Gość: Cyc
IP: *.dip.t-dialin.net
18.11.05, 21:28
Pani Krzysztoszek Popisy swoistej logiki dawala jeszcze za czasow wykladow na
Dlugiej, a teraz zamiast wziac sie do roboty dalej plecie co jej slina na
jezyk przyniesie.
"Zdaniem Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, szefowej zespołu ekspertów
PKPP Lewiatan, to dobry znak. - Firmy widzą, że popyt krajowy rośnie powoli.
Chcąc się rozwijać szybciej, szukają nowych rynków zbytu - wyjaśnia." Czyli,
ze slaby popyt krajowy to ok. Jesli polskie firmy eksportujace sa narazone na
ryzyko kursowe - co dla nich oznacza mniej wiecej tyle co to, ze decyzje
inwestorow na rynku kapitalowym niezwiazane z zmianami wydajnosci w firmach
mozga polozyc oplacalnosc czesci produkcji - to co jest w tym dobrego, ze
ppopyt krajowy jest slaby. W kraju w ktorym 2/3 PKB wytwarza sie w kraju popyt
krajowy lezy, to trudno sie dziwic, ze firmy maja duzo gotowki. Dla mlodych
firm uzaleznionych w duzej mierze od zmian kursu i ze slabym dostepem do
zewnetrznego finansowania, taka kasa jest potrzebna by moc spokojnie
funkcjonowac. Mozna by miec jej mniej, gdyby popyt wewnetrzny byl wiekszy, bo
to zapewniloby wieksza stabilnosc przychodow, wszak decyzje konsumentow nie sa
tak labilne jak kurs walutowy. No ale Lewiata i jego zaloga wie swoje - firmy
sa nieracjonalne - oby druzyne Bochniarz spotkal taki sam los jak kapitana w
wyborach.