Gość: Kiepski artykul
IP: 193.72.145.*
05.12.05, 22:05
Tutaj wytlumaczyli to zdecydowanie lepiej, a mianowicie:
Chinczycy chca sami zajac sie produkcja samolotow pasazerskich (wojskowe juz
robia dzieki Rosjanom), ale brak im doswiadczenia i technologii. Kupuja wiec
samoloty pod warunkiem, ze sie u nich zainwestuje. Airbus musial sie zgodzic
(a nie laskawie “zastanawia sie”) na wybudowanie montowni i fabryki samolotow
ktore Chinczycy kupili. W Pekinie juz istnieje wielki instytut badawczo
naukowy Airbusa, z wiekszoscia inzynierow Chinskich. Aibusowi to nie w smak
bo zdaja sobie sprawe, ze jak Chinczycy uznaja, ze sie juz wszystkiego
nauczyli, do dadza im kopa (jak wczesniej Rosjanom), ale innaczej nie weszli
by na rynek.
Jedna rzecz, ktora Francuzi dobrze pograli dla siebie, to ze fabryka ktora
zostanie wybudowana w Chinach bedzie robila skrzydla, tzn czesci ktore
dotychczas byly robione w UK. Tak wiec Anglicy zostali wykolowani z tego
businessu.
Boeing tez spiewa cienko. W zamian za sprzedaz samolotow musial dostarczyc
Chinczykom technologie elektroniczna (miedzy innymi processsory ostatniej
generacji uzywane w samolotach) i teraz zapowiada sie na klopoty z
administracja USA (tego typu technologi nie wolno exportowac do Chin). Ale
tez musieli to zrobic, bo innaczej by nie sprzedali samolotow.