Dodaj do ulubionych

Czy oplaca sie teraz, brac kredyt w dolarach ?

IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 05.06.03, 13:05
Czy ktos mądrzejszy ode mnie, może podzielić się swoimi prognozami na temat wysokości kursu dolara w najbliższym okresie ?
Obserwuj wątek
    • Gość: , absolutnie NIE. IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 05.06.03, 19:38
      Zapomnij o JAKIMKOLWIEK kredycie denominowanym walutami.
      Za pare procent rocznie wiecej bedziesz spal spokojnie.
      Kredyt w zlotych. Jedynie.

      Jak ktos sobie chce kredyt w walucie miec, to teraz chyba lepiej w EUR niz USD.
      • Gość: rtyhyt Re: absolutnie NIE. IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 05.06.03, 21:25
        dzieki za odp, tyle ze roznica dla osoby fizycznej prowadzącej dzialalnośc przy kredycie w USD jest znaczna np. w Kredyt Banku 3% USD - 15 % PLN. Ciekawi mnie czy USD za dwa lata bedzie kosztowal 2 PLN czy 7 PLN - wiem, ze nie ma takich odpowiedzi, intereuja mnie po prostu prognozy.
        pozdr

        ps.jest nizej watek podobny, ale jak zwykle nic sensownego nie wynika oprocz tego, ze ktos jest durniem i sie nie zna.
        • Gość: , jestem daleki od nazywania kogokolwiek durniem. IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 06.06.03, 09:10
          Po prostu chce zwrocic uwage na niebezpieczenstwo. Nie mam zielonego pojecia
          jaki bedzie uklad EUR/USD za pol roku. Tego nie wie NIKT. Podobna sytuacja
          dotyczy sytuacji PLN/USD czy PLN/EUR. Ale uwazam, i nie jestem w tej opinii
          calkowicie odosobniony, ze wejscie do unii doprowadzi do spadku zlotego w
          srednim terminie czasu. (2 lata)

          Fragmentarycznie swoj poglad na ten temat wyrazilem tu:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=5835920
          Ogolnie uwazam, ze duzo lepiej jest przeczekac ten okres placac wiecej za
          kredyt w zlotych, o ile ma sie dochody w zlotych.

          Mam tez swiadomosc innych opini. Sa bowiem osoby, ktore majac dlugoterminowe
          kredyty hipoteczne denominowane w euro, nie przejmuja sie rata, bo wzrost kursu
          np. euro podniesie im rate o powiedzmy 100 zlotych miesiecznie. I oni to
          olewaja.

          Tak wiec wszystko zalezy od Twojej decyzji.
          Uwazam ze za 2 lata zloty bedzie kosztowal polowe tego co teraz, jezeli bedzie
          wejscie do unii na obecnych warunkach. I tyle.
          • Gość: hfhh Re: jestem daleki od nazywania kogokolwiek durnie IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 06.06.03, 10:13
            dzieki,
            fajnie sie dyskutuje z rozsądnymi, normalnymi ludźmi
            pozdr
          • Gość: pawel-l Re: dolar zł euro ? IP: 1.0.12.* 06.06.03, 11:09
            Większość analiz nawet fachowców można wrzucić do kosza. Po urodzeniu euro
            wszyscy prognozowali jego wzrost w stosunku do dolara. Spadało przez 2 lata.
            Rok temu wszyscy znajomi brali kredyty w euro bo niskie odsetki. Po roku
            umocniło się o ok.20%. O tyle wzrósł ich kredyt.
            Kto bierze pod uwagę że 30 letni okres "dolar standard" się kończy ?
            Że spekulacja na rynkach derytywów przybrała monstrualne rozmiary i grozi
            krachem walutowym ?
            A jaki wpływ na zł ma 100 mld $ długu publicznego ? Dolar będzie po 2 zł czy po
            7 ?
            Ilość niewiadomych jest ogromna. Lepiej poszukaj kredytu w złotówkach po 7.5%.
            Są już takie kredyty mieszkaniowe.
            • Gość: , Większość analiz IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 07.06.03, 08:19
              "Większość analiz nawet fachowców można wrzucić do kosza."


              Z bolem serca i lezka w oku, musze przyznac ci calkowita racje.
              To przykre czytac jakies komentarze w prasie uznawanej potocznie za "fachowa" i
              lapac sie rownoczesnie za glowe, jakie tam brednie sa wypisywane.

              Ja osobiscie uwazam, ze racje maja wielcy spekulanci. Jak taki Soros
              powiedzial, ze uwaza, ze dolar spadnie, to przez pol roku czytalem o tym
              wszedzie i doksztalcalem sie, bo nie bylem pewny. Efekty przyszly same.
              Wystarczylo w listopadzie ubieglego roku zaczac jazde. Teraz Soros nic
              ciekawego nie mowi. Ale jak nie mowi, to nie znaczy, ze nie ma informacji.

              Mysle, ze powszechnie panujaca opinia wsrod dziennikarzy w Polsce dotyczaca
              rzekomego umacniania zlotego po wejsciu do unii, moze zostac zmieniona w
              szybkim tempie.

              Ciekawe, ze raport Natolin "tak wiele uwagi" poswieca temu zagadnieniu.
              U nich temat wymiany waluty sprowadza sie do narysowania jednego rysunku i paru
              glupich zdan. A nawet na forum juz ktos gdzies zauwazyl, ze w Niemczech
              pojawiaja sie sygnaly deflacji.

              Reka, noga, mozg na scianie - jak mawial moj dziadek. Mowil tez, trzymaj
              chlopcze 1/3 pieniedzy w dolarach, 1/3 w zlocie a 1/3 w towarze.
              Potem zwykle pomagal uporac sie z problemami. (zwykle finansowymi)

              Madrosc przychodzi do nas niepostrzezenie i odchodzi niezauwazalnie.
              Czemu wszyscy nie jestesmy wieczni?
              Ilez mozna dzieki temu uniknac pomylek i bledow!







    • Gość: Hydraulik Kredyt w dolarach ? Za pół - półtora roku może? IP: *.opa-carbo.com.pl 06.06.03, 11:10
      Obrazek pt. USD/PLN jest ostatnio szalenie niejednoznaczny - trend wzrostowy na
      USD zakończył się w 2000 r. i od tego czasu PLN rośnie w siłę do USD,ale
      formacje są szalenie niejednoznaczne i trudno jest dziś powiedzieć coś pewnego.

      Trend wzrostowy na USD, obrazowany przez USDIndex(wartość $do koszyka
      najważniejszych walut) zakończył się w 2001 r, ale po silnym spadku USD w I
      poł. 2003 r, w II poł. br. USD prawdopodobnie korekcyjnie się umocni.
      Jeśli się nie mylę, szczytem możliwości USD jest parytet 0,92 - 0,97 EUR i po
      osiągnięciu tej wartości USD będzie słabł ponownie, tym razem na większą skalę.

      Czy brać kredyt w USD? Zaryzykowałbym dopiero po osiągnięciu wspomnianej
      pozycji na EUR (0.92-0.97)o ile zloty w tym czasie nie będzie słabł do walut
      innych...
      Napisz ten post jescze raz za pół roku, może obrazek USD/PLN (wykres) będzie
      jaśnieszy - spróbuję odpowiedzieć wówczas ponownie...
      PZDR
      Hydraulik
      • darr.darek czary mary 06.06.03, 11:50
        Gość portalu: Hydraulik napisał(a):
        >Obrazek pt. USD/PLN jest ostatnio szalenie niejednoznaczny (..)
        >Czy brać kredyt w USD? Zaryzykowałbym dopiero po osiągnięciu wspomnianej
        >pozycji na EUR (0.92-0.97)o ile zloty w tym czasie nie będzie słabł do walut
        >innych...
        >Napisz ten post jescze raz za pół roku, może obrazek USD/PLN (wykres) będzie
        >jaśnieszy - spróbuję odpowiedzieć wówczas ponownie...

        Czary mary , abrakadabra .

        Dolar do Euro był już (w początkach Euro) 1.5 USD/EUR i nie ma
        takich "zabezbieczeń", aby nie powrócił do tego kursu.
        Jedynym "zabezpieczeniem" jest przewidywalne niedopuszczanie do inflacji w USA
        przez FED, czyli odpowiednie utrzymywanie wartości USD.

        Bardziej istotne jest to co będzie się działo z samą złotówką (czerwoni rządzą,
        a lepper w odwodach). Oprócz tego jest ciągłe zadłużanie kraju za granicą przez
        czerwonych rozpieprzaczy - to wywołuje deficyt handlowy . Po zlikwidowaniu
        deficytu handlowego, gdy płacone zachodnim bankom raty będa porównywalne z
        pobieranymi kredytami lub, tym bardziej, gdy deficyt handlowy będzie musiał być
        dodatni dla Polski (raty trzeba płącić, a nowych kredytów już się nie
        bierze) ... złoty sobie spadnie . Ile ? Pewnie nie mniej niż wartość relacji
        deficytu handlowego do całości eksportu.

        A próby określania kursu złotego w perspektywie paru lat z dokładnością do
        + - 20% to ... wróżenie z fusów.

        • Gość: Hydraulik CZARY MARY BY DARR.DAREK IP: *.opa-carbo.com.pl 06.06.03, 12:49
          darr.darek napisał:

          >>
          >> Dolar do Euro był już (w początkach Euro) 1.5 USD/EUR i nie ma
          > takich "zabezbieczeń", aby nie powrócił do tego kursu.
          > Jedynym "zabezpieczeniem" jest przewidywalne niedopuszczanie do inflacji w
          USA
          > przez FED, czyli odpowiednie utrzymywanie wartości USD.

          A w jaki sposób FED utrzymuje wartość USD? I kto to pisze - liberał(podobno??)
          Ja slyszałem, że to rynek decyduje o wartości pieniądza, ale ja jestem tylko
          jescze jednym "czerwonym rozpieprzaczem", prawda darr.darku?
          Jak na razie, to FED "dba o płynność", bo się obawia DEFALCJI a nie inflacji...
          Poczytaj co nieco z wypowiedzi Gov. Bena S.Bernanke, przypuszczalnego następcy
          Greenspana (np. ostatnie wypowiedzi z okazji 90-tych urodzin Miltona
          Friedmanna) to się co nieco więcej dowiesz.
          Ale byłbym zapomniał - przecież piszę do faceta, ktory twierdzi, że problem
          deflacji nie istnieje.:-)))
          Wróce więc na moment do naszej dawnej dyskusji, gdy twierdziłeś (zapewne za
          obowiązkowo w Polsce łykanymi lekturami Friedmanna, traktowanymi jak biblia),
          ze deflację można łatwo zwalczyć, przez drukowanie pieniędzy bez pokrycia.
          Otóż zdobyłem ciekawe dane - okazuje się, że w 2001 r. procentowy przyrost
          podaży pieniądza w Japonii wyniósł 44% - Sakakibura z BoJ robił więc dokładnie
          to, co Ty sugerowałeś...I co? I nic, deflacja w Japonii była w 2001 tak jak
          obecnie...że, co, że za mało dosypywali forsy na rynek? To ile ma wynieść ta
          dynamika? 100%?
          Keynes w obecnych warunkach już nie działa i coraz więcej ekonomistów to widzi,
          za chwilę zauważą, że recepta Friedmanna na obronę przed Wielkim Kryzysem też
          jest do d...

          Wracając zaś do relacji między walutami, to w postępującym powoli
          ogólnoświatowym kryzysie już niedługo nastąpi faza, okreslana w podręcznikach
          jako "competitive devaluation" - państwa bedą na wyścigi bronić swoich terms of
          trade przez administracyjną lub monetarną dewaluację - obecnie mamy juz fazę
          pt. "lack of pricing power" czyli końcową dezinflację przechodzącą już lokalnie
          w defalcję....

          > A próby określania kursu złotego w perspektywie paru lat z dokładnością do
          > + - 20% to ... wróżenie z fusów.

          Przecież nie określam na 20 lat do przodu - patrząc na USD Index poważyłem się
          na ok 8 miesięczną prognozę korekcyjnego umacniania się USD po silnym spadku i
          stwierdzenie, że długoterminowy trend wzrostowy na USD się zakończył w 2001 r.
          To akurat nie jest wróżenie z fusów, choć Was ekonomów (bo nie ekonomistów
          przecież) uczą, że Analiza Techniczna jest błędna, bo rynek jest efektywny...
          A potem przychodzi taki po SGH do dealing roomu w dowolnym banku, działającym
          na FOREXie i musi się uczyć zupełnych podstaw AT, bo inaczej topi kasę
          strasznie...

          PZDR.
          Hydraulik
          • Gość: , Re: CZARY MARY BY DARR.DAREK IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 07.06.03, 08:28
            "Wracając zaś do relacji między walutami, to w postępującym powoli
            ogólnoświatowym kryzysie już niedługo nastąpi faza, okreslana w podręcznikach
            jako "competitive devaluation" - państwa bedą na wyścigi bronić swoich terms of
            trade przez administracyjną lub monetarną dewaluację - obecnie mamy juz fazę
            pt. "lack of pricing power" czyli końcową dezinflację przechodzącą już lokalnie
            w defalcję...."


            Strasznie to naukowo napisales, Hydraulik. Ja wyraze to prosciej:

            Wszyscy na wyscigi beda stosowac protekcjonizm eksportowy. Im gorzej tym
            wiekszy protekcjonizm. I jak sie nakreca nawzajem, to nam czapki pospadaja, w
            biegu do sklepu z bronia. Bo trzeba bedzie sie zbroic, kamizelki kuloodporne
            szykowac.

            Mam wrazenie, ze twoj styl pisania kiedys gdzies widzialem...
            Chodzi mi po glowie jeden czlowiek...
            Pozdrawiam Cie Hydrauliku nieprzejednany.
            To co napisales to calkowita prawda.

            Tak bedzie.

            I dlatego powinnismy utrzymac w Polsce bank centralny, wlasna walute i glosowac
            w referendum na NIE. Przynajmiej w tym moglibysmy zaliczyc sie do mniejszosci.
            Nie?




            • darr.darek Re: CZARY MARY BY DARR.DAREK 07.06.03, 20:53
              Gość portalu: , napisał(a):
              >> państwa bedą na wyścigi bronić swoich terms of
              >> trade przez administracyjną lub monetarną dewaluację
              >Strasznie to naukowo napisales, Hydraulik. Ja wyraze to prosciej:
              >Wszyscy na wyscigi beda stosowac protekcjonizm eksportowy. Im gorzej tym
              >wiekszy protekcjonizm. I jak sie nakreca nawzajem, to nam czapki pospadaja, w
              >biegu do sklepu z bronia. Bo trzeba bedzie sie zbroic, kamizelki kuloodporne
              >szykowac.

              No, Hydraulik ! Spójrz jak fajnie zostałeś zrozumiany . Słowem : koniec
              globalizmu, nastaje "NOWA" stara era. Bush wprowadzi cła zaporowe na auta
              japońców i na rzekę towarów od chińczyków i ... dopiero będzie nowa era .

              • Gość: , cyrk na kolkach IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 08.06.03, 00:04
                "Spójrz jak fajnie zostałeś zrozumiany."

                to raczej dotyczy ciebie darku, bo nie przypominam sobie, aby protekcjonizm
                eksportowy byl jednoznaczny z clami.

                Ale hura!
                Niech zyje upadek globalizmu. He he he. Osobiscie jestem nieprzejednanym
                zwolennikiem tegoz, wiec jeden dzien moge sobie zrobic przerwe.
                • darr.darek Re: cyrk na kolkach 09.06.03, 09:52
                  Gość portalu: , napisał(a):
                  > "Spójrz jak fajnie zostałeś zrozumiany."
                  > to raczej dotyczy ciebie darku, bo nie przypominam sobie, aby protekcjonizm
                  > eksportowy byl jednoznaczny z clami.

                  Jeśli ten protekcjonizm eksportowy ma być związany tylko z wykupywaniem obcych
                  dewiz (w celu obniżenia kursu własnej) i tworzenia w nich lokat, to niech inni
                  to robią, byle nie czerwoni w moim imieniu (akurat w przypadku polskich
                  rozpieprzaczy mamy do czynienia z odwrotną sytuacją - zawyżania kursu przez
                  pożyczki dewizowe na bieżące rozpieprzanie). Najlepszym przykładem
                  ANTYprotekcjonizmu eksportowego jest USA - wielu wykupuje dolara za swoją
                  własną walutę w celu obniżenia kursu własnej waluty, powodują że bilans
                  handlowy USA jest ujemny, a potem ... mają pretensje do USA, że żyją cudzym
                  kosztem, tzn. cudzym towarem.
                  Ja jestem za tym, aby nasi sąsiedzi wykupowali złotego, tworzyli w nim lokaty i
                  wywoływali ujemny bilans handlowy Polski, efektem byłyby niższe stopy kredytu i
                  kurs podobny jak tworzą czerwoni poprzez zapożyczanie Polski.
                  A Ci, którzy uważają, że ujemny bilans handlowy to "mniej miejsc pracy" ...
                  zbyt wiele z Kapitalizmu nie rozumieją.


          • darr.darek Re: CZARY MARY BY DARR.DAREK 07.06.03, 20:52
            Gość portalu: Hydraulik napisał(a):
            > >> Dolar do Euro był już (w początkach Euro) 1.5 USD/EUR i nie ma
            > > takich "zabezbieczeń", aby nie powrócił do tego kursu.
            > > Jedynym "zabezpieczeniem" jest przewidywalne niedopuszczanie do inflacji
            > > przez FED, czyli odpowiednie utrzymywanie wartości USD.
            >A w jaki sposób FED utrzymuje wartość USD? I kto to pisze - liberał(podobno??)
            >Ja slyszałem, że to rynek decyduje o wartości pieniądza, ale ja jestem tylko
            >jescze jednym "czerwonym rozpieprzaczem", prawda darr.darku?

            Rynek ocenia, ale o pieniądz dba bank centralny emitując lub wycofując nadmiar
            pieniądza. Tak jak rynek ocenia auta Toyoty, ale bez doskonałej dłubaniny
            Japońców, nie byłoby nawet czego oceniać.

            >Jak na razie, to FED "dba o płynność", bo się obawia DEFALCJI a nie inflacji...
            >Poczytaj co nieco z wypowiedzi Gov. Bena S.Bernanke, przypuszczalnego następcy
            >Greenspana (np. ostatnie wypowiedzi z okazji 90-tych urodzin Miltona
            >Friedmanna) to się co nieco więcej dowiesz.
            >Ale byłbym zapomniał - przecież piszę do faceta, ktory twierdzi, że problem
            >deflacji nie istnieje.:-)))
            >Wróce więc na moment do naszej dawnej dyskusji, gdy twierdziłeś (zapewne za
            >obowiązkowo w Polsce łykanymi lekturami Friedmanna, traktowanymi jak biblia),
            >ze deflację można łatwo zwalczyć, przez drukowanie pieniędzy bez pokrycia.
            >Otóż zdobyłem ciekawe dane - okazuje się, że w 2001 r. procentowy przyrost
            >podaży pieniądza w Japonii wyniósł 44% - Sakakibura z BoJ robił więc dokładnie
            >to, co Ty sugerowałeś...I co? I nic, deflacja w Japonii była w 2001 tak jak
            >obecnie...że, co, że za mało dosypywali forsy na rynek? To ile ma wynieść ta
            >dynamika? 100%?

            Deflację w Japonii robi nie wzmacniający się jen (w ciągu 6-ciu lat deflacji,
            stracił do dolara ok.20%, czyli łącznie stracił na wartości ponad 30%), a
            przymus dostosowywania nieefektywnej większości zamkniętej gospodarki
            japońskiej do świata. Kiedyś wyliczałem, że po tych kilku latach "deflacji",
            auta Toyoty kosztują Japończyka dużo więcej niż kosztowały przed rzekomo
            spadającymi cenami . Ale większość cen spada, bo powinny spadać, a nadal
            nieruchomości japońskie są zbyt drogie i nadal ryż japoński jest abstrakcyjnie
            zbyt drogi . Ot, taka to "deflacja" .

            >Keynes w obecnych warunkach już nie działa i coraz więcej ekonomistów to widzi,
            >za chwilę zauważą, że recepta Friedmanna na obronę przed Wielkim Kryzysem też
            >jest do d...

            Pytanie czy kiedykolwiek Keynes działał.
            Był czas, w którym rzekomo "działał" komunizm .

            >Wracając zaś do relacji między walutami, to w postępującym powoli
            >ogólnoświatowym kryzysie

            Czy Chiny też mają teraz kryzys ? Pewnie parę krajów z pytajnikiem przy
            wyrażeniu "aktualny kryzys" by się znalazło .

            >już niedługo nastąpi faza, okreslana w podręcznikach
            >jako "competitive devaluation" - państwa bedą na wyścigi bronić swoich terms of
            >trade przez administracyjną lub monetarną dewaluację

            Tylko próby obrony przez wszystkich równo skutkują kursami takimi samymi jak
            bez obrony. Konkretnie, ta obrona polega na wykupywaniu obcych dewiz za własną
            walutę i tworzeniu lokat w tych obcych walutach. Jeśli ktoś (państwa czy banki
            centralne?) chce tworzyć na siłę lokaty w złotym polskim - proszę bardzo,
            wyjdzie na tym jak Zabłocki na mydle, a przez kilka lat potani kredyt dla
            Polaków.

            >obecnie mamy juz fazę pt. "lack of pricing power" czyli końcową dezinflację
            >przechodzącą już lokalnie w defalcję....

            Ten "brak siły cenowej" rozumiałbym jako silną konkurencję kosztową i cenową
            nie pozwalającą za bardzo "wyskoczyć ze swoją niską ceną".
            Jeśli Ty też tak definiujesz swój termin, to brak inflacji czy jej "nadmiar"
            nie ma tu wiele wspólnego z owym zjawiskiem. Brak inflacji, to głównie zasługa
            stabilnie utrzymywanej wartości pieniądza.

            Pozdrówka
    • Gość: giles Re: Czy oplaca sie teraz, brac kredyt w dolarach IP: 62.154.238.* 06.06.03, 12:06
      po wczorajszej obnizce stop procentowych w eurolandzie o 05, % zdecydowalbym
      sie raczej na kredyt o oprocentowaniu stalym denominowany w euro. zakladajac,
      ze polska w okolicach roku 2010 prezjdzie na euro, pewna czesc rat, ktore
      bedziesz splacac do tego czasu zabezpieczylbym derywatami (opcje na zakup euro
      po z gory ustalonej cenie). ile to zalezy od tego jakie ryzyko jestes w stanie
      poniesc sama.

      a wogole to spytalbym w banku o kredyt w JPY :-)))
      • Gość: pawel-l Re: Czy oplaca sie teraz, brac kredyt w dolarach IP: 1.0.12.* 06.06.03, 14:50
        Właśnie podali informacje że japońce mają 500 mld $ rezerw.
        Pytanie - o ile wzrośnie wartość jena jak wpuszczą to na rynek ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka