Gość: enka Rodziłam na taśmie IP: 194.117.241.* 01.12.09, 20:49 Rodziłam na początku lat 90-tych właśnie. I te kobiety które wtedy nie zostawały jeszcze matkami miały szczęście. Byłam pierworódką. Leżałam 12h wyjąc bo jak się okazało były poważne komplikacje (jakie do dziś nie wyjaśnione)i czekałam na cesarke. Ówczesny ordynator koneckiej porodówki z sarkazmem mówił do 18-stoletniej rodzacej po co się za chłopakami uganiała. Ja miałam 10 lat wiecej więc mi wygarnął co do tej pory robiłam. Poród i opieke wspominam jak przeżyty horror. Mąż nie mógł mnie odwiedzić i zobaczyć dziecka ale za to mógł odwiedzić z załącznikiem gabinet lekarski by wydobyć jakies informacje o naszym stanie zdrowia . Jakieś konkluzje?-Na wsiach gospodarze lepiej traktują cielące sie krowy. Lekarz w Polsce to wciąż bożyszcze o wątpliwym wizerunku. Jak będzie prywatne to byle jaki kitel nie będzie miał pacjentów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j.j. Re: Rodziłam na taśmie IP: *.chello.pl 01.12.09, 21:13 Dużo słyszałam o koneckiej porodówce. Począwszy od mojej teściowej po znajome. Nic się nie zmieniło. Od lat 80 przez 90 do teraźniejszości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elenka Rodziłam na taśmie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 01.12.09, 20:56 jak nic to było o porodówce na brochowie...dosłownie jakbym czytała o swoim porodzie po ludzku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mila Rodziłam na taśmie IP: *.gdynia.mm.pl 01.12.09, 20:58 podawajcie nazwy szpitali, nazwiska tych lekarzy- rzeznikow- sadystow, piszcie i mowicie otwarcie na glos, krzyczcie!!!! Piszcie do gazet, inaczej sie nie da. Odpowiedz Link Zgłoś
frigg Re: Rodziłam na taśmie 01.12.09, 21:33 przede wszystkim natychmiast zgłosić sprawę do Rzecznika Praw Pacjenta, Sanepidu, gdzie się da. Sama parę miesięcy temu zgłaszałam sprawę związaną ze szpitalem do Sanepidu i zainteresowanie z ich strony było ogromne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasjopea131 Rodziłam na taśmie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.09, 22:20 Rodziłam 31 i 24 lata temu. I mimo, że brakowało wielu rzeczy to zainteresowanie lekarzy i pielęgniarek bylo większe. Sale były wspólne ale dzieci leżały osobno, więc mogłyśmy po porodzie odpocząć i nabierać sił. Nie gloryfikuję tamtych czasów, bo też narzekałam na niektóre sprawy ale to co dzisiaj się dzieje to już skandal. Tylko prywatyzacja szpitali i uzależnienie pensji od zaangażowania i umiejętności lekarza i służby pomocniczej. Współczuję młodym matkom traktowanym z góry i bez poszanowania ich godności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agata Rodziłam na taśmie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.09, 22:29 Niestety tak wygląda rzeczywistość. jest to bardzo smutne, sama niedawno rodziłam i do tej pory nie mogę sie z tego otrząsnąć. W szpitalu myślałam o ty, aby jak najszybciej wyjść do domu, że dopiero wtedy naucze sie karmic piersią i odpocznę od stresu jaki wywoływały u mnie pielęgniark. A lekarze ginekolodzy to chyba wszędzie tak samo się zachowują. Moje dziecko o mało nie umarło, ponieważ była noc i pan doktor chcial sie wyspać i nie obchodziło to że poród nie postępwał. A do tego ze szpitala wypisali mnie z ropięjącą raną po cc.... Odpowiedz Link Zgłoś
zmichalg1 Poprawianie świata zacznijmy od poprawiania siebie 01.12.09, 22:44 Panią redaktor w kilku miejscach pogięło i to ostro. Z jednej strony jest rozżalona, że w czymś tam pomagać jej musi mąż, którego obecności się niemal domaga, w innym miejscu jest oburzona, że na sali mogło ją gołą oglądać iluś tam facetów szukających swoich żon. No droga pani redaktor... Tak się składa, że pani mąż dla pani jest bliski, ale dla pani wszystkich sąsiadek z porodówki to osoba totalnie obca, więc wypada mu na wstępie powiedzieć krótkie "paszoł won". Bo mąż nie ma w nosie GPS'a i nie wie, gdzie pani jest, więc będzie szukał po wszystkich salach, które po drodze napotka podziwiając przy tym wdzięki wszystkich napotkanych pań. Nie wyobrażam sobie również lekarza, który w ramach swoich obowiązków miałby każdego napotkanego pana męża wypraszać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ola Re: Poprawianie świata zacznijmy od poprawiania s IP: *.adsl.inetia.pl 01.12.09, 22:59 zmichalg1 napisał: > Panią redaktor w kilku miejscach pogięło i to ostro. Dalej już nie cytuję, zwłaszcza z tymi "wdziękami" bo tak debilny tekst mógł tylko facet napisać z zerową empatią i z zerowymi ludzkimi odruchami. Otóż można wiele rzeczy ułatwić np. poprzez zasłonki, odpowiednie ułożenie łóżka itd. Ponadto poród nie trwa 5 minut, więc nie ma tam rotacji jak w markecie, więc nie byłoby problemu gdyby mężowi pierwszy raz drogę wskazał lekarz albo położna. Trzeba tylko chcieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zmichalg1 Re: Poprawianie świata zacznijmy od poprawiania s IP: *.psat.pl 02.12.09, 10:40 Ja też nie cytuję, bo tak debilny tekst mogła napisać chyba tylko bezmózgowa kobieta, która na porodówce, i owszem, chciałaby mieć do towarzystwa swego męża, ale obcych facetów - mężów innych pacjentek, to z miejsca by rozstrzelała. Typowa mentalność Kalego... W szpitalu nikt nie mieszka miesiącami, więc żaden lekarz nie uczy się na pamięć, kto aktualnie jest w jakiej sali. A szpital wygląda tak, że jest masa sal i odwiedzający automatycznie sprawdzają każdą napotkaną, bo tak prościej. A gdyby tylko ktoś wpadł na pomysł, aby porodówkę odciąć fizycznie od reszty świata, zaraz by się podniósł rwetes, że to zabranianie porodów rodzinnych, że nienaturalne, że na zachodzie to... Odpowiedz Link Zgłoś
ttiikkttaakk Re: Poprawianie świata zacznijmy od poprawiania s 02.12.09, 10:49 dziwne, że to w Polsce są takie problemy logistyczne ;p Odpowiedz Link Zgłoś
ttiikkttaakk Re: Poprawianie świata zacznijmy od poprawiania s 02.12.09, 10:57 Gość portalu: zmichalg1 napisał(a): Ja też nie cytuję, bo tak debilny tekst mogła napisać chyba tylko bezmózgowa kobieta, która na porodówce, i owszem, chciałaby mieć do towarzystwa swego męża, ale obcych facetów - mężów innych pacjentek, to z miejsca by rozstrzelała. Typowa mentalność Kalego... a ja myślę, ze ten tekst napisała osoba, która doskonale wie, ze takie problemy to po prostu zła wola, bo oczywistym jest, że można to rozwiązać (jak widać na przykładzie innych państw) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka Re: Poprawianie świata zacznijmy od poprawiania s IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.09, 14:19 Gość portalu: zmichalg1 napisał(a): > Ja też nie cytuję, bo tak debilny tekst mogła napisać chyba tylko bezmózgowa > kobieta, która na porodówce, i owszem, chciałaby mieć do towarzystwa swego męża > , > ale obcych facetów - mężów innych pacjentek, to z miejsca by rozstrzelała. > Typowa mentalność Kalego... teraz wiadomo skąd to chamstwo na porodówkach. Takich psycholi jak ty kobiety powinny szerokim łukiem omijać - niech do końca swych żałosnych dni żyja w samotności. A bezmózgowca to poszukaj w lustrze. Miałeś prymitywie konkretne przykłady rozwiązania problemu ale nie tylko zignorowałeś je ale dodatkowo tekst nazwałeś debilnym. Wzruszające. Poród to nie publiczne show - intymność jest kluczowa, m.in. po to aby nie prowokować komplikacji. Porody nie odbywają się tylko w Polsce ale na całym świecie. I dziwne, że w cywilizowanym świecie potrafią sobie poradzić, a w tym kraju nie. I jeszcze znajdą się tacy którzy będą obrażać kobiety za to, że domagają się uszanowania intymności. W wielu szpitalach przy wejściu są tablice z karteczkami, kto gdzie leży, po to, aby odwiedzający w szukaniu krewnego nie przeszkadzali innym chorym. W szpitalu i na oddziale, w którym rodziłam było podobnie. Karteczka z nazwiskiem rodzącej kobiety była umieszczona pod numerem sali lub boksu w wieloosobowej sali. Po porodzie karteczka była umieszczana pod numerem pokoju, w którym leżała. Proste, tanie, skuteczne. Trzeba tylko chcieć a nie traktować porodówki jak dworca kolejowego w godzinach szczytu. I trzeba niezwykłej podłości by pisać o moralności kalego. Nikt nie zabrania innym kobietom obecności męża, a jedynie wytyka złą wolę w takim zorganizowaniu porodów, aby zapewnić kobiecie intymność. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: servonen Re: Poprawianie świata zacznijmy od poprawiania s IP: 89.174.255.* 03.12.09, 20:18 Pleciesz waść bzdury. Kobieta NIE chciała, żeby jej mąż pomagał. Wolała pomoc wykwalifikowanego personelu - ale takiej nie było. Z braku jakiejkolwiek pomocy musiała zdać się na męża. Była wtedy w sali jednoosobowej. Ponadto ludzie odwiedzając matki w szpitalu nie łażą bezmyślnie po wszystkich salach tylko idą to pokoju pielęgniarek i tam się dowiaduję, w jakiej sali i na którym łóżku leży. Tyś chyba nigdy w szpitalu nie był. Ja mam 2-ke dzieci i nieco czasu przy żonie spędziłem - więc wiem co mówię. Nie widziałem nikogo kto by się po oddziale włóczył nie wiedząc dokąd iść. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Prorok MOcheret Re: Poprawianie świata zacznijmy od poprawiania s IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.12.09, 23:43 Kolego najwyraźniej nie zrozumiałeś artykułu. W szpitalu na Wrocławskim Brochowie gdzie najprawdopodobniej rzecz się dzieje nie ma osobnych sal do porodów. Wszystkie porody odbywają się na jednej sali tzw porodówce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: servonen Re: Poprawianie świata zacznijmy od poprawiania s IP: 89.174.255.* 03.12.09, 20:19 A ja stawiam, ze to nie było na brochowie, bo akurat jakis czas temu brochów był remontowany. Jednak nawet przed remontem były tam dwie salki do "porodów rodzinnych". Plus, oczywiście tzw. "rzeźnia" - czyli ta wspólna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: belindzia Re: Poprawianie świata zacznijmy od poprawiania s IP: *.dsl.wlfrct.sbcglobal.net 06.12.09, 23:31 Od razu widac, ze nie masz pojecia o czym piszesz , a poglady masz jeszcze z czasow komuny.A moze jestes pracownikiem sluzby zdrowia i bronisz naszych polskich cudownych poloznych i pielegniarek? Maz powinien miec prawo do przebywania z zona od poczatku do konca, nawet na sali operacyjnej gdzie przeprowadza sie cesarke, oczywiscie jezeli wszystko przebiega normalnie i nie ma zadnych komplikacji. Jest tak w wielu cywilizowanych krajach, wiec dlaczego nie moze tak byc u nas. Przeciez cesarka odbywa sie chyba na osobnej sali, wiec zadne inne rodzace nie musza sie czuc skrepowane. A poza tym ta pani miala przeciez prywatny pokoj, wiec w czym i komu mialby przeszkadzac jej maz. Ja rodzilam za granica, mialam cesarke, maz byl ze mna od poczatku do konca, a wszystkie polozne i pielegniarki bely mile i sympatyczne i zjawialy sie zaraz po nacisnieciu przeze mnie guzika. Wiem, ze Polska rzeczywistosc jest od tego daleka, ale dziwi mnie bardzo, ze wszyscy daja przyzwolenie na taka sytuacje. Mam na mysli glownie zachowanie poloznych , pielegniarek i lekarzy. Uprzejmosc i okazanie odrobiny wspolczucia nic przeciez nie kosztuje i nie wymaga zmian w systemie zdrowotnym. Ale przeciez lepiej jest siedziec w dyzurce z kolezankami i wcinac salatke zamiast zajmowac sie swoimi obowiazkami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polacy Rodziłam na taśmie IP: *.adsl.inetia.pl 01.12.09, 23:12 Juz tacy jestesmy , my Polacy. Biedni, zaszczuci w pracy, zarobieni i przez to chamscy. Nie tylko lekarze. Glodowe zarobki polozne odreagowuja w pracy. Potrzeba nam wymiany pokoleniowej aby sie zmienic. A poki co nalezy odchamiac - 3 skargi na chamskie zachowanie lekarza / pielegniary i po premii. Anonimowe ankiety miesiac po porodzie, przez internet i kazda zla opinie lekarz / pielegniarka bedzie musiala wyjasnic przed personelem. Jezeli tego sensownie nie zrobi, znowu po premii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toni Re: Rodziłam na taśmie IP: *.167.216.81.static.h.siw.siwnet.net 02.12.09, 00:29 Coraz zabawniej na tym forum sie robi, a jakiej premi Ty gadasz ? W wielu placowkach "sluzby zdrowia" to jedyne zmartwienie coby pensje w terminie dostac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: o. Re: Rodziłam na taśmie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.09, 10:28 hahaha...najpierw to trzeba miec te premie, zeby po nich pojechac Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polacy Re: Rodziłam na taśmie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.09, 13:15 premie trzeba tworzyc w ramach kolejnej podwyzki. premia mialaby charakter staly obnizany w przypadku chamskiego zachowania. to nie musza byc duze pieniadze ale musi jakos zabolec chamskiego lekarza / pielegniarke pomogloby tez wyslanie opinii w odpowiednie miejsce w necie - rzeczowe opisanie sytuacji po czym poinformowanie osoby opisanej o zamieszczonej opinii poprzez wysylke listu ze "stowarzyszenia na rzecz walki z chamstwem" na adres szpitala, nazwisko pielegniarki lub lekarza. list bylby o tresci : "chcielibysmy Pania, Pana zainteresowac opinia o Pani/ Pana pracy zamieszczonej na stronie www.stopchamstwu.pl" sama koperta z listem w szpitalu wywolalaby nie lada zazenowanie. inny pomysl: jak jedziesz na wycieczke, robisz kurs jezykowy etc czesto po zkaonczeniu organizatorzy wciskaja ci anonimowa ankiete w celu zebrania informacji od uczestnikow. mozna oceniac rozne aspekty punktowo i opisowo. szpital musialby te dane zbierac i publikowac w necie - powstalby ranking najbardziej chamskich personeli i nieprzyjaznych szpitali, sporzadzany przez same szpitale i moze wtedy ordynator / dyrektor wyciagnalby wnioski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aska Re: Rodziłam na taśmie IP: *.chello.pl 03.12.09, 16:48 proponuję też zrobić listę chamskich pacjentów i wystawić ją w internecie:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aska Re: Rodziłam na taśmie IP: *.chello.pl 26.01.10, 14:13 anonimowe skargi nie są rozpatrywane:) Odpowiedz Link Zgłoś
cherokee77 Rodziłam na taśmie 01.12.09, 23:15 Rodzilam w USA , szpital stary i skromny , za to kliniczny, zatrudniajacy swietnych fachowcow . W tym czasie byl przepelniony , brakowalo sal , rowniez poporodowych , pacjentki w lepszym stanie odsylano po porodzie na inne oddzialy, polozne zwijaly sie jak w ukropie , asystujac na raz kilku poloznicom , lekarze tak samo . Powiem tyle : organizacja , kultura, szacunek , a grafik personelu napiety do maximum, personel caly czas wolany do kolejnych sal.Wezwania lekarzy nadawane przez radiowezel co chwila . Ja akurat bylam bardzo chora , wiec ciagle ktos nade mna stal , ale babki zdrowe wiem ze musialy przez dlugie godziny radzic sobie same, troche ostrych slow z tego powodu padlo . Podziwiam szpital za organizacje , jestem pewna ze uratowali mi zycie , jakkolwiek nikt sie ze mna nie piescil , w nocy byla cesarka , rano kazali wstawac z lozka do lazienki , nikt mnie nie myl ani nie przebieral , zajeli sie za to w 100% dzieckiem , ktore przywozili na zyczenie . Byla to pracujaca pelna para fabryka , podziwiam personel za pelna kontrole nad sytuacja , panowanie nad stresem , klocacymi sie ojcami/ paru security wyprowadzilo do poczekalni tej nocy/ - przy pelnej kulturze w stosunku do kobiety. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Krowy chca zarabiac jak na zachodzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.09, 23:16 a pracuja tak, ze z kazdego normalnego szpitala wylecialyby na zbita morde! Przepraszam za obcesowosc, ale krew mi sie gotuje, kiedy czytam/slysze o takim postepowaniu pracownikow sluzby zdrowia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asia Rodziłam na taśmie IP: 80.50.132.* 01.12.09, 23:41 nic złego w tym nie widzę . Autorka panikuje i przesadza . Ewidentnie drak jej wiedzy i obwinia położne Odpowiedz Link Zgłoś
elwira_lukasz Rodziłam na taśmie 01.12.09, 23:48 Jeśli chodzi o porody w polskich szpitalach,to wina leży tylko i wyłącznie po stronie kobiet.To one nie walczą o swoje,tylko narzekają.Żadna nie ma prawa narzekać,jeśli nie zrobiła nic by ta sytuacja się nie zmieniła!Takie jest moje zdanie!Co do masowych porodów,to są one w dużych miastach.Ja rodziłam w swojej miejscowości(małe powiatowe miasteczko,niedaleko Wrocławia).Rodziły też ze mną2dziewczyny właśnie z Wrocławia.Wybrały ten szpital,ponieważ ma dobrą renomę i wiedziały co je czeka we Wrocławiu.W naszym szpitalu są2sale i w każdej jest po1łóżku.Ogólnie źle nie było,choć mam kilka zastrzeżeń.Pierwsza faza porodu i opieka cudownej położnej,sprawiły,że mogę szczerze powiedzieć,że tak powinno być w każdym szpitalu.Niestety,gdy nastąpiły bóle parte,przyszła nowa położna i to ona była przy mnie już do końca(niestety trafiłam na zmianę dyżuru).I już tak dobrze nie było.Co mogę powiedzieć ogólnie o porodzie?Po pierwsze:nie szanują intymności kobiet;po drugie położna nacięła mnie choć prosiłam żeby tego nie robiła a po trzecie w czasie porodu na salę weszły sobie pielęgniarki i salowe, komentując przy tym mój wygląd.Położna była nawet na tyle bezczelna,by zapytać się ile w ciąży przytyłam.Odniosę się może do poszanowania intymności.Otóż:leżałam na małej salce,bo zaczęły odchodzić mi wody a na głównej sali (do której nie ma drzwi)odbywał się poród.W między czasie położne wezwały informatyka,bo zepsuł się komputer,który znajdował się w przedsionku z którego było wejście do obu sal porodowych.Położne pozwoliły wejść temu mężczyźnie mimo że kobieta czekała aż urodzi łożysko i żartobliwie powiedziała jedna z nich:tylko niech pan nie patrzy,bo się pan zrazi do kobiet.A zaraz potem przyszedł do mnie lekarz chcąc mnie zbadać.Zdziwiona otworzyłam oczy i poprosiłam,by zamknął drzwi,na co on rzucił"ale tu ich nie ma".Akurat do tej salki małej są drzwi,więc zwróciłam mu na to uwagę.Po badaniu zadałam mu pytania dlaczego chciał mnie badać kiedy na wprost łóżka,na którym leżałam, siedzi jakiś mężczyzna?Był lekko zdziwiony,bo chyba nie spodziewał się takiego pytania i odp:przecież był zajęty i nie zwracał na Panią uwagi.Odburknęłam mu:to położne są teraz też zajęte kobietą obok,więc niech Pan ściągnie spodnie i przejdzie się po oddziale!Wymieniliśmy jeszcze parę,niemiłych zresztą uwag,po czym powiedziałam mu wprost,że ich podstawowym zadaniem,oprócz ratowania życia ludzkiego i leczenia, jest szanowanie intymności drugiego człowieka(jeden z pierwszych artykułów ustawy o zawodzie lekarza mówi właśnie o tym) i to że oni przywykli do takich widoków, nie znaczy,że nie przeszkadza to normalnym ludziom.Ogólnie nie miałam żadnych nieprzyjemności po tej sytuacji.Dopiero jak przy porodzie powiedziałam,że nie chcę być nacięta to głos zabrała ordynatorka,stwierdzając,"iż naczytają się głupot i chcą być najmądrzejsze". Także dopóki kobiety nie zaczną walczyć o swoje prawa,dopóty nic się nie poprawi w naszej służbie zdrowia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toni Re: Rodziłam na taśmie IP: *.167.216.81.static.h.siw.siwnet.net 02.12.09, 00:42 "Dopiero jak przy porodzie powiedziałam,że nie chcę być nacięta to głos zabrała ordynatorka,stwierdzając,"iż naczytają się głupot i chcą być najmądrzejsze". " Lekarz i moralnie i formalnie rozliczany jest ze zdrowia dziecka i poloznicy. Nienaciecie krocza prowadzi bardzo czesto do uszkodzenia matki i czesto ma wplyw na przedluzenie tej fazy porodu w ktorej dziecko jest juz mocno przyduszone, nieutlenione, czyli moze odbic sie na zdrowiu dziecka. W obu przypadkach komplikacji winny bedzie prowadzacy porod, bo pacjentka ma prawo sie nie znac i "gadac glupstwa" co wlasnie Ci wypomniano. Sprawa prosta, chce mama sama prowadzic swoj porod to moze zostac w domu i robic co zechce, godzac sie na konsekwencje swojego postepowania. Zastanow sie dlaczego na calym swiecie sie jednak nacina ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: waniliax Re: Rodziłam na taśmie IP: *.aster.pl 02.12.09, 00:59 Opowiadasz jakieś bzdury. Po pierwsze pacjent ma prawo decydować, czy zgadza się na wykonanie jakiegokolwiek zabiegu, czy nie. Przynajmniej dopóki nie ma zagrożenia życia. Nawet nie ma obowiązku posiadania jakiejkolwiek wiedzy. Może się nie zgodzić i już. Tak stanowi prawo. Nieprzestrzeganie prawa grozi konsekwencjami karnymi nawet. Poza tym na świecie odchodzi się od rutynowego nacinania. Powiedz mi jeszcze tylko, do czego prowadzi nacięcie krocza, skoro brak tego zabiegu prowadzi do "uszkodzenia" matki ??? I jako kobiety rodziły zanim "ktoś", przy bardzo specyficznym podejściu, wymyślił ten zabieg? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaizens Re: Rodziłam na taśmie IP: 79.97.76.* 02.12.09, 02:03 Bzdura z tym nacinaniem. Taka wypowiedzia podwazasz tylko swoja wiarygodnosc. W krajach zachodnich to nie jest zadna rutyna. Co wiecej, badania wykazaly ze z naciecia czesciej niz z samoistnego pekniecia moga sie tworzyc uszkodzenia III lub IV stopnia. Jesli naciecie, to tylko z waznego powodu- np. baaardzo duze dziecko albo konieczny porod z uzyciem vacuum lub kleszczy. Odpowiedz Link Zgłoś
ttiikkttaakk Re: Rodziłam na taśmie 02.12.09, 07:05 Gość portalu: Toni napisał(a): > "Dopiero jak przy porodzie powiedziałam,że nie chcę być nacięta to głos zabrała > ordynatorka,stwierdzając,"iż naczytają się głupot i chcą być najmądrzejsze". " > Lekarz i moralnie i formalnie rozliczany jest ze zdrowia dziecka i poloznicy. > Nienaciecie krocza prowadzi bardzo czesto do uszkodzenia matki i czesto ma wply > w > na przedluzenie tej fazy porodu w ktorej dziecko jest juz mocno przyduszone, > nieutlenione, czyli moze odbic sie na zdrowiu dziecka. > W obu przypadkach komplikacji winny bedzie prowadzacy porod, bo pacjentka ma > prawo sie nie znac i "gadac glupstwa" co wlasnie Ci wypomniano. > Sprawa prosta, chce mama sama prowadzic swoj porod to moze zostac w domu i robi > c > co zechce, godzac sie na konsekwencje swojego postepowania. > Zastanow sie dlaczego na calym swiecie sie jednak nacina ? na całym świecie nacina sie krocze? Polska to nie jest cały świat idioto, bo tylko przy takim założeniu - mówiłbyś prawdę moja opinia o tym, że jesteś złosliwym wrednym chamem jest podtrzymana, nigdzie w cywilizowanym krajach nie nacina się kobietom krocza, gdybyś głosił te swoje medyczne mundrości w Szwecji i wprowadzał z premedytacja kobiety w błąd okaleczając je nacięciem krocza z powodu swoich kompleksów, wygody i mizoginistycznej postawy wobec kobiet lub z powodu indolencji zawodowej- wyrzuciliby ciebie z pracy - na takie kurest*o możesz sobie pozwolić jak widać tylko tutaj na forum lub tylko wobec Polek Nacinanie krocza w czasie porodu przeważnie nie ma uzasadnienia, a naraża kobiety na niepotrzebny ból i urazy psychiczne. Mimo to, w Polsce wykonuje się je aż u 80 proc. rodzących. 15 maja w Warszawie Fundacja Rodzić po Ludzku zainaugurowała kampanię społeczną pt.: "Nie daj się naciąć". " Jak przypomniała prezes fundacji Anna Otffinowska, nacinanie krocza upowszechniło się w praktyce medycznej na całym świecie pod wpływem prac amerykańskiego położnika Josepha DeLee. W 1913 r. napisał on, że każdy poród jest patologiczny, dlatego wymaga interwencji chirurgicznej. Na poparcie swojej teorii DeLee przedstawiał szokujące dziś argumenty. Twierdził np., że w czasie porodu na główkę dziecka działają siły tak duże, jakby ściskać ją drzwiami. Przez wiele lat bezkrytycznie uznawano rutynowe nacięcie krocza za nieodłączny element przygotowania kobiety do porodu. W Polsce ten mit pokutuje do dziś. Jednak już w 1985 r. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznała, że zabieg ten ma zdrowotne uzasadnienie, np. gdy zagrożone jest życie dziecka, tylko u 10-20 proc. rodzących. Badania naukowe dowodzą, że w pozostałych przypadkach nie daje on żadnych korzyści, a wręcz jest szkodliwy. Na dowód tego, obecna na konferencji Beverley Beech, przewodnicząca brytyjskiej Fundacji na rzecz Poprawy Usług Położniczych (AIMS), przytoczyła wyniki analiz, którymi objęto ponad 5 tys. kobiet w 6 krajach. Wskazują one, że nacięcie powoduje dodatkowe pęknięcia krocza w czasie porodu; nie zapobiega wysiłkowemu nietrzymaniu moczu w przyszłości; nie chroni też bardziej główki dziecka przed urazami. Zabieg ten raczej spowalnia gojenie ran po porodzie i zwiększa ryzyko infekcji; kobiety, które go przeszły mają słabsze dno miednicy i później wznawiają współżycie płciowe, niż po naturalnym pęknięciu, co może pogarszać relacje z partnerem; są też bardziej narażone na depresję. Według Justyny Dąbrowskiej, redaktor naczelnej miesięcznika "Dziecko", wiele kobiet, które przeżyło nacięcie krocza porównuje je do aktu przemocy, będącego źródłem okaleczenia fizycznego i psychicznego. Często jego konsekwencje utrzymują się wiele miesięcy, a nawet lat. "Jak wynika z badań, bardzo negatywne przeżycia w czasie porodu mogą utrudnić kobiecie wejście w rolę matki" - podkreśliła Dąbrowska. Można więc powiedzieć, że kampania przeciwko rutynowemu nacinaniu krocza jest też walką o to by jak najlepiej chronić związek kobiety i jej dziecko, dodała. Jak przyznała dr Dorota Karkowska, specjalistka z zakresu prawa ubezpieczeń społecznych na Uniwersytecie ?Żódzkim, przekraczając próg szpitala wiele kobiet czuje się bezradnych wobec narzucanych im świadczeń medycznych. Tymczasem, nacięcie krocza bez zgody pacjentki jest naruszeniem jej praw i gdy spowoduje szkody na ciele i psychice, kobieta ma podstawę prawną by wystąpić z powództwem do sądu cywilnego. Ważne jest też to, że pacjentka podpisując zgodę musi być świadoma, czemu ma służyć dana procedura medyczna i dlaczego jest potrzebna. "Tymczasem w Polsce aż w 62 proc. przypadków nacięcie krocza wykonywane jest bez zgody, a nawet wbrew woli kobiety" - podkreśliła Otffinowska. Statystyki wskazują, że wbrew zaleceniom WHO, zabieg ten przeprowadza się aż u 80 proc. rodzących kobiet, a w przypadku tzw. pierworódek - nawet u 100 proc. W innych krajach odsetek pacjentek, którym nacina się krocze w czasie porodu jest znacznie mniejszy i wynosi 14 proc. w Wielkiej Brytanii, 33 proc. w USA, 12 proc. w Danii i 10 proc. w Szwecji. Zdaniem Beverley Beech, obecny niski odsetek tych procedur w Wielkiej Brytanii jest efektem mozolnej pracy kobiet, które w pewnym momencie zaczęły się upominać o swoje prawa, jak również organizacji zajmujących się zdrowiem, np. zrzeszających położne. W latach 80. w niektórych brytyjskich szpitalach aż 90 proc. rodzących kobiet miało nacinane krocze, podkreśliła Beech. Teraz w szkołach położniczych nie uczy się już tej procedury. "Najwyższy czas, by również w Polsce położnictwo opierało się na dobrych praktykach, a nie na przestarzałych procedurach" - podsumowała Beech. http://www.rodzicpoludzku.pl/images/stories/publikacje/nacieciekrocza.pdf musi być tobie w Szwecji bardzo ciężko, musisz tam szanować pacjentów i działać kierując się ich dobrem a nie własną wygodą lub chęcią dowartościowania się i leczenia własnych kompleksów poprzez upadlanie pacjentów, gdybyś jakiejs Szwedce naciął rutynowo krocze - nie wypłaciłbyś się do końca życia lub ubezpieczyciel podniósłby ci tak stawkę, ze nie pozbierałbyś się, ale przede wszystkim - mając opinię rzeźnika, nikt nie zatrudniłby cie w żadnej placówce służby zdrowia tymczasem dygasz tam przed pacjentami a swoją frustrację spowodowaną niemożnością pastwienia się nad ludźmi i utraceniem poczucia byciem bogiem odreagowujesz na forach internetowych szkodząc Polkom i rozpowszechniając informację, jakoby "cały świat nacinał". Jesteś zerem i sku...syn*m Odpowiedz Link Zgłoś
ttiikkttaakk Re: Rodziłam na taśmie 02.12.09, 07:10 więcej o nacinaniu krocza: www.rodzicpoludzku.pl/images/stories/publikacje/nacieciekrocza.pdf Odpowiedz Link Zgłoś
ttiikkttaakk Re: Rodziłam na taśmie 02.12.09, 08:45 wiesz co toni, nie bądź tchórzem, spróbuj powiedzieć jakiejś Szwedce, że nie ma prawa nie mieć naciętego krocza, rodzić w wygodnej dla niej pozycji,że nie ma prawa odmówić przyjęcia oksytocyny gdy nie ma wskazań medycznych a decyduje wygoda personelu i polityka szpitala (organizacja), że nie dostanie zzo bo w biblii 2000 lat temu napisano, ze w bólach rodzić będzie, że bedzie łyżeczkowana/zszywana/nacinana na żywca (że nie bedzie miała blokady nerwów sromowych/blokady okołoszyjkowej, że choć łyżeczkowanie jamy macicy wykonywane jest w krótkim znieczuleniu dożylnym i całość zabiegu trwa max 15 minut, pacjentka w czasie zabiegu oddycha sama, nie jest robiona intubacja, to ty jej tego odmawiasz bo jest kobietą i TWOIM ZDANIEM moze sobie pocierpieć przy zabiegach ginekologicznych typu nacinanie, zszywanie, łyżeczkowanie). Na odwagę i wprowadzanie ludzi w błąd stać cie tylko na polskim forum i w polskiej służbie zdrowia? I dlaczego te brednie, które glosisz, dotyczą tylko kobiet? Mężczyznom nie polecasz zabiegów urologicznych na żywca? Dlaczego nie? Przecież mężczyźni to "silniejsza płeć" i gdyby ich zmusić tak jak nie pozostawia się wyboru Polkom,to też przeżyliby zabiegi urologiczne bez znieczulenia. Tylko w przypadku kobiet można oszczędzać na lekach i wynagrodzeniach dla anestezjologów i szerzyć demagogiczne mizoginistyczne brednie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka Re: Rodziłam na taśmie IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.09, 14:30 Gość portalu: Toni napisał(a): > "Dopiero jak przy porodzie powiedziałam,że nie chcę być nacięta to głos zabrała > ordynatorka,stwierdzając,"iż naczytają się głupot i chcą być najmądrzejsze". " > Lekarz i moralnie i formalnie rozliczany jest ze zdrowia dziecka i poloznicy. > Nienaciecie krocza prowadzi bardzo czesto do uszkodzenia matki i czesto ma wply > w > na przedluzenie tej fazy porodu w ktorej dziecko jest juz mocno przyduszone, > nieutlenione, czyli moze odbic sie na zdrowiu dziecka. > W obu przypadkach komplikacji winny bedzie prowadzacy porod, bo pacjentka ma > prawo sie nie znac i "gadac glupstwa" co wlasnie Ci wypomniano. > Sprawa prosta, chce mama sama prowadzic swoj porod to moze zostac w domu i robi > c > co zechce, godzac sie na konsekwencje swojego postepowania. > Zastanow sie dlaczego na calym swiecie sie jednak nacina ? A gdzie to na świecie nacina się 100% kobiet? Poza Polską? A te wszystkie komplikacje które wymieniłeś ignorancie, łącznie z tym przyduszeniem, to nie efekt braku nacięcia, tylko wymuszenie na kobiecie złej pozycji podczas parcia. Pozycji wygodnej dla lekarzy. Dlaczego więc kobiety muszą być żywcem okaleczane? bo lekarzom i położnym nie chce się schylać? Lenistwo - jak widać, to kolejny punkt obok chamstwa, charakteryzujący polskie porodówki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: położnik [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.09, 00:09 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: id Re: Rodziłam na taśmie IP: *.chello.pl 02.12.09, 21:22 mniej niż zero. Takiemu mniej niż zeru to nawet ogrodem nie pozwolę się zajmować, a co tu mówić o żywych ludziach... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: Rodziłam na taśmie IP: *.171.22.76.static.crowley.pl 02.12.09, 22:45 ej, ty, położnik!zapomniałeś o dziennej dawce leków? pogotowie psychiatryczne w drodze, konowale! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skandalica Rodziłam na taśmie IP: 188.33.63.* 02.12.09, 00:55 KTO WIE NIECH PODA NAZWĘ SZPITALA NA TYM FORUM, A DOŚWIADCZONE PRZEZ TYCH KONOWAŁÓW KOBIETY NIECH PISZĄ SKARGI Z NAZWISKAMI PERSONELU(gdzie się da: do dyrektorów szpitali, do gazet, wszędzie)!!! może dzięki temu inne kobiety unikną jatki! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pewnie Re: Rodziłam na taśmie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.09, 01:12 niech tam nie rodzą albo u innych fachowców niech rodzą z korzyścią dla wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: klawisz Re: Rodziłam na taśmie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.09, 01:44 zamknąć wszystkich lekarzy do więzień a potem urządzić tam porodówki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pola Rodziłam w USA IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 02.12.09, 03:44 Drogie Panie PIelegniarki, mialam cesarke w USA, ciezko mi bylo sie po niej ruszac. jezeli jednak bylam akurat na nogach, a trzeba bylo zmienic opatrunek - pielegniarki nie kazaly mi sie klasc na lozko , TYLKO KLEKALY PRZEDE MNA!!!!!!! W nocy nie zapalaly swiatla, tylko przychodzily z latarka, zeby sprawdzic czy wszystko OK. Czy WAM, polskim poloznym i ginekologom, to sie zmiesci w glowie????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a. Rodziłam na taśmie IP: *.hsd1.ma.comcast.net 02.12.09, 04:36 Najfajniejszy jest jednak Centralny Szpital Kliniczny w Katowicach Ligocie-i oddzial noworodkow z szefowa pania Malgorzata Baumert. Baba doszla w karierze do wszystkiego ale jest tak straszna ze lepiej uciekac. Noworodkow nie cierpi, draznia ja ale jeszcze bardziej nie znosi tych wszystkich mamus ktore zadaja w ciagu jej kariery te same nudne pytania-jest kobieta tak poirytowana ze nawet zabija spojrzeniem wiec lepiej o nic nie pytac i w domu poczytac w ksiazke... Za to lekarze z porodowki sa super, nie mozna narzekac... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja_koszalin Rodziłam na taśmie IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 02.12.09, 07:07 U mnie poród był 2 lata temu, podobna sytuacja w Koszalinie, poród ,,taśmowo" trafiłam na porodówkę o godz.18 wody mi odeszły o 17, ja głupia uczciwa powiedziałam prawdę o której odeszły wody więc położyli na salce gdzie przewijały się co chwila nowe rodzące ,,wpad,wypad i następna''.Miałam okropne bóle skurcze krzyżowe, leżałam przy zlewie do którego co chwila wrzucali resztki poporodowe,krew i łożyska,prosiłam że już nie wytrzymam jak co chwila nadchodził skurcz(jestem odporna na ból,ale ten ból uwierzcie był nie do wytrzymania),ale co tam...pielęgniara powiedziała że musi minąć 11h od odejścia wód wtedy podadzą coś na wywołanie i poród rozkręci się na dobre i będzie rozwarcie, podali więc ok.4-5 rano i o 6 urodziłam.Na drugi dzień już wyszłam ze szpitala, tak mnie wyczyścili po porodzie że za 3 tyg.trafiłam z powrotem, powstał torbiel ponieważ został kawał łożyska i się obudował i pod narkozę i na zabieg czyszczenia, wszystko poszyte i boli a tu znowu coś masakra.To co przeżyłam pamiętam do dzisiaj, owszem z perspektywy czasu i szczęścia urodzenia zdrowego dziecka zapomina się o takich chwilach ale poród w Polsce to nie bajka... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KARINA Rodziłam na taśmie IP: *.acn.waw.pl 02.12.09, 08:09 RODZILAM PONAD ROK TEMU. DZIS, CZYTAJAC PLACZE. WCIAZ PAMIETAM TEN POROD JAKO RADOSC I KRZYWDE. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Meme Rodziłam na taśmie IP: *.32.radom.pilicka.pl 02.12.09, 08:13 Ta historia jest makabryczna. Matki są traktowane w naszym kraju jak bydło. Nie przysługują im żadne przywileje, a jeśli już, to tylko na papierze. Boję się rodzić - przeraża mnie wszystko od braku dostatecznej ilości środków na wychowanie dziecka po "standardy" panujące w naszych szpitalach. Nie mam kasy, żeby wręczać łapówki połowie obsady oddziału ginekologicznego i pediatrycznego. Odpowiedz Link Zgłoś
martaw1 Re: Rodziłam na taśmie 02.12.09, 08:31 Ja rodziłam dwa razy w Szpitalu WOjewódzkim. Pierwszy poród w porównaniu z drugim był o niebo lepszy. Może za przyczyną położnych. Były zainteresowane mną i tym co się ze mną dzieje. Sprawdzały, troszczyły, chcociaż lekarz przyszedł jedynie na chwilke. Drugi poród już nie był taki pozytywny. Odeszły mi wody domu i po 2 godzinach pojechałam do szpitala. Miałam skurcze co 5 minut, ale wg KTG to jeszcze za słabe. Lekarz mówi, że warto byłoby zrobić jeszcze jedno KTG na porodówce, bo może z aparatem coś nie tak. Ale pielęgniarka podejmuje decyzje, że lepiej na patologię i że za wcześnie przyjechałam. Trzeba bylo jeszcze w domu poczekać. Skąd miałam wiedzieć, skoro pierwszy poród miałam wywoływany. Idę na patologię, tam dostaję silnych bóli, wywiad, małe rozwarcie. Kłądą mnie z dziewczyną, która jest na podtrzymniu bo ma skurcze, a do porodu jeszcze 3 tyg. Potem kłądą do pokoju jeszcze jedną dziewczynę, która będzie zaraz rodzić. Z nami duże zamieszanie, a dziewczyna z tego wszystkiego denerwuję się i znowu ma skurcze, do porodu 3 tyg. Były miejsca w innym pokoju i mogli nas położyć w innym. Robią KTG, mimo że silne skurcze, na KTG wychodzą słabe. Ja mówię, że mam skurcze tu wyżej, ale one sądzą, że za wysoko i KTG nie łapie. Dziwne. Potem już wyję z bólu, biegam co chwila do toalety. Jedna z położnych mówi, że jeżeli będę miała parcie "na kupę" to mam jej powiedzieć, ja jej na to, że właśnie mam, ona na to, że to pewnie lewatywa tak działa. Ja mówię, że mam silne bóle i chcę na porodówkę, ona że zrobi mi KTG. Każą się położyć, ja mówię że nie mogę się kłaść bo za bardzo boli, ona proszę się położyć, ja mówię, że nie. Zgadza się zrobić na stojąco, potem zgodnie z zaleceniem lekarza, które wydał 7 godzin wcześniej, podają mi oxytocynę, mimoże poród postępuje sam szybko, a lekarz po tylu godzinach mnie nie badał. Ale skoro lekarz kazał to trzeba podłączyć. Potem robię aferę i zabierają mnie na porodówkę. Idę na piechotę po schodach i trzymam w ręku podłąćzoną oxytocynę. Umieram z bólu, połóżna musi Pani dojść, proszę się nei ociągać. W konću ląduje na porodówce. Robią mi KTG, mówię że na leżąco nie wytrzymam, proszę na siedząco, ona na to że pierwszy raz robi KTG na siedząco. W końcu musi byc ten pierwszy raz. Wychodzą, zostaję sama czuję że już rodzę, ale jestem sama krzyczę, w końcu przychodzą. Lekarza nei zanznasz. Poród idzie na szczęście przebiega bezpiecznie. Na chwilę zagląda lekarz i szybko wychodzi. Sciskam męża za rękę, krzyczą niech Pani trzyma za uchwyt, bo mu Pani złamie rękę. Rodzę zdrową córkę. Jakis niesmak pozostaje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gryfitka Gratulacje martaw1! IP: *.164.wmc.com.pl 02.12.09, 19:31 Gratulacje Marta! Nie dałaś się położyć na łóżko! W polskiej porodówce to wyczyn! Mnie się nie udało, niestety. Presja położnych zwyciężyła:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama Rodziłam na taśmie- chyba trochę przesadzają IP: 94.75.80.* 02.12.09, 08:43 Przeczytałam artykuł i z tego co się zorientowałam dotyczy terenów wiejskich (Wrocław czy Poznań), a co oderwane od płóga i chciałyby rodzić jak w Warszawie. Pazerność ludzi nie zna granić czemu nie mają pretensji do męża że nie zadbał o nie w tak ważnej chwili- wszędzie są prywatne kliniki, a w państwowych szpitalach można dokupić dodatkowe usługi np. 1 os. pokój co jest napisane w artykule. Takie rzeczy jak kapturki i maści itp. od wieków sama kobieta kupowała dla siebie - nie dziwi mnie reakcja położnych. Ona sama nie zadba o siebie ani jej mąż a zwalają to na służbę zdrowia. Dodam że ja rodziłam w państwowym szpitalu i nie mam żadnych przetensji np. w nocy położne zajmowały się dzieckiem jak płakało. jak sobie zaplanujecie poród i jak was potraktuje mąż to tak będziecie miały. Odpowiedz Link Zgłoś
ttiikkttaakk Re: Rodziłam na taśmie- chyba trochę przesadzają 02.12.09, 08:53 łojej, a jak kobieta nie ma męża albo mąż pracuje albo jest chory albo cośtam i nie moze być przy porodzie, to kto ma zadbać o kobietę? każda kobieta zasługuje na ludzki poród, a te teksty o finansach i płaceniu za minimum standardu zachowaj dla siebie bo kobiety to pełnoprawni obywatele, którzy płacą składki (ich mężowie też płaca składki i mają prawo oczekiwać, ze ich żony dostaaną opieke jaka im się należy) i nie ma powodu, by za to ze XXI wieku bedą traktowane jak ludzie a nie jak bydło - miały płacić daninę drugi raz. Twoje podejście jest tym ciekawsze, że wiadomo, że nie każdą kobietę(rodzinę) stać na płacenie drugi raz za coś za co zapłaciła płacąc przymusowe składki, i co, z tego powodu nie ma prawa nie być potraktowana jak bydło? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama Re: Rodziłam na taśmie- chyba trochę przesadzają IP: 94.75.80.* 02.12.09, 13:32 Placą skłądki za standard to go dostają. Mąż nie musi być przy porodzie (jak kto woli)mąż (ojciec dziecka) ma dać kasę a tych co nie stać to niech rodzą w tych salach 3 os. czy jakie tam one są i niech nie marudzą,nie krzyczą itd i głupot nie wypisują na forum strasząc kobiety. To że kobietę odsyłają ze szpitala do szpitala to tylko jest jej wina że nie dopilnowała wszystkiego przed porodem np. wybór szpitala. Odpowiedz Link Zgłoś
ttiikkttaakk Re: Rodziłam na taśmie- chyba trochę przesadzają 02.12.09, 13:55 Gość portalu: mama napisał(a): > Placą skłądki za standard to go dostają. Mąż nie musi być przy > porodzie (jak kto woli)mąż (ojciec dziecka) ma dać kasę a tych co > nie stać to niech rodzą w tych salach 3 os. czy jakie tam one są i > niech nie marudzą,nie krzyczą itd i głupot nie wypisują na forum > strasząc kobiety. To że kobietę odsyłają ze szpitala do szpitala to > tylko jest jej wina że nie dopilnowała wszystkiego przed porodem np. > wybór szpitala. mnie nie interesuje co TY uwazasz za standard. To co dzieje się w Polsce to patologia. Pozwól, że zostanę przy stanowisku wyznawanym przez cywilizowany świat: poród i połóg to wydarzenie wiążące się z bólem i silnym stresem,często strachem,po prostu wysiłkiem fizycznym i psychicznym, wysiłkiem który nie ma prawa być potęgowany przez arogancką hołotę i bufoniastych chamów, którzy do tego wszystkiego nie wywiązują się z powierzonych im obowiązków , np. nie udzielają (grzecznie!) wyczerpujących informacji. Poród to doświadczenie na tyle intymne, osobiste, rodzinne, ze oczywistym jest, że powinien odbywać się w osobnej sali, tak aby kobieta czuła się bezpiecznie i wygodnie, mogła np przgasić światło, przespać się, mieć spokój a nie uczestniczyć przy okazji własnego porodu - w innym, itp., i nie bać się, że będzie widowiskiem dla połowy (zbędnego, przypadkowego) personelu i przechodniów. To samo dotyczy badań przed i po porodzie. Płachta materiału na suficie nie kosztuje majątku. W boksach to krowy rodzą. To co wypisujesz to jest standard - ale właśnie dla krów. Sprawa rozbija się nie o braki takie czy inne,ale o założenie, że Polacy to obywatele, którym nie trzeba oferować nawet takiego minimum jak godność i szacunek przy porodzie. Poza Polską - nie do pomyślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: K Rodzilam w Wawie i bylo identycznie!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.09, 08:49 Caly upalny, lipcowy dzin jezdzilam od szpitala do szpitala (2 tyodnie poterminie, brak czynnosci porodowych) i nigdzie nie chcieli mnie przyjac (nie mialam ustawionego lekarza, jak to sie praktykuje...). Na Karowej, gdzie mialam wykupiona polozna, ale akurat nie bylo jej na dyzurze, odeslano mnie do Wolomina (!). W koncu po uruchomieniu znajomsci znalazlo sie miejsce w jednym ze szpitali w Wawie. 2 dni osytocyny, zadnych badan, i w koncu nagla cesarka bo dziecko tracilo tetno!!!! Musimy malego rehabilitowac, na szczescie zmiany sa odracalne. W sali po porodowej temperatura grubo ponad 30 stopni, okna na poludnie. Koszmar, masakra, trauma!!! Nawet nie chce myslec o drugim dziecku!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KIHA Rodziłam na taśmie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.09, 08:49 Niestety jest to normalne. My mieliśmy takie same przejścia we Wrocławiu. Położne zajmowały się przede wszystkim sobą. Brzuch boli - ma boleć, mały płacze - ma płakać, itd. po tygodniu od wyjścia z małym trafiliśmy z powrotem do szpitala - wysoki poziom bilirubiny. Moja żona może być z dzieckiem ja nie, bo mam zbyt dużo zarazków na sobie. opie... położną i zostałem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mammabig Rodziłam na taśmie IP: 213.156.123.* 02.12.09, 08:52 Pierwsze dziecko urodzizlam w UK - nie mialam zastrzeżeń. Drugie rodziłam w Polsce. Bardzo się bałam. Naczytałam się opowieści o tym jak tu żle, jakie problemy są ze znieczuleniem. A ja bardzo chciałam mieć możliwość znieculenia, bo pierwszy porod miałam b. bolesny (oczywiście znieczulenie dostałam). Na myśl o porodie w polskim szpitalu robilo mi się niedobrze, a nie miałam kasy zeby chociaz opłacić polożną. I co? nie było żle. Nawet do szycia minimalnego peknięcia krocza dostałam znieczulenie, personel w wiekszości był miły i pomocny. Take nie taki diabeł straszny. Rodziłam w szpitalu św. Rodziny w Poznaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama Rodziłam na taśmie IP: 83.238.9.* 02.12.09, 09:22 jakbym widziała swój poród, było dokładnie tak samo, zaspana niemiła Pani, która podsuneła mi pismo do podpisania"szpital nie ponosi odpowiedzialności za śmierć dziecka", potem 5 godzin w bólach na korytarzu bo nie było pokoju (potem dostałam łóżko (ok 14 okazało się, ze w tym pokuju było jeszcze 6 wolnych łożek- czyżby czekali na łapówkę)obiad dostałam o 16, a od 3 godziny w nocy byłam w szpitalu. Poród bez tłumaczenia, bez jakiegokolwiek zainteresowania od str personelu, bez wanny obiecanej w szkole rodzenia, i z obowiązkową lewatywą i to wszystko w najlepszym szpitalu w mieście , a szkoda gadać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dusha Rodziłam na taśmie IP: *.sdl.vectranet.pl 02.12.09, 09:26 Trzeba zacząć zbierać kasę parę lat przed porodem i rodzić w prywatnej klinice. Nie widzę innego wyjścia jeśli chce się rodzić w "noralnych" warunkach. Odpowiedz Link Zgłoś