Gość: gaduła IP: *.IOd.krakow.pl 04.08.03, 09:47 świetny artykuł w Rzepie i polecam gorąco do czytania !! www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030802/publicystyka/publicystyka_a_2.html jak politycy ograniczaja wolnosc gospodarczą !! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: emes Nic dodac - nic ujac IP: *.studiokwadrat.com.pl 04.08.03, 13:39 Szkoda, ze nam "szaraczkom" waaaaadza pozostawila tylko taki zakres faktycznej wolnosci, ze co najwyzej mozemy sobie pogadac na forum... A jezeli chodzi o wolnosc to na tym forum jest watek o odebraniu koncesji jakiejs stacji radiowej. Uczestnicy forum przescigaja sie w wymyslaniu waznych powodow do istnienia tej stacji. I WSZYSTKIM umyka najwazniejsze (poruszone zreszta przeze mnie - bez odzewu) - po co sa koncesje! I po co jest KRRiTV! Moze tak naprawde to wiekszosc ludzi nie potrzebuje wolnosci? Smutne... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: , to trzeba wkleic. IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 04.08.03, 20:45 Bo tam archiwum platne jest. I za tydzien link przestanie dzialac. A artykul jest swietny. Swieta prawda. "Polska nierzadem stoi." "Lata transformacji to okres ograniczania wolności w gospodarce Nie brać sloganów za rozwiązania ANDRZEJ SADOWSKI Polska była lepsza niż Irlandia. Osiągaliśmy przez kilka kolejnych lat 5 - 7 procent rejestrowanego wzrostu gospodarczego, i to bez zagranicznej pomocy. Do tej pory wśród elity nie tylko politycznej nie ma cienia zrozumienia dla tego niewątpliwego polskiego cudu gospodarczego początku lat 90. To, że w roku 2003, piętnaście lat po wejściu w życie ustawy o działalności gospodarczej, konstytucji polskiej przedsiębiorczości, pojawia się kwestia projektu ustawy o wolności gospodarczej, jest jednoznacznym dowodem, iż wolność ekonomiczna w naszym kraju została skrępowana i zablokowana. Przełom lat 80. i 90. był okresem fenomenu wolności, zwłaszcza ekonomicznej. Ta polityczna była ograniczona kontraktowym Sejmem i niepisanymi porozumieniami. Ekonomiczna zaś eksplodowała dając ujście polskiej zaradności, przedsiębiorczości, determinacji i woli pracy na własny rachunek i własne ryzyko. Była jak pustynna rzeka, która po intensywnych opadach gwałtownie zapełnia wyschnięte koryto i wylewa na spękaną i wysuszoną ziemię. Upadek dawnego systemu, a wraz z nim właściwych dla niego grup interesów, branż i sektorów, stworzył niepowtarzalną historycznie sytuację dla niemal fizycznej materializacji wolności ekonomicznej. Urzeczywistniła się ona w niemal dwóch milionach prywatnych przedsiębiorstw powstałych z woli i wysiłku ich właścicieli. Dała owoce w postaci 5 - 6 milionów nowych miejsc pracy, powstałych w tych przedsiębiorstwach. Nie wymagali oni dotacji, oczekiwali tylko, aby im nie przeszkadzano. Niestety, natura systemu politycznego, który zaczął się kształtować, była wroga nie tylko dla wolności ekonomicznej. Prof. Wiktor Osiatyński stwierdza, że powstawał ustrój - tworzony zgodnie przez dawną opozycję i odchodzący reżim - który nie miał żadnych mechanizmów ograniczających rozprzestrzenianie się zakresu władzy. Od początku brak było uświadomionej konieczności stworzenia takiego ładu instytucjonalno-prawnego, który stawiałby granicę interwencji władzy w życie ekonomiczne i prywatne obywateli. Politycy tkwili mentalnie w systemie, który formalnie zajmował się wszystkim i nie znał dla siebie ograniczeń. Paradoksalnie, dotyczy to także tych, którzy przeciwko temu systemowi występowali. Miało to brzemienne konsekwencje dla współczesnej historii Polski, także dla przedsiębiorczości. Hernando de Soto w studium anatomii systemu jednego z krajów Ameryki Łacińskiej napisał, że podstawą rozwoju nie są osiągnięcia natury czysto ekonomicznej. Są one w istocie wtórne, gdyż nie można nimi wytłumaczyć, dlaczego w jednych krajach ludzie mają więcej inicjatywy, skłonności do oszczędzania i inwestowania, a ich wysiłki są bardziej efektywne niż w innych. Przyczyna jest zawsze ta sama, niezależnie, czy to Ameryka, Białoruś, czy Unia Europejska. Jest nią obowiązujący system instytucjonalno- prawny i zasady, na których się on opiera. Naprawdę nie jest ważne, kto sprawuję władzę, ale jaki jest zakres tejże władzy nad nami. Niezależnie od kolejnych rządowych koalicji oraz deklaracji, że przychodzą do władzy, aby "zwrócić nam wolność", zakres wolności ekonomicznej w Polsce ulegał ograniczeniu. Powstało sporo opracowań, które starały się uchwycić ten proces. Nie do końca da się go przeliczyć na "sztuki" koncesji, licencji, zezwoleń, kontyngentów, zwłaszcza że pod tymi nazwami kryło się czasami coś zgoła gorszego. Nikt nie może być pewien.... W dziesiątą rocznicę Okrągłego Stołu jego uczestnicy oddawali się wspomnieniom. Wielu z nich mimowolnie potwierdziło to, że tak naprawdę nie wiedzieli, jak ma wyglądać ustrój polityczny, a tym bardziej gospodarczy III RP. Intelektualnie zrozumiały horyzont kończył się na samorządzie pracowniczym w przedsiębiorstwach państwowych. Taki brak rozumienia i zrozumienia dla gospodarki był na początku zbawienny. Politycy zajęli się redefiniowaniem systemu politycznego i nadawaniem mu demokratycznych znamion. W tym momencie z ich woli powstawała - używając określenia prof. Wiktora Osiatyńskiego - pazerna klasa polityczna. Utrzymano przywileje płynące z posiadania oraz sprawowania władzy i stało się to podstawą do szerokiego konsensusu wśród polityków. Od tej chwili, parafrazując Alexisa de Tocqueville, niczyje mienie ani życie nie mogło być bezpieczne, kiedy obraduje parlament czy zbiera się rząd w Warszawie. Ograniczanie wolności w gospodarce następowało ze stosownym uzasadnieniem rodem z minionego systemu. Dla "naszego dobra" ówczesny, afirmujący wolny rynek, rząd wprowadził pierwszą poważną koncesję, która objęła rynek paliwowy. Nie jest ważne, czy była ona rzeczywiście pierwsza po 1988 roku. Ważne było to, że jej wprowadzenie, które wywołało pierwsze perturbacje w dostępie do paliw, nie wywołało należytych reakcji. Ten udany kontrrewolucyjny akt wobec wolnego rynku uzmysłowił politykom, że posiadają o wiele większą władzę, niż do tej pory przypuszczali. Od tego momentu żywioł polskiej przedsiębiorczości będzie poddany nieustannej opresji. Wolny rynek versus biznes Polska przedsiębiorczość to setki tysięcy ludzi, niekiedy nawet bez podstawowego wykształcenia. Wierzyli, że ciężką i uczciwą pracą odmienią swój los i że ich dzieci będą mogły dzięki temu kształcić się na uniwersytetach. Zachowanie i język polskiego przedsiębiorcy był daleki czasami od nabytego wyrafinowania ludzi, którzy swoją pomyślność wywiodą z bliskich kontaktów z dowolną władzą, aż sami się staną jej źródłem. Oni to urosną w oczach polityków do roli demiurgów biznesu. Takie rozumienie świata ma daleko idące konsekwencje i jest sprzeczne z ideą wolnego rynku, rozumianą jako porządek oparty na pracy. Biznesowi wolność ekonomiczna nie była potrzebna. Jego pozycja stawała się pewniejsza wraz z pojawianiem się regulacji i koncesji, które uwalniały od nieznośnego ciężaru konkurencji. Zbieżność interesów klasy politycznej w zwiększaniu zakresu swojej władzy, poprzez zwiększanie regulacji w gospodarce, i biznesu staje się podstawą dla daleko idącego zrozumienia między tymi grupami i ich współpracy. Politycy przyjmują i przejmują widzenie gospodarki z pozycji biznesu, a nie przedsiębiorcy. Teraz wreszcie rozumieją np. kwestie opłacalnego kursu walutowego dla zgłaszających takie żądania części biznesu. Gotowi są więc interweniować nie bacząc na całe społeczeństwo, którego owoce ciężkiej pracy mogą zostać zdewaluowane jedną polityczną decyzją. Działania wobec gospodarki idą dwutorowo. Dla biznesu są ulgi, zwolnienia, specjalne strefy ekonomiczne, dostęp do kredytów z gwarancjami skarbu państwa, preferencyjne warunki przy prywatyzacji czy koncesje na wyłączność. Dla rzeszy przedsiębiorców tworzy się coraz więcej i więcej przepisów, likwiduje się proste formy opodatkowania i zmusza się ich do zapewniania zbytu producentom kas fiskalnych. Sukcesywnie wzrasta opodatkowanie podstawowego dla nich czynnika rozwoju, jakim jest kapitał ludzki. Koszty pracy wzrastają do poziomu ok. 90 proc. płacy netto, co skutkuje trwającym do tej pory nawrotem bezrobocia. Zbliża się ono do poziomu z czasów Wielkiego Kryzysu, kiedy to osiągnęło w kulminacyjnym momencie 25 procent. Na polskiego przedsiębiorcę przerzuca się koszty funkcjonowania państwa. Od niedziałających sądów, w których nie można uzyskać ochrony kontraktowej, do systemu emerytalnego. Zmusza się tysiące firm do zakupu komputerów po to tylko, aby mogły obsługiwać wypełnianie druków i wysyłanie ich przez Internet. Niezwykle kosztowna komputeryzacja systemu emerytalnego ma swój nieujawniony koszt w postaci likwidacji wielu przedsiębiorstw i miejsc pracy, które nie mogły sprostać tym wymag Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: , dokonczenie IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 04.08.03, 20:47 tym wymaganiom, i niepowstania innych, gdyż trzeba było wpierw podołać obowiązkom tego już quasi-orwellowskiego systemu. Wolność + VAT Żywioł przedsiębiorczości został w ten sposób wepchnięty w biurokratyczne "ścieżki zdrowia". Fakt ten po tylu latach został wreszcie uznany i potwierdzony przez polityków, stał się nawet osnową ich publicznych ni to deklaracji, ni to samokrytyki. Nie tylko werbalnie zaakceptowano "uproszczenie" systemu, ale też podchwycono koncepcję ustawy o wolności gospodarczej, którą zgłosił Robert Gwiazdowski na posiedzeniu Komisji Trójstronnej. Ustawa ta stała się już nowym sztandarem, mającym przekonać tracące siły i nadzieję społeczeństwo do lepszego może nie jutra, ale pojutrza. Jeszcze nie wywieszono tego "sztandaru wolności" na rządowych gmachach, a już pierwsze wypowiedzi oficjalnych czynników rozmijają się z normalnym rozumieniem słowa wolność. Przywrócenie wolności, jeżeli ma być realne, musi iść w parze nie tylko z uproszczeniem m.in. w przepisach prawa czy podatkowych, ale znacznie szerzej w postaci deregulacji systemu. Większa wolność jest nie do pogodzenia z utrzymaniem skomplikowanego i kosztownego systemu podatkowego, w którym nie tylko taksówkarze, ale wedle ostatnich zapowiedzi lekarze będą obsługiwali kasy fiskalne. Niewiele zmieni w obecnej sytuacji wprowadzenie imitacji czy to podatku liniowego, czy wolności gospodarczej. Ich fałszywy charakter stanie się oczywisty niezależnie od tego, że będzie się z premedytacją używało nazw do rozwiązań, które nimi w rzeczywistości nie są. Politycy ciągle nas próbują przekonać, że podejmują nadludzkie wysiłki, na których drodze staje a to wyż demograficzny, a to niemiecki, rosyjski czy azjatycki kryzys, a jest to po prostu zły system. Nie można mieć już złudzeń co do natury tego sytemu. Dzisiejsza klasa polityczna nie jest w stanie dokonać koniecznych i daleko idących ograniczeń swojej władzy, aby zwrócić nam wolność. Politycy ciągle próbują tego, przed czym przestrzegał Jerzy Lec; próbują symulować wolność. Autor jest wiceprezydentem Centrum im. Adama Smitha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robi Sadowski IP: 62.233.197.* 04.08.03, 21:45 Czytałem w wersji papierowej. Sadowski to dobry ekonomista. Ostatnio w TVN 24 mówił coś o jakiejś katasrofie finansowej, niby z powodu wzrostu długu publicznego, czy jakoś tam... Ale kto go tam słucha. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek2 Re: Sadowski IP: *.w81-48.abo.wanadoo.fr 04.08.03, 22:22 Gość portalu: robi napisał(a): > Czytałem w wersji papierowej. Sadowski to dobry ekonomista. Ostatnio w TVN 24 > mówił coś o jakiejś katasrofie finansowej, niby z powodu wzrostu długu > publicznego, czy jakoś tam... Ale kto go tam słucha. Na razie sie nie slucha tego typu katastroficznych opinii! Lecz wkrotce do mozdzkow rzadacych i rzadzonych dotrze bolesna prawda ze nie mozna wiecznie zyc na kredyt!!!(Socjalizm wiecznie zywy?!) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: , Re: Sadowski IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 04.08.03, 22:32 Sadowski to niezly zawodnik, lubie to Centrum Adama Smitha. Oni maja naprawde trzezwe spojrzenie na ten lez padol. Niestety malo jest ludzi majacych choc troche odwagi cywilnej przyznac, ze wolnosci gospodarczej w RP juz nie ma. Ten artykul to jest pewien pierwiosnek. Potwierdzam, ze zmiany zaszly zbyt daleko. To jest szokujace jak trudno obecnie cokolwiek w Polsce zrobic. Dobrze miec takich Sadowskich. Przydaloby sie ich wiecej. W dodatku do Wojciechowskich, Baldyg, Malgosi Goss itp. Niestety jedynie dobra rzeczy jakie zdarzaja sie wyborczej to radio Blue z Poznania. Musze przyznac, ze z calego tego jazgotu oni daja naprawde niezla muzyke. To radio + forum GW i na tym sie koncza zalety organu Michnika. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robi A co na to Rysiu Mbewe? IP: 62.233.197.* 04.08.03, 22:51 Ciekawy jest szczególnie ostatni paragraf. Coraz więcej ekonomistów zaczyna otwarcie mówić o kryzysie finasowym: Sadowski, Jankowiak, Gronicki a teraz Mbewe. Jakaś moda? Reforma albo kryzys Wicepremier Jerzy Hausner podczas wystąpienia w Sejmie przedstawił analizę sytuacji gospodarczej kraju. Powiedział o ożywieniu gospodarczym, które, jego zdaniem, stało się faktem oraz poinformował, że w przyszłym roku wzrost gospodarczy powinien wynieść już 5 proc. Z wypowiedzi wicepremiera można wnioskować, że rząd zakłada pojawienie się jakiegoś czynnika, który stanowiłby siłę napędową gospodarki. Co to za czynnik - na razie nikt nie jest w stanie powiedzieć. Wzrost gospodarczy jest przypuszczalnie wynikiem przystosowania się podmiotów do warunków recesyjnych. Zarówno przedsiębiorcy, jak i osoby indywidualne przyzwyczaiły się do tego i przystosowały swoje wydatki do warunków panujących na rynku. Dalsze ożywienie może być spowodowane przez czynnik niezależny od tego. Może się do niego przyczynić obniżka stóp procentowych lub podatków. Na razie się na to nie zanosi, więc trudno zrozumieć optymizm rządowy, czyli oczekiwania, że wzrost gospodarczy wyniesie w przyszłym roku 5 proc. Wzrost gospodarczy może być napędzany wydatkami rządowymi w sferze opieki społecznej. Jednak oznaczałoby to dalsze zwiększenie opodatkowania. Rząd może zmniejszyć opodatkowanie, ale wtedy będzie musiał szukać dodatkowych źródeł finansowania swoich wydatków. Wyjściem może być zwiększenie zadłużenia zagranicznego, tym bardziej, że ta forma finansowania deficytu budżetowego jest mało wykorzystywana w tegorocznym budżecie. Po sześciu miesiącach zagraniczne źródła finansowania deficytu budżetowego zostały wykorzystane tylko w 35 proc. Oczekujemy więc wzmożonej aktywności w tym kierunku po wakacjach. Nie jest jednak dobrze, kiedy dług publiczny zwiększa się i w 2005 roku może zbliżyć się do granicznej wartości 60 proc. PKB. Zwiększanie zadłużenia zagranicznego będzie niekorzystne dla Polski, również dlatego, że w przyszłym roku pojawiają się bardzo ważne wydatki jakimi są koszty obsługi długu zagranicznego oraz unijna składka członkowska. To co powiedział Jerzy Hausner, że „aby z końcem 2007 r. Polska spełniała kryteria wejścia do strefy euro, musi zostać przedstawiony plan racjonalizacji wydatków publicznych, ustawa o finansach publicznych musi likwidować marnotrawstwo i uznaniowość, a wdrożenie planu ograniczania skali transferów socjalnych w kilkuletniej perspektywie jest konieczne” jest bardzo poważną sprawą i należy się wicepremierowi pełne poparcie polityczne i społeczne aby tego dokonać. Inaczej przed Polską stanie widmo kryzysu finansowego na miarę kryzysu argentyńskiego lub azjatyckiego z 1997 r. Richard Mbewe www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/20030804/44050/?p=newsl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: , Re: A co na to Rysiu Mbewe? IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 04.08.03, 23:12 Rysiu malo co z tego rozumie. Rysiu powinien skoczyc na kursy wieczorowe. Zdaje sie, ze byla na ten temat dyskusja, nie? A co u Wojciechowskiego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: , errata IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 04.08.03, 23:17 Rafał Wójcikowski. Nie Wojciechowski. Przepraszam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robi Re: errata IP: 62.233.197.* 04.08.03, 23:18 Gość portalu: , napisał(a): > Rafał Wójcikowski. Nie Wojciechowski. Przepraszam. Wiedzałem o kogo chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robi Re: A co na to Rysiu Mbewe? IP: 62.233.197.* 04.08.03, 23:17 Gość portalu: , napisał(a): > Rysiu malo co z tego rozumie. Rysiu powinien skoczyc na kursy wieczorowe. > Zdaje sie, ze byla na ten temat dyskusja, nie? A co u Wojciechowskiego? Eee, Wojciechowski o niczym innym nie pisze ostatnio. Dlatego dobrze,ze ryzyko działalności rządu dostrzegają też inni, np Mbewe. On nie jest taki głupi, chociaż zdarzało mu się wypisywać bzdury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robi Kalifornia IP: 62.233.197.* 04.08.03, 23:21 Ciekawe co by Wójcikowski napisał o problemach Kaliforni? newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=7115 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: , Re: Kalifornia IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 04.08.03, 23:29 Cos Ty mi tu wkleil..... Przeciez to sa bzdury. Tutaj NIE MA BEZROBOCIA. OK? Szkoda nawet komentowac. "Liczniki gazowe odczytuje", po prostu paranoja... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robi Re: Kalifornia IP: 62.233.197.* 04.08.03, 23:34 Gość portalu: , napisał(a): > Cos Ty mi tu wkleil..... > > Przeciez to sa bzdury. Tutaj NIE MA BEZROBOCIA. OK? > > Szkoda nawet komentowac. "Liczniki gazowe odczytuje", po prostu paranoja... Spójrz na autorów artykułu - wymyślili to jak ten gościu z NYT? "Andrew Murr, Jennifer Ordonez Współpraca Brad Stone, San Francisco; Jamie Reno, San Diego" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: , no pewnie, ze wymyslili. IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 05.08.03, 00:19 Nie moge sluchac takich glupot. Byc moze sa jacys bezrobotni co im sie dupy nie chce ruszyc i poszukac pracy. Albo kompletnie nie chce im sie uczyc. Dam ci ponizej kilka aktualnych ogloszen (fragmenty) z internetu: "We have an existing PHP/MySQL ecommerce portion of our site. We need an experienced PHP coder to help add new products to this existing site and enable it (or show us) how best to run daily reports from the PHP database or to dump those PHP reports to a local Access DB." ********************************************************** "I am looking for a Java developer with experience using JDBC, Microsoft SQL Server, Weblogic 7.0, EJB 2.0 and most importantly familiarity with Jakarta Struts and the MVC architecture for a 3 month contract." *********************************************************** " I am looking for a FreeBSD/Linux/Unix expert to help setup a web site and virtual server hosting system. I want you to recommend hardware/software then help me set it up, documenting each step, then you maintain it for a while while documenting this, then I will take over. I plan on starting with a single server (maybe one for backup too) that can host 20 low traffic sites but will be able to expand to host as many sites as possible on the server. I want to offer web hosting, virtual server hosting, PHP, MySQL, Frontpage. I also want to be able to throttle the bandwidth so as to not charge for those who use too much." *********************************** "A leading Internet solutions provider with Fortune 500 clients is conducting a confidential search for a full-time Senior Database Administrator. The organization offers traditional benefits (i.e. subsidized medical/ dental insurance, 401(k) plan and match, paid vacation, etc...) and a casual, team- based environment. To qualify for candidacy, applicants must meet the following skill requirements: · MS SQL Server 2000 experience · Database design skills · Ability to write complex, transactional stored procedures · Ability to design and execute DTS packages · Experience with performing backup and recovery procedures · Ability to do database performance tuning and diagnostics · Experience working with ERwin · MCDBA certification · Strong communication/ presentation skills · Ability to support multiple projects and teams simultaneously · Ability to take initiative and work independently · Oracle and DB2 experience a plus · A minimum of four-years of relative work experience expected" ****************************************************************** We are a leader in the financial services industry in Southern California. For the past 10 years we have been growing extremely fast. With our growth we have developed the need for a Senior Lead Developer to help up us with our current projects. As a Senior Lead Developer you will be responsible for the design and architecture of B2C internet applications. You will be working with two teams in a mentoring development role over 11 programmers. You will be handling a lot of mainline development and subsystem design integration for 15 divisions of our company. Candidate must have a strong background in C#, ASP.NET, VB.NET, OO design (C++, Java), XML, XSL, SQL 2000. Minimum 5 years experience. Good communication skills are a must and the ability to handle a lead role is very important. Pluses include any background with IIS, VB, and ASP. ************************************************************************* Takich ogloszen sa DZIESIATKI!!!!!! Nawet nie chce mi sie ich kopiowac. Najlepiej to jak sie pisze o LA z NY. Sluchajcie, z Nowego Yorku nawet Delaware nie widac. A co dopiero deficytu w CA. Przeciez wystarczy wejsc na strone LA Times i masz taka mase ofert, ze mozg w miejscu staje. Jak ktos pisze w Polskim wydaniu Newsweeka o amerykanskim bezrobociu, to od razu ze wzruszenia musze sobie tequili golnac, bo ogolnie takie teksty sa oslabiajace. Taki pacan, jeden z drugim programista jak z kurzej dupy traba, zamiast napisac odpowiednie resume chodzi i... liczniki gazowe sprawdza. Po prostu slabo sie robi jak sie to czyta. Amerykanie. Kurna. Pacan jeden. Na ciezarowki go poslac, to se zarobi ze 60 patoli rocznie bez przeszkolenia. Idiota. Pelno ogloszen, ze kierowcow szukaja. Przekwalifikowac sie musi. Zgroza. Mam jednego znajomego. Chlopak ma ze 30 i pare lat. Nie umie ANI SLOWA PO ANGIELSKU. I ma prace jako kierowca ciezarowki za 35.000 rocznie. Zaczal w styczniu tego roku, a przyjechal do USA z Bulgarii po wygraniu zielonej karty w losowaniu. On nawet NIE UMIE MOWIC a co dopiero takiego porownywac z programista po wyzszych studiach i to do tego native speakerem. Czy ja sie wyrazam jasno? Czy jeszcze mi tu bedziesz glodne kawalki sprzedawal o jakims bezrobociu? Programisci!!! Wstyd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emes Re: Sadowski IP: *.studiokwadrat.com.pl 05.08.03, 09:44 Gość portalu: jacek2 napisał(a): > Gość portalu: robi napisał(a): > > > Czytałem w wersji papierowej. Sadowski to dobry ekonomista. Ostatnio w TVN > 24 > > mówił coś o jakiejś katasrofie finansowej, niby z powodu wzrostu długu > > publicznego, czy jakoś tam... Ale kto go tam słucha. > Na razie sie nie slucha tego typu katastroficznych opinii! Lecz wkrotce do > mozdzkow rzadacych i rzadzonych dotrze bolesna prawda ze nie mozna wiecznie zyc > > na kredyt!!!(Socjalizm wiecznie zywy?!) Dokladnie zlewam to czy waaadza zrozumie to czy nie - maja dzialac w zgodzie z glosem ekonomistow. Mnie interesuje, ze jak tak dalej pojdzie to ja moge pojsc z torbami. Bo sprezyna przedsiebiorczosci sie wykreca!!! Ale to wymaga "podpadniecia" ludowi pracujacemu miast i wsi. A lud tego nie wybaczy - przez lata waaadza wmawiala mu, ze wszystko jest ok... Odpowiedz Link Zgłoś