Dodaj do ulubionych

Emigranci: nie ma po co wracać

IP: 82.139.55.* 23.01.07, 00:24
cieszę się naprawdę że wam tam tak dobrze. prawda jest taka, że wyjeżdżają z
polski ludzie nie potrafiący dać sobie tu rady. w anglii, irlandii nawet
niedojda zarobi roznosząc gazety czy myjąc gary na zapleczu restauracji, tu w
polsce trzeba wykazać się kreatywnością. zresztą przyjdą takie czasy, że ci
którzy wyjechali będą chcieli na kolanach wrócić. pewnie teraz krzykną, że to
nie możliwe. hmm, tak mówił też mój dziadek, gdy podczas II wojny niemcy mu
mówili, że skoro nie da się polaków zmusić do pracy w fabrykach na terenie
niemiec to oni (niemcy) przeniosą swoje fabryki do polski. upłynęło 60 lat i
mamy u nas w polsce niemieckie, francuskie i amerykańskie fabryki. smutne to,
tak samo jak i to, że polacy uciekają z polski bo tam na perfumy łatwiej
zarobić. czy jednak o perfumy tylko w naszym życiu chodzi??
pozdrawiam
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • znajomy_jennifer_lopez Niestety najgorsze w PL nie są niskie zarobki a... 23.01.07, 02:49
      cała reszta. O ile jest szansa że za kilka lat średnia pensja dojdzie do 1000 euro, o tyle nie spodziewam się zmiany mentalności:
      - w PL nie będzie normalnie, wystarczy spojrzeć na sondaże poparcia dla partii antywolnorynkowych: PiS+SO+LPR+PSL, wszystkie to partie "socjalne" czy oni zrobią z Polski dynamicznego wolnorynkowego Tygrysa? Raczej moherowego wyleniałego kota co najwyżej.
      - urzędnik jeszcze 20 lat będzie traktował przedsiębiorce jak złodzieja i robaka którego trzeba zniszczyć, najgorsze jednak nie jest podejście urzędników (troche sie nawet zmienia na plus) a nieprzyjazne przepisy - i niewiele się zmieni w obawie o "sprzyjanie" liberałom-aferałom, przedsiębiorcom-złodziejom itp. Bo w Polsce cool być zasiłkobiorcą a bycie biznesmenem jest co najmniej podejrzane.
      - w szpitalach jeszcze wiele lat nic sie nie zmieni, na dodatek prywatna służba zdrowia jest 2x drozsza np od czeskiej (w PL jest drożej bo tu "prywatni" nie mają konkurencji - państwowa służba zdrowia normalnie nie funkcjonuje, nie ma jej - nie stanowi cięzkiej konkurencji dla prywatnych klinik - inaczej niż w Czechach.
      Najgorsze są rejestratorki/pielegniarki - czy nie potrafią człowiekowi normalnie odpowiedzieć? Ona jest w pracy i jej psim obowiązkiem jest pomaganie mi a nie opierd... jak w dawnym sklepie "czego?" Choćby zachowywali sie neutralnie, wcale nie musza mnie lubić, ale nie musza też pokazywać że pacjent czy syn pacjentki to dla nich śmieć, po co to komu? Lepiej im czy jak jak sie nabluzgają w pracy? Co to zreszta jest? Frustracje niskimi płacami czy bezinteresowna chęc dowalenia komuś?
      - drogi? Za 20 lat, przy tym tempie budowy 1-2 tys km autostrad to jeszcze "wieki, panie". Infrastruktura też - basen czy kręgle w PL są traktowane jak luksus - pewnie dlatego ceny są wyższe niż na Zachodzie (nominalnie, nie mówiąc jak to sie ma do relacji zarobków)
      - mieszkania: mieszkanie w PL w dużym mieście po tym jak ceny poszybowały w górę jak pelikany kosztuje ok 700-1000 tys zł (70-100m, chyba że nadal mamy cieszyć się luksusową klitką 50m jak nasi rodzice odbudowujący kraj po dwóch WW, na dodatek w kraju zarządzanym wg ekonomii Marksa), wracając, porządne mieszkanie kosztuje ok 400 średnich krajowych albo 1000 (tysiąc!) płac minimalnych, czy człowiek ma pracować 100 lat żeby spłacić mieszkanie? (a te 700 000 - 1000 000 to tylko koszt zakupu, a gdzie drugie tyle na odsetki od kredytu?)
      W UK mieszkanie 70-100m w dużym mieście kupi sie za 150-200 tys funtów czyli 100 średnich krajowych, 200 płac minimalnych. Dużo? Może ale to 200 to nie 1000. 5x mniej! Nawet biedacy (z płaca minimalną) sa w stanie kupić mieszkanie. W DE jeszcze mniej, za mieszkanie 70-100m zapłacimy 100-200 tys euro (400-800 tys zł -mniej niż w PL, tak to nie pomyłka). Zresztą można tam też wynająć mieszkanie zarabiając nawet minimalną pensję - spróbujcie tego samego w PL nawet zarabiając średnią krajową.
      - no i płace i tak nie osiągną poziomu zachodniego, pewnie nawet w tym wieku, lepiej zaczynać na Zachodzie, nawet od zera, nawet mając 25-30-35 lat, znając język tak samo można skończyć studia i wcale nie pracowac przy garach, a zarabiac jednak kilka x więcej i żyć w NORMALNYM kraju.
      Przykre ale taka prawda, tu na razie jest ściernisko a niedługo będzie kartoflisko, sorry ale tego San Francisco to nie widze...

      ps. skąd w koledze marcinie z posta powyżej tyle bezinteresownej zawiści?
      Uważasz że wyjeżdzają niedorajdy? No to ok, chłopie, co Cie to obchodzi, niech wyjeżdzają - chcesz? wyjedz. Nie chcesz - nie wyjeżdzaj, nie musisz jednak nikim pogardzać i pisac "będą chcieli na kolanach wrócić" beda o pracę w PL błagać itp.
      Niech każdy sie zajmie sobą i robi swoje a nie wciąż dowala - nie potrafisz napisac normalnego postu bez nienawiści do innych? Jak robią błąd to też ok, co Cie to chłopie OBCHODZI???
    • gobi03 Re: Emigranci: nie ma po co wracać 23.01.07, 03:55
      Marcin, masz rację - z Polski wyjeżdżają ci, którzy wiedzą, że nawet za sto lat
      nie dorobią się własnego kawałłka podłogi. Nie mi oceniać, czy to niedorajdy,
      czy pechowcy. Możliwe, że przyjdzie czas, kiedy będą mieli ochotę wrócić - co w
      tym złego, przecież to wolni ludzie.
      A jak piszesz, "czy jednak o perfumy tylko w naszym życiu chodzi", to mi się
      przypomina kwestia z Kingsajzu, którą wypowiada Stuhr: "kto będzie koniom grzywy
      wiązał...". I odpowiadam - a c..j mnie to obchodzi. Mam prawo żyć jak człowiek.
    • Gość: bedek sugeruję aby najpierw zacząć wymagać od siebie IP: *.chello.pl 23.01.07, 04:32
      i zrobić rachunek sumienia przed wyjazdem.

      Pani Mario! nie znam pani i nie chcę zarzucić pani złej woli, ale spotykałem
      się pare razy z osobami które wyjechały z Polski bo "nie mogły znieść jej
      dusznej atmosfery" tyle że wcześniej same tę duszną atmosferę stwarzały...
      Potem nagle im sie odwidziło, ale co narobiły chlewu to narobiły, kogo
      doprowadziły do załamania nerwowego to doprowadziły...

      > Niebawem wyjedzie z mężem do Danii Maria, matka dwojga małych dzieci.
      > Maria pracowała w Polsce w branży medialnej, odnosiła sukcesy, zarabiała
      > więcej niż wynosi średnia krajowa pensja.

      > - Wyjeżdżam, bo muszę wychować dzieci w normalnym kraju, gdzie szanuje się
      > pracę człowieka, gdzie podejmowane są logiczne decyzje, przyjazne
      > człowiekowi - wyjaśnia.

      Droga pani Mario! Proszę się z czystym sumieniem walnąć w mężną kobiecą pierś i
      powiedzieć - będąc kobietą sukcesu pracującą w mediach ilu ludzi doprowadziła
      pani do zwolnienia i mobbingu? Zero, null nikogo takiego nie było czy może
      jednak ktoś by tam się znalazł? Czy ten ktoś czasami nie chciał wyjść o 17:00
      aby odpocząć (wiem że w mediach sen jest passe i zupełną strata czasu) albo
      pojechać z dzieckiem do lekarza albo był w ciąży albo nie zamierzał zostawać w
      pracy do późna bo to rodzina, mąż albo żona, moze nawet dzieci...

      Bo z mojego doświadczenia wiem, że najbardziej nieprzyjazne kobietom w ciąży i
      samotnie wychowywującym dzieci są właśnie inne kobiety? Zwłaszcza samotne i
      tzw. "osiągające sukcesy"? Wiem też że w mediach jest bardzo dużo samotnych
      osób bezdzietnych i uwielbiajacych pracować do późna. Dla których praca jest
      wszystkim więc tej pracy wszyscy muszą się bezwzględnie podporządkować? I
      wszyscy sie nawzajem pilnują a terrorem pracy do upadłego terroryzują innych?
      Bo to kariera stoi szeroko otworem wice rozumiecie a po tym "dopiero 20:00 a ty
      już wychodzisz"? hehe jak można było usłyszeć.

      Zanim ostatecznie przed wylotem zwymiotuje się Pani na ten kraj może pani
      zrobić najszczerszy rachunek sumienia? Bo jeśli kiedyś była pani z
      gatunku "przebojowych i dynamicznych" a teraz terror tzw. "pracy w mediach"
      pani się znudził, dostrzegła pani inne wartości to nagle zwiewa pani do Danii?
      Może zostawia pani po sobie zwolnionych i wymobbingowanych w nadziei ze w Danii
      znajdzie ukojenie i pewność że Ci ktorych pani być moze wywaliła pracy nie
      dopadą Panią i nie będą Pani wyrzutem sumienia? Bo w Danii jest super, ładnie,
      wszyscy jeżdża na rowerach jest ogólny luz więc tam nie będzie pracy do
      upadłego, wszystkie weekendy będą wolne? I nikt panią nie będzie szmacił w
      pracy tylko dlatego że zechce Pani o 17:00 wyjść z pracy do dziecka bo nagle
      zachorowało?

      Szkoda że wcześniej stworzenie ludziom w Polsce normalnych warunków do pracy,
      życia i spędzania wolnego nie było możliwe. No ale po co się przemęczać jak
      łatwiej jest zwiać do Danii hehehe Bo chyba fatalne warunki pracy nie kreują
      krasnoludki czy inne trole tylko sami ludzie?

      > I dodaje: "W Polsce irytuje mnie ignorowanie zasad ekonomii, gospodarki
      > wolnorynkowej, rozdawnictwo i pochwała postaw ludzi bezradnych i
      > bezrobotnych. A ja muszę tyrać, płacić na nich podatki.

      Typowy przyklad neoliberalnego populistycznego bełkotu. Jak ludzie postanowili
      olać rozdawnictwo np. miejsc pracy za 900zł bo "z tym wykształceniem cieszcie
      sie że tyle zarabiacie" i "lepiej pracować niż brać zasiłki" to nagle podniósł
      się lament pracodawców że "jest praca a nie ma ludzi do pracy".

      > Jako matka, nie kryje żalu do polskich pracodawców, którzy "nie potrafią
      > zrozumieć, że kobieta mając dzieci nie jest w stanie siedzieć w pracy od rana
      > do 9 wieczorem".

      Czy dawniej jako pracująca w mediach kobieta sukcesu, samotna i bezdzietna
      miała pani wtedy szacunek dla tych którzy dorobili się dzieci wcześniej niż
      pani? Do swoich współpracownic i współpracowników? Czy pani przełożeni i
      partnerzy z pracy również? Proszę zrobić najszczerszy rachunek sumienia... czy
      jako kobieta sukcesu miała pani zrozumienie dla pieluch, kupek, kaszlu, bółów
      głowy, potrzeby wolnej soboty i niedzieli, 10 przykazań np. "nie będziesz miał
      Bogów cudzych przede mną" albo "pamiętaj abyś dzień święty święcił" hehehe Jest
      pani w stanie na te pytania szczerze sobie odpowiedzieć?

      > - W Polsce nie szanuje się pracownika, nie szanuje się jego odpoczynku, czasu
      > wolnego, rodziny - tłumaczy Maria.

      Pani Mario! Pracowała pani chyba w mediach więc powinna pani wiedzieć, że gdzie
      jak gdzie ale media są ostatnim miejscem w którym szanuje się rodzinę, prawo do
      odpoczynku i czasu wolnego hehe Ale te warunki kreowali sami pracownicy mediów
      wszystkich szczebli, prawda?

      Moja złośliwość wynika z jednego powodu. Znałem 2 osoby które bedąc wyjątkowymi
      chamami dla swoich współpracowników i średniokompetentnymi bucami z tych samych
      powodów co Pani podaje wyjechały z Polski (1 do Holandii a 2 do Indii)
      bo "tutaj nie da się dłużej życ" i "wszędzie chamstwo dookoła" itp.
    • Gość: bedek Emigranci: nie ma po co wracać IP: *.chello.pl 23.01.07, 05:03
      > Według różnych szacunków wyjechało za pracą od 300 tysięcy do 2 milionów
      > ludzi.

      Strasznie wielki roztrzał. Czy mamy aż fatalnych statystyków i sterników
      gospodarczych że nie są w stanie tego oszacować?

      > Odkąd kilka krajów Unii Europejskich otworzyło rynki pracy przed nowymi
      > członkami z możliwości wyjazdu korzysta coraz więcej osób,

      No pamiętam z ulotek reklamujących akcesję do UE, że możliwość swobodnej pracy
      w tejże UE miało być dobrodziejstwem i jednym z głownych powodów aby glosować
      za wstąpieniem do owej UE. Poza tym - neoliberałowie tyle zawsze mówili o braku
      elsatyczności polskich pracowników, bo np. Amerykanie są mobilni i 7 razy w
      ciągu życia zmieniają swoje miejsce pracy i zamieszkania. A Polacy nie są
      mobilni a powinni być.

      Polacy jednak postanowili po 2004 być mobilni i nagle wszyscy ekonomiści
      dostali od niej padaczki. Co takiego nagle się stało? Czyżby swobodny przepływ
      kapitałów (tym razem ludzkich) i mobilność stały się przekleństwem dla doktryn
      neoliberalnych? hehe

      > Według raportu "Satysfakcja pracowników 2006" opublikowanego przez
      > IIBR, do emigracji zarobkowej skłonny jest obecnie co drugi pracownik
      > polskich przedsiębiorstw.

      Czyli jednak to nie bezrobotni pakują walizki jak początkowo głoszono tylko
      pracownicy? A dlaczego im tu jest tak źle? Czyżby nie podobała im się praca
      tymczasowa albo na umowę o dzieło, może zamrożone pensje, bo "teraz nas nie
      stać na podwyżki". Może mieli awersję na słowa "mamy za niską wydajność"
      i "pensje już teraz wzrosły o 4%" a "większy wzrost wywoła presję inflacyjną"?
      Może wreszcie uwierzyli w słowa "na wasze miejsce są tysiące" albo "jak
      wyjedziecie to my was nie przyjmiemy z powrotem a na wasze miejsca sprowadzimy
      sobie Rumunów i Ukraińców"?

      A pracownicy (czyt. lenie, obiboki i darmozjady) tak jak to w pokerze
      postanowili powiedzieć "sprawdzam"? I nagle owe tłumy Ukraińców okazały się
      blefem? I nie ma tych magicznych "tysięcy na wasze miejsca"?

      > Wysokie bezrobocie (rynek pracodawcy) wpłynęło demoralizująco na rodzimych
      > pracodawców, którzy szukali sposobów na podniesienie konkurencyjności firm
      > wszędzie poza inwestycjami w kapitał ludzki.

      Wielu ludzi przed tym ostrzegało, mówiło o tym, ale "Lewiatan" wolał smędzić o
      trudach prowadzenia interesów z powodu "za wysokich kosztów pracy", mówić o
      braku "elastyczności zatrudnienia" lub głosić że "mobbing i nieuczciwość wśród
      pracodawców to absolutny margines".

      A teraz jest już po ptokach. Ci którzy wyjechali nie wrócą za szybko. Nowych
      jeleni i darmozjadów nie będzie.

      > Wielu młodych, sfrustrowanych Polaków to absolwenci szkół wyższych, którzy
      > wchodzili na rynek pracy bez perspektyw na znalezienie ambitnego zatrudnienia
      > za pieniądze pozwalające samodzielnie się utrzymać, rozwijać, zakładać
      > rodziny.

      Oj! Przecież takie fanaberie jak możliwość godnego utrzymania rodziny lub
      swoboda zajścia w ciażę sa passe i socjalistyczny wymysł, bo przecież oddany
      pracownik nie powinien przynosić do pracy swoich durnych problemów tylko
      zostawić je za drzwiami pracy.
      • Gość: P.S.J. Re: Emigranci: nie ma po co wracać IP: *.itpp.pl 23.01.07, 09:54
        > Strasznie wielki roztrzał. Czy mamy aż fatalnych statystyków i sterników
        > gospodarczych że nie są w stanie tego oszacować?

        Jak widać, większość instytucji powiązanych z państwem mamy fatalnych.
        Statystyków też.

        > No pamiętam z ulotek reklamujących akcesję do UE, że możliwość swobodnej pracy
        > w tejże UE miało być dobrodziejstwem i jednym z głownych powodów aby glosować
        > za wstąpieniem do owej UE.

        No cóż, nie da się ukryć, iż dla przeciętnego Polaka właśnie ta swoboda pracy
        okazała się dobrodziejstwem, bo wreszcie może zarobić. A w akcesji do UE chyba o
        dobro zwykłego obywatela miało chodzić. Wiadomo od czasów Urbana co najmniej, iż
        rząd zawsze się wyżywi.



    • Gość: mir Re: Emigranci: nie ma po co wracać IP: 213.17.223.* 23.01.07, 10:31
      Mam 46 lat nic nie dostałem od rodziców byłem tzw. golcem. Pracowałem łopatą,w
      instytucie jako gryzipórek, w resorcie aż po własną działalność od dwunastu
      lat. Swoimi łapami postawiłem fajny dom odsuwając sobie od gęby, nie
      wyjeżdżałem na wakację bo ważny był interes. I co Mam chatę, wynajętę trzy
      sklepy i mogę pracownikom płaćić tylko najniższą bo nie utrzymam się na wodzie.
      Ten pseudo dobrobyt okupiłem zajebistym zawałem, rentą i ciągłą obawą przed
      urzędem skarbowym pihem pipem i innymi urzędasami. Nie jestem ani z czerwonymi
      ani za czarnymi gó.. obchodzi mnie polityka chciałem przeżyć normalnie te życie
      jak przykazała bozia. ale w tym burdelu naprawde się nie da. Żałuję że nie
      wyjechałem za młodu i pretensję mam tylko do siebie, ale zazdroszczę wam
      szczerze że wy wyjeżdżacie nie na zasadzie zawiści tylko aprobaty. Tu nie ma
      perspektyw zapamiętajcie to sobie. Tu sukces odniosą tylko ci co spszedadzą
      swoją matkę lub ojca ..... Córka jest na studiach wiec oficjalnie mówię jej
      studiujesz pod warunkiem wyjazdu z tego bagna. szkoda naprawdę szkoda. Trzymam
      za was kciuki. Tylko nie wracajcie bo was Polska obedrze z ciężko zarobionej
      kasy
      • gobi03 rencista lat 46 24.01.07, 18:01
        Masz trzy sklepy i rentę? Opowiedz o sobie coś jeszcze...
        Prosimy!!
        • Gość: maco Re: rencista lat 46 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.07, 23:45
          a co w tym dziwnego ?! skladki pracodawcy placa jak wszyscy wiec np. po zawale
          czemu niemogą dostac renty tak jak kazdy pracownik ? sklepami moze zarzadzac
          ktos inny. Twoja mentalnosc jest chora. ps. czym sie rozni wlasciciel 3
          sklepikow od akcjonariusza tesco ?
      • Gość: Benz Re: Emigranci: nie ma po co wracać IP: *.u.pppool.de 13.02.07, 20:43
        my prezzylismy to na wlsanej skorze...urzedasy i korupcja zabrala nam
        waszystko...caly dorobek(15 lat) poszlo do "luftu"...naszczescie..mieszkamy
        teraz w normalnym kraju...kupilismy dom i ladny samochodzik...
        powiem jedno....chcesz zaprzepascic sobie zycie to pozostan w polsce...
        pozdrowienia
      • Gość: krzysiekkkk Re: Emigranci: nie ma po co wracać IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 28.02.07, 06:08
        Wspolczuje.Zgadzam sie w 100 % Mam 30 lat. Po 5 latach w Stanach odlozylem
        $100.00 Wracam niebawem ale banda z Wiejskiej tej kasy nie ujrzy. Mam
        nadzieje,ze uda mi sie rozsadnie zainwestowac ja na wyspach...
    • raveness1 Re: Emigranci: nie ma po co wracać 23.01.07, 18:07
      Wszystko idzie zgodnie z universalna zasada "przyczyny i skutku", czyli
      bumerang powraca do wlasciciela.
      Zachlannosc pracodawcow, chamstwo, brak poszanowania dla innych, emitowane
      przez lata w monstrualnych ilosciach, powracaja do nich samych w takiej czy
      innej formie, uderzajac w nich ta sama destrukcyjna sila.

      Ale co ci cyniczni durnie moga wiedziec o prawach rzadzacych wszechswiatem...
      Oni znaja tylko jedno prawo - po trupach do celu.

      • jacekm22 Re: Emigranci: nie ma po co wracać 23.01.07, 21:22
        Z pewnoscia duza czesc emigrantow nie wroci dopuki Polska beda rzadzic bracia K
        na czele narodowo socjalistycenej partii ....
        • linke1 Re: Emigranci: nie ma po co wracać 23.01.07, 21:42
          jacekm22 napisał:

          > Z pewnoscia duza czesc emigrantow nie wroci dopuki Polska beda rzadzic bracia
          K
          >
          > na czele narodowo socjalistycenej partii ....
          ========
          To nie ma nic do rzeczy, kto rządzi.
          To państwo wzorem innych państw musi dopuścić do samorządzenia się regiony,
          czyli AUTONOMIE, wówczas może się coś zmienić na lepsze szaremu obywatelowi,
          czyli mnie równiż.
          • Gość: jacek2 Re: Emigranci: nie ma po co wracać IP: *.w83-112.abo.wanadoo.fr 24.01.07, 18:17
            Akuratnie w przypadku PIS ma to znaczenie ....
            Przaeciez ich pazernosc na stanowiska przypomina ta bolszewicka i i chec
            rzadzeni wszystkim i wszystkimi ...
            • aron2004 Za Millera i Belki w Polsce był raj 12.02.07, 06:57
              za rządów Millera i Belki ludzie nie wyjeżdżali, bo w Polsce zarabiali 5000 zł
              na rękę. Dopiero PiS obniżył pensje i wypchnął tych ludzi na emigrację.
    • b.6.1966 Re: Emigranci: nigdy sie nie mowi:nigdy! 25.01.07, 00:57
      To nie nasza wina, ze majac solidne , polskie czyli europejskie wyksztalcenie,
      szyscimy kible lub rozwozimy prase!
      To tylko zycie.
      Od czegos nalezy zaczac.
      Wartosc czlowieka jest uniwersalna.
      To zaden wstyd.
      Wstydzic POWINNI sie ci, ktorzy kurczowo trzymaja sie stolkow w ojczyznie, bo
      na emigracji, padliby szybko.Mam na mysli dornow, kuchcinskich, kaczynskich czy
      gosiewskich.Ludzi z bajki o potedze!Dotyczy to wszystkich plaszczydupow
      partyjnych, nie tylko pisu.Oni nie musza kombinowac w Anglii, czy gdzies
      indziej.Nie zgodze sie z panem Marcinem, ktory utrzymuje, ze ci, co emigruja,
      nie potrafia sprostac w ojczyznie.Emigranci, to najlepsi z najlepszych, bo nie
      czekaja na SOCIALE, nie zebrza w opiece, maja godnosc!Nie wyczekuja na manne!
      Nie sa bierni, pasywni, nijacy!Robia to, co w ojczyznie jest niemozliwe.Zyja
      jak normalni ludzie.
      Panie Marcinie, gosciu Forum--------------nie jesem NIEDOJDA!Rzadzacy moja
      ojczyzna , tak Na.....olili, ze musze chwilowo myc gary, latac z prasa, zeby
      UTRZYMAC moja rodzine. Za darmo, wzgledem ojczyzny, bo ten ciezar zabieram ze
      soba!Jezeli ma pan cos, na ksztalt stabilizacji w ojczyznie, to jest pan
      wybrancem, tylko prosze nie pluc na innych!Bo od innych Polakow, takich jak
      ja, takim zasrancom za sie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
      • Gość: WOJTAS35 Re: Emigranci: nigdy sie nie mowi:nigdy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 03:22
        Czytam wasze listy na forum i stwierdzam,że nigdy nie bylo tak dobrze,żeby
        wszyscy byli zadowoleni!Widocznie taka jest natura ludzka !
        Rodacy jest jak jest ,ponoć o tę " Polskę walczyliśmy" A teraz co? Straciliśmy
        swoją waleczność ? Pionki na szachownicy rozstawione( UE ,NATO, DEMOKRACJA,
        KAPITALIZM).Nie podskoczysz- nowy reżim ! Każdy obywatel , musi mieć
        pieniądze na wszelkie rachunki , nikt się nie pyta skąd ! Chyba , że zrobi to
        US .A jak nie zaplacisz za czynsz prąd , szkolę itp -marnie skończysz jako
        biedny bezdomny o,którym pamiętają wszyscy przed BOŻYM NARODZENIEM.Nikt za
        wiele nie pomoże .Chcesz pomocy- radż sobie sam ! Nasze państwo Polskie ,może
        nie mieć kasy na swoje rachunki(oświata,zozy, drogi,zus, ops,itd), nic mu się
        nie stanie.Komornik go nie zajmie,(odpowiedzialność ogólna) jak będzie żle to
        wszyscy za ten upadek bekniemy, nie te knury przy korycie.A przecierz niezla
        kasę za to biorą " ŻEBY NAM SIĘ ŻYLO LEPIEJ" Komuna mówila " kto podniesie ręke
        na wladze - to ona mu uschnie " Niech Polacy podniosą ręke na obecny system to
        też im ta ręka uschnie.RP pokazuje terror PRL- GDYBY HISTORIA SIĘ POWTÓRZYLA
        RP , tak samo by uczynila ! Najgorsze jest to ,że ponoć trzeciej drogi nie
        ma ? MOŻE jest ???? Chyba jedyne rządy sprawiedliwe to te Boskie. ŻYCZĘ
        WSZYSTKIM POLAKOM TYM W KRAJU JAK I ZA GRANICĄ , ABY SIĘ IM WSZYSTKIM POWODZILO
        JAK NAJLEPIEJ, MOZE KIEDYŚ W NASZYM KRAJU BĘDZIE DOBRZE NAM WSZYSTKIM ! Ps-
        piszcie na w/w temat można poznać poglądy innych ludzi!
        • Gość: agnostyk Re: Emigranci: nigdy sie nie mowi:nigdy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 12:33
          portalu: WOJTAS35 napisał(a):

          > Komornik go nie zajmie,(odpowiedzialność ogólna) jak będzie żle to
          > wszyscy za ten upadek bekniemy, nie te knury przy korycie.A przecierz niezla
          > kasę za to biorą " ŻEBY NAM SIĘ ŻYLO LEPIEJ" Komuna mówila " kto podniesie
          ręke
          >
          > na wladze - to ona mu uschnie " Niech Polacy podniosą ręke na obecny system
          to
          > też im ta ręka uschnie.RP pokazuje terror PRL- GDYBY HISTORIA SIĘ POWTÓRZYLA
          > RP , tak samo by uczynila !
          --------
          Gościu WOJTAS35 coś za bardzo przekręcasz, ponieważ w 1956r.
          Józef Cyrankiewicz wygłosił:
          "Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy
          ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie, w interesie
          klasy robotniczej, w interesie chłopstwa pracującego i inteligencji, w
          interesie walki o podwyższenie stopy życiowej ludności, w interesie dalszej
          demokratyzacji naszego życia, w interesie naszej Ojczyzny."

          Poza tym zawsze musisz pamiętać, że każda władza niczego Ci nie da zanim trzy
          albo i więcej razy najpierw musi ci zabrać.
          Zatem wniosek jest prosty, aby żyć to trzeba intensywnie PRACOWAĆ a nie tylko
          stwarzać pozory że się pracuje.
          • Gość: poinformowany Re: Emigranci: nigdy sie nie mowi:nigdy! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.02.07, 17:22
            Z tym rabaniem rak, to przesada, ale poza tym to wypowiedz logiczna.
            Istotnie, w tamtych czasach wladza reprezentowala (poza swoimi) interesy
            robotnikow i chlopow (wtedy bylo to 80% polakow).

            Obecnie wladza nie zwraca sie bezposrednio do ludzi. Robia to zdominowane przez
            obce interesy media.
            Klasowosc nam tez sie zmienila (pozostalo 10% gospodarstw chlopskich), spora
            grupa produktywnych robotnikow obecnie nie pracuje, bo im sie to "ekonomicznie"
            nie oplaca.
            Wtedy Polske odbudowywano i potem tworzono duzo miejsc pracy...
            Obecnie buduje sie supermarkety dla dystrybucji towarow z globalistycznego
            importu...
            Wtedy mielismy jakies znaczenie i polityczny autorytet...
            Obecnie wszyscy politycy omijaja Warszawe z daleka ...

            • Gość: agnostyk Re: Emigranci: nigdy sie nie mowi:nigdy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.07, 19:41
              Gość portalu: poinformowany napisał(a):

              > Z tym rabaniem rak, to przesada, ale poza tym to wypowiedz logiczna.
              a. Jak dobrze pamiętam, to w swoim przemówieniu Cyrankiewicz użył dokłaqdnie
              takiego wyrazu, dlatego potem nazywalizmy go rąbalski. WIĘC TUTAJ NIE MA ŻADNEJ
              PRZESADY.
              > Istotnie, w tamtych czasach wladza reprezentowala (poza swoimi) interesy
              > robotnikow i chlopow (wtedy bylo to 80% polakow).
              >
              > Obecnie wladza nie zwraca sie bezposrednio do ludzi. Robia to zdominowane
              przez
              >
              > obce interesy media.
              > Klasowosc nam tez sie zmienila (pozostalo 10% gospodarstw chlopskich), spora
              > grupa produktywnych robotnikow obecnie nie pracuje, bo im sie
              to "ekonomicznie"
              >
              > nie oplaca.
              a. Za tzw. komuny kadra inżynieryjno - techniczna często pragnęła, aby powstało
              bezrobocie, ponieważ na swoich odcinkach pracy mieliśmy całe watachy
              cwaniaczków, którzy nie chcieli pracować i nic im nie można było za to zrobić,
              ponieważ byli to przeważnie działacze PZPR i każda reprymenda przełożonego,
              kończyła się na dywaniku u I sekretarza POP PZPR. Więc nie było żadnego sensu
              narażać się ludowej władzy.
              > Wtedy Polske odbudowywano i potem tworzono duzo miejsc pracy...
              a. Pracowało się przeważnie społecznie, np. "1000-szkół na tysiąclecie", które
              zostały wybudowane tylko dzięki pracy społecznej.
              > Obecnie buduje sie supermarkety dla dystrybucji towarow z globalistycznego
              > importu...
              > Wtedy mielismy jakies znaczenie i polityczny autorytet...
              a. Znaczenie to wówczas Polska miała jedynie w sporcie (lekkoatletyka, boks,
              piłka nożna).
              > Obecnie wszyscy politycy omijaja Warszawe z daleka ...
              >
            • gobi03 Re: Emigranci: nigdy sie nie mowi:nigdy! 06.02.07, 03:23
              > Z tym rabaniem rak, to przesada, ale poza tym to wypowiedz logiczna.
              > Istotnie, w tamtych czasach wladza reprezentowala (poza swoimi) interesy
              > robotnikow i chlopow (wtedy bylo to 80% polakow).
              W tamtych czasach stacjonowały u nas sowieckie wojska, żeby bronić
              władzy ludowej przed narodem. Ta władza reprezentowała przede wszystkim
              interesy Moskwy - dlatego każdy z towarzyszów musiał sam sobie coś
              "ukopać": ten z łapówek, tamten z diet, a inny z pracy po prostu wynieść ;-(.

              > Wtedy mielismy jakies znaczenie i polityczny autorytet...
              > Obecnie wszyscy politycy omijaja Warszawe z daleka ...
              Tyle się dobra zmarnowało,
              Laurowych wieńców, złotych wstęg,
              Prawie gotowych piedestałów,
              Na które ktoś już wspinał się...

              Odjechał sznur samochodów...
              A pamiętasz mięso, masło, buty na kartki? Były nawet kartki
              na kartki. I były też sklepy za żółtymi firankami - dla
              "towarzyszów".
              Nie było mleka w proszku, pieluch, mebli - chyba że w Peweksie.
              Tak cały naród pracował i nigdy nie starczało.

              Mi nie zależy na obozowych imprezach, mimo że byliśmy najweselszym
              barakiem. Mi zależy na przyzwoitym życiu.
              W latach dziewięćdziesiątych komuniści uwłaszczali się, nieraz
              przez bankructwo państwowych przedsiębiorstw. Kwaśniewski obiecywał
              równe możliwości dla wszystkich, niestety okazał się oszustem.

              Zarzuca się obecnemu rządowi, że zamiast zająć się gospodarką,
              zajmuje się przestępcami z poprzednich "elyt". Bardzo dobrze,
              że zajmuje się przestępcami! Bez załatania wyciekających
              z Państwa pieniędzy nigdy Polska nie stanie na nogi. Trzeba
              rozbić mafie przestępczo-urzędnicze.

              Musimy zrobić u siebie porządek, zamiast błyszczeć w Europie
              niczym primadonna ze spalonej opery.
              • Gość: poinformowany Re: Emigranci: nigdy sie nie mowi:nigdy! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 06.02.07, 04:17
                Jesli chodzi o obce wojska, bo taki byl uklad geopolityczny.
                Amerykanie maja bazy rozrzucone po calym swiecie od kilkudziesieciu co najmniej
                lat i nikt nie podskakuje. Amerykanskie bazy w Europie zachodniej nie zostaly
                zlikwidowane.

                Co do zaopatrzenia, to popsulo sie ono w latach 1980-tych, kiedy zaczeto
                polakow przyzwyczajac do gospodarki wolnorynkowej i zjawiska inflacji...

                Specjalne przywileje dla "towarzyszy" to drobnostka w porownaniu z przywilejami
                obecnej polskiej plutokracji....



                Ja bylem w Polsce przez caly stan wojenny. Najgorzej wspominam odstajace uszy
                Jerzego Urbana w telewizji jego arogancje...
                • gobi03 Re: Emigranci: nigdy sie nie mowi:nigdy! 06.02.07, 23:14
                  > Jesli chodzi o obce wojska, bo taki byl uklad geopolityczny.
                  Taki był układ, że polski rząd nie reprezentował polskich interesów
                  w ogóle, w tym również robotników i szczególnie chłopów.

                  > Amerykanie maja bazy rozrzucone po calym swiecie
                  Bazy mają, ale te kraje na tym korzystają - ja mam takie wrażenie.
                  Chciałbym, żeby u nas też mieli.

                  > Co do zaopatrzenia, to popsulo sie ono w latach 1980-tych
                  Raczej w latach 70-tych. Gierek wypłynął z powodu gdańskich
                  protestów przeciwko podwyżkom cen. On o tym pamiętał, dlatego
                  uruchomił inflację, która pozornie dawała ludziom siłę nabywczą.
                  Nieopanowany eksport w 1977 bodajże roku (widziałem jak
                  to wszystko jechało) żywności do Rosji i podobna historia
                  rok później spowodowały puste półki w mięsnym. A efektem inflacji
                  stała się turystyka handlowa, np. wywożenie kremów do Bułgarii
                  (widziałem). Wtedy już można było się wkurzyć...
                  Stąd wzięła się Solidarność.

                  > Specjalne przywileje dla "towarzyszy" to drobnostka
                  > w porownaniu z przywilejami obecnej polskiej plutokracji....

                  Tak myślisz? Może rzeczywiście talon na Ładę to dość zabawna korzyść, ale
                  mieszkanie na pewno nie. Ja zresztą nie porównywałem przywilejów na linii
                  Gierek-Kwaśniewski-Kaczyński albo Cyrankiewicz-Miller-Kaczyński. To za Wałęsy
                  chłopaki zrobili skok na kasę i każdy cwaniak zobaczył, ze można się nachapać.
                  Stą ich tylu w polskiej polityce. A PiS nie idzie w zaparte jak SLD, tylko robi
                  co trzeba - widać na przykładzie mazowieckiego wojewody-alkoholika.

                  W latach dziewięćdziesiątych komuniści uwłaszczali się, nieraz
                  przez bankructwo państwowych przedsiębiorstw. Kwaśniewski obiecywał
                  równe możliwości dla wszystkich, niestety okazał się oszustem.

                  Zarzuca się obecnemu rządowi, że zamiast zająć się gospodarką,
                  zajmuje się przestępcami z poprzednich "elyt". Bardzo dobrze,
                  że zajmuje się przestępcami! Bez załatania wyciekających
                  z Państwa pieniędzy nigdy Polska nie stanie na nogi. Trzeba
                  rozbić mafie przestępczo-urzędnicze.

                  Musimy zrobić u siebie porządek
                  • Gość: poinformowany Re: Emigranci: nigdy sie nie mowi:nigdy! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.02.07, 00:19
                    Ciekawe,

                    O reformie rolnej..

                    pl.wikipedia.org/wiki/Reforma_rolna
                    Reforma rolna w Polsce. 6 września 1944 r. PKWN wydał dekret o reformie rolnej.
                    Został powołany Państwowy Fundusz Ziemi, któremu przekazano bez odszkodowania
                    grunty wraz z inwentarzem oraz budynkami należące do Skarbu Państwa, obywateli
                    niemieckich, zdrajców narodu oraz wszystkie majątki przekraczające 50 ha
                    użytków rolnych bądź 100 ha powierzchni ogólnej. Na terenie województw:
                    poznańskiego, pomorskiego i śląskiego konfiskowano wszystkie gospodarstwa
                    powyżej 100 ha bez względu na ilość gruntów użytkowanych rolniczo.

                    Ziemie te rozdawano chłopom bezrolnym oraz mało– i średniorolnym, za którą
                    musieli zapłacić równowartość przeciętnych zbiorów rocznych, rozłożoną na 10–20
                    lat. W pierwszym okresie realizacja reformy przebiegała powoli, powstawały
                    gospodarstwa 2–3 ha. W październiku 1944 odwołano ze stanowiska kierownika
                    resortu rolnictwa Andrzeja Witosa i powołano Edwarda Osóbkę–Morawskiego oraz
                    utworzono specjalne brygady parcelacyjne. Do końca 1944 roku rozparcelowano
                    ponad 212 tys. ha ziemi między 110 tys. rodzin. W marcu 1945 roku przyjęto
                    zasadę tworzenia większych gospodarstw – do 5 ha. Natomiast na ziemiach
                    poniemieckich nadziały ziemi wynosiły od 7 do 15 ha.

                    Reforma rolna nie zostala cofnieta za B.Bieruta czy W.Gomolki.
                    Za E.Gierka wprowadzono rolnicze emerytury dla tych, ktorzy chcieli ziemie
                    przekazac panstwu. Jednoczesnie rolnicy mogli podejmowac prace w przemysle.
                    Skup rolny byl gwarantowany (tzw. dostawy obowiazkowe).
                    System scentralizowanego skupu zboza istnieje takze w kapitalistycznej Kanadzie
                    od przeszlo 60 lat.
                    Ilosc gospodarstw rolniczych jednak powoli spadala, co bylo zwiazane z rozwojem
                    przemyslu (nowe miejsca pracy). Pod koniec 1989 bylo ich okolo 50% mniej.
                    Dramatyczny spadek zarejestrowano w okresie transformacji. W niektorych
                    regionach pozostalo tylko 10% aktywnych gospodarstw w porownaniu do okresu
                    konca lat 1940-tych.

                    Co do amerykanskich baz, to spytaj sie Niemcow, Wlochow lub Japonczykow. Zdania
                    sa z pewnoscia podzielone...

                    W latach 1970-tych poczatki inflacji zostaly spowodowane naplywem zachodnich
                    pozyczek, wzrostem zatrudnienia (wyz demgraficzny) i brakami rynkowymi
                    (importowano tzw. wklad importowy do produkcji na eksport, nie starczalo waluty
                    na import towarow na uzupelnienie zaopatrzenia rynku).
                    Oczywiscie, brakowalo dewiz dla turystow, wiec radzono sobie inaczej (pokatny
                    handel). Oczywiscie nie mozna tego porownac z fala prywatnego handlu w
                    pierwszej polowie lat 1990-tych.
                    Z perspektywy czasu, uklady i korupcja narastala w latach 1970-tych i potem
                    bylo juz coraz gorzej ...

                    Lata po 1984 roku trudno mi komentowac, bowiem wyjechalem...
                    • gobi03 PZPR jako obrońcy interesów chłopów i robotników? 11.02.07, 18:41
                      Rozkułaczanie jako przejaw obrony chłopskich interesów?
                      To bardzo dziwna obrona. Moim zdaniem realizowali wytyczne
                      Moskwy, aby odebrać znaczenie ludziom, którzy mieli coś
                      do powiedzenia przed wojną. Jednak nie chcę się wdawać
                      w dyskusję, bo nie jestem znawcą od reformy rolnej.

                      > Co do amerykanskich baz, to spytaj sie Niemcow, Wlochow
                      > lub Japonczykow. Zdania
                      > sa z pewnoscia podzielone...
                      Z pewnością. Ale widać też efekty gospodarcze jakie im ta
                      "okupacja" przyniosła. I widać efekty, jakie nam przyniosła
                      ruska okupacja. Były kartki na cukier i na kartki, były Peweksy
                      i porażający kurs dolara...
                      Piszesz o "napływie" zagranicznych kredytów, tak jakby wciskały
                      się tu wbrew woli rządzących. Piszesz o brakach rynkowych, jakby
                      to było coś oczywistego i o inflacji, która "pojawiła się".
                      Trochę dziwna to obrona interesów Polski i Polaków. Socjalistyczna,
                      niczym demokracja socjalistyczna albo krzesło (elektryczne).

                      Zarzuca się obecnemu rządowi, że zamiast zająć się gospodarką,
                      zajmuje się przestępcami z poprzednich "elyt". Bardzo dobrze,
                      że zajmuje się przestępcami! Bez załatania wyciekających
                      z Państwa pieniędzy nigdy Polska nie stanie na nogi. Trzeba
                      rozbić mafie przestępczo-urzędnicze.

                      Musimy zrobić u siebie porządek, zamiast błyszczeć w Europie
                      niczym primadonna ze spalonej opery.
                      • Gość: poinformowany Re: PZPR jako obrońcy interesów chłopów i robotni IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.02.07, 03:34
                        Z pewnoscia nie wiesz, ale w okresie WWII w USA byly kartki na paliwo.
                        Kartki na zywnosc byly uzywane w GB po wojnie. W tym samym czasie polska
                        zwracala dlugi wobec Anglii (dlugi na zakup uzbrojenia, ktore niewiele pomoglo
                        przeciwko doskonale uzbrojonym wojskim niemieckim) dostawami polskiej zywnosci.

                        Kartki na cukier wprowadzono aby wykorzystac wysokie ceny cukru na rynkach
                        swiatowych (potrzebne byly te dewizy). Podstawowym bledem wladz byl brak
                        szczerego i otwartego dialogu ze spoleczenstwem.

                        Tak na marginesie, to korupcja o ktorej piszesz to rowniez (a moze przede
                        wszystkim) cecha kapitalizmu. Np. w Niemczech, dopiero w 2002 roku zniesiono
                        mozliwosc rozliczania lapowek jako "wydatki na prowadzenie dzialalnosci"....

                        Two simple facts must be confronted. Firstly, a whole branch of professional
                        mediators lived and live from the constant corruption practiced everywhere.
                        These mediators act as representatives of German firms abroad and pocket juicy
                        commissions as corruption intermediaries. Secondly, up till recently the bribes
                        paid by German firms abroad were deducted from the corporation tax as operating
                        expenses. This embarrassing state of affairs was ended in Germany in 2002 (on
                        pressure of the UN) but bribes are still deducted from taxes in several
                        European countries. Thus corruption is seen as normal legal business practice -
                        as long as it happens abroad.

                        portland.indymedia.org/en/2007/02/353931.shtml

                  • cynik9 Re: Emigranci: nigdy sie nie mowi:nigdy! 07.02.07, 11:36
                    gobi03 napisał:

                    > > Amerykanie maja bazy rozrzucone po calym swiecie
                    > ...
                    > Chciałbym, żeby u nas też mieli.

                    Najwyraźniej 50 lat bycia trzymanym za buzię przez obce bazy to dla niektórych
                    wciąż za mało by się czegokolwiek nauczyć... Zafundujmy sobie raka a wszelkie
                    problemy zdrowotne ustąpią...
                    • gobi03 Re: Emigranci: nigdy sie nie mowi:nigdy! 11.02.07, 18:54
                      > Najwyraźniej 50 lat bycia trzymanym za buzię przez obce bazy to dla niektórych
                      > wciąż za mało by się czegokolwiek nauczyć... Zafundujmy sobie raka a wszelkie
                      > problemy zdrowotne ustąpią...

                      Uważam, że istnienie (albo nieistnienie) baz nie jest bezpośrednio
                      związane z ingerencją w wewnętrzne sprawy, w szczególności
                      z dojeniem Polski przez Rosję. Oczywiście opozycja antyPiSowska
                      może zarzucać obecnemu rządowi uległość wobec USA. Ma takie prawo.

                      To dzięki NATO i UE Polska wyrwała się z kręgu rosyjskich wpływów.
                      Putin coś pokrzykuje, ale fekt zaistniał. Jałta to przeszłość.

                      Ja tu nie piszę, żeby bronić ameryskańskich baz albo tarczy
                      przeciwrakietowej, tylko żeby odniść się do oczywistego fałszu,
                      jakoby władza ludowa broniła interesów polskich chłopów i robotników.
                      Tak nie było. Władza rządziła według wytycznych z Maskwy - była
                      reprezentantem zaborcy. "Znaczenie i polityczny aytorytet" sprzed
                      kilku postów to po prostu kpina.

                      Musimy zrobić u siebie porządek, zamiast błyszczeć w Europie
                      niczym primadonna ze spalonej opery.
    • Gość: Emeryt Emigranci: nie ma po co wracać IP: 212.122.223.* 05.02.07, 09:08
      To nieprawda,ze za granice wyjezdzaja ludzie,ktorzy nie moga sobie dac rady
      tutaj.Duzy procent z nich to tacy jak ja,ktorzy nie moga wytrzymac 'polskiego
      piekielka".Zwroccie uwage na fakt,ze to piekielko przenosi sie z naszymi
      rodakami za granice.W polskich srodowiskach kwitnie nadal i tak dzieje sie od
      wielu pokolen.Wiem cos o tym,bo tradycja emigracyjna w mojej rodzinie kwitnie
      od kilku pokolen.Mnie tez "dopadla" w 1983 roku,kiedy jeszcze niewielu myslalo
      o emigracji powaznie.Majac doswiadczenia pokolen moich poprzednikow staralem
      sie szybko uciec z polskiego srodowiska najpierw z Polski a pozniej,co niemniej
      wazne,za granica.Wsrod obcych bylo mi znacznie latwiej zyc.Poczatkowo czulem
      sie samotnie,ale szybko znalazlem sobie przyjaciol z roznych stron
      swiata,ktorzy nie zawsze wiedzieli gdzie ta Polska dokladnie lezy.Zylismy razem
      biezaca chwila i mysla o przyszlosci.Nikt nie myslal o problemach krajow
      pochodzenia.Niektorzy tylko slyszeli z opowiesci rodzinnych o swoich
      korzeniach.Znalazlem sie winnym swiecie i dobrze mi z tym bylo.Nigdy nie
      myslaem juz o powrocie do kraju.Sprawil to jednak przypadek,choroba
      matki.Postanowilem zabrac ja do siebie,ale nie zdarzylem.Chwilowo zostalem
      tutaj i regulowalem sprawy rodzinne i majatkowe.To bylo b.trudne dla mnie,ktory
      odzwyczail sie od niezyczliwosci urzednikow,biurokracji do rozbujanej do
      kosmicznych rozmiarow.Zajelo mi to w sumie przeszlo rok,bylem juz na
      emeryturze.Powoli przyzwyczailem sie na nowo,ze wokol mnie ludzie mowia po
      polsku.Zostalem,chociaz jedna noga jestem jeszcze tam i to trwa juz cztery
      lata.Jestem tu,ale jednak jakby nie do konca.Czasem nachodzi mnie nostalgia i
      tesknota za tamtym zyciem,ludzmi znajomymi.Tu jest trudno zyc i udaje mi sie to
      tylko dlatego,ze nie mam klopotow finansowych takich jakie maja moi znajomi
      emeryci.Musze jednak ukrywac stan moich dochodow,bo jestem posadzany o
      nieuczciwosc.Nie moga zrozumiec,ze to jest normalna sytucja i wszystko jest do
      bolu uczciwe.
      • Gość: poinformowany Re: Emigranci: nie ma po co wracać IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.02.07, 17:02
        Z pewnoscia twoja sytuacja jest podobna do setek (jezeli nie tysiecy)
        poskich "solidarnosciowych" emigrantow. Mam oczywiscie na mysli tych, ktorzy
        wyjechali z Polski po powstaniu "Solidarnosci", przed stanem wojennym lub
        zaraz po zakonczeniu stanu wojennego.
        Motywacja wyjazdu byla chec "wyrwania sie" z sytuacji w jakiej znalazla sie
        Polska w tamtych czasach (zewnetrznie sterowany kryzys ekonomiczno-polityczny).

        Po okresie adaptacji (okolo 4 lat) 40-to letni emigrant przechodzil do
        okresu "stabilnosci" a po pewnym czasie doganial miejscowa klase srednia.
        Z blogiego samozadowolenia emigranta mogla wyrwac nagla zmiana sytuacji
        zyciowej (np. bezrobocie, rozwod, smierc bliskiej osoby, wydarzenia geo-
        polityczne...).
        Obudzona swiadomosc sklania emigranta (juz po 50-tce) do przeanalizowania
        swojej sytuacji.
        Przykladowe wnioski:
        Emigracja jest laskawa dla ludzi mlodych...
        Po 20+ latach pracy, uczciwego placenia podatkow, splacania kredytow itd. czeka
        nas bardzo skromna (jak na miejscowe warunki) emerytura, typowo 60% tego, co
        bedzie odtrzymywal miejscowy emeryt...
        Jedyne nasze oszczednosci sa ulokowane w nieruchomosc w ktorej mieszkamy...
        Podstawowa opieka medyczna jest albo bardzo droga, albo wrecz nieosiagalne (na
        pogotowiu mozna czekac wiele godzin na pomoc)...

        Niektorzy, (podejrzewam, ze ich ilosc bedzie rosla), zdjeli rozowe okulary,
        ocenili krytycznie anglo-saxonski system i na stare lata chcieli by spedzac
        czas w kraju, gdzie sie urodzili, maja rodzine, zapomnianych znajomych itd..

        Wszystko jest mozliwe, ale zwykle jest dodatkowa cena do zaplacenia...
        Ceny nieruchomosci w Polsce sa obecnie "spekulacyjnie" wysokie, ale podatek od
        nieruchomosci jest (na razie) duzo nizszy...
        Obciazenie podatkowe wieksze (kwota wolna od podatku to zaledwie 2700 PLN).
        Najlepszy wariant: sprobowac 5-cio miesieczny pobyt przez pare lat i potem
        zadecydowac...


    • cynik9 może nie być do czego wracać 07.02.07, 12:34
      Rozmiar emigracji która w niecałe 3 lata od akcesu do UE osiągnęła poziom 10%
      zawodowo czynnych kompletnie zaskoczył wg mnie obie strony. EU się nigdy nie
      spodziewała że tylu ludzi przypłynie zmieniając, na ogół na korzyść, klerotyczny
      euro-socjalizm, chociaż nadwerężając przy tym warunki tzw. "umowy spocjalnej".
      PL zaś w najgorszych snach nie spodziewała się aż takiego upustu najbardziej
      dynamicznych sił narodu, chociaż nie miała i nie ma pomysłu jak je zagospodarować.

      Jak to się zakończy? Niestety, podejrzewam że kiepsko dla kraju. Staż pracy na
      zachodzie, czy choćby sam pobyt, jest rzeczą <b>jednoznacznie</b> pozytywną,
      niezależnie od gderań i zazdrości tych którzy tego zrealizować nie potrafią.
      Jest jednak jeden warunek - że zdobyte umiejetności, ogłada, rozszerzone
      horyzonty, język, kapitał zostaną kiedyś zatrudnione dla dobra kraju. Do tego
      kraj pełnić musi rolę magnesu, który chce i przyciąga nie tylko sentymentami
      dzieciństwa, ale przede wszystkim tym że byznes można tu łatwiej założyć i
      szybciej rozwinąć, i że perspektywy własnego rozwoju i szeroko pojętej jakości
      życia są tu lepsze niż gdzie indziej. I z tym właśnie jest problem ponieważ z
      każdym wyjazdem kraj wydaje się skręcać coraz bardziej ku narodowej ksenofobii,
      religijnej ortodoksji i gospodarczemu socjalizmowi. Teraz dochodzi jeszcze
      sprawa bezpieczeństwa, które sprowadzanie sobie na głowę eksterytorialnego
      strupa w postaci tarczy rakietowej dramatycznie pogarsza. Któtko mówiac, kraj
      staje się anty-magnesem który zamiast przyciągać odpycha. Krytycznym punktem
      będą dzieci - urodzone na obczyźnie uczynią z czasowej fuchy emigrację permanentną.
      ---
    • cynik9 Emigranci: nie ma po co wracać 07.02.07, 12:39
      Rozmiar emigracji która w niecałe 3 lata od akcesu do UE osiągnęła poziom 10%
      zawodowo czynnych kompletnie zaskoczył wg mnie obie strony. EU się nigdy nie
      spodziewała że tylu ludzi przypłynie zmieniając, na ogół na korzyść, klerotyczny
      euro-socjalizm, chociaż nadwerężając przy tym warunki tzw. "umowy spocjalnej".
      PL zaś w najgorszych snach nie spodziewała się aż takiego upustu najbardziej
      dynamicznych sił narodu, chociaż nie miała i nie ma pomysłu jak je zagospodarować.

      Jak to się zakończy? Niestety, podejrzewam że kiepsko dla kraju. Staż pracy na
      zachodzie, czy choćby sam pobyt, jest rzeczą <b>jednoznacznie</b> pozytywną,
      niezależnie od gderań i zazdrości tych którzy tego zrealizować nie potrafią.
      Jest jednak jeden warunek - że zdobyte umiejetności, ogłada, rozszerzone
      horyzonty, język, kapitał zostaną kiedyś zatrudnione dla dobra kraju. Do tego
      kraj pełnić musi rolę magnesu, który chce i przyciąga nie tylko sentymentami
      dzieciństwa, ale przede wszystkim tym że byznes można tu łatwiej założyć i
      szybciej rozwinąć, i że perspektywy własnego rozwoju i szeroko pojętej jakości
      życia są tu lepsze niż gdzie indziej. I z tym właśnie jest problem ponieważ z
      każdym wyjazdem kraj wydaje się skręcać coraz bardziej ku narodowej ksenofobii,
      religijnej ortodoksji i gospodarczemu socjalizmowi. Teraz dochodzi jeszcze
      sprawa bezpieczeństwa, które sprowadzanie sobie na głowę eksterytorialnego
      strupa w postaci tarczy rakietowej dramatycznie pogarsza. Któtko mówiac, kraj
      staje się anty-magnesem który zamiast przyciągać odpycha. Krytycznym punktem
      będą dzieci - urodzone na obczyźnie uczynią z czasowej fuchy emigrację permanentną.
      ------------
    • Gość: e.t. Emigranci: nie ma po co wracać IP: *.crowley.pl 12.02.07, 17:07
      o jakiej to perspektywie na przyszlosc za granica mowicie?o jakiej normalnosc?
      polak za granica bedzie zawsze obcokrajowcem.chodzi tylko o wieksze pieniadze,
      ale nie mysla o tym jak bedzie wygladalo ich zycie tam po kilku latach.wracajac
      do polski udaja "super" a za granica sa wzorem pokory.
      • Gość: Marta50 Re: Emigranci: nie ma po co wracać IP: *.pools.arcor-ip.net 13.02.07, 23:11
        Odpowiadasz na :

        Gość portalu: e.t. napisał(a):

        > o jakiej to perspektywie na przyszlosc za granica mowicie?o jakiej normalnosc?
        > polak za granica bedzie zawsze obcokrajowcem.chodzi tylko o wieksze pieniadze,
        > ale nie mysla o tym jak bedzie wygladalo ich zycie tam po kilku latach.wracajac
        >
        > do polski udaja "super" a za granica sa wzorem pokory.
        ******************
        Mylisz sie kolesiu albo piszesz takie rzeczy z zazdrosci.
        Integracja Polaka w obce srodowisko zalezy tylko i wylacznie od niego.
        Na uznanie trzeba zapracowac, to nie przychodzi samo.
        Jak sie zaintegrujesz i jestes czlowiekiem obojetnie gdzie znajdziesz
        akceptacje, przyjazn a moze wiecej ciepla i serdecznosci jak w Polsce.
        • Gość: poinformowany Re: Emigranci: nie ma po co wracać IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.02.07, 01:07
          Aby sie "zaintegrowac", trzeba bezkrytycznie zaakceptowac obca kulture.
          Nawet to nie daja gwarancji.
          Refleksje przychodza niestety zbyt pozno, po kilkunastu + latach...
          • Gość: Marta50 Re: Emigranci: nie ma po co wracać IP: *.pools.arcor-ip.net 14.02.07, 20:29
            Odpowiadasz na :

            Gość portalu: poinformowany napisał(a):

            > Aby sie "zaintegrowac", trzeba bezkrytycznie zaakceptowac obca kulture.
            > Nawet to nie daja gwarancji.
            > Refleksje przychodza niestety zbyt pozno, po kilkunastu + latach...
            **********************
            Kolesiu masz zero pojecia na ten temat, tak ci nakladli do glowy ze juz sam nie
            wiesz czym jest ojczyzna, np. ja nie wyobrazam sobie zycia w Polsce.
            Ojczyzna jest dla mnie te srodowisko gdzie czuje sie najlepiej, to jest moja
            rodzina, to sa moi znajomi, to jest to co sobie tu zbudowalam, to jest moja
            praca, tez jest nia srodowisko gdzie czuje sie powazana, przydatna,
            akceptowana, gdzie jestem rozumiana, otrzymuje cieplo i serdecznosc od drugich...
            • Gość: poinformowany Re: Emigranci: nie ma po co wracać IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.02.07, 22:40
              Byt okresla swiadomosc, ale do czasu.
              Nie znam twojej sytuacji i jak dlugo jestes poza krajem, ale wierz mi, moment
              prawdy nastapi.
              • Gość: Marta50 Re: Emigranci: nie ma po co wracać IP: *.pools.arcor-ip.net 14.02.07, 22:46
                Sadzisz?
                Mysle ze sie mylisz i to grubo.
                Juz od wiekow.
    • Gość: cyberchmura Re: Emigranci: nie ma po co wracać IP: *.chello.pl 12.02.07, 18:52
      Co ty koleś ku.. pie..sz,ci którzy wyjezdzaja wszystko kombinuja sami tam
      nie licza na zasiłki,pomoc panstwa etc. a skoro wola zmwyac gary ich sprawa i
      ch.. ci do tego, poza tym nie nazwiesz normalnym kraju w którym na mieszkanie i
      ropoczęcie normalnego zycia stać jedynie informatyków i ekonomistów, wyjechało
      pełno lekarzy oni tez nie dają sobie rady?Poza tym skonczy z tym kretyństwem
      kreatywności itp. dekarz,murarz tez normalna praca która ktoś musi wykonywac i
      powinien się za nia utrzymac,ja szczesliwie pracuje w zawodzie i nawet finansowo
      nie jest najgorzej,ale bardzo poważnie mysle o wyjezdzie z tego kraju z powodu
      które podała bohaterka artykułu która woli mieszkac w Danii, chodzi o pewną
      normalność równiez w codziennym życiu nie tylko tym materialnym,pozdro
    • Gość: marol Re: Emigranci: nie ma po co wracać IP: *.adsl.inetia.pl 13.02.07, 13:02
      zgadzam sie z przedmówcą. ja akurat mam doczynienia z tymi osobami w pracy
      ktorzy wyemigrowali do Anglii czy Irlandii. Sam jestem tutaj i nie zarabiam
      kokosów ale próbuje cos zmieniac, nie chce tam jechac bo wiem jacy ludzie
      wyjechali, nie wszyscy sa tam wyksztalceni tu w kraju a jak slysze w sluchawce
      takie osoby ktore chwala sie ze dzwonia z wysp, albo jak u przylatuje to
      szpanuje ciuchami, perfumami itp. i ma frajde ze moze kolegom postawic piwo to
      jest to żałosne ale Polak za granicą juz taki jest...może i nie jest najlepiej
      ale jakos jako osoba z dwoma fakultetami nie chce jechac na zachod i pracowac na
      zmywaku itp. bo i bez studiów mógłbym to robic a nie po to państwo za mnie
      placilo zebym mogl studiowac dziennie zeby teraz uciekac. I ciekawe jest jeszcze
      jedno zjawisko, dlaczego takie prace jak sprzatanie czy zmywak tutaj nie maja
      wziecia bo "hańbią" a tam to co was postrzegają lepiej drodzy
      emigranci?Wszystkiego dobrego żeby żyło sie lepiej każdemu ale prosze nie
      postrzegajcie nikogo przez pryzmat pieniadza tylko poprzez czyny i to jaki jest
      bo kasa to nie wszystko.
    • wannassermann od emigrantow zalezy rozwoj gospodarczy.... 14.02.07, 23:27
      Niestety, od emigrantow i ich pieniedzy przysylanych do kraju zalezy polski
      wzrost gospodarczy. Dzieki tym pieniadzom (ok. 10 mld euro rocznie) drugi
      najwazniejszy czynnik naszego wzrostu - popyt wewnetrzny utrzymuje sie na tak
      wysokim poziomie. Jest to dodatek rzedu 18-20% do budzetu panstwa.

      Tak wiec emigranci: wyjezdzajcie, ale przysylajcie do kraju gotowke, inaczej
      bedzie zle.
      • Gość: giles emigracja moim zdaniem IP: *.m.pppool.de 07.03.07, 02:04
        moim zdaniem fala emigracji od 2004 ma glownie podloze ekonomiczne: przy
        roznicy pkb per capita miedzy pl a ir, gb czy innymi krajami, do ktorych
        emigruja polacy oraz swiezo otwartych granicach masowa emigracja nie jest
        zadnym zaskoczeniem. kiedy ten proces sie spowolni? - otoz wtedy, kiedy polakom
        przestanie sie to oplacac. spory naplyw polakow i innych nacji z europy
        wschodniej do uk podobno juz doprowadzil tam do obnizenia stawek godzinowych w
        sektorze niskoplatnych uslug. z drugiej strony trudniej o tanie mieszkanie. np.
        przyjazd przybyszow z "nowej europy" przyczynil sie do do podwyzki czynszow w
        niektorych miejscach w londynie, ktore do niedawna uwazane byly za "tanie". w
        tym samym czasie w pl "gw" rozpisuje sie o tym jak w niektorych sektorach
        (budownictwo) place gwaltownie skacza w gore.

        podejrzewam, ze ten proces obnizania sie stawek godzinowych w glownie w
        sektorach, gdzie jest zapotrzebowanie na niewykwalifikowana sile robocza(i to
        niezaleznie od tego, ze np w uk istnieje ustawowo uregulowana placa minimalna)
        + wzrost kosztu utrzymania w krajach, do ktorych emigruja polacy oraz wzrost
        kosztu emigracji (im nas jest wiecej w jakiejs okolicy tym mniej
        jestesmy "strawni":-))) ) z jednej strony oraz stopniowe podnoszenie plac w pl
        z drugiej strony powinny sprawic, ze juz za kilka lat (5-7?) wyjazdy za chlebem
        przestana byc dla polakow zdecydowanie mniej atrakcyjne. podobne fale
        emigracyjne przezywaly zreszta swego czasu grecja, wlochy czy hiszpania. przy
        czym do tej ostaniej powrocil niemal co drugi emigrant. dzis juz malo kto
        stamtad wyjezdza. a jesli juz sa to naogol ludzie po studiach, ktorych
        przyciaga bruksela, frankfurt czy londynskie city. w przypadku pl bedzie moim
        zdaniem zupelnie niezle, jesli wroci kiedys 15 do 20 %. i nie ma co rozpaczac.
        emigracja jest dla polski wentylem i szansa na przyspieszony rozwoj. wentylem,
        bo pomaga zmiejszyc bezrobocie a tym samym ryzyko spolecznych niepokojow.
        szansa, bo emigranci transferuja juz dzisiaj calkiem znaczne srodki do pl,
        wspierajac w ten sposob swoje rodziny i inwestujac w nieruchomosci. ponadto
        wzrasta nacisk na pracodawcow, aby poniesli place, tym ktorzy zostaja w kraju.
        skoleji podwyzki plac wymuszaja na firmach inowacyjnosc...jest co prawda
        problem niektorych specjalnosci wsrod lekarzy czy rzemieslnikow ale per saldo
        dla kraju te wyjazdy rodakow za praca to gigantyczna szansa na odrobienie
        dystansu do innych krajow eu. i to bynajmniej nie tylko w sferze ekonomicznej.
        sadze, ze obecna emigracja znaczaco przyspieszy zmiany cywilizacyjne juz
        zachodzace w pl. bedzie wiecej tolerancji i otwarcia na swiat, wiecej swobody
        obyczajowej, a mniej rydzyka, giertycha, leppera, kaczynskich czy jurka i
        kuchcinskiego....
    • Gość: Gris Re: Emigranci: nie ma po co wracać IP: *.w83-195.abo.wanadoo.fr 12.03.07, 04:00
      Co do sprawy emigracji to temat zaczyna mnie przerazac - ano jak wytlumaczyc
      stanowisko czlowieka ktory skonczy ino zawodowke i pozniej emigruje do UK lub
      IR i prowadzi zycie na wyzszym poziomie tzn. zarabia wiecej, jezdzi nowym autem
      i zastanawia sie nad kupnem domu w stosumku do mojego: ukonczone studia +
      kierunek podyplomowy co haruje calymi dniami, zarabiajac 1600 PLN brutto i
      zastanawiajac sie ze na porzadny samochod to moze zarobi za jakies kilka
      ladnych latek. Postanowilem nie wyjezdzac, ale biednemu zawsze wiatr w oczy
      wieje. Zastanawiam sie teraz po kiego grzyba te studia byly, no co to wszystko,
      co z polska inteligencja... Nic ino na zachod uciekac, czy w Polsce bedzie
      jeszcze kiedys lepiej? Czy ktos wreszcie doceni trud jaki niektorzy wkladaja po
      to by zylo im sie lepiej...
    • najwiekszydeszczowiec Re: Emigranci: nie ma po co wracać 12.03.07, 08:18
      GDZIE WRACAĆ? DO polski???,tej posranej ojczyzny???!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka