Dodaj do ulubionych

KOSZTY UZYSKANIA PRZYCHODOW TO"FIKCJA I PATOLOGIA"

IP: *.ny325.east.verizon.net 23.05.03, 08:24
Kolodko wyrazil sie dosc dokladnie,ze koszty uzyskania przychodow to
"FIKCJA I PATOLOGIA" i ja sie z nim w 100% zgadzam.
Obniza ten poziom z 50% do 20% ,a powinien go calkowicie zniesc.
Zadnego odliczania kosztow nie powinno sie stosowac.
Proponuje 19% podatek od dochodow i za to powinien byc po rekach calowany
przez naszych tworcow.
Obserwuj wątek
    • Gość: MACIEJ Re: KOSZTY UZYSKANIA PRZYCHODOW TO'FIKCJA I PATOL IP: *.ny325.east.verizon.net 23.05.03, 08:45
      Gość portalu: gawade42 napisał(a):

      > Szanowni Panstwo!Werner,Ziggy,Zdrowy rdzen,Sozi. Zamilczcie w
      > tematach z Wasza profesja nie zwiazanych.

      Caly narod sie z toba zgadza.
      Podatki dla artystow powinny byc ustanawiane przez artystow.
      • Gość: MACIEJ Re: KOSZTY UZYSKANIA PRZYCHODOW TO'FIKCJA I PATOL IP: *.ny325.east.verizon.net 23.05.03, 08:53
        Gość portalu: GeniuszEkonomiczny napisał(a):

        > Gość portalu: sozi napisał(a):
        >
        > > Dlaczego
        > > twórca ma płacić mniejsze podatki niż np. ogrodnik ?
        >
        > Chodzi o STRAGIĘ inwestowania w ROZWOJOWE dziedziny gospodarki czy życia
        > społecznego.
        > Jeśli te podatki uderzą w ŚWIAT NAUKOWY i AKADEMICKI to Polska postąpi
        > DOKŁADNIE odwrotnie niż kiedyś Finlandia, która TYLKO dzięki PRIORYTETOWEMU
        > potraktowaniu NAUKI stała się jednym z najbogatszych państw Europy - i to NA
        > DŁUGO przed wstąpieniem do Unii Europejskiej.
        > Innymi słowy, INWESTOWANIE W NAUKĘ daje dalece więcej Krajowi niż wstąpienie
        do
        >
        > EU!
        >
        > Obecny rząd polski ma strategię przetwarzania całkiem przeciętnego kraju
        > europejskiego w jedną z najbardziej zacofanych REPUBLIK BANANOWYCH NA ŚWIECIE
        > :(

        Nic innego tylko sie zgodzic z ta strategia rozwoju.
        Ludzie ktorzy sa w rzadzie i w Sejmie nie tworza przyszlosci narodu,bo jest ona
        tworzona przez tworcow roznego rodzaju,np:swiat naukowy i akademicki.
        Niemal identycznie jak w Stanach.
        • Gość: MACIEJ Re: KOSZTY UZYSKANIA PRZYCHODOW TO'FIKCJA I PATOL IP: *.ny325.east.verizon.net 23.05.03, 08:56
          Gość portalu: normalny napisał(a):

          > 25 tys. to przychód nauczyciela pracującego na dwóch
          > etatach.Dlaczego "twórca" ma płacić znacznie niższy podatek od
          > normalnego nauczyciela?(przykład nr 2). Nauczyciel też jest
          > twórcą.
          > P.s. Nie jestem nauczycielem i nigdy nim nie byłem.

          BO TWORCA WIE LEPIEJ JAKIE CHCE PLACIC PODATKI I NAJLEPIEJ GDYBY JE SAM SOBIE
          USTALAL.
          • Gość: Zbigniew Re: KOSZTY UZYSKANIA PRZYCHODOW TO'FIKCJA I PATOL IP: *.visp.energis.pl 23.05.03, 11:35
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > Gość portalu: normalny napisał(a):
            >
            > > 25 tys. to przychód nauczyciela pracującego na dwóch
            > > etatach.Dlaczego "twórca" ma płacić znacznie niższy podatek od
            > > normalnego nauczyciela?(przykład nr 2). Nauczyciel też jest
            > > twórcą.
            > > P.s. Nie jestem nauczycielem i nigdy nim nie byłem.
            >
            > BO TWORCA WIE LEPIEJ JAKIE CHCE PLACIC PODATKI I NAJLEPIEJ GDYBY JE SAM SOBIE
            > USTALAL.

            Z twórcami jest taka sprawa , że :
            1) rzeczywiście ponoszą znaczne koszty np. zakup książek , programów
            komputerowych nie odliczając sobie tego od podatku.
            2) Ich dochody są często nieregularne tzn. np. przez 2 lata prawie nic , po
            czym nagle bardzo dużo.Muszą być więc opodatkowywani na innych zasadach
            niż pozostali podatnicy.

            Co do słów "koszty uzyskania przychodu" już się kiedyś wypowiadałem.Uważam , że
            takie sformułowanie i idące za nim przepisy prawne rzeczywiście hamują
            modernizację gospodarki.Np. odliczyć od podatku jako "koszty" można tylko te
            koszty prac badawczo-rozwojowych które zakończyły się sukcesem i
            przyniosły "przychód".Tak więc w polskich warunkach prowadzenie prac badawczo-
            rozwojowych jest dobrym sposobem na bankructwo firmy ze względu na "domiar"
            podatkowy , w tym także VAT który można odliczać tylko od wydatków
            będących "kosztami".Dlatego w Polsce prawie żadna firma nie prowadzi badań
            rozwojowych i prac badawczych a już zwłaszcza w tych dziedzinach ( głównie
            podstawowych ) które nie od razu przyniosą "przychód".
            A skoro tak ustalono prawo podatkowe dziwić się tylko należy zdziwieniu
            niektórych dziwujących się dlaczego Polska jest tak zapóźniona technologicznie
            i całą technologię w jakiejkolwiek dziedzinie musi importować , podczas gdy
            tysiące zdolnych polskich naukowców i inżynierów nie może znaleźć pracy w kraju.
            • Gość: MACIEJ Re: KOSZTY UZYSKANIA PRZYCHODOW TO'FIKCJA I PATOL IP: *.ny325.east.verizon.net 23.05.03, 17:13
              Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

              > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: normalny napisał(a):
              > >
              > > > 25 tys. to przychód nauczyciela pracującego na dwóch
              > > > etatach.Dlaczego "twórca" ma płacić znacznie niższy podatek od
              > > > normalnego nauczyciela?(przykład nr 2). Nauczyciel też jest
              > > > twórcą.
              > > > P.s. Nie jestem nauczycielem i nigdy nim nie byłem.
              > >
              > > BO TWORCA WIE LEPIEJ JAKIE CHCE PLACIC PODATKI I NAJLEPIEJ GDYBY JE SAM SO
              > BIE
              > > USTALAL.
              >
              > Z twórcami jest taka sprawa , że :
              > 1) rzeczywiście ponoszą znaczne koszty np. zakup książek , programów
              > komputerowych nie odliczając sobie tego od podatku.
              > 2) Ich dochody są często nieregularne tzn. np. przez 2 lata prawie nic , po
              > czym nagle bardzo dużo.Muszą być więc opodatkowywani na innych zasadach
              > niż pozostali podatnicy.
              >
              > Co do słów "koszty uzyskania przychodu" już się kiedyś wypowiadałem.Uważam ,
              że
              >
              > takie sformułowanie i idące za nim przepisy prawne rzeczywiście hamują
              > modernizację gospodarki.Np. odliczyć od podatku jako "koszty" można tylko te
              > koszty prac badawczo-rozwojowych które zakończyły się sukcesem i
              > przyniosły "przychód".Tak więc w polskich warunkach prowadzenie prac badawczo-
              > rozwojowych jest dobrym sposobem na bankructwo firmy ze względu na "domiar"
              > podatkowy , w tym także VAT który można odliczać tylko od wydatków
              > będących "kosztami".Dlatego w Polsce prawie żadna firma nie prowadzi badań
              > rozwojowych i prac badawczych a już zwłaszcza w tych dziedzinach ( głównie
              > podstawowych ) które nie od razu przyniosą "przychód".
              > A skoro tak ustalono prawo podatkowe dziwić się tylko należy zdziwieniu
              > niektórych dziwujących się dlaczego Polska jest tak zapóźniona
              technologicznie
              > i całą technologię w jakiejkolwiek dziedzinie musi importować , podczas gdy
              > tysiące zdolnych polskich naukowców i inżynierów nie może znaleźć pracy w
              kraju
              > .

              Jak najbardziej masz racje,ze tworcy maja koszty i ja tego nie neguje.
              Z punktu widzenia konsumenta a tym samym rzadu chodzi o to by te koszty byly
              jak najmniejsze,bo wtedy ceny beda nizsze.
              Nikogo nie interesuje drogi bubel za pieniadze podatnika.
              Propozycja Kolodki wg mnie jest bardzo szczodra.
              Zalozmy ze tworcy ,artysci typu Brathanki lub Pociotki odpisuja od dochodow
              koszty 50% albo 20% albo nie maja prawa odpisac zadnych.
              CENA ICH USLUG IDZIE TYM SAMYM W GORE.
              CENY USLUG TYCH LUDZI NIE SA NIGDZIE LIMITOWANE.
              RYNEK REGULUJE CENE NA ICH USLUGI I NIECH SOBIE ZADAJA ILE CHCA A RYNEK
              SKORYGUJE ICH ZADANIA.
              PRZECIEZ NIE MOZNA 2 X ODLICZAC SOBIE TYCH SAMYCH KOSZTOW,JAK TO SIE TERAZ
              DZIEJE.
              KOSZT MUSI BYC WLICZONY W CENE A NIE ODEJMOWANY NA NIEKORZYSC PODATNIKA.
              • Gość: MACIEJ Re: KOSZTY UZYSKANIA PRZYCHODOW TO'FIKCJA I PATOL IP: *.ny325.east.verizon.net 23.05.03, 18:14
                Gość portalu: Hanna Szajowska napisał(a):

                > Szkoda, że nie zamieszczono w GW danych, ile osób korzysta ze
                > statusu twórcy. To pozwoliłoby realnie ocenić, jakich zysków
                > podatkowych spodziewa się Kołodko. Bo logika nakazywałaby szukać
                > pieniędzy w obciążeniu dużej grupy społecznej. Twórcy taką grupą
                > nie są, to pewne. A kogo jest w Polsce najwięcej? I kto nie
                > płaci podatków? Czyżby rolnicy?
                > A zatem żeby wspomóc kulturę, proponuję zbierać podpisy pod
                > apelem "TAK, popieram obowiązkowe przekwalifikowanie twórców na
                > rolników".
                > W ramach dokształcania społeczeństwa przydałoby się opublikować
                > w prasie informację na temat "po co ludziom kultura"? bo po
                > lekturze części zamieszczonych tu opinii wyraźnie widać,że to
                > wcale nie jest oczywista wiedza.
                > Może zapoczątkuję akcję edukacyjną, bo wiedza, jak wiadomo, to
                > potęgi klucz:
                > kultura to jest to, czym ludzkie społeczeństwo różni się od
                > żyjących stadnie zwierząt.

                Ja rozumiem to tak.
                Prywatni przedsiebiorcy,maly biznes,duzy biznes,rolnicy,robotnicy itd. powinni
                zaciekle miedzy soba rywalizowac,by podniesc wydajnosc pracy a tym samym
                kwalifikowac sie do poziomu europejskiego.
                Oczywiscie rywalizacja ta nie powinni babrac sie tworcy,bo ich koszty powinni
                ponosic wszyscy pracujacy w pocie czola przedsiebiorcy i robotnicy,A W ZAMIAN
                ZA TO TWORCY LASKAWIE OBDARZA TEN KAPITALISTYCZNY MOTLOCH SWOJA KULTURA.
                Kogo jeszcze ta kapitalistyczna holota ma calowac w d... zeby w zamian zostala
                obdarzona kultura?
                • Gość: inaczej myślący Re: KOSZTY UZYSKANIA PRZYCHODOW TO'FIKCJA I PATOL IP: *.wloclawek.cvx.ppp.tpnet.pl 26.05.03, 19:36
                  Przeglądamy te wypowiedzi i chcielibyśmy troszkę inaczej, a może tylko w innym
                  stylu. Jesteśmy wdzięczni za podjęcie przez Ministerstwo Finansów kroków
                  zmierzających do likwidacji żenującego i skandalicznego uprzywilejowania tzw.
                  twórców. Oprocentowanie wynagrodzeń tzw. twórców na poziomie 10 procent
                  (uzasadnione rzekomymi "kosztami uzyskania") stawia nas w sytuacji ludzi z
                  gruntu nieuczciwych i hipokrytów pozbawiających się prawa walki o społeczeństwo
                  obywatelskie.
                  Jesteśmy małżeństwem utrzymującym się z pracy twórczej (dziennikarz i
                  tłumaczka), mieszkaliśmy przez wiele lat najpierw w Szwecji, a potem w Wielkiej
                  Brytanii, gdzie tzw. twórcy nie korzystają z żadnych nadzwyczajnych
                  przywilejów, a uzasadnione i udokumentowane koszty uzyskania przychodu z pracy
                  twórczej mogą być powodem odpisów od podstawy opodatkowania. System polski,
                  który w efekcie oznacza, że podatki tzw. twórców są niemal dwukrotnie niższe
                  od opodatkowania osób najmniej zarabiających (w tym pielęgniarek, lekarzy,
                  nauczycieli, czy rzemieślników) wywołuje uczucie niesmaku i obrzydzenia do
                  siebie przy okazji każdego podpisywania umowy o dzieło.
                  Otrzymaliśmy z kilku stron zaproszenie do przyłączenia się do protestu tzw.
                  twórców. W dzisiejszej Polsce nie brak nieprawdopodobnych wręcz przykładów
                  skandalicznych i antyobywatelskich postaw przedstawicieli krajowych elit. W
                  proteście tzw. twórców szczególnie niesmaczne wydaje nam się oburzenie, że
                  pieniądze z ich bardziej uczciwie płaconych podatków mogłyby trafić do
                  samorządów, a tym samym np. podreperować sytuację szkół i zmniejszyć liczbę
                  funkcjonalnych analfabetów (a więc prowadzić do wzrostu liczby potencjalnych
                  nabywców dzieł owych twórców).
                  Mamy nadzieję, że Ministerstwu Finansów uda się projektowaną zmianę
                  przeprowadzić konsekwentnie do końca mimo protestów ludzi, którzy wydają się
                  nawet nie domyślać, że ich postawy i zachowania są w najwyższym stopniu
                  amoralne, antydemokratyczne, antyobywatelskie i antypaństwowe.
                  Oboje jesteśmy zwolennikami społeczeństwa obywatelskiego i gospodarki rynkowej,
                  rozumianej wszelako inaczej niż wyłącznie jazda na gapę i życie na cudzy koszt.
                  Małgorzata Koraszewska (tłumaczka)
                  Andrzej Koraszewski (dziennikarz – ostatni laureat przyznawanej przez "Kulturę"
                  nagrody im. Mieroszewskiego).
                  Dobrzyń nad Wisłą.
    • Gość: JOrl Do Zbigniewa o pracach rozwojowych itp. IP: *.dip.t-dialin.net 23.05.03, 19:28
      Zbigniew, niestety Twoj post jest fatalny.
      Wiec najpierw ci tworcy. W Niemczech jest podobnie. Chodzi tu o to, ze tworcy
      KULTURY (wedlug jakis tam definicji) sa rozliczani przez urzedy podatkowe
      inaczej jak normalna gospodarka. Chociaz sa niby podobni. Wiec wyglada to tak,
      ze nie wolno im odliczac kosztow swojej dzialalnosci (materialy, podroze itd.)
      ale za to maja cos jak ryczalt, ze czesc ich zarobkow jest nieopodatkowana.
      Moze dlatego, ze jest smutne doswiadczenie z artystami, ze nie sa solidnymi w
      prowadzeniu ksiazek firmowych. Coz, lubia pic, kokaina itd.
      Osobna sprawa ktora poruszyles w swoim poscie to prace badawczo-rozwojowe w
      gospodarce. Wiec jak to jest w Niemczech i napewno tez i w Polsce (chociazby ze
      UE tuz, tuz). Wiem jak to jest bo sam pracuje w prywatnej firmie. Wiec koszty
      naszych prac badawczo-rozwojowych sa dokladnie tak samo odpisywane od podatku
      jak wszystkie inne w firmie. I urzedu podatkowego NIE interesuje czy cos
      zostalo opracowane i wdrozone do produkcji (sprzedawalnej!) czy nie.
      Finansowane sa te prace po prostu z produkcji poprzednich opracowan. My tego
      nie robimy, ale mozna tez jak jest za malo pieniedzy wziac kredyty z banku. I
      dalej urzad podatkowy nie ma nic do tego. Poza odpisywaniem kosztow.

      A teraz Twoje slowa, drogi Zbigniewie:
      >Uważam , że takie sformułowanie i idące za nim przepisy prawne rzeczywiście
      >hamują modernizację gospodarki.Np. odliczyć od podatku jako "koszty" można
      >tylko te koszty prac badawczo-rozwojowych które zakończyły się sukcesem i
      >przyniosły "przychód".Tak więc w polskich warunkach prowadzenie prac badawczo-
      >rozwojowych jest dobrym sposobem na bankructwo firmy

      Wiec w Niemczech istnieja mozliwosci (z ktorych my np. NIE korzystamy!) wziac
      na opracowania nowych produktow dofinansowanie od panstwa. Wyglada to na ok 50%
      planowanych wydatkow. Wtedy jednak trzeba dokladnie opisac, co sie ma zamiar
      opracowac, podac kosztorys, plan realizacji jak i sie rozliczac przed panstwem
      z rachunkow. I ta pomoc jest TYLKO wtedy bezzwrotna kiedy produkt sie wykonalo
      i jak zamierzono w planie sie go SPRZEDAJE. W przeciwnym wypadku MUSZA byc
      pieniadze zwrocone. Tez temat musi odpowiadac jakim tam wytycznym panstwa co do
      rodzaju. Np. ciekawa rzecza jest, ze w Niemczech NIE ma popierania jakigos
      pisania software ale np. opracowywania nowych materailow, urzadzen (maszyn)
      itd. Bo software nie uwaza sie za nowe technologie. Mimo, ze sie tak czesto
      mowi.
      Oczywiscie wymagania panstwa maja sens, bo inaczej ludzie by brali pieniadze i
      wydawali na cos innego, a potem by czarowali jak to bylo trudno cos opracowac.
      Wlasnie jak Ty mowisz.
      Firma w ktorej ja pracuje nie zamierza sie bawic w takie kombinacje. I
      biurokracje. I nie biezemy zadnych takich pieniedzy. A prace rozwojowe ciagle
      prowadzimy. A ostatnio wiecej jak kiedykolwiek. Taki tu u nas kryzys.
      I cos mi sie wydaje, ze Ty mowisz tylko o pracach rozwojowych w Polsce
      finansowanych przez panstwo. Bo macie tam napewno podobne przepisy. I jak ja
      znam zycie, zwlaszcza Polakow, staraja sie "zalatwic" pieniadze od panstwa
      piszac piekne plany nowych produktow, potem oczywiscie nic na ten temat nie
      robic, no i wtedy plakac, jak trzeba te w koncu ukradzione (bo jak to nazwac!)
      pieniadze oddac. I slusznie. Ze oddac. Albo splajtowac. tez slusznie.
      Ale nic nie stoi na przeszkodzie w prowadzeniu prac rozwojowych z wlasnej kasy.
      I wtedy spokojnie moga sie nie udac. A napewno koszty ich prowadzenie, inaczej
      jak Ty mowisz, sa odpisywalne od podstawy opodatkowania.
      No ale jak ja zauwazylem, byle "biznesmen" w Polsce majacy paru ludzi uwaza, ze
      musi zyc na poziomie 10 razy wyzszym jak jego ludzie, to nic dziwnego ze sie
      probuje wyszarpnac jakies pieniadze. A potem plakac, jak to panstwo nie daje
      rozwijac nowych technologii.
      Bo taki "biznesmann" powinien, tak jak to jest na Zachodzie normalne, tak dlugo
      biedowac i jesc suchy chleb, dopoki sam czegos sprzedawalnego nie opracuje. Na
      wlasny koszt.
      To wlasnie usiluje w moich postach jakos przedstawic. ale nie dociera. Wiem. I
      dlatego witajcie jako wyrobnicy w "montowniach Balcerowicza". Takich tu dla
      Niemiec potrzeba. Sami tego chcieliscie.
      I nie mow mi o jakis zdolnych inzynierach polskich. Przeciez teraz w Polsce
      wszyscy studiuja ekonomie. Aby cos kupic taniej i sprzedac drozej. Na
      Politechniki juz nie ma chetnych. Ale to juz walkowany nie raz temat.
      Pozdrowienia
      • Gość: MACIEJ OK JOrl PISZESZ DOKLADNIE TO CO JA IP: *.ny325.east.verizon.net 24.05.03, 00:49
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > Zbigniew, niestety Twoj post jest fatalny.
        > Wiec najpierw ci tworcy. W Niemczech jest podobnie. Chodzi tu o to, ze tworcy
        > KULTURY (wedlug jakis tam definicji) sa rozliczani przez urzedy podatkowe
        > inaczej jak normalna gospodarka. Chociaz sa niby podobni. Wiec wyglada to
        tak,
        > ze nie wolno im odliczac kosztow swojej dzialalnosci (materialy, podroze
        itd.)
        > ale za to maja cos jak ryczalt, ze czesc ich zarobkow jest nieopodatkowana.
        > Moze dlatego, ze jest smutne doswiadczenie z artystami, ze nie sa solidnymi w
        > prowadzeniu ksiazek firmowych. Coz, lubia pic, kokaina itd.
        > Osobna sprawa ktora poruszyles w swoim poscie to prace badawczo-rozwojowe w
        > gospodarce. Wiec jak to jest w Niemczech i napewno tez i w Polsce (chociazby
        ze
        >
        > UE tuz, tuz). Wiem jak to jest bo sam pracuje w prywatnej firmie. Wiec koszty
        > naszych prac badawczo-rozwojowych sa dokladnie tak samo odpisywane od podatku
        > jak wszystkie inne w firmie. I urzedu podatkowego NIE interesuje czy cos
        > zostalo opracowane i wdrozone do produkcji (sprzedawalnej!) czy nie.
        > Finansowane sa te prace po prostu z produkcji poprzednich opracowan. My tego
        > nie robimy, ale mozna tez jak jest za malo pieniedzy wziac kredyty z banku.
        I
        > dalej urzad podatkowy nie ma nic do tego. Poza odpisywaniem kosztow.
        >
        > A teraz Twoje slowa, drogi Zbigniewie:
        > >Uważam , że takie sformułowanie i idące za nim przepisy prawne rzeczywiście
        >
        > >hamują modernizację gospodarki.Np. odliczyć od podatku jako "koszty" można
        > >tylko te koszty prac badawczo-rozwojowych które zakończyły się sukcesem i
        > >przyniosły "przychód".Tak więc w polskich warunkach prowadzenie prac badawc
        > zo-
        > >rozwojowych jest dobrym sposobem na bankructwo firmy
        >
        > Wiec w Niemczech istnieja mozliwosci (z ktorych my np. NIE korzystamy!) wziac
        > na opracowania nowych produktow dofinansowanie od panstwa. Wyglada to na ok
        50%
        >
        > planowanych wydatkow. Wtedy jednak trzeba dokladnie opisac, co sie ma zamiar
        > opracowac, podac kosztorys, plan realizacji jak i sie rozliczac przed
        panstwem
        > z rachunkow. I ta pomoc jest TYLKO wtedy bezzwrotna kiedy produkt sie
        wykonalo
        > i jak zamierzono w planie sie go SPRZEDAJE. W przeciwnym wypadku MUSZA byc
        > pieniadze zwrocone. Tez temat musi odpowiadac jakim tam wytycznym panstwa co
        do
        >
        > rodzaju. Np. ciekawa rzecza jest, ze w Niemczech NIE ma popierania jakigos
        > pisania software ale np. opracowywania nowych materailow, urzadzen (maszyn)
        > itd. Bo software nie uwaza sie za nowe technologie. Mimo, ze sie tak czesto
        > mowi.
        > Oczywiscie wymagania panstwa maja sens, bo inaczej ludzie by brali pieniadze
        i
        > wydawali na cos innego, a potem by czarowali jak to bylo trudno cos
        opracowac.
        > Wlasnie jak Ty mowisz.
        > Firma w ktorej ja pracuje nie zamierza sie bawic w takie kombinacje. I
        > biurokracje. I nie biezemy zadnych takich pieniedzy. A prace rozwojowe ciagle
        > prowadzimy. A ostatnio wiecej jak kiedykolwiek. Taki tu u nas kryzys.
        > I cos mi sie wydaje, ze Ty mowisz tylko o pracach rozwojowych w Polsce
        > finansowanych przez panstwo. Bo macie tam napewno podobne przepisy. I jak ja
        > znam zycie, zwlaszcza Polakow, staraja sie "zalatwic" pieniadze od panstwa
        > piszac piekne plany nowych produktow, potem oczywiscie nic na ten temat nie
        > robic, no i wtedy plakac, jak trzeba te w koncu ukradzione (bo jak to
        nazwac!)
        > pieniadze oddac. I slusznie. Ze oddac. Albo splajtowac. tez slusznie.
        > Ale nic nie stoi na przeszkodzie w prowadzeniu prac rozwojowych z wlasnej
        kasy.
        >
        > I wtedy spokojnie moga sie nie udac. A napewno koszty ich prowadzenie,
        inaczej
        > jak Ty mowisz, sa odpisywalne od podstawy opodatkowania.
        > No ale jak ja zauwazylem, byle "biznesmen" w Polsce majacy paru ludzi uwaza,
        ze
        >
        > musi zyc na poziomie 10 razy wyzszym jak jego ludzie, to nic dziwnego ze sie
        > probuje wyszarpnac jakies pieniadze. A potem plakac, jak to panstwo nie daje
        > rozwijac nowych technologii.
        > Bo taki "biznesmann" powinien, tak jak to jest na Zachodzie normalne, tak
        dlugo
        >
        > biedowac i jesc suchy chleb, dopoki sam czegos sprzedawalnego nie opracuje.
        Na wlasny koszt.


        Piszesz dokladnie to co ja.
        Zgadzamy sie chyba nie po raz pierwszy,ale ten polski gulag intelektualny
        chcialby sobie niezle pozyc za cudze pieniadze.


        > To wlasnie usiluje w moich postach jakos przedstawic. ale nie dociera. Wiem.
        I
        > dlatego witajcie jako wyrobnicy w "montowniach Balcerowicza". Takich tu dla
        > Niemiec potrzeba. Sami tego chcieliscie.
        > I nie mow mi o jakis zdolnych inzynierach polskich. Przeciez teraz w Polsce
        > wszyscy studiuja ekonomie. Aby cos kupic taniej i sprzedac drozej. Na
        > Politechniki juz nie ma chetnych. Ale to juz walkowany nie raz temat.
        > Pozdrowienia
      • Gość: marcepanna JOrl ale nie tylko IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.05.03, 16:50
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > Zbigniew, niestety Twoj post jest fatalny.

        z tym sie zgodze jesli idzie o prace badawcze jako koszt podatkowy

        > Wiec najpierw ci tworcy. W Niemczech jest podobnie.

        polska wzorowala sie na rozwiazaniach niemieckich, obecnie amerykanskich, wiec
        jasne ze jest podobnie, nie jestesmy Gulagiem jak chce Maciej

        Chodzi tu o to, ze tworcy
        > KULTURY (wedlug jakis tam definicji) sa rozliczani przez urzedy podatkowe
        > inaczej jak normalna gospodarka. Chociaz sa niby podobni. Wiec wyglada to
        tak,
        > ze nie wolno im odliczac kosztow swojej dzialalnosci (materialy, podroze itd.)


        WOLNO IM. JA TO TWIERDZE. FLADRA
        zalezy jak rozliczaja sie z fiskusem
        jesli zglosza ze nie prowadza dzialalnosci gospodarczej tylko wykonuja
        dzialalnosc osobiscie (cos jak wolny zawod ale nie do konca) to jest jak
        piszesz, rodzaj ryczaltu
        ALE TEZ NIE DO KONCA gdyz w ustawie zawsze pisze ze jesli artysta udowodni ze
        poniosl koszty uzyskania wieksze niz 50% to moze rozliczyc je w faktycznej
        wysokosci czyli wiecej niz 50%
        i tutaj jak najbardziej US uwzgledni WSZELKIE koszty a wiec materialow, albumow
        itd

        druga metoda to zgloszenie ze prowadzi sie dzialalnlosc gospodarcza i
        rozliczanie sie na zasadach ogolnych a wiec nie ryczalt

        reasumujac: tworcy MOGA sobie zaliczac w koszty poniesione wydatki nawet w
        formie ryczaltu

        > ale za to maja cos jak ryczalt, ze czesc ich zarobkow jest nieopodatkowana.

        owszem, 50% na ogol, to rodzaj ulgi podatkowej dla ich nieregularnych dochodow
        i to dobrze napisal Zbigniew

        > Moze dlatego, ze jest smutne doswiadczenie z artystami, ze nie sa solidnymi w
        > prowadzeniu ksiazek firmowych. Coz, lubia pic, kokaina itd.


        ich sprawa. Od prowadzenia ksiag sa w Niemczech tez biura podatkowo-rachunkowe.

        > Osobna sprawa ktora poruszyles w swoim poscie to prace badawczo-rozwojowe w
        > gospodarce. Wiec jak to jest w Niemczech i napewno tez i w Polsce (chociazby
        ze
        >
        > UE tuz, tuz). Wiem jak to jest bo sam pracuje w prywatnej firmie. Wiec koszty
        > naszych prac badawczo-rozwojowych sa dokladnie tak samo odpisywane od podatku
        > jak wszystkie inne w firmie.

        oczywiscie BREDZISZ JAK POTLUCZONY. Sa odpisywane w momencie kiedy staja sie
        srodkiem trwalym albo wartoscia niematerialna lub prawna w postaci amortyzacji
        Tutaj jest tak ze najpierw jest wydatek a potem dlugo dlugo za nim koszt
        podatkowy
        poza tym co innego koszt bilansowy a co innego podatkowy
        skoro maciej prowadzi wlasna firme dziwne ze ci tego nie wyjasnil

        I urzedu podatkowego NIE interesuje czy cos
        > zostalo opracowane i wdrozone do produkcji (sprzedawalnej!) czy nie.
        > Finansowane sa te prace po prostu z produkcji poprzednich opracowan.

        czyli z oszzcednosci lub zysku, bez realnych pieniedzy zadna firma nie jest w
        stanie egzystowac
        albo ma oszzcednosci albo zysk biezacy albo sie kredytuje albo sie likwiduje

        My tego
        > nie robimy, ale mozna tez jak jest za malo pieniedzy wziac kredyty z banku.
        I
        > dalej urzad podatkowy nie ma nic do tego.

        ma ma, popytaj Ksiegowej lub doradcy podatkowego to cie oswieci. Jak mu
        pokazesz co napisalam to nawet sie zdziwi ze taki madry jestes a zupelnie na
        takiego przeciez nie wygladasz

        Poza odpisywaniem kosztow.
        >
        > A teraz Twoje slowa, drogi Zbigniewie:
        > >Uważam , że takie sformułowanie i idące za nim przepisy prawne rzeczywiście
        >
        > >hamują modernizację gospodarki.Np. odliczyć od podatku jako "koszty" można
        > >tylko te koszty prac badawczo-rozwojowych które zakończyły się sukcesem i
        > >przyniosły "przychód".

        ten przychod to srodek trwaly lub wartosc niematerialna i prawna, wyjasnilam
        Zbigniewowi ten mechanizm wiec post wyzej masz to Jorl

        Tak więc w polskich warunkach prowadzenie prac badawc
        > zo-
        > >rozwojowych jest dobrym sposobem na bankructwo firmy
        >
        > Wiec w Niemczech istnieja mozliwosci (z ktorych my np. NIE korzystamy!) wziac
        > na opracowania nowych produktow dofinansowanie od panstwa. Wyglada to na ok
        50%
        >
        > planowanych wydatkow. Wtedy jednak trzeba dokladnie opisac, co sie ma zamiar
        > opracowac, podac kosztorys, plan realizacji jak i sie rozliczac przed
        panstwem
        > z rachunkow. I ta pomoc jest TYLKO wtedy bezzwrotna kiedy produkt sie
        wykonalo
        > i jak zamierzono w planie sie go SPRZEDAJE. W przeciwnym wypadku MUSZA byc
        > pieniadze zwrocone. Tez temat musi odpowiadac jakim tam wytycznym panstwa co
        do
        >
        > rodzaju. Np. ciekawa rzecza jest, ze w Niemczech NIE ma popierania jakigos
        > pisania software ale np. opracowywania nowych materailow, urzadzen (maszyn)
        > itd. Bo software nie uwaza sie za nowe technologie. Mimo, ze sie tak czesto
        > mowi.
        > Oczywiscie wymagania panstwa maja sens, bo inaczej ludzie by brali pieniadze
        i
        > wydawali na cos innego, a potem by czarowali jak to bylo trudno cos
        opracowac.
        > Wlasnie jak Ty mowisz.
        > Firma w ktorej ja pracuje nie zamierza sie bawic w takie kombinacje. I
        > biurokracje. I nie biezemy zadnych takich pieniedzy. A prace rozwojowe ciagle
        > prowadzimy. A ostatnio wiecej jak kiedykolwiek. Taki tu u nas kryzys.
        > I cos mi sie wydaje, ze Ty mowisz tylko o pracach rozwojowych w Polsce
        > finansowanych przez panstwo. Bo macie tam napewno podobne przepisy.I jak ja
        > znam zycie, zwlaszcza Polakow, staraja sie "zalatwic" pieniadze od panstwa
        > piszac piekne plany nowych produktow, potem oczywiscie nic na ten temat nie
        > robic, no i wtedy plakac, jak trzeba te w koncu ukradzione (bo jak to
        nazwac!)
        > pieniadze oddac. I slusznie. Ze oddac. Albo splajtowac. tez slusznie.
        > Ale nic nie stoi na przeszkodzie w prowadzeniu prac rozwojowych z wlasnej
        kasy.




        JASNE JASNE jak sie ja MA!!!!


        >
        > I wtedy spokojnie moga sie nie udac. A napewno koszty ich prowadzenie,
        inaczej
        > jak Ty mowisz, sa odpisywalne od podstawy opodatkowania.


        SA i owszem tylko nie w momencie ich poniesienia. !!!!!! Ale Zbigniew o tym nie
        wie, co nic nie znaczy ja tez wielu rzeczy nie wiem.


        > No ale jak ja zauwazylem, byle "biznesmen" w Polsce majacy paru ludzi uwaza,
        ze
        >
        > musi zyc na poziomie 10 razy wyzszym jak jego ludzie, to nic dziwnego ze sie
        > probuje wyszarpnac jakies pieniadze. A potem plakac, jak to panstwo nie daje
        > rozwijac nowych technologii.
        > Bo taki "biznesmann" powinien, tak jak to jest na Zachodzie normalne, tak
        dlugo
        >
        > biedowac i jesc suchy chleb, dopoki sam czegos sprzedawalnego nie opracuje.
        Na
        > wlasny koszt.

        chce mi sie plakac. Czy ktorys z Panow ma chusteczke???? Moze dareczek lub
        Biolog???


        > To wlasnie usiluje w moich postach jakos przedstawic. ale nie dociera. Wiem.
        I
        > dlatego witajcie jako wyrobnicy w "montowniach Balcerowicza". Takich tu dla
        > Niemiec potrzeba. Sami tego chcieliscie.
        > I nie mow mi o jakis zdolnych inzynierach polskich.

        Uwazaj Jorl, bo mlode wilki lada moment wejda ci do Reichu. To nie to samo co
        Ameryka Macieja, gdzie sie jakos pomieszcza wszyscy.
        W Reichu bedzie tak ze Mlody wilk zajmie twoje miejsce czego ci nie zycze


        Przeciez teraz w Polsce
        > wszyscy studiuja ekonomie. Aby cos kupic taniej i sprzedac drozej. Na
        > Politechniki juz nie ma chetnych.

        sa, tylko to bardzo trudne studia. Ekonomia jest o wiele prostsza.

        Ale to juz walkowany nie raz temat.

        szkoda ze ja sie zawsze spozniam na porzadne dyskusje, same popluczyny mi
        zostaja

        > Pozdrowienia


        nawzajem. Czy ty Jorl piszesz z polski??? bo sie juz gubie. Wydawalo mi sie ze
        mieszkasz w Niemczech
    • Gość: drapieżnik nie rozumiesz Zbigniew IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.03, 00:21
      albo celowo sciemniasz
      powiem o kosztach prac badawczych i rozwojowych

      faktycznie w momencie ich ponoszenia nie sa kup ale sa AKTYWEM w ksiegach
      zapisuje sie to po aktywach!!!
      w momencie zakonczenia inwestycja staje sie srodkiem trwalym lub wartoscia
      niematerialna i prawna , ktore sie AMORTYZUJE i tu masz koszt podatkowy
      amortyzacje!!!

      gdyby bylo jak ty chcesz to mialbys podwojne koszty up
      raz w momencie wydatku, dwa w momencie amortyzowania
      pzryznasz ze to nie jest za madre

      i takie uzasadnienie jw ma swoje odbicie w prawie podatkowym gdyz: o ile
      spzredasz koszty prac badawczych (spzredasz te aktywa) to masz KOSZT a nie
      przychod

      gdyby ustwodawca wydatki poniesione na prace badawcze ktore nie przyniosly
      pozytywnych skutkow ekonomicznych kazal ci w momencie spzredaz ich wykazac jako
      przychod to moglbys plakac ze to niesprawiedliwe

      ps. co mnie wnerwia w inetrnecie? ze ja to pisze a nikt nawet tego nie
      pzreczyta
      po co ja w ogole z wami rozmawiam???
      • Gość: MACIEJ Re: nie rozumiesz Zbigniew IP: *.ny325.east.verizon.net 24.05.03, 04:59
        Gość portalu: drapieżnik napisał(a):

        > albo celowo sciemniasz
        > powiem o kosztach prac badawczych i rozwojowych
        >
        > faktycznie w momencie ich ponoszenia nie sa kup ale sa AKTYWEM w ksiegach
        > zapisuje sie to po aktywach!!!
        > w momencie zakonczenia inwestycja staje sie srodkiem trwalym lub wartoscia
        > niematerialna i prawna , ktore sie AMORTYZUJE i tu masz koszt podatkowy
        > amortyzacje!!!
        >
        > gdyby bylo jak ty chcesz to mialbys podwojne koszty up
        > raz w momencie wydatku, dwa w momencie amortyzowania
        > pzryznasz ze to nie jest za madre
        >
        > i takie uzasadnienie jw ma swoje odbicie w prawie podatkowym gdyz: o ile
        > spzredasz koszty prac badawczych (spzredasz te aktywa) to masz KOSZT a nie
        > przychod
        >
        > gdyby ustwodawca wydatki poniesione na prace badawcze ktore nie przyniosly
        > pozytywnych skutkow ekonomicznych kazal ci w momencie spzredaz ich wykazac
        jako
        >
        > przychod to moglbys plakac ze to niesprawiedliwe
        >
        > ps. co mnie wnerwia w inetrnecie? ze ja to pisze a nikt nawet tego nie
        > pzreczyta
        > po co ja w ogole z wami rozmawiam???

        TY piszesz o teorii a ja i JOrl piszemy o praktyce.
        Zeby prace badawcze zaistnialy,musi byc najpierw na nie zapotrzebowanie.
        To ze sobie naukowiec wymysli cos bardzo fajnego i bedzie chcial pieniadze na
        realizacje tego pomyslu-to nie ma zadnego znaczenia,jesli nie potrafi
        zainteresowac nabywcy swoim pomyslem.
        Chyba az 90% patentow nigdy nie jest realizowanych,ze wzgledu na nieoplacalnosc.
        Nie ma problemu z wymysleniem czegos,problem jest czy to sie przyjmie.
        Zreszta co mozesz wymyslec w takim cofnietym kraju jak Polska?
        Jak w tym gulagu intelektualnym pt EU nie moga wymyslec,ze w okresie
        zblizajacego sie kryzysu trzeba obnizac st%,to o czym i o kim my tu mowimy.
        • Gość: marcepanna Re: nie rozumiesz Zbigniew IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.05.03, 16:15
          to wy z Jorlem piszecie o teorii

          Zibi Krakus podal konkret, tylko z grubym bledem, ja powiedzialam jak jest
          naprawde w obrocie gospodarczym
          Zbigniew nie mowil o stopie procentowej i jej wplywie na wielkosc inwestycji
          tylko o tym ze poniesione wydatki na prace badawcze NIE SA KOSZTEM PODATKOWYM
          (co nie jest prawda)

          czytaj dokladniej
      • Gość: JOrl Re: nie rozumiesz lf IP: *.halo.provector.pl 24.05.03, 12:10
        Gość portalu: drapieżnik napisał(a):

        > ps. co mnie wnerwia w inetrnecie? ze ja to pisze a nikt nawet tego nie
        > pzreczyta
        > po co ja w ogole z wami rozmawiam???

        Ja przeczytalem co napisalas. Ale niestety sa to jakies malo istotne sprawy. Ja
        opisalem w swoim poscie dokladnie jak sie finansuje prace rozwojowe na
        Zachodzie. Te w wiekszosci. I jesli NIE sa brane jakies dofinansowywania od
        panstwa (a tak jest w ogromnej wiekszosci!) koszty ich sa z punktu widzenia
        prawa podatkowego dokladnie takie same jak robotnika czy ksiegowej.
        I moze drapiezniku, jak juz piszesz o tym, to bys sie do tego moze
        ustosunkowala. Bo to co piszesz odnosi sie do jakiegos marginesu. I o tym
        moglbym tez cos powiedziec.
        Pozdrowienia
    • Gość: drapieżnik acha i Jorl IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.03, 00:23
      i dlatego wlasnie nie chce mi sie wierzyc ze jest jak ty piszesz
      bo to co ja napisalam jest zgodne ze standardem amerykanskim wprawdzie ale
      watpie by u was bylo inaczej tzn jak ty piszesz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka