Dodaj do ulubionych

CP grudzień2005/styczeń2006

20.11.06, 12:54
Witam
Po długiej nieobecności ponownie zawitałam na naszym wątku. Zauważyłam wiele
nowych współtowarzyszek niedoli, ale i wiele szczęśliwych nowin.
W związku ze zbliżającą się rocznicą cp, proszę o kontakt dziewyczyny, które
wówczas bardzo mi pomogły i z którymi przyszło mi przeżywać te trudne chwile.
Chciałabym dowiedzieć się co u Was słychać, jak obecnie wygląda wasze życie,
itp...
Pozdrawiam serdecznie.
Aga
Obserwuj wątek
    • silje0 Re: CP grudzień2005/styczeń2006 31.12.06, 08:47
      grudzień 2006 - CP 21 (operacja laparoskopowa) sad
      obecnie 13 tydz. ciąży smile

      pozdrawiam i wysyłam wiruski ciążowe
      • silje0 Re: CP grudzień2005/styczeń2006 31.12.06, 08:48
        chodziło mi oczywiście o grudzień 2005
    • akasz12 Re: CP grudzień2005/styczeń2006 06.01.07, 23:00
      Gakal !!!
      U mnie c.p. styczeń 2005, a obecnie 29 tydzień.
      Napisz co nowego u Ciebie!!!
      Pozdr. O.
      • gakal Re: CP grudzień2005/styczeń2006 15.01.07, 13:11
        Cześć

        U mnie niestety bez zmian. Staramy się, a im bardziej się staramy tym bardziej
        nie wychodzi. Mam coraz dłuższe cykle miesiączkowe (35-40 dni), od września
        biorę bromergan i ... nic. Jest to strasznie frustrujące. Zaczynam szaleć na
        punkcie dzieci (dwie bliskie kuzynki w ciąży) - zwrócił mi na to uwagę mój mąż.
        Strasznie ciężko nie myśleć, tak bardzo chciałabym mieć maleństwo ...
        Pozdrawiam i całuski
        Agnieszka

        P.S.
        Cieszę się razem z Wami. Proszę - trzymajcie kciuki (dziś 5 dc i za dwa dni
        zaczynamy od nowa)
        • akasz12 Re: CP grudzień2005/styczeń2006 15.01.07, 23:10
          Agnieszko!!!
          A może to kwestia tego, że za bardzo chcesz. Ze mną tak było - praktycznie
          wszystko postawiłam na 1 kartę. Obliczanie dni płodnych, testy owu, kochanie się
          w wyznaczone dni( a co za tym idzie zero spontaniczności) i nic. A co okres to
          byłam bardziej załamana. I w maju postanowiłam, że przestaję liczyć na cokolwiek
          - nie obliczałam dni płodnych, wyrzuciłam testy owu, postanowiłam, że będzie co
          ma być. A w lipcu okazało się, że jestem w ciąży. Tak więc może jak za bardzo
          coś chcemy to nam nie wychodzi? Postaraj się troszkę wyluzować, odpuścić, a
          wtedy może się uda, czego Ci ja najmocniej życzę i trzymam za Was kciuki.
          Pozdrawiam Ola
          • gakal Re: CP grudzień2005/styczeń2006 17.01.07, 08:34
            Kochana Olu..
            Nie myśleć... Tak bardzo chciałabym nie myśleć, ale to jest silniejsze ode mnie.
            Jeszcze rok temu sam dawałam innym takie rady, ale ja wiem że było wówczas
            jeszcze we mnie poczucie winy z powodu cp. Dziś nie mogę przestać myśleć o
            tamtym dziecku i o kolejnym, chciałabym cieszyć się razem z Wami ...
            Pozdrawiam
            Agnieszka
            • akasz12 Re: CP grudzień2005/styczeń2006 17.01.07, 10:44
              Kochana Agnieszko !!!
              Jak ja czytam niekiedy moje posty z tamtego okresu to po prostu byłam załamana,
              przechodziłam taki kryzys, a tu jak na złość wszystkie zachodziły w ciążę. I co
              miesiąc przechodziłam to samo, nawet mój mąż powiedział, że jak mamy tak to
              przeżywać to lepiej dać sobie spokój (my mamy jeszcze synka). I naprawdę maj i
              czerwiec to były dla mnie przełomowe miesiące, bo wszystkie obliczenia poszły w
              kąt. Fakt, że zmieniłam lekarza, który miał zupełnie inne podejście do problemu
              i pierwsze badania, na jakie mnie skierował to ustalenie poziomu różnych
              hormonów, bo niekiedy tak się zdarza, że i owulacja jest, ale brak jest
              hormonów, które mogą doprowadzić do ciąży. Po zrobieniu tych badań (trzeba je
              było zrobić w określonym dniu cyklu) okazało się, że jednego hormonu jest trochę
              za mało i gin przepisał mi tabletki, które miały wspomóc produkcję tego hormonu,
              a miałam je zacząć brać od 1 dnia następnej miesiączki. Tyle tylko, że ja już
              okresu nie dostałam, a za 2 tyg. okazało się, że jestem w ciąży. Oczywiście, nie
              obyło się bez strachu, ale na szczęście ciąża była w macicy.
              A tobie też się uda i będziemy się razem cieszyć. Powodzenia i pozdrawiam Cię
              mocno Ola
              • gakal Re: CP grudzień2005/styczeń2006 18.01.07, 10:21
                Witam
                Mąż i mama prześcigają się w pomysłach na odwrócenie mojej uwagi.
                Po cp mama wyszukała nabór do Policji i przez pół roku codziennie wylewałam poty
                na siłowni, biegach przełajowych i salach gimnastycznych i prawdę mówiąc był spokój.
                Teraz mam same nowe gry komputerowe, zaplanowany wyjazd na narty i wyjazdy do
                kina, jednak wystarczy byle reklama z udziałem dzidziusia, film abym rozpłakała
                się jak bóbr. Na dokładkę moja córeczka ciągle mówi o dzidzi, jak jej da na imię
                i co będzie robić, oczywiście dalsza rodzina również nie szczędzi uwag...
                No i co robić? Psa kupić, jechać na Seszele?
                Nie wiem ...
                Pozdrawiam
                Agnieszka
                • akasz12 Re: CP grudzień2005/styczeń2006 18.01.07, 11:14
                  Dobrze, że masz pociechę i oparcie w osobie męża, córeczki, mamy. Dalszą rodziną
                  się nie przejmuj, ludzie tak mają, że lubią się wtrącać w życie innych. Ja też
                  tak miałam, że się mnie non stop pytali: a kiedy drugie? A ja dopiero co po c.p.
                  wyszłam ze szpitala. A na dodatek młodsza kuzynka zaszła w ciążę i miała termin
                  na ten sam miesiąc, w którym ja bym rodziła. I oczywiście mogłabym odpowiedzieć
                  coś takiego, że byłoby im przykro, mnie na pewno też, ale odpuściłam. Niekiedy
                  teraz jak słyszę : No wreszcie się zdecydowaliście albo Już czas najwyższy na
                  drugie dziecko to mam ochotę wszystko wykrzyczeć, ale nie chcę siebie
                  denerwować, dziecka w brzuszku, niech sobie myślą co chcą, ja wiem swoje i to
                  jest najważniejsze.
                  Agnieszko a psa polecam, ja mam i bardzo lubię z nią chodzić na dwór, takie
                  zwierzę strasznie uspokaja. Oczywiście, jak we wszystkim są minusy np.
                  wychodzenie z psem, gdy pada deszcz, ale jak spojrzy ci w oczy ...
                  Chociaż Seszele to też nie zły pomysł.
                  A na reklamy nic nie poradzisz, najlepiej przełączyć kanał.
                  Pozdrawiam
                  Ola
                  • silje0 Re: CP grudzień2005/styczeń2006 18.01.07, 13:13
                    Agnieszko,

                    Ja też nie wierzyłam, byłam załamana, myślałam, że z góry jestem skazana na
                    niepowodzenie, miałam czarne myśli. Już miałam umówić się na laparoskopię, żeby
                    zdjagnozować przyczynę niepowodzeń... a tu pojawiła się niespodzianka.
                    I nawet jak mi wyszedł test pozytywnie, to zamiast się ucieszyć, ja ryczałam i
                    wpadłam w histerię, że znowu powtórzy się ten koszmar, w czym zresztą
                    utwierdzał mnie nawet mój lekarz. Nawet, kiedy pęchęrzyk ciążowy był widoczny
                    na usg w macicy, wmawiał mi, że na pewno jest to "pseudo-pęcherzyk" i nie ma
                    się z czego cieszyć, bo drugi na pewno siedzi gdzies w jajowodzie i powoli go
                    sobie rozrywa a poza tym to endometrium jest za cienkie i ciąża i tak się nie
                    utrzyma. Potem pojawiły sie plamienia, do tego bóle... lezenie, tabletki,
                    leżenie...
                    Tak naprawdę, to dopiero wczoraj odetchnęłam, gdy zobaczyłam na usg moje
                    maleństwo, które mi pomachało malutką łapeczką i otworzyło buzię, jakby chciało
                    mi powiedzieć, że wszystko będzie dobrze smile
                    Co wycierpiałam do tego czasu, tylko ja wiem i nigdy tego nie zapomnę.
                    Zobaczysz i Tobie się uda.
                    Życzę tego Tobie i wszystkim forumowym dziewczynom z całego serca!
                    Uwierz, że w końcu się uda, może jeszcze nie teraz ale na pewno niedługo i tej
                    myśli sie trzymaj.

                    pozdrawiam,
                    Silje
                    • gakal Re: CP grudzień2005/styczeń2006 19.01.07, 10:24
                      Co do oparcia w mężu, to chyba te moje "świrowanie " z ciążą nawet mu odpowiada.
                      Kiedy zaczynam mówić jest zawsze gotowy "iść mi z pomocą" i rzeczywiści nie
                      krzywi się, a wręcz jest zadowolony. Nie ukrywam, że nasze stosunki małżeńskie
                      zwielokrotniły się, co mu bardzo odpowiada. Sam staram się nie okazywać mojego
                      prawdziwego powodu zaciągania go do łóżka, wręcz przeciwnie staram się go
                      zachęcać, aby nie było to tylko "robieniem dziecka". Mam nadzieję, że maje
                      starania nie pójdą na marne.
                      A jesli chodzi o określanie jajeczkowania, moja pani doktor stanowczo mi to
                      odradziła, powiedziała, że nie chce, abym wariowała na tym punkcie. Może to i
                      dobrze ... Jeśli nie wyjdzie mam zgłosić się w kwietniu.
                      Pozdrawiam Agnieszka
                      • kasia7891 Re: CP grudzień2005/styczeń2006 19.01.07, 12:21
                        Ja mialam dokladnie taka sama reakcje na "dobra" ciaze jak Silje.
                        PANIKA ! Jak tylko zrobilam test i wyszedl dodatni, zaczelam sie zastanawiac
                        kiedy bede miala operacje. Zaczelam sobie obliczac: nastepny tydzien jeszcze
                        powinien byc OK, wiec pewnie za 2 tygodnie. W pracy zakonczyc rozpoczete
                        rzeczy, przygotowac torbe i wszystkie poprzednie wyniki, itd. W obledzie
                        utwierdzily mnie pobolewania po lewej stronie, tak jak przy pierwszej cp. Czym
                        predzej udalam sie do gina i one przepisala mi oczywiscie bete do
                        monitorowania. A potem juz byl tylko placz ze szczescia, gdy uslyszalam wyniki
                        bety i zobaczylam pecherzyk w macicy.
                        Najsmieszniejsze jest to, ze w ciaze zaszlam zaraz po wizycie u gina, ktora
                        przepisala mi mase badan do zrobienia, by stwierdzic, czy hormonalnie jestem
                        ok. Maz zdazyl zrobic swoje badania nasienia, a ja juz nie, bo zaszlam! Niezle,
                        co ?
                        Agnieszko, zycze, by Twoje marzenia sie spelnily w tym roku - wiesz, to bedzie
                        rok wyjatkowy, zobaczysz !
                        Pozdrawiam
                        Kasia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka