Dodaj do ulubionych

Mniejsze zyski RWE

IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 14.05.03, 13:45
ORWELLOWSKA DOBRANOCKA

Raz w folwarku zwierzecym, przy okraglym stole,
grupa równych z równiejszych zwolala zebranie
by rozdzielic wsród wszystkich dole i niedole
- to co kazdy ma robic i to co dostanie...

kon, co silny, wóz dostal by ciagnac pod góre,
krowa szaflik - by bylo do czego ja doic,
koszem - jajka by skladac - obdarzono kure
calej reszcie - policje - by nie mogla broic...

Na fotelach zloconych posadzono swinie
dajac berlo do reki i pelne koryto,
traby dano - by trabic o swoim wyczynie,
swinski gnój za fotelem flagami przykryto...

By rozdzielic wyraznie i funkcje i role
wiekszosc zwierzat zamknieto w oborze, w stodole,
tlusta mniejszosc, w fotelach, ze wspólnego placu
przeniesiono do Sejmu i innych palaców...

Cóz - w oborach od dawna nikt slomy nie zmienia,
w pozlacanych fotelach usnely sumienia,
a dobrobyt folwarku, o którym tlum marzyl,
maja równi. Z folwarku ciaglej wyprzedazy....

Plyna dni i miesiace, uplywaja lata,
sloma, wciaz nie zmieniana - to krowom zaplata,
kurom, co juz nie gdacza, za ich jajka - plewy,
swinie zyja w palacach - wiec sprzedaly chlewy,
kon nie ciagnie juz wozu - bo i wóz sprzedany...
Tylko kundle, te w mediach, spiewaja peany
na czesc swin, ich sukcesów i zaslug ogromu...
Krowy zuja. A myslec sie nie chce nikomu....

Folwark wciaz sie rozpada, z dachu gonty leca,
co niektórzy, zbudzeni, trzesa sie ze strachu,
ziarn ostatnich w spichlerzu szukac trza ze swieca,
gnój spod zlotych foteli dzis juz siega dachu...

W koncu równym z równiejszych robi sie nieswojo,
o zlocone fotele w folwarku sie boja...
Bo choc wszyscy pokorni, karmieni pokora
- moze zarznac nie zarzna - ale nie wybiora...
No a jak nie wybiora - jak tu rzadzic dalej,
jesli wiekszosc sprzedana, a reszta sie wali...

Czesc równiejszych w pospiechu, skrycie tunel kopie
by, po przejsciu tunelem, sprzedac Europie
byla ziemie folwarku co dzis juz ruina...
By ze swin z Magdalenki stac sie Euroswinia...
Aby rzadzic ta resztka co sie w gruzy wali
z Bonn, Brukseli, Paryza... Bezpiecznie - z oddali,
marzac w nowych fotelach, w swych bezpiecznych amtach
ze sprzedani, bezsilni, zapomna o kantach...

Tak wiec Lesie i Wladki, Zbyszki i Adasie,
majac w sercach nadzieje, a lapowki w kasie
za to co juz zrobili i za to co zrobia,
dzis do nowych, tych euro, stolków sie sposobia...

Gdy ktos wskaze ten szwindel i szwindle poprzednie
strach im dusze ogarnia i lico im blednie.
Czasem nerwy puszczaja, napiete do granic
- wiec zapluja, zastrasza, znów zaczna tumanic,
by nie stracic nagrody co za Odra czeka...
Bo gdy straca - nie bedzie juz dokad uciekac...

* * *

Wiem ze spac Wam wygodnie na slomie co gnije,
nie czujecie lancucha, co uwiera szyje...
Ze wiatr rozwial sprzed lat juz dwudziestu nadzieje
i ze Was nie obchodzi ze rzadza zlodzieje...

Ja tak tylko niesmialo... Wiem ze nic nie zmienie...
- Ale chetnie bym ujrzal Wasze przebudzenie...

Copyright Miroslaw Krupinski, Albany, Australia, luty 2003 roku.
members.iinet.net.au/~miroslaw/Pegaz5.htm
members.iinet.net.au/~miroslaw/KRAJ_UTRACONY.htm
members.iinet.net.au/~miroslaw/archKU.htm

sdgdsgf
Obserwuj wątek
    • Gość: Postempak O co tu chodzi? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 14.05.03, 13:45
      Gość portalu: UE NIE napisał(a):

      > ORWELLOWSKA DOBRANOCKA
      >
      > Raz w folwarku zwierzecym, przy okraglym stole,
      > grupa równych z równiejszych zwolala zebranie
      > by rozdzielic wsród wszystkich dole i niedole
      > - to co kazdy ma robic i to co dostanie...
      >
      > kon, co silny, wóz dostal by ciagnac pod góre,
      > krowa szaflik - by bylo do czego ja doic,
      > koszem - jajka by skladac - obdarzono kure
      > calej reszcie - policje - by nie mogla broic...
      >
      > Na fotelach zloconych posadzono swinie
      > dajac berlo do reki i pelne koryto,
      > traby dano - by trabic o swoim wyczynie,
      > swinski gnój za fotelem flagami przykryto...
      >
      > By rozdzielic wyraznie i funkcje i role
      > wiekszosc zwierzat zamknieto w oborze, w stodole,
      > tlusta mniejszosc, w fotelach, ze wspólnego placu
      > przeniesiono do Sejmu i innych palaców...
      >
      > Cóz - w oborach od dawna nikt slomy nie zmienia,
      > w pozlacanych fotelach usnely sumienia,
      > a dobrobyt folwarku, o którym tlum marzyl,
      > maja równi. Z folwarku ciaglej wyprzedazy....
      >
      > Plyna dni i miesiace, uplywaja lata,
      > sloma, wciaz nie zmieniana - to krowom zaplata,
      > kurom, co juz nie gdacza, za ich jajka - plewy,
      > swinie zyja w palacach - wiec sprzedaly chlewy,
      > kon nie ciagnie juz wozu - bo i wóz sprzedany...
      > Tylko kundle, te w mediach, spiewaja peany
      > na czesc swin, ich sukcesów i zaslug ogromu...
      > Krowy zuja. A myslec sie nie chce nikomu....
      >
      > Folwark wciaz sie rozpada, z dachu gonty leca,
      > co niektórzy, zbudzeni, trzesa sie ze strachu,
      > ziarn ostatnich w spichlerzu szukac trza ze swieca,
      > gnój spod zlotych foteli dzis juz siega dachu...
      >
      > W koncu równym z równiejszych robi sie nieswojo,
      > o zlocone fotele w folwarku sie boja...
      > Bo choc wszyscy pokorni, karmieni pokora
      > - moze zarznac nie zarzna - ale nie wybiora...
      > No a jak nie wybiora - jak tu rzadzic dalej,
      > jesli wiekszosc sprzedana, a reszta sie wali...
      >
      > Czesc równiejszych w pospiechu, skrycie tunel kopie
      > by, po przejsciu tunelem, sprzedac Europie
      > byla ziemie folwarku co dzis juz ruina...
      > By ze swin z Magdalenki stac sie Euroswinia...
      > Aby rzadzic ta resztka co sie w gruzy wali
      > z Bonn, Brukseli, Paryza... Bezpiecznie - z oddali,
      > marzac w nowych fotelach, w swych bezpiecznych amtach
      > ze sprzedani, bezsilni, zapomna o kantach...
      >
      > Tak wiec Lesie i Wladki, Zbyszki i Adasie,
      > majac w sercach nadzieje, a lapowki w kasie
      > za to co juz zrobili i za to co zrobia,
      > dzis do nowych, tych euro, stolków sie sposobia...
      >
      > Gdy ktos wskaze ten szwindel i szwindle poprzednie
      > strach im dusze ogarnia i lico im blednie.
      > Czasem nerwy puszczaja, napiete do granic
      > - wiec zapluja, zastrasza, znów zaczna tumanic,
      > by nie stracic nagrody co za Odra czeka...
      > Bo gdy straca - nie bedzie juz dokad uciekac...
      >
      > * * *
      >
      > Wiem ze spac Wam wygodnie na slomie co gnije,
      > nie czujecie lancucha, co uwiera szyje...
      > Ze wiatr rozwial sprzed lat juz dwudziestu nadzieje
      > i ze Was nie obchodzi ze rzadza zlodzieje...
      >
      > Ja tak tylko niesmialo... Wiem ze nic nie zmienie...
      > - Ale chetnie bym ujrzal Wasze przebudzenie...
      >
      > Copyright Miroslaw Krupinski, Albany, Australia, luty 2003
      roku.
      > members.iinet.net.au/~miroslaw/Pegaz5.htm
      > members.iinet.net.au/~miroslaw/KRAJ_UTRACONY.htma
      > members.iinet.net.au/~miroslaw/archKU.htm
      >
      > sdgdsgf

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka