Gość: JAP
IP: 128.20.53.*
01.08.03, 05:42
W obecniej polskiej sytuacji niczego nie udowodnicie. Nawet
obietnica laskawego potraktowania ktorejs ze stron nie odniesie
skutku. Cale zlo tkwi w braku wlasciwej obrony osoby
mieszkajacej w Polsce przez panstwo. Gdyby komukolwiek z
MinZdrow zalezalo na interesie czlowieka a nie wlasnym, to ceny
bylyby podobne to tych w innych krajach, a byc moze, ze nizsze.
Pierwsza rzecz, ktora nalezalo zrobic to badania marketingowe,
to powinno byc w gestii MinZdrow, lub specjalnej komorki w
Instytucie Lekow. MinZdrow powinno ustalic warunki finansowe na
jakich dany preparat moglby byc importowany, warunki
satysfakcjonujace mieszkanca polskiej ziemie, i wtedy dany
koncern albo je przymuje albo nie. Jesli nie to szuka sie innych
partnerow. Ale najwazniejsza sprawa jest stwierdzenie czy dany
lek ma efekt leczniczy czy nie, czy jest lekiem ratujacym zycie.
Z tym niestety jest klopot w Polsce i od tego trzeba zaczynac.
Roche i Johnson & Johnson, przypuszczam, ze nie tworza kartelu,
jesli "cos na ksztalt glisty" mialo miejsce, to raczej sprawa
lokalnych zmow "malych chlopcow". A to jest lubiane przez
niektorych decydentow.