sneer1976
12.07.07, 22:59
Witam,
Śledzę to forum z od pewnego czasu z podziwem dla wiedzy jego uczestników. Czy
ktoś pomoże mi zrozumieć dlaczego nie ma w Polsce właściwie debaty na temat
urynkowienia sektora zdrowia. Oczywiście wspominał o tym Sośnierz w formie
bonów zdrowotnych, czy Religa przed wejściem do rządu. I nic. Nie ma woli
społecznej i politycznej. Czy nie można zapoczątkować reformy teraz, kiedy
mamy lepszą koniunkturę ? Lekarze strajkują bo stracili połowę swoich dochodów
w wyniku "nagonki" CBA, przy założeniu ze otrzymywali drugą pensję pod stołem.
I wcale im się nie dziwię. Wiara w to ze będą żyli za państwowa wypłatkę jest
tak samo złudna jak wiara że ceny maxymalne z komuny spowodują powszechną
dostępność dóbr i usług. Jeśli ludzie chcą przeznaczyć na lekarza tyle a tyle
pieniędzy to nie ma możliwości żeby lekarze ich nie otrzymali. A jeśli CBA
przyciśnie lekarzy pod groźbą kary to najwyżej co mogą zrobić to wyjechać za
granicę. Czy nie prościej stworzyć prywatną przejrzystą opiekę zdrowotną i
skończyć z fikcją "darmowego koszyka świadczeń zdrowotnych"? Rozumiem ze
większość polityków lubi kiełbasę wyborczą, ale czy ludzie nie umieją zliczyć
składki zdrowotnej + prywatne wizyty + "kopertowe" i stwierdzić że taka suma
pieniędzy pozwoliłaby im na prywatną opiekę na znacznie wyższym poziomie niż
dzisiaj w warunkach konkurujących ze sobą klinik ? Ręce opadają i nie tylko
ale jestem dobrej myśli ... pozdrawiam