onufry.zagloba Pracoholizm to ucieczka przed Ksantypa. 19.10.07, 05:00 I dlatego Sokrates Sokratesem zostal. Panowie, wam ten wariant nie przyszedl do glowy? Odpowiedz Link Zgłoś
cieslasewruk Re: Jak być pracoholikiem ... i się nie zabić 19.10.07, 06:39 Pracoholik według tego artykułu , to człowiek , który poświęca na pracę 60 godz tygodniowo. Druga informacja tu zawarta, to 2300 godz średnio pracujący rocznie rekordzisci pod tym względem , czyli Koreanczycy. Jestem lekarzem w Polsce, pracuje średnio 260 godz miesiecznie, bynajmniej nie dlatego, ze jestem pracoholikiem... Jak łatwo policzyc, daje to 3120 godz rocznie. Nie jestem zadnym wyjatkiem w moim zawodzie w tym kraju. Proponuje autorowi, aby nie wkurzał ludzi takimi artykułami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pracujący Jak być pracoholikiem ... i się nie zabić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.07, 06:44 "wyjdz z pracy o 18tej" - czyli jak zostać nierobem. ja nie jestem pracoholikiem, a od 7 do 15tej jestem w pracy, od 16 do 21 zajmuje się swoją firmą, a w weekendy drugą - organizującąc imprezy integracyjne. Dzięki temu nie wiem, że wykorzystuję swój czas optymalnie i nie marnuję go na bzdury :) pozdrawiam wychodząc do pracy :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agora7 Re: Jak być pracoholikiem ... i się nie zabić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.07, 09:47 ZGADZAM SIĘ W 100%. To wszystko zalezy od organizacji pracy i niczego więcej! Przez 15 ostatnich lat pracowałam w centralach kilu polskich (!!) banków i NIGDY WIĘCEJ! TAM TO DOPIERO JEST ORGANIZACJA PRACY!!! Czasem zastanawiam się, jak pracuja inspeckcje pracy, które kontrolując - NICZEGO NIE STWIERDZAŁY! Ta maniera "siedzenia po nochach " to nic innego jak aroganckie podejście większości kadry kierowniczej , z zrządami na czele.Państwo "fruwają" w ciągu dnia a po 16 czy 17 zabierają się za robotę - zatrzymując tym samym pracowników, którzy pracując cały dzień, kończyli pracę!! Używają też bardzo "pojemnego w swojej treści" sformułowania - "umiejętność pracy pod presją czasu" !!! Podsumowując , należałoby się dokladnie przyjrzeć , jak to w centralach molochów , takich jak BGŻ, PKO BP, BPH ( i pewnie innych podopbnie) jak kadra kierownicza NIEUDOLNIE organizuje pracę i jakie to przynosi skutki. Jak dotąd nie slyszałam ,żeby ktokolwiek próbował to opanować bo i tak AROGANCJA PRZEWYŻSZA WSZYSTKO. TU JEST UGOR DO ZAORANIA! Odpowiedz Link Zgłoś
muszek0 Re: Jak być pracoholikiem ... i się nie zabić 19.10.07, 07:35 należy tutaj dorzucić zjawisko "tyram po 12 godz/h - jestem cool". a prawda przedstawia się następująco. rano mozna się trochę spóźnić - no bo nie jestem przeciez robolem co na taśmę spieszy, jestem cool ambitniakiem tyrającym przy projekcie. poranna celebra związana z piciem kawy, ze zjedzeniem ciasteczka, zagadanko jaki klub jest spoko i gdzie impra w weekend. uruchowienie kompa i odbiór e-maili, hurtowo jak leci, i tych waznych i śmieci, żarty od znajomych trzeba podać dalej, to jest jasne, telefon do znajomka, czesc jak leci, u mnie nerówka, młyn, harówka. u ciebie też? spoko, pa. cały dzień rozciąga się jak guma do żucia. efektywnoć jest gó..ana. za to kiedy jest 17.00 i normalny człowiek chce iść do domu po to aby pograć na gitarze, przeczytać książkę, zobaczyć tv, pobawić się z dzieckiem, czy chociażby podrapać się po jajach w spokoju, niestety nie może wyjść, bo szef jak szef, ale nieefektywni pracownicy patrzą na niego z pretensjami, że oni muszą dalej "tyrać przy projekcie' a ty ich zawalasz jeszcze swoja robotą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Wyształceni, zapracowani z poczuciem misji IP: *.crowley.pl 19.10.07, 09:48 a misja prawdziwa, to pełny brzuch właścicicela obrastającego w tłuszcz i korzystającego z życia. głupie osły, jesteście żałośni i tak podatni na propagandę firmową. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: Wyształceni, zapracowani z poczuciem misji IP: 195.205.171.* 19.10.07, 11:16 A ja od kilku lat pracuję nad swoim doktoratem. Obecnie już go kończę - mam taką nadzieję :) Pracuję conajmniej 10 godzin dziennie 7 dni w tygodniu, a często ta ilość wzrasta do 15 godzin. Jednak zawsze umiem sobie zrobić przerwę - conajmniej 3 razy w tygodniu sport i conajmniej raz na miesiąc porządna impreza. Bez tych odskoczni (zwłaszcza sportu) była bym już wrakiem człowieka. Doktorat to naprawdę duży wysiłek ale wiem po co go robię. Wiem że nigdy nie odzyskam czasu jaki temu poświęciłam ale nie traktuję tego czasu jako straconego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agora7 Re: Wyształceni, zapracowani z poczuciem misji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.07, 11:33 Gość portalu: Aga napisał(a): > Doktorat to naprawdę duży wysiłek ale wiem po co go robię. > Wiem że nigdy nie odzyskam czasu jaki temu poświęciłam ale nie traktuję tego > czasu jako straconego. Myslę, że mylimy dwa pojęcia : zapracowanie w sytuacji dążenia do celu oraz pracocholizm - jako BEZSENSOWNA MANIERA młodych ( !!) najczęściej Yuppies- udających, że cały świat ktęci sie wokół nich!. Jesli dotyczy to ich samych - to pal licho, natomiast jesli są szefami - TO ZACZYNA SIE TRAGEDIA. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: papa smerf doby mi nie starcza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.07, 14:41 Pracuje dziennie około 12 godzin, do tego mam wolny tylko co drugi weekend.Jakby jeszcze podliczyć nadgodziny to wychodzi na to że nie mam nawet czasu zjeść no a niestety doba nie chce się wydlużyć i cały czas ma tylko 24h :( Powiecie że nie musze tyle pracować, a chodzi o to że musze żona bezrobotna (szuka pracy) male dziecko i jeszcze kredyt do tego wszystkiego, nie wiem ile czasu jeszcze tak wytrzymam. Pozdrawiam wszystkich pracoholików ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blemeer Re: doby mi nie starcza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.07, 17:00 stary myslisz ze tylko ty tak pracujesz.Ja chce zarobic na mieszkanie i tez musze tak tyrac, codziennie dojezdzam do pracy 2 godziny w jedną strone i też nie mam czasu zeby cos zjesc, czasem najwyżej zatrzymam sie w jakimś przydrożnym barze albo na bp na hot doga albo kawe a tak to praca i praca Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Jak być pracoholikiem ... i się nie zabić IP: *.jmdi.pl 14.08.08, 13:30 Taaa 60-70 godzin tygodniowo.... tylko ile z tych godzin jest faktycznie przepracowanych. Pracuje w branży reklamowej i widzę jak wygląda "pracocholizm" który z tą branżą jest kojarzony niemal automatycznie "pracujesz w reklamie siedzisz po godzinach". Teoretycznie wszyscy mają być 9.00. W praktyce przychodzi tylko sekretarka i księgowość. Reszta mniej lub bardziej spóźniona. Potem kawa, papieros, obowiązkowe pół godziny gadania o bzdurach "bo trzeba wiedzieć co sie w firmie dzieje" i wreszcie można zająć się pracą - godzina 10.30. Jak ktoś dzwoni to oczywiście każdy jak jeden mówi że "dym, harówa, mam dość, ledwo ciągne itd", a tak naprawde co drugi szuka własnie w necie nowego gadzetu zeby być "trendy", rozmawia na gadu z kumplami, rozmawia z żoną/mężem przez telefon itd. O 17.00 kiedy pora się zbierać większość jest w tak totalnej d... że musi zacząć pracować. Siedzą do 22-23 żeby się wyrobić z tym co w ciągu dnia nie zrobili. Najgorsze że jak ktoś próbuje się organizować i wychodzić jak człowiek jest ogólna presja - my zapierd..... a on wylazi, pozdrawiam, Piter Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Koko 'Jak przezyc miesiac za 1000 zl" IP: *.zabrze.net.pl 14.08.08, 16:37 mysle, ze bardziej interesujacy bylby artykul pt. "jak przezyc miesiac za 1000 zl", skorzystaloby z niego na pewno wiecej ludzi pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś