Dodaj do ulubionych

Rodziłam na taśmie

    • Gość: agnienienia Re: Rodziłam na taśmie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.09, 09:51
      3 lata temu rodziłam w Szpitalu Bielańskim w Warszawie moje
      bliźnięta, a wcześniej ponad miesiąc leżałam na oddziale patologii
      ciąży, to co tam widziałam to ludzkie pojęcie przechodzi.
      Zainteresowanie pacjentkami żadne, ignorancja i opryskliwość lekarzy
      straszna, informacji zero, odpowiedzią na zadane pytanie, była
      zawsze wręcz chamska uwaga, po której chciało się tylko płakać,
      obchody poranne to istna popisówka lekarzy, wobec stażystów. Po
      godzinie 13 "wspaniali-biedni" lekarze biegli do swoich prywatnych
      praktyk i tyle można było ich zobaczyć. Położne miały całkowity
      zakaz udzielania jakiejkolwiek informacji, więc od nikogo niczego
      nie można było się dowiedzieć.

      Że o porodzie nie wspomnę.....................

      Naświetlanie jednego z moich dzieci, które miało żółtaczkę odbyło
      się tak samo jak opisywała Pani z reportażu. Sama dostawałam sprzęt
      do naświetlań i musiałam go obsługiwać. Nie pomógł mi nikt. Nie
      spałam 3 doby. Dali mi dzieci i zasuwaj przy nich, gdyby nie mąż,
      który siedział przy mnie dopóki w brutalny sposób nie został
      usunięty, chyba bym zeszła z tego świata z wycięczenia.

      Tak właśnie jest:((((...., pozdrawiam wszystkich lekarzy i położne,
      które pomimo rutyny znajdują w sobie jeszcze trochę empati!
    • Gość: mek Re: Rodziłam na taśmie IP: 84.38.160.* 02.12.09, 10:15
      zachowanie wiekszości personelu rzeczywiście pozostawia wiele do
      życzenia, odniosłam jednak wrażenie, że autorka ma nieco wygórowane
      wymagania co do naszej niestety niedoinwestownej sz.
      A pretensje o to, że położne wymienią się uwagami nt. pogody czy
      tuszu do rzes to wybaczy Pani...kobiety rodzace to ich codzienność.
      Pretensje można mieć w przypadku braku pomocy przy naswietlaniu
      noworodków (BTW - pierwszy raz słyszę o jakimś naświetlaniu, 2 z
      moich 3 synów miało żółtaczkę fizjolog. i uwazam to za coś
      normalnego co ustepuje po kilku dniach).
      • ttiikkttaakk Re: Rodziłam na taśmie 02.12.09, 10:45
        mek, od kiedy to kultura i szacunek wobec pacjentów (polegajacy na zamknięciu
        ryja - na plotki to jest czas po pracy) jest wygórowanym żadaniem/wymaganiem? w
        Polsce to jest wygórowane żadanie, wśród POLSKICH pielęgniarek, święte krowy?
        czy co? nie wyobrazam sobie by kasjerka w tesco komentowała klientów, bo
        liczenie na kasie to dla niej rutyna itp itd
        • Gość: jolka Re: Rodziłam na taśmie IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.09, 11:11
          ttiikkttaakk napisała:

          > mek, od kiedy to kultura i szacunek wobec pacjentów (polegajacy na zamknięciu
          >ryja.

          No właśnie... KULTURA I SZACUNEK.... nim zaczniemy wymagać- zacznijmy w takim razie od własnego podwórka
          • ttiikkttaakk Re: Rodziłam na taśmie 02.12.09, 11:13
            napisałam dobitnie, żebys pojęła, że jeśli wymagasz kultury od pacjentów -
            zacznij od siebie
            • Gość: aska Re: Rodziłam na taśmie IP: *.chello.pl 03.12.09, 16:59
              napisz ten tekst sama do siebie!
          • ttiikkttaakk Re: Rodziłam na taśmie 02.12.09, 11:20
            przykro mi ale wątpie, by kultura osobista pacjenta - osoby która pisała artykuł
            była niższa od kultury personelu, chociażby dlatego, że poziomu jaki pokazał
            personel zaprezentowany w artykule, chyba żadna, nawet mało kulturalna kobieta w
            ciąży, nie przebije...

            żenada - pielęgniarki z artykułu to prostaczki, przy których przekupki na targu
            to elita. Żal.I wstyd. Ale takie chamki nawet pewnie nie zauważyły
            niestosowności swojego zachowania, tak jak i wszystkie broniące ich osoby.
            Ośmieszasz się.
        • Gość: bb Re: Rodziłam na taśmie IP: *.dip.t-dialin.net 02.12.09, 11:17
          tak, bo to jest naturalnie profesjonalizm pielegniarki, kiedy zagladajac mi w
          krocze(!)nawija o pie...ch a mnie traktuje jakby mnie nie bylo. a potem mowi,
          ze ona malo zarabia to ma prawo...no nie moge.
        • Gość: jolka Re: Rodziłam na taśmie IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.09, 12:18
          ttiikkttaakk napisała:

          > czy co? nie wyobrazam sobie by kasjerka w tesco komentowała klientów, bo
          > liczenie na kasie to dla niej rutyna itp itd

          No to mnie ubawiłaś przykładem... Akurat przy kasie nie spędzamy zbyt wiele czasu. A co do komentowania klientów... że tego nie robią... ha ha ha... to dobrze, że sobie w to wierzysz...
          I nie uważam, że użycie słowa 'ryj' przez kogokolwiek w stosunku do człowieka jest grzeczne i wynika z szacunku. Ot co.
          • ttiikkttaakk Re: Rodziłam na taśmie 02.12.09, 12:40
            Gość portalu: jolka napisał(a):

            > ttiikkttaakk napisała:
            >
            > > czy co? nie wyobrazam sobie by kasjerka w tesco komentowała klientów, bo
            > > liczenie na kasie to dla niej rutyna itp itd
            >
            > No to mnie ubawiłaś przykładem... Akurat przy kasie nie spędzamy zbyt wiele cza
            > su. A co do komentowania klientów... że tego nie robią... ha ha ha... to dobrze
            > , że sobie w to wierzysz...
            > I nie uważam, że użycie słowa 'ryj' przez kogokolwiek w stosunku do człowieka j
            > est grzeczne i wynika z szacunku. Ot co.


            czego oczekujesz i co ciebie dziwi? mój brak szacunku dla personelu opisanego w
            artykule. Za co mam szanować, powiedzmy to wprost, prostaków, prymitywów i
            chamów? Sami zachowują się jak niewychowane roszczeniowe bydło, do tego to
            pacjentów traktują nie jak ludzi a jak bydło, wiec sami zrzekli się prawa do
            szacunku. Proste.
            • Gość: jolka Re: Rodziłam na taśmie IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.09, 15:49
              ttiikkttaakk napisała:

              > czego oczekujesz i co ciebie dziwi? mój brak szacunku dla personelu opisanego
              > w
              > artykule. Za co mam szanować, powiedzmy to wprost, prostaków, prymitywów i
              > chamów? Sami zachowują się jak niewychowane roszczeniowe bydło, do tego to
              > pacjentów traktują nie jak ludzi a jak bydło, wiec sami zrzekli się prawa do
              > szacunku. Proste.


              Uhmmm... służba zdrowia to prymitywi, murzyni śmierdzą a blondynki som gupie...
            • Gość: aska Re: Rodziłam na taśmie IP: *.chello.pl 03.12.09, 17:05
              ty też się tego prawa zrzekłaś,zachowujesz się niezwykle chamsko wyzywając innych.
      • ttiikkttaakk Re: Rodziłam na taśmie 02.12.09, 11:09
        > A pretensje o to, że położne wymienią się uwagami nt. pogody czy
        > tuszu do rzes to wybaczy Pani...kobiety rodzace to ich codzienność.

        wybaczy pani, ale kłapanie dziobem i nieumiejętność powstrzymania się od
        otwierania jadaczki przy kliencie(pacjencie) to nie tylko chamstwo, brak
        szacunku dla drugiego człowieka(pacjenta) i traktowanie go z pogardą, ale przede
        wszystkim BRAK PROFESJONALIZMU i klasy
      • Gość: jolka Re: Rodziłam na taśmie IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.09, 12:09
        Gość portalu: mek napisał(a): (BTW - pierwszy raz słyszę o jakimś naświetlaniu, 2 z
        > moich 3 synów miało żółtaczkę fizjolog. i uwazam to za coś
        > normalnego co ustepuje po kilku dniach).

        Niestety zółtaczka fizjologiczna nie zawsze przechodzi łagodnie. Jeżeli poziom bilirubiny jest niebezpiecznie wysoki, maluch musi być naświetlany.
      • Gość: m Re: Rodziłam na taśmie IP: *.171.22.76.static.crowley.pl 02.12.09, 22:52
        To, że o czymś nie słyszałaś to nie znaczy, że to coś nie istnieje.
        a skoro napisałaś o niedoinwestowanej służbie zdrowia - równie
        niedoinwestowana jest oświata - czy to znaczy, że belfer ma prawo
        wyładować swoje frustracje na Twoich trzech chłoptasiach?
        • lil-lia Re: Rodziłam na taśmie 03.12.09, 10:08
          Napisze jedno,
          STRASZNE!!!
          do tej pory bylam raz w zyciu w szpitalu (oddz chorob wewn) i nie bylo tak zle,
          biorac pod uwage ze bylo to z 17 lat temu.
          Teraz staramy sie o dziecko i nie wyobrazam sobie po przeczytaniu tego i waszych
          wlasnych doswiadczen rodzic w zwyklym szpitalu, byc traktowana jak krowa w
          oborze, chyba zapozyczylabym sie aby to wygladalo inaczej,
          i wlasnie chodzi o ludzkosc, nie o brak pieniedzy w sluzbie zdrowia, zreszta
          wiekszosc lekarzy i tak robi prywatnie i nie musi narzekac na brak pieniedzy,
          sama sie czasem zastanawiam po co nadal siedza w szpitalach skoro w sluzbie
          zdrowia sie tak slabo zarabia.
          Zreszta przed porodem moze warto zainwestowac w serie wizyt prywatnych i rodzic
          pozniej na oddziale swojego prywatnego lekarza.
          niestety w takim kraju jak Polska ciezko o zmiane, nie masz kasy to jestes
          niczym, bez kasy to traktuja na rowni z bydlem,
          mysle ze jakby ktorej poloznej zamachac na takim oddziale koperta to by chyba
          zwariowala i latala jak kolowrotek
          ale kasa kasą a nie tylko o to chodzi
          szacunek, szacunek dla kobiety ktora jest w bolu, nowej mamy ktora nie wie co ma
          robic
          zreszta szkoda slow na to wszystko
          teraz wiem na porodowke w Polsce poszlabym z aparatem fotograficznym i
          mikrofonem aby moc (jezeli sila by mi dala) nagrac to wszytsko i zapewne stacja
          TVN zadowolona bylaby z tego materialu

          -----
          Gość: Kalina 01.12.09, 14:09 Odpowiedz cytując Odpowiedz
          Urodziłam na taśmie 3 dzieci i jakoś nie narzekam, bo właśnie tak do tego
          podchodzilam -ze jest to fabryka-za mną kolejka czeka, 3 dni szybko w szpitalu
          minie i do domu.Współczuję lekarzom,praca odpowiedzialna, warunki pracy średnie,
          pośpiech, wszyscy maja pretensję, oczekują indywidualnego traktowania-a dla nich
          to praca-kilkadziesiąt porodów w miesiącu, to może rzeczywiście spowszednieć im
          poród i nie wydawać się już taki magiczny ......

          wiesz co nie lubie tak pisac ale ty chyba glup... jestes!!!!
          Praca jest praca i trzeba ja wykonywac na najwyzszym poziomie, niestety w Polsce
          Pani Krysia z pania Zosia zawsze beda kombinowac jakby tu sie nie narobic.
          Zaraz po studiach pracowalam w duzej firmie i normalnie moja szefowa to
          potrawila przesiedziec 3 godziny na lunchu (na plotach i kawce), najlepiej bylo
          z nia tam siedziec aby miec plusa, niestety doigralam sie minusa bo sie we mnie
          gotowalo za takie podejscie i na szczescie po 9 miesiacach sie zwolnilam
          A do Kalinki.... ja w zyciu nie pozwolilabym aby mnie ktos potraktowal jak na
          tasmie, nigdy!!!!!
          • lil-lia Napiszcie uczciwie... 03.12.09, 10:14
            Ilu z Was wykonuje sumiennie i uczciwie swoja prace????????

            Nie chce bronic poloznych (i nie zamierzam) ale w Polsce w wiekszosci firm sa
            takie obiboki!!!! kawka, fajeczka, plotki...
            w urzedach rzadko kiedy mile kobitki, ciagle niezadowolone, w szpitalach -
            sajogn, chcesz prawko zdac od razu - idziesz z koperta, w szkolach pogrom itd
            itp, oczywiscie to standard w firmach panstwowych, chociaz i takie cuda w
            prywatncyh tez sie zdarzaja ... ot nasza POLSKA rzeczywistosc
        • lil-lia Re: Rodziłam na taśmie 03.12.09, 10:19
          Napisze jedno,
          STRASZNE!!!do tej pory bylam raz w zyciu w szpitalu (oddz chorob wewn) i nie
          bylo tak zle,biorac pod uwage ze bylo to z 17 lat temu.
          Teraz staramy sie o dziecko i nie wyobrazam sobie po przeczytaniu tego i waszych
          wlasnych doswiadczen rodzic w zwyklym szpitalu, byc traktowana jak krowa w
          oborze, chyba zapozyczylabym sie aby to wygladalo inaczej, i wlasnie chodzi o
          ludzkosc, nie o brak pieniedzy w sluzbie zdrowia, zreszta wiekszosc lekarzy i
          tak robi prywatnie i nie musi narzekac na brak pieniedzy, sama sie czasem
          zastanawiam po co nadal siedza w szpitalach skoro w sluzbie zdrowia sie tak
          slabo zarabia.
          Zreszta przed porodem moze warto zainwestowac w serie wizyt prywatnych i rodzic
          pozniej na oddziale swojego prywatnego lekarza.
          niestety w takim kraju jak Polska ciezko o zmiane, nie masz kasy to jestes
          niczym, bez kasy to traktuja na rowni z bydlem, mysle ze jakby ktorej poloznej
          zamachac na takim oddziale koperta to by chyba
          zwariowala i latala jak kolowrotek ale kasa kasą a nie tylko o to chodzi
          szacunek, szacunek dla kobiety ktora jest w bolu, nowej mamy ktora nie wie co ma
          robic zreszta szkoda slow na to wszystko
          teraz wiem na porodowke w Polsce poszlabym z aparatem fotograficznym i
          mikrofonem aby moc (jezeli sila by mi dala) nagrac to wszytsko i zapewne stacja
          TVN zadowolona bylaby z tego materialu

          -----
          Gość: Kalina 01.12.09, 14:09 Odpowiedz cytując Odpowiedz
          Urodziłam na taśmie 3 dzieci i jakoś nie narzekam, bo właśnie tak do tego
          podchodzilam -ze jest to fabryka-za mną kolejka czeka, 3 dni szybko w szpitalu
          minie i do domu.Współczuję lekarzom,praca odpowiedzialna, warunki pracy średnie,
          pośpiech, wszyscy maja pretensję, oczekują indywidualnego traktowania-a dla nich
          to praca-kilkadziesiąt porodów w miesiącu, to może rzeczywiście spowszednieć im
          poród i nie wydawać się już taki magiczny ......

          wiesz co nie lubie tak pisac ale ty chyba glup... jestes!!!!
          Praca jest praca i trzeba ja wykonywac na najwyzszym poziomie, niestety w Polsce
          Pani Krysia z pania Zosia zawsze beda kombinowac jakby tu sie nie narobic.Zaraz
          po studiach pracowalam w duzej firmie i normalnie moja szefowa to potrawila
          przesiedziec 3 godziny na lunchu (na plotach i kawce), najlepiej bylo z nia tam
          siedziec aby miec plusa, niestety doigralam sie minusa bo sie we mnie
          gotowalo za takie podejscie i na szczescie po 9 miesiacach sie zwolnilam A do
          Kalinki.... ja w zyciu nie pozwolilabym aby mnie ktos potraktowal jak na tasmie,
          nigdy!!!!!
    • jolcia212 Rodziłam na taśmie 02.12.09, 11:17
      O rany.. Rodziłam w marcu na Ujastku - dzięki Bogu nie musialam
      przechodzić takich męczarni. W porównaniu z tym co tu przeczytałam
      to w Ujastku jest naprawdę profesjonalnie. Chociaż pomoc laktacyjna
      ze strony pielęgniarek - żadna. Butelka dobra na wszystko.. Na
      szczęście po 2 dniach pojawiła się p. doradca laktacyjna (ANIOŁ!!) i
      pomogła mi w karmieniu. Wszystkim przyszłym Mamom - powodzenia!!
    • Gość: Patrycja Rodziłam na taśmie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.09, 12:58
      Rodziłam trzy razy w bydgoskim szpitalu i nikt mnie nie traktował
      jak bydło. Czytam te historie jak jakieś koszmarne sny...Oczywiście
      współczuję, ale kobiety , które chcą być mamami i boją się porodu
      muszą wiedzieć, że warunki i ludzie w szpitalach zmieniają sie na
      lepsze. Pozdrawiam
    • Gość: zszokowana Rodziłam na taśmie IP: 193.137.168.* 02.12.09, 19:29
      Mam 23 lata. Dziecka na razie nie planuję, ale po tym, co tu przeczytałam, już
      wiem, że chcę rodzić za granicą. Całe szczęście, że mój chłopak jest
      Portugalczykiem, może w tamtejszych szpitalach traktują pacjentów z większym
      szacunkiem.
    • Gość: Ola Rodziłam na taśmie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.09, 19:52
      Jestem naprawdę przerażona tym co czytam. A te pacany politycy i
      dziennikarze dziwią się, dlaczego Polki rodzą tak mało dzieci?
      Wstrętne egoistki te kobiety - myślą tylko o właśniej wygodzie a nie
      o interesie narodowym. Powinny przecież dac sie upokarzac i poddawac
      torturom w imię bardziej ludnej Polski. To po prostu jakiś koszmar.
      Ja bym na miejscu tych kobiet podała tą sprawę choby do Strasbourga.
    • Gość: dora101_do Rodziłam na taśmie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.09, 10:39
      ŻYCIE.... 2 lata temu spotkała mnie podobna historia "pozdrowienia"
      dla szpitala w Oleśnicy śl." rodzić po ludzku"--
    • Gość: Aneri Rodziłam na taśmie IP: 77.255.192.* 03.12.09, 15:16
      Ja rodziłam za tzw."komuny",28 lat temu.Miałam 38 lat,położna i pielęgniarka
      powiedziały do siebie,ale tak,że słyszałam"starej sie zachciało".Rodziłam 20
      godzin,to była Wielkanoc,rano smigus-dyngus,to było ważne a nie rodząca
      "stara"kobieta.Ale mam wspaniałego syna, słów tych nie zapomnę jednak nigdy.
      • Gość: anuszka Re: Rodziłam na taśmie IP: *.barn.cable.virginmedia.com 14.12.09, 00:35
        jejku,ja bym normalnie postawiła caly szpital na nogi ! co tam na
        nogi na głowie by stał,wierzcie mi,gdyby mnie spotkala taka sytuacja
        która kolwiek z tych tutaj to naprawde...dzis to wiem ,rodziłam 3
        razy,pierwszy raz jak miałam 21 lat,martwe dziecko,wiedziałam przed
        urodzeniem,szok totalny,lekarz ordynator klepnal mnie w noge i luzno
        krzyknął bo mial mnie zbadac,to tylko tyle mnie dotknął co w te
        nogge,narobiłam takieggo wrzasku,takieggo rabanu ze miski blaszane
        wkolo lecialy,zaczal sie porod ja w szoku nie wiem co ,płacze
        sciskam któras za reke ona mi ja odklada na łóżko i mowi
        zartobliwie|ta to bedzie rodziła|no opadłam z sił,było mi tak
        przykro,czekałam na to swoje martwe dziecko ale nawet go zobaczyc
        nie moggłam w takim bylam szoku,wrócił ordynator mnie łyzeczkowac
        ale jak tylko zobaczyłam jak wkłada rekawiczki to posypały sie
        narzedzia i wszystko wkolo,chcieli mnie juz
        przywiazywac ,powiedziałam ze sie nie zgadzam zeby on mi to robił a
        on nie wyznaczył nikogo innego i nie zrobili mi tego,piepsznął
        narzedziami w miche i poszedl,krzyczal do mnie co to prywatna
        klinika ze sobie lekarza bedzie wybierała ? a ja mu ze lekarzem nie
        jest godzien byc z takim podejsciem to do krów moze isc je
        klepać ,no i tak sie skonczyło,wyszedl ,cala sala połoznych,innych
        lekarzy a ja sie nie dalam wyłyżeczkować,położne do mnie uspokój
        sie ,to jest pan ordynator,a ja sie darłam że moze być i świetym a
        ma mnie nie dotykać bo nie ręcze za siebie...nie dalam sie
        poniewierac,młoda byłam ,zszokowana ,nie wiedziałam co robie,potem
        ggo przepraszalam nawet bo mi glupio bylo troche ale po latach wiem
        ze tak trzeba bylo,po tym co tu sie czyta -z cala pewnościa miałam
        racje,dwa kolejne porody w innym szpitalu -bez zarzutów,mam jedno
        dziecko,teraz jestem w 4 ciazy i mam 36 lat,jak usłysze cos pod
        swoim adresem...ale jestem w UK to moge nie rozumiec co mówia na ich
        szczescie :) kobitki nie dajcie sie poniewierac ,one po to tam sa
        zeby pomaggać,krzyczec ,wołac przełozonych,kogo kolwiek ,byle nie
        siedziec cicho,bo zrobia z wami co chcą...
        • Gość: aska Re: Rodziłam na taśmie IP: *.chello.pl 14.12.09, 08:13
          mam wrażenie,że to histeryczne zachowanie zostało opisane!
    • jajcarniatnie Rodziłam na taśmie 03.12.09, 15:41
      Dwójka dzieci, dwa szpitale, jeden z nich z dobrym wynikiem w akcji gazety
      "rodzić po ludzku", drugi na prowincji, bieda z nędzą. W obu położne-koszmary.
      Wszystkowiedzące panie, przemawiające z wysokości,niegrzeczne, chamskie. Nie
      zwracały uwagi na to, co się do nich mówi, niezainteresowane pomaganiem. Na
      szczęście nie potrzebowałam specjalnie pomocy, ale panie na innych
      łóżkach...żenujące,przykro było patrzeć jak były traktowane.

      P.S. Nieumiejętne zabezpieczenie oczu przed lampami UV może uszkodzić wzrok
      (po to są okulary), więc szanowne panie położne popełniły czyn, zdaje się nie
      tylko nieetyczny, ale i karalny zwalając to na matki.
    • Gość: servonen To jeszcze nic... IP: 89.174.255.* 03.12.09, 19:29
      Moja żona rodziła na Brochowie (wrocław) i tam dopiero był sajgon. Grzyb w
      łazienkach pod prysznicami. jedna pielęgniarka na dwa oddziały, w nocy ZERO
      pomocy. Jedna zmiana nie ma pojęcia o tym, co robiła poprzednia np: Rano
      lekarz kazał wstrzymać laktację [odpowiednie leki], i zabandażować piersi a
      wieczorem drugi - odbandażować i masować w celu udrożnienia (a jaki to ból
      wiedza tylko matki z problemami). Następnego ranka poprzedni lekarz znów każe
      powstrzymać laktację... Pierwszego dnia po cesarce podano na obiad... buraczki
      !! Gotowane z sodą - wzdymają i matkę (rana pooperacyjna !) i dziecko (całą
      noc przepłakana bez snu). walki pomiędzy oddziałami - patologia nie znosiła
      się z poporodówką. Jeśli była przed porodem na patologii - to dostaniesz za
      swoje...
      Rana po cesarce zagoiła się na dobre dopiero po 3 latach...

      Można by książkę napisać.
    • Gość: Paweł Rodziłam na taśmie IP: 80.51.91.* 04.12.09, 21:26
      Ta megalomańska baba, o której traktuje ostatni akapit jest wręcz
      modelowym przykładem, że pewni ludzie nigdy nie powinni być
      lekarzami! Po prostu tak się nauczyli...Nauczyli się, że pacjenta po
      7 klasach nie warto szanować i tak im to weszło w krew, że już nie
      szanują nikogo! A szanuje się człowieka! Każdego! Noo chyba, że
      przyjechałby "celebryta", wtedy byłoby trzaskanie
      kopytami...Oczywiście nie wszyscy lekarze są pospolitymi chamami,
      ale w tym artykule akurat wszyscy. Cierpią na nieuzasadnioną
      megalomanię i syndrom boga, a są przecież najnormalniejszymi
      usługodawcami jak zegarmistrz czy mechanik...Aha..każde studia są
      trudne /jakby co/ :-)
    • Gość: mama Rodziłam na taśmie IP: 80.48.107.* 06.12.09, 08:26
      a ja rodziłąm blisko dwa lata temu we Wrocławiu na Klinikach i była
      kolejka pod prysznic i dziecko mialo 8 dni naświetlanie i piersi
      było poranione a pokarmu mało.... tutaj jednak powiem, że miałam
      cudną opiekę. Oddział noworodkowy to anioły a nie pielęgniarki a o
      to przecież chodzi- o mnie troszczył się lekarz na obchodzie i mąż z
      róznymi specyfikami z apteki! reszta nieważna! spotkałam się na
      porodówce z matkami, które oczekiwały Bóg wie czego! pytanie: czy
      podmywająca położna ma rozmawiać o Twoim kroczu czy lepiej o tuszu
      do rzęs czy milczeć nad powagą sytacji!? absurd! istotne jest to, że
      nasza postawa też nie jest bez znaczenia.... roszczeniowa buduje
      nieprzekraczalne bariery... i o tym należy pamiętać! a jeśli komuś
      sie nie podoba, że wokół same rodzące ... to nie wiem co
      powiedzieć...

      gratuluję pociech!
      mama
    • Gość: marysienka22 Rodziłam na taśmie IP: *.chello.pl 13.12.09, 19:24
      TO CHAMSKIE ZACHOWANIE jest po to, ZEBY KOBIETY ZAWCZASU OPLACILY
      LEKARZA, POLOZNE. Same sobie winne..( taka jest czesc sluzby
      zdrowia - ROBIA SCIEZKE ZDROWIA pacjentkom
    • Gość: marysienka22 Rodziłam na taśmie IP: *.chello.pl 13.12.09, 19:26
      cd. JEST CORAZ GORZEJ !! O niektorych poloznych, pilegniarkach czy
      lekarzach ( sadze, ze to mniejszosc) nie da sie powiedziec, ze SA Z
      LUDZKA TWARZA !!
    • Gość: mamuska Rodziłam na taśmie IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.12.09, 08:32
      Czy to nie czasem ten słynny Brochów? Ja również spotkałam na
      porodówce same krowy i wśród położnych i wśród lekarek. Tylko, że ja
      nie mogłam się przez 12 dni doprosić, żeby mojemu dziecku zrobili
      test na bilirubinę, który standardowo robi się każdemu dziecku w 3
      dobie życia. Dziecko było żółte i ospałe ale jak powiedziała
      jedna "No po co kłuc bez potrzeby". Dopiero w przeddzień planowanego
      wyjścia się okazało, że bilirubina jest powyżej normy i próbowano w
      jedną noc zwalczyć to co mogli na spokojnie przez prawie dwa
      tygodnie. Rezultat był taki, że po tygodniu musielismy z dzieckiem
      wrócić na oddział!W XXI wieku w nowoczesnym szpitalu ocenia się
      poziom bilirubiny na oko!Gratuluję!
      • Gość: aska Re: Rodziłam na taśmie IP: *.chello.pl 15.12.09, 11:32
        same krowy-twoje słowa kobieto!i Ty chcesz dobrego traktowania?
    • Gość: agula Rodziłam na taśmie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.09, 08:36
      I pielęgniarki chcą podwyżek i mają czelność strajkować! To jakaś
      żenada - na szczęście każdy ma swojego przełożonego - więc popieram -
      trzeba mówić o tym głośno jak traktuje się kobiety rodzące i gdzie
      na położnictwie mają kartę praw pacejnta... I tu się kłania znowu
      prywatyzacja - w prywatnej klinice taka sytuacja byłaby nie do
      przyjęcia, pielęgniarka która zachowałaby się jak panie w artykule
      od razu poleciałaby na bruk! Na szczęście tych prywatnych klinik
      zaczyna się pojawiać coraz więcej - szkoda tylko, że ministerstwo
      nie oddaje nam pieniędzy które musimy tam płacić.
      • Gość: aska Re: Rodziłam na taśmie IP: *.chello.pl 15.12.09, 11:33
        kolejna dama chcąca za darmo wszystko!
        • Gość: ka Re: Rodziłam na taśmie IP: *.raciborz.vectranet.pl 24.12.09, 08:34
          Gość portalu: aska napisał(a):

          > kolejna dama chcąca za darmo wszystko!

          Za darmo?? Moja droga, nie wiem, jak ty, ale ja co miesiąc odprowadzam z mojej pensji niemałe pieniądze na ten niewydolny system. A skoro płacę, to i wymagać mam prawo. Tyle w temacie.
    • Gość: ho Rodziłam na taśmie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.09, 09:09
      wezcie jeszcze poza chklopami pieski i kotki bedzie tlu,miej
      intymniej i luzniej
    • Gość: ja Rodziłam na taśmie IP: 94.254.170.* 14.12.09, 14:33
      to samo jest w białymstoku. ja miałam wywoływany poród w sylwestra,
      trzeźwego nikogo nie było. nawet lekarz z cukierkiem w buzi wpadał
      na moment.
    • Gość: Emi* Rodziłam na taśmie IP: *.ustka.vectranet.pl 14.12.09, 15:00
      Osiem lat temu urodziłam syna w toalecie szpitalnej,jeszcze nieraz
      mi się to śni,aż budzę się zlana potem.To cud,że dziecko żyje,ułamki
      sedund i mogłoby dojść do tragedii.Ale skutki są widoczne dopiero
      teraz,syn ma problemy z koncentracją co odbija się na wynikach w
      szkole.Urodził się miesiąc wcześniej,jednak z dobrą wagą,dostał 6-8
      punktów i miał silną żółtaczkę przez 2 tyg.Szkoda,że nie mam
      korektora,żeby wymazać ten poród z pamięci.Byłam w szoku i nic z
      mężem nie nagłośniliśmy,bo cieszyliśmy się,że dziecko żyje.
      • Gość: aska Re: Rodziłam na taśmie IP: *.chello.pl 15.12.09, 11:35
        może więcej uwagi dziecku poświęć to będzie mieć lepsze oceny a nie zwalaj na
        poród!
      • maj16 Wolę WC niż porodówkę 17.12.09, 12:30
        Zazdroszczę Ci. Wolałabym urodzić w toalecie niż na porodówce. Nie musiałabym
        leżeć na łóżku przypięta do KTG (narzędzie tortur). Nie musiałabym przeć na
        leżąco i zużywać masę siły by urodzić dziecko. W toalecie nikt nie wtrącałby się
        w jakiej jestem pozycji, nikt nie nacinałby mi krocza, dziecko rodziłoby się
        wspomagane siłą grawitacji. Prawie jak w domu.
        • Gość: aska Re: Wolę WC niż porodówkę IP: *.chello.pl 17.12.09, 15:05
          ale głupota z was wychodzi!
          • maj16 Z kogo wychodzi głupota? 18.12.09, 14:16
            Przykro mi, ale głupota czy też bezmyślność to częsta przypadłość
            położnych i lekarzy nakłaniających kobietę do rodzenia na leżąco.
            Nie przyjmują do wiadomości, że cywilizowany świat medyczny dawno
            uznał ten sposób przychodzenia na świat za niebezpieczny dla dziecka
            i matki oraz nierzadko powoduje komplikacje. Jest dosłownie PARĘ
            szpitali w Polsce, gdzie rzeczywiście kobieta może sama zdecydować o
            pozycji do rodzenia. W większości porodówek nadal obowiązuje
            leżenie.
            • maj16 Powoli się jednak zmienia 18.12.09, 14:29
              O zacofaniu w polskim położnictwie pisze na forum "Dobry poród"
              położna, pani Oleś. Na szczęście zauważa też, że wśród polskich
              położnych jest chęć kształcenia się i zmieniania rzeczywistości.
              Cytuję fragmenty:
              "Większość polskich lekarzy i położnych (...) pozycje wertkalne w II
              okresie porodu, parcie bez kierowania, niefarmakologiczne sposoby
              łagodzenia bólu porodowego zna wyłącznie z teorii. Nie tylko tego
              nie robili, ale nawet nie widzieli. I nie da się powiedzieć, że są
              są to osoby niedouczone - szkolą się, jeżdżą na konferencje. Tyle
              tylko, że oficjalna wiedza położnicza jest w Polsce 100 lat za
              murzynami (w sensie dosłownym!).
              Co nie znaczy, że powoli się
              nie zmienia, choć idzie to opornie - co właściwie mnie nie dziwi, bo
              chodzi o rewolucję w podejściu do wielu rzeczy. My same (mam na
              myśli położne) staramy się to zmieniać - właśnie niedawno wraz z
              dziewczynami z Dobrze Urodzonych zrobiłyśmy konferencję, na której
              było bardzo warsztatowo - a uczyłyśmy koleżanki właśnie tych
              technik (...). Wśród uczestniczek konferencji wywołało to aplauz -
              więc nie jest tak, że wszędzie beton. Mam wiele koleżanek, które
              za "nieprawomyślne" postępowanie na sali porodowej już na niej nie
              pracują - naprawdę! A ta nieprawomyślność to na przykład podanie
              batonika rodzącej od kilkunastu godzin kobiecie, albo ochrona krocza
              wbrew zdaniu lekarza."

              Tu całość:

              forum.gazeta.pl/forum/w,548,101801808,101826757,Re_Pani_Kasiu_listopadowe_Dziecko_i_asertywn.html
              • Gość: aska Re: Powoli się jednak zmienia IP: *.chello.pl 19.12.09, 09:02
                nie cytuj mi tutaj tekstów!Wystarczy mi poczytać cos sama napisała-nie przychodz
                do szpitala rodzic w takim razie,urodz w domu we własnym wc-sama napisałaś ,że
                chcesz!badania jak czytam też nie są tobie potrzebne,bo to tortura tak?tylko
                potem nie miej pretensji do nikogo!
                • maj16 W cytowanych tekstach jest sama prawda:) 19.12.09, 16:48
                  Czyżby czytanie tych tekstów sprawiało Ci jakąś trudność? A może trudno pogodzić się z zawartą w nich prawdą?
                  Mam nadzieję, że i w Polsce przyjdzie czas, że będzie można urodzić we własnym domu w towarzystwie życzliwej położnej. Skoro w innych krajach kobiety mają taką możliwość, to siłą rzeczy w Polsce też tak będzie.
                  Póki co jesteśmy zdane na szpitale, w większości których kobiety TORTURUJE się LEŻENIEM podczas badania KTG. Podkreślam: LEŻENIEM.

                  Z powodu psucia moich porodów przez personel, najmłodsze z moich dzieci chciałam urodzić sama w domu. I prawie się to udało:) Przyjechałam na porodówkę na sam finał:) Nikt nie zdążył przypiąć mnie do KTG:) Co prawda było znowu parcie na leżąco :( jednak przez to, że niemal wszystkie fazy przeczekałam w domu, nikt mi nie przeszkadzał badaniami, nikt nie wybijał z rytmu - dziecko urodziło się w znakomitej kondycji:)
                  • Gość: aska Re: W cytowanych tekstach jest sama prawda:) IP: *.chello.pl 19.12.09, 18:40
                    nie przeszkadzał badaniami...-jak to brzmi?ciekawe co by było gdyby dziecko
                    urodziło sie w innej kondycji?wtedy,bo nie zrobili mi badań,bo ...Po co
                    pojechałaś do szpitala?bałaś się?
                    • Gość: do aski Re: W cytowanych tekstach jest sama prawda:) IP: *.adsl.inetia.pl 20.12.09, 03:06
                      Gość portalu: aska napisał(a):

                      > nie przeszkadzał badaniami...-jak to brzmi?ciekawe co by było
                      gdyby dziecko
                      > urodziło sie w innej kondycji?wtedy,bo nie zrobili mi
                      badań,bo ...Po co
                      > pojechałaś do szpitala?bałaś się?
                      aska z IP "chello.pl". Czytałam już wiele twoich wypowiedzi, część z
                      nich bardzo chamska. I albo jesteś zarozumiałą położną, albo brak ci
                      piątej klepki.

                      "nie przeszkadzał badaniami...-jak to brzmi?" NORMALNIE! Zaburzanie
                      akcji ciągłym i do tego zbędnym badaniem (po co ciągłe np.
                      sprawdzanie rozwarcia?) dla wielu to norma. W końcu bardzo trudno
                      udowodnić związek pomiędzy przeszkadzaniem a późniejszymi
                      komplikacjami porodowymi. Podobnie wygląda, gdy kobietę podczas
                      porodu z premedytacją się głodzi łącznie z odmawianiem picia! Bo to
                      stanowi śmiertelne niebezpieczeństwo podczas cesarki (znieczulenie) -
                      oczywiście tylko nad Wisłą.

                      Po co
                      > pojechałaś do szpitala?bałaś się?
                      Wiesz, ktoś kto ma wszystkie klepki na miejscu nie zadaje tak
                      głupich pytań. Szpital w czasie porodu jest po to, aby pomóc w razie
                      ewentualnych problemów. Dlatego w normalnych państwach, podczas
                      porodu jest położna a lekarz przychodzi tylko wtedy gdy się coś
                      dzieje. Tymczasem w tym kraju z założenia przyjmuje się, że ZAWSZE
                      są jakieś problemy, dlatego lekarz jest zawsze potrzebny. No a poza
                      tym natura jest głupia i trzeba nią poprawić. Kobiety też są głupie,
                      bo jak im instykt podpowiada przykucnąć to jest to koszmarny błąd,
                      bo przeciez instykt powinien się kierować wygodą personelu
                      medycznego - no nie aska?
                      Jeżeli faktycznie jesteś położną, to powiem ci, że na salach
                      porodowych będzie normalnie, jak się takim jędzom jak ty odbierze
                      prawo wykonywania zawodu i wsadzi do kryminału.
                      • Gość: do aski - cd Re: W cytowanych tekstach jest sama prawda:) IP: *.adsl.inetia.pl 20.12.09, 03:10
                        Korekta. Miało być:
                        "Bo mały batonik i kilka łyków wody stanowi śmiertelne
                        niebezpieczeństwo podczas cesarki (znieczulenie) - oczywiście tylko
                        nad Wisłą."
                        • Gość: aska Re: W cytowanych tekstach jest sama prawda:) IP: *.chello.pl 20.12.09, 15:12
                          a skąd wiesz,że nie jest zagrożeniem?ja nie wiem,widocznie w szpitalach maja
                          takie a nie inne procedury i robią badania wg ciebie głupie.
                          • Gość: do aska Re: W cytowanych tekstach jest sama prawda:) IP: *.adsl.inetia.pl 20.12.09, 19:50
                            Gość portalu: aska napisał(a):

                            > a skąd wiesz,że nie jest zagrożeniem?ja nie wiem,widocznie w
                            szpitalach maja
                            > takie a nie inne procedury i robią badania wg ciebie głupie.
                            Procedury których głównym celem jest ochrona własnej d.py. Nawet
                            tego nie wiesz. To tak jak już w jednym artykule pisali: zakaz
                            jedzenia i picia podczas porodu jest tak samo logiczny jak zakaz
                            tankowania auta przed podróżą, bo przecież może się zdarzyć wypadek
                            i może auto wybuchnąć - czyli odpowiednik sporadycznego
                            zachłystnięcia się treściami żołądkowymi. Tyle że auto bez
                            tankowania nie pojedzie, natomiast kobieta ma o własnych siłach
                            urodzić dziecko. Jak widać kobieta musi być perpetuum mobile. A
                            teraz szukaj pustaku, co te ostatnie 2 słowa znaczą.
                      • Gość: aska Re: W cytowanych tekstach jest sama prawda:) IP: *.chello.pl 20.12.09, 15:09
                        babo jak widzę to twoje wypowiedzi są chamskie!Nie jestem położną,gdybyś
                        faktycznie poczytała moje wypowiedzi to byś wiedziała.A swoje mądralińskie
                        teksty w raz z zapiskami cudami zanieś na porodówkę,czemu tego nie zrobiłaś?nie
                        poczytałaś tam tych tekstów co tu napisałaś,nie przytoczyłaś cytatów?dlaczego?bo
                        tutaj łatwiej?Sama napisałaś ze lepiej rodzić w wc w domu to po ci
                        szpital?aaaaaaa okazuje się,że potrzebny,gdyż tylko mocna jesteś w gębie na
                        forum a tam to co?głupie badania,głupie położne....a ty najmądrzejsza ze
                        wszystkich-wątpię!
                        • Gość: do aska Re: W cytowanych tekstach jest sama prawda:) IP: *.adsl.inetia.pl 20.12.09, 18:27
                          Po pierwsze to nie jestem maj16!
                          Po drugie takie jak ty powodują, że porodkówki kojarzą się koszmarem
                          a akcja "rodzić po ludzku" nie przyniosła praktycznie żadnych
                          efektów. Jak już pisałam, szpital jest po to, aby pomóc w
                          ewentualnym problemie a nie sztucznie stwarzać problemy, by
                          uzasadnić konieczność rodzenia w szpitalu z lekarską asystą.
                          Po trzecie: czemu tak kilku lekarzom zależało na zlikwidowaniu
                          ostatniej Izby Porodowej, choc świetnie funkcjonowała od wielu lat,
                          a tamtejsze połozne miały fantastyczne opinie? Czemu, aby zamknąć tą
                          ostatnią Izbę, wymyślano wyimaginowane zagrożenia, choć przeczyły
                          temu zarówno stan urodzonych dzieci jak i matek, jak i też same
                          kobiety, które rzekomo były skrzywdzone?
                          Czemu więc kobieta, aby mogła dostać becikowe, musi być pod stałą
                          opieką lekarza od 10 tygodnia, co w praktyce (długie kolejki na NFZ)
                          oznacza drogie wizyty w prywatnych gabinetach? A czemu nie wystarczy
                          sama położna w prawidłowej ciąży, jak to ma miejsce w wielu
                          zachodnich krajach? Dlaczego przy każdym polskim porodzie musi być
                          lekarz? Dlaczego piętnowane są porody domowe, choć teoretycznie
                          kobieta ma taką możliwość?
                          Po czwarte: nie pieprz o "cudach zanoszonych na porodówkę" bo te
                          cuda są standardem w cywilizowanych krajach tylko w Polsce takie
                          pustaki jak ty nie pozwalają na normalność. Chcesz być śmieciem na
                          porodówce - twoja sprawa ale odpie...l się od innych kobiet.
                          • Gość: aska Re: W cytowanych tekstach jest sama prawda:) IP: *.chello.pl 20.12.09, 18:43
                            mądralo zanieś swoje petycje na porodówke i wyskocz tam z takimi epitetami ,na
                            pewno zostaniesz wysłuchana.Głupoty wypisujesz,nie wiesz po co lekarz,nie wiesz
                            po co badania ?więc boisz sie o becikowe,że ci nie zapłacą?
                            • Gość: do aska Re: W cytowanych tekstach jest sama prawda:) IP: *.adsl.inetia.pl 20.12.09, 19:52
                              Gość portalu: aska napisał(a):

                              > mądralo zanieś swoje petycje na porodówke i wyskocz tam z takimi
                              epitetami ,na
                              > pewno zostaniesz wysłuchana.Głupoty wypisujesz,nie wiesz po co
                              lekarz,nie wiesz
                              > po co badania ?więc boisz sie o becikowe,że ci nie zapłacą?
                              na razie pustaku to ty wypisujesz to głupoty. A może jesteś też i
                              trollem? Nie jesteś w stanie nawet uzasadnić, w którym miejscu
                              rzekomo napisałam źle ale z góry nazywasz to "głupoty". No po prostu
                              powalająca siła argumentu.
                              I -pustaku- nie muszę zanosić żadnych petycji, bo od nowego roku
                              kobiety będą miały do tego prawa! Przynajmniej teoretycznie, aby się
                              zgadzało z wytycznymi WHO. I co pustaku - nawet tego nie wiesz, ale
                              wszystkich dookoła obrażasz!
                    • maj16 Kondycję dzieci psuł szpital 22.12.09, 00:29
                      > nie przeszkadzał badaniami...-jak to brzmi?ciekawe co by było gdyby dziecko
                      > urodziło sie w innej kondycji?wtedy,bo nie zrobili mi badań,bo ...Po co
                      > pojechałaś do szpitala?bałaś się?

                      W "innej" kondycji rodziły się starsze dzieci z powodu nadgorliwości personelu
                      medycznego, który nie chciał spokojnie czekać na rozwój porodu, tylko albo
                      podłączał kroplówkę, albo przebijał pęcherz czym doprowadzał do niedotlenienia,
                      a nawet do zachłyśnięcia się dziecka wodami płodowymi. Do tego leżenie
                      utrudniające oddychanie.
                      Mam o te działania pretensje do personelu, to fakt. Ale największe pretensje mam
                      do siebie, że idiotycznie zaufałam położnym i lekarzom, że pakowałam się za
                      wcześnie do szpitala, że nie wzięłam sprawy w swoje ręce. Dojrzałam dopiero przy
                      ostatniej ciąży. Niestety, nie potrafiłam sama sobie zbadać rozwarcia,
                      rzeczywiście "aska" - bałam się pęknięcia szyjki macicy (gdybym za wcześnie
                      zaczęła przeć), więc na finał pojechałam do szpitala. Bo przynajmniej tego byłam
                      pewna, że lekarz/położna potrafi ocenić rozwarcie i niczego przy tym nie popsuć.
              • aelithe Re: Powoli się jednak zmienia 20.12.09, 11:35
                Wytłumaczcie mi - skoro ci polscy położnicy są tak beznadziejni, ot dlaczego tak chętnie zatrudnia się w Niemczech, Szwecji, Norwegii i UK?
                • Gość: do aelithe Re: Powoli się jednak zmienia IP: *.adsl.inetia.pl 20.12.09, 18:10
                  aelithe napisał:

                  > Wytłumaczcie mi - skoro ci polscy położnicy są tak beznadziejni,
                  ot dlaczego ta
                  > k chętnie zatrudnia się w Niemczech, Szwecji, Norwegii i UK?
                  Do tej pory spotkałam się z informacjami, że właśnie położników nie
                  bardzo chcą. No chyba, że to młoda osoba, która jeszcze nie została
                  zniszczona przez starszy personel. Dlatego, czy akurat tak chętnie
                  zatrudnia się położników w innych krajach - tego nie wiem.
                  Ale pomyślmy. Czy taki lekarz mógłby Brytyjkę łyżeczkować na żywca?
                  Albo zakazać jedzenia i picia, a jak po kilkunastu godzinach z głodu
                  zacznie ustawać akcja porodowa to w rynsztokowy sposób odezwać się
                  do Niemki "du.pę q.rwo umiałaś dawać a urodzić już nie?" Czy mógłby
                  polski położnik kazać wszystkim Szwedkom nacinać przymusowo i
                  rutynowo krocze?
                  Aelithe! Fantazja cię poniosła. Jakby polski położnik tak się
                  zachowywał do kobiet w tamtych krajach, jak to robi do rodaczek, to
                  dawno siedziałby w kryminale z zakazem wykonywania zawodu. Tylko w
                  tym kraju są świętymi krowami, a ewentualne skargi od kobiet
                  tłumaczą "że wszystko jest w porządku tylko ta głupia baba nie ma
                  dostatecznej wiedzy medycznej" i dlatego nie potrafi ocenić, czy ją
                  łyżeczkowali na żywca czy też nie! I nie tłumacz mi zarobkami, bo z
                  obserwacji własnego podwórka to wyjeżdżają prawie wszystkie
                  specjalności wśród lekarzy z wyjątkiem ginekologów-położników. Nawet
                  wszystkie prywatne gabinety gin. funkcjonują, choć często słysze
                  narzekania na zarobki i "zachód".
                  • Gość: aska Re: Powoli się jednak zmienia IP: *.chello.pl 20.12.09, 18:45
                    na prawde lekarz tak ci powiedział?widocznie dlatego,że ty tak samo zwracasz sie
                    do innych,wyczuł cie i tyle,dobrze ci tak!
                    • Gość: do aska Re: Powoli się jednak zmienia IP: *.adsl.inetia.pl 20.12.09, 19:53
                      Gość portalu: aska napisał(a):

                      > na prawde lekarz tak ci powiedział?widocznie dlatego,że ty tak
                      samo zwracasz si
                      > e
                      > do innych,wyczuł cie i tyle
                      to skoro z niego taka wróżka to może zacznie podawać liczby z
                      najbliższego losowania lotka czy jak się to teraz nazywa. A mówiąc
                      inaczej, to nawet osoba o rozumku na poziomie muszki owocówki wie,
                      że na takie zachowania pozwalają sobie tylko tacy aroganci, którzy
                      mają świadomość bezkarności. I nie dotyczy to tylko lekarzy, bo
                      przykładowo gdy żołnierzom dasz broń (czyli władzę) i powiesz, że za
                      nic nie będą odpowiadać, to też zamienią się w zdziczałe bestie.

                      > dobrze ci tak!
                      mniej niż zero
                  • aelithe Re: Powoli się jednak zmienia 20.12.09, 22:08
                    a ty myślisz, że brytyjkę stać na wizytę u położnika,
                    to jest ponad 500 funtów plus koszty badań
                    a w NHS to wykonuje albo cesarki, albo skrobanki
                    z resztą te drugie to w 60% wykonuje jedna z sieci abortariów, zatrudniająca fachowców z świeża wiedzą po studiach z hindi express.
                    • Gość: do aelithe Re: Powoli się jednak zmienia IP: *.adsl.inetia.pl 21.12.09, 00:56
                      Aelithe, dlaczego piszesz nie na temat? Przecież nie mówimy tu kogo
                      na co stać. Nawiasem mówiąc wiele Polek też nie stać, ale mimo to
                      zadłużają się najpierw na prywatne wizyty, a potem na dodatkowe
                      opłaty dla lekarza, położnej, by mieć bardziej ludzką opiekę podczas
                      porodu.
                      Nawet aby otrzymać becikowe, kobieta musi wcześniej płacić za
                      prywatne wizyty, bo np. u mnie wizyta u lekarza na NFZ to minimum
                      ponad 2 miesiące czekania. Nie ma szans na becikowe z NFZu.
                      • aelithe Re: Powoli się jednak zmienia 21.12.09, 09:09
                        w NHS kobieta w ogóle nie jest badana przez ginekologa. Całą ciąże prowadzi położna, w razie potrzeby pomaga GP. Do położnika kieruje się wyłącznie w przypadku stwierdzenia patologii ciąży.
                        • Gość: do aelithe Re: Powoli się jednak zmienia IP: *.adsl.inetia.pl 22.12.09, 00:45
                          aelithe napisał:

                          > w NHS kobieta w ogóle nie jest badana przez ginekologa. Całą ciąże
                          prowadzi poł
                          > ożna, w razie potrzeby pomaga GP. Do położnika kieruje się
                          wyłącznie w przypadk
                          > u stwierdzenia patologii ciąży.
                          sporo osób o tym wie. I tak jest nie tylko w W.Brytanii, ale też w
                          wielu innych krajach zachodnich. Tylko u nas ginekolog jest ważny
                          niczym bóg. Becikowego też nie będzie bez lekarza, bo położne są
                          nikim. A od nowego roku kobieta nie będzie mogła nawet pracować bez
                          regularnego odwiedzania boga-ginekologa.
                          Tylko co to ma wspólnego z tym co napisałeś wcześniej, że niby
                          wszyscy tak chętnie czekają z otwartymi ramionami na polskich
                          położników?
                          • aelithe Re: Powoli się jednak zmienia 22.12.09, 10:34
                            uwagi do polityków, a nie do lekarzy
                            my nie uchwalamy ustaw w tym kraju
                            • Gość: do aelithe Re: Powoli się jednak zmienia IP: *.adsl.inetia.pl 23.12.09, 02:12
                              Aelithe, założyłeś się z kimś że nie będziesz pisać na temat? Jeśli
                              masz zamiar dalej tak się zachowywać, to nie widzę tu jakiejkolwiek
                              dyskusji.
                              • aelithe Re: Powoli się jednak zmienia 23.12.09, 14:30
                                no właśnie opdeszliśmy od tematu mojego postu
                                skoro polscy położnicy są tak beznadziejni to dlaczego tak wielu z
                                nich pracuje za granicą
                                i dlaczego większość polek pracujących za granicą przyjeżdza do
                                ginekologa do Polski ?

                                Bez zarzutów, że ich nie chcą. Chcę by ktoś mi to wytłumaczył??
                                • Gość: do aelithe Re: Powoli się jednak zmienia IP: *.adsl.inetia.pl 24.12.09, 01:51
                                  aelithe napisał:

                                  > no właśnie opdeszliśmy od tematu mojego postu
                                  > skoro polscy położnicy są tak beznadziejni to dlaczego tak wielu z
                                  > nich pracuje za granicą
                                  > i dlaczego większość polek pracujących za granicą przyjeżdza do
                                  > ginekologa do Polski ?
                                  >
                                  > Bez zarzutów, że ich nie chcą. Chcę by ktoś mi to wytłumaczył??

                                  Przede wszystkim sam odszedłeś od tematu. Być może dlatego, że nie
                                  podobała ci się moja odpowiedź. Po drugie napisałeś błędne
                                  założenie. Założyłeś bowiem, że wielu położników pracuje za granicą
                                  z sugestią, że są tacy świetni i w innych krajach na polskich
                                  położników czekają z otwartmi ramionami. Ja twierdzę, że tak nie
                                  jest. Więc nie oczekuj, że ktoś wytłumaczy ci fałszywe założenie,
                                  tak jak nikt nie będzie tłumaczył dlaczego lód jest gorący.

                                  Co do drugiego stwierdzenia dotyczącego, że większość Polek
                                  przyjeżdza do Polski do ginekologa. Z kontekstu tematu domyślam się,
                                  że chodzi o czas ciąży. Więc odpisuje, że nie znam dokładnych
                                  statystyk, więc nie wiem, czy przyjeżdża wiekszość, mniejszość czy
                                  dokładnie 50%.
                                  Wiem natomiast, że kobiety można ogólnie podzielić na 2 grupy: jedna
                                  to ta, w której kobiety odnajdują się w tamtejszej mentalności
                                  związanej z ciążą i porodem, druga to ta która woli polskie
                                  podejście do tematu. Pierwsza grupa akceptuje to, że w przypadku
                                  fizjologicznej ciąży chodzi się tylko do położnej (sam to przecież
                                  napisałeś!), można urodzić w domu, że podczas porodu może być obecna
                                  tylko położna nawet w szpitalu, że nie trzeba w ciąży obowiązkowo
                                  łykać ton witamin, duphastonu, no-spy, fenoterolu i innej chemii itd.
                                  Druga grupa to przeciwieństwo pierwszej. Czują się pewniej, gdy co
                                  miesiąc (albo i częściej) będzie badać je lekarz a nie jakaś tam
                                  położna, gdy lekarz będzie im zlecał różne badania i leki, podczas
                                  porodu się nimi zajmnie, będą miały mnóstwo kroplówek itd. Ponieważ
                                  w wielu krajach nie ma takiej opcji na realizację ich marzeń,
                                  przyjeżdżają na czas ciąży i porodu do Polski. Ale to nie dlatego,
                                  że tamtejsi lekarze są benadziejni, lecz z faktu że nie ufają
                                  tamtejszej mentalności i doświadczeniu.
                                  • aelithe Re: Powoli się jednak zmienia 25.12.09, 17:13
                                    co nie zmienia faktu, że osobiście znam kilkudziesięciu ginekologów
                                    pracujących głównie w szpitalach prywatnych lub prowadzących
                                    prywatne praktyki
                                    a bardzo wiele polek w dalszym ciągu przyjeżdza do polski i to na
                                    dośc masową skalę
                                    to o czymś świadczy - raczej zaprzecza utyskiwaniu wielu Pań na to
                                    jak podła jest jakość usług w Polsce i jak dobra na zachodzie.
                                    • Gość: do aelithe Re: Powoli się jednak zmienia IP: 77.255.73.* 26.12.09, 20:17
                                      aelithe napisał:

                                      > to o czymś świadczy
                                      tak, świadczy o tym że żyjesz we własnym wyimaginowanym świecie.
                                      Pisałam wyraźnie, że wszystkie do tej pory poznane mi przypadki
                                      przyjeżdżania do Polski to kobiety, które nie potrafią zaaceptować
                                      tamtejszych realiów. Łatwiej jest więc przyjechać na okres ciąży i
                                      porodu do Polski i do sprawnie działającego dla nich systemu, niż w
                                      obcym kraju z barierą językową na własną rękę odtworzyć dla siebie
                                      polski system.
                                      Ty nawet nie odniosłeś się do tego, tylko w zaparte sugerujesz, że
                                      tam są kiepscy lekarze więc kobiety muszą przyjeżdżać do Polski.

                                      A swoją drogą - znasz osobiście kilkudziesięciu lekarzy ginekologów?
                                      Przecież z tego co się orientuję to nie obracasz się wyłacznie w
                                      towarzystkie ginekologów. Więc dodając do tego jeszcze większe
                                      ilości anestezjologów i lekarzy innych specjalności wychodzi, że
                                      powinieneś znać osobiście ponad pół tysiąca lekarzy pracujących poza
                                      granicami Polski. Ale masz kontakty, no no .... i jaka to część
                                      ogólnej liczby lekarzy-emigrantów?
                                      • aelithe Re: Powoli się jednak zmienia 26.12.09, 22:11
                                        wymigujesz się od odpowiedzi na pytanie
                                        dlaczego skoro są tak beznadziejni zatrudnia sie ich w Mayo Clinic,
                                        prywatnych szpitalach w Niemczech i Szwajcarii?
                                        Kliika Mayo jest jedna i dwójka pracujących tak lekarzy to własnie
                                        położnicy.
                                        • Gość: do aelithe Re: Powoli się jednak zmienia IP: 77.255.73.* 26.12.09, 22:57
                                          aelithe napisał:

                                          > wymigujesz się od odpowiedzi na pytanie
                                          > dlaczego skoro są tak beznadziejni zatrudnia sie ich w Mayo
                                          Clinic,
                                          > prywatnych szpitalach w Niemczech i Szwajcarii?
                                          > Kliika Mayo jest jedna i dwójka pracujących tak lekarzy to własnie
                                          > położnicy.
                                          No to wracamy do mojej pierwszej odpowiedzi i pytań. Odpowiedz mi,
                                          czy lekarze pracując w Niemczech czy Szwajcarii mogliby tam
                                          łyżeczkować albo zszywać kobiety na żywca? Albo zalecać rutynowe
                                          nacinanie? Sugerujesz, że polscy lekarze w tamtejszych klinikach
                                          identycznie traktują pacjentki jak w Polsce?
                                          • aelithe Re: Powoli się jednak zmienia 26.12.09, 23:02
                                            Dobry lekarz zawsze wykonuje porządnie swoją pracę, niezależnie od
                                            miejsca w którym sie znajduje.

                                            Czy ktoś zatrudniłby kiepskiego lekarza w prywatnej klinice??
                                            • Gość: do aelithe Re: Powoli się jednak zmienia IP: 77.255.73.* 26.12.09, 23:36
                                              aelithe napisał:

                                              > Dobry lekarz zawsze wykonuje porządnie swoją pracę, niezależnie od
                                              > miejsca w którym sie znajduje.
                                              >
                                              > Czy ktoś zatrudniłby kiepskiego lekarza w prywatnej klinice??
                                              Słuszne spostrzeżenie.
                                              Odpowiedz mi więc, o czym świadczy fakt, że w zdecydowanej
                                              wiekszości polskich szpitali nacina się wszystkie rodzące kobiety
                                              albo przynajmniej OBOWIĄZKOWO rodzące pierwszy raz? O czym świadczy
                                              fakt, że tylko w kilku szpitalach w Polsce kobieta może przyjąć
                                              dowolną pozycję podczas parcia? O czym świadczy fakt, że personel
                                              szpitala nie bulwersuje się na wiadomośc o łyżeczkowaniu lub szyciu
                                              na żywca tylko traktuje to jako normę (jak np. w artykule)?
                                              • aelithe Re: Powoli się jednak zmienia 27.12.09, 14:55
                                                nie odpowiedziałaś na pytanie

                                                nie wiem -nie jestem ginekologiem
                                                • Gość: do aelithe Re: Powoli się jednak zmienia IP: *.adsl.inetia.pl 27.12.09, 22:06
                                                  aelithe napisał:

                                                  > nie odpowiedziałaś na pytanie
                                                  >
                                                  > nie wiem -nie jestem ginekologiem
                                                  ODPOWIEDZIAŁAM, tylko ty nie chcesz tego przyjąć do swojej
                                                  świadomości. Nie wiem czemu.
                                                  No więc wyjaśnie od końcowych tekstów. Napisałeś, że "dobry lekarz
                                                  zawsze wykonuje porządnie swoją pracę, niezależnie od miejsca w
                                                  którym sie znajduje." Więc ja podałam ci konkretne przykłady
                                                  codziennych praktyk w polskich szpitalach (choć zdarzają się jeszcze
                                                  bardziej drastyczne, jak cesarka bez znieczulenia!). Są to praktyki,
                                                  których nie ma miejsca w szpitalach poza granicami Polski. Na
                                                  podstawie twojego stwierdzenia oraz realiów panujących w polskich
                                                  szpitalach można stwierdzić, że ci lekarze do dobrych nie należą.
                                                  Nie wmawiaj więc mi i wszystkim czytającym, że w Niemczech,
                                                  Szwajcarii czy UK czekają na polskich położników, którzy będą
                                                  łyżeczkować na żywca, obrzucać rodzące obelgami albo zarządzać
                                                  przymusowe nacinanie wszystkich kobiet i to bez pytania
                                                  zainteresowanych o zdanie.
                                                  Wyjeżdżają więc, jak już napisałam wcześniej, młodzi nie zepsuci
                                                  przez "doświadczonych", albo doświadczeni lekarze, którzy nie
                                                  potrafią pogodzić się z praktykami szpitalnymi. Zostają
                                                  beznadziejni, choć mam cichą nadzieję, że uczciwi też.
                                                  Bez względu jednak na to kto wyjeżdża, dziewczyny mają w 100% rację
                                                  pisząc o beznadziejnych lekarzach. Więc twoje pierwsze pytanie w tej
                                                  części wątku podważające ich zdanie było chamstwem i brakiem
                                                  szacunku dla tych kobiet, bo sugerowałes, że skoro lekarze
                                                  wyjeżdżają z polski to muszą być super, a kobiety te piszą bzdury.

                                                  Odnośnie twojego ostatniego zdania: "nie wiem -nie jestem
                                                  ginekologiem". Przykre, że nie potrafisz się zdobyć na minimum
                                                  uczciwości. Nawet anonimowo na forum. Nie trzeba być ginekologiem,
                                                  ani w ogóle lekarzem by wiedzieć, że to zwykły sadyzm i
                                                  bezkarność "lekarzy". Za takie coś powinien być kryminał.
                                                  • aelithe Re: Powoli się jednak zmienia 28.12.09, 11:01
                                                    skoro fizycznie są to znaczy, że ktoś ich przyjął do pracy

                                                    nie muszę ci wmawiać - wystarczy byś pojechała do szpitali przy granicy z
                                                    Polską, większość personelu lekarskiego to Polacy.
                                                  • aelithe Re: Powoli się jednak zmienia 28.12.09, 13:00
                                                    popieram - wsadzisz wszystkich ginekologów do pierdla
                                                    i uznać specjalizację za nielegalna
                                                    zakazać przyjmowania ciężarnych przez lekarzy
                                                    wtedy nie będziecie musiały narzekać na ginekologów. a budżet zaoszczędziłby na
                                                    odszkodowaniach
                                                  • Gość: foahoka Re: Powoli się jednak zmienia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.09, 15:19
                                                    > popieram - wsadzisz wszystkich ginekologów do pierdla
                                                    > i uznać specjalizację za nielegalna
                                                    > zakazać przyjmowania ciężarnych przez lekarzy
                                                    > wtedy nie będziecie musiały narzekać na ginekologów. a budżet zaoszczędziłby na
                                                    > odszkodowaniach
                                                    no cóż...podejrzewam, że w niewielu krajach łyżeczkowanie bez znieczulenia jest
                                                    częstą praktyką, (może w Albanii? a może na Białorusi?) w Polsce się zdarz wcale
                                                    nierzadko...a ty się nabijasz, wyolbrzymiasz (ginekolodzy do pierdla itp,
                                                    zdelegalizować specjalizację itd - powiedz to tym kobietom którym to
                                                    zafundowano), bo jak już nie możesz nagrabić argumentów - to najlepiej wyszydzić
                                                    (oczywiście kobiety - gadką typu: "i proszę mi tu, miłe panie, nie podskakiwać -
                                                    bo się na was obrazimy")- niezła arogancja...
                                                  • aelithe Re: Powoli się jednak zmienia 29.12.09, 11:18
                                                    no właśnie ja wsadzisz do więzienia wszystkich ginekologów
                                                    to nie będzie łyżeczkowania bez znieczulenia , nacięcia krocza i innych takich
                                                    zbrodni
                                                    wszystko będzie po równo i za darmo
                                                    po porostu nie będzie żadnych wyłyżeczkowań
                                                  • Gość: foahoka Re: Powoli się jednak zmienia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.09, 14:22
                                                    przecież dobrze wiesz, że nie o tym tu mowa...powtórzę się, jak już nie masz
                                                    czym argumentować to się wysilasz na cyniczne, średnio zabawne komentarze i
                                                    zbaczasz z tematu...
                                                  • Gość: do aelithe Re: Powoli się jednak zmienia IP: 77.255.86.* 29.12.09, 15:16
                                                    aelithe napisał:

                                                    > no właśnie ja wsadzisz do więzienia wszystkich ginekologów
                                                    > to nie będzie łyżeczkowania bez znieczulenia , nacięcia krocza i
                                                    innych takich
                                                    > zbrodni
                                                    > wszystko będzie po równo i za darmo
                                                    > po porostu nie będzie żadnych wyłyżeczkowań
                                                    to już zwykłe sq..stwo. Zafunduj sobie operację na żywca a potem
                                                    kpij z samego siebie o wsadzaniu wszystkich chirurgów do więzienia,
                                                    skoro nie wiesz o tym, że w każdej grupie zawodowej są kanalie,
                                                    które się powinno eliminować. A może sam jesteś taką kanalią i stąd
                                                    ten cynizm i obracanie kota ogonem?
                                                    A na marginesie: wiekszość łyżeczkowań bierze się z pośpiechu i
                                                    braku cierpliwości, bo nikomu z personelu nie chce się czekać, aż
                                                    łożysko same się "urodzi".
                                                  • Gość: foahoka Re: Powoli się jednak zmienia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.09, 15:06
                                                    > Odnośnie twojego ostatniego zdania: "nie wiem -nie jestem
                                                    > ginekologiem". Przykre, że nie potrafisz się zdobyć na minimum
                                                    > uczciwości. Nawet anonimowo na forum
                                                    nic nowego...albo krąży obok tematu,odwraca kota ogonem itp...
                                                  • aelithe Re: Powoli się jednak zmienia 29.12.09, 11:20
                                                    zawsze byłem uczciwy
                                                    zadąłem pytanie na które ty ie chcesz odpowiedź
                                                    na proste pytanie
                                                  • Gość: do aelithe Re: Powoli się jednak zmienia IP: 77.255.86.* 29.12.09, 14:33
                                                    aelithe napisał:

                                                    > zawsze byłem uczciwy
                                                    to jak widać źle rozumiesz znaczenie słowa "uczciwość"
                                                    > zadąłem pytanie na które ty ie chcesz odpowiedź
                                                    > na proste pytanie
                                                    dostałeś odpowiedź. Jak nie rozumiesz to twój problem.
                                                  • Gość: aelithe Re: Powoli się jednak zmienia IP: *.pl 31.12.09, 15:31
                                                    jakoś mnie nie prz4konuje twoja krytyka

                                                    skoro wszyscy polscy ginekolodzy są tak beznadziejni to dlaczego pracują w
                                                    najlepszych klikach świata ??
                                                  • maj16 aelithe - gdzie logika?! 02.01.10, 13:19
                                                    Poproszę o przykłady. W jakich to najlepszych klinikach świata pracują polscy
                                                    ginekolodzy? Z Twojego opisu wynika, że szpitale na świecie są wręcz opanowane
                                                    przez naszych położników. To, że jest ich trochę w Niemczech nie oznacza, że
                                                    jest ich wielu! Jeśli nawet pracują dobrze, to dlatego, że MUSZĄ SIĘ DOSTOSOWAĆ
                                                    DO TAMTEJSZYCH STANDARDÓW!!! Że jeśli nie chcą wylecieć z roboty, nie mogą bez
                                                    konsultacji z kobietą dokonywać na niej zabiegów, które normalnie wykonuje się w
                                                    Polsce. Nie mogą rodzących zmuszać do leżenia wbrew ich woli. To proste -
                                                    zmieniają się warunki - pracownik dostosowuje się do nich. Tylko tyle.
                                                    Gdy nasze Ministerstwo Zdrowia zniesie durnowate procedury dotyczące porodu i w
                                                    końcu dostosuje je do tych, które obowiązują w cywilizowanych krajach - to i u
                                                    nas lekarze i położne - czy im się to będzie czy nie będzie podobać, będą
                                                    musieli tych nowych procedur przestrzegać.
                                                  • aelithe Re: aelithe - gdzie logika?! 03.01.10, 21:23
                                                    co do niemiec
                                                    w 4 najbliższych szpital położniczych jest ich zaledwie 34 na 4 niemieckich kolegów w tym 3 szkolących się.
                                                    tak więc zdecydowania nie 100%

                                                    w każdym kraju lekarz robi, za to za co mu się płaci; nie myśl, że ktoś coś zrobi za darmo
                                                  • maj16 Re: aelithe - gdzie logika?! 06.01.10, 08:30
                                                    "W 4 najbliższych szpitalach", czyli pewnie tych przygranicznych... A jak z resztą szpitali? Też niemal w całości opanowane przez Polaków?

                                                    Nie łudzę się aelithe, że "ktoś coś zrobi za darmo". Zapłaciłabym nawet, żeby lekarze "grzebali" jak najmniej przy porodach. Najgorsza jest ich nadgorliwość, pokusa, żeby przyspieszać porody, tu przebić pęcherz, tam podłączyć kroplówkę, gdzie indziej wycisnąć dziecko z brzucha. Za granicą nie wolno im bez powodu ingerować w tok porodu, więc przy lepszych zarobkach mniej się narobią.
                                                  • aelithe Re: aelithe - gdzie logika?! 06.01.10, 17:16
                                                    istnieją kreślone standardy postępowania medycznego - wskazania i przeciwwskazania do wykonania określonych zabiegów
                                                    wbrew słyszanym zewsząd opowieścią nie wierzę, aby szanujący się lekarz wykonał coś sprzecznego z wiedzą medyczną
                                                  • Gość: do aelithe Re: aelithe - gdzie logika?! IP: *.adsl.inetia.pl 07.01.10, 00:20
                                                    aelithe napisał:

                                                    > istnieją kreślone standardy postępowania medycznego - wskazania i
                                                    przeciwwskaza
                                                    > nia do wykonania określonych zabiegów
                                                    > wbrew słyszanym zewsząd opowieścią nie wierzę, aby szanujący się
                                                    lekarz wykonał
                                                    > coś sprzecznego z wiedzą medyczną

                                                    aelithe!!!!!!!!!!!! ty bijesz wszelkie rekordy bujania w obłokach
                                                    oraz zwykłego chamstwa.
                                                    Wyobraź sobie, że w szpitalu w którym rodziłam, WSZYSTKIE kobiety
                                                    miały kroplówkę z oksytocyną. To był zwykły szpital, a nie oddział
                                                    patologiczny. Chcesz nam wmówić że we wszystkich przypadkach były
                                                    wskazania i że ani jedna kobieta nie potrafiła normalnie urodzić?

                                                    O przymusowych i zbędnych procedurach w szpitalu mówią nie tylko
                                                    same kobiety, ale nawet czasem sami lekarze, jak np. w przypadku
                                                    stosowania zakazanego od kilkudziesięciu lat chwytu Kristellera. O
                                                    różnych nadużyciach wiedzą nawet w Ministerstwie Zdrowia, o czym
                                                    mogło przekonać się miliony ludzi, którzy czytali albo słyszeli o
                                                    nowych przepisach dotyczących porodu, a które miały wejść w życie od
                                                    tego roku. A dodam, że nowe przepisy nie pisały kobiety, ale lekarze.

                                                    Więc przestać rżnąć głupa i skończ bredzić "nie wierzę", "szanujący
                                                    się lekarz" itd.
                                                  • Gość: foahoka Re: aelithe - gdzie logika?! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.10, 13:15
                                                    > w każdym kraju lekarz robi, za to za co mu się płaci; nie myśl, że ktoś coś zro
                                                    > bi za darmo
                                                    dlatego też w wielu szpitalach położniczych (w Polsce) personel notorycznie nie
                                                    zamyka za sobą drzwi i się nie przedstawia...już wiemy dlaczego po prostu im za
                                                    to nie zapłacono...
                                                  • aelithe Re: aelithe - gdzie logika?! 06.01.10, 17:18
                                                    o to znaczy nie zamyka za sobą drzwi ??

                                                    a co to ma wspólnego z wynagrodzeniem.
                                                  • maj16 Re: aelithe - gdzie logika?! 07.01.10, 08:49
                                                    aelithe, fajnie, że odniosłeś się do kwestii nie zamykania drzwi, ale
                                                    może odniósłbyś się również do wpisu piętro wyżej - tym o działaniach lekarzy
                                                    wbrew zaleceniom WHO. Oczywiście istnieją "szanujący się lekarze", którzy
                                                    interweniują podczas porodu tylko wtedy gdy jest to absolutnie konieczne.
                                                    Problem w tym, że takich lekarzy jest niewielu. Większość uważa dzień za
                                                    stracony, jeśli nie pokombinuje przy porodzie. We wpisie, do którego się nie
                                                    odniosłeś jest zawarta zwykła codzienność polskich porodówek.

                                                    Słyszałam wypowiedzi "szanujących się lekarzy" przeciwnych istnieniu izb
                                                    porodowych i porodom domowym. Czy nie jest to sprzeczne z nowoczesną wiedzą
                                                    medyczną? Czy w Holandii, Niemczech, Wielkiej Brytanii położnictwo ulega
                                                    uwstecznieniu, skoro z powodzeniem od lat kobiety mają wybór gdzie i jak chcą
                                                    rodzić? Czy "szanujący się lekarz" może spokojnie patrzeć na to jak położna
                                                    nakłania kobietę by rodziła na leżąco? Czy nie zauważa, że to nielogiczne, wbrew
                                                    zdrowemu rozsądkowi? Czy nie przyjdzie mu do głowy, że gdy sam się wypróżnia, to
                                                    nie robi tego na leżąco, że pukałby się w czoło gdyby ktoś nakazał mu leżenie
                                                    podczas tej fizjologicznej czynności?
                                                    Nie trzeba nie wiadomo jakiej wiedzy medycznej, żeby działać zgodnie ze zdrowym
                                                    rozsądkiem. Brak logiki w działaniach lekarzy to katastrofa.
                                                  • aelithe Re: aelithe - gdzie logika?! 16.01.10, 13:18
                                                    1. poród domowy
                                                    główne za - mikrobiologia, minimalizacja ryzyka zakażenia florą wielooporną
                                                    przeciw - zgon pacjentki w przypadku niektórych komplikacji okołoporodowych
                                                    2. izby porodowe
                                                    miejsce w którym rodzi kobieta bez obecności położnika , łączy w sobie wszystkie wady szpitala, bez jego zalet j.w.

                                                    3. Istnieje termin medycyna defensywna - są to zbędne lub nawet szkodliwe procedury, które jednak pozwalają chronić tyłek lekarza, każda taka procedura wynika z sukcesu prawników wcześniej.

                                                    4. Porody domowe w USA - generalnie w większości stanów, żaden położnik nie zgodzi się do ciebie przyjechać, dopóki nie podpiszesz zgody na cesarkę, lub niektóre procedury połogowe ( np. ręczne odklejenie łożyska)
                                                    jaki jest wyrzucać kilka tysięcy dolarów na poród w szpitalu, skoro i tak nie będziesz miała akcesu do lekarza.

                                                    5. jeśli ktoś ma dowody, że postępowanie z nim w czasie procedury medycznej było nieprofesjonalne ma prawo dochodzić kompensacji
                                                    narzekania są głęboko niemoralne
                                                    nie poprawią one niczego, a tylko naruszają dobre imię lekarzy

                                                    6. wybacz generalnie specjalistów w Polsce jest coraz mniej ( emerytury, emigracja), a przyszłość to medycyna bez specjalistów.
                                                  • maj16 Re: aelithe - gdzie logika?! 18.01.10, 20:16
                                                    1. Czyżby w szpitalach pacjentki nie umierały? I co to za słowo "pacjentka" w
                                                    stosunku do kobiety w ciąży?

                                                    2."izby porodowe miejsce w którym rodzi kobieta bez obecności położnika , łączy
                                                    w sobie wszystkie wady szpitala, bez jego zalet"

                                                    Boże! Widzisz i nie grzmisz?! Wszystkie wady szpitala??? Jak można pisać
                                                    cokolwiek o porodach w izbach jeśli się nie ma o nich najmniejszego pojęcia?
                                                    W izbie porodowej w Lędzinach, nagradzanej przez kobiety za wspaniałą opiekę,
                                                    troskliwość, profesjonalizm, wszystko szło dobrze póki nie pojawiał się w niej
                                                    pewien położnik. Relacje kobiet na temat położnych pracujących w tej izbie były
                                                    entuzjastyczne, natomiast historie o położniku to czysty horror - to on
                                                    wprowadzał do izby "wszystkie wady szpitala". Finał jest taki, że izbę
                                                    zamknięto, bo jakiś profesor-urzędnik uznał, że kobiety nie mają prawa do
                                                    decydowania o miejscu urodzenia swoich dzieci.

                                                    3. Skoro w krajach zachodnich procedury nie istnieją głównie po to by chronić
                                                    tyłek lekarza, to i w Polsce doczekamy się normalności.

                                                    4. A po co położnik podczas porodu domowego? Niech lekarze siedzą w szpitalach.
                                                    Nie po to kobieta rodzi w domu, by jej się jeszcze lekarz pętał i nie daj Boże
                                                    powtrącał się do porodu. W domu najważniejsza jest POŁOŻNA. I co mnie obchodzi
                                                    jak jest w zmedykalizowanych USA? Przyjrzyj się lepiej, jak jest bliżej: w
                                                    Niemczech, Holandii, Wielkiej Brytanii.

                                                    5. Mamy prawo do narzekania, nie zgadzam się, że jest to niemoralne. Dowody
                                                    złego postępowania z rodzącymi kobietami są oczywiste. Opisują je choćby raporty
                                                    WHO. Narzekamy nie dla samego narzekania, tylko po to by wymusić pozytywne zmiany.

                                                    6. Specjalistów w Polsce jest mało nie tylko dlatego, że wyjeżdżają czy idą na
                                                    emeryturę. Przede wszystkim blokuje się dostęp do specjalizacji wielu lekarzom.
                                                    Samym specjalistom nie zależy by urosła im konkurencja.
                                                  • aelithe Re: aelithe - gdzie logika?! 20.01.10, 00:13
                                                    maj16 napisała:

                                                    > 1. Czyżby w szpitalach pacjentki nie umierały? I co to za słowo "pacjentka" w
                                                    > stosunku do kobiety w ciąży?
                                                    Można zastąpić słowem klientka. Ja wolę słowo pacjent.
                                                    Do połowy XX wieku powikłania porodu i połogu ( gorączka połogowa) stanowiły trzecią przyczynę zgonów kobiet po malarii i gruźlicy.
                                                    2. nie zmienia to faktu, że nie możesz przeprowadzić nagłego cesarskiego cięcia i przy niektórych powikłaniach porodu zginą zarówno kobieta jak i dziecko.
                                                    > 3. Skoro w krajach zachodnich procedury nie istnieją głównie po to by chronić
                                                    > tyłek lekarza, to i w Polsce doczekamy się normalności.
                                                    Procedury mają głównie znaczenie w sprawach roszczeniowych i finansowych.
                                                    4. szanujący położnik nie zgodzi się na udział w takim porodzie, nie pomoże kobiecie w żaden sposób, a tylko naraża się na kłopoty.
                                                    > 5.
                                                    pozytywne zmiany mogą wymusić tylko wyższe pieniądze. Wybacz rodzące są "towarem" niechciany. Nie przynoszą zysku, a stanowią wysokie ryzyko kosztów pozazakładowych. Oddziały ginekologii w Polsce stopniowo zamykają porodówki. Przynoszą zbyt duże straty.
                                                    > 6.
                                                    obecnie zaczynają się wolne rezydentury i etaty na ginekologii. To specjalizacja najwyższego ryzyka prawnego.
                                                    Na razie to działa; bo ginekologów jest zbyt dużo w stosunku do potrzeb. Ale stopniowo ci ludzie odchodzą na emeryturę.
                                                  • Gość: foahoka Re: aelithe - gdzie logika?! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.10, 10:22
                                                    2. izby porodowe
                                                    > miejsce w którym rodzi kobieta bez obecności położnika , łączy w sobie wszystki
                                                    > e wady szpitala, bez jego zalet j.w.
                                                    Słucham???...dużo masz do powiedzenia w tym wątku nt. opieki okołporodowej a
                                                    wyszło, że nic kompletnie nie wiesz o funkcjonowaniu izb porodowych (podobno
                                                    masz coś wspólnego z medycyna??). Mówisz z takim przekonaniem o rzeczach o
                                                    których często nie masz zielonego pojęcia (gratuluję dobrego samopoczucia), że
                                                    chyba większości twoich dotychczasowych wypowiedzi nie można traktować do końca
                                                    poważnie.
                                                  • aelithe Re: aelithe - gdzie logika?! 28.01.10, 14:43
                                                    wytłumacz mi
                                                    na czym polega przewaga izb porodowych nad szpitalem ??

                                                    jakie usługi można zaoferować kobiecie w izbie porodowej
                                                    w jakim czasie, w przypadku wystąpienia powikłań porodu lub połogu pacjentka może być zoperowana
                                                    jaka opieka jest zapewniona noworodkowi w zamartwicy ??
                                                    w jaki sposób jest prowadzona kontrola zakażeń szpitalnych ???

                                                    odpowiedz mi na te proste pytania!!
                                                  • Gość: foahoka Re: aelithe - gdzie logika?! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.10, 11:46
                                                    > o to znaczy nie zamyka za sobą drzwi ??
                                                    >
                                                    > a co to ma wspólnego z wynagrodzeniem.
                                                    wiesz co...nie rżnij głupa i nie biadol, że nie zrozumiałeś o co mi chodziło...
              • radeberger Re: Powoli się jednak zmienia 21.12.09, 02:57
                A ta nieprawomyślność to na przykład podanie
                > batonika rodzącej od kilkunastu godzin kobiecie, albo ochrona krocza
                > wbrew zdaniu lekarza."

                sens w tym, że biomechanika [cięcie krocza] i anestezjologia [żarcie czy to batona, czy cukierka] to dla położnych czarna magia.

                oczywiście, że wszystko można, tylko bierz za to odpowiedzialność potem.
                • Gość: do radebergera Re: Powoli się jednak zmienia IP: *.adsl.inetia.pl 22.12.09, 00:36
                  radeberger napisał:

                  > oczywiście, że wszystko można, tylko bierz za to odpowiedzialność
                  potem.
                  filozofie od siedmiu boleści. To wybierz się mądralo w słoneczny
                  dzień na szybką i wielogodzinną wspinaczkę górską bez jedzenia i
                  picia! Przetestuj to na własnym tyłku razem z "mundrymi" lekarzami.
                  Może wtedy do tych łbów dotrze, jak czuje się kobieta, gdy każą jej
                  skupić się na porodzie, choć cały organizm odmawia posłuszeństwa, bo
                  mimo bólu myśli o jednym "chcę już własny mocz pić, bo oszaleję!".
                  Poród to nie operacja. Podczas porodu kobieta w bólach wykonuje
                  ciężką pracę. A jedyną odmową jedzenia i picia nie są żadne
                  wskazania medyczne a ochrona własnej d.py. I to powinni mieć na
                  uwadze wszyscy, którzy naiwnie wierzą, że w szpitalu pomogą. W
                  zestawieniu "pomóc kobiecie" czy "ochrona własnego tyłka" wybierają
                  drugie.
                  I być może anestezjologia to dla położnych jest czarna magia, ale
                  jeszcze większą czarną magią są dla lekarzy prawa fizyki i natury.
                  To dlatego każą pchać dziecko w górę albo wykonywać ciężką pracę bez
                  pobierania energii, mając w d..pie to że prowokują wiele
                  niepotrzebnych komplikacji, bo ciężko potem udowodnić w sądzie
                  związek komplikacji z zachowaniem lekarzy.

                  Wyjaśnij mi też - o co chodzi z tą biomechaniką i czarną magią - bo
                  nie wiem, czy dobrze zrozumiałam.
                  • radeberger Re: Powoli się jednak zmienia 22.12.09, 01:35
                    co do biomechaniki - ginekolog swojego czasu wyjaśniał mi bardzo dokładnie dlaczego cięcie chroni DZIECKO (nie matkę). chcesz wiedzieć więcej to idź do ginekologa.. na pewno ci to lepiej wytłumaczy niż ja.

                    poród to owszem nie operacja. a teraz powiedz mi gwiazdo czy cięcie na cito się robi na żywca, czy z anestezją? jeśli matka podczas takowej sobie zarzyga płuca (vide "zespół mendelsona") to może nie być ani matki, ani dziecka. ale za to jaka ulga po batoniku..

                    a tak offtopicowo - w górach zawsze łażę bez niczego oprócz telefonu, więc ta straszna wizja to dla mnie po prostu się wyjściem w góry nazywa.
                    • radeberger errata 22.12.09, 01:38
                      "nie matkę" -> "bardziej niż matkę". reszta bez zmian
                    • Gość: do radebergera Re: Powoli się jednak zmienia IP: *.adsl.inetia.pl 22.12.09, 03:12
                      radeberger napisał:

                      > co do biomechaniki - ginekolog swojego czasu wyjaśniał mi bardzo
                      dokładnie dlac
                      > zego cięcie chroni DZIECKO (nie matkę). chcesz wiedzieć więcej to
                      idź do gineko
                      > loga.. na pewno ci to lepiej wytłumaczy niż ja.
                      tak, tak, wiem. Natura pomyliła się i zapomniała wstawić kobietom w
                      kroczu suwaki, aby podczas porodu zbyt bardzo główka dziecka nie
                      była ściskana. Takiego argumentu o ściskaniu około 100 lat temu użył
                      facet-ginekolog aby uzasadnić przymusowe okaleczanie kobiet. Dla
                      dobra dzidzi rzecz jasna. Wcześniej przez tysiące lat rodziły się
                      dzieci i jakoś krzywda z powodu ściskania im się nie działa (już
                      predzej np. brak higieny). Jednak była to tak piramidalna bzdura, że
                      potem już tylko używano argumentu "pęknięcia po
                      odbyt", "nietrzymania moczu", "wypadania macicy" i co tam jeszcze -
                      czyli ochronę kobiety a nie dziecka. To taki nowatorski sposób
                      myślenia: chronić kobietę poprzez okaleczenie.
                      Potem przez lata setki tysięcy kobiet musiało na swoich ciałach
                      przejść przymusową "ochronę", by wreszcie na postawie konkretnych
                      statystyk środowisko lekarskie mogło dojść do wniosku że to jednak
                      okaleczenie i że najcześciej powoduje same szkody. Dlatego dziś
                      prawie we wszystkich krajach świata odeszli od rutynowego nacinania,
                      a WHO mówi o uzasadnionych przypadkach na poziomie kilkunastu
                      procent. Wyjątkiem jest Polska, gdzie rutynowe nacięcie jest
                      standardem.
                      Ochrona krocza wymaga trochę wysiłku, a nie każdemu się chce -
                      dlatego dla wygody właśnie się nacina kobiety
                      uzasadniając "pęknięciem po odbyt". Nie musisz mnie wysyłac do
                      ginekologa. Te "argumenty" słyszałam już od wielu.
                      Ty jak widać trafiłeś na "lekarza"-idiotę, który albo ze swoją
                      wiedzą jest na poziomie początku XX wieku co dyskwalifikuje go na
                      współczesnego lekarza, albo widział że trafił na ignoranta-naiwniaka
                      któremu może wcisnąć każdy kit.

                      > poród to owszem nie operacja. a teraz powiedz mi gwiazdo czy
                      cięcie na cito się
                      > robi na żywca, czy z anestezją? jeśli matka podczas takowej sobie
                      zarzyga płuc
                      > a (vide "zespół mendelsona") to może nie być ani matki, ani
                      dziecka. ale za to
                      > jaka ulga po batoniku..
                      szybkie cięcie najczęsciej robi się wtedy, gdy wcześniej ignorowało
                      się niepokojące sygnały.
                      Poza tym, gdy będzie ulga po batoniku i sprzyjająca kobiecie
                      atmosfera to i prawdopodobieństwo cięcia stanie się mniejsze.

                      > a tak offtopicowo - w górach zawsze łażę bez niczego oprócz
                      telefonu, więc ta s
                      > traszna wizja to dla mnie po prostu się wyjściem w góry nazywa.
                      o kurka wodna, idziesz w góry na np. 20 godzin bez jedzenia i picia?
                      Dobry jesteś.

                      Przypomniała mi się jeszcze jedna rzecz. Kiedyś lekarze
                      argumentowali zakaz wchodzenia kogokolwiek poza rodzącymi na oddział
                      położniczy z obawy o śmiertelne zarazki. Z tego też samego powodu po
                      urodzeniu natychmiast kobiecie zabierano dziecko. A co jest teraz?
                      Teraz kładzie się nagie dziecko na brzuch matki (boże, ile
                      zarazków!!!!!), ojciec - czyli chodząca bomba biologiczna może być
                      nawet podczas porodu, o odwiedzinach nie wspomnę. I co? A no zarazki
                      nie pozabijały wszystkich.
                      A na koniec: są szpitale w Polsce, w których nie nacina sie już
                      rutynowo, pozwala na picie i małe ugryzienie czegoś. Najczęściej
                      panuje tam miła atmosfera, a kobiety są tymi szpitalami zachwycone.
                      Nie słyszałam też, aby statystki mieli z tego powodu gorsze. Wręcz
                      przeciwnie. Czyli jednak da się.
                      • radeberger Re: Powoli się jednak zmienia 22.12.09, 13:50
                        widzę, że jesteś święcie przekonanana co do swoich argumentów - twoja sprawa - dzisiaj nikt nikomu nic na siłę nie zrobi

                        co do "ignorowania niepokojących sygnałów" - zostawmy pracę położnej położnym
                      • radeberger Re: Powoli się jednak zmienia 22.12.09, 14:01
                        acha - ciągle mówisz tylko krocze, krocze, krocze, okaleczanie kobiet..

                        co z tymi kilkunastoma procentami, kiedy to może dojść do niedotlenienia dzieciaka, ponieważ nie może wyjść? chronić krocze za wszelką cenę?

                        niestety życie nie jest piękne i przewidywalne, a szkoda. ponieważ zaś ktoś przewiduje, że może być potrzebne cięcie (lekarz) - rodząca ma nie jeść.

                        odpowiedzialność bierze lekarz, dlatego też wcale się nie dziwię, że te "rewolucyjne" położne pożegnały się z pracą - jakby coś sp... na całej linii - nie byłoby wesoło. wówczas nikt by się nie wzruszał, że krocze jest całe, gdy matka i dziecko martwe.
                        • Gość: do radebergera Re: Powoli się jednak zmienia IP: *.adsl.inetia.pl 23.12.09, 02:01
                          radeberger napisał:

                          > acha - ciągle mówisz tylko krocze, krocze, krocze, okaleczanie
                          kobiet..
                          przeciez mowa była o nacięciu a nie hodowaniu rybek w akwarium.

                          > co z tymi kilkunastoma procentami, kiedy to może dojść do
                          niedotlenienia dzieci
                          > aka, ponieważ nie może wyjść? chronić krocze za wszelką cenę?
                          to wtedy kobieta zmienia pozycję, bo dziecko zaklinowało się wyżej.
                          A swoją drogą widać jaki jesteś "oblatany" w temacie. Te kilkanaście
                          procent nie dotyczy niedotlenienia, bo w większości dotyczy małej
                          elastyczności krocza.

                          > odpowiedzialność bierze lekarz, dlatego też wcale się nie dziwię,
                          że te "rewolu
                          > cyjne" położne pożegnały się z pracą - jakby coś sp... na całej
                          linii - nie był
                          > oby wesoło. wówczas nikt by się nie wzruszał, że krocze jest całe,
                          gdy matka i
                          > dziecko martwe.
                          jaja sobie robisz? Śmierć matki i dziecka z powodu braku nacięcia?
                          To chyba u kosmitów.
                          Poza tym, uzasadniasz barbarzyństwo dla "dobra" matki i dziecka?
                          Usprawiedliwasz wyrzucenie inteligentnych i ludzkich położnych z
                          pracy? rodząca ma nie jeść? TO SKĄD MA MIEĆ SIŁY ABY URODZIĆ
                          DZIECKO??? Z KOSMOSU? Ty za nią urodzisz? Skąd macica ma mieć
                          energię na pracę skurczową?
                          A jak przywiozą faceta po wypadku z pełnym golonki żołądkiem i
                          potrzeba będzie mu zrobić operację, to też będą czekać aż będzie
                          żołądek pusty?
                          Zdajesz sobie sprawę, że jak się zaczyna majstrować przy naturze to
                          pojawiają się problemy? z ustaniem akcji porodowej włącznie? Jeśli
                          nie zrobi się cesarki, której w normalnie prowadzonym porodzie nie
                          byłoby, to potem taki "poród" kończy się niedotlenieniem dziecka,
                          kleszczami, skakaniem po brzuchu itp. W efekcie z porodu, który
                          mógłby być wspaniałym przeżyciem zostaje koszmar z okaleczonym
                          dzieckiem oraz okaleczoną kobietą. Ale za to d.pa lekarza bezpieczna.

                          Nie rozumiem też, dlaczego cały czas ignorujesz fakt, że w sporej
                          części świata oraz w niektórych szpitalach w Polsce pracują
                          te "rewolucyjne" położne.

                          A tu kilka linków:
                          www.csioz.gov.pl/pliki/70%20wskaznikow/II.pdf
                          to rządowa strona. Na stronie 62 jest wykres przedstawiający
                          śmiertelność okołoporodową. Zobacz jak wysoko jest Polska ze
                          swoimi "wspaniałymi" i "odpowiedzialnymi" procedurami. Jako
                          ciekawostkę dopiszę, że w latach 1994/1995 czyli kiedy zaczęła
                          śmiertelnośc spadać, rozpoczęła sie akcja "rodzić po ludzku".

                          Kolejny link:
                          www.regionsudety.pl/index2.php?option=com_content&do_pdf=1&id=2554
                          i kilka cytatów:
                          "Podejscie położników do rodzacych jest takie, jak w XIX wieku.
                          Kobiety są traktowane przez nich przedmiotowo. (...) Musi sie
                          zmienic podejscie do porodu. To kobieta, jesli nie ma komplikacji,
                          powinna wybierac pozycje, w jakiej chce rodzic, a nie dostosowywac
                          sie do tej najwygodniejszej dla lekarza, czyli leżącej. (...) - mówi
                          lekarka, która podkresla, że Dolnoslazaczki praktycznie nie rodza w
                          domu, podczas gdy w Holandii takich porodów jest aż 30 procent
                          . W dodatku tam smiertelnosc okołoporodowa wynosi
                          niecały 1 proc., a na Dolnym Slasku 9 proc. (...)
                          W Stanach Zjednoczonych, gdy z powrotem oddano porody w rece
                          położnych, spadła liczba zgonów noworodków
                          ."

                          Kolejny link:
                          www.rodzicpoludzku.pl/Wokol-porodu/Ryby-nie-widza-wody-potrzeba-humanizacji-porodu.html
                          Ponieważ jest to dość długi artykuł, wrzucę kilka cytatów:
                          "Obsługujący porody lekarze, położne czy pielęgniarki dysponują
                          doświadczeniem zdobytym tylko na podstawie zmedykalizowanych, o
                          dużej liczbie interwencji porodów szpitalnych, i nie dostrzegają
                          poważnych skutków, jakie interwencje te wywierają na przebieg
                          porodu. Nie wiedzą więc jak może wyglądać poród bez interwencji.
                          (...)
                          Część położników nadmiernie ufa osiągnięciom technologii, co
                          sprowadza się do postawy: technologia = postęp = nowoczesność. Drugą
                          stroną tego samego medalu jest brak zaufania do praw natury, który
                          znakomicie podsumował pewien kanadyjski położnik słowami: „Natura
                          jest kiepskim położnikiem". Taka postawa zmierza do podboju natury i
                          skutkuje licznymi próbami jej poprawiania, które niekoniecznie
                          zdobyły naukową aprobatę. W efekcie w XX wieku mieliśmy serię
                          nieudanych prób udoskonalenia biologicznego i społecznego rozwoju
                          człowieka. Dotychczasowe miejsce położnych zajęli lekarze, by porody
                          mogły być obarczone mniejszym ryzykiem, po czym nauka dowiodła, że
                          rodzić z położnymi jest bezpieczniej. By obniżyć zagrożenia wiążące
                          się z porodem, przeniesiono go z domu do szpitala, po czym nauka
                          dowiodła, że dom jest równie bezpieczny jak szpital, a oszczędza
                          kobiecie niepotrzebnych zabiegów medycznych. Zamiast rodziny przy
                          rodzącej pojawił się personel szpitala, po czym nauka dowiodła, że
                          poród przebiega lepiej, jeśli odbywa się wśród bliskich osób.
                          Pozycja leżąca wyparła pozycje wertykalne, po czym nauka dowiodła,
                          że są one bezpieczniejsze."

                          www.edziecko.pl/ciaza_i_porod/1,79332,7297086,Bardziej_po_ludzku.html?as=2&ias=3&startsz=x
                          "4. Kobieta ma prawo do swobody podczas porodu.
                          Rodząca powinna mieć swobodę w poruszaniu się i wyborze
                          najdogodniejszej pozycji, a także w jedzeniu i piciu podczas porodu."

                          www.edziecko.pl/ciaza_i_porod/1,79332,7297537,Kontrowersje_wokol_porodu.html?as=2&ias=7&startsz=x
                          "Jeść i pić
                          Zakaz jedzenia i picia w większości szpitali tłumaczy się groźbą
                          powikłań w razie konieczności cesarskiego cięcia. To jak zakaz
                          tankowania samochodu przed podróżą, bo może się spalić w razie
                          wypadku. Poród to duży wysiłek - trudno go przejść bez jedzenia i
                          picia, a głodowanie powoduje osłabienie. Po wprowadzeniu na jednej z
                          brytyjskich porodówek zakazu picia i jedzenia pięciokrotnie wzrosła
                          liczba kobiet, którym trzeba było podać środki pobudzające akcję
                          skurczową, a liczba porodów zabiegowych zwiększyła się o 35 proc.
                          Zamiast dać kobiecie kanapkę, personel "wzmacnia" rodzącą kroplówką"


                          > widzę, że jesteś święcie przekonanana co do swoich argumentów -
                          twoja sprawa -
                          > dzisiaj nikt nikomu nic na siłę nie zrobi
                          nie no, przecież TY jesteś ekspertem od rodzenia. Zapewne osobiście
                          urodziłeś już tyle dzieci ....

                          > co do "ignorowania niepokojących sygnałów" - zostawmy pracę
                          położnej położnym
                          ???
                          • radeberger Re: Powoli się jednak zmienia 23.12.09, 12:51
                            > przeciez mowa była o nacięciu a nie hodowaniu rybek w akwarium.

                            nikt nie tnie bo to ładnie wygląda, tylko ma ku temu powody, ale widzę, że jesteś mądrzejsza od całego świata - baw się dobrze, sama.
                            • ttiikkttaakk Re: Powoli się jednak zmienia 23.12.09, 13:22
                              radeberger napisał:

                              > > przeciez mowa była o nacięciu a nie hodowaniu rybek w akwarium.
                              >
                              > nikt nie tnie bo to ładnie wygląda, tylko ma ku temu powody, ale widzę,
                              > że jesteś mądrzejsza od całego świata - baw się dobrze, sama.


                              czytam twoje posty i patrzę jak robisz z siebie idiotę aż miło popatrzeć
                              jak wytłumaczysz że kobiety w Europie, w przeciwieństwie do Polski, nie mają
                              nacinanego krocza i mają możliwość picia podczas porodu,nie dostają oksytocyny
                              (jedynie w wyjątkowych przypadkach) a statystyki urazów okołoporodowych i kobiet
                              i dzieci są zdecydowanie na korzyść Europy a nie Polski?

                              ps.najbardziej mnie ubawiłeś twierdzeniem, że nacinanie krocza chroni dzieci,
                              ośmieszyłbyś się jedynie bardziej gdybys napisał, że chroni kobiety ;p

                              nie pozostaje nic jak tylko życzyć tobie byś trafił w ręce takiego podłego *****
                              jakim sam jesteś (i nieważne, czy u ciebie to tylko brak podstawowej wiedzy i
                              zdolnosci logicznego myślenia czy po prostu złośliwość i chęć wprowadzenia
                              czytajacych w błąd)
                              • radeberger Re: Powoli się jednak zmienia 28.12.09, 03:54
                                masturbujesz się pisząc to?
                            • Gość: do radebergera Re: Powoli się jednak zmienia IP: *.adsl.inetia.pl 24.12.09, 01:30
                              radeberger napisał:

                              > > przeciez mowa była o nacięciu a nie hodowaniu rybek w akwarium.
                              >
                              > nikt nie tnie bo to ładnie wygląda, tylko ma ku temu powody
                              , ale widzę,
                              > że jesteś mądrzejsza od całego świata - baw się dobrze, sama.
                              jest już 24 grudnia. Podobno dziś zwierzęta przemówią ludzkim
                              głosem. Ty - mam nadzieję otrzymasz dziś mózg. Przeczytaj wówczas co
                              ja pisałam, a co ty mi odpisywałeś. Zapłaczesz nad swoją głupotą.
                              Gdybyś jednak nie wierzył w brednie które sam osobiście napisałeś: w
                              większości polskich szpitali nadal nacina się 100% kobiet. I tylko
                              skończony idiota uwierzy, że we wszystkich przypadkach są ku temu
                              powody. Przypominam, że WHO mówi o max. kilkunastu procentach. To
                              właśnie ci polscy lekarze, którzy tną dla wygody a nie wyglądu
                              (???), są mądrzejsi od całego świata. Więc to zdanie, które teraz
                              napisałeś, źle zaadresowałeś. Nie miało być do mnie a do
                              tych "lekarzy".
                              Życzę rozumu w gwiazdkowym prezencie.
                          • aelithe Re: Powoli się jednak zmienia 26.12.09, 17:02
                            wybacz wskaźnik śmietelności niemowląt był wiarygodny 30-40 lat
                            temu, dzisiaj nie uwzględnia np. róznic w prawie aborcyjnym
                            spójrz na statystykę - odsetek zgonów z powodu wad wrodzonych jest 2
                            razy wyższy niż w krajach z rozwiętą "profilatyką wad wrpdzonych" ,
                            szczerze mówiąc ciekawa korelacja z ilością przeprowadznych
                            skrobanek.
                            • Gość: do aelithe Re: Powoli się jednak zmienia IP: 77.255.73.* 26.12.09, 20:02
                              Ciekawe wnioski napisałeś - jak zwykle zresztą. Powyżej też idziesz
                              w zaparte i wmawiasz to co ci pasuje.
                              Początkowa wysoka śmiertelność w Polsce była w okresie obowiązywania
                              jeszcze aborcji. Poza tym nawet teraz, można legalnie wykonać
                              aborcję gdy płód ma nieodwracalne zmiany. Jaka jest korelacja z
                              ilością aborcji - tego nie wiemy, bo nawet w Polsce za odpowiednią
                              kwotę można "rozwiązać problem", nie wspominając już tu o turystyce
                              do innych państw.
                              Ale najważniejsze: używanie w twoim wypadku słowa "skrobanka" jest
                              nie tyle wulgarne co też chamskie. Pomijam już, że większość
                              dzisiejszych aborcji jest farmakologiczna, bo ważniejszy jest
                              kontekst wątku i omawianego artykułu, w którym kobietom na żywca po
                              porodzie robią właśnie taką skrobankę za to, że ośmieliła
                              się "puszczalska s.u.k.a" urodzić dziecko zamiast kilka miesięcy
                              wczesniej usunąć i swoją egzystencją nie zawracać d.py konowałom na
                              porodówce.
                              Zadziwiające, że w kontekście kobiet umiesz używać "skrobanka" ale
                              już sadystyczne działania bandytów łyżeczkujących na żywca
                              komentowałeś "nie wierzę".
                              • aelithe Re: Powoli się jednak zmienia 26.12.09, 22:09
                                abortus słowo z języka łacińskiego oznaczające poronienie - utrtę
                                płodu przed 16 HBD
                                podobne znaczenie ma w języku medycznym
                                spontanic abortion - oznacza poronienie samoistne
                                zawłaszczenie do spędzenia płodu jest zabiegiem socjotechniczym
                                użycia słowa bez znaczenia w języku polskim.

                                Wybacz ale twój wulgarny ton nie zmienia w żadnym wypadku znaczenia
                                mojego postu.
                                W chwili obecnej duży wpływ na umieralność noworodków w okresie
                                około porodowym w krajach wysokorozwiniętych ma praktyka usuwania
                                ciąż i zakres wskazań do jej wykonania.
                                skrobać jej normalnym czasownikiem stosowanym w języku polskim -
                                skrobanka jest słowem powszechnym stosowanym dla opisania sztucznego
                                poronienia z łacicny abortus artificialis ( ang. inducated abortion)
                                nie ma żadnego charakteru wulgaryzmu; natomiast ma określony
                                wydźwięk językowy. Dlaczego nie chcesz słyszeć tego słowa.
                                • Gość: do aelithe Re: Powoli się jednak zmienia IP: 77.255.73.* 26.12.09, 22:55
                                  czyżbyś się zachował jak klasyczny polski lekarz? Za zwrócenie uwagi
                                  obraza majestatu i odwracanie kota ogonem? Dlaczego wmawiasz mi
                                  wulgarny ton?
                                  Samo słowo skrobać jest normalnym czasownikiem. Mogło być powszechne
                                  dla aborcji 30 lat temu. Jednak czasy sie zmieniły. Teraz
                                  najczęściej jest używane przez tych mężczyzn a może "menszczyzn",
                                  którzy chcą pokazać swoją wyższość i świętość moralną (bo oni
                                  aborcji nigdy nie zrobią, nie ważne że z powodu biologii) względem
                                  puszczalskich bab, których jedynym celem jest puszczanie się albo
                                  prowokowanie niewinnych facetów. To ostatnie to w sytuacji gwałtów.
                                  Z tego własnie powodu, mężczyzna który szanuje kobiety nie używa
                                  tego słowa.
                                  Ale ja pisałam o jeszcze jednym - o tym, że omawianym artykule
                                  łyżeczkuje się kobiety po porodzie na żywca. Zwracam uwagę, że to
                                  te, które nie dokonały "skrobanki" kilka miesięcy wcześniej, za co
                                  zostały ukarane. Ty oczywiście jako wszechwiedzący podważyłeś
                                  przeżycia skrzywdzonych kobiet, bo coś ci się nie mieści w główce.
                                  Nasuwa się wiec pytanie, dlaczego nie chcesz słyszeć, że kobiety,
                                  które jednak nie decydują się na aborcję, zostają tak okrutnie
                                  potraktowane?
                                  • aelithe Re: Powoli się jednak zmienia 26.12.09, 23:04
                                    a co to ma wspólnego z moją krytyką wskaŹNIKA ŚMIERTELNOŚCI
                                    NIEMOWLĄT?
                                    • Gość: do aelithe Re: Powoli się jednak zmienia IP: 77.255.73.* 26.12.09, 23:27
                                      Przecież sam zacząłeś pisać mały referat nt. "skrobanek".
                                      • aelithe Re: Powoli się jednak zmienia 28.12.09, 11:10
                                        wczesne usunięcie płodów z wadami letalnymi redukuje ilość zgonów w okresie
                                        okołoporodowym.
                          • Gość: sprawdzilam! radeberger ma racje IP: 195.243.27.* 10.02.10, 14:01
                            sprawdzilam w 2 podrecznikach poloznictwa (bedac w ksiegarni
                            medycznej, bo temat mnie zainteresowal)

                            naciecie krocza jest zalecane nie tylko przy proznociagu polozniczym
                            i porodzie kleszczowym, ale w kazdym przypadku zagrazajacego
                            niedotlenienia plodu, zwlaszcza przy dystokii barkowej, przy ktorej
                            nalezy nawet wykonac jak najwieksze naciecie
                            • Gość: do sprawdzilam! radeberger ma racje??? - gdzie? IP: *.adsl.inetia.pl 17.02.10, 16:17
                              Gość portalu: sprawdzilam! napisał(a):

                              > sprawdzilam w 2 podrecznikach poloznictwa (bedac w ksiegarni
                              > medycznej, bo temat mnie zainteresowal)
                              >
                              > naciecie krocza jest zalecane nie tylko przy proznociagu
                              polozniczym
                              > i porodzie kleszczowym, ale w kazdym przypadku zagrazajacego
                              > niedotlenienia plodu, zwlaszcza przy dystokii barkowej, przy
                              ktorej
                              > nalezy nawet wykonac jak najwieksze naciecie
                              Więc siebie tnij aż po uszy.
                              Radeberger jest kompletnym ignorantem, a ponieważ temat rodzenia
                              jego nie dotyczy więc nonszalancko uzasadnia zwykły sadyzm na
                              kobietach "dobrem dziecka". Bo przecież jego tyłek nigdy nie
                              zweryfikuje jego własnych słów.
                              A w temacie położnictwa to nawet ostatni idiota i do tego pijany
                              może wybełkotać leżąc pod budką z piwem, że cośtam służy "dobru
                              dziecka". I też możnaby powiedzieć, że ma rację bo przecież zawsze
                              jakieś ziarnko prawdy w tym będzie. I na tej samej zasadzie pisał
                              radeberger. A i jeszcze lekarz-facet mu to wyjaśnił. Jakby chodziło
                              o nacinanie penisów, to już inaczej by obaj śpiewali.
                              A tu fragment, który mówi skąd wzięło się nacinanie:
                              "(...) nacinanie krocza upowszechniło się w praktyce medycznej na
                              całym świecie pod wpływem prac amerykańskiego położnika Josepha
                              DeLee. W 1913 r. napisał on, że każdy poród jest patologiczny,
                              dlatego wymaga interwencji chirurgicznej. Na poparcie swojej teorii
                              DeLee przedstawiał szokujące dziś argumenty. Twierdził np., że w
                              czasie porodu na główkę dziecka działają siły tak duże, jakby
                              ściskać ją drzwiami. Przez wiele lat bezkrytycznie uznawano rutynowe
                              nacięcie krocza za nieodłączny element przygotowania kobiety do
                              porodu. W Polsce ten mit pokutuje do dziś."
                              www.rodzicpoludzku.pl/Przeglad-prasy/W-Polsce-80-proc.-rodzacych-kobiet-ma-niepotrzebnie-nacinane-krocze.html
                              Czyli rzekome miażdżenie główki.
                              Przypominam, że mówimy o polskich realiach, gdzie w niektórych
                              szpitalach nawet 100% kobiet jest okaleczanych. Właśnie z powodu
                              mitów i wygody personelu medycznego, choć radeberger to wykpił
                              sugerując że w tych wszystkich przypadkach chodzi o niedotlenienie
                              dziecka.
                              A tu jeszcze jeden tekst:
                              www.rodzicpoludzku.pl/Przeglad-prasy/Naciecie-krocza-grozi-powiklaniami-przy-kolejnym-porodzie.html
                              We wcześniejszym linku pisze, że jeszcze 30 lat temu podobna
                              sytuacja jak dziś w Polsce była w Wielkiej Brytani. Tam już zmiany
                              zaszły a u nas są na to niewielkie szanse, gdy będziesz przyznawać
                              rację ignorantom, którzy coś tam sobie bredzą.
                              • radeberger Re: radeberger ma racje??? - gdzie? 16.06.10, 14:57
                                www.rodzicpoludzku.pl/Nota-prawna.html
                                Masz rację - tnij się aż po uszy. Twoje dziecko niedotlenione podczas porodu - nie mój problem.
                                • Gość: foahoka Re: radeberger ma racje??? - gdzie? IP: *.centertel.pl 16.06.10, 22:41
                                  >Twoje dziecko niedotlenione podczas porodu -
                                  > nie mój problem.
                                  Przestań straszyć tym niedotlenieniem jak żelaznym wilkiem (a
                                  jeszcze inni "potwornymi" pęknięciami)- podaj jakieś dane, które
                                  mówią o tym, że zaniechanie RUTYNOWYCH nacięć spowodowało przyrost
                                  urodzeń dzieci niedotlenionych i że w czasach gdzie RUTYNOWE
                                  nacięcia stanowiły 100% działań medycznych dzieci niedotlenione się
                                  nie rodziły...(i żeby nie było nie mówię tu o tych ok.5 - 20% nacięć
                                  koniecznych)
                                  • radeberger Re: radeberger ma racje??? - gdzie? 17.06.10, 00:49
                                    Czy tobie się wydaje, że każdy lekarz jest ginekologiem, by sypać z rękawa takimi danymi?

                                    Umówmy się - albo czegoś mnie nauczono na studiach, albo lećmy po zaleceniach pisanych przez dziennikarzy. Wydaje mi się jednak, że biomechaniki nie oszukasz - choćby i 99/100 dzieci wyszło z tego obronną ręką - zawsze zostaje to jedno którego życie to potem dramat. Sorry, ale tak już jest.

                                    Co zaś do pęknięć - w Szwecji gdzie nacinanie krocza jest bardzo źle widziana - królują oni w statystykach pęknięć obejmujących zasięgiem nawet zwieracz odbytu. Co na to tamtejsi lekarze? Że zszywają tak, że działa "nawet lepiej niż wcześniej". Wot taki świat radosny..
                                    • Gość: do radebergera Re: radeberger ma racje??? - gdzie? IP: *.adsl.inetia.pl 27.06.10, 00:41
                                      radeberger napisał:

                                      Wydaje mi się jednak, że biomechaniki nie oszukasz
                                      > - choćby i 99/100 dzieci wyszło z tego obronną ręką - zawsze
                                      zostaje to jedno k
                                      > tórego życie to potem dramat.
                                      Masz rację - wydaje ci się. Zacznijmy od tego, że lekarze (mówimy o
                                      Polsce) nie wiedzą jak wygląda poród naturalny, bo w szpitalu takich
                                      nie ma. Problem którym straszysz to nie wina złej natury a
                                      lekarskiej fanaberii polegającej na zmuszaniu kobiet do leżenia. Jak
                                      masz zatwardzenie to też nie kładziesz się na podłodze z nogami
                                      wycelowanymi w sufit tylko siadasz na muszli i pozwalasz żeby
                                      grawitacja zadziałała. W porodzie jest tak samo, a nawet więcej bo
                                      ciężar większy i z tego powodu gorzej pchać pod górkę. No ale jak
                                      liczy się przede wszystkim wygoda lekarzy...
                                      Ale gdyby nawet 1% miało kłopoty to nie uzasadnia to przymusowego
                                      okaleczania u 100% kobiet, tym bardziej że wcześniej już są sygnały
                                      o ewentualnych problemach.

                                      > królują oni w statystykach pęknięć obejmujących zasięgiem nawet
                                      zwieracz odbyt
                                      > u.
                                      W Polsce też, tyle że pod wpływem nacięcia. Każdy sam może zrobić
                                      eksperyment w domu. Naciągnąć mocno materiał i naciąć kawałek.
                                      Będzie darł się dalej.
                                      Podaj źródła o tej Szwecji.
                                      • Gość: foahoka Re: radeberger ma racje??? - gdzie? IP: *.centertel.pl 27.06.10, 12:27
                                        daj spokój radebergerowi;)) uwiesił się on tego obowiązkowego
                                        nacinania krocza jak pijany płota i wymyśla coraz to
                                        nowe "straszydełka" jak nie niedotlenienie to pęknięcia po uszy -
                                        oczywiście ciągle nie potrafi dostrzec, że nie mówimy tu o
                                        faktycznej konieczności tego zabiegu tylko o zwykłaj rutynie, która
                                        nie ma sensu a często szkodzi. Polska aspiruje do zachodnich
                                        standardów a pod tym względem jest tym "cudownym" skansenem
                                        położnictwa, że już lekarze np. z Niemiec, GB czy Francji, zdążyli
                                        się zorientować, że jak mają pacjentkę z bloku wschodniego to niemal
                                        pewne, że "znajdą" u niej bliznę po nacięciu często niejedną...
                                        • radeberger Re: radeberger ma racje??? - gdzie? 27.06.10, 15:40
                                          Masz piwo jak mi pokażesz post, w którym twierdzę, że nacinanie jest obowiązkowe..
                                          • Gość: foahoka Re: radeberger ma racje??? - gdzie? IP: *.centertel.pl 28.06.10, 12:32
                                            i co się teraz wykręcasz...najpierw przez wiąkszość postów wałkujesz
                                            o tym 99/100 i innych "ryzykownych" sytuacjach które mogą się
                                            zdarzyć i dlatego lepiej profilaktycznie ciąć 100 a teraz ..."pokaż
                                            mi post... to już sam nie wiesz po co i z jakimi poglądami zacząłeś
                                            tą dyskusję? a teraz się motasz i miotasz...a piwo to sobie sama
                                            kupię;)
                                            • radeberger Re: radeberger ma racje??? - gdzie? 29.06.10, 10:09
                                              Twoje przemyślenia mnie na prawdę nie interesują.. :-)

                                              Post proszę, w którym rzekomo tak twierdzę. Skoro tak jest - to chyba nie będzie problem, prawda?
                                              • Gość: foahoka Re: radeberger ma racje??? - gdzie? IP: *.centertel.pl 29.06.10, 13:49
                                                to po co na to odpowiadasz? a twoje wynurzenia zaczynają się od
                                                tłumaczeń twojego znajomego ginekologa - o cudownych właściwościach
                                                nacięcia (poza tym wciąż nie zauważałeś, że mówimy o rutynowym
                                                zabiegu i wyciągałeś coraz to nowe "straszaki" i międliłeś o ryzyku)-
                                                jak masz ochotę się wycofać ze swojego stanowiska to proszę
                                                bardzo...nikt ci za to głowy nie urwie...
                                                • radeberger Re: radeberger ma racje??? - gdzie? 29.06.10, 15:50
                                                  I nadal nie widzę postu z "moimi" tezami..
                                                  • Gość: foahoka Re: radeberger ma racje??? - gdzie? IP: *.centertel.pl 30.06.10, 12:49
                                                    hmm...rozumiem, że jakbym wstawiła zamiast słowo "obowiązkowe" -
                                                    "rutynowe" to byś się podpisał...najpierw z uporem dobrym lepszej
                                                    sprawy starasz się udowodnić mnie i innej rozmówczyni, że nacinanie
                                                    bez wskazań medycznych jest wyrazem troski, korzystnym rozwiązaniem -
                                                    a traz "stajesz dęba" i tupiesz nóżkami przy słowie "obowiązkowe"?
                                                    No to może wreszcie się zdecyduj czy chodzi o sytuacje wyjątkowe -
                                                    czy o utrwalony, okaleczający nawyk nie służący nikomu (a na pewno
                                                    nie rodzącej) - jak ci się skończyły argumenty to się czepiasz
                                                    słówek? Może określ się - i napisz wprost "uważam, że rutnowe
                                                    nacinanie krocza jest niepotrzebne i powinno się je stosować w
                                                    szczegóolnych przypadkach" a nie przetaczasz się przez dyskusję
                                                    (chyba dla zasady i przekory)żeby na koniec stwierdzić - ale o co
                                                    chodzi? ile ty masz lat?
                                                  • radeberger Re: radeberger ma racje??? - gdzie? 01.07.10, 02:21
                                                    I nadal nie widzę postu z "moimi" tezami..
                                                  • Gość: foahoka Re: radeberger ma racje??? - gdzie? IP: *.centertel.pl 01.07.10, 23:33
                                                    > I nadal nie widzę postu z "moimi" tezami..
                                                    ktoś się zawiesił...
                                                  • Gość: foahoka Re: radeberger ma racje??? - gdzie? IP: *.centertel.pl 02.07.10, 00:09
                                                    Umówmy się - albo czegoś mnie nauczono na studiach, albo lećmy po
                                                    zaleceniach pisanych przez dziennikarzy. Wydaje mi się jednak, że
                                                    biomechaniki nie oszukasz - choćby i 99/100 dzieci wyszło z tego
                                                    obronną ręką - zawsze zostaje to jedno którego życie to potem
                                                    dramat. Sorry, ale tak już jest.
                                                    ....ok, więc co autor miał na myśli? poszukaj jeszcze tekstów
                                                    o "rewolucyjnych położnych" słusznie wywalonych z pracy i że można
                                                    chronić krocze (i cyt. żreć batoniki)a potem być za to
                                                    odpowiedzialnym (czyli podwyższamy tym ryzyko?), poszukaj sobie
                                                    trochę - nie chce się co? panie obrażalski...
                                                  • radeberger Re: radeberger ma racje??? - gdzie? 02.07.10, 14:05
                                                    I nadal nie widzę postu z "moimi" tezami..
                                                  • radeberger Dobra - koniec 02.07.10, 14:13
                                                    Znudziła mnie już praca u podstaw w tym temacie. Nigdzie nie napisałem, że każdej kobiecie trzeba nacinać krocze - bo musiałbym być jebnięty by tak twierdzić.

                                                    Jedna osoba tutaj twierdzi, że zajrzała do poręczników położnictwa by doczytać - dobre i to.

                                                    Pozostałe pokemony żegnam oschle - dyskutowanie z wami to mentalny masochizm.

                                                    EOT
                                                  • Gość: foahoka Re: Nareszcie:) IP: *.centertel.pl 05.07.10, 21:34
                                                  • Gość: do radebergera Re: Dobra - koniec IP: *.adsl.inetia.pl 06.07.10, 15:29
                                                    radeberger napisał:

                                                    > Znudziła mnie już praca u podstaw w tym temacie.
                                                    nigdy jej nawet nie zacząłeś, bo nie miałeś czym zacząć. Pracę od
                                                    podstaw to my zaczęłyśmy. Ty cały czas podważasz zapominając, że
                                                    rodzą kobiety a nie ty.

                                                    Nigdzie nie napisałem, że każd
                                                    > ej kobiecie trzeba nacinać krocze - bo musiałbym być jebnięty by
                                                    tak twierdzić.
                                                    "co do biomechaniki - ginekolog swojego czasu wyjaśniał mi bardzo
                                                    dokładnie dlaczego cięcie chroni DZIECKO (nie matkę). chcesz
                                                    wiedzieć więcej to idź do ginekologa.. na pewno ci to lepiej
                                                    wytłumaczy niż ja."
                                                    Jeszcze odsyłasz do ginekologa, który wyjaśni głupim babom, że
                                                    okaleczanie ich jest dobordziejstwem! Ciekawe tylko czy ten
                                                    ginekolog powiedział, że najbezpieczniejsze są pozycje wertykalne
                                                    (chyba, że kobieta ma potrzebę inaczej), wtedy m.in. podczas parcia
                                                    kość ogonowa lekko się odgina i ułatwia rodzenia się dziecka. Jak
                                                    się każdy domyśla, podczas leżenia na plecach tego nie ma. Potem
                                                    więc z powodu jatrogennych problemów się wymyśla "dobro dziecka" i
                                                    uzasadnia okaleczanie. Po co tu mieszasz biomechanikę? Dlaczego więc
                                                    dla kobiet autorytetem ma być ginekolog, który na pierwszym miejscu
                                                    stawia własną wygodę?

                                                    > Jedna osoba tutaj twierdzi, że zajrzała do poręczników położnictwa
                                                    by doczytać
                                                    > - dobre i to.
                                                    buahahaha, śmiech na sali. Też mam taką książkę. Fakt, starą, ale
                                                    jest tam że kobieta ma leżeć na plecach no i obowiązkowe nacięcie to
                                                    dobrodziejstwo. Czy w tych wspomnianych wyżej książkach było więc
                                                    napisane, że najlepsze pozycje to wertykalne?

                                                    > EOT
                                                    bye bye
                                      • radeberger Re: radeberger ma racje??? - gdzie? 27.06.10, 15:44
                                        Gość portalu: do radebergera napisał(a):

                                        Problem którym straszysz to nie wina złej natury a
                                        > lekarskiej fanaberii polegającej na zmuszaniu kobiet do leżenia. Jak
                                        > masz zatwardzenie to też nie kładziesz się na podłodze z nogami
                                        > wycelowanymi w sufit tylko siadasz na muszli i pozwalasz żeby
                                        > grawitacja zadziałała. W porodzie jest tak samo, a nawet więcej bo
                                        > ciężar większy i z tego powodu gorzej pchać pod górkę. No ale jak
                                        > liczy się przede wszystkim wygoda lekarzy...

                                        Tak, masz rację - lekarze są winni sprzętu jaki jest na polskich porodówkach. Zanotuję do zeszytu złotych myśli.
                                        • Gość: foahoka Re: radeberger ma racje??? - gdzie? IP: *.centertel.pl 28.06.10, 13:23
                                          > Tak, masz rację - lekarze są winni sprzętu jaki jest na polskich
                                          porodówkach. Z
                                          > anotuję do zeszytu złotych myśli.
                                          już się nie kompromituj...jeżeli sądzisz, że rodzenie na polskich
                                          porodówkach inaczej niż na leżąco to tylko kwestia sprzętu (i
                                          ciekawe co to za sprzęt;))) to znaczy, że nie masz zielonego pojęcia
                                          o porodach (naprawdę miałeś coś wspólnego z medycyną?) - tak
                                          koniecznie sobie wpisz sobie do zeszytu złotych myśli...do porodu
                                          np. w kucki jest potrzebny super sprzęt zbyt drogi, niestety, dla
                                          polskich szpitali...
                                        • bubster Re: radeberger ma racje??? - gdzie? 30.06.10, 11:18
                                          Tak, masz rację - lekarze są winni sprzętu jaki jest na polskich
                                          porodówkach. Zanotuję do zeszytu złotych myśli.


                                          Tu nie chodzi tylko o sprzęt, chodzi tez o to, że trzeba by np. kucnać,
                                          schylic się do rodzącej...
                                        • Gość: do radebergera Re: radeberger ma racje??? - gdzie? IP: *.adsl.inetia.pl 01.07.10, 13:01
                                          > Tak, masz rację - lekarze są winni sprzętu jaki jest na polskich
                                          porodówkach. Z
                                          > anotuję do zeszytu złotych myśli.
                                          To zanotuj coś jeszcze. Do prawidłowo prowadzonego porodu nie
                                          potrzeba żadnego sprzętu, tylko wystarczy się schylić, kucnąć. Tak
                                          na całym świecie pracują położne przy porodach domowych. Szacunek
                                          dla nich.
                                          Ale w szpitalu lekarzom i położnym się nie chce. Dlatego sprzęt jest
                                          wyłacznie dla wygody lekarzy i położnych, kosztem zwiększenia
                                          bezsensownego cierpienia u kobiet. Czego nie rozumiem, bo jak się
                                          komuś nie chce robić to niech zmieni zawód.
                                • Gość: do radebergera Re: radeberger ma racje??? - gdzie? IP: *.adsl.inetia.pl 27.06.10, 00:25
                                  radeberger napisał:

                                  > rel="nofollow">www.rodzicpoludzku.pl/Nota-prawna.html
                                  "Jeśli chcesz skorzystać z informacji z tej strony, lub zamieścić je
                                  na innej stronie, podaj źródło oraz link do strony, z której
                                  pochodzą informacje."
                                  czyli wszystko zgodnie z prawem.


                                  > Masz rację - tnij się aż po uszy.
                                  Nienormalny jesteś? Sam się tnij!

                                  Twoje dziecko niedotlenione podczas porodu -
                                  > nie mój problem.
                                  przestań pieprzyć o wyimaginowanym niedotlenieniu, bo to ordynarny
                                  szantaż emocjonalny na kobiecie, aby wymusić na niej akceptację
                                  bestalskiego okaleczania. Niedotlenienie to prędzej konsekwencja
                                  przymusowego leżenia na plecach, bo tak wygodnie lekarzom.
                                  A facetom usprawiedliwiającym przymusowe nacicnanie powinno się
                                  przymusowo penisy naciąć. Od razu inaczej by śpiewali.

                                  • radeberger Re: radeberger ma racje??? - gdzie? 27.06.10, 15:51
                                    Gość portalu: do radebergera napisał(a):

                                    > radeberger napisał:
                                    >
                                    > > rel="nofollow">www.rodzicpoludzku.pl/Nota-prawna.html
                                    > "Jeśli chcesz skorzystać z informacji z tej strony, lub zamieścić je
                                    > na innej stronie, podaj źródło oraz link do strony, z której
                                    > pochodzą informacje."
                                    > czyli wszystko zgodnie z prawem.

                                    Dlatego właśnie nie zostanę nigdy ginekologiem - miałbym zbyt wiele do czynienia z takimi jak ty.

                                    Strona www.rodzicpoludzku.pl została przygotowana z dbałością o merytoryczną rzetelność zawartych na niej informacji, ale autorzy nie gwarantują ich aktualności, dokładności i kompletności ani nie ponoszą odpowiedzialności za ich wykorzystanie.

                                    Zrozumiesz wreszcie, czy mam ci to narysować? ONI UMYWAJĄ RĘCE OD ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA TO CO PISZĄ, A TY W TO TĘPO WIERZYSZ. Ja pie.....



                                    > Twoje dziecko niedotlenione podczas porodu -
                                    > > nie mój problem.
                                    > przestań pieprzyć o wyimaginowanym niedotlenieniu, bo to ordynarny
                                    > szantaż emocjonalny na kobiecie, aby wymusić na niej akceptację
                                    > bestalskiego okaleczania. Niedotlenienie to prędzej konsekwencja
                                    > przymusowego leżenia na plecach, bo tak wygodnie lekarzom.
                                    > A facetom usprawiedliwiającym przymusowe nacicnanie powinno się
                                    > przymusowo penisy naciąć. Od razu inaczej by śpiewali.

                                    Wiedza ma to do siebie, że można ją stosować, ale są tacy którzy w fizykę nie wierzą i przebiegają przez ulicę na czerwonym do tramwaju. Wszystko na własną odpowiedzialność złotko.
                                    • Gość: foahoka Re: radeberger ma racje??? - gdzie? IP: *.centertel.pl 28.06.10, 12:35
                                      > Dlatego właśnie nie zostanę nigdy ginekologiem - miałbym zbyt
                                      wiele do czynieni
                                      > a z takimi jak ty.
                                      >
                                      pięknie się podsumowałeś...
                                    • Gość: do radebergera Re: radeberger ma racje??? - gdzie? IP: *.adsl.inetia.pl 01.07.10, 13:21
                                      radeberger napisał:

                                      > Dlatego właśnie nie zostanę nigdy ginekologiem
                                      ??? ty chciałeś zostać ginekologiem?? a po co??? żeby sobie zboczku
                                      napatrzeć i okaleczać bezkarnie?

                                      - miałbym zbyt wiele do czynieni
                                      > a z takimi jak ty.
                                      Niestety, takich jak ja jest ciągle za mało. Gdyby była odpowiednia
                                      ilość, to część ginekologów na pewno potraciłaby możliwość
                                      wykonywania swojej pracy a być może siedzieliby za kratkami.

                                      > Zrozumiesz wreszcie, czy mam ci to narysować? ONI UMYWAJĄ RĘCE OD
                                      ODPOWIEDZIALN
                                      > OŚCI ZA TO CO PISZĄ, A TY W TO TĘPO WIERZYSZ. Ja pie.....
                                      dobrze się czujesz? A co mieli napisać? Że należy się kierować tylko
                                      ich informacjami a lekarzy ignorować?
                                      A co do "wiary" to wyobraź sobie, że granice tego kraju nie są
                                      zamkniętę i że sporo kobiet mogło empirycznie przekonać się o
                                      prawdziwości tych informacji.

                                      > Wiedza ma to do siebie, że można ją stosować, ale są tacy którzy w
                                      fizykę nie w
                                      > ierzą i przebiegają przez ulicę na czerwonym do tramwaju. Wszystko
                                      na własną
                                      >
                                      odpowiedzialność złotko.
                                      co ty chrzanisz o wiedzy i fizyce??? To już szczyt tupetu!!!
                                      Przecież to na polskich porodówkach wymaga się od rodzących kobiet
                                      zmian praw fizyki, natury czyli m.in. aby grawitacja działała do
                                      góry gdy każe się kobiecie przeć pod górkę bo panu dochtorowi się
                                      schylić nie chce!!! To kto ma problemy z wiedzą i fizyką?

                                      • radeberger Re: radeberger ma racje??? - gdzie? 01.07.10, 14:13
                                        > ??? ty chciałeś zostać ginekologiem?? a po co??? żeby sobie zboczku
                                        > napatrzeć i okaleczać bezkarnie?

                                        przeczytaj sobie mój podpis.

                                        bez poważania, out.
                    • bubster A ja mam wrażenie 23.12.09, 17:44
                      że te same osoby, które twierdzą, że "jakby natura chciała żeby
                      kobiety rodziły przez cesarkę to by miały na brzuchach suwaki",
                      twierdzą też że cięcie chroni dziecko bo przeciez natura zawiodła...
                      • maj16 Zupełnie jak Nelly Rokita... 02.01.10, 13:26
                        To Ty też "masz wrażenie"?
                        • bubster Re: Zupełnie jak Nelly Rokita... 06.01.10, 14:53
                          Baw sie dalej!
    • ewiczkunia Re: Rodziłam na taśmie 02.02.10, 09:52
      Ja tez na moje oba porody nie narzekam.
      Kochany moj doktor prowadzil obie ciaze i byl przy obu porodach i
      pieknie mnie zeszyl, ze prawie nic nie bolalo.
      Moja kolezanka nie miala swojego lekarza (nikomu nie zaplacila)
      i po zeszyciu przez praktykantke chyba jakas potem jeszcze 3 razy
      musieli ja zszywac.

      Zawsze sobie powtarzam: co za darmo, to na darmo!
    • poprostugeniusz Re: Rodziłam na taśmie 10.02.10, 14:25
      a co tam jakies rodzenie na tasmie!
      moja stara urodzila na tasmociagu jakesmy akurat
      za dlugo w skupie byli i do konowaluf nie zdazyli
    • desiree_net Rodziłam na taśmie 27.04.10, 21:56
      A ja mialam szczescie i "rodzilam" w Niemczech! Cesarka? Prosze
      bardzo , zadnych pytan i problemow! Po cesarskim cieciu -sniadanko (
      bulka z dzemem i herbatka). W Polsce po cesarce -pierwsza doba
      kroplowka , po drugiej dobie dadza ohyda kleik. Normalny obiadek
      dostaniesz po 5 dniach. Z lozka wstalam po 10 godzinach-a w Polsce
      lezalam 24 godziny !!! W Niemczech moglabym miec cesarke raz w
      tygodniu.W Polsce mialam dwie i o dwie za duzo!Wspolczuje przyszlym
      mamom , ktore beda rodzic "nie po ludzku"!!!
    • Gość: zz Re: Rodziłam na taśmie IP: *.play-internet.pl 13.12.12, 20:25
      no tak,do poloznej mozna dzwonic o kazdej porze w dzien i nocy,najlepiej co 15 minut z kazda pierdolka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka