nicol1112
16.06.08, 09:28
Wiele się o nich mówi i pisze. Ich zadaniem jest rzekomo integracja pracowników, lepsze ich wzajemne poznanie się. Ale tak naprawdę, moim zdaniem, takie imprezy przynoszą więcej szkody niż pożytku dla samych pracowników, a zwłaszcza dla ich rodzin czy partnerów. Nie piszę tu o spotkaniach, w których uczestniczą całe rodziny.
Szefowie firm, według mnie specjalnie, kierując się swoim, wąsko rozumianym interesem, często organizują takie spotkania tylko dla pracowników. Najpierw z nich wyciskają siódme poty, a później wręcz zmuszają do takiego wyjazdu. Dla nich kosztem (zresztą odliczonym) są tylko pieniądze. Czy jest z tego zysk? Wątpię, ale nie jestem specjalistką.
Konkrety: moja koleżanka pracuje w CKH KBSA w Lublinie, utworzonym niedawno (2-3 lata). Pracuje tam jakieś 100 osób. Corocznie mają imprezę integracyjną. Większość kadry to młodzi ludzie, część jeszcze na studiach, sporo dopiero co po ślubie, narodzinach dziecka itd. Program imprezy jest prosty: zbierają tych ludzi bezpośrednio po pracy do autobusów, wiozą gdzieś do hotelu, a tam już wszystko gotowe: tony jedzenia, morze alkoholu, dyskoteka. Na zakończenie zawody sportowe. Wszystko za darmo i bez limitów. Ludzie są zmęczeni, więc pragną relaksu. Wypity alkohol uderza do głowy i ... różne rzeczy się dzieją. Świeżo upieczony mąż (albo z dłuższym stażem) czy żona całuje się z kolegą czy koleżanką z pracy, inni składają sobie różne propozycje itd. Przykładów jest więcej, bardziej drastycznych. Hulaj dusza, hulaj wola! Przecież od tego jest integracja ... bez rodzin. Nikt się nie dowie, zespół się zintegrował, zawiązały się nowe sympatie, romanse. Wspólne tajemnice też integrują! Cel został osiągnięty. A kierownictwo patrzy gdzieś z boku i się cieszy. Smutne, ale prawdziwe. Czysta, socjopatyczna manipulacja!
Może żony i mężowie powinni się wzajemnie wymienić informacjami na temat tego, co się tam działo? A może, i pewnie tak pozostanie, udawać, że się nic nie stało. Po polsku, po katolicku, zamieść brudy pod dywan. Przecież mnie to nie dotyczy. Jesteście pewni? Ja bym nie była!
PS. Jeśli interesuje Was co się działo z waszymi mężami / żonami, mogę niektórym udzielić informacji.