Dodaj do ulubionych

Polski problem - zaświadczenia

IP: *.metronet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 26.05.04, 18:19
Połowy pacjentów nie byłoby w przychodniach wszelkiego typu, gdyby nie
zmuszanie ich przez zus, krus, wszelkie inne komisje, do przynoszenia
zaświadczeń. Z moich obserwacji wynika, że prawie każdy rolnik po 40-tce jest
rencistą. Epidemia chorób rozwija się gdy jest likwidowany jakiś zakład pracy.
Takich pacjentów przychodzących po zaświadczenia jest w moim miejscu pracy
połowa. Oni w największym stopniu wymuszają niepotrzebne badania, często też
odwiedzają wszelkie możliwe gabinety.
Obserwuj wątek
    • Gość: dradam Re: Polski problem - zaświadczenia IP: *.direcpc.com 27.05.04, 05:39
      a kto za to wszystko laci ?

      W Kanadzie, jak pacjent albo jakas instytucja sobie zyczy zaswiadczenie, to
      placi lekarzowi gotowke. Nie jest tego wiele, bo od $10 w gore, ale niekiedy
      zaswiadczenie o wypadku ( opis obrazen, prognoza itp.) dla towarzystwa
      ubezpieczeniowego kosztuje i do 1000 dolarow.

      Oczywiscie oplaty za testy i badania sa dodatkowo.

      Bo wszystkie te powyzsze czynnosci nie sa przeciez oplacane jako swiadczenia z
      zakresu "ochrony zdrowia".

      Pozdrawiam

      dra.
      • slav_ Re: Polski problem - zaświadczenia 27.05.04, 23:27
        W Polszcze jest dokładnie odwrotnie. Wszystkie instytucje pasjami życzą sobie
        stosy zaświadczeń od lekarza i oczywiście nikt za to nie płaci. Np. pacjent
        potrafi przynieść kilkanaście kartek A4 od 4 towarzystw ubezpieczeniowych + ZUS,
        orzeczenie dla Inspektora BHP, pomocy społecznej i Bóg wie kogo jeszcze. Każdy
        druczek składa się w co najmniej kilkunastu rubryczek wyprodukowanych przez
        oszalałego biurokratę. Wszelkiego rodzaju "komisje" winszują sobie "świeżych"
        badań (zapewne licząć że po roku złamany krąg w kręgosłupie cudownie zniknął i
        wyrósł nowy) a tłumaczenie pacjentowi że to bez sensu powoduje że jestem "be" bo
        nie chcę zrobiś a komisja "potrzebuje" albo chcę łapówkę. Próby wprowadzenia
        jakichkolwiek opłat (próbowano) jest traktowane jak zbrodnia przeciw ludzkości i
        doprawdy nie wiem czy bardziej boli opłata czy to że lekarz dostałby
        jakieś pieniądze. Oczywiście te zaświadczenia "należą się" w ilościach
        nieograniczonych jak psu buda i w ogóle pobieranie za to jakichś opłat to
        skrajna bezczelność bo to tylko "machanie długopisem". Bardzo często pacjenci
        wchodzą do gabinetu bez wezwania nawet nie racząc zarejestrować się "bo tylko po
        pieczątkę". Tym daję adres zakładu pieczątkarskiego na sąsiedniej ulicy ale
        generalnie jestem bezradny.
        • Gość: dradam Re: Polski problem - zaświadczenia IP: *.direcpc.com 28.05.04, 02:53
          za zaswiadczenia, za ktore nikt nie zaplacil, winien placic pacjent. Dotyczy to
          rowniez slynnego L4 (obecnego ich odpowiednika).

          WCB placi mi za kazdy tutejszy L4 od $35 do $25 ( w zaleznosci od
          okolicznosci). Gdyby mi nie placono to bym nie wypisywal ( zajmuje mi 3 minuty
          wypelnienie tego druku) .

          I nie ma sily,ktora by lekarza zmusila do pracy za darmo. Do tego mamy rozmaite
          zwiazki i zrzeszenia i one juz sie staraja tak ustawic wszystko prawnie, aby
          dzialalo.

          Za badania przeprowadzone na zyczenie tutejszego ZUS czy resortu spraw
          socjalnych placa te instytucje. Rowniez za rentgeny czy laboratorium.

          Pacjentom to nie przeszkadza, bo to nie oni placa. Na tym polega gospodarka
          rynkowa, ze wszystko ma swoja cene.


          A ja jestem do tego aby jak najlepiej dbac o pacjentow.

          Pozdrawiam

          dra.
          • slav_ Re: Polski problem - zaświadczenia 28.05.04, 16:03
            Próby wprowadzenia opłat "administracyjnych" (rejestracja, wydanie zaświadczenia
            itp i to nie do kieszeni lekarza tylko do budżetu jednostki w kwotach 2 - 5 zł
            (1/3 - 1 eur. które mogłyby te budżety nieco podreperować) były traktowane jak
            próba eutanazji na Narodzie Polskim i kończyły się ogólnopolską histerią w
            mediach i gęstymi zapewnieniami polityków że "pacjenci na pewno za nic nie będą
            płacić".
            A urzędy nie tylko nie płacą za żadne zaświadczenia (połowa strony A4 to cytaty
            z Dziennika Ustaw nr.. z dnia... z ktorych wynika że masz psi obowiązek dany
            druk wypełnić a zakończenie druku to informacja jakie kary i paragrafy grożą za
            podanie nieprawdziwych danych) ale też winszują sobie badań i konsultacji
            potwierdzających zaświadczenie (Dz. Ustaw z dn itp itd) dyskretnie nie
            poruszając tematu kto ma za to zapłacić.
            Samorząd Lekarski może "apelować i uświadamiać" czyli (piiiii) może bo nie ma
            żądnego wpływu na treść tworzonego prawa a jeśli tylko rozmowa schodzi na temat
            pieniędzy to zaraz podnoszą się głosy oburzenia że ci mordercy i łapówkarze
            domagają się "powyżek" i jak im nie wstyd.
            A niewypisanie druku ? Bez niego leczony przeze mnie pacjent nie dostanie
            zasiłku chorobowego, odszkodowania i Bóg wie czego jeszcze do czego te świstki
            są potrzebne (teoretycznie, duża część z nich to czyste wymysły urzędników i
            zaświadczenia potwierdzające zaświadczenia). Urzędnik ma prostą piłkę - nie ma
            druczku - nie ma świadczenia i z głowy. A mnie jakoś tak niezręcznie "olać"
            człowieka którego leczę. Z kolei próba wzięcia za to pieniędzy od pacjenta
            byłaby potraktowana jako łapówka lub wymuszenie a "do kasy" pacjent pieniędzy
            wpłacić nie może bo takie opłaty nie są pobierane bo nie ma "podstawy prawnej" i
            kółeczko sie zamyka.
            Ochrona Zdrowia w Polsce jest taka piękną krainą gdzie "wszystko" się należy
            (oczywiście teortycznie ale hipokryzji ci u nas dostatek a pacjent zawsze może
            się zwrocić do kolejnego Rzecznika Praw Pacjenta który mu wytłumaczy że powinien
            "się domagać" bo w ustawie zdrowotnej "ma zagwarantowane") a płaci sie "ile się ma".
            pozdrawiam
            • Gość: dradam Re: Polski problem - zaświadczenia IP: *.direcpc.com 28.05.04, 17:33
              no to trzeba bedzie uruchomic "kolejne porozumienie zielonogorskie" i
              wytlumaczyc metoda mlotkowa, ze za prace nalezy sie wynagrodzenie.

              Nie ma pieniazkow - nie ma zaswiadczenia !

              W tym i zaswiadczenia o niezdolnosci do pracy ( za ktore winien bez gadania
              placic ZUS ).

              Pozdr.

              dra.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka