pyteasz 12.12.09, 13:40 Panie Piotrze, nie zostawimy Pana samego. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
slav_ Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje budżet 12.12.09, 15:49 (...)Nie powinno tak być. Zawód lekarz wymaga nie tylko ogromnej wiedzy, ale także pewnej formy poświęcenia dla drugiego człowieka. Jeżeli adepci medycyny będą się kierowali przytoczonymi przesłankami, wybierając ścieżkę kariery, to wkrótce nie będzie miał nas - rakowców - kto leczyć. A my was bardzo potrzebujemy.(...) Chcesz mieć lekarzy którzy Cie (nas) będą leczyli ? To nie wypisuj takich bzdur. Z jakich powodów "młodzi adepci medycyny" idąc do pracy mieliby się poświęcać? Ile może wytrzymać człowiek? Słyszałeś kiedyś o wypaleniu zawodowym? Lekarz, szczególnie pracujący z ciężko chorymi i w warunkach finansowych ograniczających lub uniemożliwiających stosowanie odpowiednich terapii, w warunkach stałego niedoboru musi mieć zapewniony komfort pracy, czas i możliwość by wypoczął i odreagował. A jakie ma perspektywy - obciążająca psychicznie praca "na akord", zwykle w kilku miejscach. I szantaż emocjonalny - pracuje więcej, poświęcaj się, pacjenci cię potrzebują. Chyba że uważamy że lekarze nie maja uczuć, są w stanie wszytko wytrzymać, nic ich nie obchodzi, nie mają życiowych planów i rodzin. Dopóki zamiast tworzenia warunków do pracy lekarzom i warunków do cywilizowanego leczenia pacjentów będziemy apelowali do ich (lekarzy) obowiązku poświęcania się dla pacjentów(?) dopóty będzie ich UBYWAŁO w takich miejscach gdzie praca jest ciężka. Pójdą "na radiologię". Tez chcą żyć. Mamy w Polsce bogata tradycję zastępowania prawdziwych reform oraz poprawy finansowania odwoływaniem się do poświęcenia i powołania. Nie da się na tym konstruować nowoczesnego systemu opieki zdrowotnej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlody Re: Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje bu IP: *.217.146.194.generacja.pl 12.12.09, 16:39 trafiles w sedno. Za moja wiedzę i pracę należy mi się szacunek, wynagrodzenie i perspektywy. Pan Panie Piotrze, zapewne nie bedzie wykonywal swojego wolnego zawodu dla chwaly i z poswiecenia, ale dla godnego utrzymanie siebie i rodziny. Wiec niech Pan nie domaga sie podobnych absurdów od innych wolnych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
syn_jana Re: Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje bu 12.12.09, 21:41 Nie widzicie, że pan Piotr to egoistyczny dupek, a jego poglądy zależą w pełni od punktu siedzenia? Gdyby akurat był zdrowy, zapewne oburzałby się, dlaczego ma płacić za chorych na jakieś wymyślne choroby, skoro sam bywa u lekarza raz na dwa lata. Z całej jego wypowiedzi bije po oczach takie nastawienie. Wszyscy (podatnicy, lekarze) mają poświęcać się dla niego, bo tak! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emeryt Re: Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje bu IP: *.12.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl 07.01.10, 22:30 ani ja, ani nikt inny nie spowodował że pan piotr jest chory na jakiegoś tam raka. Czy jak by urodził się np.: bez ręki lub nogi też by miał "oczekiwania" od budżetu? Odpowiedz Link Zgłoś
apas13 Re: Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje bu 29.12.09, 20:53 Gość portalu: mlody napisał(a): > trafiles w sedno. Za moja wiedzę i pracę należy mi się szacunek, > wynagrodzenie i perspektywy. Pan Panie Piotrze, zapewne nie bedzie > wykonywal swojego wolnego zawodu dla chwaly i z poswiecenia, ale dla > godnego utrzymanie siebie i rodziny. Wiec niech Pan nie domaga sie > podobnych absurdów od innych wolnych ludzi. Wiedzę dostałeś za darmo (a przynajmniej - w znacznej części za darmo), bo studia sfinansowali ci podatnicy. Na szacunek powinieneś sobie zapracować, lecząc skutecznie ludzi, dając im z siebie wszystko. Perspektywy? Jak pokazuje statystyka, lekarze w Polsce nie mają najgorzej. Owszem, w porównaniu do kolegów z Europy Zachodniej czy USA są upośledzeni, ale... piekarze, właściciele sklepów, nauczyciele czy osoby pracujące w wolnych zawodach także są upośledzeni pod względem dochodu, poziomu życia czy ceny, jaką uzyskują za swą wiedzę i pracę. Jestem w podobnej sytuacji, jak pan Piotr. Tyle, że nie mieszkam w Polsce. Moi lekarze wyznaczyli mi i sobie jeden cel - walka z chorobą. Nikt nie wypomina mi, ile mój przypadek kosztuje. Co ciekawe, mimo, ze mam prywatne ubezpieczenie, moje leczenie odbywa sie z ubezpieczenia społecznego. Płacę podatki, więc mi się należy - to opinia mojego lekarza, nie moja. System ochrony zdrowia w Polsce - jego organizacja i finansowanie - to jakiś koszmar. Znajomi wiele mi o tym opowiadają, sam mam też wspomnienia sprzed wyjazdu. Marnotrawi się kolosalne środki, pozwala się żerować farmaceutycznej mafii (te same lekarstwa w bogatszych krajach Zachodu kosztują mniej niż w Polsce). Elementem tego systemu są także lekarze, którzy nie robią chyba wszystkiego, by zmienić zastany stan rzeczy. Mimo wszystko fajnie być bezkarnym w przypadku popełnienia błędu, nieocenianym przez prawa rynku, fikcyjnie pracującym na 5 pełnych etatach członkem społecznej elity... Prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje bu 01.01.10, 15:23 > Jestem w podobnej sytuacji, jak pan Piotr. Tyle, że nie mieszkam w Polsce. Zapewne pobrałeś w Polsce przed wyjazdem jakieś wykształcenie które sfinansowali Co podatnicy? Odpowiedz Link Zgłoś
mareknaw apas13 - pieprzysz glupoty 17.03.10, 00:19 chcesz coś zmienić - zostań politykiem i zmieniaj, a nie zajmuj się gadaniem czego chcesz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smutno mi Re: Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje bu IP: *.tvk.torun.pl 13.12.09, 14:28 Nie wymagam od lekarzy poświęcenia. Ale profesjonalizmu. Profesjonalizm to poinformować pacjenta, co się z nim dzieje, jakie leczenie jest w jego przypadku najodpowiedniejsze, powiedzenie "dzień dobry", gdy się wchodzi do sali, gdzie leżą pacjenci. Na medycynę trudno się dostać, trudno ją skończyć, więc na pewno idą tam rozsądni ludzie, którzy wiedzą, co ich czeka. Wiedzą nawet, ile będą zarabiać, a jeśli wybierają specjalizację "onkologia" (jeśli taka istnieje, bo nie wiem), to chyba nie powinni być zdziwieni, ze będą leczyć ciężko chorych, przerażonych ludzi. I że ci ludzie będą umierać. Wszystkim zawodom grozi wypalenie, wszystkim rutyna, ale żaden z tych przypadków nie zwalnia człowieka od profesjonalizmu, czy jest to lekarz czy hydraulik. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leszek Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje budżet IP: *.chello.pl 12.12.09, 17:28 Albo dziennikarz relacjonujący rozmowę z dyr. Matusewiczem (AOTM), albo sam dyrektor coś pokręcił. Jedyny sens oceny kosztów leczenia, to koszt nie roku leczenia, ale roku uzyskanego życia dzięki leczeniu. Jeżeli koszt leczenia wynoi 100.000 zł, ale dzięki niemu pacjent żyje 10 lat dłużej, to koszt uzyskanego jednego roku życia wynosi 10.000 zł i na pewno mieści się w normie i jest akceptowalny. Nie wiem jak leczy się raka nerki, ale na pewno nie mozna oceniać, przepraszam za sformułowanie, "opłacalności takiej inwestycji" mierząc tylko bezpośredni koszt terapii bez oceny jej skutków. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje bu 13.12.09, 11:56 wybacz ale nie rozumiesz problemu. W medycynie społecznej nie jet problem jak leczyć, tylko skąd wziąć na to pieniądze. A dokładniej, jak najefektywniej wydać pieniądze na leczenie. Pula pieniędzy jest ograniczona i sfinansowanie jednej drogiej, że wielu innych pacjentów nie dostanie swoich świadczeń. W relacji pacjent- lekarz liczy się dobro pacjenta; w relacji provider- świadczeniobiorcy liczy się efektywność wykorzystania pieniędzy. W Polsce jej nie ma. Dzięki temu mamy dewaluację bazy ludzkiej i bazy materialnej ochrony zdrowia. Bazę materialną można odbudować, jeśli będzie dodatnie finansowanie ochrony zdrowia, szybko powstaną nowe szpitale i centra medyczne. Wyszkolenie dobrego lekarza specjalisty trwa 15 -20 lat ( studia, specjalizacja, praktyka po zakończeniu specjalizacji). Porządne wyszkolenie pielęgniarki obecnie to 10 lat. A są problemy w znalezieniu kandydatów do obu zawodów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skowronP koszty IP: *.icpnet.pl 12.12.09, 18:45 52 tyś dolarów za roczną terapię to dużo. Niemniej mając na uwadze fakt że Pan żyje, pracuje (w tym płaci podatki) uważam że terapia jest uzasadniona. Szczególnie, że można liczyć na zmniejszenie kosztów z czasem. O opłacalności i nieopłacalności można mówić (i trzeba) gdy za porównywalną kwotę uzyskujemy przedłużenie życia o kilka tygodni spędzonych na łóżku szpitalnym Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysztof K. Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje budżet IP: *.fema.krakow.pl 13.12.09, 01:43 Pytanie czy ta odmiana raka jest wyleczalna. Większość odmian raka jest w obecnym stanie wiedzy chorobami śmiertelnymi i stąd pytanie, czy jest sens wydawania olbrzymich pieniędzy na przedłużanie życia, które kończy się straszliwymi mękami. Mój ojciec w latach 80 tych umierał na raka i w pewnym sensie wszystkie te zabiegi, które wtedy przechodził (chemioterapie) właściwie tylko przyczyniły się do przedłużenia jego cierpień. No, ale może teraz jest inaczej i wynaleziono jakieś cudowne środki. Nie wiem, czy płacenie drobnych kwot przez pacjentów pomogłoby wygenerować środki na tak drogie leczenie jak w omawianym przypadku. Styl, w jakim napisano apel jest wysoce niestosowny. W dodatku po raz kolejny lekarze okazują się chłopcami do bicia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barbarella Re: Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje bu IP: *.toya.net.pl 13.12.09, 10:40 Wszyscy internaucii to chyba,młodzi, ohydni, bezduszni lekarze- konowały! Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje bu 13.12.09, 12:01 > Wszyscy internaucii to chyba,młodzi, ohydni, bezduszni lekarze- > konowały! Z czego wyciągasz takie wnioski? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skowronP rak IP: *.icpnet.pl 13.12.09, 12:29 Każda odmiana raka jest śmiertelna. Życie w ogóle kończy się śmiercią. Kwestia o ile i jakim kosztem można życie przedłużyć. W przypadku Pana ojca może rzeczywiście nie miało to sensu by przedłużyć Mu życie o kilka tygodni (tak zrozumiałem). W przypadku gdy można zahamować chorobę na rok, kilka lat leczenie nabiera sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: black Re: rak IP: *.chello.pl 13.12.09, 14:12 Uważam że państwo to taka rodzina z budżetem tylko w skali mega. Kto z Was kupowałby sobie sprzęt elektroniczny, chodzil po lokalach ale oszczędzał na lekarstwach dla chorych członków rodziny? Podstawowym obowiązkiem państwa jest zagwarantowanie godziwej opieki zdrowotnej dla wszystkich i ratowanie życia obywateli. Są tysiące rzeczy na których można oszczędzić: nowe pomniki, pomysły kolejek linowych, najdłużyszych lawek w Europie, stadiony i infrastruktora na Euro, miliony bzdetów żeby się pokazać. Państwo ma w nosie zdrowie obywateli, nawet NFZ targuje się o życie dzieci, nie ma na szczepionki na świńską grypę bo za droga, karetki nie prztjeżdząją do umierająch. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: rak 13.12.09, 14:23 Black problem w tym, że ochrona zdrowia to worek bez dna. Gdybyś miał łączny budżet, Japonii, USA i wszystkich krajów Unii Europejskiej nie byłbyś w stanie zapewnić polakom pełnej opieki medycznej. Kiedyś byłem na wykładzie Fundacji Fulbrighta - gdzie mówiono, że państwo powinno raczej tworzyć lidership, a nie rozwiązywać wszystkie problemy. Próba rozwiązania wszystkich problemów w ochronie zdrowia przez państwo staje się coraz większą katastrofą. Państwo ani ich nie rozwiązuje, ani tym bardziej nie lideruje pewnym rozwiązaniom korzystnym dla obywateli. Generuje tylko absurdy, za które niedługo zapłacą wszyscy. Być może upadłością państwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: J.J-P. Re: rak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.09, 22:05 Nie mogę się z Tobą zgodzić. Rodzina tak, ale jako ojciec rodziny decydujesz, czy kosztem pozostałych dzieci ratować tego jednego. Pozostałe dzieci też chorują, głodują, nie uczą się bo nie ma środków. To jest ten problem :ryba czy wędka. Nie uciekniesz przed moralnym wyborem i prozą życia. To jest własnie real filozofia życia. Nie dziwię się, że ludzie nie chcą płacić na zarówno pana Piotra, jak i jego lekarzy. To studnia bez dna, kierunek zagłada. Że wolą odłożyć pieniądze na czarną godziną ( np. jak sami zachorują) lub zainwestować sensowniej np. w naukę, niż finansować mafię farmaceutyczną (podobno zyski większe niż z narkotyków, tylko legalne). Panie Piotrze niech Pan lepiej apeluje do producenta leku, i pośredników , aby lek był tańszy, albo żeby producent dołożył do interesu i produkował ze stratą. Załóżmy, że zaproponuje Panu lek za coś, co może mu Pan zaoferować. Wg mnie Pan jest na społecznym minusie, bez perspektywy że się wyzeruje. Wolę te 50 tys. dol. zainwestować w tańsze technologie leczenia, czyli naukę. I za 5 - 10 lat, jak będę chory (może bliższa mi osoba) na raka, to będzie mnie stać na lek, bo będzie on inny , lepszy i tańszy. Idąc za panem Piotrem powiem trochę przekornie, że nie mam wyrzutów sumienia nie płacąc na budżet, (wspierać marnotrawstwo). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan Kran Re: rak IP: *.64-127.202.173.217.in-addr.arpa 17.12.09, 22:22 Wolę te 50 tys. dol. > zainwestować w tańsze technologie leczenia, czyli naukę. I za 5 - 10 > lat, jak będę chory (może bliższa mi osoba) na raka, to będzie mnie > stać na lek, bo będzie on inny , lepszy i tańszy. piszesz bzdury badania laboratoryjne to tylko część pracy nad nowym. równie ważne są rezultaty jego stosowania raportowane m.in. jako studia przypadków, a te z kolei stają się początkiem kolejnych badań laboratoryjnych itd. w tym kontekście chory godząc się na nowoczesną (wcale nie eksperymentalną !) terapię przyczynia się do rozwoju nauki. pytanie tylko po co to wszystko? bardziej niż ludziom nauki medyczne służą napychaniu kieszeni bossom biznesu farmaceutycznego. Odpowiedz Link Zgłoś
myslacyszaryczlowiek1 Należy znaleźć złoty środek 13.12.09, 15:06 między ideologią nazizmu, a ideologią katolicką. W tej chwili uważam, że za bardzo poszliśmy w stronę ratowania życia za wszelką cenę. Był reportaż o opiece medycznej w UK, gdzie np. nie leczy się zagrożenia ciąży. Także leczenie ciężko chorych niemowlaków, gdzie rokowania są złe uważam za marnowanie środków.I wynika to z wychowania rodziców, że życie (nawet marne) jest najwyższą wartością, Mówi się o nie bawieniu się w Pana Boga, ale medycyna poszła tak do przodu, że cały czas ingerujemy w naturę, tylko od drugiej strony. Należy zachować zdrowy rozsądek, między sztucznym podtrzymywaniem życia a uśmiercaniem. Nawet Papież nie chciał pożyć trochę dłużej, gdzie w warunkach szpitalnych na pewno by mu je trochę przedłużono. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emil Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje budżet IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.12.09, 18:23 Niestety spotkałem się z tym, że lekarze decydując o badaniach chorego dziecka, zadawali jeden drugiemu pytanie: a kim oni są (o rodzicach), że mamy mu zrobić takie (uciążliwe dla nas) badanie ? A ja to przypadkowo usłyszałem. I co nie zrobili, i dalej nie wiadomo co jest synowi. ja mogę tylko czekać i milczeć ....... Odpowiedz Link Zgłoś
joanelle Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje budżet 13.12.09, 21:21 Jeśli ludzie mieliby płacić za procedury drogie, a mieć za darmo tanie, to chyba cała idea ubezpieczenia zdrowotnego bierze w łeb? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: J.J-P. Re: Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje bu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.09, 22:17 Mylisz się, nie ma procedury ubezpieczenia. W umowie ubezpieczenia jest sprecyzowane , za co odpowiada ubezpieczyciel, ile za to płacisz. Procedury postępowania są znane i określone. W naszym systemie tego nie ma, to nie jest system ubezpieczeniowy. To jest Pośrednik, który włazi pomiędzy kupującego (pacjenta) i sprzedającego (lekarza). W miarę dobrze ma się Pośrednik,a pacjent jest na straconej pozycji. Przy dzisiejszym systemie rozliczeń, pacjent lekarzom jest potrzebny jako PESEL , a NFZ jako płatnik składek. I w takiej pozycji jest również autor artykułu. Odpowiedz Link Zgłoś
vaterunser Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje budżet 14.12.09, 00:55 Az milo poczytac komentarze z katolickiej krainy! I pomyslec, ze Polacy maja sie za ludzi dobrych. Ale niestety nie tylko, ze nie sa ludzmi dobrymi, ale jeszcze sa glupi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Kozioł Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje budżet IP: *.home.aster.pl 14.12.09, 14:14 Szanowni forumowicze, poczytałem dzisiaj nieco Waszych wypowiedzi nt. mojego listu i nie mogę się oprzeć woli zgłoszenia kilku komentarzy. Po pierwsze, z pewnością jesteście osobami, które domagają się szacunku dla własnej osoby. Jeżeli tak, to okazujcie ten szacunek innym, nawet przy wyrażaniu opinii na tak demokratycznym medium jak forum. Po drugie, jeżeli głosicie swoje poglądy, zwłaszcza na poważne tematy, to miejcie odwagę podpisać je własnym imieniem i nazwiskiem. Chyba, że się ich wstydzicie. Po trzecie, mój list siłą rzeczy jest jedynie liźnięciem tematu, dodatkowo skróconym nieco przez Redakcję (tytuł też od siebie dali). Po czwarte, wbrew pozorom nie jestem wrogiem lekarzy, wręcz przeciwnie, bardzo ich szanuję - od nich zależy moje życie. Nie zmienia to jednak faktu, że, tak jak każdy inny zawód, a zawód lekarza już w szczególności, wymaga pewnych predyspozycji. Jeżeli ktoś ich nie ma, to po prostu się do niego nie nadaje. Nie jest to absolutnie zarzut, a jedynie przestroga, że może warto się zastanowić na wyborem swojej przyszłości, a nie potem robić krzywdę sobie i innym. Do tych predyspozycji należy, moim zdaniem, godzenie się z nieco serwilistyczną naturą tego zawodu, który nie da się zamknąć w formule "8 - 16". Nazwijcie ją poświęceniem albo profesjonalizmem, wszystko jedno. Liczy się efekt. A co, jeżeli pacjent zacznie schodzić o 16? Zostawicie go? To tak samo, jakbym ja odmówił pilnej pomocy prawnej, bo już późno, bo jestem zmęczony, bo coś tam. Nigdy tego nie robię, bo taka jest specyfika mojego zawodu, o czym dobrze wiedziałem wybierając go. Nie ma w tym nic złego, że zarabiam na tym pieniądze - Wy też to robicie. Tyle, na więcej nie mam na razie czasu - praca wzywa. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lekarz Re: Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje bu IP: *.rzeszow.mm.pl 14.12.09, 19:14 Gość portalu: Piotr Kozioł napisał(a): > Nie zmienia to jednak faktu, że, tak j > ak każdy inny zawód, a zawód lekarza już w szczególności, wymaga pewnych predys > pozycji. Jeżeli ktoś ich nie ma, to po prostu się do niego nie nadaje. Nie jest > to absolutnie zarzut, a jedynie przestroga, że może warto się zastanowić na wy > borem swojej przyszłości, a nie potem robić krzywdę sobie i innym. Tu pełna zgoda. > Do tych pred > yspozycji należy, moim zdaniem, godzenie się z nieco serwilistyczną naturą tego > zawodu, Każdy zawód związany z tzw. "usługami dla ludności" tym się charakteryzuje, tu też zgoda. > Nazwijcie ją poświęceniem > albo profesjonalizmem, wszystko jedno. Liczy się efekt. I tu sprzeciw: profesjonalizm i poświęcenie to nie jest wszystko jedno. Mnie wku... już totalnie, jeśli słyszę czy czytam o poświęceniu, powołaniu w przypadku medycyny. To było najważniejsze wiele lat temu, kiedy lekarz dysponował kilkudziesięcioma lekami, w dużej części ziołowymi, w większości mało skutecznymi i w ciężkich stanach jedyne co mógł zrobić naprawdę, to posiedzieć przy chorym. Teraz od lekarza wymaga się wiedzy i profesjonalizmu. Medycyna dysponuje wieloma możliwościami pomocy, ale też lekarz źle wykształczony lub zasypiający ze zmęczenia może naprawdę pacjentowi zaszkodzić. Specjalista powinien bardzo dobrze zarabiać i to nie pracując w 5 miejscach, ale w jednym. W wielu cywilizowanych krajach juz to wiedzą- czas pracy lekarzy jest ograniczony, nie trzeba zap... do upadłego. Nieraz trzeba zostać po pracy 1 czy 2 godziny, ale to nie to samo, co 7 czy 8 dyżurów w miesiącu. Ale to sa sytuacje wyjątkowe, na oddziałach są dyżurni, którzy przy dobrej organizacji pracy zapewniają pacjentom opiekę. I jeszcze jedna ważna sprawa. W pełni zgadzam się z Panem, że terapie, nawet drogie, jeśli są skuteczne i realnie przedłużają życie, a przede wszystkim poprawiają jego jakość - tak jak w Pańskim przypadku - powinny być refundowane. Ale niestety nie można mieć wszystkiego. Składka na ochronę zdrowia musi być znacznie wyższa- nie ma chyba kraju, gdzie jest tak niska. A przede wszystkim współpłacenie chorych za świadczenia- bez tego żadna reforma się nie uda. Drobne opłaty za wizytę (np. 5 zł u lek. rodzinnego, 10 zł u specjalisty). Wpływy nie będą duże, ale zredukuje to wizyty do potrzebnych (są ludzie, którzy chodzą do rodzinnego po 10 razy w miesiącu- wcale nie ci najbardziej chorzy). I koniecznie częściowa odpłatność za usługi hotelowe w szpitalu. W Polsce bezpłatne jest leczenie, ale nie utrzymanie. O takim drobiazgu jak pobieranie składek od rolników czy mundurowych już nie wspomnę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aska Re: Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje bu IP: *.chello.pl 15.12.09, 09:03 a ja się już nie zgadzam na żadne wyższe składki!płacę wystarczająco dużo i nie mam nic z tego -bo nie choruję,stomatolog ,ginekolog -prywatnie,więc po co ja w ogóle płacę?Wiem ,płacę na leczenie innych ludzi w tym Piotra też! A teraz do Piotra-nie masz racji mówiąc,że lekarz ma zostawać w pracy i poświęcać się,bo w imię czego?Praca jest od -do!Pani w sklepie,policjant,kolejarz nie zostają .Swój czas trzeba cenic a nie kosztem rodziny czy własnych przyjemności zostawać dłużej w szpitalu,no chyba ,że za nadgodziny jest kasa.Piotrze płacisz składki pisałes a za jakiś czas możesz być na rencie i co?Za Twoje leczenie płaci ogół,który też ze swoich składek coś chce mieć.Okrutne,ale prawdziwe niestety!Dużo zdrowia życzę! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Dragan Re: Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje bu IP: 62.29.137.* 15.12.09, 09:36 Pani Aśko, A jaki byłby poglad Pani na tę kwestię gdyby Pani chorowała, a wizyty lekarskie, leczenie i wszystko co się z tym łaczy nie ograniczałyby się jedynie do "stomatologa i ginekologa"? Prosze się nad tym zastanowić zanim znowu zechce się Pani na ten temat wypowiedzieć. Nic nikomu nie jest dane na zawsze... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aska Re: Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje bu IP: *.chello.pl 15.12.09, 11:17 właśnie nic nikomu nie jest dane....za darmo! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lekarz Re: Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje bu IP: *.rzeszow.mm.pl 15.12.09, 15:30 G... płacisz. Minimalna składka na zdrowie to około 200 zł, z tego przynajmniej połowę pożerają ci, co składki nie płacą- rolnicy, żołnierze, policja, menele. Istotą ubezpieczenie jest solidaryzm- płacą wszyscy, korzystają ci, co muszą. Tak jest na całym świecie. To że teraz jesteś zdrowa- Twoje szczęście. Mozesz ciezko zachorowac, miec wypadek. Wtedy tez bedziesz leczyc sie prywatnie czy zmienisz zdanie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aska Re: Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje bu IP: *.chello.pl 15.12.09, 17:05 skora ja G.. płacę to tak samo jak Ty!Nie zmienię zdania,pod tym względem ludzie mają rację,że płacą miesiąc w miesiąc i nic z tego nie mają,NIC! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lekarz Re: Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje bu IP: *.rzeszow.mm.pl 15.12.09, 21:25 Oczywiście, że ja też g... płacę. A część nie płaci w ogóle. Leki, procedury, sprzęt drożeją z roku na rok. Są nowe metody leczenia. A nasze składki rosną o wskaźnik inflacji. Oczywiście wszyscy chcemy, żeby za nasze g...ne składki zaoferowano nam wszystko co najlepsze, najnowsze i już natychmiast. Jak to jest możliwe? Wiesz jak to zrobić? Może wieczorowo studiowałaś ekonomię, więc masz cudowne recepty na rozmnożenie pieniędzy? W Polsce ubezpieczenia dobrowolne nie przejdą, bo jako społeczeństwo niewykształcone i - za przeproszeniem - prymitywne, nie myślimy o przyszłości, o tym że kiedyś będziemy starzy i chorzy. Bo jak będziemy- to państwo ma dać. Bo nam się należy. Dlatego składka musi być obowiązkowa, wyższa i od wszystkich. Bo zanim nauczymy się perspektywicznego myślenia- zbankrutujemy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aska Re: Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje bu IP: *.chello.pl 15.12.09, 21:52 jeżeli nie jest możliwe ,aby otrzymać coś za te składki na czas choroby to po co w ogóle je płacić?Jak sobie to wyobrażasz?-płacę wyższą składkę i mam nic za to nie oczekiwać,mam czekać w kolejkach czasowych?nie dostanę leku bo nie?Więc pytam sie po co płacę te składki?Zmarnowane pieniądze tylko!Płacąc nie mam żadnej gwarancji ,że dostanę taką opiekę i leczenie jakiej oczekuję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lekarz Re: Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje bu IP: *.rzeszow.mm.pl 15.12.09, 22:36 Ze składki, którą płacisz, niewielka część- około 200 zł przy stawce minimalnej idzie na leczenie- Twoje i tych którzy nie płacą- a jest ich dużo (rolnicy, mundurowi, dzieci). Nie otzrymujesz "czegoś na czas choroby" (bo na zasiłek chorobowy jest inna część składki) - te pieniądze mają pokryć koszty leczenia. Lekarza rodzinnego, specjalistę, leczenie szpitalne, diagnostykę, a także drogie metody leczenia ludzi ciężko chorych. Część z nas nie wykorzystuje tych pieniędzy- są młodzi, zdrowi, drobne sprawy załatwiają prywatnie, bo szybciej i prościej. Ale większość z nas się zestarzeje, będą częściej chorować. Za poważną operację, hemodializy, leczenie białaczki nie zapłacą prywatnie, bo poza pojedynczymi osobami nikogo na to nie stać, to są olbrzymie kwoty. Pokryte będą ze składek tych, którzy wtedy będą młodzi i zdrowi. Potem oni się zestarzeją i tak dalej i dalej. Tak to działa na całym świecie. Tylko postęp medycyny i starzenie się społeczeństwa sprawiają, że nawet w bogatych krajach pieniędzy w systemie jest za mało, choć składki są nieporównywalnie wyższe. Wszędzie są kilkumesięczne kolejki do specjalistów czy na planowe operacje. A u nas przy znacznie niższych składkach koszty refundacji leków są podobne, koszty sprzętu i materiałów też. Częściowo ratują nas znacznie niższe niż tam pensje personelu, choć po strajkach nie da się już zmusić lekarzy, żeby pracowali (etat plus 5-6 dyżurów) za średnią krajową, a pielęgniarki za 800 zł, jak to było jeszcze kilka lat temu. Dlatego za te składki dostaniesz taką opiekę, na jaką stać państwo. W stanach nagłych jak wypadek, zawał- świadczenia jakie otrzymasz nie będą się wiele różnić od tych co w starej Unii, może tylko w sali będzie więcej osób i ubikacji nie będzie przy każdej sali. A na leczeniemniej pilne musisz poczekać albo zapłacić. Masz jeszcze inne wyjście: załóż partię, która wprowadzi uczciwy system likwidując przywileje świętych krów. I jeszcze trzeba wygrać wybory, co w kraju ludzi z komunistyczną mentalnością ("bo mi się należy") jest raczej nierealne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aska Re: Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje bu IP: *.chello.pl 16.12.09, 08:32 nie przekonałeś mnie,nie widzę sensu płacenia więcej i więcej skoro nic z tego nie ma i żadnej gwarancji też na przyszłość. Odpowiedz Link Zgłoś
dr_pitcher Re: Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje bu 17.03.10, 04:25 Panie Piotrze: Zgadzam sie z Pana listem i zycze powrotu do zdrowia. Z drugiej strony dziwi mnie wysokosc kosztow Pana leczenia. No ale moze koszta leczenia raka w Polsce sa wysokie. Co do poswiecenia lekarzy - prosze sie nie dziwic onkologom, to jedna z "najgorszych" specjalizacji. Pracuje w szpitalu (kraju) gdzie onkolodzy zarabiaja dobrze (choc nie tak dobze jak radiolodzy). Wielu z nich po 5-10 latach odchodzi. Po prostu sie nie nadaje albo nie wytrzymuje stresu. Ci co zostaja,sa w mojej opinii, najbardziej "ludzkimi" lekarzami - pelni empatii, zrozumienia i cierpliwosci. "Bogow" wsrod nich nie ma Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A. Dragan Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje budżet IP: 62.29.137.* 15.12.09, 09:58 Do lekarzy, Życzyłabym sobie, żeby każdy z Państwa wykonywał swój zawód z poświęceniem - to jest istota tego zawodu. Czy ktoś z Państwa pamięta jeszcze słowo ETOS? Jeżeli nie, to warto sobie to przypomnieć. Niestety wiele osób wybiera, a potem wykonuje ten zawód z innych pobudek - bo jest prestiżowy, bo otwierając własną praktykę można się "dorobić" , bo rodzice mieli takie oczekiwania. W tym zawodzie, jak w każdym innym, są ludzie z przypadku, bez powołania, ale też jak w żadnym innym, właśnie tych z powołaniem potrzeba najbardziej. Drodzy lekarze,zejdźcie z piedestału i pochylcie się czasem nad pacjentem. Być może wy kiedyś też nim będziecie! Wykonujcie ten zawód w poszanowaniu dla człowieka i jego godności. Zrozumcie strach, ból i cierpienie i nie traktujcie akademickich zajęć z psychologii /o ile je macie/, jak kolejnego, niepotrzebnego "odchamiacza", który trzeba zaliczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aska Re: Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje bu IP: *.chello.pl 15.12.09, 11:20 Ja też bym sobie życzyła,aby KAŻDY wykonywał swój zawód z poświęceniem dla innych!-może nam wszystkim było by lepiej? Odpowiedz Link Zgłoś
mareknaw Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje budżet 17.03.10, 00:15 nie uczyleś się ekonomii... pieniądze nie biora się znikąd. Odpowiedz Link Zgłoś
mareknaw Re: Nie czuję się winny, że... mój rak drenuje bu 17.03.10, 00:17 Zgadzam się. Czy już wysłałeś trochę kasy na konto dla p. Piotra? Swojej a nie zabranej innym w podatkach. Odpowiedz Link Zgłoś