Komentator i rozne sprawy

IP: *.dip.t-dialin.net 01.01.03, 19:33
Drogi komentatorze, najpierw moze jak chcialbys abym sie do Ciebie zwracal.
To pytanie ma uzasadnienie, poniewaz piszesz o sobie w formie MY. Jest tam
WAS cale stado? Czy moze pochodzisz z jakies rodziny krolewskiej, i
najchetniej mowilbys MY, KROL **** (np. Ludwig XVI) CHCEMY.... Ale wtedy
musialbys jakos to swoje pochodzenie uprawdopodobnic. Wtedy bede sie zwracal
WASZA JEGOMOSC czy cos w tym stylu. Np. taki Pan Robert nie lubil aby sie z
nim bylo na TY i ja zaraz przeszedlem na taka forme per Pan. Ja sie
dostosowywuje do zyczen. Uzasadnionych. Wiec smialo z tymi dowodami.
No ale to byl tylko wstep. Teraz do powazniejszych spraw. Chodzi o
makroekonomiczne umocnienie w Polsce. Piszesz, inflacja w dol, zl w gore, i
to sa Twoje wskazniki udawadniajace ta teze. Ja tam nie wiem moze wszystkiego
o Polsce. Ty wiesz napewno wiecej. Ale mi wpadlo do reki takie czasopismo NIE
nr. 51-52 (swiateczne). I tam jest jeden artykul napisany przez pania Anne
Fisher. Na ta pania zwrocilem uwage juz wczesniej, bo ona sie wyroznia,
wedlug mnie, solidnoscia, wiedza fachowa (ekonomiczna) i pracowitoscia w
zbieraniu informacji do swoich artykulow. I w artykule "Do dna" porusza to
makroekonomiczne umocnienie Polski. Tez mowi, byli tacy co straszyli
Argentyna, Budzet Kolodki mial sie rozsypac. Nic takiego sie nie stalo.
Prawda. Ale pisze dalej. Podaje ciekawe liczby. Wiec w Polsce PKB tworza 54%
uslugi rynkowe. Jak w wysoko rozwinietych krajach. Ale w Polsce produkcja
jest w stagnacji. W 1 polroczu 2002 wartosc dodana uslug rynkowych wzrosla o
3,7% ale produkcji sprzedanej tylko o 0,8% a w budownictwie od stycznia do
pazdziernika spadek o 9,6%. A co najwazniejsze od 1999r spadaja naklady
inwestycyjne. W 2001 byly mniejsze o 8,5% jak w 2000. W 1 polroczu 2002
spadek wyniosl nastepne 16%. Pisze tez, ze do najglebszych spadkow
inwestowania doszlo w przedsiebiorstwach z udzialem kapitalu zagranicznego.
Korzystajac z wysokich stop% tzw. zachodni inwetorzy nie inwestuja a
spekuluja.
Podaje jeszcze inne ciekawe liczby. Ale co jest najciekawsze, pisze, ze w
Polsce okolo 57% (22 mil) osob zyje ponizej minimum socjalnego! I sadzi, ze
ten wskaznik przekroczy zapewne zaraz granice 60%.
Pisze tez, ze rzad wykazuje bezradnosc w rozwiazywaniu problemow.
A teraz odemnie. Opowiadales drogi komentatorze, ze dzieki wejsciu Polski w
struktury EU beda fundusze na inwestycje strukturalne. Slawne Twoje
oczyszczalnie sciekow. Aby Wisla g... nie plynelo. Zgoda. To prawda. Ale jak
mi teraz wytlumaczysz wyniki rozmow w Kopenhadze? Tam wlasnie Polska uzyskala
przesuniecie EU funduszy na te prace strukturalne na gotowke do swojego
budzetu! I to z lat nastepnych na TERAZ. Znaczy to ze g... bedzie dalej Wisla
plynelo, bo jak te pieniadze wejda w budzet, beda wydane przeciez na latanie
jego dziur. A nie dziur w kanalizacji. Aby ten udzial Polakow ponizej minimum
socjalnego nie rosl za szybko. I za te pieniadze (sa to euro przeciez!) beda
dalej importowane towary dla Twoich "wesolych konsumentow". Aby podtrzymac
mit o makroekonomicznym umacnianiu Polski. Jak dlugo sie da. A po nas chocby
potop. Ale ja wiem, powiedzales to wyraznie. Chodzi tu o to, aby uzyskac jak
najlepsze warunki i jak najszybszego wejscia Polski do strefy euro. Wtedy
wlasnie maja zniknac polskie dlugi. To jest cel polityki finansowej Polski.
Zobaczymy, jak sie to uda. Ja tak sobie mysle, ze ci co steruja finansami w
EU (czyli glownie Niemcy) usmiechaja sie pod wasem, jak te chytrosci Polakow
widza. A widza je nie gorzej jak Ty. Gwarantuje to. I maja cele dalekosiezne.
Ale moze nie. Nie widza, ze w ten sposob Polska pozbedzie sie dlugow branych
na przezarcie poprzez "wesolych konsumentow". OK. No to Ty czesto
powtarzasz, jaki to kryzys w Niemczech. Zgoda, nie jest dobrze. Ale jak
myslisz, w takich warunkach Niemcy, najwiekszy doplacacz netto do EU beda
sobie dawali wyrywac pieniadze dla polskich "wesolych konsumentow"? Naprawde
myslisz, ze sa tacy glupi? Ja grywam w szachy. Bywaja sytuacje, ze warto
oddac jak ofiare pionka, a nawet figure, aby uzyskac taka pozycje, aby
przeciwnika pokonac. Nazywa sie to, przy otwarciu, gambitem. Nie sadzisz, ze
dawanie pieniedzy Polsce jest czyms w rodzaju gambitem? Kiedys opowiedzialem
o takim gambicie w jeszcze NRD. Kosztowny ale skutek piorunujacy!
Ale moze, drogi komentatorze, nie znasz sie na szachach i moje powyzsze
tlumaczenia nie sa dla Ciebie zrozumiale. Wiec moze znasz sie na pokerze?
Wiec wyglada mi ze WY, komentatorzy gracie w pokera z EU (Niemcami). I to
tak, ze macie parke, a udajecie karete. Ciekawe kiedy bedzie rzucne haslo
SPRAWDZAM! I wtedy sie okaze co tam w tych kartach macie drodzy
komentatorzy!
Jeszcze Polska nie sprzedala swoich monopoli koniecznych do funkcjonowania
panstwa. Energetyka, wodociagi itd. Ale dalsze prowadzenie polityki
umacniania makroekonomicznego Polski ja do tego zmusi. W Argentynie przed tym
kryzysem bylo to juz sprzedane. Czyli Polska ma troche czasu do Argentyny.
Zreszta nic sie dokladnie tak samo nie powtarza.
A co do "wesolych konsumentow" w Polsce. Tak sie sklada, bywam w Polsce na
terenach zachodnich. Nie wiem jak jest w Warszawie, ale tutaj ci konsumenci w
supermarketach nie wygladaja mi na wesolych. Czesto kupuja duze ilosci
chleba, bo tam najtanszy. Tez towary spozywcze zwlaszcza te tansze sa
naprawde bardzo niskiej jakosci. Ale sa kupowane. W glowach ich, zwlaszcza
tych mlodszych siedzi, jak uciec z tego raju "wesolych konsumentow".
Specjalnie panie, majace pewne walory naturalne, uzywaja je coraz bardziej w
celach ucieczki z Polski. Ale musze Ci powiedziec, drogi komentatorze, nie ma
za bardzo dokad uciekac. Rynek pracy na Zachodzie jast zapelniony, ilosc
sprzatczek na czarno, albo robotnikow niewykwalifikowanych ktorych ten rynek
moze wchlonac nie jest za duzy.
Ciekawe jest tez, jak to Ty tropisz kryzysy w innych krajach. Jak USA czy
Niemcy. Abstrahujac od tego, co juz powiedzialem wyzej, to musi spowodowac
zamykaniem sie kiesy dla takich biedakow chodzacych z wyciagnieta reka po
prosbie jak Polska, wyglada mi to na typowe zachowanie sie ludzi, ktorzy cos
nabalaganili i w momencie wydania sie tego wrzeszcza, "a ten tam tez
nabalaganil!". Celuja w tym dzieci. Nie jest to Twoje opowiadanie spowodowane
czyms wlasnie takim?
Bo przeciez kryzysy w wysokouprzemyslowionych krajach zachodnich nie maja
porownania z takimi krajami jak Polska. A jesli nawet, musza sie negatywnie
na Polsce odbic. Wiec sie nie ma co cieszyc. No chyba, jak juz powiedzialem,
chodzi o gadanie, tamtemu tez zle idzie!. A tacy niby madrale!.
Ja pamietam, a bylem wtedy wlasnie w Polsce, jak w sierpniu 1999, wydala sie
sprawa z dziura budzetowa. Wtedy slyszalem w TV niejakiego pana Bauca (?),
ministra finansow. On zaczal opowiadac, jak to istnieja kraje (Argentyna
itd.) ktorym finansowo zle idzie, w domyslniku, Polska nie jest wyjatkiem.
Jak go slyszalem, przypomnialo mi sie tlumaczenie sie chlopca, ktory cos
nabroil, ze kolega tez. Chyba i dlatego tego Bauca wyrzucono. Za brak
odpornosci psychicznej. Bo tak jak przedsiebiorstwo majace zbankrutowac z
powodu problemow pienieznych, do konca udaje dobra kondycje, liczac np. na
cud w postaci nowych pozyczek, tak i panstwo tak musi robic. Zachowanie
uderzajaco podobne.
cdn.
    • Gość: JOrl Re: Komentator i rozne sprawy cz. II IP: *.dip.t-dialin.net 01.01.03, 19:34
      Ciag dalszy z poprzedniego postu
      Ale jak juz pisze, zajme sie tymi ostatnimi kryzysami w USA. Masz racje, ja tez
      jestem tego samego zdania, ze Amerykanie w sposob bezczelny zyja z reszty
      swiata. Na te 500 mid $ rocznie. Czyli wiecej jak ich wojsko kosztuje. Caly
      swiat funduje im po prostu armie, dzieki ktorej oni szantazuja tenze swiat, aby
      te daniny dostawac. Bo to nic innego jest jak dannina. Nigdy w przyblizeniu nie
      bedzie splacona. Bo jesli te pieniadze z zagranicy wracaly na zakupy
      amerykanskich akcji, poprzez ich spadek, przepadaja. Chociaz nie do konca. Te
      pieniadze nie wracaja 1:1 do USA. Wiem, chociaz te dane sa jakos malo dostepne
      dla normalnego smiertelnika, ze taki Bank Europejski ma ogromne zasoby dolarow.
      Wlasnie ta ingerencja bankow panstwowych utrzymuje wysoki kurs $. Bo inaczej, w
      systemie rynkowym stosunek np. $/euro musialby sie zawsze tak ustawic, ze mniej
      wiecej nikt nie powinien miec nadwyzek/deficytow CA. A wiadomo, ze tak jest. I
      to moze byc, bo to sa ogromne pieniadze, byc sterowane swiadomie i to przez
      panstwa. Wiec Bank Europejski magazynuje $, i wyglada na to, ze teraz je powoli
      na rynek rzuca. Tzn. sprzedaje $ kupujac Euro. To naturalnie jest decyzja
      polityczna, i sie nie dzieje samo z siebie. Aby doprowadzic do zrownowazenia CA
      USA musialby dolar osiagnac wartosc chyba 0,7 Euro. Ta polityka chomikowania $
      przez Bank Europejski wyglada mi tez na celowa. Aby zgromadzic pieniadze jakby
      do wojny. Mozna prowadzic wojny w znany sposob czyli armia itd. Ale mozna i
      pieniedzmi. Tez to kosztuje. Amerykanie wydaja wiecej pieniedzy na armie, czyli
      wyrzucaja pieniadze nie na konsumpcje, a np. Niemcy slabo finansuja swoja
      armie, ale zato gromadzac pieniadze, zasypujac innych (USA) towarami, prowadza
      tez cos w rodzaju wojny. Stara kapitalistyczna metoda, niszczenia konkurencji
      poprzez obnizanie cen i wypieranie towarow przeciwnika do momentu az przestanie
      je produkowac i straci w ten sposob know-how ich produkcji. Oczywiscie USA jest
      potega przemyslowa, ale nie nieskonczona. Sa dziedziny jak budowa maszyn do
      produkcji gdzie widac juz zacofanie Amerykanow. Struktura export/import
      Amerykanow wykazuje juz zadziwiajaca, juz tylko niewielka przewage exportu
      maszyn inwestycyjnych nad ich importem. Jest to inaczej jak w kazdym
      wysokorozwinietym kraju swiata. Silna strona USA jest elektronika, export
      maszyn to wlasnie jest glownie z tej dziedziny. Ale akurat ta dziedzina
      najbardziej ostatnio upada. I to wyglada na trwala tendencje. W pozostalych
      dziedzinach dobr inwestycyjnych Amerykanie dawno stracili na rzecz Japonii czy
      Niemiec przodownictwo. A cos takiego nie da sie latwo nadrobic. Ostatnio mozna
      zauwazyc ogromne zakupy Amerykanow fabryk ciezkich maszyn roboczych w
      Niemczech. Tutaj know-how jest w USA duzo nizsze. Tez system amerykanski,
      myslenie "ja musze DZISIAJ jak najwiecej zarobic" jest bardzo widoczny. W
      czasie kryzysu ograniczanie badan i rozwoju. Odwrotnie jak w Niemczech. To moge
      powiedziec z mojej praktyki zawodowej. Oczywiscie dla Amerykanow to rabowanie
      swiata bylo bardzo wygodny. Najlepiej jest przeciez wiecej konsumowac jak
      samemu wytwarzac. To byla polityka USA zaczeta w 90 latach, jak im sie
      wydawalo, ze osiagneli panowanie nad swiatem. Wtedy naturalnie mogliby taka
      polityke zycia z innych prowadzic do konca swiata. A nawet jeden dzien dluzej.
      Niestety dla nich, pomylili sie. Gospodarczo EU zwlaszcza po wprowadzeniu Euro
      swoja sila gospodarcza moze Amerykanow zrownowazyc. Militarnie naturalnie nie.
      Ale za militarna strone wspolzawodnictwa jest z kolei "odpowiedzialna" na
      swiecie Rosja. W koncu w ciagu 1/2 godziny moze zniszczyc USA. Oczywiscie ze
      wzajemnscia, ale sam ten fakt jest bardzo wazny. Wlasnie z tych powodow zaczyna
      byc coraz bardziej widoczna bariera dostepu do surowcow. Nie udalo sie dorwac
      do syberyjskich surowcow, islamisci tez maja cos naprzeciw i to jest nastepny
      problem. Forumowiczom jest to zapewne nieznane co sie dzialo na rynku surowcow
      w ostatnim roku boomu czyli 2000r. Elektronika potrzebuje duzo rzadkich
      surowcow. Palad, molibden, tantal . Ceny na nie wzrosly parokrotnie. Czasy
      dostawy elementow jak kondensatory (palad, tantal) i innych passywnych
      elementow uniemozliwialy produkcje. Np. 1/2 roku czas dostawy! Urzadzenia
      inwestycyjne w Niemczech nie mogly byc produkowane. A glownie te elementy
      pochlanialy te wariackie wzrosty zabawek jak PC i inne komorki. Traktuje PC
      jako zabawki, bo ich chyba 80% stoi w prywatnych domach i sluzy dalej w 80% do
      czystych zabaw jak gry, video itd. W profesjonalnych czasopismach ktore dostaje
      na biurko bilansuje sie te rzadkie pierwiastki na kuli ziemskiej. Tak jakos
      jest, ze Rosja ma ich najwiecej. Robila np. z paladem takie sztuki, ze
      dostarczala go np. do wybranych firm japonskich. A inne szly plajte. Albo w
      kondensatorach przechodzily na cos zastepczego. I np. w fabryce w ktorej
      pracuje, musialem zakazac kupowac kondenastory w pewnej duzej firmie
      amerykanskiej, bo byly przez te zastepcze substancje zawodne. Psuly sie.
      W Niemczech pokazala sie wtedy jedna ciekawa wiadomosc w mediach, przez wielu
      niezauwazona, albo falszywie interpretowana. A mianowicie nagle rzad niemiecki
      odkryl, ze PC poprzez internet sluzy do kradzenia wlasnosci autorskich w
      muzyce, filmach itd. I nagle pojawily sie rozwazania aby oblozyc wysokim (np.
      30%) podatkiem PC, niby aby te pieniadze odprowadzac ryczaltem artystom. Dla
      mnie bylo jasne, jako ze przemysl byl przez ta ogromna produkcje PC (a
      dokladnie zuzycie surowcow) totalnie blokowany, rzad w ten sposob by to
      rozpasanie zatrzymal. Ale po paru miesiacach zaczal sie znany nam kryzys i jak
      pierwsze pomaszerowaly pod noz recesji PC (Intel, AMD). I dobrze tak. Ziemia
      jest ograniczona, i to co wyprawiaja Amis ze swoja zarlocznoscia doprowadzi (i
      wlasciwie doprowadzilo) do krawedzi katastrofy.
      Cdn
    • Gość: JOrl Re: Komentator i rozne sprawy cz. III IP: *.dip.t-dialin.net 01.01.03, 19:35
      Ciag dalszy z poprzedniego postu
      Opisalem tutaj mniej znane ogolowi ograniczenie surowcowe. Bo o ropie naftowej,
      a wlasciwie energii to jest dosyc znane. Chociaz nie zawsze brane powaznie.
      Widac wlasnie w Niemczech, jak wiele sie inwestuje w inne zrodla energi.
      Naturalnie kosztuje to duzo wiecej jak teraz ropa. Takie wiatraki itd. Na
      konsumpcje zostaje mniej. Albo 75% podatku w cenie benzyny. Ale dzieki temu
      jakos to rozpaczliwe polozenie mozna zmienic na mniej rozpaczliwe. I to ma
      jeszcze jedna zalete. Czesto sie mowi, w EU stagnacja, nie ma rozwoju. W %
      zgadza sie. Ale rozwoj nowych technik jest ciagly. I nawet w takich warunkach
      przyspiesza. Oczywiscie jak jest przyrost 0,5% PKB, to musi rosnac bezrobocie.
      Bo dopiero przy rozwoju 2-3% ilosc miejsc pracy sie utrzymuje na stalym
      poziomie. Jest to spowodowane postepem technicznym. Jest problem co z
      bezrobotnymi. Wyglada na to, ze rzad niemiecki chce ludzi zmusic do brania
      jakos nisko platnych prac. W uslugach. Sluzacy, pucybut, tanie pizze. Cos jak
      jest w USA. Wlasnie tam w ten sposob jest problem bezrobocia rozwiazywany.
      Ludzie pod grozba zdechniecia z glodu musza brac prace. Za male pieniadze. I
      tak bedzie zapewne w Niemczech. Oczywiscie duzo lepiej miec wysokokwalifikowane
      miejsca pracy. W przemysle. Ale wyglada na to ze z tym jest problem. Mozna
      byloby bezrobotnych tez utrzymywac. Ale gdzies sa granice. I chyba sa teraz
      osiagniete. Bo poprawy nie bedzie w dajacej sie przewidziec przyszlosci. No i
      nalezy sie przygotowac na przyjecie np. Polski do EU. Bo jak Polacy beda mogli
      pracowac oficjalnie w Niemczech, beda sie, wedlug obecnych przepisow, jak
      nabiora praw do zasilku dla bezrobotnego, zwalniac z pracy, siedziec w Polsce,
      a pieniadze kasowac. Wiec trzeba wprowadzic codzienne meldowanie sie w
      urzedzie, i solidniejsze gonienie do pracy. Bo na te zasilki dla bezrobotnych w
      wyzej opisany sposob kradzione, czekacie przeciez WY chytruski komentatorzy,
      prawda? Ale sie NIE doczekacie. W Anglii, WY komentatorzy mozecie od zaraz
      pracowac, ale tam jest juz takie krotkie krycie bezrobotnych jakie w Niemczech
      ma byc wprowadzone. I te chytrosci komentatorskie tam nie przejda. Dlatego tam
      mozecie juz pracowac. Bo sie nie da oszukac. Przy okazji przykroci sie tu juz
      mieszkajacym cwaniakom, dziwnie pochodzacym czesto z innych krajow. Ale nie
      tylko Osteuropy. Tez Turkow, tych co maja obywatelstwo niemieckie. I z tym
      zwiazane prawa. Do zycia, jak sa bezczelni, na koszt innych. Np. mnie.
      Taki to wplyw na socjalne prawa w Niemczech ma to rozszerzenie na Wschod. Tu
      chcialbym WAM, drogi komentatorze, zwrocic uwage, ze sie o WASZEJ chytrosci
      mysli. Aby WAM sie nie udala. I tak sobie mysle, ze ta WASZA chytrosc, po
      wejsciu do strefy euro, polskie dlugi znikna, sie tez wam nie uda. Oj
      przechytrzycie sie, przechytrzycie. I zostaniecie w tym pokerze z ta swoja
      slaba parka w lapce. A po drugiej stronie beda karety, i inne fulle.
      Ale pozyjemy, zobaczymy. Marzyc jest zawsze dobrze. O "zalatwieniu" pieniedzy.
      To jest w Polsce rozpowszechnione, i moze dlatego nie potraficie, drodzy
      komentatorzy juz inaczej myslec. Tak po prostu, najpierw zarobic, a potem
      konsumowac. To uwazam za najwazniejsze prawo w ekonomii. Tej mojej, prostej i
      praktycznej. Ale u WAS sa inne prawa. Prosze bardzo. Chociaz te 13 lat dawanie
      pieniedzy niby za darmo was takiej chytrosci nauczylo. Po to byly i dawane. W
      ten sposob sie niszczy solidnosc spoleczenstwa. A ona jest podstawa
      nowoczesnego kraju. Solidnosc.
      No ale moze ja nie mam racji. I tylko moja mama poznanianka, ktora mnie tego
      uczyla, taka ograniczona byla. Nienowoczesna. No to TY w tym pokerze wygrasz.
      Zgarniesz pule. Bez sprawdzania. Niestety udania sie tego nie bede Tobie
      zyczyl. Bo organicznie nie znosze chytrusow, bez pracy kombinujacy zyc z
      innych. Ale sie nie martw. Moje zyczenia nie maja zadnej korelacji z tym co
      bedzie. Jestem sobie takim widzem. Ale widowisko jest ciekawe. Przed 13 laty
      poszliscie falszywa droga. I to bedzie drogo Polske kosztowalo. Nalezalo
      pracowac a nie kombinowac. Zaraz sie tu oburzysz, przeciez w Polsce sie
      pracuje! Tak, np zbudowano zgrabnie system dystrybucji towarow kupowanych za
      pozyczone pieniadze. Zbudowano nawet produkcje jakis tam towarow konsumpcyjnych
      kupujac maszyny z Zachodu za pozyczone pieniadze. Dla "wesolych konsumentow".
      Ale wybacz, drogi komentatorze, to nie jest powod do chwaly. Powodem do chwaly
      by bylo zbudowanie na wzor Zachodu fabryk w ktorych konstruuje sie maszyny.
      Konkurencyjnych do zachodnich. Powiesz, po 50 latach komunizmu sie to nie da. A
      popatrzmy Rosja. Cos slychyc, ze ich wlasnej konstrukcji samochody zacznaja byc
      exportowane. Tez do Polski. Bo przeciez polski przemysl motoryzacyjny
      polegajacy na skrecaniu ostatnimi srubami jakies koreanskie auta (poprzednio
      zreszta gdzies w Slowenii rozkrecone, bo zostaly w calosci z Koreii
      przywiezione) nie jest przemyslem! Nawet jak w Fiacie sie produkuje jakies
      samochody to przeciez sa one produkowane na maszynach opracowanych nie w
      Polsce, i one same sa tez nie w Polsce opracowane. Jest to typowe dla kraju 3
      Swiata.
      Tak, drodzy komentatorzy, ta pani Fisher z NIE napisala w podtytule, ze jak
      ktos Ci powie ze bedzie (w Polsce) lepiej, abys wyslal jego na drzewo. Wiec
      komentatorzy, NA DRZEWO!
      W tych postach poruszylem w sposob troche nieuporzadkowany wiele zagadnien, ale
      go pisalem w ciagu urlopu nie w jednym kawalku. Za to czytelnika przepraszam.
      Urlopowe obijanie gruch u mnie.
      Pozdrowienia
      • Gość: Zbigniew Urlaub , Urlaub über alles ! IP: *.kra.cdp.pl / *.magic-net.pl 02.01.03, 22:19
        Drogi JORlu , to co piszesz nie bardzo trzyma się kupy.
        Niemcy dały d... w przypadku nowych Bundesländer i nie
        pomogło im zaplecze naukowo-techniczne tamże.Bo chyba nie
        zaprzeczysz , że nauka i technika w NRD stały na duuużo
        wyższym poziomie niż w Rosji którą tak bardzo chwalisz.
        W przypadku Polski problemem są wysokie podatki i brak ka-
        pitału wysysanego przez budżet.Ten sam problem jest w Niemczech,
        a nawet większy gdyż Niemcom się po prostu nie chce pracować.
        Posłuchaj sobie die Gerd Show a się dowiesz prawdy.:-).
        O Amerykę się nie martw , da sobie radę , jak zawsze.
        Jakoś nikt z USA nie chce emigrować do rzekomo tak bardzo silnej
        gospodarczo UE , co ma piekielny plan zniszczenia dolara jak napi-
        sałeś "aby pozbawić USA know-how".
        A co sądzą młodzi Niemcy na temat emgracji do USA to poczytaj sobie
        na grupach dyskusyjnych.Jakoś dziwnie masowo uczestniczą w loterii
        wizowej.Może nie wierzą , że w UE będzie lepiej niż w USA ?
        Co do planów niemieckich w stosunku do Polski , to nie ma się czego
        obawiać.Po pierwsze : Niemcy nie są już narodem ekspansywnym a za 100
        lat ostatniego Niemca pochowa Turek.
        Po drugie : nawet jak przejmą monopole typu elektrownie i gazownie ,
        to w warunkach wolnego rynku mediów nic to nie znaczy.Także przy obecnej
        technice.
        Co do maszyn budowlanych i ciężkiego sprzętu to nie jest to jakoś
        branża z przyszłością.Bo ilu ludzi dorobiło się majątku na sprzęcie
        budowlanym - mniej czy więcej niż na elektronice ?
        Jak się czyta Ciebie to nie sposób nie przyznać racji Maciejowi , co
        cytował piosenkę " kiedy spojrzę hen za siebie , w tamte lata co minęły.."
        Pzdr
        Zbigniew
        • Gość: JOrl Re: IP: *.dip.t-dialin.net 05.01.03, 19:21
          Zbigniew, chcesz sie ze mna klocic?
          1. Nie za bardzo mam na to ochote
          2. Dysponuje ograniczonym czasem i akurat na klotnie z Toba nie chce go
          marnowac.
          Pozdrowienia
        • Gość: MACIEJ KIEDY SPOJRZE HEN ZA SIEBIE W TAMTE LATA CO MINELY IP: *.ny325.east.verizon.net 06.01.03, 00:42
          Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

          > Drogi JORlu , to co piszesz nie bardzo trzyma się kupy.
          > Niemcy dały d... w przypadku nowych Bundesländer i nie
          > pomogło im zaplecze naukowo-techniczne tamże.Bo chyba nie
          > zaprzeczysz , że nauka i technika w NRD stały na duuużo
          > wyższym poziomie niż w Rosji którą tak bardzo chwalisz.
          > W przypadku Polski problemem są wysokie podatki i brak ka-
          > pitału wysysanego przez budżet.Ten sam problem jest w Niemczech,
          > a nawet większy gdyż Niemcom się po prostu nie chce pracować.
          > Posłuchaj sobie die Gerd Show a się dowiesz prawdy.:-).
          > O Amerykę się nie martw , da sobie radę , jak zawsze.
          > Jakoś nikt z USA nie chce emigrować do rzekomo tak bardzo silnej
          > gospodarczo UE , co ma piekielny plan zniszczenia dolara jak napi-
          > sałeś "aby pozbawić USA know-how".
          > A co sądzą młodzi Niemcy na temat emgracji do USA to poczytaj sobie
          > na grupach dyskusyjnych.Jakoś dziwnie masowo uczestniczą w loterii
          > wizowej.Może nie wierzą , że w UE będzie lepiej niż w USA ?
          > Co do planów niemieckich w stosunku do Polski , to nie ma się czego
          > obawiać.Po pierwsze : Niemcy nie są już narodem ekspansywnym a za 100
          > lat ostatniego Niemca pochowa Turek.
          > Po drugie : nawet jak przejmą monopole typu elektrownie i gazownie ,
          > to w warunkach wolnego rynku mediów nic to nie znaczy.Także przy obecnej
          > technice.
          > Co do maszyn budowlanych i ciężkiego sprzętu to nie jest to jakoś
          > branża z przyszłością.Bo ilu ludzi dorobiło się majątku na sprzęcie
          > budowlanym - mniej czy więcej niż na elektronice ?
          > Jak się czyta Ciebie to nie sposób nie przyznać racji Maciejowi , co
          > cytował piosenkę " kiedy spojrzę hen za siebie , w tamte lata co minęły.."
          > Pzdr
          > Zbigniew

          Szczegolnie ,ze nasz drogi JOrl w dalszym ciagu dokonuje porownan ,ktore byly
          aktualne w latach 1950-tych.
          Ze to niby Rosja jest w stanie zniszczyc USA w 1/2 godziny.
          Te radziecki SCUDy amerykanie stracaja na zyczenie w kazdym miejscu i w kazdej
          chwili.
          Zaden pocisk dalekiego zasiegu nie jest w stanie osiagnac USA.
          Satelity amerykanskie rozmieszczone nad calym swiatem kontroluja swiatowe niebo.
          Ile tych rakiet dalekiego zasiegu osiagnelo cel 10 lat temu w czasie Desert
          Storm? 2 ????
          Metoda stracania rakiet dalekiego zasiegu zostala tak usprawniona,ze zaden nie
          osiaga celu.
          Niestety ZSRR rozpadl sie i Rosja nie ma grosza na modyfikacje swojego
          uzbrojenia.
          Ludzie wymieraja tam z glodu,smrodu i chorob w tempie 1 mln rocznie.

          EU zaprowadzilo w Europie socjalizm z ludzka twarza i dlatego brak tam rozwoju
          gospodarczego.
          Nie tylko Niemcy przyjezdzaja do USA,ale spotkalem i Norwegow,ktorym sie tu
          bardzo podoba

          JOrl ja bardzo wierze w to,ze jestes uczciwy,solidny i pracowity.
          Niestety uprzedzony jestes do Amis i brak ci podstaw wiedzy ekonomicznej,co nie
          zmienia faktu ze sie z Toba nie zgadzam,choc cie lubie.

          • nonkonformista oops, he did it again... 06.01.03, 08:09
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > Szczegolnie ,ze nasz drogi JOrl w dalszym ciagu dokonuje porownan ,ktore
            byly
            > aktualne w latach 1950-tych.
            > Ze to niby Rosja jest w stanie zniszczyc USA w 1/2 godziny.
            > Te radziecki SCUDy amerykanie stracaja na zyczenie w kazdym miejscu i w
            kazdej
            > chwili.
            > Zaden pocisk dalekiego zasiegu nie jest w stanie osiagnac USA.

            sic !!!!! - przyp N.

            Ty natomiast nie masz wiedzy w żadnym zakresie a powyższa wypowiedź jest
            kolejną, która zasługuje na miano "Żenady Roku 2003" (szybko się wziąłeś do
            pracy).Nie jest warta komentarza, bo przy tak wielkiej różnicy w wiadomościach
            dyskusja nie ma sensu.
            N.
    • naivetactic Re: Komentator i rozne sprawy 01.01.03, 22:09
      jOrl szacunek za te wywody. troche za krytycznie oceniasz USA, to naturalne.
    • komentator JOrl wzial sie ostro do arbajtu od nowego roku 02.01.03, 23:32
      JOrl splodzil od poczatku roku tasiemca niespotykanej dlugosci.
      Na dodatek oparl swoje wywody na zacnym zrodle czyli tygodniku
      NIE. A moze byloby dobrze dla rownowagi skorzystac jeszcze z
      drugiego podobnego zrodla czyli Naszego Dziennika? Wtedy okazaloby
      sie poglady holoty anty i proklerykalnej sa nadzwyczaj podobne.

      W tresci merytorycznej tasiemiec jest wlasnie przykladem demagogii
      prostych mozgow.

      W tej demagogii dobrze bylo w Polsce kilka lat temu gdy byl szybki wzrost.
      Tylko proste mozgi nie widzialy ze odbywa sie to kosztem ogromnego wzrostu
      deficytu handlowego, lawinowego wzrostu kredytow oraz wzrastajacej inflacji.
      To oczywiscie prowadzilo do gwaltownego zalamania ekonomii.

      Dlatego ogromnym osiagnieciem ostatnich lat byla likwidacja tego
      niebezpieczenstwa. Oczywiscie odbylo sie to znacznym kosztem ale i tak byl
      on nieporownanie nizszy niz eksplozja w stylu tureckim czy argentynskim.

      Zastosowanie narzedzi ekonomicznych (stopy procentowej) dla przywrocenia
      stabilnosci, opanowanie inflacji, zazegnanie grozby ostrego kryzysu budzetu
      to wlasnie umocnienie fundamentow makroekonomicznych. Absolutnym fundamentem
      dobrej ekonomii jest porzadna waluta. To chyba JOrl wie wzdychajac za
      dojczmarka. Innymi slowy nigdy i nigdzie nie zbudowano dobrej ekonomii na
      marnej walucie.

      Ostatnie lata swiadcza ze w Polsce podjeta bardzo powazna probe stworzenia
      takiego fundamentu. W odroznieniu od prawie wszystkich biednych krajow
      w Polsce jest rowniez szansa na ostateczne rozwiazanie tego problemu poprzez
      wstapienie do euro.

      Demagodzy krzycza jednak: A bezrobocie? Bieda?

      W krajach takich jak Polska bezrobocie i bieda sa pochodna tego ze NIE MA
      porzadnej ekonomii. A porzadna ekonomie zaczyna sie budowac od porzadnej
      makroekonomii: waluty, niskich deficytow itp. Jesli demagodzy mowia ze
      kilka lat temu ekonomia byla "porzadna" to jest to tylko demagogia.

      Utrzymywanie obecnej linii makroekonomicznej musi doprowadzic do ozywienia i
      zdrowego rozwoju czyli nie na kredyt.

      Pytanie kiedy ten zdrowy rozwoj doprowadzi do powaznego ograniczenia
      bezrobocia i biedy?

      To jest problem prawie nie do rozwiazania bo w Polsce sa miliony ludzi i
      cale regiony ktore praktycznie nie moga sie wlaczyc do ekonomii rynkowej
      albo jeszcze wymagaja duzej redukcji zatrudnienia. Gornictwo, hutnictwo,
      koleje, rejony pgr to nierozwiazywalne pozostalosci po komunie.
      Dalej, w Polsce jest ogromna ilosc mlodych ludzi wkraczajcych w wiek roboczy
      wynikla z relaksowania sie w czasach stanu wojennego.

      Lacznie wiec skala problemow jest taka ze nie da sie rozwiazac od zaraz zadna
      magia tylko bardzo stopniowo. Mozna to widziec od tej strony ze 20-25% ludnosci
      juz zyje calkiem przyzwoicie. To dla nich glownie buduje sie stanice zakupkowe
      (szoping male) i oni ciagna reszte ekonomii za soba. Zawsze bylo tak w
      kapitalzmie ze dobrobyt zaczynal sie od pewnej grupy.

      Dane wskazuja ze ten potencjal bedzie wzrastal: Powazne analizy przewiduja
      ze to w Polsce przez reszte tej dekady bedzie sie budowalo najwiecej tych
      stanic szopingowych w Europie.

      No i JOrl jeszcze wsiada na swojego konika czyli "wlasne" technologie czy
      przemysl. Oczywiscie jesli gdzies ma byc stopa zyciowa na najwyzszym poziomie
      swiatowym to trzeba miec produkty w rodzaju mesiow czy buemwuszek. Polska
      nie jest na tym etapie rzecz jasna, jest na etapie PODSTAW. Te podstawy
      mozolnie sie buduje, a rozwoj odbywa sie dzieki doplywowi kapitalu z zagranicy.
      To mogloby jednak rowniez przerodzic sie w dreptanie w kolko jak to jest w
      krajach Ameryki Poludniowej. Ale ekonomia polska ma byc przeciez pelnoprawnym
      czlonkiem ekonomii europejskiej wiec ramach tej ekonomii bedzie miala pelne
      szanse i mozliwosci takie jak reszta tej ekonomii.

      JOrl ma takie tradycyjne niemieckie spojrzenie, tymczasem w miare
      przeksztalcen ekonomii tradycyjna niemiecka ekonomia tez bedzie sie zamieniala
      w czesc ekonomii europejskiej.

      Jak nieraz pisalismy niemiecka ekonomia ma swoje bardzo powazne problemy, ale
      najgorsze ze nie ma sily politycznej zeby je ruszyc. Dlatego Niemcy tez
      potrzebuja ekonomii europejskiej zeby wyrwala ich z letargu a to co placa do
      kasy Unii i tak zwraca sie w formie zyskow z europejskiego rynku. Tworzenie
      ekonomii europejskiej jest wiec korzystne dla wszystkich a nie jak sugeruje
      JOrl bedzie obciazeniem dla Niemiec. To jest absurdalny punkt widzenia. Dla
      niemieckich firm Polska jest duzym rynkiem zbytu oraz z duzymi zasobami sily
      roboczej i blisko a Niemcy to tez rynek zbytu i miejsce pracy dla ludzi z
      Polski. Z czasem i firmy z Polski przyjda tez na niemiecki rynek tak jak
      ostatnio ktos kupil benzin stacje.
      • Gość: deLUC Re: IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 05.01.03, 15:54
        No cuz - musze powiedziec, ze mnie komentatorze zaskoczyles - Ty/Wy chyba juz
        wiesz co to jest PKB. Po drugie to nalegam na mertytoryczna dyskusje -
        JOrl podal liczby. Kwestionujesz je? Nie zgadzasz sie z ich interpretacja?
        Podaj wlasna. Puki co stosujesz swoj stary chwyt - przypinanie etykiet -
        zreszta nie tylko ty/wy. Bede do tego watku wracal z uporem maniaka -
        czy Ty/Wy macie kontakt z rzeczywistoscia - ta za oknem? Np. wychwalane przez
        Ciebie/Was ulatwienie przeplywu kapitalu wprowadzone w Polsce - jeden z
        podstawowych postulatow MFW - jakie korzysci ma przyniesc polskiej gospodarce?
        Rozwin prosze. W czyim to jest interesie?
    • komentator Niemiecki chytrusek 02.01.03, 23:51
      > No i nalezy sie przygotowac na przyjecie np. Polski do EU. Bo jak Polacy
      >beda mogli pracowac oficjalnie w Niemczech, beda sie, wedlug obecnych
      >przepisow, jak nabiora praw do zasilku dla bezrobotnego, zwalniac z pracy,
      >siedziec w Polsce, a pieniadze kasowac. Wiec trzeba wprowadzic codzienne
      >meldowanie sie w urzedzie, i solidniejsze gonienie do pracy. Bo na te zasilki
      >dla bezrobotnych w wyzej opisany sposob kradzione, czekacie przeciez WY
      >chytruski komentatorzy, prawda? Ale sie NIE doczekacie. W Anglii, WY
      >komentatorzy mozecie od zaraz pracowac, ale tam jest juz takie krotkie krycie
      >bezrobotnych jakie w Niemczech ma byc wprowadzone. I te chytrosci
      >komentatorskie tam nie przejda. Dlatego tam mozecie juz pracowac. Bo sie nie
      >da oszukac. Przy okazji przykroci sie tu juz
      >mieszkajacym cwaniakom, dziwnie pochodzacym czesto z innych krajow. Ale nie
      >tylko Osteuropy. Tez Turkow, tych co maja obywatelstwo niemieckie

      A ty JOrl, nie rob z siebie niemieckiego chytruska:

      Nie zwalaj na innych bo wiadomo ze to NIEMCY SIE ROZLENWILI. 100% czysci,
      aryjscy Niemcy. Siedza na socjalu, pija piwo i kombinuja jak sie wymigac od
      roboty. A gastarbajterzy robia za nich brudna robote, harujac za grosze
      za ktore czystemu Niemcowi nie che sie robic. Teraz kasa sie konczy wiec
      trzeba sie bedzie wziac do roboty. Konkurencja w ekonomii europejskiej tez
      pogoni bo koszty pracy sa za wysokie.
    • Gość: JOrl Re: Komentator i rozne sprawy IP: *.dip.t-dialin.net 05.01.03, 15:27
      Oj, komentatorze, napadles mnie za czytanie i przytoczenie NIE. Dobra, moze ja
      sie nie znam na tym co sie dzieje w Polsce. Wiec moze konkretnie. Ta Pani
      Fisher powiedziala:
      1. A co najwazniejsze od 1999r spadaja naklady
      inwestycyjne. W 2001 byly mniejsze o 8,5% jak w 2000. W 1 polroczu 2002
      spadek wyniosl nastepne 16%. Pisze tez, ze do najglebszych spadkow
      inwestowania doszlo w przedsiebiorstwach z udzialem kapitalu zagranicznego.
      Korzystajac z wysokich stop% tzw. zachodni inwetorzy nie inwestuja a
      spekuluja.
      2.W Polsce okolo 57% (22 mil) osob zyje ponizej minimum socjalnego! I sadzi, ze
      ten wskaznik przekroczy zapewne zaraz granice 60%.
      Prosze, moglbys sie ustosunkowac do tych liczb? A nie mowic ze nie dyskutuje z
      nimi bo sa z NIE? Wiec jak? Jest to prawda? Konkretnie prosze!
      3.Twierdziles, wejscie do EU to fundusze na kanalizacje. To dlaczego w
      Kopenhadze Twoj kolega Miller zadal przesuniecie pieniedzy EU na te kanalizacje
      z lat pozniejszych na doplate do budzetu zaraz? Dlaczego?

      Nastepne. Niemcy siedza na socjalach, a obcokrajowcy zapychaja. Za nich. Tak
      twierdzisz.
      Wiec wsrod bezrobotnych jest procentowo duzo wiecej obcokrajowcow jak Niemcow.
      Obcokrajowiec tzn. bez obywatelstwa niemieckiego.Dalej. Nastepna spora czesc z
      bezrobotnych, to jacys naplywowi ale z obywatelstwem niemieckim. Nastepnie
      ponadproporcjonalnie liczna grupa aryjskich Niemcow ale z bylego NRD. Kiedys
      opisywalem dlaczego sa bezrobotni. Cos takiego jak inwalidzi wojny z NRD 89/90.
      Trudno cos innego z nimi zrobic jak im sie w tym pochodzie wojennym zniszczylo
      gospodarke, trzeba jakos nie dac im zdechnac, a nawet zyc da niezlym poziomie.
      Na moj koszt naturalnie. Oczywiscie tez jest troche rdzennych Niemcow. Ale nie
      za duzo.
      Ale dalej. Obcokrajowcy do brudnych robot. No tak. Popatrzmy na mnie. Tez
      jestem takim leniem. Nie mam zamiaru byc kelnerem czy innym zapychajacym w
      prymitywnych pracach. Ale ja PRACUJE! Tylko troche gdzes indziej. W tych
      dziedzinach ktore sa charakterytyczne dla kraju 1 Swiata. I dlatego oczywiscie
      jest to rozszezenie na Wschod EU. Aby miec nastepnych do pracy w kanalizacji.
      Abym ja nie musial tego robic. I WY komentatorzy wlasnie Polske do tego
      wepchneliscie. Swoim budowaniem podstaw.
      Ale zebys nie myslal. Ja naprawde sie z toba zgadzam, ze w polowie lat 90 szlo
      w Polsce do katastrofy mimo ze tak ladnie wygladalo. Naprawde tez tak uwazam.
      Ale jak moze zauwazyles podwaliny do tego blednego kursu byly polozone w latach
      89/90. Do tej prawie katastrofy. A do tych podwalin nie przylozyl reki
      Balcerowicz? Nie byl w rzadze na poczatku lat 90?
      Ja czesto powtarzam, trzeba postawic prawdziwa diagnoze, aby naprawic cos. Bo
      tak to jest szamotanina. Ale WY gracie losem narodu.
      Mysle, komentatorze, ze jestes bylym komunista. I tak samo jak w czasach jak
      rzadziliscie krajem (mowie o latach 70, 80) daliscie sie jak dzieci, tez przez
      chciwosc wyrolowac Zachodowi uprawiajac komune, tak i teraz roluja WAS jak
      jestescie kapitalistami. Grajac na Waszej chciwosci. Byles slabym komunista, i
      jestes slabym kapitalista. I to mimo tego, ze masz sporo wiadomosci. Tylko nie
      potrafisz ich strategicznie analizowac. Wtedy i teraz. I dlatego dajecie sie
      znowu wykiwac.
      Pozdrowienia
      • komentator JOrl to sa urojenia 05.01.03, 20:18
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > Nastepne. Niemcy siedza na socjalach, a obcokrajowcy zapychaja. Za nich. Tak
        > twierdzisz.
        > Wiec wsrod bezrobotnych jest procentowo duzo wiecej obcokrajowcow jak
        Niemcow.
        > Obcokrajowiec tzn. bez obywatelstwa niemieckiego.Dalej. Nastepna spora czesc
        >z bezrobotnych, to jacys naplywowi ale z obywatelstwem niemieckim. Nastepnie
        > ponadproporcjonalnie liczna grupa aryjskich Niemcow ale z bylego NRD.

        Nie opowiadaj bajek w niemieckim stylu. Niemcy lubia zwalac na obcych a
        sami uwazaja sie za Herrenvolk. Jest masa leniwych Niemcow co wykorzystuja
        socjal i tyle. Podstawowa masa zyjaca na socjalu to 100% aryjscy dojcze.

        > I dlatego oczywiscie jest to rozszezenie na Wschod EU. Aby miec nastepnych
        >do pracy w kanalizacji. Abym ja nie musial tego robic. I WY komentatorzy
        >wlasnie Polske do tego wepchneliscie. Swoim budowaniem podstaw.

        To co opowiadasz to sa kosmiczne brednie. Po pierwsze Niemcy sa w tej chwili
        integralna czescia ekonomii europejskiej i beda sie musieli dostosowac do jej
        regul. Teraz mowi sie w Europie o Deutsche Wirtschaft, ekonomii w ktorej
        dominuja stare firmy-dinozaury, publiczne banki i jest masa leniuchow zyjacych
        na socjalu albo myslacych o fajrancie w piatek o 12. Czasy zycia na socjalu
        sie koncza i Niemcy tez beda robili w kanalizacji, w ogole beda robili ci co
        sa bardziej konkurencyjni na europejskim rynku pracy. Jezeli zas Niemcy sie
        nie wezma do roboty to beda na tym rynku coraz bardziej przegrywali.

        > Ale zebys nie myslal. Ja naprawde sie z toba zgadzam, ze w polowie lat 90
        >szlo w Polsce do katastrofy mimo ze tak ladnie wygladalo. Naprawde tez tak
        >uwazam. Ale jak moze zauwazyles podwaliny do tego blednego kursu byly
        >polozone w latach 89/90. Do tej prawie katastrofy. A do tych podwalin nie
        >przylozyl reki Balcerowicz? Nie byl w rzadze na poczatku lat 90?

        Ty probujesz przemycac tutaj jakies kryptokomunistyczne teorie. Balcerowicz
        zrobil swoje w porzadku i robi nadal. Byly i sa to rzeczy absolutnie niezbedne.
        Latwo mozna to porownac z Bialorusia i Ukraina. Tam nie bylo i nie ma
        Balcerowicza za to jest prawdziwa nedza.

        > Ja czesto powtarzam, trzeba postawic prawdziwa diagnoze, aby naprawic cos.
        >Bo tak to jest szamotanina. Ale WY gracie losem narodu.
        > Mysle, komentatorze, ze jestes bylym komunista. I tak samo jak w czasach jak
        > rzadziliscie krajem (mowie o latach 70, 80) daliscie sie jak dzieci, tez
        >przez chciwosc wyrolowac Zachodowi uprawiajac komune, tak i teraz roluja WAS
        >jak jestescie kapitalistami. Grajac na Waszej chciwosci. Byles slabym
        >komunista, i jestes slabym kapitalista. I to mimo tego, ze masz sporo
        >wiadomosci. Tylko nie potrafisz ich strategicznie analizowac. Wtedy i teraz.
        >I dlatego dajecie sie znowu wykiwac.

        Masz jakies chore urojenia. Polska lada moment ma byc pelnoprawnym czlonkiem
        Unii, pozniej euro. Czlonkostwo Unii i euro to spisek Zachodu, hehe? Jako
        czlonek Unii Polska bedzie miala miejsce w Brukseli i bedzie np. brala udzial
        w opieprzaniu Niemiec za brak reform i deficyt budzetowy. A ekonomicznie w
        gospodarce europejskiej bedzie powodzilo sie lepiej temu kto bedzie bardziej
        konkurencyjny. Pamietaj ze pozycja Niemiec nie jest dana raz na zawsze. w
        ekonomii europejskiej Niemcy sa najwieksza ale bardzo mniejszosciowa czescia.
        Fakt ze Polska ma znacznie nizsze koszty i ludzi bardziej chetnych do pracy
        zmusi firmy europejskie do przeniesienia produkcji. Mysl raczej o wyzwaniu
        jakie stoi w zwiazku z tym przed Niemcami.
    • nonkonformista Artykuł z NIE 05.01.03, 23:25
      To artykuł na który się powołałeś. Jej (jego?) (Anna Fisher to raczej
      pseudonim) artykuły zawsze trafiają w 10.
      N.

      www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=1346
      Do dna

      Jeśli ktoś ci mówi, że będzie lepiej, to wyślij go na drzewo.

      Do wyborów samorządowych notowania SLD na ogół rosły. Ludzie zaczęli wierzyć,
      że wraz z powrotem Kołodki pojawi się oczekiwane ożywienie gospodarcze, a
      bezrobocie zacznie spadać. I faktycznie – każdy kolejny miesiąc przynosi dobre
      wieści. A to poprawił się bilans handlowy, a to wzrósł eksport, a to wbrew
      oczekiwaniom analityków budżet trzymany żelazną ręką ministra się nie
      rozsypał, choć "niezależni" ekonomiści straszyli Argentyną. To uratowało SLD
      przed totalną klęską w wyborach samorządowych. Badania powyborcze pokazują
      spadek notowań lewicy. Różne objawy poprawy w gospodarce, o których się
      donosi, nie mają mocnego fundamentu.

      Głównym czynnikiem tworzenia Produktu Krajowego Brutto nadal są w Polsce
      usługi rynkowe, które tworzą 54 proc. ogólnej wartości dodanej. Jest to co
      prawda sytuacja typowa dla krajów wysoko rozwiniętych, ale tam związana jest z
      nowoczesnością sfery wytwórczej. Tymczasem produkcja w Polsce znajduje się w
      stanie stagnacji. W I półroczu 2002 r. wartość dodana usług rynkowych wzrosła
      o 3,7 proc. przy równoczesnym wzroście produkcji sprzedanej zaledwie o 0,8
      proc. od stycznia do października, a w budownictwie – przy spadku aż o 9,6
      proc. Na czym rząd opiera nadzieje na ożywienie gospodarcze?

      Od 1999 r. spadają nakłady inwestycyjne. W zeszłym roku były one mniejsze o
      8,5 proc. w porównaniu do roku 2000. Stan ten w I półroczu 2002 r. pogorszył
      się o kolejne 16 proc.! Paradoksalnie, do najgłębszych spadków w dziedzinie
      inwestycji dochodzi w przedsiębiorstwach z udziałem kapitału zagranicznego.
      Korzystając z wysokich realnych stóp procentowych tzw. zachodni inwestorzy
      spekulują, a nie inwestują.

      Straty wykazuje 42,6 proc. podmiotów gospodarczych, a średnia rentowność tych,
      które jeszcze w ogóle mają zyski, oscyluje wokół 0,5 proc. Około 80 proc.
      wszystkich przedsiębiorstw utraciło płynność finansową i nie jest w stanie
      bieżąco regulować własnych zobowiązań. Skutkiem tego są rozległe zatory
      płatnicze występujące w gospodarce. Takie są konsekwencje polityki pieniężnej
      Narodowego Banku Polskiego: utrzymywania nad-wartościowego kursu złotego wobec
      obcych walut i wysokich realnych stóp procentowych.

      Dane GUS wskazują, że w 2001 r. około 57 proc. społeczeństwa, tj. 22 mln osób,
      żyło poniżej minimum socjalnego. W tym roku na skutek wzrostu bezrobocia
      wskaźnik ten przekroczy zapewne 60 proc., a na wsi może dojść nawet do 70. We
      wrześniu tego roku Instytut Badania Opinii i Rynku Pentor przeprowadził
      badania, z których wynika, że ogromna część ludności nie ma regularnych
      dochodów, a prawie co piąta osoba pozostaje na utrzymaniu innych. Jeśli zna
      się te dane, to doprawdy bez trudu można wyjaśnić 75-procentowy wzrost
      poparcia dla Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin w ciągu roku.

      Wydaje się, że rząd sięgnął już po wszystkie będące w jego dyspozycji
      instrumenty, które mogłyby przyczynić się do poprawy sytuacji gospodarczej. Co
      gorsza, wykazuje daleko idącą bezradność w rozwiązywaniu bieżących problemów.
      Jeśli bez większego trudu dochodzi do zawiązania koalicji SLD z Samoobroną na
      szczeblach wojewódzkich, to co stoi na przeszkodzie w zawarciu porozumienia na
      szczeblu parlamentarnym? W jednej tylko sprawie – nowelizacji ustawy o
      Narodowym Banku Polskim i usunięcia Leszka Balcerowicza.

      Dlaczego tylko rząd i premier Miller mają płacić polityczną cenę zapaści
      gospodarczej, w którą w znaczącym stopniu wepchnęła Polskę polityka obecnego
      prezesa banku centralnego?

      Liderzy SLD powinni uważnie przeanalizować przyczyny porażki Unii Wolności,
      partii, która miała znaczny udział w rządach w ciągu ostatnich 12 lat.
      Wystarczyło, że unici uczynili swym liderem Balcerowicza, a od razu odeszli na
      polityczny margines.

      Wśród polityków występują trzy stopnie głupoty:

      a. zwyczajnie głupi

      b. bardzo głupi

      c. tacy, którzy nie rozumieją własnych interesów.

      Narastające porozumienie Miller–Balcerowicz zaliczam do "c".

      Autor : Anna Fisher
      • nonkonformista Anna Fisher z "Nie"... 20.01.03, 22:31
        ...to (zgodnie z moimi przypuszczeniami) facet. Na stronie "NIE" - jest
        obecnie artykuł artykuł przy którym zagapiła się korekta.

        www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=1467
        (...) Sprzedaż paracetamolu zaczęła gwałtownie spadać. Dziennikarze nie
        wspominali, że każdy lek przyjmowany w nadmiarze może okazać się niebezpieczny
        i że trzeba byłoby zeżreć pewnie wiadro paracetamolu, aby przenieść się na
        łono Abrahama. Jestem pewien, że po skonsumowaniu wiadra aspiryny efekt byłby
        podobny.(...)
        Anna Fisher

        To tylko tak gwoli ścisłości. Nie powinno to nikogo dziwić bo tak śmiałych
        artykułów kobieta nigdy nie napisze (nie ma wystarczającej wiedzy).
        N.

        • Gość: marcel_prostak Re: Anna Fisher z 'Nie'... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.02.03, 06:46
          to nie tak ze kobiety nie maja wystarzcajacej wiedzy, tylko na dluzsza mete nie
          maja ochoty pisac artykulow pt: kaczy kutas w krowiej pizdzie a tym samym bawic
          sie w takiej konwencji dziennikarskiej jaka wymyslil Urban

          co do slynnego wsrod Panow Wyjechanych artykulu w NIE, ktory przedstawil nas
          jak to grzebiemy po smietnikach z glodu, to czy aby nie zapomina sie ze NIE to
          przede wszystkim dziennik satyryczny? Urban z Gadzina i reszta Znakomitego
          Towarzystwa z redakcji NIE najpierw setnie sie bawia tym co robia, potem
          dopiero sie zajmuja pisaniem na serio, no a potem kase robia.
          Dziennik jest znakomity (piszacy tam prezentuja doskonaly warsztat slowny) ale
          jak to satyryczny przedstawia fakty zawsze troche koslawie

          Lektura NIE to znakomity dodatek do innych czasopism fachowych, smakowity
          deserek a jak to bywa z tego typu smakolykami siega sie po nie zazwyzcaj pzred
          daniem glownym, dzieciaki nawet chetnie by na nim jedynie popzrestawaly

          Panie N. czesc artykulow w NIE to zwykle puste kalorie
          • Gość: marcel_prostak Re: i jeszcze IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.02.03, 06:57
            no bo ZADEN fachowiec z zakresu ekonomii nie napisze ani jednego slowa do
            takiego dziennika jak Urbanowy, nie zeby nie byla to lubiana czy anwet
            podziwiana gazeta
            z tego powodu NIE zawsze bedzie skazana na domorosle interpretacje faktow z
            zakresu ekonomii

            Oczywiscie w NIE sa tego jak najbardziej swiadomi, co innego jest ich celem niz
            jakies smuty nad budzetem
    • nonkonformista Montownie im. Balcerowicza 20.01.03, 22:41
      No a skoro już jesteśmy przy "Nie" to przytoczymy w całości "Montownie im.
      Balcerowicza".Żeby nieść przed Polaczkami oświaty kaganiec.
      N.

      www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=1471
      Montownie im. Balcerowicza

      Myślicie, że w Polsce jest już tak źle, że nie może być gorzej? Może.

      Wśród wzorców do naśladowania, do których odwoływał się twórca polskiego cudu
      ekonomicznego, światowy pionier przemiany gospodarki komunistycznej w rynkową –
      pojawiał się Meksyk. Kilkanaście miesięcy po pochlebnej wypowiedzi
      Balcerowicza gospodarka tego latynoamerykańskiego kraju walnęła na ryj.
      Usłyszeliśmy, że stało się tak dlatego, iż Meksyk nie pozbył się do końca
      etatystyczno-socjalistycznej zgnilizny. W Meksyku zostało jednak, zdaniem
      Balcerowicza, trochę dobrych rzeczy do skopiowania – te ostoje wolnego rynku,
      dzięki którym, mimo finalnej klęski, Meksyk miał swoje pięć minut.

      Najważniejszą z nich były miejsca pracy stworzone przez wielki kapitał we
      współpracy z rządem meksykańskim, który w tym celu powołał specjalne strefy
      ekonomiczne.
      Ów przyczółek dobrobytu to system eksportu zatrudnienia – montownie. Pierwsze
      z nich powstały na północy Meksyku w połowie lat 60. W chwili obecnej niczym
      rak rozpełzły się po całej Ameryce Środkowej i właśnie na nich wzorowano
      powstające fabryki w Azji Południowo-Wschodniej.

      Jak się żyje i pracuje w tych montowniach? Ameryka dowiedziała się tego dzięki
      Wendy Diaz – piętnastoletniej dziewczynce, która przez kilka lat zarabiała na
      życie w takim miejscu w Hondurasie. Dzień roboczy w tej fabryce nowego typu
      trwa 16 godzin, wynagrodzenie – 31 centów za godzinę. Rozmawianie podczas
      pracy jest całkowicie zakazane, a z toalety można skorzystać dwukrotnie w
      ciągu dnia. Jeżeli ktoś nie przestrzega warunków zatrudnienia, natychmiast
      jest zwalniany. Jak ma szczęście – dostaje tylko wpierdol od zarządców.

      Rząd Hondurasu po tym dość znanym w obu Amerykach incydencie rozpoczął
      kampanię mającą na celu poprawę nie warunków zatrudnienia tamtejszych
      robotników, ale wizerunku montowni u północnoamerykańskich konsumentów.

      Dlaczego montownie są tak popularne? Powody są dosyć proste. Powstają w
      środkowoamerykańskich specjalnych strefach ekonomicznych, które tym się różnią
      np. od ich polskich odpowiedników, że nikt tam nawet nie udaje, że przejmuje
      się takimi bzdetami jak kodeks pracy czy prawa obywatelskie. No i nie ma
      związkowej zarazy.
      Właściciele montowni – a są nimi w większości północnoamerykańskie koncerny –
      mogą importować bez ceł podzespoły. Składają albo zszywają – jak w Hondurasie –
      wszystko do kupy i wysyłają z powrotem do USA. Kraje, w których zlokalizowano
      montownie, takie jak Meksyk, posiadają wiele fabryk, z których praktycznie nic
      nie mają. Ani technologii, ani dochodów z ceł – bo w ramach NAFTA nie są nimi
      owe produkty obłożone. Montownie wnoszą jedynie pewne niewielkie stałe opłaty
      gwarantujące eksport produktów. Stąd też ich nazwa maquiladora – od
      hiszpańskiego słowa maquila, które kiedyś oznaczało opłatę pobieraną przez
      młynarza od chłopów za zmielenie ziarna.

      Generalnie rzecz biorąc, gdyby nie pewne błędy i wypaczenia, maquilas mogłyby
      uchodzić za model idealny dla wielbiących Balcerowicza liberalnych feministek
      z "Gazety Wyborczej".
      Powód pierwszy to cudny brak kodeksu pracy i wolny rynek – ale o tym była już
      mowa. Pozostałe zalety to rozkład płci wśród robotników w montowniach. Otóż –
      co jest ewenementem w całej Iberoameryce – przygniatającą większość
      pracowników stanowią kobiety (90 proc.) przeważnie bez mężów, dzieci i bez
      wcześniejszego doświadczenia zawodowego. Dzięki temu można im płacić dniówki
      mniejsze od najniższego meksykańskiego wynagrodzenia, które wynosi 4 dolary za
      dzień pracy. Praca nierzadko zaczyna się o świcie, a kończy o zmierzchu, w
      każdym razie nie jest krótsza niż 60 godzin tygodniowo. Szefami tych kobiet są
      za to prawie zawsze mężczyźni. Bardzo często robotnice pracują w
      niebezpiecznych warunkach mając kontakt z chemikaliami, o czym nie są
      informowane, choć po latach mogą się o tym przekonać, np. gdy ślepną z powodu
      pracy z rtęcią w przemyśle optycznym.

      To, że maquiladoras zatruwają ujęcia wody pitnej i powietrze, nie ma już
      większego znaczenia.

      Niektóre z montowni zapewniły swoim pracownicom opiekę medyczną. Jedna z
      pracujących w maquilas pielęgniarek przyznała, że w jej fabryce Auto Trim w
      Matamoros w ciągu miesiąca pięć kobiet poroniło. Troskliwe kierownictwo firmy
      zaleciło, aby podać kobietom aspirynę i z powrotem wysłać do pracy, a jeśli
      odmówią albo co gorsza poproszą o zwolnienie lekarskie lub dalszą opiekę,
      wyrzucić z pracy. Panie i tak jakoś się prześlizgnęły, ponieważ "opieka
      medyczna" z reguły ogranicza się do comiesięcznego badania podpasek. Dzięki
      temu łatwo można wyłapać pracownice w ciąży. Po co? Żeby je zwolnić, baba w
      ciąży to kłopot dla firmy.

      Powszechnie zatrudnia się też dzieci, zmusza się je do spania w fabrykach i
      zabrania uczęszczać do szkoły.

      Myślicie sobie, że ów nieprawdopodobny obrazek, żywcem wyjęty z "Ziemi
      Obiecanej" – to egzotyka, która nas nie dotyczy? A guzik. Znacie takie marki
      jak: Generals Motors (w Europie to m.in. Opel), Ford, General Electric,
      Toshiba, AT&T, Guess, Levi’s, Gap i VF Corporation? One wszystkie mają
      montownie w Meksyku.

      A co na to guru naszego prezesa NBP – Jeffry D. Sachs, ekonomista z Harvardu,
      kumpel Balcera i jeden ze współautorów naszych reform po 1989 roku?
      Stwierdził, że problemem krajów trzeciego świata jest zbyt mała liczba
      montowni.


      Autor : Maciej Rembarz
    • Gość: przecinek Re: IP: *.lsan03.pacbell.net 21.01.03, 00:10
      Bardzo uwaznie czytam Twoje wypowiedzi, Jorl. Z wielkim zainteresowaniem.
      Nie bede ich jednak bardzo komentowal, przynajmiej nie uwazam wywolywanie
      dyskusji na niektore tematy za zbyt bezpieczne. Nie chce nawet zajmowac
      stanowiska.

      Urazilo mnie jednak stwierdzenie o:
      "Bo organicznie nie znosze chytrusow, bez pracy kombinujacy zyc z innych."
      "Nalezalo pracowac a nie kombinowac."

      Nie podoba mi sie takie postawienie sprawy, dlatego poniewaz uwazam, ze
      zarowno lenistwo jak i cwaniactwo jest w pewnych warunkach podstawa rozwoju
      nauki i cywilizacji. Jest motorem zmian. Nie praca sama w sobie jest wartoscia
      bezwzgledna lecz dobrze zorganizowana i ukierunkowana praca. Sama praca np.
      komentatora przy pisaniu niektorych postow jest calkowicie stracona i
      bezpowrotnie zmarnowana.
      Podstawa rozwoju gospodarek kapitalowych jest zrozumienie mechanizmu
      inwestowania i zarabiania. A wiec wydajemy pieniadze aby je zarobic, zarobek
      jest motorem rozwoju, tworzenia miejsc pracy i wynalazkow. Kara za brak pracy
      jest brak pieniedzy. Natomiast wielkosc dochodu jest wprost proporcjonalna do
      wielkosci biznesu a nie pracy wlozonej w jego rozwoj. Wiec "cwaniactwo" nie
      koniecznie jest wada sama w sobie. Nie jest to moze lubiana cecha ludzka.
      Ale jest czescia pewnego procesu myslowego polegajacego na skracaniu sobie
      drogi do celu. (I tu wlasciwie nalezaloby sie zastanowic nad sensownoscia
      tezy "cel uswieca srodki". A to inna dyskusja.) Kazda forma zarobkowania jest
      uzasadniona o ile w zgodzie z prawem. Ta "wojna" ekonomiczna w kazdej formie
      jest po prostu legalna forma konkurowania podmiotow i nie mozesz Jorl
      krytykowac USA za prowadzenia takiej a nie innej polityki poniewaz sam,
      popierajac swoj rzad popierasz istnienie takiego ukladu. Twoje panstwo jest
      czescia gospodarki swiatowej i czy ci sie to podoba czy nie uczestniczy w
      tej "grze". Nikt nie kazal wam inwestowac w USA. To samo dotyczy Japonczykow.
      To nie bylo nakazane. Wolnosc. Mamy wolnosc wyboru. Jasne?


      W Polsce w trakcie tych ostatnich kilkunastu lat rowniez pewne modele biznesowe
      powstawaly i ewoluowaly. Wystapila ostra selekcja postaw w biznesie i okazalo
      sie, ze najbardziej efektywna forma dzialalnosci polegala na zarabianiu kosztem
      budzetu, dzialania te w roznej postaci mozna sprowadzic do jednego mianownika,
      podniesc podatki i podzielic sie korzysciami. Metoda "na skroty". Rabunek.
      Tutaj mysle lezy problem wystepowania kryzysu ekonomicznego tamtego rejonu.
      Brak zrozumienia tych zjawisk zawsze bedzie powodowal postawy typu komentatora,
      mylnie oceniajacego rzeczywistosc. I to rowniez generuje mechanizmy typu:
      "jest mi coraz gorzej-glosuje na SLD-jest mi jeszcze gorzej-wchodzimy do unii
      bo nie ma wyboru-bedzie jeszcze gorzej-Lepper-bedzie wojna"

      Swoja droga jak juz poruszasz temat cwaniactwa i kombinowania jak oceniasz
      polityke limitow i ograniczen produkcji w RP wymuszana przez UE, ktorej Niemcy
      sa najwazniejszym czlonkiem? Nie mowiac juz o rzeczywistych doplatach do
      rolnictwa i istniejacym faktycznie mechanizmie protekcjonizmu w wymianie
      towarowej unia/RP? Generowanie deficytu w handlu zagranicznym z Polska jest
      NIEWATPLIWIE popierane przez decydentow politycznych krajow unii i osobiscie
      nie mam zludzen (i jak sadze Ty tez ich nie masz), ze pewne dzialania naszych
      wladz sa i byly z cala pewnoscia "sponsorowane". Mysle, ze nalezy miec szacunek
      przed madroscia innych i sprawne mechanizmy obronne przed wrogami.
      Trzeba doceniac przeciwnika. Dokladnie tak jak piszesz.


      "Mysle, komentatorze, ze jestes bylym komunista."

      Musze przyznac, ze podobne skojarzenie rowniez przyszlo mi do glowy.
      To nie moze byc taki zwykly przypadek. Cos w tym jest.
      Natomiast uparte bronienie polityki Balcerowicza jest wedlug mnie dziwne i jest
      pewna wskazowka co do pochodzenia komentatora.

      Kazdy moze sie mylic, majac jednak sygnaly o MOZLIWOSCI pomylki nalezy
      NATYCHMIAST zastanowic sie i ew. zmienic zdanie i taktyke. Najwyrazniej cecha
      naszych wladz jest uparte tkwienie w lancuchu pomylek, a brak jest mechanizmow
      kontroli likwidujacych patologie. Spoleczenstwo karmione propaganda NIC nie
      rozumie.

      I Polska powoli toczy sie ku przepasci.


    • nonkonformista NBP i zakulisowe rozgrywki 03.02.03, 23:56
      Ważny tekst - jak wiadomo Jurek Urban ma wszędzie swoje wtyczki, zatem to co
      poniżej jest wiarygodne. Jednocześnie jest to dowód na to, że w Polsce nic się
      nie zmieni, a UW mimo, że nie istnieje, nadal sprawuje faktyczną władzę.
      N.

      Jak wylepperować Balcerowicza

      Czy chroniąc prezesa NBP prezydent topi lewicowy rząd.

      Nieoficjalnie wysocy urzędnicy Kancelarii Premiera potwierdzają, że na
      przełomie lipca i sierpnia 2002 r.
      Leszek Miller z gronem najbliższych współpracowników próbował ostatni raz
      namówić prezydenta do zaakceptowania nowelizacji ustawy o Narodowym Banku
      Polskim w kształcie proponowanym przez SLD i PSL. Ostatecznym celem miało być
      wykopanie Balcerowicza i Rady Polityki Pieniężnej w obecnym składzie. Próba ta
      zakończyła się fiaskiem i była najbardziej dramatycznym momentem rywalizacji,
      jaka toczy się od lat między tymi politykami.

      Rząd – moim zdaniem na swoją zgubę – ostatecznie pogodził się z faktem, że
      jeszcze przez kilkanaście miesięcy będzie musiał tolerować politykę pieniężną
      obecnego kierownictwa NBP. Kadencja RPP upływa z początkiem 2004 r. i dopiero
      wtedy rządząca koalicja będzie mogła powołać własnych ludzi. Pytanie, czy
      ekipa Leszka Millera przetrwa te kilkanaście miesięcy bez wielkich strat
      politycznych, wydaje się retoryczne. Wygląda na to, że męska przyjaźń
      Aleksandra Kwaśniewskiego i Leszka Millera w ostatnich miesiącach stała się
      jeszcze bardziej szorstka.

      Kwaśniewski przewidywał, że w 2001 r. SLD wygra wybory parlamentarne.
      Niepokoiła go możliwość samodzielnego utworzenia rządu przez tę partię. –
      Prezydent jest w polityce zwolennikiem zasady "Check & Balance" – twierdzi
      pragnący zachować anonimowość jeden z jego bliskich współpracowników. – Jeśli
      po stronie parlamentu brak jest silnego partnera, prezydent nie mając realnie
      władzy wykonawczej (w Polsce premier ma znacznie szersze uprawnienia) jest w
      stanie grożąc wetem uzyskać bardzo wiele – dodaje.

      Prezydent po mistrzowsku wykorzystywał w latach 1997–2001 różnice w koalicji
      AWS–UW, aby umacniać swoją pozycję, i nie miał zamiaru rezygnować z tego w
      latach 2001–2005.

      Marek z Leszkiem

      W sierpniu 2001 r., a więc jeszcze na długo przed wyborami, najpierw Jarosław
      Kalinowski i Marek Pol, a potem Leszek Miller prowadzili z Grzegorzem Kołodko
      rozmowy na temat objęcia przez niego stanowiska wicepremiera i ministra
      finansów. Kandydaturę Kołodki gorąco popierało PSL i gdyby ludowcy mieli w
      Sejmie więcej szabel – Belka nie objąłby finansów.

      O tym, jak bardzo ten scenariusz przeraził Pałac i tzw. środowiska liberalne,
      świadczy wyjątkowo napastliwy artykuł Pawła Wrońskiego, który ukazał się 2
      października 2001 r. na łamach "Gazety Wyborczej" pod tytułem "Opium Kołodki"
      Dzisiejszy populizm jest dzieckiem propagandy sukcesu, jaką zapoczątkował
      minister finansów w czasach koalicji SLD–PSL – dowodził Wroński.

      Tym, co przekonało Leszka Millera do kandydatury prof. Belki, były zapewnienia
      prezydenta, że "Marek się z Leszkiem (Balcerowiczem) dogada". Premier uwierzył
      w te zapewnienia!

      Belka miał znakomitą prasę i cieszył się sympatią "rynków", ponieważ
      gwarantował kontynuację polityki Balcerowicza i Bauca. Nie ma w tym nic
      dziwnego. Profesor jest jednym z reprezentantów tzw. szkoły łódzkiej w
      polskiej ekonomii, a trzej jego koledzy, prof. Cezary Józefiak, Bogusław
      Grabowski i Jerzy Pruski, są członkami Rady Polityki Pieniężnej.

      "Dogadanie się z Leszkiem" (tym z NBP) miało obejmować między innymi odejście
      od dotychczasowej restrykcyjnej polityki pieniężnej NBP, obniżkę stóp
      procentowych i osłabienie kursu złotego. Miller zdawał sobie sprawę z tego, że
      bez zmiany polityki pieniężnej nie ma mowy o ożywieniu gospodarki, skutecznej
      walce z bezrobociem i korzystnej integracji z Unią Europejską.

      Być może Miller wierząc w dogadanie się Belki z RPP zapominał, w jakich
      okolicznościach doszło do powołania Balcerowicza na stanowisko prezesa NBP.
      Jak opowiadał mi inny wysoki funkcjonariusz Kancelarii, gdy w 2000 r.
      prezydent zastanawiał się nad kandydaturą: – Drzwi Pałacu się nie zamykały. Na
      zmianę wchodzili i wychodzili Jąkała, Cap i Siła Spokoju i przekonywali Olka,
      że Leszek jest najlepszy.

      Chrapkę na tę posadę miał też Belka, ale siła perswazji liderów Unii Wolności,
      Amerykanów, Brukseli i "inwestorów" była zbyt wielka. A tylko Balcerowicz
      cieszył się ich zaufaniem i gwarantował kontynuację polityki kosztem polskich
      podatników i polskiej gospodarki.

      Widmo Leppera

      Największą niespodzianką wyborów 2001 r. był spektakularny sukces Samoobrony i
      Ligi Polskich Rodzin. Oba te ugrupowania programowo nie cierpią Balcerowicza.
      W Sejmie już w listopadzie pojawiła się więc szansa na nowelizację ustawy o
      NBP. Stosowny projekt złożyli posłowie PSL. W prasie rozpętano nagonkę na
      rząd, że "chce gwałcić konstytucję". To był dla rządu kluczowy moment. Gdyby
      Leszek Miller zdecydował się na rzeczywistą współpracę z Samoobroną, to
      sprowadziłby prezydenta Kwaśniewskiego do roli "rządowego notariusza". Byłby
      oczywiście wrzask w mediach, ale prezydent musiałby uznać realia. Zsumowane
      głosy SLD, PSL i Samoobrony zapewniały możliwość odrzucania weta w głosowaniu.
      Ta wizja była, rzecz jasna, nie do przyjęcia dla Pałacu i prezesa NBP. Po ich
      stronie stanął marszałek Marek Borowski.

      Jedna skandaliczna wypowiedź Leppera sprawiła, że ta konstrukcja stała się
      nieaktualna. SLD zamiast wykazać się odpornością nerwową i prowadzić skuteczną
      politykę dał się wpuścić w jałowe dywagacje na temat demo-kracji i tego, z kim
      można, a z kim nie. Rząd Leszka Millera tracił poparcie w rekordowym w
      dziejach III RP tempie.

      Przepychanki medialne Marka Belki z członkami Rady Polityki Pieniężnej nie
      miały już żadnego sensu, co najwyżej powodowały kłopotliwe pytania ze strony
      zachodnich polityków. Nadzieja na porozumienie Belka – Balcerowicz okazała się
      złudna.

      Coraz pewniej czuł się za to Aleksander Kwaśniewski. Jego wpływy na scenie
      politycznej rosły. Mógł prezentować się jako obrońca polskiej demokracji, a co
      ważniejsze nikt nie kojarzył go z rachitycznym wzrostem gospodarczym. Całe
      odium spadało na rząd.

      Zwrot?

      2 lipca 2002 r. na posiedzeniu Rady Ministrów Marek Belka złożył rezygnację.
      Zostawił po sobie pierwszą przymiarkę do budżetu. Planowany deficyt grubo
      przekraczał obecne 39 miliardów złotych, faktycznie sięgał w tamtym momencie
      aż 60 miliardów złotych! W tej sytuacji poprawić notowania rządu mógł tylko
      słynny z radykalnych społecznych poglądów Grzegorz Kołodko.

      Kołodko wiedział doskonale, że bez rozwiązania problemu Rady Polityki
      Pieniężnej i wyeliminowania szkodliwej działalności prezesa NBP niemożliwy
      jest oczekiwany przez społeczeństwo zwrot w gospodarce. Miał swój plan i nie
      życzył sobie kontynuacji jałowej dyskusji w mediach i parlamencie. Sprawę
      miano załatwić dyskretnie. Z dnia na dzień skończyły się jeremiady przeciw
      RPP.

      Eksperci rządowi przygotowali stosowne projekty nowelizacji Ustawy o Narodowym
      Banku Polskim, zadbali o ich zgodność z konstytucją i gdy wszystko było
      gotowe, premier w otoczeniu najbliższych współpracowników udał się do Pałacu.
      Liczono na zgodę prezydenta. Tej zgody nie uzyskano. O zwrocie w gospodarce
      można było zapomnieć. Należało przygotować się na kolejny rok stagnacji.

      Na szczęście, do wyborów samorządowych notowania SLD szły w górę. Ludzie
      powoli zaczęli odzyskiwać wiarę, że wraz z powrotem Kołodki zmieni się
      liberalny kurs rządu. I faktycznie poprawił się bilans handlowy, wzrósł
      eksport, budżet nie rozsypał się.

      Ale to nie koniec problemów. Produkcja w polsce znajduje się w stanie
      stagnacji.

      Spadają nakłady inwestycyjne najbardziej w przedsiębiorstwach z udziałem
      kapitału zagranicznego. Tak zwani zachodni inwestorzy korzystając z wysokich
      realnych stóp procen
    • nonkonformista NBP i zakulisowe rozgrywki cz.2 03.02.03, 23:59
      Ale to nie koniec problemów. Produkcja w polsce znajduje się w stanie
      stagnacji.

      Spadają nakłady inwestycyjne najbardziej w przedsiębiorstwach z udziałem
      kapitału zagranicznego. Tak zwani zachodni inwestorzy korzystając z wysokich
      realnych stóp procentowych spekulują na potęgę, a nie inwestują.

      Straty wykazuje 42,6 proc. podmiotów gospodarczych, a średnia rentowność tych,
      które jeszcze w ogóle mają zyski, oscyluje wokół 0,5 proc. Około 80 proc.
      wszystkich przedsiębiorstw utraciło płynność finansową i nie jest w stanie
      bieżąco regulować własnych zobowiązań.

      W sensie politycznym największym zagrożeniem, zdaniem prezydenta, okazuje się
      wizja współpracy SLD z Samoobroną w sejmikach wojewódzkich. My, ze swojej
      strony, chcielibyśmy postawić pytanie: jeśli bez większego trudu dochodzi do
      zawiązania koalicji SLD z Samoobroną na szczeblach wojewódzkich, to co stoi na
      przeszkodzie w zawarciu porozumienia na szczeblu parlamentarnym w jednej tylko
      sprawie – nowelizacji ustawy o NBP i usunięciu Leszka Balcerowicza?

      Przeszkodą jest polityka Aleksandra Kwaśniewskiego, który rozwinął parasol
      ochronny nad RPP, umizgując się do już przecież przegranej Unii Wolności i
      czuły jest na opinie zachodnich sfer gospodarczych. Dlaczego jednak tylko rząd
      i premier Leszek Miller mają płacić za społeczne konsekwencje zapaści
      gospodarczej, w którą wepchnęła Polskę polityka obecnego prezesa banku
      centralnego? Liderzy SLD powinni uważnie przeanalizować przyczyny porażki Unii
      Wolności, partii, która miała znaczny udział w rządach w ciągu ostatnich
      dwunastu lat. Wystarczyło, że unici uczynili swym liderem Balcerowicza i
      odeszli na polityczny margines.

      To nie premier Miller i minister Kołodko ponoszą dziś główną odpowiedzialność
      za niemożność przełamania stagnacji i promocję ugrupowań radykalnych na scenie
      politycznej, ale to premier i Kołodko dadzą ciała.

      Autor : Anna Fisher
      • Gość: marcel_prostak Re: sen o ochydzie w piramidzie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.02.03, 07:08
        brrrrr,......

        no i jak zwykle Anna Fisher ze swoimi przestarzalymi rewelkami pt. proba
        kontroli NBP przez rzad w celach prowadzenia wlasnej polityki monetarnej

        ciekawe o czym napisze w nastepnym numerze? o tym ze po nocy swit nastaje?
        • Gość: MACIEJ Re: sen o ochydzie w piramidzie IP: *.ny325.east.verizon.net 04.02.03, 07:56
          Gość portalu: marcel_prostak napisał(a):

          > brrrrr,......
          >
          > no i jak zwykle Anna Fisher ze swoimi przestarzalymi rewelkami pt. proba
          > kontroli NBP przez rzad w celach prowadzenia wlasnej polityki monetarnej
          >
          > ciekawe o czym napisze w nastepnym numerze? o tym ze po nocy swit nastaje?

          I cos styl jej pisania jest zblizony do stylu samego Prosiaka.
          A moze to nowa ksywa Prosiaka,bo watpie,zeby jakiejs odgrzewanej dupie dal sie
          podszywac pod swoj styl.
Pełna wersja