Dodaj do ulubionych

Prawo sw. Lukasza

01.02.10, 14:30
Uprzedmiotowienie lekarza przez pacjenta
jest pierwotne wobec uprzedmiotowienia pacjenta przez lekarza.

Innymi slowy: Pacjent powinien szukac nie szpitala,
ale konkretnego, dobrego lekarza, ktoremu ufa.
Szpital nie leczy. Leczy lekarz.

Uprzedmiotowienie lekarzy przez pacjentow,
msci sie na pacjentach poprzez ich uprzemiotawianie przez lekarzy.

Wszelkie pretensje typu: "Pojechalam do szpitala i mnie zle
traktowali." obnazaja odpodmiotowienie lekarzy w umyslach
pacjentow. Pojechala Pani do KOGO?...
Skoro w Polsce od paru lat traktuje sie lekarzy jako sluzbe,
to trudno miec pretensje do sluzby o takie czy inne zachowanie.
Obserwuj wątek
    • bubster Re: Prawo sw. Lukasza 01.02.10, 17:50
      st.lucas napisał:

      > Innymi slowy: Pacjent powinien szukac nie szpitala,
      > ale konkretnego, dobrego lekarza, ktoremu ufa.
      > Szpital nie leczy. Leczy lekarz.

      A czy da się to zastosowac w publicznej służbie zdrowia? Już chodząc
      prywatnie jest ciężko - nie zawsze ma się dobry dostęp do
      informacji, który lekarz jest kompetentny. A państwowo? Czy ma się
      wpływ, trafiając do szpitala, na to, kto będzie lekarzem prowadzącym?

      > Skoro w Polsce od paru lat traktuje sie lekarzy jako sluzbe,
      > to trudno miec pretensje do sluzby o takie czy inne zachowanie.

      Na pewno?
      • st.lucas Re: Prawo sw. Lukasza 01.02.10, 20:03
        bubster napisała:

        > A czy da się to zastosowac w publicznej służbie zdrowia? Już
        chodząc
        > prywatnie jest ciężko - nie zawsze ma się dobry dostęp do
        > informacji, który lekarz jest kompetentny. A państwowo? Czy ma się
        > wpływ, trafiając do szpitala, na to, kto będzie lekarzem
        prowadzącym?

        I tu jest pies pogrzebany: chodzac panstwowo na panstwowe,
        czyli nie wynagradzajac uczciwie lekarza, nie mozna wejsc
        w odpowiednia z nim relacje i zostac wreszcie "czyims" pacjentem.
        Dlatego, nawoluje do obywatelskiego nieposluszenstwa wobec
        komunistycznego prawa blednie definiujacego honorarium jako lapowke!

        > > Skoro w Polsce od paru lat traktuje sie lekarzy jako sluzbe,
        > > to trudno miec pretensje do sluzby o takie czy inne zachowanie.
        >
        > Na pewno?

        A to juz trudniejsze pytanie.
        Ktos z prawdziwa kulzura osobista, zawsze bedzie ja mial.
        Ale praktycznie jest tak: nawet chamski lekarz
        "nabiera kultury" w swoim prywatnym gabinecie.
        Jakie stad wnioski?
        Odsylam do pierwszej odpowiedzi.
        • bubster Re: Prawo sw. Lukasza 02.02.10, 09:03
          st.lucas napisał:


          > I tu jest pies pogrzebany: chodzac panstwowo na panstwowe,
          > czyli nie wynagradzajac uczciwie lekarza,

          przypominam że nasz naród NIE JEST ZAMOŻNY
          czyli dochodzimy do wniosku - malżeństwo nauczycieli z podstawówki
          ma cierpieć i nie chodzić do lekarza? bo nie stać ich na prywatną
          wizytę i nie mogą "wynagradzać uczciwie"?

          a co wtedy z państwową służbą zdrowia - zlikwidować?

          > Dlatego, nawoluje do obywatelskiego nieposluszenstwa wobec
          > komunistycznego prawa blednie definiujacego honorarium jako
          lapowke!

          to jest takie prawo?


          >
          > > > Skoro w Polsce od paru lat traktuje sie lekarzy jako sluzbe,
          > > > to trudno miec pretensje do sluzby o takie czy inne zachowanie.
          > >
          > > Na pewno?
          >
          > A to juz trudniejsze pytanie.
          > Ktos z prawdziwa kulzura osobista, zawsze bedzie ja mial.
          > Ale praktycznie jest tak: nawet chamski lekarz
          > "nabiera kultury" w swoim prywatnym gabinecie.

          znam to "z autopsji"
          czyli wynika z tego, że jako studentka która na siebie jeszcze nie
          zarabiała, nie mam prawa do opieki zdrowotnej? (pani dr zachowywała
          się naprawdę inaczej w przychodni studenckiej niż potem w prywatnej)
          a co z przysięgą Hipokratesa?

          > Jakie stad wnioski?
          > Odsylam do pierwszej odpowiedzi.
          • ewiczkunia Re: Prawo sw. Lukasza 02.02.10, 09:43
            bubster napisała:

            > przypominam że nasz naród NIE JEST ZAMOŻNY
            > czyli dochodzimy do wniosku - malżeństwo nauczycieli z podstawówki
            > ma cierpieć i nie chodzić do lekarza? bo nie stać ich na prywatną
            > wizytę i nie mogą "wynagradzać uczciwie"?

            Niektorych nie stac, ale wiekszosc stac.
            Kazdy winien swoj wdowi grasz jak to mowia.
            Bo zupelnie nie zaplacic, a wiadomo jak zle oplacani sa lekarze, to
            bylaby nieuczciwosc.

            > a co wtedy z państwową służbą zdrowia - zlikwidować?
            >
            > > Dlatego, nawoluje do obywatelskiego nieposluszenstwa wobec
            > > komunistycznego prawa blednie definiujacego honorarium jako
            > lapowke!
            >
            > to jest takie prawo?

            Niby i ten co daje i ten co bierze sa winni. Glupota!
            Ale ja zostalam wychowana, ze lekarza sie szanuje i wynagradza.
            I to wychowanie oplacilo mi sie moge powiedziec.

            > >
            > > > > Skoro w Polsce od paru lat traktuje sie lekarzy jako sluzbe,
            > > > > to trudno miec pretensje do sluzby o takie czy inne zachowani
            > e.
            > > >
            > > > Na pewno?
            > >
            > > A to juz trudniejsze pytanie.
            > > Ktos z prawdziwa kulzura osobista, zawsze bedzie ja mial.
            > > Ale praktycznie jest tak: nawet chamski lekarz
            > > "nabiera kultury" w swoim prywatnym gabinecie.
            >
            > znam to "z autopsji"
            > czyli wynika z tego, że jako studentka która na siebie jeszcze nie
            > zarabiała, nie mam prawa do opieki zdrowotnej? (pani dr
            zachowywała
            > się naprawdę inaczej w przychodni studenckiej niż potem w
            prywatnej)
            > a co z przysięgą Hipokratesa?

            Z tego, co wiem od znajomego lekarza w tej przysiedze nie ma slowa o
            pracowaniu za darmo, jest nawet o pracy za godne zaplaty.
            Trudno obarczac lekarzy pokrywaniem kosztow leczenia niewyplacalnych
            ludzi, na przyklad studentek. To tak jakby od grabarzy, przepraszam
            lekarzy za porownanie, wymagac oby robili swoje za darmo... Bo
            trzeba przeciez w koncu nieboszczyka pochowac. Pochowac trzeba. Na
            to tez nie wszystkich stac, ale grabarze musza za prace otrzymac.
            Rozpisalam sie o grabarzach, bo widzialam dwa wyciagi pensji:
            lekarza i grabarza i nie bardzo sie roznily zarobkami.
            Studentka inteligentna, zaradna, powinna zebrac na swoje leczenie.

            • bubster Re: Prawo sw. Lukasza 02.02.10, 12:37
              ewiczkunia napisała:

              > Niektorych nie stac, ale wiekszosc stac.

              A mnie się wydawało że większośc w Polsce zarabia PONIŻEJ średniej
              krajowej.

              > Kazdy winien swoj wdowi grasz jak to mowia.

              Emeryci i renciści, nauczyciele, przedsazkolanki itp...

              > Bo zupelnie nie zaplacic, a wiadomo jak zle oplacani sa lekarze,
              to
              > bylaby nieuczciwosc.

              Byłaby nieuczciwość.
              Jest jednak jedno ale...



              > Z tego, co wiem od znajomego lekarza w tej przysiedze nie ma slowa
              o
              > pracowaniu za darmo, jest nawet o pracy za godne zaplaty.
              > Trudno obarczac lekarzy pokrywaniem kosztow leczenia
              niewyplacalnych
              > ludzi, na przyklad studentek.

              Boże, dziękuję Ci że skończyłam studia.
              Jako studentka nie miałam prawa do opieki medycznej. Na szczęście
              żyję.

              > Studentka inteligentna, zaradna, powinna zebrac na swoje leczenie.

              Żebrać czy zebrać? I niby jak zebrać przy np. cięzkiej
              kilkumiesięcznej chorobie (zdarza się). Wziąc od rodziców
              nauczycieli? Od babci emerytki?

              Nie wiem dlaczego insynuujesz, iż ja uważam, że lekarze powinni
              pracować za darmo.
              Nóż mi się w kieszeni otwiera jak czasami słyszę, ile zarabia moja
              kuzynka - sanitariuszka (pielęgniarka asystująca przy operacjach
              serca, nie wiem czy dobrej nazwy uzyłam) i lekarze, którym asystuje -
              wszyscy pracujący po kilkanaście godzin, albo i więcej.
              Ale uważam, że żadna skrajność nie jest dobra i pozostawienie kogoś
              bez opieki medycznej tylko dlatego, że go na nią nie stać to
              zbrodnia.


              >
              • ewiczkunia Re: Prawo sw. Lukasza 03.02.10, 18:42
                bubster napisala:

                > Ale uważam, że żadna skrajność nie jest dobra i pozostawienie
                kogoś
                > bez opieki medycznej tylko dlatego, że go na nią nie stać to
                > zbrodnia.

                Nie piekl sie tak kobieto, ja nikogo bez pomocy zostawic bym nie
                pozwolila. Ja sobie tylko tak obserwuje tych lumpow przeroznych co
                niedaleko mojego domu w bloku socjalnym mieszkaja i mysle sobie.
                To ja zasuwam nieraz od rana do nocy a oni, kiedy ich nie spotkam
                pija piwo albo i mocniejsze swinstwa. I ja i oni maja taka sama
                opieke szpitalna. Gdzie sprawiedliwosc, pytam?
                Bo to po prostu nie jest sprawiedliwe.
                Ja nie chce przez to powiedziec, zeby wyzdychali. Powtarzam, ze nie
                jestem za tym zeby ktos zostal zupelnie bez pomocy, ale na litosc
                Boska!
          • st.lucas Re: Prawo sw. Lukasza 02.02.10, 11:25
            bubster napisała:

            > st.lucas napisał:
            > > I tu jest pies pogrzebany: chodzac panstwowo na panstwowe,
            > > czyli nie wynagradzajac uczciwie lekarza,
            >
            > przypominam że nasz naród NIE JEST ZAMOŻNY
            > czyli dochodzimy do wniosku - malżeństwo nauczycieli z podstawówki
            > ma cierpieć i nie chodzić do lekarza? bo nie stać ich na prywatną
            > wizytę i nie mogą "wynagradzać uczciwie"?

            Jest kilka odpowiedzi, coraz pelniejszych:
            1. Zarobki kazdego sa jego sprawa. A placic uczciwie trzeba.
            2. I nauczyciele, i lekarze sa niewolnikami panstwowymi bezlitosnie
            wyzyskiwanymi. I jednym, i drugim naleza sie godziwe doplaty.
            3. Ze wzgledu na owa budzetowkowa inteligencka solidarnosc i dlug
            wyksztalconych lekarzy wobec ciala pedagogicznego, zasluguje ono -
            jestem o tym calkowicie przekonany - na specjalne traktowanie,
            ulgowe rzecz jasna.
            4. I lekarze, i nauczyciele, i wszyscy inteligenci podlegajacy
            panstwowemu wyzyskowi powinni wspolnie poprowadzic boj o swoje.
            A potem moc juz normalnie sobie nawzajem placic.

            Ze wzgledu na olbrzymie, wieloletnie zadluzenie narodu u
            inteligencji budzetowej (procent skladany odsetek!)
            Polska jest moralnie NASZA.
            To za nasze pieniadze budowano fabryki, ktore potem sprywatyzowano i
            obdzielono szczodrze ich zalogi darmowymi akcjami.
            Co z tego uzyskali lekarze i nauczyciele?
            Niezasluzonymi beneficjentami okazali sie rolnicy i gornicy - jedni
            i drudzy przeciez w swoim czasie deficytowi.
            Zreszta, biorac pod uwage prawo o emeryturach gorniczych, zaleglosci
            kopalni wobez ZUSu i fundowanie KRUSowcom darmowej oswiaty, leczenia
            i rent, ktore trwa w dalszym ciagu, mamy MORALNE prawo do posiadania
            ziemi i np. akcji KGHM Polska Miedz. Tyle dygresji.

            > a co wtedy z państwową służbą zdrowia - zlikwidować?

            KONIECZNIE zlikwidowac!

            > > Dlatego, nawoluje do obywatelskiego nieposluszenstwa wobec
            > > komunistycznego prawa blednie definiujacego honorarium jako
            > lapowke!
            >
            > to jest takie prawo?

            Tak jest. O ile mozne nazwac prawem komunistyczne jeszcze bezprawie.
            W dalszym ciagu bowiem pozostaje wazny przepis KK definiujacy jako
            lapowke wszelka korzysc materialna zwiazana z wykonywaniem czynnosci
            oplacanych pieniedzmi publicznymi... Po prostu absurd!
            • bubster Re: Prawo sw. Lukasza 02.02.10, 12:28
              st.lucas napisał:

              > Jest kilka odpowiedzi, coraz pelniejszych:
              > 1. Zarobki kazdego sa jego sprawa. A placic uczciwie trzeba.

              Przypominam że sa ludzie, no... prosto z mostu - głupsi. Nie dadza
              rady innemu zajęciu niż np. kopanie rowów. Według Twojego
              rozumowania oni nie moga zachorować, poniewaz nikt się nimi wtedy
              nie zajmie.

              > 2. I nauczyciele, i lekarze sa niewolnikami panstwowymi
              bezlitosnie
              > wyzyskiwanymi. I jednym, i drugim naleza sie godziwe doplaty.

              Racja.
              Pensje lekarzy państwowych, pielęgniarek i nauczycieli są ŻENUJĄCO
              niskie.
              Tylko to nie jest wina pacjentów.

              > 3. Ze wzgledu na owa budzetowkowa inteligencka solidarnosc i dlug
              > wyksztalconych lekarzy wobec ciala pedagogicznego, zasluguje ono -
              > jestem o tym calkowicie przekonany - na specjalne traktowanie,
              > ulgowe rzecz jasna.

              Nauczyciele to był przykład. Ale to nie jest jedyny zawdód który
              powoduje że się "słodka biedę" klepie.

              A studenci? Z niezamożnych rodzin?
              Ekspedienci? Urzędnicy państwowi? Itp.

              > Zreszta, biorac pod uwage prawo o emeryturach gorniczych,
              zaleglosci
              > kopalni wobez ZUSu i fundowanie KRUSowcom darmowej oswiaty,
              leczenia
              > i rent, ktore trwa w dalszym ciagu, mamy MORALNE prawo do
              posiadania
              > ziemi i np. akcji KGHM Polska Miedz. Tyle dygresji.

              Tu też się zgodzę.
              >
              > > a co wtedy z państwową służbą zdrowia - zlikwidować?
              >
              > KONIECZNIE zlikwidowac!

              Kogo będzie wtedy stać na np. miesiąc w szpitalu? Gdy jeen dzień to
              jakieś 200-250 zł.

              > Tak jest. O ile mozne nazwac prawem komunistyczne jeszcze
              bezprawie.
              > W dalszym ciagu bowiem pozostaje wazny przepis KK definiujacy jako
              > lapowke wszelka korzysc materialna zwiazana z wykonywaniem
              czynnosci
              > oplacanych pieniedzmi publicznymi... Po prostu absurd!

              Czy ja dobrze rozumiem że nawołujesz, żeby np. w szpitalu państwowym
              pacjenci płacili lekarzom "pod stołem"?
              • st.lucas Re: Prawo sw. Lukasza 02.02.10, 13:09
                bubster napisała:

                > Przypominam że sa ludzie, no... prosto z mostu - głupsi. Nie dadza
                > rady innemu zajęciu niż np. kopanie rowów. Według Twojego
                > rozumowania oni nie moga zachorować, poniewaz nikt się nimi wtedy
                > nie zajmie.

                Alez nie! Przeciez chodzi o te same pieniadze, tyle ze inaczej
                dystrybuowane:
                Zamiast panstwowej redystrybucji "po uwazaniu" - prywatna
                redystrybucja - wedle wlasnego milosierdzia.
                Tak to funkcjonuje w USA i nie tylko, i dziala.
                Zamiast 1% odpisu na organizacje pozytku publicznego - 10-procentowy!

                Niech kazdy sam decyduje wreszcie o WLASNYCH pieniadzach.

                > > 2. I nauczyciele, i lekarze sa niewolnikami panstwowymi
                > bezlitosnie
                > > wyzyskiwanymi. I jednym, i drugim naleza sie godziwe doplaty.
                >
                > Racja.
                > Pensje lekarzy państwowych, pielęgniarek i nauczycieli są ŻENUJĄCO
                > niskie.
                > Tylko to nie jest wina pacjentów.

                Niestety: TO JEST WINA PACJENTOW.
                In graemio oczywiscie, jako wyborcow.

                Zyjemy w demokracji i nie ma niewinnych. Dotyczy to rowniez
                elektoratu lekarskiego. Lekarze sa jednak za reformami jako ogol, a
                spoleczenstwo jako ogol nie chce reformy opieki medycznej.

                > > 3. Ze wzgledu na owa budzetowkowa inteligencka solidarnosc i
                dlug
                > > wyksztalconych lekarzy wobec ciala pedagogicznego, zasluguje
                ono -
                > > jestem o tym calkowicie przekonany - na specjalne traktowanie,
                > > ulgowe rzecz jasna.
                >
                > Nauczyciele to był przykład. Ale to nie jest jedyny zawdód który
                > powoduje że się "słodka biedę" klepie.
                >
                > A studenci? Z niezamożnych rodzin?
                > Ekspedienci? Urzędnicy państwowi? Itp.

                Pani rozumowanie prowadzi do wniosku: Lekarze placcie dalej za
                leczenie innych!
                Bo prosze rozwazyc: Tragicznie zanizone pobory oznaczaja de facto
                FUNDOWANIE leczenia pacjentom przez pracownikow ochrony zdrowia.
                Tak samo rzecz sie ma rowniez z oswiata: Wyzysk nauczycieli to tak
                naprawde fundowanie przez nich edukacji uczniom...

                > > > a co wtedy z państwową służbą zdrowia - zlikwidować?
                > >
                > > KONIECZNIE zlikwidowac!
                >
                > Kogo będzie wtedy stać na np. miesiąc w szpitalu? Gdy jeen dzień
                to
                > jakieś 200-250 zł.

                Co oznaczaja takie liczby?
                Nie wchodzac w szczegoly, czy bylyby nieco nizsze -
                oznaczaja RZECZYWISTE koszty.
                Zyjmy wszyscy realnie, na wlasny rachunek i bez zaklaman.
                Nie udawajmy zycia. Miejmy zycie udane, zamiast UDAWANEGO.
                Stapajmy realnie po ziemi, to sie WSZYSTKIM oplaci.

                > Czy ja dobrze rozumiem że nawołujesz, żeby np. w szpitalu
                państwowym
                > pacjenci płacili lekarzom "pod stołem"?

                Zupelnie zle mnie Pani zrozumiala.
                Chodzi mi wlasnie o likwidacje placenia pod stolem.

                Pacjent, nawet nieznajacy lekarza, trafil na oddzial szpitala.
                Tam widzi OFICJALNY cennik. ten a tan doktor za usuniecie wyrostka
                bierze takie, a ten takie HONORARIUM.
                Taki saystem funkcjonowal juz nawet w komunistycznych, Kadarowskich
                Wegrzech, wiec nie ma absolutnie zadnego powodu, aby nie mogl
                funkcjonowac w niekomunistycznej Polsce.
                ---
                • bubster Re: Prawo sw. Lukasza 02.02.10, 14:27
                  st.lucas napisał:

                  > bubster napisała:
                  >
                  > > Przypominam że sa ludzie, no... prosto z mostu - głupsi. Nie
                  dadza
                  > > rady innemu zajęciu niż np. kopanie rowów. Według Twojego
                  > > rozumowania oni nie moga zachorować, poniewaz nikt się nimi
                  wtedy
                  > > nie zajmie.
                  >
                  > Alez nie! Przeciez chodzi o te same pieniadze, tyle ze inaczej
                  > dystrybuowane:
                  > Zamiast panstwowej redystrybucji "po uwazaniu" - prywatna
                  > redystrybucja - wedle wlasnego milosierdzia.

                  I jak wtedy opłacą wizytę kopacze rowów?

                  > > Pensje lekarzy państwowych, pielęgniarek i nauczycieli są
                  ŻENUJĄCO
                  > > niskie.
                  > > Tylko to nie jest wina pacjentów.
                  >
                  > Niestety: TO JEST WINA PACJENTOW.
                  > In graemio oczywiscie, jako wyborcow.

                  Pytanie - czy jest taka partia, która by to poprawiła? (Nie chodzi o
                  hasła wyborcze, tylko o rzeczywiste działanie). Pewnie nie - i z
                  czego mają wybierać wyborcy?

                  a
                  > spoleczenstwo jako ogol nie chce reformy opieki medycznej.

                  wydaje mi się że wręcz przeciwnie

                  >

                  > Pani rozumowanie prowadzi do wniosku: Lekarze placcie dalej za
                  > leczenie innych!

                  Nie, nie o to mi chodziło. Chodziło mi o traktowanie TAK SAMO
                  rencisty, bezrobotnego czy emeryta, który przyjdzie na wizytę w
                  państwowej poradni i Kowalskiego, który przyjdzie prywatnie.
                  Inną kwestią jest, że wtedy państwo z funduszu dla bezrobotnych
                  powinno opłacić lekarza godziwie.

                  > > > KONIECZNIE zlikwidowac!
                  > >
                  > > Kogo będzie wtedy stać na np. miesiąc w szpitalu? Gdy jeen dzień
                  > to
                  > > jakieś 200-250 zł.
                  >
                  > Co oznaczaja takie liczby?

                  nie wiem, nie pracuję w szpitalu
                  taki jest cennik (gdyby np. ktoś był nieubezpieczony)


                  > Nie wchodzac w szczegoly, czy bylyby nieco nizsze -
                  > oznaczaja RZECZYWISTE koszty.

                  i przy np. koniecznosci kilkumiesięcznej hospitalizacji kogo byłoby
                  na to stać? Kulczyka?
                  bo zwykłego Kowalskiego nie

                  > > Czy ja dobrze rozumiem że nawołujesz, żeby np. w szpitalu
                  > państwowym
                  > > pacjenci płacili lekarzom "pod stołem"?
                  >
                  > Zupelnie zle mnie Pani zrozumiala.
                  > Chodzi mi wlasnie o likwidacje placenia pod stolem.
                  >
                  > Pacjent, nawet nieznajacy lekarza, trafil na oddzial szpitala.
                  > Tam widzi OFICJALNY cennik. ten a tan doktor za usuniecie wyrostka
                  > bierze takie, a ten takie HONORARIUM.
                  > Taki saystem funkcjonowal juz nawet w komunistycznych,
                  Kadarowskich
                  > Wegrzech, wiec nie ma absolutnie zadnego powodu, aby nie mogl
                  > funkcjonowac w niekomunistycznej Polsce.

                  to dlaczego nie funkcjonuje? to nie jest pytanie retoryczne
                  • st.lucas Re: Prawo sw. Lukasza 02.02.10, 15:08
                    bubster napisała:

                    > > Zamiast panstwowej redystrybucji "po uwazaniu" - prywatna
                    > > redystrybucja - wedle wlasnego milosierdzia.
                    >
                    > I jak wtedy opłacą wizytę kopacze rowów?

                    Doplaca im do wizyty, w razie potrzeby, organizacje dobroczynne,
                    ktore kazdy bedzie mogl wedle wlasnego uznania finansowac,
                    uzyskujac odpis podatkowy.
                    Z kopaczami rowow, ani z innymi pracujacymi, problemu zreszta nie
                    bedzie. Likwidacja NFZ i wolny rynek ubezpieczen oraz wzrost
                    odpowiedzialnosci obywateli za wlasne zdrowie, wystarczy.

                    Pomocy tak jak np. w USA wymagac beda tylko bezrobotni i bezdomni.

                    > > Niestety: TO JEST WINA PACJENTOW.
                    > > In graemio oczywiscie, jako wyborcow.
                    >
                    > Pytanie - czy jest taka partia, która by to poprawiła? (Nie chodzi
                    o
                    > hasła wyborcze, tylko o rzeczywiste działanie). Pewnie nie - i z
                    > czego mają wybierać wyborcy?

                    Mamy takie partie u wladzy i takich politykow, jakich wybieramy.
                    W demokracji obywatel wraz z wolnoscia ma rowniez odpowiedzialnosc.
                    Za brak reformy (prawdziwej) sluzby zdrowia odpowiadaja politycy
                    wybrani przez nie krasnoludki, ale przez Polakow.

                    W aktualnej sytuacji jedyna nadzieja jest dalej w PO.

                    > > spoleczenstwo jako ogol nie chce reformy opieki medycznej.
                    >
                    > wydaje mi się że wręcz przeciwnie

                    Sondaze na temat prywatyzacji szpitali wskazuja zupelnie cos innego.
                    Bo Polacy chcieliby lepszej opieki zdrowotnej, to jasne,
                    ale bez upodmiotowienia lekarzy... A to NIEMOZLIWE.

                    > ... Chodziło mi o traktowanie TAK SAMO
                    > rencisty, bezrobotnego czy emeryta, który przyjdzie na wizytę w
                    > państwowej poradni i Kowalskiego, który przyjdzie prywatnie.
                    > Inną kwestią jest, że wtedy państwo z funduszu dla bezrobotnych
                    > powinno opłacić lekarza godziwie.

                    Zapytam tak: Czy gdyby ktos rzucil haslo: "Mercedes dla kazdego!",
                    uwierzylaby mu Pani?
                    Albo: "Dla wszystkich codziennie obiady w Marriocie!" - ?
                    Lub inny przyklad: Gdy kupuje Pani wietnamskie buty za 20 zl, nie
                    oczekuje chyba Pani od nich jakosci wloskich butow za 200 zl?

                    Powyzsze przyklady obrazuja, ze nie mozna miec wszystkiego w jednej
                    cenie. Np. laski bambusowej i implantu tytanowego...
                    W celu wiec zapewnienia pewnej, niezbednej minimalnej, ale
                    wystarczajacej pomocy wymyslono tzw. koszyk swiadczen
                    gwarantowanych. Sa buty. Zedra sie, beda nowe. Ale tez nie wloskie
                    za 200 zl. Nie ma co dac sie uwiesc klamliwym obietnicom.

                    Konkretnie: poziom swiadczenia bedzie zalezec od rodzaju
                    ubezpieczenia. Kto oplaca lepsze, ma lepiej.
                    Ale pewne minimum pozostanie zachowane dla najubozszych.

                    > i przy np. koniecznosci kilkumiesięcznej hospitalizacji kogo
                    byłoby
                    > na to stać? Kulczyka?
                    > bo zwykłego Kowalskiego nie

                    Jak najbardziej tak, Kowalskiego na pewno bedzie stac.
                    Bo Kowalski, gdy bedzie musial oplacic kosztowne leczenie,
                    wyciagnie swoja polise ubezpieczeniowa.

                    > > Taki saystem funkcjonowal juz nawet w komunistycznych,
                    > Kadarowskich
                    > > Wegrzech, wiec nie ma absolutnie zadnego powodu, aby nie mogl
                    > > funkcjonowac w niekomunistycznej Polsce.
                    >
                    > to dlaczego nie funkcjonuje? to nie jest pytanie retoryczne

                    Mysle, ze po przeczytaniu przez Pania opinii claretrueby w
                    analogicznym watku na forum "Sluzba Zdrowia", nie ma juz Pani
                    watpliwosci komu "zawdzieczamy" aktualna, skandaliczna sytuacje.
                    To populisci szerza strach i dezinformacje, czerpiac wlasne
                    polityczne korzysci z manipulowania swoim elektoratem.
                    To oni obiecuja gruszki na wierzbach.
                    Bo gruszka na wierzbie jest obietnica opieki zdrowotnej w
                    nielimitowanym zakresie wobec wszystkich i za darmo!

                    I to oni sa hamulcem prawdziwej reformy opieki medycznej w Polsce.
                    • bubster Re: Prawo sw. Lukasza 02.02.10, 16:31
                      Sondaże na temat opieki zdrowotnej?
                      Znowu mnie coś ominęło, albo mam odmienne zdanie (jestem za
                      wprowadzeniem ubezpieczeń prywatnych na diagnostykę i porady,
                      oczywiście przy odpowiednim uregulowaniu prawnym, żeby np. nie było
                      zmowy kartelowej i ubezpieczenie nie kosztowało 100 000 miesiecznie;
                      waham się jedynie nad sprywatyzowaniem wszystkich szpitali).

                      Wydaje mi się, że po "dyskusji z narodem" i przedstawieniu
                      argumentów, wielu ludzi by poparło ten pomysł.


                      Wiem że buty wietnamskie za 20 zł to nie to samo co buty za 200 zł,
                      jednak to nies jest w 100% dobre porównanie, i nie tylko ze względu
                      na fakt że zawód lekarza powinien, przynajmniej w teorii, isc w
                      parze z powołaniem (czyli jak ktoś ma 20 zł to też mu sprzedajemy
                      buty - nie takie ładne i z materiału innego niż skóra, ale takie, w
                      których da się chodzić)
                      Podatnik często wpłaca właśnie owe 200 zł, a dostaje usługę za 20
                      zł. Nie jest to wina lekarzy, tylko administracji która po
                      drodze "przejada" to, co powinno trafić do lekarza.

                      Skoro są nastroje takie a nie inne wśród lekarzy, to dlaczego nie
                      owocuje to... bo ja wiem? czymś więcej?
                      Wiem że pielęgniarki może i nie wywalczyły ogromnych podwyżek, ale
                      za to zyskały bardziej przychylna opinię społeczną która "zauważyła"
                      że mało im płacą.
                      • st.lucas Re: Prawo sw. Lukasza 02.02.10, 17:10
                        bubster napisała:

                        > Sondaże na temat opieki zdrowotnej?
                        > Znowu mnie coś ominęło, albo mam odmienne zdanie (jestem za
                        > wprowadzeniem ubezpieczeń prywatnych na diagnostykę i porady,
                        > oczywiście przy odpowiednim uregulowaniu prawnym, żeby np. nie
                        było
                        > zmowy kartelowej i ubezpieczenie nie kosztowało 100 000
                        miesiecznie;
                        > waham się jedynie nad sprywatyzowaniem wszystkich szpitali).
                        >
                        > Wydaje mi się, że po "dyskusji z narodem" i przedstawieniu
                        > argumentów, wielu ludzi by poparło ten pomysł.

                        Niestety wiekszosc Polakow nie jest tak swiatla.

                        > Wiem że buty wietnamskie za 20 zł to nie to samo co buty za 200
                        zł,
                        > jednak to nies jest w 100% dobre porównanie, i nie tylko ze
                        względu
                        > na fakt że zawód lekarza powinien, przynajmniej w teorii, isc w
                        > parze z powołaniem (czyli jak ktoś ma 20 zł to też mu sprzedajemy
                        > buty - nie takie ładne i z materiału innego niż skóra, ale takie,
                        w
                        > których da się chodzić)
                        > Podatnik często wpłaca właśnie owe 200 zł, a dostaje usługę za 20
                        > zł. Nie jest to wina lekarzy, tylko administracji która po
                        > drodze "przejada" to, co powinno trafić do lekarza.

                        Dlatego najprosciej i najtaniej bedzie oddac ludziom ich pieniadze,
                        ktore wplacaja na obowiazkowy NFZ. Oddac - celem wyboru przez nich
                        dowolnego konkurencyjnego ubezpieczenia po liberalizacji rynku.

                        > Skoro są nastroje takie a nie inne wśród lekarzy, to dlaczego nie
                        > owocuje to... bo ja wiem? czymś więcej?
                        > Wiem że pielęgniarki może i nie wywalczyły ogromnych podwyżek, ale
                        > za to zyskały bardziej przychylna opinię społeczną
                        która "zauważyła"
                        > że mało im płacą.

                        Pielegniarki budza wspolczucie nedza. Lekarze draznia relatywnie
                        wyzszymi od sredniej krajowej dochodami.
                        Ale te dochody okupione sa ogromem pracy. Zyciem w pracy.
                        Tego ludzie nie wiedza, bo tego ani politycy, ani media nie mowia.
                        Tymczasem przed ostatnimi strajkami lekarz w Polsce zarabial na
                        g o d z i n e srednio tyle, co pomocnik murarski.
                        O tym warto pamietac.
            • rosefinder Re: Prawo sw. Lukasza 02.02.10, 13:19
              > Tak jest. O ile mozne nazwac prawem komunistyczne jeszcze
              bezprawie.
              > W dalszym ciagu bowiem pozostaje wazny przepis KK definiujacy jako
              > lapowke wszelka korzysc materialna zwiazana z wykonywaniem
              czynnosci
              > oplacanych pieniedzmi publicznymi... Po prostu absurd!

              Idąc tą drogą rozumowania należałoby uznać że np. w urzędach powinny
              być cenniki "za dopłatą wniosek rozpatrzymy w 7 a nie 14 dni", " za
              dopłatą NA PEWNO przyznamy dodatek mieszkaniowy (zasiłek, dotację)"
              itd. Przecież tam ludzie też ciężko pracują, a wynagrodzenie miewają
              marne. Tam też korupcja się zdarza - po co zwalczać jak
              zalegalizować?
              A może jeszcze o błedy w sztuce nie posądzać i do odpowiedzialności
              nie pociągać?
              I dziwić się że lekarze mają taki czarny PR :)
              A może z Ciebie prowokator, który chce lekarzy oczernić, hmm?
              • st.lucas Re: Prawo sw. Lukasza 02.02.10, 13:42
                rosefinder napisała:

                > > Tak jest. O ile mozne nazwac prawem komunistyczne jeszcze
                > bezprawie.
                > > W dalszym ciagu bowiem pozostaje wazny przepis KK definiujacy
                jako
                > > lapowke wszelka korzysc materialna zwiazana z wykonywaniem
                > czynnosci
                > > oplacanych pieniedzmi publicznymi... Po prostu absurd!
                >
                > Idąc tą drogą rozumowania należałoby uznać że np. w urzędach
                powinny
                > być cenniki "za dopłatą wniosek rozpatrzymy w 7 a nie 14 dni", "
                za
                > dopłatą NA PEWNO przyznamy dodatek mieszkaniowy (zasiłek, dotację)"


                Blad Pani rozumowania, ktory spokojnie wytlumacze o ile mi Pani na
                to pozwoli, polega na podstawowej pomylce pracy lekarza i urzednika.

                Ow doslownie komunistyczny przepis Kodeksu Karnego, ktory
                przywolalem, mial byc hakiem na lekarzy. Dziwi wykorzystywanie go w
                wolnej Polsce. Wiadomo przeciez, ze komunisci chcieli zniszczyc
                inteligencje polska, a wiec przede wszystkim lekarzy i nauczycieli.
                W duzym stopniu - zwazywszy na upadek etosu obu zawodow - odniesli
                sukces.
                My natomiast, wolni obywatele wolnej Polski powinnismy przywrocic
                normalnosc. Wtedy skonczy sie narzekanie na opieke medyczna.

                O co wiec chodzi? Chodzi o to, ze slowo lapowka albo korupcja
                odnosza sie do urzednikow, ale nie do lekarzy.
                W przypadku pracy lekarza o zadnym przekupstwie mowy byc nie moze,
                bo lekarz zawsze pracuje na rzecz pacjenta.
                Co innego np. urzednik decydujacy o przyznaniu jakiejs koncesji
                komus, a pozbawieniu jej kogos. Albo sedzia wydajacy niesprawiedliwy
                wyrok - tak, ten ulega korupcji (corruptio to po lacinie
                wspolupadek, tak nazywali Rzymianie zjawisko przekupywania sedziow =
                wspolupadania ich z winnymi).

                A zatem mylenie wdziecznosci (zupelnie naturalnej) pacjenta wobec
                lekarza z lapowkarstwem jest niewyobrazalnym absurdem.
                Absurdem generowanym przez politykow i naglasnianym przez media.

                Obojetne jednak czy powtorzy sie nieprawde 100 czy milion razy, nie
                zmieni to faktu, ze jest nieprawda.

                Prosze zauwazyc rowniez, ze to komunistyczne "prawo" (a w istocie
                czyste bezprawie) czyni przestepce rowniez z wdziecznego pacjenta.
                Czas wreszcie z tym skonczyc!

                Niech pieniadze jawnie ida, rzeczywiscie "ida za pacjentem".

                Rozwiazmy tez NFZ. Niech kazdy decyduje sam, co robi z wlasnymi
                pieniedzmi. I niech za te decyzje, jak przystalo na doroslego
                czlowieka posiadajacego prawo wyborcze, sam w pelni odpowiada.
                Nikt, oprocz niedbajacych o wlasne zdrowie lumpow, na tym nie straci.

                > A może z Ciebie prowokator, który chce lekarzy oczernić, hmm?

                A moze tak dyskutujmy merytorycznie, hmm?
                • bubster Re: Prawo sw. Lukasza 02.02.10, 14:32
                  st.lucas napisał:

                  >
                  > O co wiec chodzi? Chodzi o to, ze slowo lapowka albo korupcja
                  > odnosza sie do urzednikow, ale nie do lekarzy.
                  > W przypadku pracy lekarza o zadnym przekupstwie mowy byc nie moze,
                  > bo lekarz zawsze pracuje na rzecz pacjenta.

                  Pozwolę się wtrącić do dyskusji, ponieważ znam przypadki, gdy lekarz
                  nie chciał działać na korzyść pacjenta (leczyć), jeżeli nie
                  otrzymywał dodatkowych pieniędzy "pod stołem", albo gdy otrzymane
                  pieniądze "pod stołem" uważał za zbyt małe.
                  Jak to nazwać?

                  > A zatem mylenie wdziecznosci (zupelnie naturalnej) pacjenta wobec
                  > lekarza z lapowkarstwem jest niewyobrazalnym absurdem.

                  Wdzięczność od łapówki według mnie jest łatwo rozróżnialna.
                  Wdzięczność pacjent okazuje po wyleczeniu/zabiegu.
                  Łapówkę daje, żeby móc być leczonym, albo być leczonym poza
                  kolejnością (np. ominięcie kolejki na przeszczep).
                  • st.lucas Re: Prawo sw. Lukasza 02.02.10, 15:32
                    bubster napisała:

                    > Pozwolę się wtrącić do dyskusji, ponieważ znam przypadki, gdy
                    lekarz
                    > nie chciał działać na korzyść pacjenta (leczyć), jeżeli nie
                    > otrzymywał dodatkowych pieniędzy "pod stołem", albo gdy otrzymane
                    > pieniądze "pod stołem" uważał za zbyt małe.
                    > Jak to nazwać?

                    Poniewaz nie wzial, wiec - upieram sie nie tylko semantycznie,
                    ale i logicznie - zadnej korupcji nie bylo!
                    Nie podjal sie po prostu leczenia, do czego ma prawo rowniez i z
                    wielu innych powodow. Jezeli wzial za malo, powinien albo zwrocic,
                    albo - po uzyskaniu satysfakcjonujacej gratyfikacji - leczyc.

                    > > A zatem mylenie wdziecznosci (zupelnie naturalnej) pacjenta
                    wobec
                    > > lekarza z lapowkarstwem jest niewyobrazalnym absurdem.
                    >
                    > Wdzięczność od łapówki według mnie jest łatwo rozróżnialna.
                    > Wdzięczność pacjent okazuje po wyleczeniu/zabiegu.

                    Nie zgadzam sie z Pania.
                    To czy przed czy po ma znaczenie tylko dla doslownego znaczenia
                    slowa wdziecznosc - tu zgoda.
                    Natomiast wdziecznosc w sensie uhonorowania (doslownie: uczczenia),
                    wynagrodzenia, nie musi miec miejsca tylko po zakonczeniu uslugi
                    medycznej. I nie tylko medycznej. Bo honorarium spiewaka operowego
                    moze byc wyplacone, i bywa wyplacane, przed wystepem.

                    Piszac o wdziecznosci mialem na mysli z reszta sam fakt odruchu
                    serca. On budzi sie u pacjenta i jego rodziny juz wczesniej.
                    I czesto juz wczesniej lekarz musi sie z tym "problemem" "zmierzyc".

                    > Łapówkę daje, żeby móc być leczonym, albo być leczonym poza
                    > kolejnością (np. ominięcie kolejki na przeszczep).

                    To ciekawy przyklad.
                    Pominmy sprawe realizmu mozliwego "przesuwania" przeszczepow w
                    Polskich warunkach. (Gwarantuje Pani ze to jest niemozliwe.)
                    Zastanowmy sie nad sama istota problemu.
                    Temu od ktorego honorarium nie dostal, operacji nie wykonal.
                    Wykonal temu, kto go wynagrodzil. Gdzie wiec korupcja?
                    Przeciez korupcja u rzymskiego sedziego polegala na tym,
                    ze on wydal zly, nieprawny wyrok. Niezgodny z jego sedziowskim
                    przeznaczeniem - do sprawiedliwego sadzenia.
                    Winny, upadly obywatel zaplacil sedziemu i ten W S P O Lupadl.
                    Corruptio = wspolupadek!
                    O jakim wspolupadku mowi Pani w sytuacji lekarza, ktory dokonuje
                    zabiego choremu wdziecznemu, a niewdziecznemu - nie?

                    Prosze naprawde nie brac mnie za lawiranta.
                    Ja dlugo i najuczciwiej ten problem badalem.
                    Zamet intelektualny bierze sie wspolczesnie z utraty swiadomosci
                    zrodloslowu lacinskiego. Ludzie nie znaja znaczenia slow!
                    I dlatego plota trzy po trzy.
                    • bubster Re: Prawo sw. Lukasza 02.02.10, 16:21
                      Dlatego też spytałam - jak to nazwać?

                      Nawet jak nie nazwiemy tego "korupcją" (choć jeżeli nie będziemy
                      patrzeć na łacińskie znaczenie słowa, a na znaczenie używane
                      dzisiaj - czyli przyjęcie korzyści majątkowej w zamian za lepsze
                      traktowanie, podczas gdy prawnie osoba jest zobowiązana do
                      traktowania równego, lub wymuszenie korzysci majątkowej w celu
                      lepszego traktowania) to i tak pozostaje to czynem:
                      - niezgodnym z prawem (lekarz zatrudniony w państwowej służbie
                      zdrowia ma obowiązek traktowac tak samo pacjenta który mu płaci pod
                      stołem i który mu nie płaci)
                      - moralnie nagannym.
                      • st.lucas Re: Prawo sw. Lukasza 02.02.10, 17:03
                        bubster napisała:

                        > Dlatego też spytałam - jak to nazwać?
                        >
                        > Nawet jak nie nazwiemy tego "korupcją" (choć jeżeli nie będziemy
                        > patrzeć na łacińskie znaczenie słowa, a na znaczenie używane
                        > dzisiaj - czyli przyjęcie korzyści majątkowej w zamian za lepsze
                        > traktowanie, podczas gdy prawnie osoba jest zobowiązana do
                        > traktowania równego, lub wymuszenie korzysci majątkowej w celu
                        > lepszego traktowania) to i tak pozostaje to czynem:
                        > - niezgodnym z prawem (lekarz zatrudniony w państwowej służbie
                        > zdrowia ma obowiązek traktowac tak samo pacjenta który mu płaci
                        pod
                        > stołem i który mu nie płaci)
                        > - moralnie nagannym.

                        Niekoniecznie.
                        Wszelkie sztuczne regulacje zycie bezwzglednie weryfikuje.
                        Dlatego nalezy dostosowac prawo do zycia, a nie probowac
                        nieskutecznie zawracac Wisle kijkiem.

                        Nadmiernie idealistyczne wymaganie, aby lekarz rowno traktowal
                        wszyskich pacjentow jest jedna z przyczyn braku mentalnej
                        dojrzalosci Polakow do zmian.

                        Pracuje w Niemczech. Tutaj norma sa tzw. Privatpatienten - i nikt
                        sie nie obraza! Ktos chce lepszego leczenia - prosze bardzo! -
                        Chefarztbehandlung, za doplata oczywiscie.
                        A pacjenci "na kase" wcale z tego powodu nie pomstuja!
                        No i oczywiscie nikt nie wyprowadza lekarzy w kajdankach ze szpitala
                        za to ze po prostu pracowal i otrzymal od pacjenta dodatkowe
                        wynagrodzenie... Wrecz przeciwnie: jest to jego tytul chwaly.

                        Z nasza mentalnoscia jako narodu cos jest nie tak.
                        Gdy aresztowano doktora G., telewizja pokazywala znalezione u niego
                        w domu butelki win. A to ci "lapownik"!
                        Tymczasem we Francji pacjenci przynosza nie butelki, a cale skrzynki
                        z butelkami. I nikomu do glowy nawet nie przyjdzie nazywac tego
                        lapowka, bo uznany by zostal - najzupelniej slusznie - za idiote.

                        To nie to, ze popieram jakies wymuszenia na pacjentach.
                        Jestem przeciwnikiem takich wymuszen.
                        Z OBU stron. Bo pacjent, ktory dazy do uzyskania uslugi lekarskiej,
                        swiadomy przeciez tego, ze lekarz jest wyzyskiwany, staje sie -
                        o ile nie ma zamiaru sie odwdzieczyc - wspolwyzyskiwaczem.
                        A to bardzo podle wyzyskiwac ludzi, ktorzy chronia zdrowie i zycie.

                        Ale uwazam tez, ze niekiedy wymuszenia dokonywane przez lekarzy na
                        pacjentach lub ich rodzinach sa naganne moralnie. To prawda.

                        A zatem sprawe wynagrodzen nalezy wreszcie uporzadkowac.

                        Nie nastapi to jednak bez uporzadkowania pojec. Branie przez lekarzy
                        nie jest zadnym lapowkarstwem - obojetne co zawiera Kodeks Karny!
                        Kiedy wreszcie bedziemy mowili spojnym jezykiem, mozliwe stanie sie
                        postawienia tego, co stoi na glowie - znowu na nogi.
                        • never.never Re: Prawo sw. Lukasza 02.02.10, 19:13
                          Trzeba tylko to opodatkowac, jak tu
                          proponuja
                          www.tokfm.pl/Tokfm/1,103090,7520066,Czy_napiwki_powinny_byc_opodatkowane__Ekonomisci_sa.html
                          Tylo czy lekarze sie zgodza?zaczna protestowac , bedzie jak z kasami fiskalnymi.
                          • st.lucas Re: Prawo sw. Lukasza 02.02.10, 20:15
                            1. Lekarze nie biora "napiwkow" - tylko HONORARIA,
                            bo nie roznosza piwa, tylko zostaja uczczeni.
                            Brak szacunku do lekarza, to ponizanie pacjenta.

                            2. Co do opodatkowania jednak - pelna zgoda!
                            Podobnie uwaza zreszta 90% moich kolegow - vide forum sluzba zdrowia.
                            Wielu przyjeloby taka regulacje z ulga, prosze mi wierzyc.
                            • never.never Re: Prawo sw. Lukasza 02.02.10, 20:22
                              Ad.1 biora co laska, to moze jesli nie lapowka czy napiwek TACOWE(od tacy).

                              Ad.2 a zalozymy sie?oni sie takiego uczciwszego opodatkowania boja.
                              • st.lucas Re: Prawo sw. Lukasza 02.02.10, 20:38
                                never.never napisała:

                                > Ad.1 biora co laska, to moze jesli nie lapowka czy napiwek TACOWE
                                (od tacy).

                                Jezeli biora "co laska", to skad te skargi, ze doktor za tak male
                                pieniadze nie chcial sie podjac?...
                                Lekarze sa na ogol dobrymi ludzmi i uwzgledniaja mozliwosci
                                ekonomiczne pacjentow - moze stad owo "co laska"?
                                A wiec najlepszy bylby jawny cannik wiszacy na scianie, nieprawdaz?

                                > Ad.2 a zalozymy sie?oni sie takiego uczciwszego opodatkowania boja.

                                Naprawde sie Pan myli.
                                Posilbym jednak o chwile namyslu nad innym zagadnieniem:
                                Zainstalowanie kas w gabinetach nie jest problemem,
                                ale kto o s t a t e c z n i e za nie zaplaci?
                                Na razie ceny porad w gabinetach prywatnych sa na ogol umiarkowane -
                                wystarczy porownac do cen w zakladach fryzjerskich i u kosmetyczek.
                                Kiedy jednak kazdy lekarz za k a z d a porade, bedzie musial
                                odprowadzic podatek... Rozumie Pan?
                                Ten podatek pojdzie jak zwykle na doplaty dla KRUSowcow i gornikow.
                                Po co to pacjentom?

                                Niemniej jednak 90 a moze nawet wiecej procent moich kolegow chce
                                tych kas. A wie Pan czemu? Bo beda mieli wreszcie spokoj!
                                Powaznie.
                                • never.never Re: Prawo sw. Lukasza 02.02.10, 20:51
                                  Kto ostatecznie za nie zaplaci to jest wieczny argument, a moze panstwu
                                  sie to oplaci?takie straszenie i oglupianie spoleczenstwa jest skuteczne.
                                  • st.lucas Re: Prawo sw. Lukasza 02.02.10, 20:58
                                    never.never napisała:

                                    > Kto ostatecznie za nie zaplaci to jest wieczny argument, a
                                    moze panstwu
                                    > sie to oplaci?takie straszenie i oglupianie spoleczenstwa jest
                                    skuteczne.

                                    ??????? Czy lekarze to panstwo?

                                    Zrezsta nasza dyskusja na ten temat wydaje sie juz byc nieaktualna,
                                    po zapowiedzi pana premiera Tuska wprowadzenia kas rejestrujacych u
                                    prawnikow i lekarzy. Nie ma wiec sie o co spierac.
                                    Co do cen... Pozyjemy, zobaczymy kto mial racje.
                                    • rosefinder Re: Prawo sw. Lukasza 03.02.10, 11:58
                                      Polsce na pewno do tej pory "uciekły" duże kwoty.
                                      Wprowadzenie kas po prostu znormalizuje niezdrową obecnie sytuację.
                                      Nawet ewentualne podniesienie cen za usługi medyczne jest tego warte.

                                      Lekarze to nie państwo, ale są tego państwa obywatelami. Prawda ;)?
                                      • st.lucas Re: Prawo sw. Lukasza 03.02.10, 13:14
                                        Nie jestem pewien czy okreslenie "kwoty ktore uciekly" jest
                                        adekwatne. To sa raczej kwoty, ktore pozostaly.

                                        Dzieki nizszym cenom uslug medycznych, czesciej sie z nich korzysta.
                                        Fiskus stracil - nie przecze. Ale zyskali obywatele.

                                        Kto tylko rzeczywiscie stracil? Ci ktorzy drenuja fiskus.
                                        Ci uprzywilejowani: KRUSowcy, gornicy, stoczniowcy,
                                        pseudobezrobotni, politycy i inni oszusci wszelkiej masci.
                                        Tak, oni starcili - mieli mniej do rozgrabienia!
                                        • ewiczkunia Re: Prawo sw. Lukasza 03.02.10, 18:34
                                          Ma pan racje panie doktorze. Na moj zdrowy rozum cala ta zadyma z
                                          kasami fiskalnymi dla lekarzy to lipa.
                                          Wzbogaca sie tylko producenci kas a ja bede musiala drozej placic za
                                          wizyte u mojej dentystki.
                                          Komu jak komu ale lekarzom nie nalezy takich numerow robic, bo teraz
                                          za kazda, kazdziuchna recepet trzeba bedzie zaplacic, bo ona bedzie
                                          w tym systemie i rady niema! A ja mam znajoma internistke w domu
                                          obok i juz sie nie da tak po sasiedzku jak przedtem, rozumie pan.
                                          • st.lucas Re: Prawo sw. Lukasza 03.02.10, 19:06
                                            Ciesze sie, ze sa ludzie, ktorzy "nie dali sie zwariowac"
                                            kryptopropagandzie producentow kas i zaprzyjaznionych z nimi
                                            politykow.
                                            Niestety jest juz za pozno. Kasy wejda za rok albo dwa.
                                            Postanowione, premier powiedzial.

                                            Musze powiedziec, ze ja z kolegami przyjalem te decycje z ulga.
                                            Prosze sie nie dziwic, ale mielismy juz dosc wysluchiwania i
                                            wyczytywania bredzen o tym, jak to fajnie lekarze maja bez kas.
                                            Lekarzom tak naprawde jest wszystko jedno.
                                            Zaplaci pacjent.

                                            A lekarz nie bedzie juz musial po znajomosci i za darmo wypisywac
                                            komukolwiek recept. Bo juz nie bedzie bez kasy tego mogl robic.
                                            Przynajmniej zyskamy spokoj.
                                            • yuppie-aj Re: Prawo sw. Lukasza 04.02.10, 01:23
                                              w Stanach nie wchodzi w rachube jakies wypisywanie drags po
                                              znajomosci
                                              takie rzeczy sa niewyobrazalne
                                              • st.lucas Re: Prawo sw. Lukasza 04.02.10, 01:25
                                                yuppie-aj napisał:

                                                > w Stanach nie wchodzi w rachube jakies wypisywanie drags po
                                                > znajomosci
                                                > takie rzeczy sa niewyobrazalne

                                                Polacy tez beda musieli sie ucywilizowac, a ze nauka kosztuje...
                                            • rosefinder Re: Prawo sw. Lukasza 05.02.10, 09:55
                                              > Prosze sie nie dziwic, ale mielismy juz dosc wysluchiwania i
                                              > wyczytywania bredzen o tym, jak to fajnie lekarze maja bez kas.
                                              > Lekarzom tak naprawde jest wszystko jedno.
                                              > Zaplaci pacjent.
                                              I wcale się wam nie dziwię - kto by chciał wysłuchiwać ciągłych
                                              wypominek?
                                              Ewentualnych podwyżek się nie boję - przez ostatnie 20 lat
                                              zdążyliśmy się chyba wszyscy nauczyć dwóch rzeczy: primo - nie ma
                                              nic za darmo (jeżeli ja za coś nie płacę to koszty ponosi ktoś
                                              inny), secundo - konsument, zleceniodawca, pacjent (nieodpowiednie
                                              skreślić) jest najniższym ogniwem łańcucha pokarmowego, w związku z
                                              tym zawsze ponosi wszystkie koszty.
                                              Poza tym - taksówkarze tak płakali przed wprowadzeniem kas,
                                              straszyli wymuszonymi podwyżkami, a nie zauważyłam drastycznych
                                              podwyżek cen za kurs :) Nie ma powodu bać się podwyżek u stomatologa
                                              bo będzie miał kasę fiskalną :), duża podwyżka w tym wypadku byłaby
                                              strzałem w kolano (wiem to raczej do innej rozmówczyni niż do Pana,
                                              ale nie chcę mnożyć postów ponad potrzebę).
                                              • judymostachanowiec Re: Prawo sw. Lukasza 06.02.10, 00:50
                                                Wielce to słusznie i naukowo pani zauważyła, że nie grożą nam, konsumentom
                                                aktualnej 3ej-bis a przyszłej 4ej-bis RP żadne podwyżki w gabinetach
                                                stomatologicznych.
                                                Strachy na Lachy!

                                                Pomnę, kiedy to przeróżne dekadenckiego autoramentu okcydentalne firmy
                                                nastawione tylko na zysk (czysta, zgniła obrzydliwość!) po przeprowadzeniu tak
                                                zwanych badań rynkowych (nie świadome tego, że sondaże - np. przedwyborcze -
                                                nieodmiennie w Polsce mijają się z prawdą), zainwestowały pokaźne sumy we
                                                wschodzący, polski rynek środków czytości. Zapewniano (jak zwykle) o ogromnym,
                                                polskim rynku w tym zakresie, na przyklad jakoby Polacy potrzebowali wielu
                                                szczoteczek do zębów i tubek z oczyszczającą z błonki nazębnej pastą.
                                                I cóż?

                                                Ogromne straty finansowe spowodowały w końcu, że wstrętni kapitaliści musieli
                                                wreszcie pojąć, że mamy, my Polacy, swoją narodową dumę i, jakby tu powiedzieć?,
                                                specyfikę.
                                                Trzeba było jednym słowem zamiast liczyć spodziewane wcześniej zyski, liczyć
                                                straty i wydatkować dodatkowe eurole i dolce na bardziej wnikliwe zbadanie
                                                problemu: jak Polacy obchodza się bez środków czystości w ilościach, bez których
                                                nie obchodzą sie inni Europejczycy?

                                                I co się, mądra pani, okazało?
                                                Okazało się, że lud (nie)pracujący miast i wsi w oczekiwaniu na upragnioną
                                                społeczną sprawiedliwość, którą jest mu w stanie w postaci np."zaobrączkowanych"
                                                lekarzy dostarczyc tylko 4.RP, nie potrzebuje środków czystości w ilościach
                                                typowych dla narodów europejskich.

                                                Oczywiście wrogowie 4.RP, zwiedziawszy się wyników owych wnikliwszych badań,
                                                wykrzyknęli: 30% procent dorosłych Polaków i 10% Polek s t a l e nie myje zębów!
                                                - to tłumaczy kłopoty w sprzedaży szczoteczek i past do zębów! Ale my się ich
                                                krzykami dawno już nie przejmujemy... Tak, tak, dentyści nie podrożeją.
                                                A podatki z lekarskich gabinetów zasilą budowę 4.RP.

                                                Oby Ona nadeszła jak najprędzej i trwała wiecznie!
                    • bubster Re: Prawo sw. Lukasza 03.02.10, 09:11
                      st.lucas napisał:

                      > Nie podjal sie po prostu leczenia, do czego ma prawo rowniez i z
                      > wielu innych powodow.

                      nawet jak podpisuje umowę z NFZ w której przyznaje, że będzie leczył
                      pacjentów?
                      >
                      > Piszac o wdziecznosci mialem na mysli z reszta sam fakt odruchu
                      > serca. On budzi sie u pacjenta i jego rodziny juz wczesniej.
                      >

                      pytanie kolejne - czy lekarz-pacjent to stosunek
                      usługodawca/uslugobiorca, kiedy mówimy o godziwym wynagrodzeniu, czy
                      stosunek ratujący życie-pacjent, kiedy mówimy o wdzięczności za
                      poświęcenie lekarza (w którym zawiera się też leczenie z
                      wynagrodzeniem mniej godziwym)?
                      • st.lucas Re: Prawo sw. Lukasza 03.02.10, 11:13
                        Odpisze po zabiegu, za jakies pol godzinki.
                        • bubster Re: Prawo sw. Lukasza 03.02.10, 11:34
                          Nie spiesz się, niech pacjent "przeżyje" :-)
                      • st.lucas Re: Prawo sw. Lukasza 03.02.10, 13:11
                        To nie byl on... Pacjentka przezyla.

                        bubster napisała:

                        > > Nie podjal sie po prostu leczenia, do czego ma prawo rowniez i z
                        > > wielu innych powodow.
                        >
                        > nawet jak podpisuje umowę z NFZ w której przyznaje, że będzie
                        leczył pacjentów?

                        Nawet w naszej polskiej rzeczywistosci (pod wzgledem prawnym
                        popyrtanej), lekarz ma prawo zupelnie oficjalnie odmowic leczenia
                        danego pacjenta. Obowiazuje wtedy odpowiedni wpis w dokumentacji i
                        poinformowanie pacjenta o najblizej usytuowanych mozliwosciach
                        odpowiedniego leczenia. Poza tym jest jeszcze klauzula sumienia...
                        Jednym slowem: zawsze mozna sie wymigac.

                        Tyle od strony prawnej. Od moralnej natomiast, uwazam ze brak
                        odpowiednich relacji lekarz-pacjent (relacja zaufania i szacunku o
                        ktorej mowi Karta Praw pacjenta), jest nie tylko usprawiedliwieniem
                        odmowy ze strony lekarza, ale wrecz wskazaniem do takiej odmowy.

                        Wszystko powyzsze nie dotyczy rzecz jasna sytuacji naglej,
                        ratowania "na ostro" zycia ludzkiego.
                        Ale i tu widze wyjatek: Jezeli agresywny cham pluje na lekarza i nie
                        daje sobie zaopatrzec krwawiacej tetnicy - trudno!
                        Nie wolno nam dzialac wbrew woli pacjentow.
                        Brak szacunku do lekarza ukrywa na dnie wybor smierci.

                        > Czy lekarz-pacjent to stosunek
                        > usługodawca/uslugobiorca, kiedy mówimy o godziwym wynagrodzeniu,
                        czy
                        > stosunek ratujący życie-pacjent, kiedy mówimy o wdzięczności za
                        > poświęcenie lekarza (w którym zawiera się też leczenie z
                        > wynagrodzeniem mniej godziwym)?

                        Oj z naszym zawodem jest naprawde klopot. To prawdziwe powolanie.
                        W ten zawod immanentnie wpisane jest poswiecanie sie.
                        Naturalnie, ze mowimy - slusznie - o uslugach medycznych.
                        Zatem zachodzi relacja: uslugodawca - uslugobiorca.
                        Ale chyba kazdy czuje, ze od lekarza oczekuje sie wiecej...

                        I slusznie.

                        Skoro sie jednak wiecej oczekuje, wiecej tez nalezy dawac.
                        Nie chodzi wylacznie o pieniadze. Ale rowniez o nie.
                        Dawny szacunek, ktorym otaczano lekarzy zanikl.
                        Jest roszczenie i agresja.

                        Tymczasem, skoro od kogos oczekuje sie aby byl lepszy od innych,
                        trzeba byc lepszym dla niego!
                • rosefinder Re: Prawo sw. Lukasza 03.02.10, 11:49
                  Posądzenie o prowokację wynikało z mojej czystej zgrozy.
                  W żadnym wypadku nie nazwę honorarium łapówką - przez honorarium
                  rozumiem wynagrodzenie ustalone przed wykonaniem usługi, od którego
                  zostanie odprowadzony podatek.

                  st.lucas napisał:
                  > O co wiec chodzi? Chodzi o to, ze slowo lapowka albo korupcja
                  > odnosza sie do urzednikow, ale nie do lekarzy.
                  > W przypadku pracy lekarza o zadnym przekupstwie mowy byc nie moze,
                  > bo lekarz zawsze pracuje na rzecz pacjenta.
                  > Co innego np. urzednik decydujacy o przyznaniu jakiejs koncesji
                  > komus, a pozbawieniu jej kogos. Albo sedzia wydajacy
                  niesprawiedliwy
                  > wyrok - tak, ten ulega korupcji (corruptio to po lacinie
                  > wspolupadek, tak nazywali Rzymianie zjawisko przekupywania sedziow
                  =
                  > wspolupadania ich z winnymi).

                  Błąd - lekarz po otrzymaniu łapówki działa na korzyść jednego
                  pacjenta kosztem innych (tych którzy nie wiedzą że doktor koperty
                  lubi albo tych których na "honorarium" nie stać) - np. faworyzując
                  go w kolejce do operacji. A jeżeli pieniądze bierze, a nie robi nic,
                  czego i tak by nie wykonał - to jest to po prostu wyłudzenie. To też
                  działanie na czyjąś szkodę.
                  Wybaczy Pan ale taka różnica między lekarzami, urzędnikami i
                  sędziami którą usiłuje Pan wykazać nie istnieje.

                  Ja lubię czyste sytuacje. W innym wypadku idę do prywatnego gabinetu
                  i wszystko jest jasno ustalone jeszcze przed podpisaniem zgody na
                  zabieg przeprowadzony w tym gabinecie. A nie pokątnie w szpitalu.
                  Jak leczę się na NFZ, to nie proponuję "honorarium" przed ani po, a
                  wyrazy wdzięczności to zwykłe lecz szczere "dziękuję". Wynagradzanie
                  za tę samą czynność kilka razy jest po prostu niesłuszne.

                  > Prosze zauwazyc rowniez, ze to komunistyczne "prawo" (a w istocie
                  > czyste bezprawie) czyni przestepce rowniez z wdziecznego pacjenta.

                  Jestem gorącym zwolennikiem tego prawa - obie strony które łamią
                  prawo przecież wiedzą w czym uczestniczą i jakie konsekwencje może
                  to mieć dla innych pacjentów. To powtarzanie słowa "komunistyczne"
                  nie wzmacnia wg mnie słuszności Pana pretensji o to że nie może być
                  za to samo wynagradzany dwa razy, ani że np. nie może wykorzystywać
                  aparatury szpitalnej aby wykonać badania prywatnemu pacjentowi. Co
                  więcej - lekarze powinni również mieć kasy fiskalne. Nikt nie broni
                  wam jako grupie prawa do osiągania wysokich przychodów, ale dlaczego
                  nie miałyby być ściśle ewidencjonowane?

                  • st.lucas Re: Prawo sw. Lukasza 03.02.10, 13:39
                    rosefinder napisała:

                    > Posądzenie o prowokację wynikało z mojej czystej zgrozy.
                    > W żadnym wypadku nie nazwę honorarium łapówką - przez honorarium
                    > rozumiem wynagrodzenie ustalone przed wykonaniem usługi, od
                    którego zostanie odprowadzony podatek.

                    A gdzie jest napisane, ze od honorarium musi byc odprowadzany
                    podatek?
                    Dlaczego np. nasi chlopi maja zerowa stawke podatku dochodowego,
                    a nie moglby miec - o wiele wazniejszy dla spoleczenstwa - lekarz?
                    Definicja honorarium o podatku nic nie mowi.

                    Zgadzam sie, ze wszyscy powinni je placic. Skoro jednak sa wyjatki...

                    > Błąd - lekarz po otrzymaniu łapówki działa na korzyść jednego
                    > pacjenta kosztem innych (tych którzy nie wiedzą że doktor koperty
                    > lubi albo tych których na "honorarium" nie stać) - np.
                    faworyzując
                    > go w kolejce do operacji.

                    Blad - ale nie moj!
                    Po kolei: do wykonania czynnosci medycznych ze strony lekarza w
                    stosunku do pacjenta, potrzebna jest relacja wzajemnego zaufania i
                    szacunku.Dobrze, ze Karta Praw Pacjenta o tym przypomina!
                    Jednym slowem, bez tego zaufania i szacunku lekarz nie powinien
                    leczyc.

                    Jak Pan mysli, kogo darzy lekarz wiekszym i zaufabniem, i
                    szacunkiem: pacjenta udajacego, ze nic o wyzysku lekarzy nie wie,
                    czy pacjenta uczciwego?

                    A jeżeli pieniądze bierze, a nie robi nic,
                    > czego i tak by nie wykonał - to jest to po prostu wyłudzenie. To
                    też
                    > działanie na czyjąś szkodę.

                    Nie rozumiem.
                    Jezeli bierze i leczy, to jakie wyludzenie?
                    I jaka szkoda?!

                    > Wybaczy Pan ale taka różnica między lekarzami, urzędnikami i
                    > sędziami którą usiłuje Pan wykazać nie istnieje.

                    Wlasnie takie mniemanie doprowadza do kuriozalnych sytuacji w
                    relacjach polskich pacjentow z polskimi lekarzami.
                    Ale uwaga - tylko w Polsce!...

                    Powtarzam: Korupcji nie ma, bo nie ma wspolupadku.
                    Jest honorarium - bo jest honor.

                    > Ja lubię czyste sytuacje.

                    Ja tez. I stad to pisanie.

                    >W innym wypadku idę do prywatnego gabinetu
                    > i wszystko jest jasno ustalone jeszcze przed podpisaniem zgody na
                    > zabieg przeprowadzony w tym gabinecie. A nie pokątnie w szpitalu.

                    No przeciez o to mi chodzi, zeby przestalo byc pokatnie.

                    > Jak leczę się na NFZ, to nie proponuję "honorarium" przed ani po, a
                    > wyrazy wdzięczności to zwykłe lecz szczere "dziękuję".
                    Wynagradzanie za tę samą czynność kilka razy jest po prostu
                    niesłuszne.

                    Zgodzilbym sie, gdyby pensje lekarskie mozna bylo rzeczywiscie
                    nazwac wynagrodzeniami. Czy sa nagroda? Sa jalmuzna!!!
                    Sa polska narodowa hanba! Sa powodem do wstydu!

                    Jezeli ktos zarabia 5% mniej niz powinien, to zle zarabia.
                    Jezeli ktos zarabia 15% mniej niz powinien, to bardzo zle zarabia.
                    Jezeli ktos zarabia 50% mniej niz powinien, to jest wyzyskiwany...

                    A lekarze (na godzine) zarabiaja KILKA RAZY MNIEJ niz powinni.
                    Jak wiec nazwac taka sytuacje?

                    Tymczasem to od lekarzy oczekuje sie wysokich kwalifikacji
                    zawodowych i moralnych.

                    > > Prosze zauwazyc rowniez, ze to komunistyczne "prawo" (a w
                    istocie
                    > > czyste bezprawie) czyni przestepce rowniez z wdziecznego
                    pacjenta.
                    >
                    > Jestem gorącym zwolennikiem tego prawa - obie strony które łamią
                    > prawo przecież wiedzą w czym uczestniczą i jakie konsekwencje może
                    > to mieć dla innych pacjentów. To powtarzanie słowa "komunistyczne"
                    > nie wzmacnia wg mnie słuszności Pana pretensji o to że nie może
                    być
                    > za to samo wynagradzany dwa razy, ani że np. nie może
                    wykorzystywać
                    > aparatury szpitalnej aby wykonać badania prywatnemu pacjentowi. Co
                    > więcej - lekarze powinni również mieć kasy fiskalne. Nikt nie
                    broni
                    > wam jako grupie prawa do osiągania wysokich przychodów, ale
                    dlaczego
                    > nie miałyby być ściśle ewidencjonowane?

                    Szkoda, ze nie troszczy sie Pan bardziej o ewidencjonowanie
                    dochodow "biednych" rolnikow na kilkusethektarowych gospodarstwach,
                    za ktorych placi Pan ubezpieczenia...
                    A co do aparatury - przeciez sluzy temu do czego ja zrobiono i
                    zakupiono. I tym za ktorych pieniadze ja zakupiono.

                    No ale do rzeczy: Nie nalezy byc zwolennikiem komunistycznego prawa,
                    ktore zostalo wprowadzone po to, aby zniszczyc inteligencje polska.
                    Niech Pan skonfrontuje definicje korupcji w nim zawarta z definicja
                    korupcji np. ta z Wikipedii.
                    Powtarzam: powtarzanie slowa korupcja w odniesieniu do pracy lekarza
                    jest absurdalnym nieporozumieniem. Albo celowa dezinformacja.
                    • rosefinder Re: Prawo sw. Lukasza 05.02.10, 12:08
                      > Szkoda, ze nie troszczy sie Pan bardziej o ewidencjonowanie
                      > dochodow "biednych" rolnikow na kilkusethektarowych
                      gospodarstwach,
                      > za ktorych placi Pan ubezpieczenia...

                      Skąd ten wniosek? Jakoś wcześniej po prostu o rolnikach nie
                      rozmawialiśmy :) więc nie mogłam wyrażać troski lub jej
                      braku o ich nierówny udział w systemie ubezpieczeń, niekorzystny
                      przecież również dla mnie.

                      > A gdzie jest napisane, ze od honorarium musi byc odprowadzany
                      > podatek?
                      > Dlaczego np. nasi chlopi maja zerowa stawke podatku dochodowego,
                      > a nie moglby miec - o wiele wazniejszy dla spoleczenstwa - lekarz?
                      > Definicja honorarium o podatku nic nie mowi.

                      Powiedziałam już jak rozumiem honorarium - dla mnie to
                      wynagrodzenie, płaca. Czyli coś co jest opodatkowane. Może to
                      potoczne rozumienie terminu, ale z drugiej strony lekarz to istota
                      występująca bardziej masowo, że tak powiem, niż gwiazda operowa.
                      A gdyby lekarz miałby stawkę zerową, to zgodnie z prawem by podatku
                      nie płacił i miałoby to swoje dobre strony.

                      > Nie rozumiem.
                      > Jezeli bierze i leczy, to jakie wyludzenie?
                      > I jaka szkoda?!

                      Już tłumaczę co miałam na myśli. Mamy koniec marca. Jeżeli dr Y.
                      wie, że pacjent ma być operowany np. 7 maja, ale w rozmowie z
                      pacjentem sugeruje że będzie na zabieg czekać bardzo długo, jednakże
                      on zrobi co może by rzecz przyśpieszyć, jeżeli będzie "uhonorowany".
                      Pacjent daje to czego się od niego żąda i jest operowany... 7 maja.
                      I niby wszyscy szczęśliwi są jak norki, ale nastąpiło wyłudzenie.
                      Czy lekarz obdarzył tu pacjenta, który odniósł finansową szkodę,
                      zaufaniem i szacunkiem? Czy można to usprawiedliwiać poczuciem
                      wyzyskiwania przez system?

                      > Zgodzilbym sie, gdyby pensje lekarskie mozna bylo rzeczywiscie
                      > nazwac wynagrodzeniami. Czy sa nagroda? Sa jalmuzna!!!
                      > Sa polska narodowa hanba! Sa powodem do wstydu!
                      oraz
                      > Jak Pan mysli, kogo darzy lekarz wiekszym i zaufabniem, i
                      > szacunkiem: pacjenta udajacego, ze nic o wyzysku lekarzy nie wie,
                      > czy pacjenta uczciwego?

                      Czyli że jak nie dam pieniążków za przyjęcie do szpitala za tydzień
                      a poczekam aż zostanę przyjęta za miesiąc to jestem nieuczciwa i
                      brak mi honoru? Nie wszyscy lekarze mają na szczęście taką definicję
                      uczciwego pacjenta.
                      Powiem coś Panu więcej - zanim znowu Pan wspomni o kwiatkach, winach
                      i czekoladkach w Niemczech i Francji. Żadnemu doktorowi z którym
                      miałam do czynienia prywatnie lub państwowo "dziękuję" bez prezentu
                      nie wydawało się brakiem szacunku. Co więcej - sama byłam świadkiem
                      sytuacji gdy teściowa lekarzowi z hospicjum mającym umowę z NFZ
                      (innym razem pielęgniarce) który do nas przychodził proponowała "za
                      wizytę" i spotkała się z bardzo grzeczną i stanowczą odmową. Dodam,
                      że doktor nie był świadomy, że go słyszę - gdy przyszedł spałam w
                      drugim pokoju, czyli teoretycznie nie było świadków.
                      Gdybym dała lekarzowi taki upominek to miałabym poczucie że go
                      obraziłam, potraktowałam protekcjonalnie, jak dzieciaka. Wręczając
                      pieniądze tym bardziej, bo narażałabym i jego i siebie. I może
                      dlatego moje relacje z lekarzami (prywatne i na NFZ) są bardzo
                      pozytywne - traktuję ich tak jak siebie - bezwzględnie uczciwie.

                      Nie ma honoru tam gdzie jest sprzedajność. Jest za to pole dla
                      oszustw i nadużyć. Jak domyślam się (bo próbując iść za Pana
                      sugestią poczytałam KK i Wiki) to art. 228 KK oraz art. 231 § 2 się
                      tak Panu nie podoba bo uzależnianie sposobu leczenia pacjenta w
                      publicznym ośrodku zdrowia od osobistej gratyfikacji jest wg Pana
                      honorowe, słuszne i uczciwe. Lekarz jest funkcjonariuszem publicznym
                      gdy pracuje w publicznym ośrodku zdrowia. Tak jak poseł, senator,
                      radny, sędzia, prokurator, notariusz, komornik, zawodowy żołnierz.
                      Czy bycie funkcjonariuszem publicznym jest takie bolesne i nie
                      niesie za sobą żadnych przywilejów? Chyba tak, skoro na mocy tego
                      artykułu można skazać funkcjonariusza publicznego, który łapówkę
                      przyjmuje. To że w artykule w Wiki nie ma wymienionego "lekarz"
                      niestety nie udowadnia Pana racji. Po prostu - jak nie ma tam tego
                      zawodu wymienionego, to nie znaczy że artykuł go nie dotyczy.
                      Dla przedsiębiorców
                      prywatnych, korupcja zwiększa koszty prowadzenia działalności,
                      dodając same pozaprawne opłaty, koszty prowadzenia negocjacji z
                      urzędnikami, ryzyko złamania uzgodnień i ryzyko wykrycia.

                      Zamiast "przedsiębiorca prywatny" użyjmy słowa "pacjent", możemy tak
                      dalej bawić się semantyką...

                      > No ale do rzeczy: Nie nalezy byc zwolennikiem komunistycznego
                      prawa,
                      > ktore zostalo wprowadzone po to, aby zniszczyc inteligencje polska.

                      Mam alergię na komunały. Nie należy klepać demagogicznych komunałów.

                      > Tymczasem to od lekarzy oczekuje sie wysokich kwalifikacji
                      > zawodowych i moralnych.

                      Nie każdy pacjent wymaga moralnych kwalifikacji, dyskusja o korupcji
                      byłaby wtedy naprawdę bezprzedmiotowa.
                      • st.lucas Re: Prawo sw. Lukasza 08.02.10, 14:37
                        rosefinder napisała:

                        > Już tłumaczę co miałam na myśli. Mamy koniec marca. Jeżeli dr Y.
                        > wie, że pacjent ma być operowany np. 7 maja, ale w rozmowie z
                        > pacjentem sugeruje że będzie na zabieg czekać bardzo długo,
                        jednakże
                        > on zrobi co może by rzecz przyśpieszyć, jeżeli
                        będzie "uhonorowany".
                        > Pacjent daje to czego się od niego żąda i jest operowany... 7
                        maja.
                        > I niby wszyscy szczęśliwi są jak norki, ale nastąpiło wyłudzenie.
                        > Czy lekarz obdarzył tu pacjenta, który odniósł finansową szkodę,
                        > zaufaniem i szacunkiem? Czy można to usprawiedliwiać poczuciem
                        > wyzyskiwania przez system?

                        Odpowiadam: lekarz dokonal oszustwa. Ale nie k o r u p c j i !!!

                        > Czyli że jak nie dam pieniążków za przyjęcie do szpitala za
                        tydzień
                        > a poczekam aż zostanę przyjęta za miesiąc to jestem nieuczciwa i
                        > brak mi honoru? Nie wszyscy lekarze mają na szczęście taką
                        definicję
                        > uczciwego pacjenta.
                        > Powiem coś Panu więcej - zanim znowu Pan wspomni o kwiatkach,
                        winach
                        > i czekoladkach w Niemczech i Francji. Żadnemu doktorowi z którym
                        > miałam do czynienia prywatnie lub państwowo "dziękuję" bez
                        prezentu
                        > nie wydawało się brakiem szacunku. Co więcej - sama byłam
                        świadkiem
                        > sytuacji gdy teściowa lekarzowi z hospicjum mającym umowę z NFZ
                        > (innym razem pielęgniarce) który do nas przychodził
                        proponowała "za
                        > wizytę" i spotkała się z bardzo grzeczną i stanowczą odmową.
                        Dodam,
                        > że doktor nie był świadomy, że go słyszę - gdy przyszedł spałam w
                        > drugim pokoju, czyli teoretycznie nie było świadków.
                        > Gdybym dała lekarzowi taki upominek to miałabym poczucie że go
                        > obraziłam, potraktowałam protekcjonalnie, jak dzieciaka. Wręczając
                        > pieniądze tym bardziej, bo narażałabym i jego i siebie. I może
                        > dlatego moje relacje z lekarzami (prywatne i na NFZ) są bardzo
                        > pozytywne - traktuję ich tak jak siebie - bezwzględnie uczciwie.

                        Nie moge sie z Pania zgodzic. Dla mnie b e z w z g l e d n a
                        uczciwosc nie opiera sie w pierwszym rzedzie na stanowionym prawie
                        pisanym, ale na moralnosci. Bo prawo bywa i jest niemoralne.
                        Mozna takze w najlepsze postepowac podle, a zgodnie z prawem.

                        To po pierwsze. Po drugie: Jak ktos sie boi i nie chce przyjac
                        czekoladek (ktore zreszta rzeczywiscie go nie uhonorowuja, a raczej
                        obrazaja), to nie znaczy, ze nalezyte honorarium bez zagrozenia
                        przez "prawo" odrzucilby.

                        I wreszcie: nie jest uczciwe korzystac z czyjejs pracy, wiedzac ze
                        kogos wyzyskuje sie przy tym. I dlatego na swiecie organizuje sie
                        przerozne akcje zwalczania wyzysku, np. bojkot chinskich towarow.
                        Uczciwosc nie szuka zaslony prawnej.

                        > Nie ma honoru tam gdzie jest sprzedajność.

                        Zgaddzam sie ´calkowicie!
                        Jezeli wiec pacjent ulega moralnej korupcji - wyzyskuje swiadomie
                        lekarza, "sprzedaje sie" wyzyskowi, to jest bez honoru.

                        Prosze nie myslec szablonami, tylko badac istote sprawy.
                        Nie chodzi mi tylko o semantyke, ale i idaca za nia logike.

                        >Jest za to pole dla oszustw i nadużyć.

                        Na przyklad oszustw i wymuszen - jak to pisalismy wyzej.
                        I dlatego, m.inn. dlatego, zeby ich nie bylo, potrzeba
                        przywrocenia normalnosci - legalizacji honorariow.

                        >Jak domyślam się (bo próbując iść za Pana
                        > sugestią poczytałam KK i Wiki) to art. 228 KK oraz art. 231 § 2
                        się
                        > tak Panu nie podoba bo uzależnianie sposobu leczenia pacjenta w
                        > publicznym ośrodku zdrowia od osobistej gratyfikacji jest wg Pana
                        > honorowe, słuszne i uczciwe. Lekarz jest funkcjonariuszem
                        publicznym
                        > gdy pracuje w publicznym ośrodku zdrowia. Tak jak poseł, senator,
                        > radny, sędzia, prokurator, notariusz, komornik, zawodowy żołnierz.
                        > Czy bycie funkcjonariuszem publicznym jest takie bolesne i nie
                        > niesie za sobą żadnych przywilejów?

                        Myli sie Pani. W rozumieniu KK funkcjonariuszem jest tylko
                        ordynator. Lekarz nie jest funkcjonariuszem i nie ma przywilejow
                        funkcjonariusza typu ochrona z urzedu w razie agresji pacjenta.
                        Juz dawno temu byl precedensowy wyrok w tej sprawie.

                        Ale chcialbym sie zwrocic do Pani wprost, na logike:
                        Czy nie dostrzega Pani naprawde roznicy pomiedzy urzednikami, a
                        lekarzami?
                        Albo inaczej: Czy chcialaby Pani byc leczona przez urzednika?

                        Zatracilismy w Polsce rozumienie czym jest zawod, a wlasciwie
                        powolanie lekarskie. I Pani opinia potwierdza teze, ze wina
                        tej slepoty lezy po stronie pacjentow. Wlasciwie utozsamianie
                        lekarza z urzednikiem jest obrazliwe dla lekarza.
                        Prosze o spokojne rozwazenie moich slow.

                        > Chyba tak, skoro na mocy tego
                        > artykułu można skazać funkcjonariusza publicznego, który łapówkę
                        > przyjmuje. To że w artykule w Wiki nie ma wymienionego "lekarz"
                        > niestety nie udowadnia Pana racji. Po prostu - jak nie ma tam tego
                        > zawodu wymienionego, to nie znaczy że artykuł go nie dotyczy.
                        > Dla przedsiębiorców
                        > prywatnych, korupcja zwiększa koszty prowadzenia działalności,
                        > dodając same pozaprawne opłaty, koszty prowadzenia negocjacji z
                        > urzędnikami, ryzyko złamania uzgodnień i ryzyko wykrycia.

                        > Zamiast "przedsiębiorca prywatny" użyjmy słowa "pacjent", możemy
                        tak
                        > dalej bawić się semantyką...

                        Ja sie semantyka nie bawie. Ja wytykam Polakom brak znajomosci
                        znaczenia slow, ktorymi Polacy szermuja.

                        > > No ale do rzeczy: Nie nalezy byc zwolennikiem komunistycznego
                        > prawa,
                        > > ktore zostalo wprowadzone po to, aby zniszczyc inteligencje
                        polska.
                        >
                        > Mam alergię na komunały. Nie należy klepać demagogicznych
                        komunałów.

                        Ja takze. Slowo! A komunalem bez pokrycia jest dla mnie haslo:
                        "Lekarze biora lapowki!"

                        > > Tymczasem to od lekarzy oczekuje sie wysokich kwalifikacji
                        > > zawodowych i moralnych.
                        >
                        > Nie każdy pacjent wymaga moralnych kwalifikacji, dyskusja o
                        korupcji
                        > byłaby wtedy naprawdę bezprzedmiotowa.

                        Niech kazdy pacjent rzeczywiscie wymaga - i placi!
                        Bo zlodziej, wyzyskiwacz jest pozbawiony moralnych praw,
                        aby cokolwiek od wyzyskiwanego wymagac.
        • Gość: pekoe Re: Prawo sw. Lukasza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.10, 18:45
          Ale praktycznie jest tak: nawet chamski lekarz
          "nabiera kultury" w swoim prywatnym gabinecie.

          A WIEDZY TEZ NABIERA???
          • st.lucas Re: Prawo sw. Lukasza 02.02.10, 20:16
            Gość portalu: pekoe napisał(a):

            > Ale praktycznie jest tak: nawet chamski lekarz
            > "nabiera kultury" w swoim prywatnym gabinecie.
            >
            > A WIEDZY TEZ NABIERA???

            Prosze sobie wyobrazic, ze tez.
            Po prostu bycie na swoim wymusza jakosc.
            Nic nowego.
    • yuppie-aj Re: Prawo sw. Lukasza 04.02.10, 01:17
      ja sie tam na zadnych uprzedmiotawianiach czy jak tam nie znam,
      ale wiem ze jak trzeba cos zalatwic to musi byc swoj, znajomy doctor
      w Stanach do tego sie przyzwyczailem i inaczej sobie nie wyobrazam
      • st.lucas Re: Prawo sw. Lukasza 04.02.10, 01:20
        Nabral Pan wlasciwego przyzwyczajenia.
        Polscy tubylcy nabrali w komunie i postkomunie niewlasciwe.
        I na tym polega problem.
    • anty-gena Dzień chorych już za kilka dni. 07.02.10, 10:52
      I właśnie z tego powodu, po uważnym przeczytaniu całej dyskusji,
      chciałabym zwłaszcza do chorych skierować następujące życzenia:

      1. Życzę wam takiego traktowania jak traktujecie lekarzy.

      2. Życzę wam tyle zdrowia na ile jesteście skłonni za nie płacić.

      3. Życze wam tyle jeszcze lat życia ile lat życia odbiera lekarzom stress i
      praca po nocach.

      A ponieważ niedługo, po dniu chorych, będzie dzień zakochanych,
      życze wszystkim Polakom, żeby naprawdę zaczęli się kochać.
      • cccykoria Re: Dzień chorych już za kilka dni. 07.02.10, 11:23
        anty-gena napisała:

        > I właśnie z tego powodu, po uważnym przeczytaniu całej dyskusji,
        > chciałabym zwłaszcza do chorych skierować następujące życzenia:
        >
        > 1. Życzę wam takiego traktowania jak traktujecie lekarzy.
        >
        > 2. Życzę wam tyle zdrowia na ile jesteście skłonni za nie płacić.
        >
        > 3. Życze wam tyle jeszcze lat życia ile lat życia odbiera
        lekarzom stress i
        > praca po nocach.
        >
        > A ponieważ niedługo, po dniu chorych, będzie dzień zakochanych,
        > życze wszystkim Polakom, żeby naprawdę zaczęli się kochać.

        Te zyczenia powinny byc "przypiete" na stale na
        forum ,aby kazdy czytajacy pacjent ,czy lekarz te forum
        mogl przeczytac ......bez komentarza.....
        ...
    • st.lucas Do wszystkich, do ktorych jeszcze nie dotarlo: 08.02.10, 11:06
      wlasnie pan premier Waldemar pawla pochwalil KRUS,
      a zganil ZUS. Wedlug szefa PSL ZUS, gdyby byl rownie
      dobrze zarzadzany jak KRUS, nie zadluzalby sie.
      Przypominam: corocznie doplaty budzetu panstwa do KRUSu
      wynosza ok.15 miliardow zlotych... Z naszych kieszeni.
      Bezczelnosc ludzka (chlopow polskich) nie zna granic.

      To wszystko pod rozwage dla tych, co domagaja sie
      swiatowej medycyny w Polsce "bo duzo na nia placa".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka