Dodaj do ulubionych

polecam do czytania w sobotniej Rzepie !

IP: *.IOd.krakow.pl 04.08.03, 09:47
świetny artykuł w Rzepie i polecam gorąco do czytania !!

www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030802/publicystyka/publicystyka_a_2.html

jak politycy ograniczaja wolnosc gospodarczą !!
Obserwuj wątek
    • Gość: emes Nic dodac - nic ujac IP: *.studiokwadrat.com.pl 04.08.03, 13:39
      Szkoda, ze nam "szaraczkom" waaaaadza pozostawila tylko taki zakres faktycznej
      wolnosci, ze co najwyzej mozemy sobie pogadac na forum...

      A jezeli chodzi o wolnosc to na tym forum jest watek o odebraniu koncesji
      jakiejs stacji radiowej. Uczestnicy forum przescigaja sie w wymyslaniu waznych
      powodow do istnienia tej stacji. I WSZYSTKIM umyka najwazniejsze (poruszone
      zreszta przeze mnie - bez odzewu) - po co sa koncesje! I po co jest KRRiTV!


      Moze tak naprawde to wiekszosc ludzi nie potrzebuje wolnosci? Smutne...
      • Gość: , to trzeba wkleic. IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 04.08.03, 20:45
        Bo tam archiwum platne jest. I za tydzien link przestanie dzialac.
        A artykul jest swietny. Swieta prawda. "Polska nierzadem stoi."

        "Lata transformacji to okres ograniczania wolności w gospodarce
        Nie brać sloganów za rozwiązania
        ANDRZEJ SADOWSKI

        Polska była lepsza niż Irlandia. Osiągaliśmy przez kilka kolejnych lat 5 - 7
        procent rejestrowanego wzrostu gospodarczego, i to bez zagranicznej pomocy. Do
        tej pory wśród elity nie tylko politycznej nie ma cienia zrozumienia dla tego
        niewątpliwego polskiego cudu gospodarczego początku lat 90. To, że w roku 2003,
        piętnaście lat po wejściu w życie ustawy o działalności gospodarczej,
        konstytucji polskiej przedsiębiorczości, pojawia się kwestia projektu ustawy o
        wolności gospodarczej, jest jednoznacznym dowodem, iż wolność ekonomiczna w
        naszym kraju została skrępowana i zablokowana.


        Przełom lat 80. i 90. był okresem fenomenu wolności, zwłaszcza ekonomicznej. Ta
        polityczna była ograniczona kontraktowym Sejmem i niepisanymi porozumieniami.
        Ekonomiczna zaś eksplodowała dając ujście polskiej zaradności,
        przedsiębiorczości, determinacji i woli pracy na własny rachunek i własne
        ryzyko. Była jak pustynna rzeka, która po intensywnych opadach gwałtownie
        zapełnia wyschnięte koryto i wylewa na spękaną i wysuszoną ziemię.

        Upadek dawnego systemu, a wraz z nim właściwych dla niego grup interesów, branż
        i sektorów, stworzył niepowtarzalną historycznie sytuację dla niemal fizycznej
        materializacji wolności ekonomicznej. Urzeczywistniła się ona w niemal dwóch
        milionach prywatnych przedsiębiorstw powstałych z woli i wysiłku ich
        właścicieli. Dała owoce w postaci 5 - 6 milionów nowych miejsc pracy,
        powstałych w tych przedsiębiorstwach. Nie wymagali oni dotacji, oczekiwali
        tylko, aby im nie przeszkadzano.

        Niestety, natura systemu politycznego, który zaczął się kształtować, była wroga
        nie tylko dla wolności ekonomicznej. Prof. Wiktor Osiatyński stwierdza, że
        powstawał ustrój - tworzony zgodnie przez dawną opozycję i odchodzący reżim -
        który nie miał żadnych mechanizmów ograniczających rozprzestrzenianie się
        zakresu władzy. Od początku brak było uświadomionej konieczności stworzenia
        takiego ładu instytucjonalno-prawnego, który stawiałby granicę interwencji
        władzy w życie ekonomiczne i prywatne obywateli. Politycy tkwili mentalnie w
        systemie, który formalnie zajmował się wszystkim i nie znał dla siebie
        ograniczeń. Paradoksalnie, dotyczy to także tych, którzy przeciwko temu
        systemowi występowali.

        Miało to brzemienne konsekwencje dla współczesnej historii Polski, także dla
        przedsiębiorczości. Hernando de Soto w studium anatomii systemu jednego z
        krajów Ameryki Łacińskiej napisał, że podstawą rozwoju nie są osiągnięcia
        natury czysto ekonomicznej. Są one w istocie wtórne, gdyż nie można nimi
        wytłumaczyć, dlaczego w jednych krajach ludzie mają więcej inicjatywy,
        skłonności do oszczędzania i inwestowania, a ich wysiłki są bardziej efektywne
        niż w innych. Przyczyna jest zawsze ta sama, niezależnie, czy to Ameryka,
        Białoruś, czy Unia Europejska. Jest nią obowiązujący system instytucjonalno-
        prawny i zasady, na których się on opiera. Naprawdę nie jest ważne, kto
        sprawuję władzę, ale jaki jest zakres tejże władzy nad nami. Niezależnie od
        kolejnych rządowych koalicji oraz deklaracji, że przychodzą do władzy,
        aby "zwrócić nam wolność", zakres wolności ekonomicznej w Polsce ulegał
        ograniczeniu. Powstało sporo opracowań, które starały się uchwycić ten proces.
        Nie do końca da się go przeliczyć na "sztuki" koncesji, licencji, zezwoleń,
        kontyngentów, zwłaszcza że pod tymi nazwami kryło się czasami coś zgoła
        gorszego.

        Nikt nie może być pewien....

        W dziesiątą rocznicę Okrągłego Stołu jego uczestnicy oddawali się wspomnieniom.
        Wielu z nich mimowolnie potwierdziło to, że tak naprawdę nie wiedzieli, jak ma
        wyglądać ustrój polityczny, a tym bardziej gospodarczy III RP. Intelektualnie
        zrozumiały horyzont kończył się na samorządzie pracowniczym w
        przedsiębiorstwach państwowych. Taki brak rozumienia i zrozumienia dla
        gospodarki był na początku zbawienny. Politycy zajęli się redefiniowaniem
        systemu politycznego i nadawaniem mu demokratycznych znamion. W tym momencie z
        ich woli powstawała - używając określenia prof. Wiktora Osiatyńskiego - pazerna
        klasa polityczna. Utrzymano przywileje płynące z posiadania oraz sprawowania
        władzy i stało się to podstawą do szerokiego konsensusu wśród polityków. Od tej
        chwili, parafrazując Alexisa de Tocqueville, niczyje mienie ani życie nie mogło
        być bezpieczne, kiedy obraduje parlament czy zbiera się rząd w Warszawie.

        Ograniczanie wolności w gospodarce następowało ze stosownym uzasadnieniem rodem
        z minionego systemu. Dla "naszego dobra" ówczesny, afirmujący wolny rynek, rząd
        wprowadził pierwszą poważną koncesję, która objęła rynek paliwowy. Nie jest
        ważne, czy była ona rzeczywiście pierwsza po 1988 roku. Ważne było to, że jej
        wprowadzenie, które wywołało pierwsze perturbacje w dostępie do paliw, nie
        wywołało należytych reakcji. Ten udany kontrrewolucyjny akt wobec wolnego rynku
        uzmysłowił politykom, że posiadają o wiele większą władzę, niż do tej pory
        przypuszczali. Od tego momentu żywioł polskiej przedsiębiorczości będzie
        poddany nieustannej opresji.

        Wolny rynek versus biznes

        Polska przedsiębiorczość to setki tysięcy ludzi, niekiedy nawet bez
        podstawowego wykształcenia. Wierzyli, że ciężką i uczciwą pracą odmienią swój
        los i że ich dzieci będą mogły dzięki temu kształcić się na uniwersytetach.
        Zachowanie i język polskiego przedsiębiorcy był daleki czasami od nabytego
        wyrafinowania ludzi, którzy swoją pomyślność wywiodą z bliskich kontaktów z
        dowolną władzą, aż sami się staną jej źródłem. Oni to urosną w oczach polityków
        do roli demiurgów biznesu. Takie rozumienie świata ma daleko idące konsekwencje
        i jest sprzeczne z ideą wolnego rynku, rozumianą jako porządek oparty na pracy.

        Biznesowi wolność ekonomiczna nie była potrzebna. Jego pozycja stawała się
        pewniejsza wraz z pojawianiem się regulacji i koncesji, które uwalniały od
        nieznośnego ciężaru konkurencji. Zbieżność interesów klasy politycznej w
        zwiększaniu zakresu swojej władzy, poprzez zwiększanie regulacji w gospodarce,
        i biznesu staje się podstawą dla daleko idącego zrozumienia między tymi grupami
        i ich współpracy. Politycy przyjmują i przejmują widzenie gospodarki z pozycji
        biznesu, a nie przedsiębiorcy. Teraz wreszcie rozumieją np. kwestie opłacalnego
        kursu walutowego dla zgłaszających takie żądania części biznesu. Gotowi są więc
        interweniować nie bacząc na całe społeczeństwo, którego owoce ciężkiej pracy
        mogą zostać zdewaluowane jedną polityczną decyzją.

        Działania wobec gospodarki idą dwutorowo. Dla biznesu są ulgi, zwolnienia,
        specjalne strefy ekonomiczne, dostęp do kredytów z gwarancjami skarbu państwa,
        preferencyjne warunki przy prywatyzacji czy koncesje na wyłączność. Dla rzeszy
        przedsiębiorców tworzy się coraz więcej i więcej przepisów, likwiduje się
        proste formy opodatkowania i zmusza się ich do zapewniania zbytu producentom
        kas fiskalnych. Sukcesywnie wzrasta opodatkowanie podstawowego dla nich
        czynnika rozwoju, jakim jest kapitał ludzki. Koszty pracy wzrastają do poziomu
        ok. 90 proc. płacy netto, co skutkuje trwającym do tej pory nawrotem
        bezrobocia. Zbliża się ono do poziomu z czasów Wielkiego Kryzysu, kiedy to
        osiągnęło w kulminacyjnym momencie 25 procent. Na polskiego przedsiębiorcę
        przerzuca się koszty funkcjonowania państwa. Od niedziałających sądów, w
        których nie można uzyskać ochrony kontraktowej, do systemu emerytalnego. Zmusza
        się tysiące firm do zakupu komputerów po to tylko, aby mogły obsługiwać
        wypełnianie druków i wysyłanie ich przez Internet. Niezwykle kosztowna
        komputeryzacja systemu emerytalnego ma swój nieujawniony koszt w postaci
        likwidacji wielu przedsiębiorstw i miejsc pracy, które nie mogły sprostać tym
        wymag
        • Gość: , dokonczenie IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 04.08.03, 20:47
          tym wymaganiom, i niepowstania innych, gdyż trzeba było wpierw podołać
          obowiązkom tego już quasi-orwellowskiego systemu.

          Wolność + VAT

          Żywioł przedsiębiorczości został w ten sposób wepchnięty w
          biurokratyczne "ścieżki zdrowia". Fakt ten po tylu latach został wreszcie
          uznany i potwierdzony przez polityków, stał się nawet osnową ich publicznych ni
          to deklaracji, ni to samokrytyki. Nie tylko werbalnie
          zaakceptowano "uproszczenie" systemu, ale też podchwycono koncepcję ustawy o
          wolności gospodarczej, którą zgłosił Robert Gwiazdowski na posiedzeniu Komisji
          Trójstronnej. Ustawa ta stała się już nowym sztandarem, mającym przekonać
          tracące siły i nadzieję społeczeństwo do lepszego może nie jutra, ale pojutrza.
          Jeszcze nie wywieszono tego "sztandaru wolności" na rządowych gmachach, a już
          pierwsze wypowiedzi oficjalnych czynników rozmijają się z normalnym rozumieniem
          słowa wolność. Przywrócenie wolności, jeżeli ma być realne, musi iść w parze
          nie tylko z uproszczeniem m.in. w przepisach prawa czy podatkowych, ale
          znacznie szerzej w postaci deregulacji systemu. Większa wolność jest nie do
          pogodzenia z utrzymaniem skomplikowanego i kosztownego systemu podatkowego, w
          którym nie tylko taksówkarze, ale wedle ostatnich zapowiedzi lekarze będą
          obsługiwali kasy fiskalne.

          Niewiele zmieni w obecnej sytuacji wprowadzenie imitacji czy to podatku
          liniowego, czy wolności gospodarczej. Ich fałszywy charakter stanie się
          oczywisty niezależnie od tego, że będzie się z premedytacją używało nazw do
          rozwiązań, które nimi w rzeczywistości nie są. Politycy ciągle nas próbują
          przekonać, że podejmują nadludzkie wysiłki, na których drodze staje a to wyż
          demograficzny, a to niemiecki, rosyjski czy azjatycki kryzys, a jest to po
          prostu zły system. Nie można mieć już złudzeń co do natury tego sytemu.
          Dzisiejsza klasa polityczna nie jest w stanie dokonać koniecznych i daleko
          idących ograniczeń swojej władzy, aby zwrócić nam wolność. Politycy ciągle
          próbują tego, przed czym przestrzegał Jerzy Lec; próbują symulować wolność.

          Autor jest wiceprezydentem Centrum im. Adama Smitha
          • Gość: robi Sadowski IP: 62.233.197.* 04.08.03, 21:45
            Czytałem w wersji papierowej. Sadowski to dobry ekonomista. Ostatnio w TVN 24
            mówił coś o jakiejś katasrofie finansowej, niby z powodu wzrostu długu
            publicznego, czy jakoś tam... Ale kto go tam słucha.
            • Gość: jacek2 Re: Sadowski IP: *.w81-48.abo.wanadoo.fr 04.08.03, 22:22
              Gość portalu: robi napisał(a):

              > Czytałem w wersji papierowej. Sadowski to dobry ekonomista. Ostatnio w TVN 24
              > mówił coś o jakiejś katasrofie finansowej, niby z powodu wzrostu długu
              > publicznego, czy jakoś tam... Ale kto go tam słucha.
              Na razie sie nie slucha tego typu katastroficznych opinii! Lecz wkrotce do
              mozdzkow rzadacych i rzadzonych dotrze bolesna prawda ze nie mozna wiecznie zyc
              na kredyt!!!(Socjalizm wiecznie zywy?!)
              • Gość: , Re: Sadowski IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 04.08.03, 22:32
                Sadowski to niezly zawodnik, lubie to Centrum Adama Smitha.
                Oni maja naprawde trzezwe spojrzenie na ten lez padol.

                Niestety malo jest ludzi majacych choc troche odwagi cywilnej przyznac, ze
                wolnosci gospodarczej w RP juz nie ma. Ten artykul to jest pewien pierwiosnek.
                Potwierdzam, ze zmiany zaszly zbyt daleko. To jest szokujace jak trudno obecnie
                cokolwiek w Polsce zrobic. Dobrze miec takich Sadowskich. Przydaloby sie ich
                wiecej. W dodatku do Wojciechowskich, Baldyg, Malgosi Goss itp.

                Niestety jedynie dobra rzeczy jakie zdarzaja sie wyborczej to radio Blue z
                Poznania. Musze przyznac, ze z calego tego jazgotu oni daja naprawde niezla
                muzyke. To radio + forum GW i na tym sie koncza zalety organu Michnika.

                • Gość: robi A co na to Rysiu Mbewe? IP: 62.233.197.* 04.08.03, 22:51
                  Ciekawy jest szczególnie ostatni paragraf. Coraz więcej ekonomistów zaczyna
                  otwarcie mówić o kryzysie finasowym: Sadowski, Jankowiak, Gronicki a teraz
                  Mbewe. Jakaś moda?


                  Reforma albo kryzys

                  Wicepremier Jerzy Hausner podczas wystąpienia w Sejmie przedstawił analizę
                  sytuacji gospodarczej kraju. Powiedział o ożywieniu gospodarczym, które, jego
                  zdaniem, stało się faktem oraz poinformował, że w przyszłym roku wzrost
                  gospodarczy powinien wynieść już 5 proc. Z wypowiedzi wicepremiera można
                  wnioskować, że rząd zakłada pojawienie się jakiegoś czynnika, który stanowiłby
                  siłę napędową gospodarki. Co to za czynnik - na razie nikt nie jest w stanie
                  powiedzieć.

                  Wzrost gospodarczy jest przypuszczalnie wynikiem przystosowania się podmiotów
                  do warunków recesyjnych. Zarówno przedsiębiorcy, jak i osoby indywidualne
                  przyzwyczaiły się do tego i przystosowały swoje wydatki do warunków panujących
                  na rynku. Dalsze ożywienie może być spowodowane przez czynnik niezależny od
                  tego. Może się do niego przyczynić obniżka stóp procentowych lub podatków. Na
                  razie się na to nie zanosi, więc trudno zrozumieć optymizm rządowy, czyli
                  oczekiwania, że wzrost gospodarczy wyniesie w przyszłym roku 5 proc.

                  Wzrost gospodarczy może być napędzany wydatkami rządowymi w sferze opieki
                  społecznej. Jednak oznaczałoby to dalsze zwiększenie opodatkowania. Rząd może
                  zmniejszyć opodatkowanie, ale wtedy będzie musiał szukać dodatkowych źródeł
                  finansowania swoich wydatków. Wyjściem może być zwiększenie zadłużenia
                  zagranicznego, tym bardziej, że ta forma finansowania deficytu budżetowego
                  jest mało wykorzystywana w tegorocznym budżecie. Po sześciu miesiącach
                  zagraniczne źródła finansowania deficytu budżetowego zostały wykorzystane
                  tylko w 35 proc. Oczekujemy więc wzmożonej aktywności w tym kierunku po
                  wakacjach.

                  Nie jest jednak dobrze, kiedy dług publiczny zwiększa się i w 2005 roku może
                  zbliżyć się do granicznej wartości 60 proc. PKB. Zwiększanie zadłużenia
                  zagranicznego będzie niekorzystne dla Polski, również dlatego, że w przyszłym
                  roku pojawiają się bardzo ważne wydatki jakimi są koszty obsługi długu
                  zagranicznego oraz unijna składka członkowska.

                  To co powiedział Jerzy Hausner, że „aby z końcem 2007 r. Polska spełniała
                  kryteria wejścia do strefy euro, musi zostać przedstawiony plan racjonalizacji
                  wydatków publicznych, ustawa o finansach publicznych musi likwidować
                  marnotrawstwo i uznaniowość, a wdrożenie planu ograniczania skali transferów
                  socjalnych w kilkuletniej perspektywie jest konieczne” jest bardzo poważną
                  sprawą i należy się wicepremierowi pełne poparcie polityczne i społeczne aby
                  tego dokonać. Inaczej przed Polską stanie widmo kryzysu finansowego na miarę
                  kryzysu argentyńskiego lub azjatyckiego z 1997 r.

                  Richard Mbewe

                  www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/20030804/44050/?p=newsl
                  • Gość: , Re: A co na to Rysiu Mbewe? IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 04.08.03, 23:12
                    Rysiu malo co z tego rozumie. Rysiu powinien skoczyc na kursy wieczorowe.
                    Zdaje sie, ze byla na ten temat dyskusja, nie? A co u Wojciechowskiego?
                    • Gość: , errata IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 04.08.03, 23:17
                      Rafał Wójcikowski. Nie Wojciechowski. Przepraszam.
                      • Gość: robi Re: errata IP: 62.233.197.* 04.08.03, 23:18
                        Gość portalu: , napisał(a):

                        > Rafał Wójcikowski. Nie Wojciechowski. Przepraszam.

                        Wiedzałem o kogo chodzi.
                    • Gość: robi Re: A co na to Rysiu Mbewe? IP: 62.233.197.* 04.08.03, 23:17
                      Gość portalu: , napisał(a):

                      > Rysiu malo co z tego rozumie. Rysiu powinien skoczyc na kursy wieczorowe.
                      > Zdaje sie, ze byla na ten temat dyskusja, nie? A co u Wojciechowskiego?

                      Eee, Wojciechowski o niczym innym nie pisze ostatnio. Dlatego dobrze,ze ryzyko
                      działalności rządu dostrzegają też inni, np Mbewe. On nie jest taki głupi,
                      chociaż zdarzało mu się wypisywać bzdury.
                    • Gość: robi Kalifornia IP: 62.233.197.* 04.08.03, 23:21
                      Ciekawe co by Wójcikowski napisał o problemach Kaliforni?

                      newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=7115
                      • Gość: , Re: Kalifornia IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 04.08.03, 23:29
                        Cos Ty mi tu wkleil.....

                        Przeciez to sa bzdury. Tutaj NIE MA BEZROBOCIA. OK?

                        Szkoda nawet komentowac. "Liczniki gazowe odczytuje", po prostu paranoja...
                        • Gość: robi Re: Kalifornia IP: 62.233.197.* 04.08.03, 23:34
                          Gość portalu: , napisał(a):

                          > Cos Ty mi tu wkleil.....
                          >
                          > Przeciez to sa bzdury. Tutaj NIE MA BEZROBOCIA. OK?
                          >
                          > Szkoda nawet komentowac. "Liczniki gazowe odczytuje", po prostu paranoja...

                          Spójrz na autorów artykułu - wymyślili to jak ten gościu z NYT?

                          "Andrew Murr, Jennifer Ordonez
                          Współpraca Brad Stone, San Francisco; Jamie Reno, San Diego"





                          • Gość: , no pewnie, ze wymyslili. IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 05.08.03, 00:19
                            Nie moge sluchac takich glupot. Byc moze sa jacys bezrobotni co im sie dupy nie
                            chce ruszyc i poszukac pracy. Albo kompletnie nie chce im sie uczyc.

                            Dam ci ponizej kilka aktualnych ogloszen (fragmenty) z internetu:

                            "We have an existing PHP/MySQL ecommerce portion of our site. We need an
                            experienced PHP coder to help add new products to this existing site and enable
                            it (or show us) how best to run daily reports from the PHP database or to dump
                            those PHP reports to a local Access DB."
                            **********************************************************
                            "I am looking for a Java developer with experience using JDBC, Microsoft SQL
                            Server, Weblogic 7.0, EJB 2.0 and most importantly familiarity with Jakarta
                            Struts and the MVC architecture for a 3 month contract."
                            ***********************************************************
                            " I am looking for a FreeBSD/Linux/Unix expert to help setup a web site and
                            virtual server hosting system.

                            I want you to recommend hardware/software then help me set it up, documenting
                            each step, then you maintain it for a while while documenting this, then I will
                            take over.

                            I plan on starting with a single server (maybe one for backup too) that can
                            host 20 low traffic sites but will be able to expand to host as many sites as
                            possible on the server. I want to offer web hosting, virtual server hosting,
                            PHP, MySQL, Frontpage. I also want to be able to throttle the bandwidth so as
                            to not charge for those who use too much."
                            ***********************************
                            "A leading Internet solutions provider with Fortune 500 clients is conducting a
                            confidential search for a full-time Senior Database Administrator. The
                            organization offers traditional benefits (i.e. subsidized medical/ dental
                            insurance, 401(k) plan and match, paid vacation, etc...) and a casual, team-
                            based environment.

                            To qualify for candidacy, applicants must meet the following skill
                            requirements:
                            · MS SQL Server 2000 experience
                            · Database design skills
                            · Ability to write complex, transactional stored procedures
                            · Ability to design and execute DTS packages
                            · Experience with performing backup and recovery procedures
                            · Ability to do database performance tuning and diagnostics
                            · Experience working with ERwin
                            · MCDBA certification
                            · Strong communication/ presentation skills
                            · Ability to support multiple projects and teams simultaneously
                            · Ability to take initiative and work independently
                            · Oracle and DB2 experience a plus
                            · A minimum of four-years of relative work experience expected"

                            ******************************************************************

                            We are a leader in the financial services industry in Southern California. For
                            the past 10 years we have been growing extremely fast. With our growth we have
                            developed the need for a Senior Lead Developer to help up us with our current
                            projects.

                            As a Senior Lead Developer you will be responsible for the design and
                            architecture of B2C internet applications. You will be working with two teams
                            in a mentoring development role over 11 programmers. You will be handling a lot
                            of mainline development and subsystem design integration for 15 divisions of
                            our company.

                            Candidate must have a strong background in C#, ASP.NET, VB.NET, OO design (C++,
                            Java), XML, XSL, SQL 2000. Minimum 5 years experience. Good communication
                            skills are a must and the ability to handle a lead role is very important.
                            Pluses include any background with IIS, VB, and ASP.

                            *************************************************************************


                            Takich ogloszen sa DZIESIATKI!!!!!!

                            Nawet nie chce mi sie ich kopiowac. Najlepiej to jak sie pisze o LA z NY.
                            Sluchajcie, z Nowego Yorku nawet Delaware nie widac. A co dopiero deficytu w CA.

                            Przeciez wystarczy wejsc na strone LA Times i masz taka mase ofert, ze mozg w
                            miejscu staje.

                            Jak ktos pisze w Polskim wydaniu Newsweeka o amerykanskim bezrobociu, to od
                            razu ze wzruszenia musze sobie tequili golnac, bo ogolnie takie teksty sa
                            oslabiajace.

                            Taki pacan, jeden z drugim programista jak z kurzej dupy traba, zamiast napisac
                            odpowiednie resume chodzi i... liczniki gazowe sprawdza. Po prostu slabo sie
                            robi jak sie to czyta. Amerykanie. Kurna. Pacan jeden.

                            Na ciezarowki go poslac, to se zarobi ze 60 patoli rocznie bez przeszkolenia.
                            Idiota. Pelno ogloszen, ze kierowcow szukaja. Przekwalifikowac sie musi.
                            Zgroza. Mam jednego znajomego. Chlopak ma ze 30 i pare lat. Nie umie ANI SLOWA
                            PO ANGIELSKU. I ma prace jako kierowca ciezarowki za 35.000 rocznie.
                            Zaczal w styczniu tego roku, a przyjechal do USA z Bulgarii po wygraniu
                            zielonej karty w losowaniu. On nawet NIE UMIE MOWIC a co dopiero takiego
                            porownywac z programista po wyzszych studiach i to do tego native speakerem.

                            Czy ja sie wyrazam jasno?

                            Czy jeszcze mi tu bedziesz glodne kawalki sprzedawal o jakims bezrobociu?


                            Programisci!!! Wstyd.



              • Gość: emes Re: Sadowski IP: *.studiokwadrat.com.pl 05.08.03, 09:44
                Gość portalu: jacek2 napisał(a):

                > Gość portalu: robi napisał(a):
                >
                > > Czytałem w wersji papierowej. Sadowski to dobry ekonomista. Ostatnio w TVN
                > 24
                > > mówił coś o jakiejś katasrofie finansowej, niby z powodu wzrostu długu
                > > publicznego, czy jakoś tam... Ale kto go tam słucha.
                > Na razie sie nie slucha tego typu katastroficznych opinii! Lecz wkrotce do
                > mozdzkow rzadacych i rzadzonych dotrze bolesna prawda ze nie mozna wiecznie
                zyc
                >
                > na kredyt!!!(Socjalizm wiecznie zywy?!)


                Dokladnie zlewam to czy waaadza zrozumie to czy nie - maja dzialac w zgodzie z
                glosem ekonomistow. Mnie interesuje, ze jak tak dalej pojdzie to ja moge pojsc
                z torbami. Bo sprezyna przedsiebiorczosci sie wykreca!!!

                Ale to wymaga "podpadniecia" ludowi pracujacemu miast i wsi. A lud tego nie
                wybaczy - przez lata waaadza wmawiala mu, ze wszystko jest ok...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka