Dodaj do ulubionych

NBP nauczy cię ekonomii

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.05, 20:36
Skoro współczesna ekonomia jest taka nieomylna, to jak poradzi sobie z faktem,
że w wolnej i niczym nie skrępowanej gospodarce rynkowej wygrywają TYLKO
najlepsi? Wszystko byłoby OK, gdyby przegrani mieli jakąś alternatywę i mogli
się wykazać gdzie indziej, ale niestety poza klepaniem biedy i frustracją nie
mogą na nic liczyć! Co to za naiwność kieruje piewcami liberalizmu, skoro
wzywają ludzi do tego, aby dobrowolnie stawali do wyścigu szczurów, a
przegrawszy dziękowali władzom, że wygrał najlepszy?

Nie jest też rozwiązaniem bezrobocia tworzenie nowych kiepsko płatnych miejsc
pracy, kosztem jednego dobrze wynagradzanego. To nie to samo zarabiać 25
zł/godzi i 5/zł!

Wniosek... Największym wrogiem gospodarki wolnorynkowej jest ona sama, gdy
skazuje większość społeczeństwa na pauperyzację i wykluczenie, nie dając
jednocześnie szansy na wydostanie się z tego błędnego koła.

Rozwiązaniem jest tylko i wyłącznie praca u podstaw, edukacja i zmiana
mentalności ludzi, która pozwoli im na uwierzenie we własne siły. Nie jest
najlepszym sposobem nauki pływania rzucanie na głęboką wodę, tak samo
liberalizacja bez zmiany postawy życiowej obywateli jest skazana na niepowodzenie!
Obserwuj wątek
    • Gość: Cynik78 Kolejny niedouczony populista IP: *.aster.pl 05.06.05, 21:13
      1. Wolnorynkowa gospodarka nie wyklucza rownosci szans. Rowny dostep do wymiaru
      sprawiedliwosci, edukacji i innych publicznych dobr (obronnosc, srodowisko itd)
      jest wrecz warunkiem efektywnego funkcjonowania kapitalizmu w dlugim okresie.

      2. Jezeli za swoja prace pracujac tyle samo dostajesz 5x wiecej (25zl) to ty
      jestes bogaty ale 4 osoby sa na bezrobociu, mozna powiedziec dzieki tobie. I
      kto tu mowi o sprawiedliwosci. Notabene tak dzialaja wlasnie zwiazki zawodowe.

      3. Wrogiem gospodarki wolnorynkowej sa tacy jak ty, inna wersja luddystow
      ktorzy 200 lat temu niszczyli maszyny, twierdzac ze odbieraja ludziom prace.
      Jak widac po zatrudnieniu we wszystkich krajach z gospodarka kapitalistyczna
      jest to bzdura z dwoch powodow. Po pierwsze dzieki wzrostowi wydajnosci wzrasta
      ogolny poziom dobrobytu a po drugie gospodarka nie jest gra o sumie zerowej.
      Zatem jezeli ktos zyska to nie znaczy automatycznie ze ktos inny musi stracic.

      4. Jezeli chcesz dzialac zmiany nastawienia to zacznij od siebie, doksztalc sie
      i idz pomagac innym. Nawet nie wiesz ile osob z wydzialu ekonomii ode mnie
      pracuje w organizacjach wolontariackich.
      pozdrawiam
      • maruda.r Re: Kolejny niedouczony populista 05.06.05, 21:52
        Gość portalu: Cynik78 napisał(a):

        4. Jezeli chcesz dzialac zmiany nastawienia to zacznij od siebie, doksztalc sie
        >
        > i idz pomagac innym. Nawet nie wiesz ile osob z wydzialu ekonomii ode mnie
        > pracuje w organizacjach wolontariackich.

        ***********************************

        Doradzam założyć firmę. Może wtedy Cię oświeci, jak się wprowadza nowe
        technologie i pomaga ludziom, gdy banki na wnioskach kredytowych dla nowych firm
        odpisują: za trzy lata. W tej chwili doszło juz do takich absurdów, że niektóre
        banki zaczęły jako zabezpieczenią kredytu żądać równowartości w gotówce. Tylko
        po co wtedy kredyt?



        • Gość: Cynik78 Re: Kolejny niedouczony populista IP: *.aster.pl 05.06.05, 22:26
          Nie musze zakladac firmy. Przecwiczylem juz bycie studentem, bezrobotnym,
          pracownikiem i szefem. A co do polskich bankow, to mam kilka zarzutow. Ciagle
          za malo maja konkurencji (nalezaloby uproscic przepisy dot. uslug fin.), kilka
          podejrzewalbym o zmowy kartelowe (prokuratura sie klania), a najgorsze jest to
          ze z powodu duzej ilosci obligacji na rynku nie oplaca im sie udzielac kredytu.
          Mozemy za to podziekowac glownie rzadowi Leszka Millera. Mam nadzieje ze
          przyszly rzad zredukuje dlug publiczny. Proponuje wiec zebys poszedl na
          najblizsze wybory jak juz mamy sie pouczac :)
        • niki27 Jesli nie wiesz po co kredyt... 06.06.05, 10:48
          ... to się nie wypowiadaj.

          Uzyskanie zdolności kredytowej to zasadnicza zmiana wiarygodnosci firmy.
          Własnie z tego powodu w niektórych (nie wszystkich!) dotacjach unijnych dla
          firm jest stosowana zasada, że część wkładu własnego pochodziła z kredytu.
          Bo to oznacza, że firmę prześwietla bank.
      • Gość: Aditer Re: Kolejny niedouczony populista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.05, 23:41
        Gość portalu: Cynik78 napisał(a):

        > 1. Wolnorynkowa gospodarka nie wyklucza rownosci szans. Rowny dostep do wymiaru
        > sprawiedliwosci, edukacji i innych publicznych dobr (obronnosc, srodowisko itd)
        > jest wrecz warunkiem efektywnego funkcjonowania kapitalizmu w dlugim okresie.

        Zgoda. Problem w tym, że jakoś nigdy nie słyszałem, aby liberałowie na poważnie
        traktowali ten problem. Najlepszym przykładem niech będzie PO, która powstała
        dokładnie w dniu, jak w Sejmie prezentowany był obywatelski projekt Funduszu
        Edukacji Narodowej. Nikt mi nie powie, że był to przypadek!

        > 2. Jezeli za swoja prace pracujac tyle samo dostajesz 5x wiecej (25zl) to ty
        > jestes bogaty ale 4 osoby sa na bezrobociu, mozna powiedziec dzieki tobie. I
        > kto tu mowi o sprawiedliwosci. Notabene tak dzialaja wlasnie zwiazki zawodowe.

        Bogactwo społeczeństw bierze się z pracy i wiedzy, nie kapitału. Jeśli ktoś
        zarabia 5 zł/godz, to siłą rzeczy nie będzie go stać na dokształcanie własnych
        dzieci, kursy doskonalające itd... W dłuższej perspektywie społeczeństwo traci
        na tym, a taki delikwent popada we frustrację, która objawia się wysokim
        poparciem dla Samoobrony, LPR itp.

        > 3. Wrogiem gospodarki wolnorynkowej sa tacy jak ty, inna wersja luddystow
        > ktorzy 200 lat temu niszczyli maszyny,

        Mylisz się, problemem są tacy jak ty, którzy doprowadzają ludzi do takiego
        szaleństwa... Człowiek, którego traktuje się z godnością, wykształcony, raczej
        nie będzie winił maszyn za swój los, ale jeśli ludzi traktuje się jak bydło, a
        potem wyrzuca na bruk nie dając szansy na lepsze życie - to proszę się nie
        dziwić takim nieracjonalnym zachowaniom.

        > Po pierwsze dzieki wzrostowi wydajnosci wzrasta
        > ogolny poziom dobrobytu a po drugie gospodarka nie jest gra o sumie zerowej.
        > Zatem jezeli ktos zyska to nie znaczy automatycznie ze ktos inny musi stracic.

        Problem w słowie "ogólny"... Zwycięzca bierze wszysko!

        > 4. Jezeli chcesz dzialac zmiany nastawienia to zacznij od siebie, doksztalc sie
        > i idz pomagac innym. Nawet nie wiesz ile osob z wydzialu ekonomii ode mnie
        > pracuje w organizacjach wolontariackich.

        Chwała im za to! I o to mi cały czas chodzi - takie inicjatywy należy bardzo
        intensywnie wspierać, ba - nie ma takich pieniędzy, których na taki cel nie
        można by było przeznaczyć.

        A co do mnie... Mam 2 fakultety i to w dwóch różnych zawodach najbardziej
        poszukiwanych w UE. O siebie się nie martwię, gorzej z innymi.
        • Gość: Cynik78 Re: Kolejny niedouczony populista IP: *.aster.pl 06.06.05, 01:19
          > Bogactwo społeczeństw bierze się z pracy i wiedzy, nie kapitału.
          A to dziwne. Na studiach i w pracy nauczylem sie ze produkcja jest
          funkcja pracy, kapitalu i technologii...

          Te 5 zl jest umowne. Przy zderegulowanym rynku bezrobocie bedzie bliskie
          naturalnego a place podstawowe minimalne blisko minimum socjalnego.

          Sorry, nie mam kogo doprowadzac do szalenstwa bo obecnie nikogo nie
          zatrudniam. :D Od sprawiedliwego traktowania ludzi z godnoscia sa sady no i
          wybory, zeby madrze glosowac na tych ktorzy ustanawiaja sprawiedliwe prawo.
          Zwyciezca bierze wszystko? Chyba nie znasz teorii gier i rownowagi Nasha. Tak
          samo jest w zyciu, o ile kiedys handlowales.

          > Mam 2 fakultety i to w dwóch różnych zawodach najbardziej
          > poszukiwanych w UE.
          Tlumacz i sekretarka? Nie moglem sie powstrzymac :D
          Mi mozesz mowic informatyk i ekonomista...

    • Gość: Cynik78 Sierakowski to nie lewica to Lepper dla dzieciakow IP: *.aster.pl 05.06.05, 21:24
      Problem polega na tym ze Slawomir Sierakowski nie dysponuje zadnym zakresem z
      gatunku wiedzy gospodarczej, a w zamian prezentuje zbior ideologicznych
      klamstw. Szkoda ze NBP nie odeslal go do wlasciwych ksiazek. Dla mnie lewica to
      np. Ryszard Bugaj, jest kompetentny - doktor ekonomii i jest czlowiekiem
      uczciwym, czego w polskiej lewicy praktycznie nie ma. Z takim czlowiekiem mozna
      rozmawiac o wszystkim. O czym rozmawiac z Sierakowskim, ktory swoja pyskowka
      przypomina Leppera w wersji dla studentow?...
      • maruda.r Re: Sierakowski to nie lewica to Lepper dla dziec 05.06.05, 21:46
        Gość portalu: Cynik78 napisał(a):

        > Problem polega na tym ze Slawomir Sierakowski nie dysponuje zadnym zakresem z
        > gatunku wiedzy gospodarczej, a w zamian prezentuje zbior ideologicznych
        > klamstw. Szkoda ze NBP nie odeslal go do wlasciwych ksiazek.

        ******************************

        Myślę, że Wójtowicza też można odesłać do tych książek.

        • Gość: Cynik78 Re: Sierakowski to nie lewica to Lepper dla dziec IP: *.aster.pl 05.06.05, 22:27
          A konkretnie co mu zarzucasz? Co zle napisal albo zrobil?
          • bush_w_wodzie wojtowicz 05.06.05, 22:37
            siedzi w nbp juz od polowy lat 80-tych.

            a wiec wdrazal nam radosnie jaruzelska szkole ekonomii

            potem byl plan balcerowicza - urzedowo okreslany mianem wielkiego sukcesu - ale
            de facto kosztowal polske 10 mld usd ktore uciekly z kraju 20% spadku pkb i -3
            mln miejsc pracy. dzieki stworzeniu znakomitych mozliwosci do arbitrzzu
            walutowego...

            koniec lat 90-tych. wojtowicz jest juz w rpp - tej rpp ktora nigdy nie
            zrealizowala wlasnego celu inflacyjnego - za to pomogla w odparowaniu kolejnego
            miliona miejsc pracy i - dlugotrwalej stagnacji gospodarczej
            • Gość: Cynik78 O, to juz bardziej konkretnie :) IP: *.aster.pl 05.06.05, 23:04
              Z tym ze 20% PKB to moim zdaniem wynika bardziej z urealnienia rynku zarowno
              towarowego jak i finansowego. To samo z 3 mln miejsc pracy. Dosyc duzo pamietam
              z tamtego okresu, ile osob "pracowalo" obijajac sie albo ciezko pracujac, tyle
              ze w niedochodowych branzach.
              Z celem inflacyjnym zgadzam sie, mozna bylo prowadzic mniej restrykcyjna
              polityke, natomiast z tym mln miejsc pracy i stagnacja to przeceniasz krzywa
              Philipsa. To dziala tylko w krotkim okresie i nie na taka skale.
              • bush_w_wodzie Re: O, to juz bardziej konkretnie :) 05.06.05, 23:20
                Gość portalu: Cynik78 napisał(a):

                > Z tym ze 20% PKB to moim zdaniem wynika bardziej z urealnienia rynku zarowno
                > towarowego jak i finansowego. To samo z 3 mln miejsc pracy. Dosyc duzo
                > pamietam z tamtego okresu, ile osob "pracowalo" obijajac sie albo ciezko
                pracujac, tyle ze w niedochodowych branzach.



                to jest prawda. jest jednak tazke przwda ze nbp zamrazajac kurs usd na 1,5 roku
                i utrzymujac stopy depozytowe nbp na poziomie 25-100% (a kredytowe znacznie
                wyzszym bo siegajacym ponad 2000% w styczniu 1990) stworzyl rewelacyjne warunki
                do arbitrazu walutowego i drenazu polski z dewiz - do czego zreszta doszlo - na
                kwote ok 10 mld usd w latach 1990 i 1991


                > Z celem inflacyjnym zgadzam sie, mozna bylo prowadzic mniej restrykcyjna
                > polityke, natomiast z tym mln miejsc pracy i stagnacja to przeceniasz krzywa
                > Philipsa. To dziala tylko w krotkim okresie i nie na taka skale.


                nie chodzi o staromodna krzywa philipsa tylko raczej o relacje kursowe oraz cene
                kredytu i ich wplyw na konkurencyjnosc gospodarki oraz poziom inwestycji
            • bush_w_wodzie wojtowicz - moze cos na temat fozz? 06.06.05, 11:11
              sadze ze ponizsze informacje sa prawdziwe... moze by o tym porozmawiac z panem
              grzegorzem wojtowiczem zamiast o dyrdymalach?


              " target="_blank">www.kp.pis.org.pl/inicjatywy/uchwala-11.htm<...>

              Historia FOZZ jest krótka. Na tyle jednak treściwa, że wyjaśnienie jej zajęło
              prokuraturom niemal 7 lat. FOZZ powstał w okresie schyłku Polski Ludowej, jednak
              rząd Tadeusza Mazowieckiego nie podjął natychmiastowych działań, by fundusz
              zlikwidować. Godzono się, że działalność będzie tajna, co sprzyjało nadużyciom.
              Nie zmieniono ani dyrektora, ani szefa rady, choć rychło pojawiły się pierwsze
              sygnały o nieprawidłowościach w Funduszu. Pytania rodzi także działalność samej
              Rady Nadzorczej. Zasiadał w niej jako przewodniczący Janusz Sawicki, oskarżony
              później o niedopełnienie obowiązków. Był jednocześnie wiceministrem finansów
              odpowiedzialnym za negocjacje w sprawie redukcji zadłużenia. Obok niego w radzie
              znalazły się prawdziwe tuzy ekonomiczne: Dariusz Rosati, Zdzisław Sadowski,
              Grzegorz Wójtowicz (wówczas prezes NBP), Jan Wołoszyn, Jan Boniuk (sekretarz
              rady), a także czasowo Wojciech Misiąg i Sławomir Marczuk.


              <...>


              Nie można pominąć kwestii roli służb specjalnych w działalności FOZZ. W raporcie
              MSW wykonanym dla premiera Jana Olszewskiego ujawniono informację, że Grzegorz
              Żemek był tajnym współpracownikiem II Zarządu Sztabu Generalnego Wojska
              Polskiego, poprzednika Wojskowych Służb Informacyjnych. Prasa informowała
              wielokrotnie, że jego działalność prowadzona jeszcze przed wybuchem afery FOZZ w
              okresie kierowania Bankiem Handlowym International w Luksemburgu dotyczyła
              "powiększania funduszy polskiego wywiadu i późniejszej opieki nad nimi" . Po
              wykryciu afery FOZZ Grzegorz Żemek zniknął na pewien czas z życia gospodarczego.
              Na warszawskim Mokotowie założył spółkę cywilną Doradztwo Finansowe. Według
              doniesień prasowych, firma doradzała w sprawie inwestycji giełdowych Urzędu
              Ochrony Państwa w ramach prowadzonej na początku lat 90. operacji "Zielone
              Bingo". Żemek temu zaprzecza . Związki głównego oskarżonego w sprawie FOZZ z
              Wojskowymi Służbami Informacyjnymi potwierdził przed sądem były zastępca szefa
              WSI płk Zenon Klamecki. Podobne informacje prasowe dotyczyły dwóch członków Rady
              Nadzorczej FOZZ Janusza Sawickiego i Grzegorza Wójtowicza. "Tajne skupowanie
              polskiego długu w latach 1989 - 1990 nie mogło się odbywać bez udziału polskich
              służb specjalnych" - pisała 16 stycznia 1998 r. "Rzeczpospolita".


              <...>


              Prokuratura w toku uzupełnianego śledztwa wydała (31 stycznia 1997 r.)
              postanowienie o umorzeniu postępowania wobec Grzegorza Wójtowicza i Jana
              Boniuka, którym wcześniej postawiła zarzuty, że jako członkowie Rady Nadzorczej
              FOZZ nie dopełnili obowiązków i przez to stworzyli możliwość powstania wielkiej
              szkody w mieniu społecznym (art.217 §1 d. k.k.) - wobec braku cech przestępstwa.

              ---------------------
    • Gość: janek007 Czysta demagogia rozwscieczonych autorow... IP: *.sympatico.ca 06.06.05, 00:27
      Definicja 'ekonomii':
      1.System produkcji, dystrybucji oraz konsumpcji
      2. Wydajne i efektywne uzywanie zasobow
      3. Racjonalne (nie rozrzutne) wydawanie pieniedzy i zasobow
      4. Rozsadne wydawanie zasobow unikajac marnotrawstwa oraz zbednych strat

      System ekonomiczny:
      System produkcji, dystrybucji oraz konsumpcji

      Autorzy pisza:"Ale nauczanie ekonomii bywa obecnie atakowane podobnie jak przed
      1989 r., tyle ze pod innym haslem - walki z "liberalizmem". Do tej swoistej
      krucjaty dolaczyl ostatnio Slawomir Sierakowski artykulem "NBP nauczy cie
      liberalizmu" ("Gazeta" z 27 maja br). Postanowil w nim rozprawic sie
      z "liberalami", lokalizujac ich kwatere glówna w Narodowym Banku Polskim.
      Jednak udalo mu sie dowiesc jedynie, ze nie zna ekonomii. "
      Czysta demagogia rozwscieczonych autorow a Sierakowskiemu udalo sie dowiesc
      dosyc dobrze czegos wrecz przeciwnego i to wlasnie tak rozwscieczylo autorow
      tego artykulu.

      Nie przypominam sobie azeby ktos krtykowal nauczanie ekonomii w sensie
      definicji podanej wyzej. Ekonomia jest to co jest zdefiniowane jako ekonomia a
      wymyslanie autorow ze byla ekonomia z przed 1989 rok oraz ekonomia po 1989 jest
      absurdem. Mozna krytykowac system ekonomiczny np; system socjalistyczny,
      liberalny czy neoliberalny i dla normalnych ludzi nie ma w tym nic zdroznego.
      Wedlug autorow 'system ekonomiczny' poza neoliberalizmem nie istnieje
      (neoliberalizm: A political orientation originating in the 1960s; blends
      liberal political views with an emphasis on economic growth). Autorzy bardzo
      przebiegle uzywaja slowa 'liberalizm' ale jezeli sie zastosuje podstawowa
      arytmetyke to mimo wszystko wychodzi 'neoliberalizm'. Politycy
      promuja 'liberalne myslenie w kategoriach gospodarczych' + NBP promuje 'wzrost
      gospodarki'==neoliberalizm. Nasuwa sie pytanie jaki wzrost i czy jest to wzrost
      ekonomiczny tak jak ekonomia powinna byc rozumiana.

      Autorzy podaja ilu to bedzie korzystac i juz korzysta z programow NBP oraz
      przytaczaja dla porownania rozne kraje jako dowod. Dlaczego wiec po 16 latach
      Polska nie jest w tej samej lidze co byle Niemcy Zachodnie, Korea Poluniowa czy
      Tajwan. Autorzy albo nie sa w stanie pojac roznicy jaka panuje przez ostatnie
      16 w Polsce a sytuacja jaka panowala wtedy kiedy Niemcy zachodnie sie
      rozwijaly. To ze 'liberalizm' (czytaj 'neoliberalizm') jest do kitu najlepszym
      przykladem jest byla NRD oraz obecne Niemcy, po zjednoczeniu. Autorzy sa chyba
      na biezaco z tym co sie dzieje w neoliberalnych gospodarkach na swiecie
      wlaczajac w to USA.

      "Po drugie, autor wiedzialby, ze dla ekonomii - podobnie jak dla kazdej innej
      nauki - nie ma pytan ryzykownych. Jezeli, jak twierdzi Sierakowski, ekonomia
      nie poswieca dostatecznie duzo miejsca pytaniom w rodzaju "po co wzrost
      gospodarczy i dla kogo? jak podzielony?", to dlatego, ze odpowiedz na nie jest
      oczywista. Po co wzrost gospodarczy? Bo ludzkie potrzeby, poczawszy od
      odzywania, a skonczywszy na dostepie do kultury, sa przecietnie lepiej
      zaspokajane w krajach o wyzszym dochodzie na mieszkanca, a nie ma innej drogi
      do wyzszego dochodu na mieszkanca niz poprzez wzrost gospodarki utrzymujacy sie
      przez wiele lat. Dla kogo wzrost gospodarki? Przede wszystkim dla ludzi
      biednych. "
      Nie przypominam sobie zeby Sirakowski obwinial ekonomie za brak odpowiedzi na
      wyzej wymienione pytania. Zacytuje Sierakowskiego:
      "Gospodarka nie jest w Polsce przedmiotem rzeczywistego sporu politycznego i
      wlasciwie moglaby zostac wyjeta spod kompetencji demokratycznych instytucji.
      Jest przeciwienstwem ideologii, czyli wszystkiego, co moze odnosic sie do
      wartosci - chodzi w niej tylko o skutecznosc, czyli wzrost.
      Po co i dla kogo? Jak podzielony? To juz sa pytania ryzykowne."
      Czyzby autorom pomylila sie gospodarka z ekonomia a moze celowo myla pojecia
      azeby wprowadzic w blad czytelnika, ladnie to tak. Sierakowski w swoim artykule
      postawil teze ze:"ze w kwestiach gospodarczych nie ma wyboru: ekonomia to
      rodzaj technologii, tak jak budowa mostów. Most trzeba umiec zbudowac, miec
      odpowiednia wiedze i do roboty."
      Gospodarka to pewien system ekonomiczny ktory panuje obecnie w Polsce oraz to
      ze w tym systemie stosuje sie pewna technologie czyli neoliberalny system
      ekonomiczny i poza ta 'jedynie sluszna tochnologia' nie ma innej mozliwosci a
      NBP przyklada do tego swoja mniej lub bardziej 'niewidzialna reke'.
      Jeszcze raz Sierakowski nie krytykuje ekonomii ale technologie ekonomiczna
      obecnie stosowana w Polsce a to sa diametralnie rozne pojecia. To ze zadaje
      pytania :"Po co..." i "Dla kogo..." jest calkiem normalne i na miejscu. To sa
      pytania ktore nie tylko Sierakowski ale i NBP powinien zadawac nie tylko sobie.

      Autorzy artykulu jednak bardzo glupio i naiwnie odpowiadaja na pytania
      Sierakowskiego:"Przede wszystkim dla ludzi biednych."
      Wklejam ponizej artykul z NYT dla uzmyslowienia autorom co bezmyslne stosowanie
      technologii wzrostu 'neoliberalizmu' w jednym z najbogatszych krajow swiata
      robi dla biednych. A utorom za to ze z taka hipokryzja i bezczelnoscia
      odpowiedzieli: "Przede wszystkim dla ludzi biednych." osobiscie nakopal bym do
      majtek i nie tylko do majtek. West Virginia to jeden z najbiedniejszych stanow
      w USA.
      **************************
      C.D.C. Team Investigates an Outbreak of Obesity

      By GINA KOLATA
      Published: June 3, 2005
      For the first time, the Centers for Disease Control and Prevention has sent a
      team of specialists into a state, West Virginia, to study an outbreak of
      obesity in the same way it studies an outbreak of an infectious disease.

      Skip to next paragraph

      Forum: Fitness and Nutrition
      Kerri Kennedy, the program manager at the West Virginia Physical Activity and
      Nutrition Program, said the state had requested the agency's investigation.

      "We were looking at our data," Ms. Kennedy said, and saw that "we are facing a
      severe health crisis."

      The state ranked third in the nation for obesity - 27.6 percent of its adults
      were obese, compared with 20.4 percent in the country as a whole. And, Ms.
      Kennedy said, "our rate of obesity appears to be increasing faster than the
      rest of the nation."

      Going along with the obesity was a high prevalence of diabetes and high blood
      pressure, which are associated with extra pounds. West Virginia ranks fourth in
      the nation for diabetes, with 10.2 percent of the population affected, compared
      with 6.4 percent nationwide. And it is No. 1 in its prevalence of high blood
      pressure, with 33.1 percent having the condition, compared with 25.8 percent of
      people nationwide.

      So the state asked the agency's disease detectives to tackle its obesity
      problem, and a three-week investigation began on April 25. It focused, Ms.
      Kennedy said, on two places that represented towns and cities in the state -
      Gilmer County, with 7,160 residents, and Clarksburg, a city with 16,743
      residents.

      The investigative teams spent a week and a half in each place, going to schools
      and asking about physical education programs and about what sort of food was
      provided. They asked, for example, whether students "were offered at least one
      or two appealing fruits and vegetables every day," Ms. Kennedy said. And "would
      you replace regular sour cream with low-fat sour cream?"

      They went to workplaces, asking whether there were policies to encourage
      physical activity. For example, Ms. Kennedy said, "if you choose to walk, could
      you have an extra 15 or 20 minutes added to your lunch break?" And, were there
      items like 100-percent fruit juices and bottled water in vending machines?

      They went to random grocery stores and restaurants, asking whether they offered
      fruits and vegetables and skim or 1 percent milk. And they asked whether it was
      safe to walk along the roads, whether there were sidewalks and whether they
      were in good repair, whether there was good lighting for walking at night.

      "The C.D.C. came up with
      • Gość: janek007 Czysta demagogia rozwscieczonych autorow... cd... IP: *.sympatico.ca 06.06.05, 00:31
        They went to workplaces, asking whether there were policies to encourage
        physical activity. For example, Ms. Kennedy said, "if you choose to walk, could
        you have an extra 15 or 20 minutes added to your lunch break?" And, were there
        items like 100-percent fruit juices and bottled water in vending machines?

        They went to random grocery stores and restaurants, asking whether they offered
        fruits and vegetables and skim or 1 percent milk. And they asked whether it was
        safe to walk along the roads, whether there were sidewalks and whether they
        were in good repair, whether there was good lighting for walking at night.

        "The C.D.C. came up with the questions for us," Ms. Kennedy said. But, she
        noted, many of the questions, like the ones about sidewalks, were designed for
        urban areas. She said she was not sure how well they would work in rural West
        Virginia, and some statisticians said they did not think the study would work
        at all.

        Dr. Julie Gerberding, the director of the disease centers, said in a press
        conference yesterday that this type of investigation was a first for the agency.

        "This has never happened in the history of the C.D.C," she said.

        The centers held the news conference to clarify its position on weight and
        obesity. Agency scientists recently published a study concluding that
        overweight people had a lower risk of death than normal-weight people and that
        even obese people did not have much of a risk of early death unless they were
        extremely obese. A year earlier, different researchers at the agency published
        a study saying that obesity and extra weight were markedly raising death rates
        in this country.

        Obese people were defined as having a body mass index, a measurement of weight
        in relation to height, of 30 to 34.9; the extremely obese had an index of 35 or
        higher.

        Dr. Gerberding said that there were still questions about the best ways to
        estimate death risks from extra weight but that there was no question about the
        health impacts of being obese or overweight, which can increase the risk of
        diseases like diabetes, high blood pressure, arthritis and some cancers. Being
        obese or overweight, Dr. Gerberding emphasized, are "critically important
        health threats" and the agency is increasing efforts to understand the causes
        of the obesity epidemic and how to help people lose weight and keep it off.

        The West Virginia data are now at the agency, being analyzed. Some preliminary
        information may be available in August, Ms. Kennedy said.

        Rudy Philips, a 27-year-old clinical nursing assistant who lives in Clarksburg,
        said that he was unaware of the study, but that he knew something of the
        dietary problems in the state. He himself had a good diet, he said, and
        while "I could stand to lose 5 or 10 pounds, I am not obese." But obesity is a
        problem in the state, he observed.

        "We tend to eat a lot of fried foods, we're meat-and potatoes type people," Mr.
        Philips said. "Most restaurants don't have healthy choices."

        But some statisticians said it was hard to see what could be learned from the
        agency's investigations.

        Daniel McGee, a professor of statistics at Florida State University who has
        analyzed obesity data, burst out laughing when he heard about it. "My God, what
        a strange thing to do," he said.

        "They'll find out what we all know - that the country is no longer set up for
        physical exercise," Dr. McGee said. And that schoolchildren "don't get a
        nutritious diet." And that "there is a lot of high-fat food on the shelves of
        every supermarket."

        But, he said, "that doesn't tell you much."

        "I'm sure skinny people go to those same restaurants," Dr. McGee said. "Skinny
        kids go to those same schools."

        David DeMets, a professor of biostatistics at the University of Wisconsin, was
        also extremely skeptical.

        "We get a lot of false positives from that kind of investigation," Dr. DeMets
        said. "We get people worried," but there is no way to know whether what is
        found - a lack of fruits and vegetables in the schools, for example - has
        anything to do with the obesity epidemic.

        "Perhaps it is true, perhaps it is not," Dr. De Mets said.
        ************************

        Autorzy pisza:"Po trzecie, autor nie powielalby zwietrzalego, a zarazem
        niebezpiecznego dla warunków zycia ludzi mitu, ze wysokie zatrudnienie da sie
        kupic za cene wyzszej inflacji. "
        Sierakowski pisze:"Eksperci sa przeciez zgodni: najnizsze mozliwe podatki,
        prywatyzacja wszystkiego, no i najwazniejsze: inflacja - najlepiej zerowa. Zeby
        transformacja posuwala sie naprzód.

        Inflacja jest przeciez dla Polaków najistotniejsza. Nawet jesli sami mysla, ze
        wazniejsze jest jednak zatrudnienie. "
        Czy Sierakowski chce kupowac zatrudnienie kosztem inflacji nie jestem tego taki
        pewien moim zdaniem wskazuje na to ze straszakiem neoliberalow na wszelka ich
        krytyke jest inflacja i tutaj ma racje. Dla neoliberalow inflacja to panika i
        slowo klucz i musza sie starac zeby byla jak najnizsza bo bez niskiej inflacji
        juz dawno nie byloby neoliberalizmu. Redukuje sie zatrudnienie azeby na jakis
        czas zwiekszyc przychody w przedsiebiorstwach to powoduje ze sila nabywcza
        spoleczenstwa sie zmniejsza ceny nie rosna i inflacja przez nastepna chwile
        moze byc pod kontrola a rynek natomiast moze byc zalewany tanimi produktami z
        krajow gdzie dzienny zarobek pracownika wynosi 0.25$. Noeliberalizm kupuje
        sobie czas poprzez niska inflacje i redukcje zatrudnienia ale to jest Voodoo
        science czyli ekonomiczny voodoo shit. Jak tak dalej pojdzie to inflacje
        bedziemy miec niska (co jest pozadane) ale wszyscy bedziemy bez pracy a jedynym
        intratnym zajeciem bedzie przepakowywanie za darmo tanich produktow z krajow o
        niewolniczym systemie pracy i placy.

        "Gdyby nie bylo pieniadza, wtedy do zawarcia transakcji mogloby dojsc tylko
        wówczas, gdy rodzaj i ilosc dóbr oferowanych przez kazda z jej stron dokladnie
        odpowiadalby potrzebom drugiej strony. Ale pieniadz wlasciwie wypelnia te (i
        pozostale swoje) funkcje tylko wtedy, gdy ceny sa stabilne. Kiedy pieniadz
        traci na wartosci, ludzie mniej chetnie rozliczaja w nim transakcje. Gospodarka
        cofa sie w kierunku gospodarki wymiennej."
        Znowu gadu gadu o inflacji i jej konsekwencjach tylko ze z innej bajki. Takie
        okreslenie roli pieniadza jest oczywiscie zgodne z doktryna autorow o wzroscie
        ale chyba juz nie ekonomicznym. Gdyby isc tropem autorow o roli pieniadza to
        wlasciwie pieniadz staje sie niepotrzebny w gospodarce liberalnej a wszystkich
        bankierow (Voodoo Szamanow) powinno sie zwolnic z pracy jako bezuzyteczny
        sektor darmozjadow i biurokratow. Rola pieniadza w gospodarce powinna byc inna
        anizeli papierkow ze znakami wodnymi i laserowymi ktorych ilosc kontroluja
        Voodoo szamani (bankowcy) a ich posiadacz wydaje tak szybko jak dostal w
        posiadanie te kolorowe papierki.

        "Po czwarte, autor wiedzialby, ze zadaniem ekonomii, podobnie jak kazdej innej
        galezi nauki, jest, jakkolwiek górnolotnie by to zabrzmialo, poszukiwanie
        prawdy, nie zas - powielanie przesadów."
        I znowu bzdury ze ekonomia jest nauka. Ekonomia to dziedzina wiedzy a nie nauka
        jak mysla autorzy probujac sie dowartosciowac w swoich kompleksach ze sa
        naukowcami. Ekonomista to taki naukowiec jak z 'koziej d..y traba' a szukanie
        prawdy przez ekonomistow to taki sam rarytas jak dziewica wsrod prostytutek.

        Porownywanie Polski do Nowej Zelandi Czy Hong Kong'u to tak jak porownywanie
        jablek i pomaranczy i tylko dyletant i Voodoo szaman moze sie dopuscic czegos
        tak oczywistego.

        Natomiast z radoscia zgadzam sie z autorami ze Frederic Bastiat mial racje
        piszac "im bardziej bada sie p o s t e p o w e sekty, tym bardziej wzrasta
        przekonanie, co lezy u ich podstaw - ignorancja obwoluje sie nieomylna i, w
        imie swojej nieomylnosci, zachwala despotyzm". 'im bardziej bada sie p o s t e
        p o w e sekty' Co? Nawet zacytowac porzadnie ni
        • Gość: janek007 Czysta demagogia rozwscieczonych autorow... cd2 IP: *.sympatico.ca 06.06.05, 00:43
          I znowu bzdury ze ekonomia jest nauka. Ekonomia to dziedzina wiedzy a nie nauka
          jak mysla autorzy probujac sie dowartosciowac w swoich kompleksach ze sa
          naukowcami. Ekonomista to taki naukowiec jak z 'koziej d..y traba' a szukanie
          prawdy przez ekonomistow to taki sam rarytas jak dziewica wsrod prostytutek.

          Porownywanie Polski do Nowej Zelandi Czy Hong Kong'u to tak jak porownywanie
          jablek i pomaranczy i tylko dyletant i Voodoo szaman moze sie dopuscic czegos
          tak oczywistego.

          Natomiast z radoscia zgadzam sie z autorami ze Frederic Bastiat mial racje
          piszac "im bardziej bada sie p o s t e p o w e sekty, tym bardziej wzrasta
          przekonanie, co lezy u ich podstaw - ignorancja obwoluje sie nieomylna i, w
          imie swojej nieomylnosci, zachwala despotyzm". 'im bardziej bada sie p o s t e
          p o w e sekty' Co? Nawet zacytowac porzadnie nie potraficie, chyba jestescie w
          niewlasciwym miejscu na niewlasciwym stanowisku albo sie czegos nawachaliscie.
          F.Bastit jako sekte mial napewno na mysli 'neoliberalizm' i ma 100% racji.
          • Gość: komentuje :) ciebie to nawet nie skomentujemy bo bredni sie nie IP: *.aster.pl 06.06.05, 01:11
            • Gość: janek007 A kto to taki ten 'komentator' tchorz... IP: *.sympatico.ca 06.06.05, 01:30
              Podpisz sie twoim nikiem 'komentatorze' tchorzliwy.
    • Gość: Maruti Banda nierozumnych debili... IP: *.lns1-c7.dsl.pol.co.uk 06.06.05, 01:28
      z NBP.

      Analfabeci wtroni... nawet slowa pisanego nie rozumieja. Czy wy wogole zrozumieliscie tekst Sierakowski czy wasza milosc wlasna i ignorancja podparta brakiem samokrytycyzmu was oslepiaja.

      Dzieci: nie na temat, a mowienie czlowiekowi ze nie zna sie na ekonomii zapodajac tak zenujac tekst jest zabawne.
      • Gość: chlopcze... Nie bluzgaj tylko skrytykuj cos merytorycznie IP: *.aster.pl 06.06.05, 02:00
        A tak na marginesie - Maruti to byly kiedys takie zalosne samochody hinduskie
        na licencji Suzuki. Czyzbys byl hinduskim pariasem tak jak te samochodziki?
        • Gość: Maruti Re: Nie bluzgaj tylko skrytykuj cos merytorycznie IP: *.lns1-c7.dsl.pol.co.uk 06.06.05, 10:35
          A jak mam na temat? Caly felieton jest nie na temat. W dodatku jest bezpodstawnie obrazliwy wobec Sierakowskiego (zarzucajac mu ignorancje i glupote). Tego nie ma jak komentować, bo calosc ma sie nijak do tekstu oryginalnego Sierakowskiego. I pisze to jako ekonomista.

          Jesli autorzy felietonu nie wysilaja sie, zeby dowodzic racji tylko bluzgaja to dlaczego ja mam sie wysilac?

          Maruti jest z jezyku setswana. Dowiedz sie co znaczy.
          • Gość: wuuj drogi lewaku, Bialorus czeka na twoja i IP: *.npsp.com 07.06.05, 18:42
            Sierakowskiego pomoc. Wypie..jcie i nie zajmujcie miejsca, gdzie pracuja
            dorosli.
    • Gość: hozy zamiast odpowiedzi pseudowykład IP: *.autocom.pl 06.06.05, 01:54
      i czego to dowodzi? i co to ma wspólnego z tekstem sierakowskiego?
      • Gość: x przeczytaj ze zrozumieniem IP: *.aster.pl 06.06.05, 02:00
        • Gość: hozy oświeć mnie.... IP: *.autocom.pl 06.06.05, 02:03
          • Gość: x kup sobie silna zarowke, to cie oswieci ze az hej IP: *.aster.pl 06.06.05, 02:31
            • Gość: hozy dalej ciemno.... IP: *.autocom.pl 06.06.05, 10:49
              co to ma niby wspólnego z sierakowskim, słucham...
    • Gość: Smoczus Re: NBP nauczy cię ekonomii IP: *.hsd1.co.comcast.net 06.06.05, 09:57



      prosze ,prosze, i kto nam sie tu odzywa??? Wojtowicz???

      Ten stary wyga bankowy i bliski wspolpracownik naszego geniusza Balcerowicza"???


      Obaj majstrowali przy tym cudzie gospodarczym,ktory polegal na zamrozeniu kursu
      dolara {przypomnijmy ze 1dollar byl wart 10 tysiecy zlotych} cos na 2 lata

      no a przede wszsystkim na oprocentowaniu wkladow bankowyvh na 36% m i e s i e cz
      n i e , tak tak miesiecznie. rowne 36%!!

      To sobie latwo wyobrazic jakie wtedy powstao pole do spekulacji.

      To wtedy wyplyneli Bagsik i Gasiorowski ,to wtedy powstal FOZZ jako "dobra
      ciocia" pozyczajaca pieniadze,dodajmy duze pieniadze, waznym ludziom ,aby mogli
      to wlozyc do banku na 36% miesiecznie i ciagnac nieprawdopodobne zyski.

      To wtedy zaczely sie budowac nieprawdopodobne fortuny.

      To wtedy przez polskie banki,ktorym szefowala gwiazda ekonomii Balcerowicz i
      jego przyjaciel Wojtowicz, zaczely przeplywac u wyplywac w sina dal
      nieprawdopodobne kwoty. Ze skarbu panstwa.

      Do dzis nie mozna sie doliczyc ile stracilismy jako panstwo. Ale za to jakie
      piekne fortunyy nam powyrastaly

      No i dzis Wojtowicz wyrzuca z siebie piekne slowa o ekonomii.

      NOOO, nikt tak sie nie zna na ekonomii jak Wojtowicz i jego przyjaciel
      BAlcerowicz.:{{{
      • Gość: Maruti Re: NBP nauczy cię ekonomii IP: *.lns1-c7.dsl.pol.co.uk 06.06.05, 10:42
        Ja nie moge... co za zenujacy spektakl ofensywy ideologicznej Wojtowicza...

        I pomyslec, ze ten czlowiek uczy dzieci ekonomii...

        I dlaczego nikt a nikt (ani Gadomski ani ekonomisci NBP) nie skomentowali jaskrawie ideologiczny fragment 'nauczania NBP'.
        • Gość: strug Re: NBP nauczy cię ekonomii IP: *.met.pl 06.06.05, 11:33
          nie denerwuj sie maruti.
          masz racje, ze jeden artykul z drugim nie sa zadna dyskusja, bo dotycza zupelnie
          czego innego
          polecam przeczytanie jeszcze raz artykulu sierakowskiego:
          serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2732097.html?nltxx=961608&nltdt=2005-05-27-02-05
          ten artykuł nie jest wg mnie jakiś super fajny, ale fakt, że dwóch poważnych
          panów z NBP wogóle nie podjęło tematu, czyli nieobecności w mediach innych niż
          neoliberalna (czsaem lepperowa sie pojawia, zeby osmieszyc wszystkie
          alternatywy) recept na uzdrowienie gospodarki. Ten temat jest w odpowiedzi
          zupelnie przemilczany, co dla mnie jest podejrzane, a stanowilo sedno artykulu
          na ktory ten jest odpowiedzia.
          • Gość: Maruti Re: NBP nauczy cię ekonomii IP: *.lns1-c7.dsl.pol.co.uk 06.06.05, 17:24
            Ja wkleje fragment:
            Pierwsza lekcja przygotowana dla setek szkół zaczyna się tak: "Polacy ledwo zipią w bezlitosnym uścisku socjalnej wrażliwości państwa. Jeśli rząd nie pohamuje fiskalnej żarłoczności, zgodnie z wielowiekową tradycją cały naród ucieknie do podziemia gospodarczego. Ostatni dzwonek na obniżenie podatków".
    • Gość: ekonomista "Skoro współczesna ekonomia jest taka nieomylna" IP: 193.0.236.* 06.06.05, 12:22
      Skoro Bóg jest niewypowiedzianie dobry... to skąd tylu sukinsynów na tym świecie...
    • sir_fred Re: NBP nauczy cię ekonomii 06.06.05, 14:58
      Problem w tym, że większość dyskutantów napina się tu mocno próbując udowodnić
      jaki to zły jest ten liberalizm, powołując się przy tym na słabości polskiej
      gospodarki. Bez sensu, ponieważ tu liberalizmu jest bardzo mało.

      To co napisał Aditer odnośnie "skazywania większości na pauperyzację i
      wykluczenie" ma pozory słuszności. Faktycznie, mogłoby się tak wydawać, bo
      część naszego społeczeństwa nawet w zetknięciu z takimi namiastkiami
      liberalizmu, jakie u nas się pojawiły, nie potrafi się odnaleźć. Tyle, że
      niestety nie ma alternatywy. Proponowana praca u podstaw i zmiana mentalności
      rozłożona na kilkadziesiąt lat nie dałaby efektu. Po prostu bez silnego bodźca
      postsocjalistyczne postawy nie zmienią się, a co najwyżej utrwalą. Ciekawe kto
      i z czego zapłaci za komfortowe utrwalanie wykluczenia?

      A w ogóle ciekawsza byłaby dyskusja nie na temat zalet liberalizmu i gospodarki
      wolnorynkowej, ale raczej o "korporacje kontra wolny rynek".
      • 2berber Re: NBP nauczy cię ekonomii 06.06.05, 15:32
        sir_fred napisał:
        > A w ogóle ciekawsza byłaby dyskusja nie na temat zalet liberalizmu
        > i gospodarki wolnorynkowej, ale raczej o "korporacje kontra wolny rynek".

        Tak, takiej dyskusji potrzeba szczególnie u nas w Polsce.
        Jak by co na razie polecam:
        www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=wywiad&name=94
        • Gość: Maruti Re: NBP nauczy cię ekonomii IP: *.lns1-c7.dsl.pol.co.uk 06.06.05, 17:27
          Dziekuje za link.

          Mam nowo odkryty respekt przed Kolodko.
    • Gość: wuuj Sierakowski to 25. letni gnojek w brudnym swetrze, IP: *.npsp.com 07.06.05, 18:35
      ktory o ekonomii tyle wie, ile wyczytal u Marksa. Lepiej bys sie umyl chlopie.
      • Gość: Maruti Bardzo merytorycznie IP: *.lns1-c7.dsl.pol.co.uk 08.06.05, 14:12
        Moje gratulacje
    • Gość: StaryCynik Re: NBP nauczy cię ekonomii IP: *.lr.centurytel.net 07.06.05, 20:35
      Bardzo zabawne to co panowie z banku pisza. Z punktu widzenia Watykanu sa
      lepsze i gorsze dowody na istnienie Boga, z tybetanskiego punktu widzenia
      wszyscy w Watykanie sa w bledzie. Tak tez wyglada dyskusja z ekonomicznymi
      liberalami, aby zobaczyli swoje bledy musza wyjsc poza liberalny
      fundamentalizm, tak dlugo jak beda w jego okowach spor bedzie sie toczyl czy
      warto przehandlowac pol procenta inflacji za trzy czwarte procenta wzrostu, gdy
      tymczasem normalnym ludziom w normalnym zyciu jest to dokladnie obojetne i to
      nie przez ich wlasna ignorancje wlasnego bytu ale wlasnie przez dobra
      obserwacje.

      Pierwsza uwaga to jest taka ze wszystkie cyfry dotyczace wzrostu gospodarczego
      to sa liczby-zgadywanki. Zadne z danych ekonomicznych by nie wytrzymalo jednego
      testu na prawdziwosc w naukach scislych. I nawet najlepiej sie o tym przekonac
      w ich wlasnym takscie gdy pisza:

      "że dochód na mieszkańca w Stanach Zjednoczonych, wyższy obecnie około 20-30-
      krotnie niż w krajach biednych, rósł w ostatnich 200 latach w przeciętnym
      tempie niewiele ponad 2 proc. rocznie."

      Nie da sie w statystykach znalezc jednego roku gdy dochod rosl tak niewiele ale
      w dlugim okresie czasu jak sie okazuje co innego. Juz nawet RWE wyjasnilo ze
      gdyby dane w wzroscie gospodarczym w ZSRR byly prawdziwe to w na kazdy hektar
      pola wypadaloby po piec traktorow. Nie chce tu juz zlosliwie dodawac ilu z
      dzisiejszych prominentnych profesorow ekonomii bylo wczesniej w partii
      komunistycznej.

      Czytajac wiec dalej dobrze pamietac ze dane ekonomiczne sa blizej poezji niz
      nauki, cos tak jak poeta pisze „widze miliony gwiazd nad glowa”. Wiec ja w
      sprawie ilosci gwiazd raczej skonsultuje astronoma a w sprawie rozwoju
      gospodarczego siegne do swojego portfela, i do tego co widze dookola a nie do
      danych ekonomicznych.

      Potrzeba tez kilka wyjasnien, dochod narodowy na glowe wcale nie oznacza ile
      ktos ma pieniedzy, to jest jedno z najwiekszych naduzyc liberalnej propagandy.
      Dochod narodowy (przyjmujac na potrzeby tej dyskusji ze da sie go policzyc)
      oznacza szybkosc obiegu pieniadza w gospodarce. Tak wiec gospodarki o duzej
      ekonomizacji stosunkow spolecznych beda mialy duze dochody na glowe, jak np
      USA, ale nic z tego nie bedzie wynikac. Liczba bedzie klamac, i to widac tez w
      powyzszym zacytowanym zdaniu. Dochod 30 razy nizszy niz w USA oznacza smierc
      glodowa i to rychla, jakby ktos zyl z takim dochodem w amerykanskich stosunkach
      spolecznych, jesli ci ludzie w biednych krajach jednak zyja to juz oznacza ze
      maja sporo wyzszy dochod tyle ze ekonomisci nie umieja go prawidlowo policzyc.

      Drugi mit lubiony przez liberalow to:

      "Dla kogo wzrost gospodarki? Przede wszystkim dla ludzi biednych. To im jest on
      najbardziej potrzebny - jakość życia bogaczy nie różni się tak bardzo między
      krajami jak życie ludzi ubogich."


      Tak podobnie madrze zripostowal lider rosyjskich komunistow Zuganow, gdy
      stwierdzil ze rozbieznosci w dochodach sa wieksze w USA niz w Rosji bo Bill
      Gates jest najbogatszy a biedni wszedzie tacy sami. Ani jedno ani drugie nie
      jest prawda bo na przyklad biedni zyja lepiej w Polsce niz w USA, co widze na
      wlasne oczy bez zadnych wskaznikow.

      Inny mit bioracy sie z wyzej wspomnianego to:

      "a nie ma innej drogi do wyższego dochodu na mieszkańca niż poprzez wzrost
      gospodarki utrzymujący się przez wiele lat."


      Dochody 90 procent ludnosci w ciagu ostatnich 25 lat w USA spadly, tak w
      wymiarze bezwzglednym jak i wzglednym ( liczone jako udzial tej grupy w calosci
      dochodow), mimo wzrostu gospodarki liczonej metoda liberalna. Przyklady z
      krajow biedniejszych sa jeszcze bardziej drastyczne. Ogolnie rozwarstwienie
      dochodow rosnie nie tylko dlatego ze grupa o wysokich dochodach ma przyrost
      szybszy niz grupa o niskich (jakby to sugerowala doktryna liberalna) ale
      niestety dlatego ze dochody grupy niskiej wrecz spadaja. Przyklad: srednia cena
      domu w USA utrzymywala sie do 90 roku na poziomie 2.5 sredniej rocznej
      zarobkow, obecnie wynosi ponad 4 srednie zarobkow, jako ze dom jest towarem
      pierwszej potrzeby i niezastepowalnym, i udzial wydatkow mieszkaniowych w
      calkowitym budzecie rodziny jest najwieksza pozycja. W Polsce mimo trabionego
      wszech i wobec wzrostu, liczba budowanych mieszkan jest ulamkiem tego co za
      komuny, a drastycznosc mieszkaniowego kryzysu jest ograniczona tylko przez
      demografie (ktora nota bene jest odpowiedza na ow kryzys).

      Panowi Wojtowicz i Rzonca znajduja swoja prawde ekonomiczna za tluste
      dziesiatki tysiecy zlotych w NBP, ja swoja o wiele prawdziwsza widze za darmo
      jako bezrobotny w trzymilionowej armii. Moze lepiej aby panstwo troche
      przekierunkowalo wydatki na „nauke”.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka