek zmniejszenia wyzysku pracowników. Osobiście,
      gdybym mógł popędzić Autora do niewolniczej roboty przy budowie autostrady, z
      niewątpliwą korzyścią dla siebie jako automobilisty, też bym za tym głosował, na
      obie ręce.


    • Gość: Ernest GADOMSKI TO ŚLEPIEC!!! IP: *.chello.pl 16.02.05, 20:27
      Jak można twierdzić, że gorsze warunki pracy np. w Biedronce służą klientom???
      Czy ślepiec Gadomski nie widzi, że zyski płyną zawsze do góry???
      Wyzysk ludzi służy wyłącznie nabijaniu kabzy właścicielom-żmijom!!!Efekty są
      takie, że jedni nie moga policzyć swoich niebotycznych zarobków a inni głodują.
      Jedni dotują rolnictwo i płacą za niszczenie zbiorów a inni nie maja nawet
      kromki chleba!!!Czy to jest populizm czy brutalna prawda?
      • maksimum Re: GADOMSKI TO ŚLEPIEC!!! 18.02.05, 02:03
        Gość portalu: Ernest napisał(a):

        > Jak można twierdzić, że gorsze warunki pracy np. w Biedronce służą klientom???
        > Czy ślepiec Gadomski nie widzi, że zyski płyną zawsze do góry???
        > Wyzysk ludzi służy wyłącznie nabijaniu kabzy właścicielom-żmijom!!!Efekty są
        > takie, że jedni nie moga policzyć swoich niebotycznych zarobków a inni
        głodują.
        > Jedni dotują rolnictwo i płacą za niszczenie zbiorów a inni nie maja nawet
        > kromki chleba!!!Czy to jest populizm czy brutalna prawda?

        Widze,ze mocno tesknisz za komuna.
        • Gość: Ernest Re: GADOMSKI TO ŚLEPIEC!!! IP: *.chello.pl 18.02.05, 19:07
          Nie ten rocznik.A poza tym co ma niechęć do wyzysku z tęsknotą za komuną???
    • arturmd Re: Kapitał nie mnoży się sam 16.02.05, 20:54
      autor ma racje, że musimy zwiększyć wydajnośc , ale moim skromnym zdaniem , źle
      umiejsowił problem . Polacy odpowiednio dużo czasu spędzaja w pracy i
      szczęsliwcy, którzy pracują moga pochwalić się przynajmniej kilkoma
      nadgodzinami w tygodniu , które najczęściej nie są rejestrowane co oznacza , że
      nie są płatne. Natomiast problem leży po drugiej stronie tego równania czyli
      kosztu pracy i nie mam na myśli tu wynagrodzenia otrzymywanego na ręke przez
      pracownika tylko wszelkie koszty w postaci podatków płaconych do Urzędu
      Skarbowegi i ZUS. Z których jest opłacana wszelkiego rodzaju administracja
      krajem . Po pierwsze ograniczyć administrację , zmniejszyć wydatki na
      administrację samorządową - diety samorządowców , wprowadzić wskaźnik 2,5 %
      zebranych składek zdrowotnych może być zużyte na koszty funkcjonowania NFZ .
      Jeżeli ciągle mówi się o weryfikacji rent to po przeprowadzeniu takiej operacji
      należy zmniejszyć o taki sam procent zatrudnienie w dziale naliczania i
      wypłacania rent ZUS-u. Jeżeli po jednej stronie są chętni do adopcji dzieci ,
      to dlaczego z moich podatków są utrzymywane domy dziecka czy oszczędniej nie
      wyszłoby przeprowadzić szybką adopcje w przypadku sierot naturalnych , a w
      przypadku wychowanków , którzy są tam z przyczyn społecznych pomóc ich rodzicom
      lub im samym bezpośrednio niż prowadzić dom , który ma dyrektora, księgowego ,
      itd. i pieniądze sa wyrzucane w błoto. Dlaczego w Polsce nie ma armi
      zawodowej , wyszło by taniej przeprowadzanie poboru jest marnotrawieniem
      publicznych pieniędzy . Jeżeli ja pracuje w firmie która jest nastawiona mna
      zysk i ona ocenia moja przydatność po przez fakt ile przysporzyłem jej
      złotówek. To w skali makro liczenie tych złotówek przez ilość wszystkich
      zatrudnionych zawsze pokarze, że w Polsce jest niska wydajność . Matematycznie
      to określając to nie nad licznikem mamy się zastanawiac , ale nad
      mianownikiem .
      JESTEM SKŁONNY SIĘ ZAŁOŻYĆ Z KAŻDYM , ŻE ZMNIEJSZENIE ZATRUDNIENIA W
      ADMINISTRACJI RZĄDOWEJ I SAMORZĄDOWEJ O 10 % SPOWODOWAŁO BY ZMNIEJSZENIE
      BEZROBOCIA O CO NAJMNIEJ 15 %
      • maksimum ZAKOWSKI NIE JEST EKONOMISTA I PIEPRZY BEZ SENSU 17.02.05, 04:32
        arturmd napisał:

        > JESTEM SKŁONNY SIĘ ZAŁOŻYĆ Z KAŻDYM , ŻE ZMNIEJSZENIE ZATRUDNIENIA W
        > ADMINISTRACJI RZĄDOWEJ I SAMORZĄDOWEJ O 10 % SPOWODOWAŁO BY ZMNIEJSZENIE
        > BEZROBOCIA O CO NAJMNIEJ 15 %

        To jest oczywiscie prawda i nikt tego nie podwazy.
    • Gość: nitq Re: Kapitał nie mnoży się sam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.05, 02:26
      przyjmuje ten zakład arturmd szczególnie że kosztów pracy Ty niestety
      niepotrafisz nawet wymienić, już nie prosząc o pdanie cyferek
      • maksimum Re: Kapitał nie mnoży się sam PRZYJMUJE TEN ZAKLAD 18.02.05, 01:55
        Gość portalu: nitq napisał(a):

        > przyjmuje ten zakład arturmd szczególnie że kosztów pracy Ty niestety
        > niepotrafisz nawet wymienić, już nie prosząc o pdanie cyferek

        Zatrudnieni w administracji maja swoje dobrze rozbudowane przywileje z
        platnymi godzinami nadliczbowymi,dosc dlugim urlopem itd. czego zatrudnieni w
        firmach prywatnych im zazdroszcza.W administracji im sie nalezy podwyzka raz na
        dwa lata jak psu buda a u prywaciarza to roznie bywa.
        W Stanach zatrudnieni w administracji razem z kosztem ubezpieczenia i
        wszystkich swiadczen kosztuja 3X wiecej niz zatrudnieni w firmach prywatnych.
        No wiec jeden zwolniony w administracji odpowiada 3 nowozatrudnionym w
        prywatnym biznesie.
        I te rozne dni wolne od pracy jakie maja w administracji,to juz glowa boli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka