Dodaj do ulubionych

Te niegrzeczne rynki finansowe...

IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 23.10.03, 22:30
Byłoby nudno pisać o zbliżającej się burzy, gdyby nie takie pocieszne
wypowiedzi. - No, no dzieci, prosze się grzecznie zachowywać, bo dam klapsa.
I on podobno jest profesorem!

"2003.10.23 15:35
Hausner krytykuje i przestrzega
Wicepremier Jerzy Hausner ostro skrytykował uczestników rynków finansowych,
które ostatnio bardzo nerwowo reagują na wzrost zadłużenia państwa, co
przekłada się na spadek wartości złotego. Zdaniem wicepremiera osłabienie
złotego nie może być powodem do paniki."

www.money.pl/pieniadze/wiadomosci/20031023/49303/
Obserwuj wątek
    • Gość: , A czego sie spodziewales???? IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 24.10.03, 02:42
      Czy ty naprawde myslisz, ze stopy pozostana niezmienione przy takim deficycie?

      Najnizsze stopy to juz macie ZA SOBA.

      Zreszta moje poglady znasz dobrze. Jak dotad wszystko sie sprawdza.
      Miesiac w te czy we wte nie gra roli.
      • Gość: robi Re: A czego sie spodziewales???? IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 24.10.03, 19:32
        Czesto rozmawiam z dilerami walutowymi i ci od miesięcy mówili mi to samo:
        złoty będzie się umacniał. Teraz bardziej się asekurują - mówią,ze wszystko
        jest mozliwe. Dobre nie? Radza kupowac opcje - czyli, po ludzku, ubezpieczenie
        od ryzyka kursowego. Próbuję od miesięcy ostrzegqć tych naszych pustogłowych
        menadzerów, ale ci zwracają uwagę tylko na koszty operacyjne (tzn wolą
        zwalniać ludzi). Poza tym uwierzyli dilerom i ekonomistom. Ubezpieczenie od
        ryzyka kursowego uważali za zbędny wydatek. A dziś płaczą, że straty na
        rónicach kursowych wielokrotnie przekraczają koszty zakupu np. opcji. Jak duże
        trzeba ponieść straty, zeby wreszcie zmądrzec?
        • humbert.humbert Serio? 24.10.03, 19:33
          Serio, tam siedza tacy durnie? A moze mowia co innego niz robia?
          • Gość: robi Re: Serio? IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 24.10.03, 19:48
            humbert.humbert napisał:

            > Serio, tam siedza tacy durnie? A moze mowia co innego niz robia?

            Nie, bo mam sprawozdania finansowe, tych, którzy "oszczędzali". Czy wjechałbyś
            na ulice nowym samochodem bez AC? Zresztą zabezpieczanie ryzyka kuroswego to
            coś lepszego niż AC. Przy odrobienie umiejetności i szcześcia można nawet
            nieźle zarobić. Na szczęscie sa też tacy, co to zrozumieli.

        • Gość: , Re: A czego sie spodziewales???? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 24.10.03, 19:34
          "Czesto rozmawiam z dilerami walutowymi i ci od miesięcy mówili mi to samo:
          złoty będzie się umacniał."

          No nie! Ja ci mowilem, ze bedzie spadek. A uparte i pustoglowe biura analytyczne
          z Warszawy jak zwykle wiedza lepiej. I popatrz, jak zwykle mniejszosc ma racje.
          • Gość: robi Re: A czego sie spodziewales???? IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 24.10.03, 19:52
            Gość portalu: , napisał(a):


            > No nie! Ja ci mowilem, ze bedzie spadek. A uparte i pustoglowe biura
            analytyczne z Warszawy jak zwykle wiedza lepiej. I popatrz, jak zwykle
            mniejszosc ma racje.

            No trudno zebym się powoływał na jakiegoś anonimowego gościa z Kaliforni. Do
            dzisiaj nie rozumiem "referendalnego optymizmu" wielu ekonomistów. Bodajże raz
            tylko widziałem zaniepokojenie. Pamiętasz ten urywek raportu, który ci
            przesłałem parę miesięcy temu?
            • Gość: , pamietam IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 24.10.03, 20:21
              a pamietasz, jak nie wierzyles, ze moze byc gorzej?
              wydawalo Ci sie, ze wszystko bedzie cacy.
              "wszystko sie jakos ulozy"
              "mnie to nie dotyczy"



              • Gość: robi Re: pamietam IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 24.10.03, 22:01
                Co za wybiórcza pamięć. Zacytowane fragmenty dotyczyły przecież wypowiedzi
                sttystyka, o nierównym rozwoju regionalnym po akcesji.
                A kto napisał w marcu "Scenariusz argentyński"?
          • Gość: deLUC Re: Ze sie (ten, tego) wtrace IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 12:14
            E o tym ze zlotowka bedzie sie oslabiac to ja wiem od Feezyka co najmniej od pol
            roku:)) - prorok czy cus:)? - ale mam tez pewna satysfakcje bo "chlopcy od
            konwergencji i urabiania opinii publicznej" - (R i J) dostali pstryczka w nos -
            a moze wcale nie - gdyby tak zajrzec do tych ich wewnetrznych analiz i
            dowiedziec sie co naprawde prognozowali.
            • Gość: , Re: Ze sie (ten, tego) wtrace IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 25.10.03, 22:23
              Tak, az zal d*pe sciska, ze sie to przewidziec dalo, bez zbytniego wysilku.

              Mnie osobiscie martwi postawa, ze skoro juz jest zgoda narodu na anszluss,
              to teraz juz mozna ponosic DOWOLNE koszty, bo wszystko przeciez jest
              usprawiadliwione "wejsciem". Wszystko wolno, bo kurna wchodzicie do unii!

              Czyli innymi slowy, zgodnie z wypowiedziami niektorych, po co te wszystkie
              negocjacje, uklady, umowy, skoro i tak wszystko Polska straci na rzecz sasiadow.

              70 groszy roznicy w skladce to jest realnie olbrzymia kwota.
              Gigantyczna. I nie musze chyba pisac, ze to dodatnie sprzezenie zwrotne,
              pisalem to juz tyle razy, pisalismy o tym tutaj tak dlugo, ze zostalem nazwany
              przez niektorych oszolomem. Robert o tym pisal, chwali sie teraz, ze w Marcu.
              A co za roznica? W marcu, czy w grudniu?
              Fizyk mnie martwi w tym sensie, ze o ile pamietam, to pisal, ze te wszystkie
              koszty sa usprawiedliwione i o ile sie nie myle, pisal, ze jest ZA. I zapewne
              glosowal za anszlusem. Czego nie powinno mu sie wybaczyc nigdy.

              Glosowanie na TAK jest niewybaczalne. Nie wolno bylo tak glosowac.
              A osoby, ktore teraz nie lacza ze soba faktow, nie widza przelozenia tego
              wszystkiego na kolejne ustawy, np. podatkowe, np. kurs walutowy, itp.
              to po prostu powinno sie im na zawsze odebrac prawo wyborcze.

              Cala ta aneksja to skandal. Glupota dominuje w kregach wladzy.
              Te ulotki to skandal, Kwasniewski jako prezydent panstwa z tymi swoimi
              bredniami przedreferendalnymi to jest skandal. Ja rozumiem towar reklamowac,
              ale klamac? Do tego stopnia?! Prezydent? Rany Boskie! Ludzie!

              I ja najbardziej dziwie sie tym bogatym typkom z Warszawy, jak oni moga byc
              tacy slepi, przeciez oni wszyscy wtopia na tym. Bo z malym majatkiem to sie
              jeszcze jakos ucieknie, przeliczy, wywiezie jakos, ale jak sie ma taka Tepse,
              to sie powinno troche pomyslec. Kulczyk STRACI na wejsciu do unii. Zobaczycie.
              Ciezko wtopi na tym. Jeszcze tego chyba nie widzi sam. Ale zobaczy.

              To samo dotyczy innych "tuzow". Im maja wiecej kasy i interesow, tym bardziej
              poplyna. A my spotkamy sie na tym forum pewnie za rok, jak zdrowie da i
              bedziemy narzekac, zesmy to przewidzieli w marcu.

              I co nam z tego? Co nam to da?

              Takiego procesu odwrocic sie nie da. To sie powinno walczyc, zeby nie wchodzic
              na takich warunkach. Niby jeszcze jest czas do maja. Nic sie jednak nie zmieni.
              A zlotowka spadnie dalej. Jak pisalem kiedys. O 50-70%. Nie jutro, nie za
              tydzien, a w rok. Tak bedzie. Tak sie dzieje, jak sie wladzy nie kontroluje.
              A brak kontroli to wiadomo skad sie bierze. Nie?


    • Gość: JGA Re: Moze Hausner prowokuje rynek?? IP: 5.2.1R1D* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 24.10.03, 04:38
      Obnizenie kursu waluty w warunkach wolnego rynku nie jest prostym zadaniem
      (wykluczajac ogloszenie niewyplacalnosci). Wydaje mi sie, ze wypowiedzi
      cytowane w artykule sa prowokacyjne i moga miec odwrotny skutek, czyli...
      dalsze oslabienie zlotego.
    • emes-nju Re: Te niegrzeczne rynki finansowe... 24.10.03, 09:59
      Alez oczywiscie, ze to co sie dzieje w Polsce nie jest wystarczajaca przyczyna
      do panicznej ucieczki inwestorow. Co najwyzej do przemyslanej i systematycznej
      wyprowadzki... Do Niemiec na przyklad...
      • Gość: pawel-l Re: Te niegrzeczne rynki finansowe... IP: *.com.pl 24.10.03, 10:12
        Szukanie przyczyn w zmianach indeksów w bieżących wydarzeniach jest bez sensu.
        A prowadzi tę grę cała prasa od Wall Street Journal poczynając.
        Decyduje psychologia, zaufanie, chciwość i strach. Bieżące wydarzenia to tylko
        drobne igiełki które mogą przekuć balon.
        Dlaczego Tokyo spadło o 5% ?
        Dlaczego Nasdaq wzrósł o 75% w ciągu roku ?
        Dzięki pompowaniu pieniędzy przez banki centralne inwestorzy kupowali coraz
        więcej ryzykownych papierów. Na rynku panował ogromny optymizm (chciwość) teraz
        chyba nadszedł czas na strach.
        • emes-nju Re: Te niegrzeczne rynki finansowe... 24.10.03, 10:22
          Gość portalu: pawel-l napisał(a):

          > Na rynku panował ogromny optymizm (chciwość) teraz
          > chyba nadszedł czas na strach.


          I sa po temu przyczyny!

          Zaufanie inwestorow buduje sie latami, a traci sie je blyskawicznie. Wystarczy
          np. radosnie pompowac deficyt karmiac SPECJALISTOW (!) uspokajajacymi gadkami,
          ze jest cacy. Tylko, ze specjalisci wola prawde (deficyt jest, ale robimy to i
          to, zeby go ograniczyc - robimy, a nie planujemy to w blizej nieokreslonej
          przyszlosci!), a nie takie kocopaly jak wypowiedzi naszych elyt!!!
    • Gość: BRvUngern-Sternber Nie jest dobrze ale ta panika jest absurdalna... IP: *.man.lodz.pl / *.man.lodz.pl 24.10.03, 14:21
      Czy ktos tu mysli?,,Inwestorzy'' uciekali a wzrost gospodarczy byl coraz
      wyzszy.W zwiazku z tym powinnismy sobie zyczyc aby jeszcze wiecej ich
      ucieklo.To samo z tzw. ,,oslabieniem'' zlotego.Wyniki handlu zagranicznego
      poprawiaja sie.Jest jeszcze olbrzymi deficyt ale jest nadzieja.Tylko czlowiek
      niespelna rozmumu cieszylby sie przy takim bezrobociu z ,,silnego
      pieniadza.Niestety takich nie brakuje.Bezrobocie po raz pierwszy nie wzroslo
      mimo ze jest KOLOSALNE.TYLKO KOMPLETNI DURNIE MOGLIBY TWIERDZIC ZE SYTUACJA
      GOSPODARKI SIE POGARSZA.Oczywiscie nie bedzie szybkiego wzrostu gospodarczego.I
      to nie dlatego ze ,,inwestorzy uciekaja'' ale dlatego ze stopy % sa wysokie i
      od BARDZO WIELU MIESIECY NIE BYLY OBNIZANE a to chlodzi gospodarke,JUZ MAMY
      EFEKTY.Wzrost gospodarczy nie przyspiesza.W III kw. byl 3,8 a w IV kw szacuje
      sie go tylko na 4%.I nie ma nadziei na przyspieszenie przy takich stopach.
      Oczywiscie czym innym jest sytuacja budzetu.Budzet w rekach komuny NIGDY nie
      bedzie dobry.To chyba oczywiste.Co do zakupu obligacji to niewatpliwie miala
      miejsce proba wymuszenia na rzadzie wyzszych stop % obligacji.Trudno to
      pochwalic NAWET JESLI WIADOMO ZE RZAD MILLERA JEST KATASTROFALNY DLA KRAJU...
      A co do Hausnera to jest on duzo slabszy koncepcyjnie od Kolodki i ma duze
      braki jesli chodzi o wiedze ekonomiczna( byl na przyklad przekonany
      ze ,,liberalizacja kodeksu pracy'' przyspieszy wzrost gosp.:O))).Coz jaki
      premier taki Hausner...
      • emes-nju Powinienes doktoryzowac sie na tym, cos napisal! 24.10.03, 14:31
        • mr_watchman A po wydrukowaniu będzie można się tym podcierać 24.10.03, 15:11
          • emes-nju Re: A po wydrukowaniu będzie można się tym podcie 24.10.03, 16:45
            Nie ryzykowalbym. Szczegolnie jak wydrukowalby to na papierze foto - takim
            blyszczacym.

            Mozna pobrudzic sobie kolnierzyk od koszuli :-)))
            • edek40 Re: A po wydrukowaniu będzie można się tym podcie 24.10.03, 18:36
              Spoko. Wydrukuje sie na tym co, bedzie. Na okolo cos typu papieru z dawnej (i
              nieodzalowanej) Trybuny Ludu.
        • Gość: Strzelec Re: Powinienes doktoryzowac sie na tym, cos napis IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.10.03, 06:46
          Wypowiedzi BRvUngern-Sternber Bloomberga to jednak zawsze bardzo zabawny
          folklor...tak sie mozna z kazdej niemal usmiac...
          • emes-nju Jakos mnie to nie smieszy 27.10.03, 14:51
            Gość portalu: Strzelec napisał(a):

            > Wypowiedzi BRvUngern-Sternber Bloomberga to jednak zawsze bardzo zabawny
            > folklor...tak sie mozna z kazdej niemal usmiac...


            Nie smiesza mnie jego wypowiedzi bo jest reprezentatywny. I pikus, ze dla
            spoleczenstwa - problem w tym, ze jest reprezentatywny rowniez dla naszych
            elyt. Elyt politycznych, ktore nie boja sie i nie wstydza glosno mowic o tym,
            ze nie znaja sie na ekonomii, i ze maja ekonomie w d...!
          • Gość: BRvUngern-Sternber Nic wiecej nie jestescie w stanie wydusic? IP: *.bg.am.lodz.pl 27.10.03, 18:58
            Wasze mozliwosci koncza sie na przepisywaniu ,,Wprost''???
            • emes-nju Re: Nic wiecej nie jestescie w stanie wydusic? 29.10.03, 12:55
              Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

              > Wasze mozliwosci koncza sie na przepisywaniu ,,Wprost''???


              Oprocz przepisywanie my jeszcze ROZUMIEMY co tam napisano.
    • wolo Re: Te niegrzeczne rynki finansowe... 24.10.03, 21:49
      Tak to bardzo dobry przykład w jaki sposób obecna ekipa traktuje rynki
      finansowe. Wypowiedzi tego typu było ostatnio więcej i wszystkie miały jeden
      skutek - dalszą wyprzedaż złotego i obligacji.

      Na szczęście rynki finansowe nie są instrumentem w rękach polityków. Gościu,
      który jest zadłużony po uszy i chce więcej pożyczyć mówi do aktualnych i
      potencjalnych wierzycieli "chyba rzeście powariowali z tymi stopami dlaczego
      tak drogo!" - to zupełny absurd. Hausner zachowuje się jak niegrzeczny klient,
      który nieźle narozrabiał i awanturuje się w banku, że nie chcą mu dać kredytu,
      Zabezpieczenia coraz gorsze i WIARYGODNOŚĆ coraz mniejsza - to jest ten powód
      panie Hausner. Niestety prawda jest taka, że rząd jest NIEWIARYGODNY. Mamy
      kolejnego ministra finansów i kolejny program naprawy finansów publicznych.
      Nowy program zakłada że możemy przejść przez konstytucyjne progi. Czy to tak
      trudno zrozumieć?
      Oprócz kwestii czysto finansowych, które są dla rynków najważeniejsze,
      wiarygodność tego rządu jest niska także z innych powodów - jakubowskie,
      sobotki, łapińskie, katastrofalnie niskie poparcie itd. - długo na to
      pracowaliście. Nikt nie chce pożyczać SLD na nowe wybory i nową kadencję. Nie
      jest to kwestia tego, że jest to SLD - to samo spotka każdy inny rząd bez
      spójnego programu naprawy finansów i który się tak prowadzi.

      Na razie pewien punkt krytyczny został już przekroczony i maszyna powoli się
      rozpędza - gdzie się to wszyskto skończy trudno powiedzieć. Kilka dni temu
      jeszcze skłonny byłem się zgodzić, że jakieś uspokajające wypowiedzi NBP czy
      czołowych ekonomistów mogłyby coś pomóc - teraz wierzę w to coraz mniej.
      Coraz bardziej wydaje mi się, że nadciągającą katastrofę powstrzyma tylko
      podwyżka stóp (coś na kształt wariantu węgierskiego). Zgadzam się zupełnie ze
      wszystkimi, którzy uważają, że nie ma makroekonomicznych podstaw do tego żeby
      stopy podnosić - ale czy jest jakieś racjonalne uzasadnienie żeby wierzyć temu
      rządowi?

      -
      • wolo Re: Te niegrzeczne rynki finansowe... 27.10.03, 12:52
        wolo napisał:

        > Na szczęście rynki finansowe nie są instrumentem w rękach polityków. Gościu,
        > który jest zadłużony po uszy i chce więcej pożyczyć mówi do aktualnych i
        > potencjalnych wierzycieli "chyba rzeście powariowali

        O żesz ty w mordę
    • Gość: 4a Re: Te niegrzeczne rynki finansowe... IP: *.library.ucsf.edu 24.10.03, 22:55

      Spox, zrobimy "deal" z Bushem, poczy, Green Al nacisnie odpowiednie guziki, a
      nasi chlopcy w zamian pojada na pustynie do Iraku szukac
      domowych "terrorystow". I kto to mowi, ze za pieniadze nie mozna kupic zycia ??
    • Gość: HAJER NIECKARZ, CZYLI W CO MY NAPRAWDĘ GRAMY??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.03, 23:10
      Robi, tak się składa, że znam się nie tylko na górnictwie (w którym nota bene
      pracuję). Ale dziś o czym innym. Najpierw cytat z gościa, którego szanuję:
      Jeśli rację ma S.Nieckarz w swoim artykule („Przegląd” nr 43 – „Mity i
      fikcje polskiej gospodarki” to w przyszłym roku wchodząc do UE zmienimy metodę
      liczenia długu publicznego. Autor twierdzi, że dług publiczny liczony metodą
      ESA 95 w 2002 roku wynosił w stosunku do PKB: we Włoszech 106,7 proc., w Belgii
      105,8 proc., w Grecji 104.7 proc., w Niemczech 60,8 proc., na Węgrzech 56,3
      proc. a w Polsce 41,6 proc. Mało tego, gdyby projekt budżetu w obecnym
      kształcie został zatwierdzony to w tym roku zadłużenie w stosunku do PKB
      wyniosłoby 44,8 proc., a w następnym 47.5 proc.. Poziomy zagrożenia to 55 i 60
      procent. Aż nieprawdopodobne się wydaje, żeby S.Nieckarz miał rację, bo jeśli
      ma to by znaczyło, że wszyscy wszystkich oszukują i opowiadają o nieistniejącym
      kryzysie (co nie znaczy, że wydatków nie trzeba ograniczać)."
      Cały tekst Nieckarza wklejam poniżej:

      Stanisław Nieckarz

      "Mity i fikcje polskiej gospodarki"

      Na upowszechnianiu opinii, że znaleźliśmy się na skraju kryzysu finansowego,
      zyskuje najbardziej kapitał spekulacyjny

      W ostatnim okresie malowany jest medialny obraz Polski jako kandydata na
      bankruta finansowego. Upowszechniane opinie, zawsze tych samych sześciu
      analityków banków zagranicznych, czterech członków Rady Polityki Pieniężnej
      oraz związanych z nimi "niezależnych ekonomistów", nie pozostawiają żadnych
      wątpliwości - znaleźliśmy się na skraju kryzysu finansowego. Różnice w ocenach
      sprowadzają się tylko do tego, kiedy on wybuchnie - już w przyszłym roku czy
      może trochę później. Ważne, aby wywołać odpowiednie wrażenie w świecie,
      potrzebne do utrzymania niskiej ceny albo inaczej - wysokiej zyskowności
      naszych obligacji skarbowych, a dobrą okazję do tego tworzy rosnący dług
      publiczny.

      Granice długu

      Państwowy dług publiczny na koniec bieżącego roku może przekroczyć 400 mld zł
      (około jednej trzeciej tej sumy stanowi przeliczony na złote dług zagraniczny).
      Sama suma długu, chociaż wydawałaby się na pierwszy rzut oka potężna, jeszcze o
      niczym nie świadczy. Dopiero po porównaniu z wartością PKB można oceniać jego
      poziom. W naszym przypadku owe 400 mld zł stanowi blisko 50% PKB. W przyszłym
      roku dług publiczny - oprócz normalnego sfinansowania bieżącego deficytu
      budżetowego - zwiększy się o niespłacone w poprzednich latach zobowiązania,
      między innymi wobec otwartych funduszy emerytalnych oraz z tytułu rozchodów na
      prefinansowanie związane z wykorzystaniem środków unijnych. Z tego powodu
      relacja długu do PKB może osiągnąć 53% PKB.
      W teorii i praktyce nie ma jednego, powszechnie uznawanego poziomu długu
      publicznego. Zależy to od wielu czynników, np. poziomu rozwoju gospodarczego i
      jego tempa, sytuacji społeczno-politycznej, wysokości inflacji, wewnętrznych i
      zewnętrznych stóp procentowych. W Polsce, co należy do rzadkości, konstytucja
      określiła arbitralnie, że dług publiczny nie może przekroczyć 60% PKB, a jeżeli
      przekroczy, budżet na następny rok musi być bezdeficytowy.
      Suma długu publicznego oraz deficytu finansów publicznych jest u nas trochę
      inaczej liczona niż w krajach UE (np. u nas liczy się metodą kasową, w UE -
      memoriałową). Unijną metodę liczenia powinniśmy zastosować już w przyszłym
      roku. Przeliczony na metodę UE (tzw. ESA 95) poziom naszego długu publicznego
      na tle innych krajów wygląda następująco:
      Według projektu budżetu na rok przyszły nasz dług publiczny (w ujęciu ESA 95)
      wyniósłby w 2003 r. 44,8% PKB, a w 2004 r. 47,5%.

      Po wielkiej wyprzedaży

      Dlaczego po 2001 r. nastąpił wyraźny wzrost długu publicznego? Na pewno nie
      tylko z powodu rosnącego deficytu finansów publicznych. Są też inne, mniej
      zauważalne powody.
      Wzrost długu publicznego dotyczy głównie części krajowej. W latach 1998-2000
      suma rocznych deficytów budżetu państwa wynosiła 41,2 mld zł, a przyrost długu
      krajowego skarbu państwa był mniejszy i wyniósł 24,8 mld zł. Stało się tak
      dzięki sprzedaniu w tych latach najbardziej dochodowych i cennych dla
      gospodarki aktywów skarbu państwa (m.in. w Pekao i innych bankach, PZU,
      Telekomunikacji Polskiej itp.). Wpływy ze sprzedaży finansowały głównie
      deficyty budżetowe i zmniejszały tym samym sumę długu publicznego.
      Sprzedawano szybko i tanio bez szczególnej logiki ekonomicznej. W ogóle nie
      brano pod uwagę wykorzystania prywatyzacji jako drogi rozbudowy potencjału
      gospodarczego sprzedawanych podmiotów, a tym samym jako źródła większych
      dochodów budżetowych na przyszłość. Okazało się, że po sprzedaży tych większych
      dochodów nie ma, a raczej jest ich mniej.
      Ponieważ atrakcyjnych aktywów skarbu państwa nie pozostało już wiele do
      sprzedaży, głównym źródłem finansowania deficytu budżetowego - podobnie zresztą
      jak w innych krajach - staną się skarbowe papiery dłużne. Stąd wzrost długu
      publicznego jest już i będzie nieuchronny bez względu na to, jaki rząd
      kierowałby sprawami gospodarczymi kraju. Ale nominalny przyrost długu nie musi
      oznaczać wzrostu jego relacji do PKB. W przypadku wysokiej dynamiki PKB i
      zwiększania się jego globalnej wartości złotowej relacja ta może rosnąć wolno
      albo wcale nie wzrastać.

      Raj spekulantów

      Mało zauważalny jest także fakt ponoszenia bardzo wysokich kosztów obsługi
      długu krajowego, ich wpływu na saldo budżetu i kształtowanie się samego długu.
      Wydatki budżetu na obsługę długu obejmują wypłacone odsetki od oprocentowania
      bonów i obligacji skarbowych oraz innych instrumentów dłużnych. Oprocentowanie
      to zależy od kilku czynników, ale najważniejszym, o wysokim stopniu korelacji,
      są podstawowe stopy procentowe banku centralnego. Tworzą one podstawę do
      kalkulacji wysokości oprocentowania (rentowności) oferowanych do sprzedaży
      bonów i obligacji skarbowych.
      Czy podstawowa stopa procentowa jest niska, czy wysoka, zależy od tego, jak
      daleko odchyla się od wskaźnika inflacji (a więc jaka jest realna stopa
      procentowa). Podczas kadencji obecnej RPP realna podstawowa stopa procentowa
      wynosiła średniorocznie:

      1998 r. 8,6 pkt proc.,
      1999 r. 6,4 pkt proc.,
      2000 r. 7,7 pkt proc.,
      2001 r. 10,0 pkt proc.,
      2002 r. 7,0 pkt proc.,
      2003 r. (przew. wyk.) 5,5 pkt proc.

      W krajach zachodniej i południowej Europy w tych samych latach podobna realna
      stopa procentowa kształtowała się na poziomie 0-1,5 pkt proc., a czasami na
      krótko przekraczała nieznacznie 2 pkt.
      Nie znajdzie się żadnego rozsądnego uzasadnienia teoretycznego ani modelu
      ekonometrycznego, ani powodów wynikających ze specyfiki naszej gospodarki
      uzasadniających stosowanie w Polsce, i to przez wiele lat, realnych stóp
      procentowych na poziomie kilkakrotnie (3-5 razy!) wyższym niż we wszystkich
      innych krajach. Tak wysokie stopy procentowe uruchomiły ciąg negatywnych
      zdarzeń w gospodarce, których kumulacja wystąpiła w 2001 r. (spadek tempa
      rozwoju, regres w inwestycjach, wzrost bezrobocia itp.). Jednym z nich jest
      nadmierne obciążenie budżetu wydatkami na obsługę długu krajowego.
      Znaczna dysproporcja w stopach procentowych zdecydowała, że realne
      oprocentowanie naszych złotowych papierów dłużnych było kilka razy większe niż
      w innych krajach. Stały się przez to wyjątkowo zyskowne dla zagranicznego
      kapitału finansowego.
      Z szacunkowych wyliczeń wynika, że gdyby w Polsce realne stopy procentowe
      utrzymywane były na poziomie zbliżonym do innych krajów (przyjmując nawet górny
      pułap 2 pkt proc.), to wydatki budżetu na obsługę długu krajowego powinny być
      mniejsze w 1998 r. o 3,6 mld zł, w 1999 r. o 4,1 mld zł, w 2000 r. o 4,4 mld
      zł, 2001 r. o 5,5 mld zł, 2002 r. o 6,6 mld zł, 2003 r. o około 7,5 mld zł.
      Łącznie za lata 1998-
      -2003 nadmierne wydatki budżetu na obsługę długu krajowego można szacować na
      ok. 32 mld zł. O tyle też jest wyższy obecny dług publiczny. I tylko z tego
      powodu w 2004
      • Gość: HAJER Re: NIECKARZ, CIĄG DALSZY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.03, 23:17
        Łącznie za lata 1998-2003 nadmierne wydatki budżetu na obsługę długu krajowego
        można szacować na ok. 32 mld zł. O tyle też jest wyższy obecny dług publiczny.
        I tylko z tego powodu w 2004 r. budżet poniesie dodatkowe wydatki na jego
        obsługę w wysokości ok. 1,5 mld zł. Takie są skutki polityki obecnej RPP.

        Kto kupuje obligacje?

        Nieuchronny wzrost długu publicznego oraz wysoki deficyt budżetowy w 2004 r.
        wywołuje różne wątpliwości - czy uda się na jego sfinansowanie sprzedać więcej
        skarbowych papierów wartościowych, czy nie doprowadzi to do stagnacji
        gospodarczej. Wskazuje się ponadto, że kupowanie przez banki coraz więcej
        skarbowych papierów ograniczy ich możliwości udzielania kredytów dla
        przedsiębiorstw i ludności.
        Nie ma empirycznych dowodów na to (chociaż są różne teorie), że kraje o wysokim
        poziomie długu publicznego są skazane na stagnację gospodarczą, a przy niskim
        jego poziomie osiągają wysoką dynamikę rozwoju. Nie znajduje także
        potwierdzenia w rzeczywistości opinia, że kraje o wysokim deficycie budżetowym
        mają większe trudności w plasowaniu na rynkach swoich papierów dłużnych.
        Podobnie nie istnieje taki związek w przypadku kształtowania się ceny i
        rentowności obligacji państwowych. Polska w poprzednich latach miała stosunkowo
        niski dług publiczny i niższy niż obecnie deficyt budżetowy, a realna
        rentowność bonów i obligacji skarbowych utrzymywała się na najwyższym poziomie
        w Europie.
        Wiele krajów UE znajduje się w okresie utrzymujących się stosunkowo wysokich,
        przekraczających 3% PKB deficytów budżetowych. Również w dziesiątce krajów
        wstępujących do UE średni deficyt budżetowy - wg ocen Komisji Europejskiej -
        wyniesie w bieżącym roku około 4,2% PKB. Przy czym największy deficyt
        spodziewany jest w Czechach - 6,5% PKB, w Polsce - 5,5%, na Słowacji - 5,0%, na
        Węgrzech - 4,5%. Również nasz poziom długu publicznego utrzymuje się w średnich
        stanach.
        We wszystkich krajach UE, jak i w krajach dziesiątki, łącznie z Polską,
        podejmuje się działania mające stopniowo zmniejszać w najbliższych latach
        deficyty budżetowe i zwolnić narastanie długu publicznego.
        Tak więc Polska na tle innych krajów pod tym względem niczym szczególnie się
        nie wyróżnia. Stąd poważne zagraniczne instytucje ratingowe i analityczne
        (Mody's, A.T. Kearney i in.) utrzymują wysoką wiarygodność naszego długu i
        atrakcyjność naszego kraju do inwestowania. Ale bicie w dzwony, tak by były
        słyszalne w całej Europie, o zbliżającym się kryzysie jest najgłośniejsze w
        Polsce. Cel jest oczywisty - należy stworzyć na rynku niepokój i wrażenie
        nadchodzącej destabilizacji, po to aby wymusić dodatkowe oprocentowania bonów i
        obligacji skarbowych z tytułu podwyższonego polskiego ryzyka.

        Tajemnica rynków finansowych

        Eksponuje się mocno także kolejne zagrożenie, polegające na tym, że wzrost
        zakupów skarbowych papierów wartościowych przez banki ograniczy poważnie ich
        możliwości kredytowania przedsiębiorstw, a przez to ich rozwój. A więc skarbowe
        papiery wypierać będą kredyty. Obawy takie nie mają pokrycia w rzeczywistości
        chociażby z dwóch powodów. Po pierwsze, sektor bankowy posiada zaledwie około
        jednej trzeciej wszystkich skarbowych papierów wartościowych, a pozostałe dwie
        trzecie znajduje się w posiadaniu instytucji niebankowych (funduszy
        inwestycyjnych, emerytalnych, ubezpieczeniowych, ludności itp.), a więc nie
        banki decydują o popycie na te papiery. Po drugie, już po uwzględnieniu zakupów
        bonów i obligacji skarbowych sektor bankowy znajduje się w stanie permanentnej
        nadpłynności (nadmiaru niewykorzystanych środków, kształtującego się w
        ostatnich latach w granicach 10-25 mld zł), a więc ma niewykorzystany potencjał
        do kredytowania przedsiębiorstw i ludności.
        W tym drugim przypadku nadmiar niewykorzystanych przez banki środków na
        udzielanie kredytów przejmuje NBP w ramach "operacji otwartego rynku".
        Sprzedaje bankom komercyjnym krótkoterminowe oprocentowane bony pieniężne
        (czyli NBP zadłuża się w bankach), tworząc przy okazji konkurencję bonom
        skarbowym sprzedawanym przez Ministerstwo Finansów. Przykładowo średni ważony
        zysk osiągnięty przez banki z zakupionych bonów emitowanych przez NBP wyniósł w
        2002 r. 6,8% i był o 1 pkt proc. wyższy od bonów skarbowych (5,8%).
        Zadłużanie się NBP w bankach komercyjnych zwiększa jego koszty odsetkowe i tym
        samym obniża zysk wpłacany do budżetu. Z tego tytułu w 2002 r. wpłacony do
        budżetu zysk NBP był mniejszy o 440 mln zł, a za 2001 r. o 1520 mln zł. (i o
        tyle też mniejszy byłby dług publiczny).
        Stąd ciągłe powtarzanie, że wzrost emisji obligacji skarbowych na finansowanie
        deficytu budżetowego przyczynia się do drenażu z banków pieniędzy i wzrostu
        rynkowych stóp procentowych, łącznie z oprocentowaniem kredytów, nie znajduje
        pokrycia w rzeczywistości. Decydujący wpływ na poziom rynkowych stóp
        procentowych mają podstawowe realne stopy ustalane przez RPP oraz emitowane
        przez NBP dla banków komercyjnych wysoko oprocentowane papiery dłużne.

        Ryzyko Hausnera

        Wzrost długu publicznego i deficytu budżetowego powinien być pod kontrolą. W
        naszych warunkach w żadnym przypadku nie można dopuścić, aby poziom długu
        publicznego zbliżył się do konstytucyjnego limitu 60% PKB. Cel ten można
        osiągnąć zmniejszaniem rocznych deficytów budżetowych oraz zwiększaniem
        wartości PKB. Ponieważ w najbliższych latach wzrost długu publicznego będzie
        nieuchronny, mimo przewidywanych redukcji rocznych deficytów budżetowych, o
        poziomie jego relacji decydować będzie dynamika wzrostu PKB.
        Planowany na 2004 r. wzrost PKB o 5% wychodzi temu naprzeciw. Realizacji tego
        założenia miałaby sprzyjać przede wszystkim skokowa redukcja stawki podatku
        dochodowego od działalności gospodarczej. Mimo że spowoduje ona jednorazowe
        zmniejszenie dochodów budżetowych, łącznie o ponad 5 mld zł, co jest wyjątkowo
        dotkliwe dla budżetu, rząd zaryzykował i wszystko postawił na jedną kartę. Czy
        ryzyko jest duże?
        Rzeczywistość ostatnich sześciu lat ewidentnie wykazała (wystarczy poczytać
        dane statystyczne), że jeżeli zmniejszającym się obciążeniom podatkowym
        towarzyszy polityka wysokich realnych stóp procentowych NBP, to nie wywołuje
        przyspieszenia dynamiki PKB. W takich warunkach wynikające ze zmniejszenia
        fiskalizmu oszczędności nie są w pełni spożytkowane na inwestycje w środki
        trwałe i rozwój działalności gospodarczej, ale przejmowane są głównie przez
        kapitał finansowy i podmioty zagraniczne eksportujące do Polski. Rynek
        kapitałowy nie rozwija się (giełda jest w zastoju i nie służy pozyskaniu
        kapitałów), a na rynku pieniężnym dominują operacje spekulacyjne.
        Jeżeli więc nowa RPP w przyszłym roku nie sprowadzi podstawowych stóp
        procentowych do "cywilizowanego europejskiego poziomu", nieosiągnięcie
        pięcioprocentowej dynamiki PKB stanie się prawdopodobne. A cenę za to
        niepowodzenie zapłacą rząd i jego zaplecze polityczne, a przede wszystkim cała
        gospodarka i społeczeństwo.

        Autor jest byłym ministrem finansów, pierwszym zastępcą prezesa NBP

        Oczywiście "Przegląd" jest pismem proSLDowskim i trzeba to uwzględnić, czytając
        ten tekst, ale sam tekst jest ciekawy, prawda???
        Najciekawsze, że NIKT publicznie nie odniósł się do treści artykułu, ani
        B.Grabowski czy M. Dąbrowski ze strony ERPEPU, ani Rybińscy i Jankowiakowie,
        ani też wreszcie Hausner...
        Niezależnie prawda to, czy nie, jest nad czym podumać....

        • Gość: , Re: NIECKARZ, CIĄG DALSZY IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 26.10.03, 00:01
          "Najciekawsze, że NIKT publicznie nie odniósł się do treści artykułu, ani
          B.Grabowski czy M. Dąbrowski ze strony ERPEPU, ani Rybińscy i Jankowiakowie,
          ani też wreszcie Hausner..."


          To co jest napisane w tym artykule bylo tutaj na forum walkowane 100 razy.
          I nikt sie do tego publicznie nie odniosl, tak jak nikt publicznie nie bedzie
          wchodzil w szczegoly afery FOZZ. Przeciez oczywista rzecza jest to co ten gosc
          pisze. Podal nawet cyferki, co tak podnieca publike i nikt nie podwaza.


          Po prostu teraz WIDAC co sie dzieje. Braly galy co widzialy. Rolowac dlugu nie
          mozna w nieskonczonosc przy spadajacych wplywach podatkowych. Chocbys sie
          powolal na nie wiem jakie teorie (nie byly wymienione wprost) to i tak dlugu
          nie splacisz, jak w kasie panstwa nie ma pieniedzy. I o to Hajer chodzi, ze
          kasy nie ma i NIE BEDZIE. I dlatego, ze Polska to nie Belgia czy Japonia.
          Wydzwiek tego artykulu jest niejednoznaczny, z jednej strony krytykuje RPP.
          (slusznie) wylicza straty (slusznie) a z drugiej strony sugeruje, ze nic sie
          nie moze wydarzyc bo sa teorie i dlug moze byc rolowany przy zachowaniu
          ratingu. To nieprawda. Rozumiem o co mu chodzi, widze, ze boli go placenie
          pieniedzmi podatnika na rzecz jakiegos sugerowanego lobby spekulacyjnego z
          centrala w NBP, lecz nie o to w tym wszystkim chodzi. Chodzi o strach
          wierzycieli, ze pieniedzy co Polsce pozyczaja, to oni moga nie zobaczyc z
          powrotem. Bo to juz jest rynek. Prawie wolny rynek i jak zapytasz takiego
          jednego z drugim, czy zloty/Eur bedzie 4.7 na stale i on Ci odpowie ze jasne,
          oczywiscie, bo Leszek gwarantuje, ze tak bedzie - to teraz nikt nie uwierzy.
          To juz nie te lata. To nie FOZZ. Nie te uklady.

          Teraz juz nie chodzi o procent, tylko o przyszle wplywy podatkowe, ktore moga
          nie wystarczyc na pokrycie odsetek, a co dopiero deficytu. Kto powiedzial, ze
          wplywy podatkowe po wejsciu do unii wzrosna? Kto? Prezydent? No to klamal.
          Budzet BEDZIE platnikiem netto, oczywiscie, a dodatkowo jako panstwo bedziemy
          platnikiem netto, choc w to jeszcze pare osob nie wierzy. Zrownowazenie
          finansow publicznych w obliczu skladki denominowanej w euro wydaje sie byc
          coraz wieksza fikcja. Science-fiction. Tak to widzi zagranica.

          A Ty powinienes sie cieszyc, bo jak zlotowa poleci, to pracy nie stracisz...
          Masz kapitalna mozliwosc zaobserwowania tego na wlasne oczy.
          Miales napisac nam tutaj o weglu, a piszesz o dlugu. Po co?

          Po ile teraz wychodzi ten wegiel? Jak wygladaja relacje cenowe?
          No napisz cos ciekawego, bo moze ten program restrukturyzacji
          skonczy sie wzrostem cen wegla na swiecie i zwiekszeniem wydobycia????
          Kto mowi, ze wegiel bedzie wiecznie po 5 groszy za tone?
          Wszystkie surowce energetyczne drozeja, a jedynie wegiel nie chce isc, do gory,
          ciekawe nie? Gas, mazut, nafta, wszystko co sie wiaze z ropa jest drogie.
          A wegiel?

          Co?

          Slyszales takie nazwy jak:
          BHP Billiton, Rio Tinto, Anglo American, Glencore???

          No to czekamy na analize...






          • Gość: robi Strach ma wielkie oczy IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 26.10.03, 00:46
            Gość portalu: , napisał(a):

            "Chodzi o strach wierzycieli, ze pieniedzy co Polsce pozyczaja, to oni moga
            nie zobaczyc z powrotem. Bo to juz jest rynek. Prawie wolny rynek i jak
            zapytasz takiego jednego z drugim, czy zloty/Eur bedzie 4.7 na stale i on Ci
            odpowie ze jasne, oczywiscie, bo Leszek gwarantuje, ze tak bedzie - to teraz
            nikt nie uwierzy."

            Czytałem już różne komentarze, ze szczególnym naciskiem, że "nie ma
            fundamentalnych podstaw" do osłabienia złotówki, ale myślę,że jesteś najbliżej
            prawdy. Z polskiego rynku wycofują się zagraniczne fundusze i raczej rzad
            Millera nie powstrzyma swoimi działaniami odwrotu. Polska budowała swoją
            wiarygodnośc finansową przez całą dekadę, by stracić ja w ciągu dwóch lat
            rządów SLD.

            • Gość: , Re: Strach ma wielkie oczy IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 26.10.03, 03:02
              "Polska budowała swoją wiarygodnośc finansową przez całą dekadę, by stracić ja
              w ciągu dwóch lat rządów SLD."

              Tak oczywiscie, jednak dlaczego "wielkie oczy"?
              Skojarzylo mi sie od razu z "chytrymi oczkami"!
              No niewesolo, dodatkowo jak czytam Bebokka, to juz zupelnie sie martwie,
              on ma racje, to jest nie do opanowania. Malo tego, o czym tu dyskutowac?
              Po prostu kleska!



              • Gość: HAJER Re: Strach ma wielkie oczy???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.10.03, 07:10
                Jeśli rzeczywiście jest tak tragicznie, że w przyszłości nie da się zdobyć
                pieniędzy w Polsce na obsługę zadłużenia, to rynki powinny to wiedzieć, i wziąć
                odpowiednią premię za ryzyko, pożyczając Polsce...A biorą?
                96 punktów bazowych ponad 10Y US T-notes, to jest ta duża premia????

                October 23 – Bloomberg: “Poland, the biggest of 10 nations joining the
                European Union next May, raised $1 billion, more than initially planned, in
                its first sale of dollar-denominated bonds in more than a year. The 10-year
                bonds were priced to yield 0.96 percentage point more than 10-year U.S.
                Treasury notes… Poland planned to raise as much as $700 million through the
                bond sale… Poland is tapping international bond markets as it struggles to
                trim its budget deficit to qualify to adopt the euro from 2007.”

                Patrząc na ten komunikat, chyba rzeczywiście albo strach ma wielkie oczy, albo
                rynki są DURNE i nie widzą tego, co my widzimy....
                A tak po prawdzie, to problem z rolowaniem pojawi się ok. 2008 roku, w którym
                to roku zbiega się problem spłaty kilku serii obligacji o stałym
                oprocentowaniu, zmiennym i różnych okresach zapadania.

                Co do Billitona i Rio Tinto i np. XStrata:
                Billiton Reviewing SA Operations
                BHP Billiton, the world's largest diversified resources company, is to review
                its SA coal operations as the double impact of a strong rand and depressed coal
                prices put pressure on the company's SA energy coal earnings.
                The company's SA coal business, Ingwe, is the biggest of SA's coal producers
                and operates a number of mines in Mpumalanga, employing about 8500 people.
                "Ingwe is the largest cyclical part of BHP Billiton's coal portfolio and is
                being hit with the double impact of a stronger rand and a weaker dollar export
                price for energy coal," said Michael Campbell, BHP Billiton's spokesman in
                Johannesburg.
                The review will generate operational changes, focusing on synergies across its
                coal mines that can cut costs.
                These measures are expected to be introduced towards the end of July.
                BHP Billiton reported its earnings for the nine months ended March 31 yesterday
                and energy coal was the company's worst-performing division.
                Earnings before interest and tax (EBIT) slumped 64,3% to 165m. The price of
                energy coal exported through Richards Bay Coal Terminal is about $23 a ton free-
                onboard (fob), down from an average price of $27,71 a ton fob in January.
                In the nine months, BHP Billiton's group attributable profit fell 11,5% to
                $1,4bn compared with the previous nine months. The company attributed much of
                the decline to the movement in rand/ dollar exchange rates.
                Of its seven product divisions, petroleum was the highest contributor. The
                petroleum division's earnings, before interest and tax, were $988m for the nine-
                month period.
                The group's earnings before interest and tax increased 11,8% to $2,6bn.
                Attributable profit in the three months ended March 31 rose 11,6% to $444m,
                boosted by higher oil prices.
                On a conference call presenting the company's results, Chris Lynch, BHP
                Billiton's chief financial officer, said profit at the company's SA coal,
                titanium and ferrochrome operations had been affected by the strong rand.
                "The quandary in SA is the strengthening rand and high inflation. The rand is
                largely an issue about the high interest rate differential between the rand and
                dollar, probably attracting a lot of short-term investment," said Lynch.
                =The rand appreciated 22% in the nine-month reporting period, compared with a
                depreciation of 42% in the corresponding period.
                BHP Billiton said it would pay a final dividend of 7,5 US cents a share an
                increase of 15,4%. This will be paid on July 2 and brings the company's total
                dividend for the year to 14,5 US cents a share.
                Demand for iron ore and alumina had benefited from the strong Chinese
                economy. "As yet, we have seen no decrease in product demand in China, however
                the emergence of Sars (severe acute respiratory syndrome) has the potential to
                disrupt economic growth in China in the short to medium term," said Lynch.
                Sales to China in the nine-month period were $800m.

                Xstrata Cut production
                A key operator in the Hunter Valley coal fields in New South Wales is
                significantly reducing its production.
                Xstrata Coal says recent and planned measures will have cut its thermal coal
                production by 600,000 tonnes by the end of July.
                At the company's Mount Owen mine, a 50 per cent reduction in output over a
                fortnight is planned for July.
                There have already been maintenance shutdowns over Easter at the Bulga Open Cut
                and Liddell mines, as well as production losses due to industrial disruption at
                Beltana mine.
                Xstrata Coal says it is reluctant to over-produce amid declining coal prices
                and a strengthening Australian dollar, which are both affecting its
                competitiveness.

                Może być na początek????

                • Gość: , Re: Strach ma wielkie oczy???? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 26.10.03, 18:17
                  "Może być na początek????"

                  Nie. Nie moze byc. Nawet na poczatek.
                  To przede wszystkim proba stworzenia kartelu weglowego, wplywajacego na ceny
                  hurtowe zarowno lokalnie jak i U NAS. Tu powinienem wyjasnic, ze chodzi mi o
                  USA i Polske na rowni.

                  Nie jest do konca wykluczone, ze po latach uda sie jednak jakos te ceny
                  ustabilizowac.

                  Proby byly robione juz okolo 2-3 lat temu.
                  Plany mialy polegac na ograniczeniu wydobycia i wysrubowaniu cen.
                  Nie udalo sie. Bo kontrolowali za malo rynku.
                  Ale trzeba pamietac, ze probowano.
                  I te proby beda sie powtarzac.
                  Bo te koncerny bardzo aktywnie zdobywaja rynki.
                  Buduja nowe kopalnie, o ktorych czasem sie czyta, lecz w powodzi informacji nie
                  zwraca sie na to uwagi. Im NIKT NIE PRZESZKADZA WE W WZROSCIE, jak firmom w
                  Polsce. I efekty tego pojawia sie za pare lat. A moze nawet juz za rok.

                  Jezeli dzis, sredni koszt wydobycia o ile sie pobieznie orientuje wynosi dla
                  wegla kamiennego wysokoenergetycznego ok. 24 dolarow za tone, to odleglosc od
                  tych zasobow powoduje, ze polskie wegiel ciagle jeszcze jest konkurencyjny.

                  Jak juz jednak pisalem, nie znam sie na tym dobrze.
                  Wolalbym zeby takie Hajery zaczely zasypywac fora swoimi analizami.

                  24+10=34 dolary za tone. W Europie. (10 dolcow za transport) Czy tak Hajer?

                  Majac na koniec ubieglego roku w Polsce koszty srednie na poziomie 34 dolary to
                  calkiem niezle.

                  I teraz mamy niespodzianke rynkowa. Roznice w kursie EUR o 17 procent!
                  I nagle, gdyby za nasz wegiel brac te same 137 zlotych, to kopalnie powinny
                  calkiem niezle wychodzic na swoje. Bo NIEMCOM wlasnie wzrosly koszty o te
                  nedzne 17%!! No moze nie dokladnie, ale wiadomo o co mi chodzi.

                  Dobra, to teraz ja czekam na WASZE dalsze tlumaczenia tego zadziwiajacego
                  zjawiska jakim sa postulaty zasypywania kopalni piaskiem.

                  Bo ja oczywiscie tego nie rozumiem. Ale to przeciez jestem ja, a wiec anonimowy
                  gosciu z Bog wi skad.... A tu takie Hajery nie potrafia tego wytlumaczyc...


                  Powiem Wam co BEDZIE. Wegiel podrozeje. Bzdura? Nie. Wegiel bedzie drozszy.

                  I nie obchodza mnie szwedzkie badania naukowe na temat ograniczonych zasobow,
                  czyli mniejsze niz przewidywane, ani piepszenie o ekologii i odchodzeniu od
                  wegla.

                  Interesuje mnie jedno. Kartel. I ceny. Bedzie drozej. Byc moze nawet bardzo
                  drogo. Tak bedzie. A w Polsce kopalnie beda juz wtedy zasypane piaskiem, bo
                  takie byly dyrektywy z Brukseli.

                  • Gość: HAJER WĘGIEL W EUROPIE PODROŻEJE? OCZYWIŚCIE!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.10.03, 23:27
                    Popatrz na wykresy jakiegokolwiek surowca energetycznego (crude oil, propane,
                    natural gas itp.) WSZYSTKIE w lutym 1999 zrobiły bardzo ważny, wieloletni dołek
                    i stale, systematycznie rosną!!! Wzrost ten przerywany jest średnioterminowymi,
                    niekiedy gwałtownymi korektami (np. ropa w kwietniu, maju 2003), ale sam trend
                    ma się dobrze - wykres stale dobija sie od podtrzymujących go linii trendu o
                    różnych tempach. Węgiel ZAWSZE jest opóźniony w stosunku do reszty surowców,
                    przeciętnie o ok. 2 lata, a jego wzrostowi cen w Europie pomoże dodatkowo
                    wysoki kurs ZAR(randa) i AUD do USD - producenci z tych krajów OGRANICZAJĄ
                    właśnie eksport do Europy i tną produkcję (o czym wrzuciłem teksty powyżej),
                    WIĘC CENA MUSI PÓŚĆ W EUROPIE W GÓRĘ!!!!
                    Oczywistym elementem tej gry jest konieczność "wywalenia" z rynku polskiego
                    węgla, eksportowanego do Europy w znacznej części po cenach dumpingowych - I PO
                    TO JEST TA "REFORMA" I DLATEGO WORLDBANK JEST TAKI SZCZODRY W KREDYTACH DLA
                    POLSKI NA LIKWIDACJĘ MOCY PRODUKCYJNYCH...USUNĄĆ Z RYNKU KONKURENTA, NIE DO
                    KOŃCA GRAJĄCEGO FAIR (POLSKI "DUMPING")I JESZCZE NA TYM ZDROWO ZAROBIĆ...NIEŹLE
                    POMYŚLANE, NIE???
                    • marcepanna Hajer !!!! 26.10.03, 23:39
                      no juz nie opowiadajcie z Przecinkiem ze WSZYSTKIE kopalnie beda zasypane, bo
                      maja byc zlikwidowane nierentowne a przeciez czesc z nich jest oplacalna wiec
                      zostanie
                    • Gość: robi No dobrze, zdiagnozowałeś sytuację IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 26.10.03, 23:42
                      i co dalej? Masz jakiś pomysł na powstrzymanie procesów likwidacyjnych?
                      • marcepanna Re: No dobrze, zdiagnozowałeś sytuację 26.10.03, 23:56
                        przeciez nie zlikwiduja wszystkich kopalni, co wy gadacie??
                    • Gość: , Re: WĘGIEL W EUROPIE PODROŻEJE? OCZYWIŚCIE!!!! IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 27.10.03, 03:10
                      No dobrze, to juz widze mamy jakis kompromis.
                      No to dlaczego nie pisza o tym wasze zwiazki zawodowe?

                      I znowu powracamy do poczatku dyskusji.
                      Jest szansa, ze cena wegla wzrosnie, ale ta szansa nie jest wcale taka wielka.
                      Jednak mozliwe, ze bedziecie mieli szczescie i pracy nie stracisz.

                      Tylko, ze ta dyskusja miala byc o czyms zupelnie innym! Prawda?
                  • Gość: robi Przecinek, nie jest Ci za gorąco? IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 26.10.03, 23:46
                    W TV pokazywali jakieś wielkie pożary koło LA? Nie ewakuowali Cię przy okazji,
                    bo widze ,że IP masz jakieś inne?
                    • marcepanna Re: Przecinek, nie jest Ci za gorąco? 26.10.03, 23:55
                      On jest zimny jak ryba
                      ja go probowalam kiedys poderwac i wyciagnac na spacer po Tatrach zach i kapiel
                      w goracych zrodlach Jaszczurowki ale gdzie tam
                      on woli na forumie sie produkowac
                    • Gość: , Re: Przecinek, nie jest Ci za gorąco? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 27.10.03, 03:07
                      Nie nie ewakuowali, to jest jednak pewne odleglosc... Ale faktycznie
                      przysmazylo gosci...

                      Podobno ktos to podpalil celowo, w sumia tragedia, natomiast np. w poludniowych
                      dzielnicach tak ich zasypalo popiolami, ze chodza w maskach, a samochody
                      wygladaja jak zasypane sniegiem.

                      Zupelnie jak po wybuchu wulkanu.

                      Co do dolka na weglu, to jest prawda, nastapil znaczny wzrost kosztow innych
                      paliw a ceny wegla lekko... spadly. Dokladnie tak jak napisal Hajer.
                      No i dochodzimy do konkluzji. Wzrosty cen wystepujace z takiego poziomu,
                      zwykle nie sa mniejsze niz 50%. To jest pewne wyjscie do rozwazan, bo sugeruje
                      ono mozliwosc uzyskania rentownosci PRZEZ WSZYSTKIE POLSKIE KOPALNIE.

                      Wzrost ceny euro tez bedzie mial wplyw na cene tego surowca na swiecie.
                      Nie wiem dokladnie jakie sa kontrakty zawierane na wegiel, czy to sa 3
                      miesieczne czy pol roczne, tak czy siak, juz wkrotce powinno sie cos w tym
                      interesie ruszyc. W koncu kwestia obecnosci na rynku swiatowym eksportu z
                      niemiec rozliczajacych koszty w euro jest nie bez znaczenia dla cen.
                      Dopoki chronia ich opcje kursowe to sprzedaz idze, im glebiej w 1.2 US/EUR
                      tym gorzej.

                      Bardzo mnie to interesuje. Zobaczymy. Moze ceny zdaza przed pierwszym piaskiem.
                      He he he he!












                      • Gość: BRvUngern-Sternber No brawo!!!Wreszcie dyskusja na poziomie! IP: *.bg.am.lodz.pl 27.10.03, 19:07
                        Nie jacys Jankowiacy,Grabowscy,Rybinscy i ich potakiwacze wyedukawani
                        na ,,wprost''.A swoja droga ciekawe jest skad tyle klamstwa na temat kazdego
                        tematu ekonomicznego w prasie ,tv i gdzie indziej.Pojawiaja sie nie wiadomo
                        skad jacys gloscie tlumaczacy ze czarne jest biale a gospodarke w Polsce nalezy
                        zlikwidowac.Moglo by to byc fascynujace gdyby nie bezprecedensowa ruina
                        Polski,rekordowo niskie zatrudnienie i bezrobocie siegajace 30% to nie
                        statystki TO LUDZIE!!!
              • robisc Re: Strach ma wielkie oczy 26.10.03, 07:47
                Gość portalu: , napisał(a):

                > "Polska budowała swoją wiarygodnośc finansową przez całą dekadę, by stracić
                ja w ciągu dwóch lat rządów SLD."
                > Tak oczywiscie, jednak dlaczego "wielkie oczy"?

                To takie przysłowie drogi Przecinku. Całkiem się już zamerykanizowałeś :(
                • marcepanna ryzyko kursowe 26.10.03, 16:28
                  robi tak na marginesie czy bank kiedykolwiek stracil robiac takie transakcje?
                  tak z ciekawosci mnie naszlo


                  Przecinek wybacz Fizykowi bo poszedl a szkoda.
                  Ja jestem b. ciekawa co sie bedzie dzialo po tej integracji i licze ze Panowie
                  bedziecie na forum UE

                  pozdr
                  • maksimum Re: ryzyko kursowe ciekawskiej Marcepanny 26.10.03, 16:48
                    marcepanna napisała:

                    > robi tak na marginesie czy bank kiedykolwiek stracil robiac takie transakcje?
                    > tak z ciekawosci mnie naszlo
                    >
                    >
                    > Przecinek wybacz Fizykowi bo poszedl a szkoda.
                    > Ja jestem b. ciekawa co sie bedzie dzialo po tej integracji i licze ze
                    Panowie
                    > bedziecie na forum UE
                    >
                    > pozdr

                    Ty nie zawracaj chlopakom tak glowy,bo ja sie pozniej nie moge do ciebie
                    dodzwonic.
                    • robisc Namów ją na stałe łącze 26.10.03, 16:59
                      To już znowu się lubicie?
                      • maksimum Re: Namów ją na stałe łącze 26.10.03, 17:08
                        robisc napisał:

                        > To już znowu się lubicie?

                        Ja ja zawsze lubilem,choc ona lubi czasami mnie zwodzic.
                    • marcepanna Re: ryzyko kursowe ciekawskiej Marcepanny 26.10.03, 17:00
                      juz nie gadaj bo tel caly czas wolny i wcale nie dzwonisz
                      oczywiscie mam nadzieje ze przede wszystkim Ty bedziesz na forumie, bo
                      uwielbiam Twoje posty , co wiesz zreszta
                      • maksimum Re: ryzyko kursowe ciekawskiej Marcepanny 26.10.03, 17:09
                        marcepanna napisała:

                        > juz nie gadaj bo tel caly czas wolny i wcale nie dzwonisz
                        > oczywiscie mam nadzieje ze przede wszystkim Ty bedziesz na forumie, bo
                        > uwielbiam Twoje posty , co wiesz zreszta

                        Juz nie opowiadaj!!!!!
                        Przed chwila dzwonilem na komorke i byla zajeta.
                        • marcepanna sztywne lacze 26.10.03, 17:19
                          musze ja ladowac 12 godz,
                          wlazce dopiero ok 2.00 nad ranem czyli jak wstane rankiem ok 5.00

                          robi tez mysle nad sztywnym laczem i juz kupilam nawet karte sieciowa do
                          laptopa, tak ze wkrotce sie podlazce na sztywno tylko ze nie mam czasu chwilowo
                          sie tym zajmowac bo mam inne pilniejsze sprawy na glowie
                          • maksimum Re: sztywne lacze 26.10.03, 17:25
                            marcepanna napisała:

                            > musze ja ladowac 12 godz,
                            > wlazce dopiero ok 2.00 nad ranem czyli jak wstane rankiem ok 5.00
                            >
                            > robi tez mysle nad sztywnym laczem i juz kupilam nawet karte sieciowa do
                            > laptopa, tak ze wkrotce sie podlazce na sztywno tylko ze nie mam czasu
                            chwilowo sie tym zajmowac bo mam inne pilniejsze sprawy na glowie

                            To dasz mnie wreszcie ten numer drugiego telefonu czy nie,bo juz przestaje
                            panowac nad soba?
                            • marcepanna Re: sztywne lacze 26.10.03, 17:32
                              za minute bo musze jeszzce cos napisac zanim wyjde
                              • maksimum Re: sztywne lacze 26.10.03, 17:53
                                marcepanna napisała:

                                > za minute bo musze jeszzce cos napisac zanim wyjde

                                A wychodzic bedziesz z tym stacjonarnym telefonem?
                                • marcepanna Re: sztywne lacze 26.10.03, 17:55
                                  no ja tu juz wariuje a ty nie dzwonisz!
                                  • maksimum Re: sztywne lacze 26.10.03, 18:31
                                    marcepanna napisała:

                                    > no ja tu juz wariuje a ty nie dzwonisz!

                                    Dzwonie,dzwonie!

                                    A po dzwonieniu ide z dzieciakami na dwor.
                                    Jest slonecznie i 18-20 stopni Celsjusza.
                                    Grzech w domu siedziec.
                  • robisc Re: ryzyko kursowe 26.10.03, 16:57
                    marcepanna napisała:

                    > robi tak na marginesie czy bank kiedykolwiek stracil robiac takie
                    transakcje?

                    No pewnie. Ryzyko kursowe w dużym stopniu sprzeżone jest z sytuacją polityczną
                    kraju. O ile wiem, banki nieźle straciły na derywatywach na początku br.,
                    kiedy rozpadł się rzad SLD-PSL. Nikt tak naprawde nie brał tej ewentualności
                    pod uwagę. A potem na rynku rypnęło i klienci zaczeli realizowac opcje.
                    Dlatego też ten instrument jest mocno monitorowany przez risk management.
                    Generalnie bank sprzedajac klientowi opcję powinien zaasekurowac się na rynku
                    poprzez transakcję odwrotną (bądź mieć takową w swoim portfelu). Ale z tego co
                    wiem nie zawsze jest to mozliwe.

                    pozdr.
                    robi
    • Gość: HAJER "NIERENTOWNE" KOPALNIE. MARCEPANNIE i nie tylko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.03, 23:15
      Napisałaś Marcepanno:
      ">no juz nie opowiadajcie z Przecinkiem ze WSZYSTKIE kopalnie beda zasypane, bo
      >maja byc zlikwidowane nierentowne a przeciez czesc z nich jest oplacalna wiec
      >zostanie"

      Oj, za dużo oglądasz Kwiatkowskiej TVP i powtarzasz dyrdymały po
      niedoinformowanych redaktorkach.
      Zanim powiem Ci, jaka jest rzeczywistość, muszę zastrzec, że część tych danych
      ma charakter ścisle poufny i pochodzi z pewnego opracowania Kompanii Węglowej o
      numerowanej liczbie egzemplarzy. W trosce o bezpieczeństwo mojego źródła tych
      informacji, nie napiszę wszystkiego jednoznacznie - służby prasowe Kompanii
      kręcą się w różnych miejscach w Necie i gdybym to ujawnił jednoznacznie parę
      osób straciłoby pracę, a niektórzy z nich na to nie zasługują.

      A teraz RZECZYWISTOŚĆ:
      Otóż 4 KOPALNIE PRZEZNACZONE DO LIKWIDACJI WCALE NIE SĄ NIERENTOWNE, JAK TO
      PRZEDSTAWIAJĄ W MEDIACH. CO NAJMNIEJ 2 Z NICH - MOJA CZYLI ZG CENTRUM Z BYTOMIA
      I POLSKA-WIREK SĄ NIEZŁE. ZG Bytom II, jest nieco słabszy, ale też nie
      najgorszy w Kompanii (środek tabeli), a BoLesław Śmiały ciut poniżej średniej
      Zaczne od mojej kopalni - oto ZYSK netto na 1 tonę w latach:
      2000 r + 2,50 zł/tonę
      2001 r. +17,05 zł/t
      2002 r. +0,30 zł/t
      Rok 2003 wg tego dokumentu Kompanii(z wreśnia 2003 r.) mamy zamknąć "ogromną"
      stratą...300 000 zł czyli ok. -0,17 zł/t. My wiemy, że będzie lepiej (dane w
      tym opracowaniu przyjęto b. ostrożnie) i ostatecznie (jesli nie będzie strajku)
      zamkniemy się ok. +0,15 zł/t. Jak więc widzisz od 3 lat jesteśmy na PLUSIE i
      nie jest to plus "papierowy", robiony kreatywną księgowością po decyzji o
      zamknięciu, jako próba obrony przed zamknięciem!!!!
      W 1999 roku byliśmy na minusie, ale ten minus wynikał z tego, że w ramach
      ówczesnego "34 etapu reformy górnictwa" DWUKROTNIE kupowaliśmy za ŻYWĄ GOTÓWKĘ
      od Państwa nasz WŁASNY MAJĄTEK- fajne, nie??;-)))
      Ten minimalny plus osiągniemy w 2003 r POMIMO tego, że Zarząd Kompanii próbował
      nas wmanewrować w najgorsze z kontraktów eksportowych Kompanii Węglowej, nasz
      węgiel się jednak umie bronić SWOJĄ JAKOŚCIĄ...

      Zresztą próby "załatwienia" nas okrężną drogą Zarząd Kompanii cały czas
      podejmuje - 3 tygodnie temu nasłali na nasz zwał komornika, by go zajął w
      poczet należności, które Kompania ma spłacać za byłą Nadwiślańską Spółkę
      Węglową, do której ZG Centrum nigdy zresztą nie należał - teoretycznie
      Kompanisty mogą coś takiego zrobić, są właścicielem...tylko, że zabierając nam
      zwał, przez "ręczne sterowanie" pozbawiają nas możliwości pokazania plusa na
      koniec roku, który to plus (lub tylko owe minus 300 tys) bardzo Kompanistów
      boli...
      Polska - Wirek jest kopalnią wmanewrowaną w największy w kopalniach Kompanii
      eksport - 57% produkcji, stąd mają minus - ten manewr Kompania zrobiła CELOWO,
      by wpuścić P-W w duży minus, ku ich zaskoczeniu minus na koniec roku nie będzie
      tak duży na jaki liczono, by wykazać celowość zamknięcia; P-W zamknie rok
      stratą "tylko" 52 mln zł, a miała być wg Kompanistów najgorsza...
      Tymczasem (to są właśnie te dane poufne) np.:
      kopalnia "J." będzie miała w 2003 r. stratę 125 mln zł,
      kopalnia "B." - strata 97,5 mln zł,
      kopalnia "H." - strata 86 mln zł (tu również ponad 53% eksportu...)
      Lączna strata KW to minus 994 mln zł.
      Na plusie wg tego opracowania ma być tylko jedna kopalnia.My wiemy, że będą co
      najmniej 2 - ZG CENTRUM BĘDZIE DRUGĄ na plusie. Trzecią byłoby
      ZG "BytomIII"(nie zaliczona do likwidowanej 4), gdyby nie awaria szybu na
      wiosnę, w przyszłym roku jednak na pewno Bytom III pokaże plus - znamy ich
      fronty i mozliwości.

      TO NIE PRZYPADEK, ZE BYTOMSKIE KOPALNIE PLUSUJĄ (tą jedyną kopalnią na plusie
      wg KW SA będzie kolejna kopalnia z dawnej Bytomskiej Spółki Węglowej- ZG
      Piekary) - MY POD KONIEC LAT 90 TYCH przeszliśmy bolesną restrukturyzację -
      potężnie zmniejszono zatrudnienie, pozbyliśmy się majątku nieprodukcyjnego typu
      domy wczasowe, spółdzielnie mieszkaniowe itp. (jak to w Polsce, nie obyło się
      bez szwindli, ale to inny temat) - tego nie zrobiła do tej pory większość
      innych kopalń z Kompanii Węglowej - w ścisłym Zarządzie KW nie ma nikogo z
      dawnej Bytomskiej Spółki, to też jest jeden z powodów, że Kompanisty chcą
      wyciąć 2 bytomskie kopalnie, kłują ich nasze wyniki.
      Nie myśl, że ministerstwo o tym nie wie, jak wygląda sprawa, WIEDZĄ - niedawno
      nasi eksperci byli u ministra Piechoty w tej sprawie - prezes Klank bronił tam
      strategii Kompanii i decyzji o likwidacji "Centrum" tak nieudolnie, że się
      wręcz ośmieszył stwierdzeniami, takimi jak:
      "ZG Centrum nawet do przykręcenia żarówki używa obcej firmy" (bo taniej niż
      utrzymywać własnych elektryków na pensjach kopalni)
      "Centrum wydobywa ZA DOBRY węgiel" (bo pomimo kosztów wydobycia powyżej
      średniej w Kompanii, osiągamy praktycznie najwyższą cenę sprzedaży na kraj i
      stąd nasz zysk, a nasz węgiel ma najniższą zawartość chloru w Polsce, co jest w
      niektórych technologiach spalania w Chemii szalenie ważne i podnosi znacznie
      naszą cenę u pewnych odbiorców).

      Ale po tym pojedynku na argumenty między naszymi, a Kompanijnymi ekspertami
      wygranym bez trudu przez naszych, Piechota naszych zgasił mówiąc, że jego
      interesują wyłącznie wielkości globalne - ma być 10 mln ton mniej, a kto będzie
      ofiarą tej decyzji to w gruncie rzeczy nie jego sprawa...I JAK TU NIE
      STRAJKOWAĆ?????
      Nawiasem mówiąc, nasi eksperci mogą mieć teraz problemy - Kompaniści już ich
      poważnie straszyli za ich niepokorność i mogą mieć naprawdę smutną sytuację -
      kto przyjmie 45 letniego człowieka do pracy, po jego wyrzuceniu z "wilczym
      biletem" na dzisiejszym rynku pracy ???

      To tak szkicowo, żebyś wiedziała, jak wygląda prawda i nie opowiadała
      dyrdymałów rodem z Kwiatkowskiej TVP, że likwidowane będą "WYŁĄCZNIE
      NIERENTOWNE KOPALNIE" - innym razem opowiem Ci, jak to jest NAPRAWDĘ z tą pracą
      dla wszystkich zwalnianych na kopalniach sąsiednich, kolejną bujdą propagandy
      rządowej...

      • Gość: robi współczuję IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 28.10.03, 00:09
        Ale nie dziwię się wcale, bo jedna afera więcej czy mniej wrażenia już nie
        robi.

        A propos wyników finansowych mam pewną radę. Jeżeli uda się wam przetrwac
        zwróćcie uwagę na obsługe bankową. Macie tam generalnie tragicznie sluzby
        finansowe (byc może jesteście wyjątkiem, nie wiem tego)a banki skubią was aż
        miło. Bezrobotnych bankowców na rynku obecnie dostawek. Ściągnijecie takiego,
        który zna sie na obsłudze korporacji i kredytach, a myślę, że przy waszej
        skali operacji bankowych będziecie w stanie osczedzić dziesiątki, jeżeli nie
        setki tysięcy złotych rocznie. Wcale nie przesadzam. Ja też wiem, co piszę.

        Pozdr.
        robi
        • Gość: , bardzo dobra rada. IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 28.10.03, 02:25
          W koncu za zatrudnienie odpowiada kopalnia a nie KW.

          Tak. Ten post cos wnosi. Jednak uwazam, ze powinno sie takie dzialania opisac
          dodajac NAZWISKA.

          Zgadzam sie z Hajerem, ze cos wyjatkowo smierdzi w tym burdelu zwanym polskim
          gornictwem weglowym, lecz problem w tym, ze takie dzialania sa wprost
          niedorzeczne.

          Jak to mawiaja, powinno sie podazyc tropem pieniedzy.
          Dlaczego oni ten sklad chca WAM swisnac?
          Czyje manko w ten sposob kryja?
          Co jest grane? Kto komu za to i jak pieniadze przekazuje?

          Magnetofon od Michnika pozyczyc i dowalic tej bandzie jak nalezy.
          Tylko spokojnie, dowody zebrac, nazwiska i wtedy zrobic dym.

          I uwazac na siebie, bo wypadki chodza po ludziach, jak to sie mowi, wpadl pod
          pociag po pijaku, chociaz mial na papierosa wyskoczyc za rog; w przerwie w
          pracy; a do stacji 12 kilometrow...


          "> Ale nie dziwię się wcale, bo jedna afera więcej czy mniej wrażenia już nie
          > robi."


          Robi, robi. (Nie Robi w sensie Robert, tylko robi roznice.)
          Gadalem nieoficjalnie z jednym takim, co mi opowiadal o decyzji Toyoty
          dotyczacej budowy tej swojej fabryki. Jednym z powodow byly omawiane trudnosci
          i BEZPIECZENSTWO KADRY ZARZADZAJACEJ...

          Ocena (slyszalem) byla podobno druzgocaca. Nie reagujace na nic wladze,
          nieskuteczna policja, kradzieze, przestepstwa, napady, porwania itp.

          No i NIE MACIE FABRYKI. He he he.
          No to tyle plotek, ja tez moglbym cos od siebie napisac, lecz po co?

          No dawaj Hajer wiecej takich smaczkow.
          Moze tej holocie chodzi o kupno tych waszych kopalni za powiedzmy 8 miesiecy???
          Popatrz, jakby komus w resorcie zalezalo na sprzedazy, to beda tak manipulowac,
          aby straty na koniec roku byly na papierze jak najwyzsze. Typowe.

          Moze chlopaki trzymajace spolki weglowe wiedza, ze bedzie zwyzka cen wegla i
          chca lyknac te kopalnie? Moze sa prowadzone jakies pozakulisowe rozmowy o tym?
          A tylko oni maja odpowiednie przelozenie na wladze, aby kopalnie kupic i to
          tanio? Jeszcze sobie samemu cene wyznaczyc? Jak za te hute, co sprzedali
          ostatnio?

          Fajnie sie o tym gada. Nie?

          Tylko uwaga. Zeby nie bylo. Ja nie mam pojecia, jak sie zachowa cena wegla na
          swiecie. MNIE SIE JEDYNIE WYDAJE, ze powinna skoczyc w gore. A wszystkie
          powyzsze rozwazania maja sens dopiero w sytuacji zmiany cen.

          No chyba, ze mozna tam u was latwo obnizyc koszty wydobycia wywalajac polowe
          personelu, jak sugeruja niektore raporty. To tez mozliwe.

          W kazdym razie nie piasek. W zadnym razie.




        • marcepanna Re: współczuję HAJER 28.10.03, 02:25
          Nie rzuce sie dziekowac za tekst bo mnie z nog zwalilo.
          Zreszta i tak leze w lozku.

          Jak to jest z praca dla zwalnianych gornikow to ja moge sobie wyobrazic bo do
          tego szczegolnie zdolnym byc nie trzeba, zreszta w Kwiatkowskiej Telewizorni
          lecial jakis program dokumentalny, zdaje sie ze sam Franciszek Pieczka byl
          narratorem. Raz pobieznie ogladnelam, tragedia no i ogolem na Slasku.

          Robi ja mysle ze zatrudnienie zdolnego bankowca nic kopalniom nie pomoze, bo
          ich los zdaje sie jest przesadzony a zreszta banki jak mowiles maja na uwadze
          swoje dobro zagranicznego udzialowca, a ten nie bedzie przeciez wyciagal reki
          do kopalni slaskiej ktora jest konkurentem dla kopalni angielskiej.
          Ty lepiej napisz co myslisz o tej Fundacji Poszkodowanych przez Banki co to ja
          Jaworowicz w swoich programach wywleka.
          Zreszta Hajer tam napisal ze chodzi o WYDOBYCIE w tonach a nie oszczednosci na
          obsludze finansowej czyli nie o koszty finansowe tam idzie. Tylko o przychody z
          dzialalnosci operacyjnej.

          No coz HAJER, ale swoja droga cos wywalczyliscie czy jak pisze Przecinek
          zasypia was piachem?
          Poza tym moze ja debilnie napisze ale moze ma to sens wszystko w skali
          globalnej? Zamkniecie slaskich kopaln spowoduje w koncu pzresuniecia w tej
          galezi tak ze np czesc z was wyjedzie pracowac poza Slask do innych kopaln
          europejskich. Moze z czasem okaze sie to w skali europejskiej korzystnym
          posunieciem? Moze po jakims czasie znowu sie uruchomi wydobycie u nas z lepszym
          efektem gospodarczym niz jest to nawet teraz?

          Ale poza tym jest jeszcze polskie prawo upadlosciowe i ukladowe. Czy w tej
          sytuacji nie okaze sie ono wam pomocne? Niby wlascicielem kopalni jest Skarb
          Panstwa i zapewne moze robic co chce ze swoim majatkiem ale czy w tej sytuacji
          cos zrobiliscie aby na drodze prawnej zablokowac posuniecia ministra skarbu?
          Czy tez nie ma to zadnego sensu juz?

          pozdr
          • Gość: robi oszczędności IP: 62.111.248.* 28.10.03, 22:34
            marcepanna napisała:

            "Robi ja mysle ze zatrudnienie zdolnego bankowca nic kopalniom nie pomoze, bo
            ich los zdaje sie jest przesadzony a zreszta banki jak mowiles maja na uwadze
            swoje dobro zagranicznego udzialowca, a ten nie bedzie przeciez wyciagal reki
            do kopalni slaskiej ktora jest konkurentem dla kopalni angielskiej."

            Oszczędności trzeba szukać na kazdym etapie działalności, a z tego co się
            orientuje, chociaż ze zrozumialych względów nie zajmuje sie obsługa kopalń,
            istnieją duże mozliwości w tym zakresie. I to nawet nie na kredytach, chociaż
            słyszałem o marżach 5 punktów do Wiboru (podczas gdy ja tu w Warszwie czasami
            negocjuję setne punktu procentowego, przy marżach poniżej jednego punktu).
            Można oszczędzić na przelewach, przewalutowaniach, wystarczy założyć
            overnighta zamiast trzymac miliony na a'vista. Może to Cie smieszyć, ale tak
            jest właśnie na Śląsku. Służby finansowe w wielu kopalniach są zielone z
            bankowości.


            > Ty lepiej napisz co myslisz o tej Fundacji Poszkodowanych przez Banki co to
            ja Jaworowicz w swoich programach wywleka.

            Generalnie bull shit, chociaż z pierwszej ręki znam taka jedną sprawę, gdzie
            pracownicy pewnego Banku siedzą w pierdlu. Ww 99 przypadkach na 100 winni są
            jednak klienci, którzy nie dotrzymuja warunków zawartych umów. Jeżeli zgodzili
            się na takie, a nie inne zapisy w umowach, a bank z nich skorzystał, moga
            mówic tylko o własnej głupocie i ewenetualnie o złej woli Banku. Banki stały
            się bardzo ostrożne i byle pretekst powoduje decyzję o wyjściu z klienta.
            Zwykle jednak dochodzi do jakiejś ugody. Windykacja to ostateczność i w
            większości wypadków dochodzi do niej w sytuacji, kiedy klient pzrestaje z
            bankiem współpracować.

            > Ale poza tym jest jeszcze polskie prawo upadlosciowe i ukladowe. Czy w tej
            > sytuacji nie okaze sie ono wam pomocne?

            Też o tym myśłałem. Kto wie, czy nie byłoby to najlepszym rozwiązaniem?
      • Gość: deLUC Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.03, 12:05
        Biznes parafrazujac von Klausevitza to wojna prowadzona wszystkimi dostepnymi
        metodami - a tu stawka jest ogromna - spodziewajcie sie wiec najgorszego:
        1)Ktos moze wam podrzucic falszywe materialy - wystarczy jeden niesprawdzony
        wyssany z palca argument "za", a cala agrumentacja i wy zostanie zdyskredytowana
        publicznie w "bezstronnych" mediach, ktore wtedy jakims dziwnym trafem okaza
        zainteresowanie
        2)Ktos moze wam cos obiecac - "gruszki na wiezbie, mieszkania na wiosne"
        3)Ktos moze kogos od was kupic i zapewne juz to zrobil
        To forum ma bardzo nikla ogladalnosc - to nie ta skala, to nie ten odbiorca -
        pisanie na nim nie przyniesie wam NIC - rozwaz formy naglosnienia sugerowane
        przeze mnie - to musi byc MOCNE i jednoczesnie POZYTYWNE i NIEANONIMOWE
        naglasnianie - ludzie chca ludzi nie cyferki i suche fakty.
      • Gość: BRvUngern-Sternber Gdyby rozsadek i wiedza rzadzily... IP: *.bg.am.lodz.pl 28.10.03, 19:31
        Niestety tv,prasa,tygodniki Wprosty,Niuswiki i inne beda trabic.Gornictwo
        nierentowne,gormictwo nierentowne.I z piana na ustach ZLIKWIDOWAC ZLIKWIDOWAC.A
        z nimi tysiace bezmozgich klakierow beda powtarzac.Do tego wsparte
        przez ,,analitykow'' i z poklaskiem Brukseli.Gdyby rozsadek rzadzil nie
        milibysmy 30% bezrobocia i nie wchodzilibysmy do upadajacej UE.I jeszcze żont
        Millera.Naprwde sytuacja w Polsce jest tragiczna i spowodowane przez tych
        zerujacych na kraju pasozytow od polityki przez gospodarke i kulture po
        wszystkie dziedziny...
        • edek40 Re: Gdyby rozsadek i wiedza rzadzily... 29.10.03, 12:35
          Kto lub co, twoim zdaniem, jest winne bezrobociu? W jaki sposob powinny byc
          przeprowadzane zmiany ustrojowe w 89 roku? Jak mozna ucywilizowac
          socjalistyczna ksiezycowa ekonomie bez strat wlasnych? Gdzie kryly sie rezerwy?
          Czy, twoim zdaniem, nalezaloby wprowadzic nakaz zatrudniania bezrobotnych,
          nawet gdyby firma miala stac sie bankrutem? Co wtedy z taka firma? Ratowac
          dotacjami? Czy ten nakaz obowiazywalby rowniez rolnikow, czy jak zwykle na nich
          zadne obciazenia nie bylyby nakladane?

          Prosze o wyklad skladajacy sie z konkretow, a nie prostej negacji istniejacych
          faktow.
          • Gość: , co chcesz na powiedziec? IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 29.10.03, 19:28
            Czyzbys byl apologeta represji monetarnych w trakcie post-komunistycznych
            transformacji gospodarczych?

            • edek40 Re: co chcesz na powiedziec? 30.10.03, 09:49
              A czy wiesz co to jest inflacja i jaki osiagnela poziom we wczesnych latach 90-
              tych?
              • Gość: , Re: co chcesz na powiedziec? IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 30.10.03, 11:28
                Inflacja to jest dostosowanie cen do warunkow rynkowych. Np. podnosisz podatki
                to wzrastaja ceny. Wzrastaja ceny to RPP podnosi cene pieniadza.

                Pomysl zanim zaczniesz kogos gloryfikowac.

                Jest jeszcze inna przyczyna wysokich stop. Chec utrzymania stalego kursu
                walutowego przy wysokiej inflacji.

                Problem zaczyna sie w momencie jak ktos uparcie popiera polityke monetarna na
                podstawie doswiadczen z okresu drukowania kasy, w okresie kiedy kasy sie nie
                emituje.

                Ale jak tam chcesz, ja sie nie wtracam, to nie moje myslenie i nie moj problem.

                • edek40 Re: co chcesz na powiedziec? 30.10.03, 12:03
                  A ja myslalem, ze inflacja jest wtedy, gdy na rynku jest zbyt duzo pustego
                  pieniadza. Np. przez dodrukowywanie pieniedzy na zaspokojenie roszczen
                  placowych bez jednoczesnego wzrostu wydajnosci pracy czyli wypracowywania
                  podwyzek przez wieksza produkcje. Wtedy popyt rownowazony jest wzrostem cen.

                  Mowiac o inflacji i koniecznosci reagowania na nia mam na mysli taka powyzej
                  10%.
                  • Gość: , Re: co chcesz na powiedziec? IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 30.10.03, 18:36
                    "Mowiac o inflacji i koniecznosci reagowania na nia mam na mysli taka powyzej
                    10%."

                    Fajnie. Ciesze sie. No to wynikaloby z tego, ze przez ostatnie kilka lat w
                    Polsce NIE MA inflacji. I zupelnie racjonalne staje sie stwierdzenie o
                    bezzasadnosci stopy procentowej powyzej 2% rocznie. W tym okresie oczywiscie.
                    Zgodnie z TWOJA definicja inflacji, "taka powyzej 10%".


                    W koncu nie kazdego roku podwyzsza sie podatki ponad 10%. Robi sie to raczej
                    stopniowo, zeby wyborca sie nie zorientowal i dalej glosowal na SLD.
                    Jeszcze tego brakowalo, zeby polski wyborca stal sie bogaty.
                    Wtedy takie plany jak zjednoczenie z Unia moglyby sie nie udac, Polacy
                    pokazaliby Milerowi wala, a ja ze zdumienia siadlbym sobie z rozmachem i
                    otwarta geba. Bo to przeciez niemozliwe.







                    • Gość: deLUC Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.03, 00:18
                      Nie Przecinku - utrzymywanie na takim poziomie stop nie jest bezzasadne jesli
                      sie odpowie na pytanie kto na takiej obnizce stop traci - wydaje sie ze traci
                      sektor bankowy. Jest tajemnica poliszynela za w Polsce obowiazuje system
                      kliencki - placisz (stanowskami, decyzajami, pieniedzmi) i wymagasz - wiekszosc
                      czlonkow RPP ma powiazania z sektorem bankowym - uzasadnienia decyzji Rady
                      gloszone ustami jej czlonkow to taka amerytoryczna papa dla mas - mozna by ja
                      rozbic w puch przy odrobinie wiedzy i dociekliwosci - tylko ze media wcale nie
                      sa tym zainteresowane - kto jest ich ogromnym klientem reklamowym? - oczywiscie
                      banki.
                      • Gość: , Re: IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 31.10.03, 00:57
                        DeLuc, to nie media nie sa zainteresowane, to wyborcy, co CIAGLE JESZCZE kupuja
                        te gazete wyborcza. Nieslychanie uparcie.

                        Byc moze media ruszylyby tylki, jakby klient mial wieksze przelozenie na tresc?
                        Oczywiscie, ze jest tak jak piszesz. Szkoda gadac.

                        Po prostu WSZYSCY MAJA ZAPLACONE.
                        A spoleczenstwo jest TAK GLUPIE, ze az przykro to obserwowac.

                        Chyba potrzeba wam tej unii, aby tak w dupe zebrac, ze sie wiekszosci we lbach
                        rozjasni troche. Moze w koncu zaczna glosowac na cos innego jak SLD.
                      • Gość: robi banki IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 31.10.03, 21:54
                        Fakt, banki traca na obniżce stóp procentowych, bo kurczy się marża odestkowa.
                        Daleki byłbym jednak od teorii spiskowych. Mało prawdopodobne jest by
                        Citibank, Unicredito, ING czy BACA były w zmowie. Obserwuje obecnie raczej
                        wzmagającą się walkge konkurencyjną, która krótkim czasie zmusi niektóre banki
                        do poddania się przecienikowi. Na razie rynek bankowzy w Polsce jest
                        nienaturalnie rozdrobniony i dalsze konsolidacje są nieuniknione.
                        Osobiście uważam,ze banki nie mają wielkiego wpływu na RPP.
                        • Gość: robi I jeszcze jedno IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 31.10.03, 22:08
                          Przeceniacie rolę Balcerowicza. Banki polskie sa sterowane z zagranicy,
                          praktycznie ubezwłasnowolnione. Liczy się strategia calej grupy. Dla takiego
                          Citibanku polski oddział przynosi jakiś ułamek procenta przychodów, niewart
                          większego zachodu. Patrzcie więc na problem z odpwiedniej perspektywy. Kiedy
                          wysłyłamy do centrali zagranicą wnioski o przyznanie zaangazowania kredytowego
                          dla najwiekszych polskich firm, zawsze musimy liczyć się z odmową, bo w skali
                          całego koncernu transakcje w Polsce niewiele znaczą, a zawsze możemy dostac
                          odpowiedź, ze ryzyko jest za duże. To jest globalna układanka najwiekszych
                          instytucji finansowych na świecie, w której niewiele znaczymy. Przestańcie mi
                          wiec tu wykładac teorie spiskowe.
                        • Gość: deLUC Re: banki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.03, 00:15
                          To moze brzmi jak fantastyka ale zgodnie z rzymska maksyma podejrzany jest ten
                          kto odnosi korzysc - nie ma przeciwstawnego lobby-klienta na rzecz ktorego
                          mogliby dzialac czlonkowie Rady, sektor bankowy ma jak i czym sie odwdzieczyc -
                          a stopien zdegenerowania wsrod piastujacych wysokie stanowiska w Polsce jest
                          przeogromny - nieoficjalne informacje ktore do mnie docieraja zupelnym
                          przypadkiem o tzw. autorytetach (tych z mediow) jeza wlos na mej glowie - no i
                          znam troche bankowosc a tam ... eh szkoda gadac
                          • Gość: robi Re: banki IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 01.11.03, 00:27
                            No to może napisz coś więcej nawet na priva, to jako obaj znajacy bankowśćc od
                            środka podyskutujemy. Bankowcy na pewno naciskają na zmianę prawa, które
                            zmniejszyłoby bankom koszty działalności (rezerwy obwiązkowe, opodatkowanie
                            sprzedaży złych długów itp.). Nic nie słyszałem natomiast o naciskach na RPP.
                            • Gość: deLUC Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.03, 01:38
                              Ja tez nie slyszalem o oficjalnych naciskach na Rade - bo takie nigdy nie beda
                              miec miejsca - Rada jest kreowana na instytucje niezalezna - podnosi wrzask przy
                              kazdej probie ingerencji ze strony rzadu - wiec analogicznie musialaby sie
                              sprzeciwic takim naciskom. Sektor niewatpliwie ma w Radzie swoich ludzi -
                              Grabowski, Wojtowicz, Dabrowski - nie wiem czy ktos jeszcze, ale ci na pewno
                              wice-/prezesowali w bankach. Co do bankowosci za moich czasow (i troche
                              zaslyszane pozniej) a)polityka kredytowa: scisle procedury, ostre wymagania
                              stawiane potencjalnym kredytobiorcom z jednej strony, z drugiej strony kredyty
                              przydzielane na telefon z centrali - ten i ten ma dostac kredyt mniejsza o
                              wymogi,a ten ma nie dostac chociaz spelnia wszystkie wymogi z nawiazka, b)tu
                              tniemy koszty osobowe az furczy, a tu tolerujemy ogromne nieuzasadnione wydatki,
                              c)niejasne pozbawione ekonomicznego sensu decyzje d)obsada stanowisk - bez
                              doswiadczenia, ze sprawami za zle udzielone kredyty, smierdzi chamem na mile
                              f)stanowiska-widma - czlowiek bieze pieniadze i nic nie robi, g)zlecenia-widma -
                              to samo - zaden z bankow nie byl panstwowy:).
                              • Gość: robi Dużo prawdy IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 01.11.03, 11:05
                                Chociaż, to o czy piszesz odchodzi do lamusa razem z Pacukami, Kotami czy
                                Kostrzewami. Teraz country managerowie zwani szumnie prezesami wykonuja scisłe
                                polecenia z Centrali. Coż mi się wydaje,że opsujesz BRE - to szczególny
                                przypadek na rynku bankowym. Dobre czasy pana Kostrzewy już się powoli kończą,
                                a zeszły rok w wykoaniu BRE to katastrofa. Zresztą w wykonaniu Kredyt Banku
                                również, a w obydwu bankach rozdawano kredyty na telefon. Ponieważ mam
                                kolegów, którzy pracowali w KB i BRE, to wiem że ludzi tam traktuje się jak
                                szmaty. Jeżeli miałeś nieprzyjemnośc pracowac w którymś z tych banków, to
                                współczuję.
                            • Gość: , Teoria spiskowa Robiego a fakty. IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 01.11.03, 01:40
                              "Przestańcie mi wiec tu wykładac teorie spiskowe."

                              Nie wiem na jakiej podstawie podwazasz oczywiste fakty.
                              A sa one takie, ze stopy sa za wysokie. Od wielu lat.

                              Poswiec pare minut swojego jakze cennego czasu i zapoznaj sie z ustaleniemi
                              prokuratury na temat tzw. eldorado odsetkowego z wykorzystaniem funduszy
                              dolarowych FOZZ. Co poniektorzy sobie banki postawili prywatne. W Polsce i za
                              granica.

                              Sytuacja jest analogiczna. NBP ma rezerwy dewizowe.
                              I inne fundusze. Ogolnie ma pieniadze.

                              Wyobrazmy sobie sytuacje lancuszka kredytobiorcow dewizowych
                              pozyczajacych dolary i inwestujacych w zlotowkach w dlug publiczny.
                              Np. jakis teoretyczny bank zagraniczny majacy w swojej gestii polskie rezerwy
                              dewizowe, utrzymuje stale zaangazowanie kredytowe w tej samej walucie ale w
                              Polsce w jakims "swoim" banku. Obojetne jakim. Tak w drodze rewanzu. Doliczy
                              sobie 1%. Albo pol. Moze nawet tylko cwierc procenta. Te pieniadze sa w
                              dyspozycji pewnych osob.

                              Chodzi o sytuacje teoretyczna. Calkiem hipotetycznie.
                              I znowu dojdziemy do wniosku, ze komus musi strasznie zalezec na stalym kursie
                              waluty wewnetrznej. Powiedzmy nawet, ze takie hipotetyczne osoby maja kolegow w
                              RPP.

                              No to juz wtedy nie musi chodzic o banki. Wystarczy, ze sa to osoby pracujace
                              dla bankow i korzystajace z dobrodziejstwa tych kolezenskich kredytow.

                              Dopoki nie ma zalamania walutowego, to nikt sie niczym nie przejmuje.
                              Wszyscy zarabiaja.

                              Ale zloty spadl.... I zanosi sie ze dalej poleci.

                              A partie potrzebuja kasy. Swiezej kasy. W duzych ilosciach.
                              Po co ustawiac przetargi, krasc pieniadze publiczne, skoro mozna latwo i
                              legalnie przetrzepac kieszenie podatnika wyciagajac z budzetu odsetki za
                              pieniadze... publiczne. Dodatkowo ustalajac sobie procent. Samemu?
                              I nic nie ryzykujesz, bo wiesz, ze Leszek tak pomyslal, ze nie ma ryzyka.

                              Mozesz nawet nic nie miec, ale kredyt dostaniesz. I zarobisz. Samo sie zrobi,
                              ze sie zarobi. A potem dla wyrownania pusci sie do gazety wyborczej artykul,
                              jakie straty ponosi budzet panstwa przez gornictwo. A co tam, niech narod
                              gornikow nienawidzi, a my tu sobie panie dziejku na kampanie wyborcza zarobimy,
                              I jeszcze poparcie nam wzrosnie, a co!

                              O!
                              Czy taki lancuszek trudno sobie wyobrazic? Nie. To banalne.

                              Malo tego, sa pewne elementy niezbedne do poprawnej pracy takiej hipotetycznej
                              lamiglowki. No to teraz sobie popatrzmy jaki jest sklad RPP i ILE SIEDZI TAM
                              OSOB. Dalej przesledzmy zyciorysy czlonkow Rady i popatrzmy w jakich okresach
                              tam weszly. Przyjrzyjmy sie kto mial wtedy wladze. Poogladajmy sobie CV
                              "prof." Leszka B. I potem popuscmy wodze fantazji.

                              W ramach tych wolnych fantazji przyjrzyjmy sie kursowi roznych wazniejszych
                              walut, w tym dolara rozliczanych w zlotym. Tak sie ciekawie sklada, ze kurs PLN
                              wzgledem dolara jest dosc stabilny. Osobiscie odnosze wrazenie, ze zbyt
                              stabilny. Ale to jest moje prywatne zdanie, prosze sie nie sugerowac, najlepiej
                              samemu popatrzec. Od 99 roku wszystkie waluty wzgledem zlotowki jakby zamarly.
                              Popatrzcie. A przeciez inflacja w Polsce byla caly czas. Czyzby Polska byla az
                              takim Tygrysem?

                              Pa.




                              • Gość: deLUC Re: Ta strategia obnizek stop IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.03, 02:13
                                Malo pomalu - i to przez kilka lat bez mala - dlaczego tak?, i jeszcze ten cel
                                inflacyjny - jak sie utrafi to swieto:), aha w efekcie chlopaki przyczynili sie
                                do wzrostu deficytu bo inflacja ledwo zipie:)))) a budzet wpisana jest:)))) - i
                                jeszcze to - Rada przyjela agresywna polityke antyinflacyjna (tak to
                                przynajmniej opisywali - sam Buk sie wygadal w Sejmie) w warunkach dekoniunktury
                                kiedy to inflacja byla samotlumiona.
                              • Gość: robi Re: Teoria spiskowa Robiego a fakty. IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 01.11.03, 11:11
                                Przecinku, nie przywołuj czasów FOZZ, bo w polskiej bankowości to była inna
                                epoka. Teraz w dużych bankach rzadzi tak naprawdę risk management, właściwie
                                niezależny od country managera (prezesa) w Polsce. Mysz się nie prześliźnie.
                                Nie bronie RPP i zgadzam się z wami w ocenie skutków jej działań, ale przyczyn
                                szukajcie wsród polityków, nie bankowców.
                                • Gość: , Re: Teoria spiskowa Robiego a fakty. IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 01.11.03, 20:00
                                  A co ty opowiadasz! Nie mowie o kredytach na sto tysiecy dolarow tylko ciezkiej
                                  forsie. Dziesiatkach i setkach milionow. O firmach zarejestrowanych gdzie
                                  indziej jak w Rzeczpospolitej itp. To nie mysz ma sie przeslizgnac tylko slon.
                                  He he he.
                                  • Gość: robi Re: Teoria spiskowa Robiego a fakty. IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 01.11.03, 20:13
                                    Gość portalu: , napisał(a):

                                    > A co ty opowiadasz! Nie mowie o kredytach na sto tysiecy dolarow tylko
                                    ciezkiej > forsie. Dziesiatkach i setkach milionow. O firmach zarejestrowanych
                                    gdzie indziej jak w Rzeczpospolitej itp. To nie mysz ma sie przeslizgnac tylko
                                    slon.

                                    Ja też nie pisze o setkach, ale o milionach dolarów. Banki spekulują na rynku
                                    i wykorzystuja nadażającą się okazje do zarobku. Jednak Twoje podejrzenia,
                                    moim zdaniem idą za daleko. Teza, że RPP działała przez te wszystkie lata na
                                    zlecenie bankow wydaje mi się absurdalna.
                                    • Gość: , Re: Teoria spiskowa Robiego a fakty. IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 01.11.03, 20:45
                                      "Teza, że RPP działała przez te wszystkie lata na zlecenie bankow wydaje mi się
                                      absurdalna."

                                      Bo jest absurdalna, dlatego ja nic nie napisalem, ze na zlecenie bankow.
                                      Na zlecenie OSOB. Nie bankow. Co kogo obchodza zyski bankow?


                                      • Gość: robi Re: Teoria spiskowa Robiego a fakty. IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 01.11.03, 20:51
                                        No to się nie zrozumieliśmy. Myślałem ,że popierasz podejrzenia deLuca. A czy
                                        RPP była sterowana, czy nie, obawiam się,że nigdy się nie dowiemy.

                                        Jak tam Helloween (swoją drogą co za głupi zwyczaj)?
                                      • Gość: deLUC Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.03, 21:18
                                        Co do absurdalnosci tezy o lobbingu bankow - nikt tu nie mowi o lapowkach:
                                        mozna kogos zatrudnic (albo kogos z rodziny), mozna zamowic analize/konsultacje,
                                        wydac ksiazke/publikacje, zaproponowac cykl wykladow, cos sprzedac tanio albo
                                        kupic drogo, mozna dac nagrode - to sa tak proste i czesto spotykane w Polsce
                                        sposoby na odwdzieczenie sie - znam przyklady/nazwiska/firmy - wszystko jest tak
                                        robione ze rodzi tylko pewne watpliwosci - oskarzenia nigdy. Korzysci sa
                                        wymierne dla obudwu stron:) - wiec o co chodzi?, ze to nieetyczne?, to przede
                                        wszystkim bardzo zyskowne i bardzo trudne do udowodnienia - tu w Polsce
                                        umozono/przedawniono setki postepowan z niezbitymi dowodami winy a co dopier cos
                                        takiego - przeciez tak naprawde RPP to wspaniala synekura bez odpowiedzialnosci
                                        za podejmowane decyzje.
                                        • Gość: Hajer Re: Re RPP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.03, 23:37
                                          A jak tam pan prezes Ziółkowski, prywatnie mąż pani Wiesławy, jedynej spódnicy
                                          RPP??? W tym małżeństwie na pewno działa słynny już "chiński mur" odgradzający
                                          sprawy służbowe bankowe (mąż) i RPP-owskie (żona) od prywatnych...
                                          Żona Cezara poza wszelkimi itd, itp.?????
                                          Osobna kategoria to mój ulbieniec w RPP, pan Marek Dąbrowski - GŁÓWNY
                                          DEFLACJONISTA III RP, małomówny (w zasadzie całkowicie milczący w odróżnieniu
                                          od B.Grabowskiego).
                                          Niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego przez ostatnie 2 lata pan ten głosował
                                          jedynie 1 raz za obniżką stóp i był przeciw nawet w takim głosowaniu, gdzie
                                          wszyscy pozostali ( w tym "Jaszczomb" Grabowski,bo na nazwę "Jastrząb"
                                          Grabowski nie zasługuje) byli za (mówię o głosowaniach odtajnionych) i gdzie
                                          sam rynek widział dużą potrzebę obniżki stóp, lecąc przed posiedzeniem RPP na
                                          rentowności papierów o ponad 150 pkt bazowych w dół, w związku ze znacznym
                                          spadkiem inflacji???
                                          O co chodzi temu człowiekowi??? Ten upór Dąbrowskiego zahacza już chyba o
                                          głupotę albo paranoję i nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek myślą ekonomiczną...
                                          Wszyscy wieszają psy na Balcerowiczu, tymczasem z głosowań wynika, że nieraz to
                                          jego głos był tym, który przeważył za obniżką - NIKT nie czepia się
                                          Dąbrowskiego, bo ten milczy w mediach a z uporem maniaka głosuje ZAWSZE przeciw
                                          obniżce stóp...
                                          Ktoś jest na tyle mądry, że przeniknął "głębię" myślenia Dąbrowskiego???
                                          • Gość: , Oj Hajer, -))) IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 02.11.03, 00:08
                                            No to co ja napisalem?
                                            He he he he. Czytaj miedzy wierszami. Ile tam jest osob i jak sie rozkladaja
                                            glosy. -)))

                                            Tak was robia w balona w tej Polsce, ze az mi sie czasm smiac chce.

                                            JAK WY SIE TAK MOZECIE DAWAC ROBIC W BUCA NA OKRAGLO?????

                                            He he he he he...
                                            Sluchaj, to jest kwestia pewnego podejscia. Polakow STRASZNIE LATWO wyrolowac.
                                            Daja sie robic na kazdym kroku. Obojetne czy negocjujesz jakas umowe, czy
                                            warunki platnosci, czy cokolwiek, czasem nawet nie czytaja tlumaczenia.
                                            Wszyscy jestescie tacy sami naiwni. WSZYSCY.

                                            Co Ty myslisz, ze jak w radzie jest 10 EKONOMISTOW, to oni nie wiedza co
                                            robia???

                                            Czlowieku! TO SA EKONOMISCI. Fachowcy. Maja swiadomosc swoich dzialan.
                                            Wiedza co jest grane, maja w tym kierunku wyksztalcenie.


                                            A TY sie pytasz o odpowiedzialnosc i motywy decyzji. He he he he.
                                            Zajmowales kiedys jakies wysokie stanowisko? Takie wiesz, ze nikt ci nie
                                            podskoczy! He he he. No dobra, wiecej dystansu, Hajer, masz za dobre serce!









                    • edek40 Re: co chcesz na powiedziec? 31.10.03, 09:43
                      Ja tam jestem za jeszcze nizszymi stopami. Gdyby byly takie jak piszesz, to
                      komuszki musialyby caly deficyt zlikwidowac. Poniewaz dzieki zmowie calego
                      swiata przeciw Polsce nikt bankrutowi nie pozyczy kasy na niski procent.
                      Prawdopodobnie dlatego, ze Balcerowicz powiedzial calemu swiatu finansowemu,
                      zeby nie pozyczac, bo on ma udzialy w sektorze bankowym i chce kase kosa kosic.
                      • Gość: , slusznie IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 31.10.03, 19:18
      • Gość: robi Ceny węgla w góre IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 29.10.03, 19:31
        Przecienek jesteś prorokiem?

        Górnictwo Opłaca się eksportować tylko surowiec wysokiej jakości
        Węgiel najdroższy w historii


        Ceny węgla

        Światowe ceny węgla osiągnęły we wrześniu nienotowany w historii poziom ponad
        60 dolarów za tonę. Jeszcze w kwietniu tego roku były to zaledwie 33 dolary.
        Czy wobec tego pojawia się szansa na opłacalny eksport polskiego węgla?

        Nie ma ekonomicznego uzasadnienia eksport niskokalorycznych miałów,
        sprzedawanych po kilkanaście dolarów za tonę, co w sposób drastyczny obniżało
        średnią cenę i rzutowało na wyniki eksportu polskiego węgla. Najwyższe ceny
        uzyskuje się za węgiel wysokiej jakości. Problem w tym, że nie można wydobywać
        tylko i wyłącznie węgla dobrego.

        Na przyszły rok Węglokoks zakontraktował ze spółkami węglowymi 14 mln ton
        węgla, który zamierza wyeksportować. To zdecydowane mniej niż w latach
        poprzednich, kiedy to sprzedawał za granicą powyżej 20 - 22 mln ton. Już w tym
        roku zamiast zakontraktowanych 21 mln ton węgla Węglokoks wyeksportuje około
        19 mln ton. Okazuje się, że seria problemów natury technologicznej, jakie
        zdarzyły się w kilku kopalniach m.in Katowickiego Holdingu Węglowego sprawiła,
        że zarząd holdingu skorzystać zamierza z tzw. klauzuli wyższej konieczności,
        bo nie wywiąże się z kontraktów.

        Dobre perspektywy

        W przyszłym roku eksport polskiego węgla może być bardziej opłacalny. Przy
        średniej cenie sięgającej już 60 USD za tonę, przy założeniu, że drastycznie
        ograniczy się nieopłacalny eksport najgorszej jakości miałów, jest szansa, że
        Polska tanim węglem, sprzedawanym poniżej kosztów wydobycia, przestanie
        dotować Europę.

        Stanie się tak tylko wtedy, jeśli ceny węgla pozostaną nadal wysokie.
        Analitycy twierdzą, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż na obecnym
        poziomie utrzymają się one przynajmniej przez cały przyszły rok.

        Wiele zależy od sytuacji w Chinach. Jeśli kraj ten nadal będzie rozwijał się w
        dotychczasowym tempie ponad 7 proc., wciąż będzie wykupywał frachty morskie.
        Zapotrzebowanie Chińczyków na przewóz drogą morską masowych ładunków jak ruda
        żelaza, cement czy wyroby stalowe jest ogromne. Dlatego też ceny frachtów
        drastycznie podskoczyły. O ile jeszcze niedawno przewiezienie tony węgla z
        Australii do Europy kosztowało około 9 USD, o tyle obecnie zapłacić trzeba 34 -
        36 USD, jeśli uda się zdobyć wolny statek. Sprawiło to, że ceny węgla
        dostarczanego do Europy wzrosły o co najmniej 20 USD.

        Strajki w Wenezueli

        Na to wszystko nałożył się spadek podaży węgla na światowym rynku. Stało się
        tak z powodu strajku górników w Wenezueli i w Indonezji, co w efekcie
        zmniejszyło produkcję o kilkanaście milionów ton. W tym samym czasie wzrósł
        popyt na węgiel, spowodowany długą zimą, upałami w lecie, kiedy to zaczęło
        brakować wody do chłodzenia elektrowni atomowych i trzeba było ograniczać
        produkcję energii elektrycznej. Wszystko to wywindowało ceny na tak wysoki
        poziom.

        Strategia eksportu polskiego węgla na rok przyszły zakłada dalszą sprzedaż do
        krajów, gdzie dowozi się go lądem, a więc m.in. do Austrii, Ukrainy, Słowacji,
        Węgier, Niemiec. Można tam sprzedać do 7 mln ton. Pozostała część eksportu
        musi być kierowana drogą morską, a koszty frachtu, przeładowywania i
        składowania sprawiają, że zyski z eksportu drogą morską są znacznie niższe niż
        drogą lądową.

        - Naszym celem nie jest wyciąganie węgla z rynku polskiego i jego eksport za
        wszelką cenę. Z dużą niechęcią, mówiąc delikatnie, podchodzimy do sprzedaży
        słabego węgla drogą morską, bo zyski z jego sprzedaży są praktycznie żadne -
        mówi Zbigniew Sobel, wiceprezes Węglokoksu.

        Obecnie eksport węgla o niskiej jakości (poniżej klasy 22 kcal) stanowi około
        10 proc. całego eksportu. Bardzo niska cena tegoż węgla zdecydowanie obniża
        średnią cenę eksportu. O ile energetyczny węgiel lepszej klasy transportowany
        do odbiorcy lądem, można sprzedać np. za 180 zł za tonę, o tyle za słaby
        węgiel przewożony drogą morską uzyskuje się np. 7 dolarów, co nie ma
        ekonomicznego sensu, natomiast w sposób porażający, jak określa to wiceprezes
        Sobel, obniża średnią cenę eksportu. Wniosek jest jednoznaczny, nie warto
        eksportować niskiej jakości miałów węglowych.

        Obecnie rozpoczęto kontraktację eksportu na rok przyszły. Zarząd Węglokoksu
        spodziewa się, że średnie cena eksportowa w roku przyszłym będzie o ok. 70
        proc. wyższa niż w roku poprzednim, pod warunkiem jednak, że maksymalnie
        ograniczy się eksport węgla niskiej jakości, transportowanego drogą morską.

        Barbara Cieszewska

        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_031029/ekonomia/ekonomia_a_4.html
        • Gość: HAJER Re: Ceny węgla w góre I TO JAK!!!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.03, 22:28
          Właśnie zajrzałem na www.globalcoal.com - potwierdzam informacje Cieszewskiej i
          jestem ZUPEŁNIE ZASZOKOWANY!!!
          FRACHT MORSKI PANAMAX'em (największym statkiem, przechodzącym przez Kanał
          Panamski) z Australii do Rotterdamu to 41,25 USD/tonę(miesiąc temu było 13-
          14USD/tonę)!!!!TO CZYSTE WARIACTWO - CHIŃSKA EKSPLOZJA!!!!
          Sam węgiel wg OTC futures w Portach Australii to 27 - 28 USD/tonę (na Azję) -
          do Europy, by utrzymać europejski rynek Australijczycy muszą go sprzedawać po
          17-18USD/tonę co daje 59-60 USD/tonę CIF ARA (pełna cena w
          Amsterdamie/Roterdamie po wyładunku), przy tej relacji AUD/USD jak obecnie
          MUSZĄ BYĆ STRATNI NA KONTRAKTACH EUROPEJSKICH ( cena 20USD/tonę była O.K. przy 1
          $=2,05 AUD, przy 1$=1,45AUD już nie) WIĘC ZAPEWNE OBNIŻĄ WIELKOŚĆ SPRZEDAŻY DO
          EUROPY W PRZYSZŁYM ROKU - CENY NADAL UTRZYMAJĄ SIĘ NA WYSOKIM POZIOMIE!!!!!!!
          CZYŻBY TROCHĘ JAŚNIEJSZE DNI DLA GÓRNICTWA W POLSCE????
          • Gość: , Przecinek nie jest taki glupi. IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 30.10.03, 03:37
            No prosze, to ja sie ciesze razem z Wami kochani.
            Teraz zablokujcie prosze te prywatyzacje hut w Polsce i chemie ciezka.

            Bo o wzroscie cen wegla i blach stalowych calego asortymentu to ja pisalem
            najmniej POL ROKU TEMU. Mysle Robi, ze jak siegniesz gleboko pamiecia, to byla
            o tym mowa na tym drugim forum, pamietasz? Nie chce mi sie szukac.

            No to przetrwaliscie chlopy!!!
            Ciesze sie naprawde.
            Wypijcie za mnie flaszke, dobra?

            I nie dajcie tym skurwielom zabrac Wam kopalni!
            Pomyslec co za glupie cepy wymyslily restrukturyzacje poprzez piasek!!!
            Debile. Z SLD. Wypiepszcie ich, dobra?


            Teraz chocby sie wsciekli to straty kopalnie na koniec roku nie beda miec!
            He he he he he he...
            • Gość: robi Re: Przecinek nie jest taki glupi. IP: 62.111.248.* 30.10.03, 20:45
              Obawiam się,że czerwoni mają rynek w dupie. Zdecydowali, ze trzeba zamknąć to
              zamkną, bo mają władzę, której na razie nik nie jest w stanie im odebrać.

              A co do rynku stali - to jej po prostu brakuje. Ceny produktów hutniczych ida
              gwałtownie w górę. A polskie huty produkuja nie to, na co jest popyt. W
              rezultacie producenci samochodów i AGD muszą blacyh sprowadzać z Zachodu.
              Niestety Przecinku bez prywatyzacji nasze huty upadną, bo nie będzie ich stac
              na inwestycje w nowe technologie. Jedyna nowoczesna polska huta - Zawiercie -
              już od lat jest rentowna (nawet bardzo), bo nastawiła się na produkcję stali
              budowlanych. W dodatku miala szczęście do zarządu. Sukces raczej nigdy nie
              jest dziełem przypadku. zykle potrzebna jest kasa i pomysł na jej
              zainwestownie.
              • Gość: , troche racji w tym jest IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 30.10.03, 21:05
                Zgadzam sie z Twoja teza, ze decyzja o zamknieciu kopalni jest i jedynie cud
                moze cos zmienic.

                Wpadlem w wielki optymizm po tej informacji o weglu, bo jak wiesz, jest to
                jeden z dwoch wielkich rynkow na ktorych Polska konkuruje bezposrednio z
                niemcami. Juz sie ucieszylem widzac, ze znowu nie wyjdzie skurwielom plan
                zamkniecia konkurencji.

                Ale po gruntownym przemysleniu tego, przychylam sie do Twojej opinii.
                Moja radosc jest zdecydowanie przedwczesna.
                Faktycznie same ceny to jeszcze za malo, aby ta czerwona holota powstrzymala
                sie od zamkniecia tych zakladow.

                Na nich nie ma sily, co z tego ze ceny wzrosly, skoro spoleczenstwo o tym nie
                wie? Spoleczenstwo dalej mysli, ze "jak nie unia to co?", "nie ma innej
                alternatywy", gornictwo = straty. Itp.

                Moze nie bedzie to tak jawne, ale wladza ma to do siebie, ze nikogo nie slucha.
                No chyba jedynie sily, lecz nie widze jednomyslnosci w Narodzie.
                Widze odbicie Michnikowej propagandy w wypowiedziach "reprezentatywnych"
                Polakow.


                Ciezka sprawa.

                • Gość: HAJER COŚ SIĘ JEDNAK W TEMACIE DZIEJE.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.03, 23:04
                  Dziś, 30.10 br. gwałtownie zaproszono szefów WSZYSTKICH central związkowych do
                  Warszawy, do Ministerstwa Gospodarki.
                  Prezes Klank, szef Kompanii Węglowej S.A. został telefonicznie ściągnięty z
                  lotniska do Ministerstwa i przepadł mu lot do Indii na jakąś konferencję.
                  Na jutro nasi związkowcy pospiesznie zorganizowali 10 minutowe masówki na
                  każdej zmianie - widać chcą o czymś informować - o czym, dowiemy się jutro.
                  Rozmawiałem też dziś z jednym z kopalnianych liderów związkowych, w mojej
                  prywatnej opinii najmądrzejszym z całej grupy - odnosi wrażenie wyraźnej
                  odwilży w trójkącie Minister - Kompania Węglowa - Likwidowane kopalnie. Jego
                  zdaniem mimo wszystko może dojść do jakiegoś kompromisu.
                  CZYŻBY JEDNAK COŚ BYŁO NA RZECZY????
                  • Gość: , Re: COŚ SIĘ JEDNAK W TEMACIE DZIEJE.... IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 31.10.03, 00:52
                    Sluchaj Hajer, jak ktos cos chce, to mu takie sprawy tylko smak zepsuja.

                    Przede wszystkim ludzie NIC nie rozumieja z tego co sie dookola nich odbywa.
                    Ktos teraz bedzie wywozil kase LOPATAMI za ten wegiel. Zobaczysz.

                    Musicie te kopalnie teraz SPRYWATYZOWAC. Zrobcie prywatyzacje pracownicza.
                    Skoro oni tak chetnie chcieli was wywalic na ulice, to zabierzcie im te
                    kopalnie. Spoleczenstwo chce was zlinczowac, to wescie te kopalnie, jak was nie
                    chca. Niech sie spoleczenstwo uczy. Najwyzszy czas.

                    Kazdy z was dostanie akcje i bedziecie wlascicielami.
                    Nie patrzylem na te ceny, ale skoro jest jak piszecie 60 dolarow na tonie,
                    to zapomnijcie o spadku cen raz na zawsze. Juz nigdy nie bedzie tak tanio.

                    Jak nie wezmiecie tego dla siebie teraz, to NIGDY juz nie wiezmiecie.

                    A co do zamieszania w ministerstwie to ja widze, ze po prostu wsciekli sie bo
                    im interes wlasnie ucieka sprzed nosa!!!

                    Przeliczyli sie.

                    Nie mysl, ze jest dobrze, bo jeszcze wcale nie jest dobrze.
                    Musicie jeszcze ich zmusic, zeby byl wolny rynek na tym weglu.
                    Bo teraz wam cene z gory narzucaja, co z tego, ze mozna sprzedac 2 x drozej za
                    granice, jak nie mozecie sprzedawac.

                    Malo tego, jak wygladaja przepisy unijne o tym weglu i uklady kopenhaskie?
                    Przeciez teraz po 1 maja NIE BEDZIE WAM WOLNO DUZO EKSPORTOWAC.

                    A jak za duzo poslecie do Unii, to wam naloza blokade. Te klauzule ochronne.
                    I tak bedziecie miec fige z makiem z tego najlepszego na swiecie rynku jakim
                    jest unia.

                    A to sie az prosi, zeby tych skurwieli w Unii zalac polskim weglem!!!

                    Myslcie, myslcie. Jest o czym glowkowac. Znowu robotniko-chlopow Warszawka
                    przekreci, ruszcie mozgami. Jak wchodzic w uklady zbiorowe to madrze a nie po
                    lebkach. Macie NIEPOWTARZALNA SZANSE. Nie zmarnujcie tego. Pa.





Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka