Dodaj do ulubionych

Gdzie podziewa się Bóg?

29.10.08, 15:32
Gdzie podziewa Bóg, gdy tracę kolejną , wymodloną ciążę?
Dzis rano jeszcze modliłam się gorliwie wierząc w cud. Myslałam, nie
moze być aż tak okrutny by zabrać znowu....Ale zabrał...
Mógł nie dawac wcale, ale dał, by za chwilę zabrać...By bolało
jeszcze bardziej...
Jest wszechmocny tak samo bardzo jak bezwzględny i nieczuły na
cierpienie.
Znów kilka dni byłam najszczęsliwszą i najbardziej przestraszoną o
jutro kobietą.
Znów dostałam nadzieję, którą bez skrupułów zabrał
Gdzie On jest????Czy zajrzał kiedykolwiek na to forum ?????Nie, On w
tym czasie daje dzieci tym co w dyskotekach,albo w krzakach po
pijaku zajdą i pójda się wyskrobać,w tym czasie troszczy się o
poczęcie u ,,matek" co topią dzieci w beczkach, albo podrzucą na
śmietnik....
Te kobiety co kochają kilka komórek zagnieżdżających się w macicy
równie mocno jak dzieci biegające po domu są dla niego nieważne
Nie ma czasu dla nich.
Czy któraś z Was go spotkała ????
Ja już nie wierzę...Dzis wraz z dzieckiem straciłam wiarę.
Wybaczcie jeśli uraziłam Wasze uczucia religijne, ale ból i gniew
jaki czuję są silniejsze niż jakiekolwiek wyższe uczucia religijne
do których nie jestem już zdolna...
Jesteście Wielkie i silne i w Was jest ta Boska moc ,której
paradoksalnie nie moge odnaleźć w Bogu...
Za wszystkie które walczą o dziecko mimo niepowodzeń trzymam mocno
kciuki i z całego serca pragnę, by Wasze szczęśliwe historie, które
przeczytam kiedyś na tym forum przywrócą mi wiarę w istnienie
dobrego Boga...
Obserwuj wątek
    • dottie001 Re: Gdzie podziewa się Bóg? 29.10.08, 15:43
      zabciu, nie wiem co czujesz.. ale ogromnie Ci współczuję! nie ma,
      słów, którymi mogłabym dodać ci pocieszenia...
      tylko jedno mi się teraz nasunęło na myśl, bo czytałam dziś post o
      wcześniejszym testowaniu... może jednak nie testować wcześniej co???
      jak myślisz?....

      trzymaj się malutka.
      • zabcia35 dottie 29.10.08, 15:48
        Kochana dottie to nic by nie zmieniło, bo dzis mam nadal 2 kreski
        jestem po terminie @. Ucieszyłabym się że jestem w ciąży niewiedząc
        że spada hcg...Ale że robiłam hcg wiem, że źle się dzieje.
        Odwlekła bym w czasie ten ból, ale byłby nieunikniony.
        Niech nigdy żadnej z Was nie spotka ten ból, lepiej starac się
        dlużej niż mieć tą nadzieje że się udało a potem stracić.To boli po
        stokroć bardziej niż nieudany cykl starań...
        • ochra Re: dottie 29.10.08, 15:56
          Bardzo mi przykro żabciu, ale może z medycznego punktu widzenia taka
          wiedza ma jednak znaczenie. Nie wiem...

        • dottie001 Re: dottie 29.10.08, 15:56
          żabciu... buuuuuuuu, łzy napływją do oczu... przykro mi.
          zwłaszcza ostatnie zdanie... wydaje mi się ujmuje 100% racji i
          odczuć.. aczkolwiek, nie mam doświadczenia, bo nigdy mi się nie
          udało jeszcze do ciąży doprowadzić... ale to całkiem co innego....
          buuuuuuuuuuuuuuuuu, chlip chlip...

          ps. wiesz, ja sobie czasem myślę, że Bóg mi w staraniach pomaga...
          tylko, że On inaczej to widzi... w sensie.. że może nie chce dać mi
          dziecka, bo.. ma dla mnie jakiś inny plan (może nie całkiem dla mnie
          przyjemny sad... nie wiem, raczej staram się nie mieszać w
          niepłodność Pana Boga... tym bardziej, że korzystam z metod
          wspomaganego rozrodu... no i wiele innych kwestii też, z rowodem itp
          itd...
          wierzę i modlę się, ale nigdy nie o sprawy które są w rękach
          medyków...

          • dottie001 Re: dottie 29.10.08, 15:57
            =((
          • coco17 Re: ksiądz dał mi rozgrzeszenie 04.11.08, 09:25
            Ostatnimi czasy planowałam iśc do spowiedzi,aby godnie brać udział w
            mszy.Miałam opory,bo przecież ciężkim grzechem jest in
            vitro.Dodatkowo ,aby uzyskać rozgrzeszenie trzeba żałować za
            grzechy,ja natomiast nie żałuję,że podeszłam do ICSI.Powiedziałam
            księdzu o tym,że po wielu latach udało am się i gdybym miała jescze
            raz podejść nie zawahałabym się.Powiedział,że do końca nie jest to
            zbadane czy jest to grzech i dał mi rozgrzeszenie.Rozpłakałam się i
            byłam szczęśliwa,że tak się stało.Same widzicie,że jest ksiądz i
            Ksiądz.
    • krolik1107 Re: Gdzie podziewa się Bóg? 29.10.08, 16:15
      Bardzo mi przykro, wiem, co czujesz, niedługo minie rok, kiedy
      odeszło moje dziecko. Ale teraz stymuluje sie do nastepnego ivf. Nie
      poddajemy się, kochana.
    • 0.freedom Re: Gdzie podziewa się Bóg? 29.10.08, 16:29
      Nie wiem, co to znaczy stracić ciążę...domyslam się, że to ból nie
      do opisania, rozpacz dająca się wyrazić jedynie słowami gniewu i
      buntu sad
      Ja wierzę, że to Bóg właśnie zaprowadził mnie do ośrodka leczenia
      niepłodności i że to on, jeśli mi się nie uda, zaprowadzi mnie do
      ośrodka adopcyjnego...Bo jeśli nie wiara, to co mi/nam pozostanie???
    • lady_iris Re: Gdzie podziewa się Bóg? 29.10.08, 18:24
      Twój post doprowadził mnie do łez... Chociaż sama w ciąży jeszcze
      nie byłam, walczę o nią od jakiegoś czasu, zaglądam na forum i
      zadaję sobie te same pytania... Zwłaszcza kiedy widzę małolaty z
      brzuchami albo kobiety, które w jednej ręce trzymają łapkę
      zaniedbanego maluszka, a w drugiej butelkę wódki... Myślę czasem, że
      Bóg albo jest bezsilny, albo bezduszny... Pogniewałam się na Niego i
      choć nie jest mi z tym dobrze jakoś nie potrafię tego zmienić...
      Nie wiem jak Cię pocieszyć, bo nawet nie umiem sobie wyobrazić
      takiego bólu... Ale jestem z Tobą.
      • free-klaudia26 Re: Gdzie podziewa się Bóg? 29.10.08, 18:39
        Ja tez mam żal do Boga ,że o nas zapomniał tak samo jak Ty lady_iris
        pogniewałam sie na Niego ,nie jest mi z tym dobrze ale cos mnie do
        tego zmusiło sad
        Nie rozumiem jego postepowania a takie tłumaczenie,że Bóg tak chciał
        ma dla nas inny cel w zyciu to żadna dla mnie odpowiedź!! jesli nie
        dziecko to co??jakie ma plany wobec mnie??bo ja nie wiem!
        Przestałam chodzic do kościoła i sie modlić i nic na to nie
        poradzę ,im dłużej tak postepuje tym lepiej mi z tym tyle tylko,że
        ja tego nie chce no ale..............siła wyższa!
        Nieraz z Nim rozmawiałam ,płakałam widać na nic ,nie mam juz na to
        sił ale muszę stwierdzić sprawiedliwości to na świecie nie ma sad
        • eva5 Re: Gdzie podziewa się Bóg? 29.10.08, 18:52
          Dziewczyny, ja nie chodzę do kościoła, jestem po 2 pozamacicznych i jednej
          biochemicznej, kiedyś myślałam tak jak wy, miałam żal dlaczego ja itd. ale
          zrozumiałam, że nie jest tak, że mnie krzywda tylko spotkała, pomyślcie o
          osobach naprawdę cierpiących, jest tyle okrutnych chorób i cierpień na świecie,
          z którymi nie da się walczyć, pamiętajcie że przed nami jest jeszcze szansa,
          zawsze pozostaje wam leczenie, in vitro lub adopcja, trzeba wykorzystać
          wszystkie szanse. Dziewczyny uszy do góry, co nas nie zabije to nas wzmocni.
          • maja11-25 Re: Gdzie podziewa się Bóg? 29.10.08, 19:17
            trzymaj sie choc nie wiem co napisac bo wiem co czujesz to boli
            strasznie pozdrawiam
          • free-klaudia26 Re: Gdzie podziewa się Bóg? 29.10.08, 19:30
            Zgadza się jest tyle innych cierpień na świecie ale każda choroba
            jest inna i nie możemy porównywac do siebie niepłodności do
            np.choroby wrzodowej bo to jest co innego i to jest co innego.ok
            zgadzam sie ,że są różne metody posiadania dziecka ale (ja teraz
            wyraże swoje zdanie)na in vitro mnie nie stać i nie będzie stac co
            juz odpada ,adopcja to nie dla mnie ,ja chcę miec swoje dziecko a
            nie czyjeś.Zreszta to nie jest łatwa decyzja aby zaadoptować dziecko
            bo ono nie jest przedmiotem ,który jak mi sie znudzi albo nie
            spodoba to je oddam.Po drugie ja nie będe sie uszczęśliwiać na siłę
            bo takie dziecko trzeba jeszcze pokochać a ja nie dałabym rady.Juz
            nieraz słyszałam takie "dobre rady"zaadoptujcie tak? to najpierw
            sami to zróbcie a dopiero wypowiadajcie sie na ten temat bo jakby
            nie było to ja mam byc szczęśliwa a nie wszyscy dookoła.Także moje
            szanse na posiadanie dziecka właśnie sie wyczerpałysad
    • luliczek78 Re: Gdzie podziewa się Bóg? 29.10.08, 20:40
      Zabcia, On jest i istnieje i zapewne teraz jest z Tobą jeszcze mocniej. Nie jestem dewotką, ani nagorliwą katoliczką, po prostu wierzę w Niego . Staramy się 2,5 roku. Wszystko ok, milion badań wszystko ok, 4 inseminacje - nieudane, teraz od lipca próbujemy podejść do in vitro i co jestem na wizycie konrolnej to robi się torbiel dzisiaj z lewej za trzy dni z prawej strony.za 5 dni z prawej zniknie ale będzie z lewej i tak cały czas ! czasami myślę sobie że może on nie chce abyśmy to robili, ale postanowione - leki czekają, mam nadzieję że Bóg będzie się krótko gniewał za to że chcemy spełnić nasze marzenie, Wiem o tym, że tak będzie. Wiesz co czułam w czerwcu kiedy 8 moich dobrych koleżanek zaszło w ciążę ? tylko ja jedna zostałam! Jedna jedyna ja! Te osiem ma wielkie już brzuchy, gadają o bolących plecach, jęczą a ja w duchu obiecuję sobie, że jak już maluch będzie w drodze to nie śmiem narzekać na jakikolwiek ból! No i wszystko się przelało kiedy 9 zaszła... i tego bylo już za wiele a my dalej torbiel i czekamy kolejny miesiąc. Ale czekamy i modlimy się że to może już ostatni ? a jak nie to poczekamy następny i następny. U mojej 9 koleżanki w 3 miesiącu przestało bić serduszko dziecka - przeżywa teraz koszmar...a ja myślę sobie, niech cały świat zajdzie, ja poczekam i modlę się aby nas coś takiego nie spotkało. Może nigdy się nie doczekamy ? a może za 10-11 miesiący będzie już z nami ? Życia nie przeskoczysz... bądź silna, ta siła chyba z czasem przychodzi! Trzymam za Ciebie kciuki!
      • maja11-25 Re: Gdzie podziewa się Bóg? 29.10.08, 21:23
        luliczku 78 trzymaj sie nie wiem co napisac bo gdy
        czytalam to lzy mi same splywaly twoje dziecko ktorego
        napewno sie doczekacie podziekuje mamie ze tak mocno o
        niego ;walczyla ; pozdrawiam trzymaj sie
        • luliczek78 Re: Gdzie podziewa się Bóg? 29.10.08, 21:49
          Dziękuję Maju. Walczymy mocno, ale każda z nas walczy mocno na swój sposób i pewnie każdej z nas te małe szczęscie sie należy i z całą pewnością każda z nas mogłaby się na Boga obrazić za podły los. Ja przestałam się na Niego gniewać kiedy uświadomiłam sobie co będzie jaśli zajdę w upragnioną ciążę? wtedy wrócę do Niego jak pokorne cielę z prośbą o zdrowe dziecko ? o szczęśliwe dla maleństwa dzieciństwo? Nie wybierajmy sobie modlitwy do Boga kiedy nam wygodnie, to nie o to chodzi. Ale rozumiem te z nas które tą wiarę straciły, bo ten czas miesięcznego czekania tak nas rani, że pewnie jesteśmy poobijane już w każdym calu..a kopniaki kiedy oglądamy dzieci znajomych na naszej-klasie to też dla nas nic miłego.Bo dlaczego Oni mają a my nie ? Też mi się czasami chce płakać - bo weź tu nie płacz nad losem? Kurcze, pewnie jeszcze morze łez przede mną, ale cóż ? każdy ból,każdy zastrszyk i każda łza jeśli tylko zbliżają nas do macierzynstwa są do zniesienia! Wiesz Maja ? ja sama temu maluchowi opowiem, że jego rodzice walczyli o niego tak jak to tylko było możliwe czasami zbliżając się do absurdów smile, mam nadzieję że będzie mi dane taką rozmowę przeprowadzić! I Wam również tego życzę !
          pozdrawiam,
          kobita która walczy i walczy i wierzy
          • aurita Re: Gdzie podziewa się Bóg? 30.10.08, 00:11
            Moge tylko was przytulic...
            Mam dziecko ale na zawsze bede jedna z was
            • dagmara-k Re: Gdzie podziewa się Bóg? 30.10.08, 00:18
              aurita, bardzo dobrze jest cie ciagle jeszcze tu spotykac, nawet w tak smutnych
              watkach.
              zabciu, moze mam latwiej, bo kiedy trace ciaze nie mysle o bogu. z mojej
              perspektywy go nie ma. inni mowia, co nam zostanie, jesli nie wiara? mi zostaje
              nadzieja i milosc. a to jeszcze jest bardzo duzo. nawet sama milosc, to tez
              bedzie bardzo duzo.
              bardzo mi przykro, wspolczuje i rozumiem.
              • kama-25 Re: Gdzie podziewa się Bóg? 30.10.08, 08:18
                A ja napisze Wam tylko pewną przypowieść, która chyba troche daje do
                myslenia, przynajmniej dla mnie. Ja zawsze jak do tego wracam to
                płaczę.

                "Pewien człowiek dożył swych dni, ze spokojem odszedł na spotkanie z
                Bogiem. Spotkał Go na piaszczystym brzegu morza. Spacerując, przed
                oczami
                człowieka przewinęło mu się całe jego życie a za spacerującymi
                pozostawały ślady stóp człowieka i Boga. Gdy już zobaczył wszystkie
                sceny swego
                życia obrócił się i zauważył, że na piasku czasem widać dwa ślady a
                czasem tylko jeden, i to w najtrudniejszych chwilach jego życia, gdy
                najbardziej cierpiał... Smutny zapytał Boga:

                - Panie! Modliłem się do Ciebie abyś mnie nie opuszczał. Obiecywałeś,
                że jeżeli będę kroczył Twoimi ścieżkami zawsze będziesz przy mnie. A
                teraz widzę w najtrudniejszych chwilach mego życia tylko jeden ślad!
                Panie! Dlaczego opuszczałeś mnie gdy potrzebowałem Ciebie
                najbardziej?

                - Zbyt ciebie kocham by cię opuścić. - odparł Bóg - Dziecko, w
                chwilach
                twego cierpienia, tam gdzie widzisz tylko jeden ślad, niosłem cię na
                rękach."
                • lady_iris Re: Gdzie podziewa się Bóg? 31.10.08, 17:20
                  Ja wierzę w Boga... Ale zaczynam wątpić w Jego miłosierdzie. I nie
                  pojmuję tej okrutnej, pokrętnej logiki karania i nagradzania...
                  A propos tej przypowieści, którą przytoczyła kama-25:
                  .- Zbyt ciebie kocham by cię opuścić. - odparł Bóg - Dziecko, w
                  > chwilach
                  > twego cierpienia, tam gdzie widzisz tylko jeden ślad, niosłem cię
                  na
                  > rękach."

                  Sęk w tym, że chyba żadna z nas w trudnych chwilach nie czuje, że
                  Bóg niesie ją na rękach, gdy sama nie ma już siły iść...
    • maja11-25 Re: Gdzie podziewa się Bóg? 30.10.08, 09:18
      dziewczyny tak naprawde to chodzi o to dlaczego BOG daje dzieci
      osobom o ktorzch juz wspominalzscie na poczatkach postow a
      nas ,normalne , kobiety tak omja nie jest to sprawiedliwe ale
      niestetz tak jest pozdrawiam
      • zabcia35 Re: Gdzie podziewa się Bóg? 30.10.08, 10:43
        Dziewczyny, dziekuję Wam za ciepłe słowa mimo moich gorzkich i
        kontrowersyjnych.
        Podziwiam Was za spokój, mądrość i pokorę, której mi brak w tym
        momencie.
        Luliczku, pięknie żyjesz i zasłużyłaś zresztą tak jak Wy wszystkie
        na dar bycia mamą.
        Ale ja podobnie jak kilka innych tu zabierających głos nie widze
        żadnego sensu w tych innych planach Boga wobec mnie.Bo bycie dobrym
        rodzicem i poświęcenie się dzieciom to nie jest fanaberia, to
        pragnienie dźwigania bólu, ciąży, porodu ,to powinno sie Bogu
        podobać.
        Nie rozumiem sensu tej niesprawiedliwości jeśli Bóg istnieje, te
        porzucane , niechciane dzieci.Ktoś powie to po to ta niepłodność by
        te dzieci ktoś przygarnął.PYTAM GDZIE SENS takiego myślenia? Nie
        było by lepiej i prościej gdyby dzieci rodziły sie tam gdzie rodzice
        ich wyczekują i pragną ?
        Jedna z Was napisała, ze jest na świecie tyle nieuleczalnych chorób,
        cierpienia, umierających dzieci.No właśnie i gdzie tutaj szukać
        obecności Boga jako dobrego Ojca? To dla mnie tez dowód jego
        nieczułości i obojętności na ludzka krzywdę zwłaszcza że tak często
        te najgorsze tragedie spotykaja tych dobrych, tych modlących się do
        niego i wierzących mimo wszystko.
        Jak można kochac Ojca który skazuje z premedytacją na cierpienia
        własne dzieci????
        Ja mam do niego żal że jest niesprawiedliwy I nie chodzi tu o mnie
        ale o te krzywdy i cierpienie które widzę każdego dnia.
        Staram sie znaleźć jakieś uzasadnienie i jedynie myślę, że może
        spotkanie z cierpieniem drugiego człowieka daje nam szanse by sie
        uwrażliwić i otworzyć dla niego. Ale dlaczego nasze uwrażliwianie i
        uduchawianie ma sie odbywac kosztem tego który cierpi? Dlaczego ktoś
        musi być tym kozłem ofiarnym ?
        Nie odnajduję w tym Bożej miłości.A Bóg jawi mi się jako
        bezwzględny, wszechmocny ale okrutny...
        Chciałabym powiedzieć bede się za Was modlić, ale ja juz nie wierze
        w siłe modlitwy, więc powiem że z całego serca pragnę i życzę Wam
        spełnienia się w tej najpiekniejszej na ziemi misji jaką jest
        macierzyństwo I bardziej niż w Boga wierzę w Was i w to, że
        doczekacie się swoich małych-wielkich SKARBÓW .
        • krolik1107 Re: Gdzie podziewa się Bóg? 30.10.08, 12:33
          Może temu Bogu nie podoba się to, że to, co miało być dla kobiet
          karą, stało się nagrodą? Jestem niewierząca.
    • maja11-25 Re: Gdzie podziewa się Bóg? 30.10.08, 11:29
      • zabcia35 do Królika 30.10.08, 13:05
        Kobieto to co napisałaś ma tak głęboki sens , ze brak mi słow by
        powiedziec jakie wrażenie zrobiło na mnie Twoje przemyślenie.
        Ono przywraca wiarę w Boga! MASZ RACJĘ przecież : będziesz w bólu
        rodziła- to słowa BOGA który w ten sposób chciał ukarać kobiety,
        więc jak może dawać nam dzieci, skoro ten ból porodowy jest naszym
        marzeniem i nagrodą ?!
        Dzieci rodzą te kobiety dla których poród jest cierpieniem i
        przekleństwem.
        Oto cała tajemnica skad tak wiele niechcianych ciąż i tak wiele
        niepłodnych kobiet marzących o porodzie!
        Ale za tą prawdą jest kolejna, że BÓG nie jest wcale miłosierny,że
        nie potrafi wybaczać i karze kobiety tylko za to, że istnieją.
        Nijak nie pozwala to pokochac Boga jako dobrego Ojca...
        Ja nie chcę takiego Ojca
    • coco17 Re: Gdzie podziewa się Bóg? 30.10.08, 16:29
      Kochana wiem co czujesz.Sama przechodziłąm przez to ponad 6
      lat.łapałam sie wszystkiego,super lekarze,wróżki,zioła,wypady na
      wczasy,nawet pilam w "te" dni,zeby nie
      myslec,bioenergoterapeuci,paciorki,msze,pielgrzymki do świetych
      miejsc(6 razy w roku Czestochowa-to drugi koniec
      Polski),medytacje,łańcuszki,które miały sprawić,ze po ich
      wypełnieniu spełni się to ,o czym marze.Łzy,depresje,potem kryzys
      małżeństwa,który pojawił sie wlasnie z tego powodu.Kryzys wartości
      religijnych,te wszystkie porazki,te wszystkie pytania do
      Boga,ludzi.dlaczego ja?Dlaczego nie kończą sie moje katusze?Nawet
      zadawalam sobie pytanie dlaczego ja musze czekac dluzej niz inne
      dziewczyny.
      Pomogła mi silna wola.tAK SILNA,ŻE NIE STRACIŁAM NADZIEI
      NIDGY.zawsze po porażce wstawałam,bo musialam walczyć dalej.Co nie
      zniszczy -to wzmocni.
      ZObaczysz,przyjdzie na Czas na Ciebie.Głowa do góry i nie poddawaj
      się.
      coco17
      • mytest Re: Gdzie podziewa się Bóg? 30.10.08, 16:41
        A ja urodziłam martwe dziecko na przełomie 5 i 6 miesiąca (trzecie in vitro z
        tylko jednym zarodkiem z wadą genetyczna śmiertelną). Teraz prawdopodobnie mam
        zrosty po łyżeczkowaniu i ... to już będzie koniec !
        To jest czysta biologia, nikt tym nie steruje ani nie ma to żadnego głębszego
        sensu. Jak się zasieje słonecznik to też czasami nie wychodzi.
        • nelcia181 Coco przeraziłaś mnie 30.10.08, 19:11
          bo ja właśnie jeżdżę po świętych miejscach, w Częstochowie jestem średnio co 2
          miesiące, chodzę po lekarzach, daję na Msze i wciąż wierzę, odmawiam modlitwy,
          ale z Twojego postu widzę, że jednak się doczekałaś, chyba dobrze Cię
          zrozumiałam? A to mi znów daje nadzieję, póki mogę wstać, póty się będę modlić i
          błagać o dziecko, bo Anna płakała nieutulona w bólu i się odczekała, a była
          bezpłodna, to mnie osobiście daje NADZIEJE, ale nikogo nie oceniam, natomiast
          wszystkim życzę wytrwałości.
          • eevcia Re: Coco przeraziłaś mnie 30.10.08, 21:36
            zabcia35-
            ja przed chwila przeczytałam ze TY juz masz dwoje dzieci,
            więc nie wiem jak mozesz pisac -gdzie jest Bóg--
            powinnas mu byc wdzieczna ze dał Ci te dwójkę,
            inne kobiety niestety nie miały tego szczescia ....
            • ikakole Re:Gdzie podziewa sie Bog????? 30.10.08, 22:07
              Sama zadawalam sobie to pytanie wielokrotnie.Od lat na szyi nosze
              Cudowny Medalik,odwiedzilam wszelkie mozliwe miejsca pielgrzymkowe
              na swiecie,modlila sie za mnie cala rodzina i znajomi(ci ktorzy
              jeszcze mi zostali)Zaczelam szukac odpowiedzi na to pytanie miedzy
              innymi czytajac tez Biblie.A ostatnio przeczytalam piekna ksiazke,
              dzieki ktorej zrozumialam ze czasami traktujemy Boga jak zlota rybke
              do spelniania naszych marzen.A tym czasem On pragnie aby Go stawiac
              na pierwszy miejscu w naszym zyciu,wtedy wszystko inne przyjdzie nam
              duzo latwiej.Niestety czasem Pan Bog doswiadcza nas przez rozne
              cierpienia ale nie mozna tracic wiary i nadziei pamietajmy ze po
              burzy zawsze swieci sloncesmileTa ksiazka mowi rowniez o tym ze
              szczescie przychodzi do nas wtedy gdy juz pogodzimy sie z dana
              sytuaja i zaakceptujemy to co Bog nam dal.
              Teraz chyba rozumiecie dlaczego tyle dziewczyn zostaje szczesliwymi
              mamami gdy juz sobie odpuszcza ze staraniami albo adoptuja.
          • coco17 Re: Coco przeraziłaś mnie 04.11.08, 09:18
            tak dobrze mnie zrozumiałas.jestem w 6 tyg ciąży.ale cały czas sa
            obawy.jednak mysle sobie,ze jesli zesłał mi Bóg tę radość to da mi
            się nią cieszyć do końca.
            kiedy dowiedziałam się na usg ze widać jedno dziecko (taka kropka)
            zaczęlam rozwazac ,że to tez tak musiało byc,po tygodniu lekarz mi
            mowi,ze sa dwa.dopiero wtedy doszlo do mnie jak bardzo jestem
            szczesliwa,ze wreszcie jestem w ciąży.w nastepnym tygodniu znow mi
            mowi ,ze cos nie tak,bo drugiego nie widac.I do piatku mam
            niepewnosc.Jednak nie trace nadziei,może sie schowało?
    • luna67 Re: Gdzie podziewa się Bóg? 30.10.08, 23:24
      Zabciu, napisalas: "PYTAM GDZIE SENS takiego myślenia? Nie
      było by lepiej i prościej gdyby dzieci rodziły sie tam gdzie rodzice
      ich wyczekują i pragną ? "

      Bardzo proste: wymarby narod ludzki z wygondosci, takim mysleniem i poczynaniemsmile
      Ale zarty na bok.

      Nie bede ciebie pocieszac, gdyz jestem w takiej samej sytuacj (albo jeszcze
      gorzej), stracilam juz min. 2-ke "gwiezdnych dzieci", nie widzac je, nie tulac
      je w moich ramionach, nie czujac ich zapachu, nie wiedzac czy to dziewczynka czy
      chlopiec, tylko trzymajac pozytywny test i wiadomosc z kliniki: " gratulacje,
      pani jest w ciazy"smile..... och to bylo piekne.

      Po stracie, bol byl nie do zniesienia, przebylam ta sama metamorfoze co ty, wiec
      nie potepiam ciebie. Mialam depresje, nie zjawialam sie w firmie, nie
      sprawdzalam, dzieki Bogu moje pracownice byly samodzielnesmile

      Ale z drugiej strony jestem wdzieczna (moze to obrona przed zalamaniem sie????),
      moze moja terapeutka maczala w tym palce?smile

      ; mam sasiadke, ktora stracila dziecko w czwartym tygodniu zycia,...., nosila je
      9-c miesiecy, rodzila je z wielkim cierpieniem i wyczekiwaniem, tulila je,
      karmila je, poznawala po zapachu, urzadzila pokoik, planowala juz przedszkole
      itd. wiec sie sama siebie zapytalam:
      moze pan Bog mi to wieksze cierpienie zaoszczedzil????????

      Przyjelam to na poczatku tak jak ty; zla na Boga na caly swiat (po 4 latach
      niepowodzen i wydaniu w klinikach fortuny)sad((

      Wiem, ze w wieku ok. 40 lat nie doczekam sie juz potomka, a to boli, rozrywa
      piers, jakis klusek siedzi w gardle, jak moje pracownice przychodza do mnie ze
      "swiezymi bobaskami", a pozniej placze jak nikt nie widzi majac jeszcze w
      nozdzach zapach niemowleciasad((
      bo wiem co to maciezynstwo, ono jest najpiekniejszym stanem na ziemi.

      Wiesz czego sie boje?..., ze majac lat 50 bede nadal cierpiala...... (bylam juz
      u psychologa, ale nie pomoglsad), i znowu narzucja sie pytania, Boze
      dlaczego?????.............., ale Boga nie obwiniam, bo moze to moja wina? ze tak
      pozno sie zorientowalam? moze za dlugo bralam tabsy?, a moze ta konizacja w
      dupe wszystko szczelila?....,moze zlekcewazylam jakies symptomy?....eeechhhh....

      Nie martw sie, wiara czyni cuda, w twoim przypadku; doczekasz sie dzieciatka
      (postawilam karty, tak dla zartusmile), a w moim; wnuka w grudniusmile))))))

      Pozdro..., Gocha

      • nelcia181 jak to wnuka? 30.10.08, 23:59
        Luna jestem mało kumata, jak to wnuka? Doczekałaś się?
      • alizeis Re: Gdzie podziewa się Bóg? 31.10.08, 19:08
        Zabciu, wiem co czujesz, bo sama stracilam 3 ciaze w 9-11 tygodniu
        (jedna blizniacza)i rozumiem ten bol.
        Rozumiem tez twoje mysli co do Boga. Czuje podobnie. Wierze w Jego
        istnienie ale nie wierze w ten obraz serwowany przez kosciol:
        milosiernego Ojca, kochajacego nas. Wydaje mi sie, ze zostalismy
        wraz z calym swiatem po prostu pozostawieni sami sobie. Bog nie
        ingeruje w nasze zycie, nie reaguje na prosby i modlitwy (no, moze w
        wyjatkowych przypadkach, na palcach jednej reki mozna je pewnie
        policzyc) - po prostu mamy sobie sami radzic. Wiec nie oczekuje juz
        sprawiedliwosci czy pomocy.
        Mam 40 lat, dzieci tylko ta 4 aniolkow i tak juz pozostanie. Nigdy
        nie bede mama. Juz sie o pomoc w tej dziedzinie nie modle. Bo i po
        co, skoro moje modlitwy beda ignorowane.
        Nie czuje sie odpowiedzialna za swoja bezplodnosc. Nie odkladalam na
        pozniej, nie stawialam kariery na pierwszym miejscu itp. Po prostu
        nie bylo z kim. A teraz gdy jest, to sie nie da.
        I to jest zycie. Chocbym walila glowa w mur, nikogo (lacznie z
        Bogiem) to nie obchodzi. Wiec szkoda glowy. Wpadam w totalne
        zobojetnienie na wszystko.
        Z jednej strony smutne, a z drugiej polecam - nic cie nie rusza....
    • anna.8 Re: Gdzie podziewa się Bóg? 30.10.08, 23:57
      Zabciu, wiem co czujesz,ja też utraciłam ciąże dwa razy, boli bardzo, myśli były
      okropne. Mam nadzieje ze będzie dobrze;i ze w końcu nam sie uda, ale narazi
      musimy wieżyc i walczyć z całych sił. Pozdrawiam
      • nelcia181 Re: Gdzie podziewa się Bóg? 31.10.08, 00:05
        Leżałam kiedyś w szpitalu (problemy z gardłem odwieczne) i tam poznałam
        fantastyczną kobietę, miała 35 lat, ja wtedy chyba 20 i nie zapomnę jednej
        rzeczy, jak mówiła, że 8 lat starała się z mężem o dziecko, a zaczęła się
        starać, gdy miała 19 lat, bo zaraz po maturze wyszła za mąż, powiedziała też, że
        już po porodzie syna, zupełnie straciła ochotę na seks, zupełnie odrzucało ją na
        myśl o seksie, bo 8 lat starań odcisnęło na nich piętno. Wszystko jest takie
        skomplikowane i ze sobą powiązane, boję się tych kryzysów w małżeństwie, o
        których piszecie, boję się jutra bez dziecka, obwiniania, ciszy w mieszkaniu,
        samotności, a najbardziej Świąt i starości...
        • hania2005 Re: Gdzie podziewa się Bóg? 31.10.08, 16:42
          Ciągle zadaję sobie to pytanie, gdzie jest Bóg, i jakie ma wobec
          mnie zamiary.... Właśnie wróciłam z grobu moich dzieci,kupiłam im
          piekne białe serce z białych kwiatów....... i choc teraz jestem w
          ciąży to serce bardzo mnie boli. wrociłam i ryczę, weszłam na forum
          i natknęłam sie na ten watek....Maluchy Powinny sie urodzic własnie
          rok temu o tej porze, a już w lipcu miały pierwszą rocznice urodzin
          i smierci. Ciąża była z inv. Myslałam po co mi je dał a potem
          zabrał, potem myślałam ze to kara za inv...ale teraz jestemw ciązy
          naturalnej i mimo wszystko modle sie do NIEGO każdego dnia aby
          pomógł mi donosić te ciążę. Własnie zaczynam ten feralny tydzien
          kiedy urodziłam chlopców i boje sie ze urodze znowu za wczesnie.

          Poronienia tez miałam, ciąże pozamaciczna tez i każda strata bolała
          ale śmierć dwójki żywo urodzonych dzieci jest nie do opisania. O
          poronieniach nie mysle, nie pamietam ale o utraconych synkach nie
          moge przestac mysleć.
          Bóg..........myśle sobie że jeszcze nie teraz, może nie za 2, 3 lata
          ale kiedyś zrozumiem po co je straciłam, On widzial w tym jakis
          głębszy sens, którego ja nie dostrzegam w tym bólu.
          Ale chociaż modle sie codziennie, do kościołanie chodze, od pogrzebu
          dzieci nie chodze bo widokołtarza mnie boli, wchodze i widze dwie
          białe trumienki.

          Ale wierze, jeszcze w NIEGO wierze......................
          Życze wam wszytskim abyście zostały mamusiami, zycze z całego serca.
          • lusiasia Re: Gdzie podziewa się Bóg? 31.10.08, 16:56
            ja przestaje wierzyc, jedna kolezanka powiedziala ze zlo czynia ludzie, ale ona
            nie zna mojego problemu i ja nadal nie rozumiem dlaczego komus urodzi sie
            niechciane dziecko, albo 5-6 dziecko, a ja nie moge miec ani jednego...
            dlaczego ludzie zabijaja swoje dzieci (w tym tez aborcja) a nie chca dac do
            adopcji, dlaczego Bog wogole daje dziecko komus ktos je zbije?
            nie mam odpowiedzi i nie wierze, albo przestaje wierzyc
            nie mieszkam w Polsce i nie znam w sumie tu gdzie mieszkam nikogo kto wierzy w
            Boga, w Polsce nie do pomyslenia, tutaj tak zwyczajne
            i dzieci sie rodza
            • last_tara Re: Gdzie podziewa się Bóg? 31.10.08, 17:24
              w cywilizowanych,wysokorozwinietych krajach bedzie sie rodzic
              jeszcze mniej dzieci, natomiast wszystkie biedne beda w dzieci
              obfitowaly,problem nieplodnosci u dobrych,inteligentnych ludzi
              nasila sie, bo generalnie mowiac swiat schodzi na psy,a swiadomosc
              (umysly)ludzi narodzonych i nenarodzonych sa w coraz gorszym stanie,
              pelne pozadania,gniewu itym podobnych zlych uczuc.Wskutek czego nie
              ma karmy dla dobrych urodzen, tylko jest czas dla dzieci pijakow
              itd...wszelkie boskie istoty nie maja tu nic do rzeczy. jestem
              buddystka,podrawiam
    • martusia19802 Re: Gdzie podziewa się Bóg? 31.10.08, 20:20
      A wczesniej?? Brałaś tabletki antykoncepcyjne? Stosowalas inne
      srodki by zapobiec ciazy?
      • insomnia0 Re: Gdzie podziewa się Bóg? 31.10.08, 20:27
        nie bardzo rozumiem, jakie ma to znaczenie??
        • martusia19802 Re: Gdzie podziewa się Bóg? 31.10.08, 20:33
          Takie, że najpierw człowiek gardzi życiem, które daje Bóg.. Zamyka
          się na nie, nie chce dzieci, a potem za pstryknięciem palca Pan Bóg
          ma mu je dać !! Nie róbmy sobie żartów z Pana Boga..
          • alizeis Re: Gdzie podziewa się Bóg? 31.10.08, 20:44
            No ja to czuje jakby On robil sobie ze mnie zarty. Po co dawac i
            odbierac? Lepiej w ogole nie dac zamiast kazac mi przechodzic przez
            3 straty.
            Zawsze bylam tzw "grzeczna dziewczynka" - bylam posluszna, uczylam
            sie, na religie chodzilam, do kosciola tez (i to faktycznie na msze
            a nie za kosciol na "romanse"), po krzakach nie latalam... i guzik z
            tego mam.
            Te moje kolezanki, ktore mi wtedy stawiano za przyklad zlego
            zachowania, maja teraz rodziny, dzieci juz niemal dorosle, a ja
            guzik z pentelka (tylko sie na niej powiesic).
          • insomnia0 Re: Gdzie podziewa się Bóg? 31.10.08, 21:05
            a kim Ty jestes aby oceniac innych? taka idealna? taka co wie innym powiedziec?
            I nie mieszaj Pana Boga.. bo gdyby to od Boga zalezało to nie byłoby takiej
            niesprawiedliwosci na swiecie! Moja kolezanka nie stosowała nigdy antykoncepci..
            ona zwyczajnie jak wpadłą- dodam 3 razy to usuwała!!!! obecnie ma 2 letnie
            dziecko..i co Ty na to? Czy ona nie gardziła życiem?
            Bzdury opowiadasz.. nie masz pojecia co to jest niepłodnosc odnosze wrazenie. To
            ze ktos kiedys stosował tabletne, czy prezerwatywe oznacza jedynie ze podchodził
            do zycia bardzo odpowiedzialnie.
            Pycha za Tobą przemawia! to tez grzech..
            • nelcia181 Insomnia nie rozumiem Cię 31.10.08, 22:23
              może i chcesz dobrze, ale źle odbieram to, co piszesz, bo nie wszystkich można
              jedną miarą, ja nie brałam tabsów antykoncepcyjnych, a mój m. ma kłopoty, a znam
              parę, która czekała z tym do ślubu, poznali się na Oazie przy kościele, oboje
              bardzo wierzący , a dzieci nie mają, bo Bóg im nie dał, a swoim dzieciom mogli
              by przekazać takie wartości, o których my tylko słyszymy i jak to wytłumaczyć?
              • insomnia0 Re: Insomnia nie rozumiem Cię 31.10.08, 22:35
                Bóg nie ma wpływu na to co dzieje się na ziemi. Ja tak uważam. Bóg zapewne kocha
                kazde zycie ..ale on nie przydziela -mowiąc brzydko dzieci..
                Chcialam zaznaczyc ze antykoncepcja nie ma znaczenia rowniez.. to jakies chore..
                tzn jesli brało sie tabletki to niby co? kara w postaci bezpłodnosci czy
                niepłodnosci?
                Tak po prostu jest.. wszytsko niezalezne od nassad
                • nelcia181 Re: Insomnia nie rozumiem Cię 31.10.08, 22:45
                  Ja osobiście uważam, że to zależy od Boga, skoro On stworzył świat, daje życie,
                  a dziecko jest darem, to zależy to wyłącznie od Niego, ciężkie to wszystko do
                  wytłumaczenia, ja obecnie wybiegam do przodu, staram się nawet oswoić się z
                  adopcją, bo raczej nie zaznam CUDU, jakim jest ciąża, ból kręgosłupa, ruchy
                  dziecka, chodzenie jak słoń, ale jeszcze płaczę i ciągle czekam na CUD (o
                  naiwności).
    • lilia111 Re: Gdzie podziewa się Bóg? 31.10.08, 21:30
      Witaj zabciu!

      Bardzo mi przykro z powodu twojego cierpienia.Ja dopiero staram się parę
      miesięcy ale już się boje tego wszystkiego co mnie czeka...Ogólnie mam problemy
      z okresem (bardzo długie cykle)i wiem że nie będzie łatwo.Wiesz... ale biorę pod
      uwagę różne opcje.Może Bóg chce ci pokazać inną drogę którą masz obrać?Warto się
      nad tym zastanowić.
      Mam piękną modlitwę dal ciebie:

      Usłysz Panie moje słowa
      zwróć na mój jęk uwagę
      natęż słuch na głos mojej modlitwy, mój królu i mój Boże!
      Albowiem Ciebie błagam,
      o Panie słyszysz mój głos od rana,
      od rana przedstawiam Ci prośby i czekam...

      Nie trać nadziei...smile
      • lusiasia Re: Gdzie podziewa się Bóg? 01.11.08, 06:40
        Bog daje dzieci? Naprawde nie moze juz "zapanowac" nad tym swiatem i rozdowaniem
        jak daje je ludziom ktorzy je pozabijaja... ja znam kolezanke, ktora miala
        aborcje bo nie lubi dzieci, i jej Bog "dal" dziecko a ona je zabila i zyje sobie
        w szczesciu i pogodzie ducha i nawet do kosciola chodzi
        a moze Bog nie chce dac dziecka mojemu mezowi ateiscie, no teraz to rozumie wink

        ja tabletek nie bralam, ja to wlasciwie czekalam do slubu smile
        chyba jako jedyna nie bralam, wszystkie dziewczyny/zony kolegow mojego meza
        braly tabletki i teraz maja 2-3 dzieci kazda

        roznica miedzy nami jest tylko jedna, ja jestem chora a one zdrowe i dlatego
        maja dzieci, a ja ich nie mam, Boga w to nie mieszajmy, Bog raczej sprawil ze
        jestem chora tak jak inni ludzie sa chorzy, a dlaczego? tak wyszlo
        • eva5 Re: Gdzie podziewa się Bóg? 01.11.08, 08:29
          dajcie dziewczyny spokój, czuję się jak na wątku katolickim, wiara to
          indywidualna sprawa, myślałam że to forum ma pomóc a nie kłócić się.
          • lusiasia Re: Gdzie podziewa się Bóg? 01.11.08, 14:22
            moze masz racje, ale nie do zniesienie jest tez czytac zeby sie albo modlic albo
            wyluzowac! zdrowym osobom to sie taki sposobami uda na 100%
        • coldsong Re: Gdzie podziewa się Bóg? 04.11.08, 14:26
          Lusiasia, dokładnie tak samo czuję i mam podobne doświadczenia. Boga
          z tabletkami antykoncepcyjnymi nie można mieszać. Ja osobiście
          bardzo żałuję, że 9 lat temu, zaraz po ślubie, nie zaczęłam zażywać
          tabletek i czekałam na dziecko. Może gdybym je zażywała to moja
          endometrioza nie rozwinęłaby się tak bardzo, każdy normalny okres to
          dla mnie postęp choroby. A moje koleżanki, które latami brały
          tabletki, zaraz po odstawieniu zachodziły...

          Ja staram się nie myśleć, czy to jest kara czy nie. Ostatnio raczej
          myślę zupełnie odwrotnie... Coraz bardziej jestem przekonana, że
          jestem po prostu wyróżniona przez Boga. Inni ludzie (płodni i
          zdrowi) nie mają takich problemów i nie widzą pewnych rzeczy. Ja je
          widzę. Nie chcę powiedzieć, że czuję się przez to lepsza. Jestem po
          prostu inna, może bardziej dojrzalsza, choć ciężko dźwigać ten
          ciężar niepłodności, nawet pomimo podjętej decyzji o adopcji.
    • jasisi Re: Gdzie podziewa się Bóg? 02.11.08, 12:06
      nie wiem czy jestem w lepszej czy gorszej sytuacji od Ciebie,
      chyba lepszej, bo jedno dziecko już mam, choć nieuleczalnie
      niepełnosprawne, o drugie staramy się bezskutecznie od 3 lat.
      Raz zaszłam w ciążę, ale cieszyłam sie nią 1 tydzień, była
      pozamacicznasad
      Nie straciłam jednak wiary w Boga, wierzę że da nam drugie zdrowe,
      że da mojemu dziecku rodzeństwo, żeby nie zostało samo na świecie
      gdy nas zabraknie..
    • titerliturky W Alabamie 02.11.08, 17:32
      Boga nie ma!
      • czupurek10 Re: W Alabamie 04.11.08, 17:17
        Witam,
        Wiem ze jestem w innej sytuacji, mam jedno zdrowe dziecko, chcialam
        miec drugie stad tez czasami przez ostatnie 2-3 lata czytalam to
        forum. Ale moje obserwacje najblizszych znajomych, wszyscy wiek
        powyzej 35 lat sa przerazajace. Z 10 par dwie maja dwoje dzieci,
        jedna troje, dwie pary maja dzieci adoptowane, jedna walczy o swoje
        jedno wymarzone wlasne, reszta ma raptem po jednym i pewnie tak
        pozostanie. Czy to jest dobra statystyka chyba mimo wyszystko nie.
        Mysle ze to nie sprawa Boga to cywilizacja nas doprowadzila do tego
        ze jestesmy słabi. Ja jestem jedynaczka ale to wybor rodzicow, moj
        synek bedzie jedynakiem a to wybor natury. Trudno sie mowi.
        Życzę Wam wszystkim tej ogromnej siły w walce, bo walczyć warto.
        pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka