Dodaj do ulubionych

Mentalność pacjenta

IP: *.chello.pl 23.02.02, 02:36
Problemy polskiej służby zdrowia rozwiążą się
nieprędko. Przyczyną, na którą mało kto zwraca uwagę,
jest kształtowana przez lata spaczona mentalność
polskich pacjentów. Kształtowana przez nich samych,
ale również przez media. Również przez władze, którym
ta mentalność - niezależnie od opcji politycznej
- zawsze była, jest i będzie bardzo na rękę.
Przepraszam Allegrę, że będę ją cytował ponad miarę,
ale niechcący stała się ona wyrazicielem tej
mentalności.

W jednym z wątków Allegra pyta:

"Jaki sposob wynagradzania lekarzy duzymi pieniedzmi
jest Twoim zdaniem uczciwy (...) i jakiego rzedu to
powinny byc sumy, zeby mozna je bylo okreslic mianem
"uczciwe wynagrodzenie"? Na ile potrafisz wycenic
ludzkie zycie i zdrowie?"

Ostatnie pytanie było prowokacją, może nieświadomą,
ale prowokacją. Jeden z internautów dał się
sprowokować i podał cennik amerykański.

Allegra jakby tylko na to czekała:

"Prawdopodobnie czlowiek, ktory stanalby przed
koniecznoscia zaplacenia calym swoim majatkiem za
przyszycie reki dziecku, nie wahalby sie ani chwili..
Tylko czy lekarz ma prawo wykorzystywac noz na gardle,
zeby wydrenowac do samego konca mozliwosci finansowe
pacjenta? Owszem, ma. Najlepszym dowodem jest cennik
dolarowy zacytowany w poscie obok.."

Czyli z jednej strony Allegra sama sobie odpowiada, że
za ludzkie zycie i zdrowie właściwie nie ma ceny. Ale
zaraz w następnym zdaniu z typową dla mentalności
polskiego pacjenta demagogią przedstawia lekarza jako
hienę czyhającą tylko na okazję, żeby obłupić pacjenta
ze skóry. A hieną można się tylko brzydzić. I
bezkarnie mówić, że nie tyle zapłaciło się za bezcenną
usługę, ile zostało się obłupionym ze skóry.

Bo z jednej strony życie i zdrowie to wartości
bezcenne, ale z drugiej strony każdemu się NALEŻĄ.
Dlatego najlepiej byłoby, gdyby lekarze w ogóle nie
żądali zapłaty za swoje usługi. Jakiś czas temu TVN
rozdmuchała sprawę szpitala, który nie chciał wydać
karty zgonu bodajże żonie pacjenta nieubezpieczonego,
ponieważ nie chciała ona pokryć kosztów leczenia.
Kobieta była oburzona, że szpital nie chce wydać karty
zgonu, gdy ona opłaciła już pogrzeb. Proszę zwrócić
uwagę: dla tej żony (dla redaktorów TVN zresztą też)
było oczywiste, że musi ona zapłacić firmie
pogrzebowej. Ale jeszcze bardziej było dla niej
oczywiste, że szpitalowi nic się nie należy.

Czyli lekarze to po prostu durnie, którzy nie
wiedzieli, w co się pakują. Jak ja lubię czytać te
mądrości, że nikt nikogo nie zmuszał do bycia
lekarzem. I tym durniom (lekarzom) nie przyszło do
głowy, że LUDZIOM NIC SIĘ NIE NALEŻY - Z WYJĄTKIEM
ZDROWIA I ŻYCIA. Nawet mieszkanie się nie należy. Nie
nazywamy przecież hienami tych, którzy żądają od nas
horendalnych sum za byle jaką klitkę, wykorzystując
głód mieszkań.

Co więcej: należy nam się tylko od lekarzy W POLSCE.
Ile razy się czyta, że ktoś zbiera na ciężką operację
za granicą, która kosztuje majątek. Niebagatelną część
tych kosztów stanowią honoraria lekarzy. Nikt tego
jednak nie kwestionuje, nie oburza się, nie mówi o
hienach. Jeśli nie uda się zebrać pieniędzy i nastąpi
śmierć, nikt nie obrzuca tamtych lekarzy wdzięcznym
epitetem MORDERCY, którym tak lekko i nad wyraz hojnie
obdarowywani są nasi lekarze.

A jaka jest rola mediów w kształtowaniu tej
mentalności? Jakiś czas temu w GW nieoceniona p.
Cichocka komentując narzekania lekarzy, że zarabiają
mniej niż sekretarka w kasie chorych, zauważyła
przytomnie, że kasa chorych zajmuje się czym innym niż
lekarze, mianowicie pieniędzmi, i dlatego nie powinno
dziwić, że zarobki tam są inne (tzn. większe). Czy,
Szanowny Pacjencie, nie myślisz podobnie? Że byle
dupkowi od liczenia pieniędzy, na dzień dobry, zaraz
po studiach, należy się pensja, o której lekarz, który
w ciągu dwudziestu lat uratował tysiące ludzi, może
tylko pomarzyć? Bo przecież liczenie pieniędzy
to wielka odpowiedzialność. Większa niż
odpowiedzialność lekarza? Jeśli tak, to znaczy, że
pieniądze są jednak ważniejsze niż zdrowie i życie i
nie wymagaj w takim razie, żeby lekarz uważał inaczej.

Tu dygresja - skoro jesteśmy przy kasach chorych.
Allegra oburzyła się, gdy napisałem, że pacjenci
chcieliby się leczyć za darmo. Ładne mi "za darmo"!
Płacimy przecież składkę. Ktoś już odpisał, że składki
pożerają urzędasy w kasach chorych. Resztki ze stołu
przeznaczają na leczenie, a ponieważ resztek jest
mało, ustalają limity. Pacjenta, który płaci składkę,
nie obchodzi, że limit się skończył i dla lekarza jest
on pacjentem, którego trzeba leczyć za darmo.
Zgadnijcie, do kogo pacjent ma pretensje o taką
sytuację? Zagadka chyba nietrudna.

Żelaznym argumentem pacjenta jest bieda i brak
pieniędzy. Co mogę zrobić, jeśli mi na czymś bardzo
zależy, a cena, jakiej żąda sprzedawca, jest za
wysoka? 1) Z żalem rezygnuję. 2) Układam się ze
sprzedawcą - zakłada to jednak istnienie partnerskich
stosunków. 3) Znajduję na sprzedawcę haka, szantażuję
go, wyłudzam towar za darmo, czyli jestem cynicznym
szantażystą i złodziejem. 4) Znajduję na sprzedawcę
haka, szantażuję go, wyłudzam towar za darmo, nazywam
go cynicznym szantażystą i złodziejem, a sobie nie mam
nic do zarzucenia.

Który z tych punktów pasuje do mentalności polskiego
pacjenta - to kolejna zagadka. Oj, trudna tym razem.

Jeszcze raz Allegra:

"Tylko czy lekarz ma prawo wykorzystywac noz na
gardle, zeby wydrenowac do samego konca mozliwosci
finansowe pacjenta?"
"Takie ceny w polskich warunkach doprowadzilby do
radykalnej poprawy stanu zdrowia naszego
spoleczenstwa... po prostu przetrwaliby tylko
najsilniejsi i najzdrowsi (...) w tym szalenstwie jest
metoda... na przyklad na ograniczenie
liczebnosci populacji na swiecie.. Po co leczyc
Murzynow w Afryce, umierajacych na AIDS, ktorych nie
stac na wydanie rocznie 10 tys. dolarow na leki?
przeciez jesli zostawi sie ich samym sobie, to problem
sam sie rozwiaze, nieprawdaz?"
"Hydraulik moze odmowic komus wymiany uszczelki, a
lekarz sklada przysiege, ze bedzie ratowal ludzkie
zycie.." - to właśnie ten hak! - "i nie sadze, zeby
tam bylo dopisane, ze "wylacznie za godziwym
wynagrodzeniem"..."

Piszesz pan jak lekarz, ktoś powie. Nie jestem
lekarzem, nawet w ogóle nie znam się na tym. Ale moja
żona jest. Po wielu latach zapierdalania (przepraszam,
ale nie znajduję lepszego słowa) jak dziki osioł nie
dorobiła się niczego, nawet satysfakcji z dobrze
wykonanej pracy. Bo jak można mieć satysfakcję, gdy
bez przerwy słyszysz tylko jazgot wściekłych psów, gdy
spotykasz się z podejrzliwym, a czasami nawet
nienawistnym spojrzeniem wyleczonego(!) przez ciebie
pacjenta.


P.S. Jeśli ktoś będzie chciał podjąć ten wątek, to
przypominam, że jest on o mentalności pacjentów.
Proszę nie pisać o lekarzach, bo na ten temat pisali
właściwie wszyscy i temat ten mnie już śmiertelnie
nudzi. Zwłaszcza jak czytam u jakiegoś łaskawcy, że
zdarzają się również porządni lekarze.
Obserwuj wątek
    • Gość: marek Re: Mentalność pacjenta IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 23.02.02, 14:08
      Dużo tu prawdy wtym co piszesz ,ale kto to zrozumie lub do kgo to choć w części
      dotrze? Mam spore wątpliwości. Pozdrowienia
    • Gość: Allegra Re: Mentalność pacjenta IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.02.02, 15:40
      Gratulacje Andrzeju za uwazne przesledzenie toku mojego dyskutowania przez
      kilka tematow ;) Szkoda tylko, ze umknal Ci jeden z kluczowych argumentow
      dotyczacych "darmowej" sluzby zdrowia... mianowicie ten, ze gdybym mogla
      zrezygnowac z placenia przymusowej skladki na cos, z czego i tak nie korzystam,
      to bym zrezygnowala.. czy tak czy inaczej idac do lakarza place mu za leczenie
      i bynajmniej mnie to nie oburza, bo doskonale rozumiem, ze jest to jego zawod,
      z ktorego musi on utrzymac siebie i rodzine. Takze badz laskaw nie imputowac
      mi, ze uwazam, iz lekarze powinni pracowac za darmo i w imie powolania! Oburza
      mnie natomiast, ze musze placic skladke, z czego nie jestem zadowolona ani ja,
      ani tej skladki "beneficjent", czyli lekarz - on, bo dostaje za malo pieniedzy,
      a ja, ze poziom tych "darmowych" uslug jest niezadowalajacy. Jednym slowem
      chodzi o system, w ktorym pieniadze pochlaniane sa przez zachlannych
      posrednikow.

      Jeszcze slowo o mentalnosci pacjentow... przyznaje, ze male mam doswiadczenie
      jako pacjent. Ale z obserwacji faktu, ze ludzie daja "panstwowym" lekarzom
      lapowki (ktore skadinand pozwalaja im dorobic do tych glodowych racji, zwanych
      pensjami) moim zdaniem plynie wniosek, ze system, w ktorym nie ma przymusowych
      skladek i "darmowej" pracy lekarzy moglby sie sprawdzic. Ludzie wola zaplacic
      lekarzowi za operacje i miec pewnosc, ze zajmie sie nimi w odpowiednio
      troskliwy sposob. Dlaczego w takim razie im tego nie umozliwic? Ci, ktorzy
      chca sie ubezpieczac, niech placa skladki, a ci, ktorzy wola placic gotowka,
      niech to robia. Ale pieniadze z ubezpieczenia powinny pokrywac koszty leczenia
      konkretnego pacjenta, a nie rozplywac sie we mgle, tak jak w tej chwili.
      • Gość: GTelega Re: Mentalność pacjenta IP: 141.106.192.* 23.02.02, 21:57
        Gość portalu: Allegra napisał(a):

        > Gratulacje Andrzeju za uwazne przesledzenie toku mojego dyskutowania przez
        > kilka tematow ;) Szkoda tylko, ze umknal Ci jeden z kluczowych argumentow
        > dotyczacych "darmowej" sluzby zdrowia... mianowicie ten, ze gdybym mogla
        > zrezygnowac z placenia przymusowej skladki na cos, z czego i tak nie korzystam,
        > to bym zrezygnowala.. czy tak czy inaczej idac do lakarza place mu za leczenie
        > i bynajmniej mnie to nie oburza, bo doskonale rozumiem, ze jest to jego zawod,
        > z ktorego musi on utrzymac siebie i rodzine. Takze badz laskaw nie imputowac
        > mi, ze uwazam, iz lekarze powinni pracowac za darmo i w imie powolania! Oburza
        > mnie natomiast, ze musze placic skladke, z czego nie jestem zadowolona ani ja,
        > ani tej skladki "beneficjent", czyli lekarz - on, bo dostaje za malo pieniedzy,
        > a ja, ze poziom tych "darmowych" uslug jest niezadowalajacy. Jednym slowem
        > chodzi o system, w ktorym pieniadze pochlaniane sa przez zachlannych
        > posrednikow.

        Zaczynasz rozumiec, ze winny jest system ciagle jednak nie wiesz dlaczego.

        Zywnosc jest wazniejsza do zycia niz medycyna. Brak zywnosci przez kilka miesiecy
        spowodowalby wiecej zgonow niz zamkniecie wszystkich gabinetow lekarskich przez
        10 lat.

        Wyobrazmy wiec sobie system w ktorym panstwo decyduje, ze wszyscy powinni
        miec "rowny" dostep do zywnosci. W zwiazku z tym wprowadza sie podatek 25% od
        dochodu. Po tym kazdy ma "darmowy" dostep do zywnosci. Pieniadze z podatku
        rozprowadza sie do "Kas zywnosciowych", ktorych zadaniem jest
        pokrywanie "zywnosciowych potrzeb narodu", producenci zywnosci i sklepy
        zywnosciowe maja obowiazek w wydawania kazdemu tyle zywnosci ile ten
        ktos "potrzebuje".

        Nie trzeba byc ekonomista by przewidziec, ze system taki wprowadzi, marnotrawstwo
        zywnosci, spadek produkcji i niebotyczna korupcje na kazdym etapie dystrybucji
        zywnosci.

        Uczciwosc lekarzy, posrednikow ma znaczenie, ale nawet najlepsze checi
        poszczegolnych ludzi nie zmienia wiele jezeli nie zmieni sie systemu. Pamietaj o
        tym przy najblizszych wyborach.

        > Jeszcze slowo o mentalnosci pacjentow... przyznaje, ze male mam doswiadczenie
        > jako pacjent. Ale z obserwacji faktu, ze ludzie daja "panstwowym" lekarzom
        > lapowki (ktore skadinand pozwalaja im dorobic do tych glodowych racji, zwanych
        > pensjami) moim zdaniem plynie wniosek, ze system, w ktorym nie ma przymusowych
        > skladek i "darmowej" pracy lekarzy moglby sie sprawdzic. Ludzie wola zaplacic
        > lekarzowi za operacje i miec pewnosc, ze zajmie sie nimi w odpowiednio
        > troskliwy sposob. Dlaczego w takim razie im tego nie umozliwic? Ci, ktorzy
        > chca sie ubezpieczac, niech placa skladki, a ci, ktorzy wola placic gotowka,
        > niech to robia. Ale pieniadze z ubezpieczenia powinny pokrywac koszty leczenia
        > konkretnego pacjenta, a nie rozplywac sie we mgle, tak jak w tej chwili.

        Pewnie taka umowa poprawila by nieco system, ale to pacjenci a nie lekarze sa
        wiekszoscia w tym kraju. Trzeba glosowac na tych ktorzy chca to zmienic.


        • Gość: Allegra Re: Mentalność pacjenta IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.02, 01:24
          GTelega... moze wlasnie dlatego, ze ludzie sa zmeczeni balaganem wprowadzonym
          reforma sluzby zdrowia i pamietali o tym przy wyborach, dzis mamy u wladzy
          opcje lewicowa, ktora ma pomysl na reforme reformy: scentralizowac to, co jest,
          a reszta sie ulozy. Epoke centralizacji mamy juz za soba... Smutno tylko, ze
          tak naprawde nikt nie ma pomyslu co z tym fantem zrobic.

          I nie nazywaj prosze demagogia moich argumentow. Czytajac posty niemal
          WYLACZNIE lekarzy, ktorzy nazywaja "darmowym" system, za ktory miedzy innymi JA
          place mam prawo im o tym przypomniec..
          • Gość: GTelega Re: Mentalność pacjenta IP: 141.106.192.* 24.02.02, 16:14
            Gość portalu: Allegra napisał(a):

            > GTelega... moze wlasnie dlatego, ze ludzie sa zmeczeni balaganem wprowadzonym
            > reforma sluzby zdrowia i pamietali o tym przy wyborach, dzis mamy u wladzy
            > opcje lewicowa, ktora ma pomysl na reforme reformy: scentralizowac to, co jest,

            W polityce dostajesz to na co ludzie glosuja. Po tym za niedostaki systemu mozna
            oskarzac politykow i tych ktorzy na nich glosowali. Oskarzanie lekarzy, za to co
            jest niedostatkiem systemu jest nie na miejscu.

            > I nie nazywaj prosze demagogia moich argumentow. Czytajac posty niemal
            > WYLACZNIE lekarzy, ktorzy nazywaja "darmowym" system, za ktory miedzy innymi JA
            > place mam prawo im o tym przypomniec..

            Ja nie nazywam systemu "darmowym", jest on idiotyczny i nie ma nic wspolnego z
            ekonomia. To prawda, ze ty za ten system placisz, ale tak zbudowany system nie
            moze zapewnic Ci opieki jakiej oczekujesz - wynika to z zasad ekonomi i prostej
            logiki.

            Ty zachowujesz sie jak ktos kto posial ziarno na pustyni i domaga sie plonow
            dlatego, ze wydal pieniadze na nasiona - to sie nie zdarzy niezaleznie od tego
            jak bardzo Cie to frustruje.
            • Gość: Allegra Re: Mentalność pacjenta IP: 212.244.106.* 24.02.02, 18:21
              Gość portalu: GTelega napisał(a):

              >
              > Ty zachowujesz sie jak ktos kto posial ziarno na pustyni i domaga sie plonow
              > dlatego, ze wydal pieniadze na nasiona - to sie nie zdarzy niezaleznie od tego
              > jak bardzo Cie to frustruje.


              Nie tylko ja sie tak zachowuje. Mysle, ze jeszcze bardziej dotyka to lekarzy, bo
              ja - mimo wszystko - mam wybor. A oni? tez maja... moga brac nogi za pas i masowo
              wyjezdzac do USA...
    • Gość: LEK Re: Mentalność pacjenta IP: 80.48.53.* 23.02.02, 21:50
      Szanowny Panie
      Wyrazy uznania i szacunku za poruszony temat.
      Podpisuję się pod wszystkim.
      Z wieką ulgą czytam, że ktoś mysli podobnie, bo juz upadała moja nadzieja...
      Pozdrowienia dla żony :)

      lekarz_nie_doktor
    • Gość: GTelega Re: Mentalność pacjenta IP: 141.106.192.* 23.02.02, 22:16
      Gość portalu: andrzej napisał(a):

      > Ostatnie pytanie (ocene zycia i zdrowia) było prowokacją, może nieświadomą,
      > ale prowokacją. Jeden z internautów dał się
      > sprowokować i podał cennik amerykański.

      Nie traktuj tego z powaga warta KGB, w pelni zdawalem sobie sprawe z prowokacjnej
      natury tego pytania. W odpowiedzi zawarlem jednak stwierdzenie, ze ostatecznie to
      pacjent a nie lekarz decyduje o tym ile warte jest jego zycie i zdrowie.

      > Czyli z jednej strony Allegra sama sobie odpowiada, że
      > za ludzkie zycie i zdrowie właściwie nie ma ceny. Ale
      > zaraz w następnym zdaniu z typową dla mentalności
      > polskiego pacjenta demagogią przedstawia lekarza jako
      > hienę czyhającą tylko na okazję, żeby obłupić pacjenta
      > ze skóry. A hieną można się tylko brzydzić. I
      > bezkarnie mówić, że nie tyle zapłaciło się za bezcenną
      > usługę, ile zostało się obłupionym ze skóry.

      Masz zupelna racje w ocenie demagogii Allegry. Zeby to zmienic trzeba troche tez
      przestawic sposob w jaki lekarze udzielaja porad. Tu (w USA) po zakonczeniu
      evaluacji dyskutuje sie z pacjentem potencjane opcje, rozwaza kozysci zdrowotne,
      ryzyko i koszt leczenia (z uwzglednieniem tego co jest pokrywane przez
      ubespieczenie a co nie). Ostateczna decyzja na temat tego co sie oplaca a co nie
      spoczywa na PACJENCIE.

      > Co więcej: należy nam się tylko od lekarzy W POLSCE.
      > Ile razy się czyta, że ktoś zbiera na ciężką operację
      > za granicą, która kosztuje majątek. Niebagatelną część
      > tych kosztów stanowią honoraria lekarzy. Nikt tego
      > jednak nie kwestionuje, nie oburza się, nie mówi o
      > hienach. Jeśli nie uda się zebrać pieniędzy i nastąpi
      > śmierć, nikt nie obrzuca tamtych lekarzy wdzięcznym
      > epitetem MORDERCY, którym tak lekko i nad wyraz hojnie
      > obdarowywani są nasi lekarze.

      Na zachodzie lekarze dbaja o zachowanie sensownego systemu finansowania opieki,
      potrafili jednak zachowac o wiele wyzszy standard etyczny niz lekarze w Polsce.
      Dlatego chociaz w zupelnosci zgadzam sie z toba co do konkluzji na temat
      mentalnosci Polakow, jestem bardzo sceptyczny co do tego, zeby lekarzom udalo sie
      odwrucic pozadek rzeczy - wymagaloby to ogromnego zaufania ze strony
      spoleczenstwa, zaufanie to zostalo juz jednak dawno roztrwonione.

      Bardzo dobry list - gratulacje
    • Gość: Conka Re: Mentalność pacjenta IP: *.chello.pl 24.02.02, 22:28
      Dopóki służba zdrowia to bedzie " służba ", " powołanie " itd , a nie normalnym
      zawodem! ( z obowiązkami , ale też prawami( jakie prawa w Polsce ma lekarz ?)
      sytuacja nie " znormalnieje"
      Pozdrowienia od teskniącej do tego stanu
      • Gość: GTelega Re: Mentalność pacjenta IP: 141.106.192.* 24.02.02, 23:36
        Opowiedzia na Twoje marzenia jest zmiana systemu ekonomicznego sluzby zdrowia,
        a nie zmiana frazesow.
        • Gość: Gosia Re: Mentalność pacjenta IP: *.goclaw.sdi.tpnet.pl 25.02.02, 13:12
          Gość portalu: GTelega napisał(a):

          > Opowiedzia na Twoje marzenia jest zmiana systemu ekonomicznego sluzby zdrowia,
          > a nie zmiana frazesow.

          Czytam wszystkie Twoje wypowiedzi i z jednymi zgadzam się mniej, z innymi
          bardziej. My nie mamy wpływu na zmiany w służbie zdrowia. Tak się jakoś dziwnie
          składa, że ministrami zdrowia zostają lekarze i nic z tego nie wynika. Wygląda
          na to, że "wielka reforma" nie przyniosła niczego dobrego ani lekarzom, ani
          pielęgniarkom ani pacjentom. Zyskują urzędnicy, których powołał do życia m.in.
          minister zdrowia. Wydawać by się mogło, że osoba, która zna od podszewki (lub
          przynajmniej powinna) problemy z jakimi borykają się szpitale, pogotowia,
          przychodnie jest władna poprawić sytuację. Każdy z "rządzących lekarzy"
          wprowadza nowe przepisy, nowe zasady, mnoży koszty administracyjne. Np.
          jestem "szczęśliwą" posiadaczką karty magnetycznej, w którą wyposażono
          mieszkańców mojej dzielnicy, mam też osławioną książeczkę usług medycznych, no i
          oczywiście legitymację ubezpieczeniową. Nosić trzeba wszystko, bo nie wiadomo co
          trzeba będzie okazać. Policz, jakie horrendalne pieniądze zostały wyrzucone w
          błoto. A przecież tego nie wymyślił zwykły "szary" pacjent.
          Tylko nie pisz, że sami wybieramy rządzących. Nie mam wpływu na innych ludzi,
          nie potrafię nikogo zmusić do myślenia i przewidywania. A ogrom głupoty nie daje
          się ogarnąć.
          Wciąż mam nadzieję, że kolejny minister zdrowia weźmie na biurko systemy, które
          sprawdziły się w innych krajach, porówna je ze sobą, wybierze jeden, podda go
          pod dyskusję nie tylko swoim podwładnym ale szerokiemu ogółowi, i może wtedy coś
          z tego wyniknie. Pozdrowienia
          • Gość: GTelega Re: Mentalność pacjenta IP: 141.106.192.* 27.02.02, 21:04
            Gość portalu: Gosia napisał(a):

            >My nie mamy wpływu na zmiany w służbie zdrowia.

            Oczywiscie, ze masz - organizacje pacjentow i organizacje lekarzy sa bardzo
            aktyne w formowaniu opini publicznej w USA. Dlaczego nie moze tak byc w Polsce?

            > Wygląda
            > na to, że "wielka reforma" nie przyniosła niczego dobrego ani lekarzom, ani
            > pielęgniarkom ani pacjentom.

            Oczywiscie, ze nie przyniosla, bo nie mogla przyniesc. Reforma nie stwozyla rynku
            na uslugi zdrowotne. Przegupowala tylko system rozdawnictwa pieniedzy na uslugi
            zdrowotne.

            Ale swoja droga, nie jestem pewien jaka odpowiedz daliby Polacy w refendum z
            pytaniem "Czy jestes za utworzeniem systemu prywatnych ubespieczen zdrowotnych"?

            > Każdy z "rządzących lekarzy"
            > wprowadza nowe przepisy, nowe zasady, mnoży koszty administracyjne.

            Minister zdrowia jest wybierany przez premiera na zasadzie zbizonych pogladow
            politycznych. To ze jezt zwyle lekarzem jest wtorne. Jezeli dominujaca ideologia
            jest take, ze trzeba zostawic centralne finansowanie sluzby zdrowia. Minister
            bedzie odpowiedzialny za produkowanie zaslony dymnej zeby ukryc, ze nic sie nie
            zmienia.

            > Tylko nie pisz, że sami wybieramy rządzących. Nie mam wpływu na innych ludzi,
            > nie potrafię nikogo zmusić do myślenia i przewidywania. A ogrom głupoty nie daj
            > e się ogarnąć.

            Oczywiscie jako pojedyncza osoba Twoj wplyw jest niewielki, ale nie zerowy.
            Mozesz chociazby pisac na Internecie, wysylac artykuly do gazet, organizowac
            grupy nacisku lokalnie - w demokracji dobrze zorganizowana grupa 50 osob moze
            spokojnie zmienic zarzad miasteczka. Smutna prawda jest taka, ze dopuki ludzie
            nie zaczna glosowac przeciwko tym, ktorzy chca zostawic status quo w sluzbie
            zdrowia nic sie nie zmieni. Jeszcze bardziej smutne jest to, ze jakkolwiek duze
            sa problemy sluzby zdrowia, to nie sa one porownywalne z bezrobociem i
            przestepczoscia. Te zjawiska sa o wiele bardziej zagrozeniem dla funkcjonowania
            panstwa niz upadek sluzby zdrowia.

            Dlatego bedac realista jest tu gdzie jestem i moge tylko wspolczuc tym ktorzy
            zostali.
    • Gość: ........ Re: Mentalność pacjenta IP: 212.160.89.* 26.02.02, 10:55
      A czy ta mentalnosc pacjenta nie zostala wypracowana dzieki lekarzom?
      Niestety jezeli pacjent lub rodzina nie da w "lape" to moze on liczyc tylko na
      zmilowanie Boskie. (przynajmniej tak jest w wiekszosci relacji pacjent lekarz)
      I co dziwsz sie ze pacjent daje? Ty zapewne tego nigdy tego nie doswiadczysz
      gdyz choc nie jestes sam lekarzem poprzez zone jestes scisle zwiazany z tym
      srodowiskiem a oni dbaja o swoich ludzi. A wiec nigdy nie zrozumiesz
      przecietnego pacjenta i jego mentalnosci.
      • maretina Re: Mentalność pacjenta 26.02.02, 12:22
        podpisuje sie pod tym, co powiedzial/a .....czysta prawda.ministrami zdrowia
        zostaja lekarze. to raczej wydaje sie normalne, bo kto inny moze znac lepiej
        bolaczki sluzby zdrowia? z drugiej strony urzednicy z min zdrowia w tym rowniez
        lekarze, wymyslaja steki niepotrzebnych uciazliwosci jak wspomniane przez ....
        ksiazeczki rumowskie... mam taka od kilku lat a ani razu w mojej przychodni
        nikt jej nie wymagal, nikt nie wypisal mi w niej ani jednej recepty. musialam
        robic do niej zdjecie... ktos musial zaplacic za jej druk, opracowanie...a moje
        duze miasto jej nie uzywa.... kilkadziesiat tysiecy egzemplazy makulatury.
        mentalnosc pacjenta?
        to przykre ale w mojej mentalnosci do niedawna bylo stanie w kolejkach po
        "numerek" a potem w nastepnej juz do lekarza. w mojej mentalnosci jest ze na
        badanie usg czeka sie w panstwowej przychodni tygodniami lub miesiacami.
        mentalnosc wyrobil nam pacjentom system opieki zdrowotnej. teraz mam prywatna
        opieke medyczna w pakiecie z pracy... nie wiem co sie dzieje obecnie w mojej
        rejonowej przychodni i nie teskne za nia.chociaz moj lekarz rodzinny to
        wspanialy facet.
        • Gość: LEK Witam Pani Maretino IP: 80.48.53.* 26.02.02, 21:58
          maretina napisał(a):

          >....chociaz moj lekarz rodzinny to
          > wspanialy facet.

          wiele na to wskazuje,że to mogę być ja!!!
          łubu dubu , łubu dubu też mam poczucie humoru :)))))))))))

          Pani najulubieńszy lekarz

          • maretina Re: Witam Pani Maretino 27.02.02, 18:29
            heheh:) i kto tu ma obsesje? ;))) chyba Pan!:) bo Pan nie moze wytrzymac, zeby
            mi nie dokuczyc:)
            nie watpie, ze jest Pan fachowcem w swojej dziedzinie, ale nie sadze aby byl
            Pan tym wspanialam facetem, o ktorym pisalam wyzej.... chociazby z tego
            wzgledu, ze on nie lubi internetu, uwaza go za zlodzieja czasu i nie korzysta z
            jego dobrodziejstw. pozostale powody, dla ktorych Pan Nim nie jest zachowam dla
            siebie, bo nie chce Pana zanudzac:)
            i prosze nie pisac, ze jest Pan moj, bo to moze zostac przez forumowiczow
            roznie odczytane;)
            pozdrawiam
            nie Panska pacjentka:)
            • Gość: LEK Re: Witam Pani Maretino IP: 80.48.53.* 27.02.02, 20:20
              maretina napisał(a):

              > heheh:) i kto tu ma obsesje? ;))) chyba Pan!:) bo Pan nie moze wytrzymac, zeby
              > mi nie dokuczyc:)
              > nie watpie, ze jest Pan fachowcem w swojej dziedzinie, ale nie sadze aby byl
              > Pan tym wspanialam facetem, o ktorym pisalam wyzej.... chociazby z tego
              > wzgledu, ze on nie lubi internetu, uwaza go za zlodzieja czasu i nie korzysta z
              >
              > jego dobrodziejstw. pozostale powody, dla ktorych Pan Nim nie jest zachowam dla
              >
              > siebie, bo nie chce Pana zanudzac:)
              > i prosze nie pisac, ze jest Pan moj, bo to moze zostac przez forumowiczow
              > roznie odczytane;)
              > pozdrawiam
              > nie Panska pacjentka:)
              NIE ?
              l_n_d

    • Gość: brn Re: Mentalność pacjenta IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.02, 10:30
      Gość portalu: andrzej napisał(a):


      Drogi Andrzeju

      Przekopałam się przez te Pana "wodolejne" wynurzenia i brakuje mi w nich logiki.
      Nie zgodzę się z Pańskimi pseudoekonomicznymi tezami o godziwym - czytaj hojnym -
      wynagradzaniu za utrzymywanie czy odzyskiwanie tak przecież bezcennej wartości
      jakim jest zdrowie. Lekarze w większości są takimi samymi "rzemieślnikami" jak
      prawnicy, ekonomiści, nauczyciele itd.

      Opisywane przez Pana wydarzenie - odmowa wydania karty zgonu rodzinie pacjenta
      jest oczywistym naruszeniem prawa i jest oburzające. Tłumaczenie, że nie został
      opłacony pobyt w szpitalu jest bezczelnością.
      Tak się akurat składa, że w Polsce wierzyciel dochodzi swoich roszczeń przez
      sądem i tylko tam - i stąd szpital nie ma prawa odmówić wydania karty zgonu !!!

      Również porównanie, że przecież często Polacy płacą cieżkie pieniądze za operację
      za granicą, której nie można wykonać w Polsce - znów sięgnął Pan po skrajny
      przypadek. Trudno o komentarz - a jednak ... nie wiem czy Pan zauważył, że jakość
      usług medycznych za granicą znacznie przewyższa polskie "standardy" - pod wieloma
      względami. Tak więc nie porównywałabym tak łatwo Polski do Europy Zachodniej czy
      USA. Oczywiście mam tutaj na myśli również mentalność lekarza - o której pozwoli
      Pan, że nie będę się rozpisywać, ponieważ sądzę, że większość forumowiczów już
      się wypowiedziała.
      Kolejna kwestia - pozwoli Pan, że posłużę się cytatem :
      > Żelaznym argumentem pacjenta jest bieda i brak
      > pieniędzy. Co mogę zrobić, jeśli mi na czymś bardzo
      > zależy, a cena, jakiej żąda sprzedawca, jest za
      > wysoka? 1) Z żalem rezygnuję. 2) Układam się ze
      > sprzedawcą - zakłada to jednak istnienie partnerskich
      > stosunków. 3) Znajduję na sprzedawcę haka, szantażuję
      > go, wyłudzam towar za darmo, czyli jestem cynicznym
      > szantażystą i złodziejem. 4) Znajduję na sprzedawcę
      > haka, szantażuję go, wyłudzam towar za darmo, nazywam
      > go cynicznym szantażystą i złodziejem, a sobie nie mam
      > nic do zarzucenia.
      Zapomina Pan jednak, że na każdym innym rynku istnieje konkurencja, istnieją
      federacje konsumenckie i każdy niezadowolony klient może złożyć reklamację i
      otrzymać odszkodowanie za wadliwie wykonaną usługę - czy zgodzi się Pan ze mną,
      że na rynku usług medycznych (skoro już doszedł Pan do takich porównań) takiej
      konkurecji i możliwości dochodzenia praw pacjenta nie ma (środowisko lekarskie
      obroni każdego konowała w imię fałszywej solidarności).

      Tak więc żyje pan w świecie stereotypów - wyjaśnia Pan świat i otaczającą Pana
      rzeczywistość w wygodny dla Pana sposób.
      A propos Pana żony - z całym szacunkiem, ale kobiety w tej profesji (jak też w
      wielu innych) od lat były dyskryminowane - pod wieloma względami.


      Pozdrawiam Pana i Pana Żonę,
      życzę pogody ducha i życzliwego spojrzenia na świat.
      Proszę przemyśleć parę spraw.
      • Gość: andrzej Re: Mentalność pacjenta IP: *.chello.pl 11.03.02, 19:22
        Gość portalu: brn napisał(a):


        > Przekopałam się przez te Pana "wodolejne" wynurzenia i
        brakuje mi w nich logiki
        > .
        > Nie zgodzę się z Pańskimi pseudoekonomicznymi tezami o
        godziwym - czytaj hojnym
        > -
        > wynagradzaniu za utrzymywanie czy odzyskiwanie tak
        przecież bezcennej wartości
        > jakim jest zdrowie. Lekarze w większości są takimi
        samymi "rzemieślnikami" jak
        > prawnicy, ekonomiści, nauczyciele itd.

        Czy uważa Pani również, że odpowiedzialność lekarza jest
        tak samo niewielka jak prawnika, ekonomisty, nauczyciela
        itd.? Czy uważa Pani, że lekarza - tak samo jak
        prawnika, ekonomistę, nauczyciela itd. - nie powinno się
        szantażować jakimiś przysięgami? Jeśli tak, to jest Pani
        wyjątkiem. Pogląd typowego pacjenta mogę streścić
        krótko: DUŻO WYMAGAĆ, NISKO CENIĆ. Być może to jest
        podejście par excellence ekonomiczne. Ale ja w takim
        razie wolę pozostać pseudoekonomistą.

        >
        > Opisywane przez Pana wydarzenie - odmowa wydania karty
        zgonu rodzinie pacjenta
        > jest oczywistym naruszeniem prawa i jest oburzające.
        Tłumaczenie, że nie został
        >
        > opłacony pobyt w szpitalu jest bezczelnością.
        > Tak się akurat składa, że w Polsce wierzyciel dochodzi
        swoich roszczeń przez
        > sądem i tylko tam - i stąd szpital nie ma prawa
        odmówić wydania karty zgonu !!!
        >

        Zgadzam się, że jest naruszeniem prawa, natomiast Pani
        oburzenia ośmielę się nie podzielić. Mnie zresztą
        chodziło o coś zupełnie innego: o mentalność pacjenta na
        przykładzie owej kobiety, która domagała się karty
        zgonu. Ale skoro już Pani poruszyła ten temat ... Nie
        wiem, co zrobił dyrektor szpitala. Na pewno było to
        niemedialne, w każdym razie TVN straciła tematem
        zainteresowanie. Ja na miejscu dyrektora machnąłbym
        ręką, koszty leczenia spisał na straty i pokombinował,
        jak się zabezpieczyć przed podobnymi sytuacjami w
        przyszłości. Byłbym natomiast skończonym durniem, gdybym
        sprawę oddał do sądu. Dlaczego? To temat na osobny
        wątek. Mogę tylko powiedzieć, że też mam swoją spaczoną
        mentalność, nic na to nie poradzę i w przeciwieństwie do
        Pani mój szacunek dla naszego prawa i naszego wymiaru
        sprawiedliwości nie jest taki, jaki być może być
        powinien.

        >
        > Zapomina Pan jednak, że na każdym innym rynku istnieje
        konkurencja, istnieją
        > federacje konsumenckie i każdy niezadowolony klient
        może złożyć reklamację i
        > otrzymać odszkodowanie za wadliwie wykonaną usługę -
        czy zgodzi się Pan ze mną,
        >
        > że na rynku usług medycznych (skoro już doszedł Pan do
        takich porównań) takiej
        > konkurecji i możliwości dochodzenia praw pacjenta nie
        ma (środowisko lekarskie
        > obroni każdego konowała w imię fałszywej
        solidarności).
        >

        No, jak to nie ma? Pacjent może dochodzić swoich praw
        przed sądem i tylko tam! Ale na poważnie. To, co Pani
        pisze, że gdyby była konkurencja (trudno ją sobie
        wyobrazić bez prywatyzacji), to lekarzom najzwyczajniej
        w świecie nie opłacałoby się - dosłownie - bronić
        konowała, jest oczywiście świętą prawdą, tylko nie pisze
        Pani, kto ma to zrobić i jak. Sami lekarze? Na to
        potrzeba pieniędzy, więc tacy jak moja żona nie mają
        szans. Pieniądze mogą mieć łapówkarze, ale im chyba
        raczej odpowiada status quo.

        Mogłyby to zrobić władze, ale wymagałoby to kompletnego
        przeorientowania mentalności pacjentów, a konkretnie
        uzmysłowienia im, że leczenie kosztuje, i to dużo, i
        trzeba za nie płacić samemu. Bo reforma z 1999 r.
        polegała z grubsza na tym, że władze przestały się
        troszczyć o służbę zdrowia (to już nie jest sfera
        budżetowa), ale teoretycznie przynajmniej troszczą się o
        pacjenta. Po prawdziwej reformie, wprowadzeniu
        prywatyzacji, konkurencji, liczenia kosztów itp., może
        się okazać, że władze są w stanie zapewnić pacjentom
        leczenie najwyżej u konowała (zakładam, że będzie to w
        warunkach konkurencji najtańszy lekarz, żeby ktoś w
        ogóle do niego przyszedł), jeśli będą się bały
        powiedzieć ludziom, ile leczenie naprawdę kosztuje. Jak
        Pani myśli? Czy władze mogą zaryzykować kolejny raz, że
        gniew rozsierdzionych pacjentów znowu da się skierować
        przeciw lekarzom?

        Dziękuję, że przebrnęła Pani przez mój tekst i że z
        wodolejstwa, jak Pani była uprzejma go nazwać, udało się
        jednak Pani wyłowić kilka spraw godnych polemiki.
        Dziękuję również za życzenia pogody ducha. O tę chyba
        najtrudniej.

        Pozdrawiam
        Andrzej

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka