Tak, tamta książka to był niewypał, to teraz nowa

Będzie ona opowiadała. o dziewczynie, która odkrywa, że ma magiczne moce, których nie
umie kontrolować i nikt nie wieży jej w to. Nie jest pokoleniową czarodziejką. No i takie
tam

Napisałam już pierszy rozdział. Przeczytałybyście?
Dzień jak co dzień, ale on był wyjątkowo dziwny...
Gdy pisałam na piekielnej, ostatniej lekcji, ze słuchawką w uchu, coś się stało. Coś
magicznego. Nagle, zamazał mi się cały świat i pokazało coś dziwnego. Pokazała się tak
zwana wizja, która dotyczyła, że baba z francuskiego postawi Noelle dwóję za odpowiedź,
za złe przetłumaczenie zdania, które jej zada. A wtedy, ta wizja się zamazała i pokazał się
świat realny.
- Wszystko będzie dobrze, to tylko jakieś przewidzenia- uspokoiłam się cicho.
- A może do odpowiedzi...- tylko nie ja, tylko nie ja...- Noelle Katrith! - wykrzyczała
nauczycielka, z wrednym uśmieszkiem na ustach. Nolelle z przestraszoną miną poszła ku
nieszczęsnej tablicy.
- Tak?- powiedziała wystraszona Nolelle.
- Przetłumacz nam zdanie.... Une fois dans une grotte très sombre nous a paru monstre
des monstres par qui ont fui la distance bleuâtre, Rom trébuche et tombe, et le monstre
dévoré pour le morceaux. Oczywiście na polski.
- Dobrze, już, już, hm... Gdy w bardzo jasnej jaskini...- nie dokończyła, nauczycielka jej
przeszkodziła.
- Ciemnej jaskini, Noelle, ciemnej.
- Gdy w bardzo ciemnej jaskini... Hm... O mam! Gdy w bardzo ciemnej jaskini ukazał nam
się potworny potwór, przez którego uciekaliśmy do.. Do...
- Nie do tylko w. - powiedziała znudzona nauczycielka. Jezu, jakie to było proste
zdanie. "Gdy w bardzo ciemnej jaskini ukazał nam się potworny potwór, przez którego
uciekaliśmy w siną dal, Rom, potkną się i upadł, a potwór pożarł go na kawałeczki.
- W... w...
- Dobrze, siadaj. Dostajesz deux. Czyli, dwa. Jakbyś nie wiedziała.- powiedziała
zdegustowana.- A całe zdanie przetłumaczy... Kate Arin! – super, padło na mnie.
- Może pani powtórzyć zdanie? - zapytałam nieśmiało.
- Une fois dans une grotte très sombre nous a paru monstre des monstres par qui ont fui
la distance bleuâtre, Rom trébuche et tombe, et le monstre dévoré pour le morceaux.
Może jeszcze raz? - powiedziała sarkastycznie.
- Nie, nie trzeba. A więc, po polsku zdanie brzmi: Gdy w bardzo ciemnej jaskini ukazał nam
się potworny potwór, przez którego uciekaliśmy w siną dal, Rom, potkną się i upadł, a
potwór pożarł go na kawałeczki.
- Arin, dobrze. Gratulację. Siadaj dostajesz cinq. Czyli... A no tak, ci nie trzeba tłumaczyć. -
Powiedziała z uśmiechem, dumna ze mnie. Ze mnie! Piątka! Co to za cudny dzień. Ale gdy
usiadłam do ławki, to już nie był taki cudny. Moja wizja, tak zwana "z przyszłości" się
spełniła, ale nie pokazała mi wszystkiego.
Gdy zabrzęczał upragniony dźwięk dzwonka szkolnego. Spakowałam się i pobiegłam do
metra. Gdy byłam już w domu, mama mnie zawałowała.
- Kate! – powiedziała cicho mama.
- Tak? – byłam dość zdziwiona. Nie woła ona mnie często po cichu.
- tu masz ode mnie taki mały prezent. – otworzyła ściskaną przez siebie pięść i ukazał mi
się wisiorek z mała dziewczynką.
- Och! Mamo! Dzięki! – wzięłam ją w objęcia.- A mamo…
- Tak córciu?
- Miałam jakąś wizję na francuskim i ona się spełniła- powiedziałam szybko.
- Nie żartuj sobie. A teraz idź na górę się uczyć, dobrze?
- Dobrze… - Po tej krótkiej wymianie zdań, poczłapałam na górę.
Pisać, szczerze! xD