Czy tak samo jest bezpieczny jak brzozowy?
Wczoraj znalazłam cudny sklep z naturalną żywnoscią(jest w nim
wszystko czego potrzeba przy naszej candidowej diecie

Nareszcie mogę zacząć małego karmić według diety a nie tak pół na
pół.
Osłupiałam jak zobaczyłam cenę ksylofilu...tylko 3 euro a w Polsce ok
100 złoty,tak?
W ogóle zrobiłam olbrzymie zakupy i zapłaciłam parę groszy ,widać w
Polsce dietetyczne rzeczy są o wiele droższe

Od razu po powrocie do domu przystąpiłam do podkarmienia synka i
sprawdzenia jak mu pewne rzeczy smakują?
Wypił szklankę soku wielowarzywnego i dwie kromki chleba posmarowane
naturalnym jogurtem z kozy(ponoć bardzo dobra rzecz przy walce z
candidą)posypałam mu to troszkę cukrem brzozowym i zjadł z chęcią.
Nadszedł wieczór, połozyłam małego spać i po godzinie sie zaczeły
jazdy! O 4 w nocy juz opadłam z sił i się popłakałam,mały nie mógł
zasnąc na dłuzej niz 10 minut ,całą noc spedził na moich rekach i
przy tym miał jakieś takie jakby tiki nerwowe ciała...Jak zasnął i go
połozyłam to za 10 sekund chciał na ręce,wzięłam na ręce, to zaczynął
się pręzyć i znowu położyłam na łóżko i znowu na ręce i tak do 4 nad
ranem

((...potem zasnął spokojniej,ale co jakis czas sie jeszcze
budził i dopiero o 6 zasnał tak porządnie...wstalismy o 10.00 ptrzę a
mały ma opuchnięte usta i taki dziwny rózowawy klor dookoła...i już
wiedziałam wszytko -reakcja na jakiś pokarm...ja tak miałam po
zjedzieniu orzeszków prazonych...znieczulone jakby usta,drgawki u
dusznosci.Mocniejsza dawka alergenu i mozna się przekręcić

Dzisiaj kombinuję co było powodem ,mam nadzieję ze nie ten
cukier..raczej podejrzewam ten kozi jogurt

((