andnow2 11.10.11, 22:22 Tytuł przewrotny, w nawiązaniu do wątku forumowego "Tukana"... www.tvn24.pl/-1,1720500,0,1,przez-przypadek-znalezli-cialo-w-prosektorium-po-4-latach,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
slav_ Re: I jak tu nie kochać polskiej służby zdrowia.. 11.10.11, 23:44 Ale o co chodzi i jaki to ma związek ze "służbą zdrowia"? Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Śmierć w szpitalu w przepisach 12.10.11, 11:50 slav_ napisał: > Ale o co chodzi i jaki to ma związek ze "służbą zdrowia"? Art. 20 ust. 2 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej: 2. W razie pogorszenia się stanu zdrowia chorego powodującego zagrożenie życia lub w razie jego śmierci, szpital jest obowiązany niezwłocznie zawiadomić wskazaną przez chorego osobę lub instytucję, przedstawiciela ustawowego albo opiekuna faktycznego. Art. 25a ustawy o zakładach opieki zdrowotnej 1. Szpital ma obowiązek należycie przygotować zwłoki osoby zmarłej w szpitalu, w celu ich wydania osobom uprawnionym do ich pochowania. 2. Minister właściwy do spraw zdrowia określi, w drodze rozporządzenia, sposób postępowania szpitala ze zwłokami osób zmarłych w szpitalu, w szczególności zakres czynności należących do obowiązków szpitala związanych z przygotowaniem zwłok do wydania, uwzględniając konieczność zachowania godności należnej zmarłemu, a także bezpieczeństwa sanitarnego. Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie postępowania ze zwłokami osób zmarłych w szpitalu: § 2. Osoba wskazana w regulaminie porządkowym szpitala niezwłocznie zawiadamia o śmierci pacjenta przebywającego w szpitalu - lekarza leczącego lub lekarza dyżurnego. § 3. 1. Lekarz, o którym mowa w § 2, po przeprowadzeniu oględzin, stwierdza zgon i jego przyczynę oraz wystawia kartę zgonu. 2. W przypadkach, o których mowa w art. 24 ustawy z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej, stwierdzenie przyczyny zgonu następuje po przeprowadzeniu sekcji zwłok. 3. Osoba wskazana w regulaminie porządkowym szpitala, o której mowa w § 2, niezwłocznie po stwierdzeniu zgonu pacjenta zawiadamia osobę lub instytucję, o których mowa w art. 20 ust. 2 ustawy z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej, o śmierci pacjenta. 4. Pielęgniarka, o której mowa w § 4, niezwłocznie przekazuje kartę zgonu wystawioną przez lekarza do kancelarii szpitala. Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: Śmierć w szpitalu w przepisach 12.10.11, 16:32 Administracja szpitala BYĆ MOŻE zaniedbała zawiadomienie rodziny/instytucji. BYĆ MOŻE pacjent nie wskazał adresata takiego zawiadomienia i zawiadomienie (telegram bo tak się robi) BYĆ MOŻE zostało wysłane na adres z dokumentów pod którym nikt go nie odebrał? Jaki to zdarzenie sprzed 4 laty ma wpływ/związek z funkcjonowaniem opieki zdrowotnej w Polsce? Ale na audycję w Polsacie się nadaje. Odpowiedz Link Zgłoś
bab111 Re: Śmierć w szpitalu w przepisach 12.10.11, 17:10 slav_ napisał: > Jaki to zdarzenie sprzed 4 laty ma wpływ/związek z funkcjonowaniem opieki zdrow > otnej w Polsce? Problem w tym, ze nie jest to zdarzenie sprzed 4 lat. Zaczelo sie 4 lata temu i trwalo 4 lata. Zreszta co sie w Polsce przez ten okres zmienilo? Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: Śmierć w szpitalu w przepisach 12.10.11, 23:48 Człowiek z zachodniopomorskiego po kilkumiesięcznej włóczędze po kraju tafia w stanie ciężkim do szpitala w Wrocławiu. Pacjenci tacy trafiają zwykle do szpitala jako NN bez dokumentów i wiarygodnych danych osobowych. Był poszukiwany przez Policję i ta też go nie znalazła a przecież był wojskowym w czynnej służbie więc chyba poszukiwania były intensywne. Wygląda na to że nie legitymował się danymi osobowym. Jeśli takowych nie było szpital nie miał szans "zawiadomić rodziny". Wydaje się mało prawdopodobne by mając zmarłego NN nie zgłoszono tego faktu Policji. Pytanie - jakimi danymi dysponował szpital? Ponad wszystko - to zdarzenie nie jest żadnym powodem do rozdzierania szat nad kondycją polskiej opieki zdrowotnej. Oczywiście jak się chce zrobić sensacyjkę to się nadaje. Odpowiedz Link Zgłoś
0.9_procent Wiarygodność materiałów prasowych. 13.10.11, 15:28 Abstrahując od zasadniczego problemu. Różne rzeczy w życiu widziałem, ale hemofilika w zawodowej służbie wojskowej jeszcze nie. "przyczyną zgonu był krwotok wewnętrzny, wywołany prawdopodobnie przez hemofilię" Ciekawe jakich innych rewelacji się jeszcze dowiem. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 W Polsce niemożliwe staje się możliwym 27.10.11, 11:00 0.9_procent napisał: > Abstrahując od zasadniczego problemu. > Różne rzeczy w życiu widziałem, ale hemofilika w zawodowej służbie wojskowej > jeszcze nie. > "przyczyną zgonu był krwotok wewnętrzny, wywołany prawdopodobnie przez > hemofilię" > Ciekawe jakich innych rewelacji się jeszcze dowiem. W którymś z wątków na tym forum poruszano sprawę lekarki, która wysyłała pracowników szpitala na badania okresowe, a następnie wydawała pracownikom zaświadczenia o zdolności do zatrudnienia, nie uwzględniając wyników badań. Może i taka/taki guru medycyny był w jednostce wojskowej...? Odpowiedz Link Zgłoś
0.9_procent Re: W Polsce niemożliwe staje się możliwym 27.10.11, 12:59 andnow2 napisał: > W którymś z wątków na tym forum poruszano sprawę lekarki, która wysyłała pracow > ników szpitala na badania okresowe, a następnie wydawała pracownikom zaświadcze > nia o zdolności do zatrudnienia, nie uwzględniając wyników badań. Może i taka/t > aki guru medycyny był w jednostce wojskowej...? > Jak się nigdy nie widziało hemofilika, to się później wypisuje takie bzdety. Andnow, czy musisz przy każdej okazji robić z siebie idiotę? Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Nieważne, czy ja widziałem hemofilika, 30.10.11, 08:31 0.9_procent napisał: > andnow2 napisał: > > > W którymś z wątków na tym forum poruszano sprawę lekarki, która wysyłała > pracow > > ników szpitala na badania okresowe, a następnie wydawała pracownikom > > zaświadczenia o zdolności do zatrudnienia, nie uwzględniając wyników badań. > > Może i taka/taki guru medycyny był w jednostce wojskowej...? > > > Jak się nigdy nie widziało hemofilika, to się później wypisuje takie bzdety. > Andnow, czy musisz przy każdej okazji robić z siebie idiotę? Ważne, żeby lekarze widzieli wyniki i pacjenta, dopuszczając go do służby/pracy... by nie orzekali, n.p. zgonów bez dostatecznego zbadania... Odpowiedz Link Zgłoś
0.9_procent Re: Nieważne, czy ja widziałem hemofilika, 30.10.11, 19:42 andnow2 napisał: >Nieważne, czy ja widziałem hemofilika, Ważne. Gdybyś widział nie pisałbyś takich bzdur. Odpowiedz Link Zgłoś
gamdan Re: I jak tu nie kochać polskiej służby zdrowia.. 12.10.11, 09:38 To straszne. Rodzina nie wiedziała, że tatuś ma wyznaczony termin operacji i zgłosił się do szpitala. Co to za rodzina? Jak zwykle wiele niedopowiedzeń, żeby było sensacyjniej. Przez 4 lata medycyna zrobiła takie postępy, że może uda się teraz pana majora uratować. Odpowiedz Link Zgłoś
bardu Re: I jak tu nie kochać polskiej służby zdrowia.. 12.10.11, 16:04 > Rodzina nie wiedziała, że tatuś ma wyznaczony termin operacji i zgłosił się do > szpitala. Jaki termin operacji? Wiesz, co to jest oddział ratunkowy? Czekał na operację mającą pewnie uratować życie i się nie doczekał. Skąd rodzina miała wiedzieć, jeśli nikt jej nie zawiadomił? Wstrząsające! Odpowiedz Link Zgłoś
1951b straszne............ 12.10.11, 20:12 gamdan napisał: „To straszne.” Tak masz rację to jest bardzo straszne, zwłaszcza dla rodziny , która Go szukała od chwili zaginięcia tj od maja 2006 roku. Fragment artykułu: „W maju 2006 r. wyszedł do pracy i już nie wrócił. Mimo poszukiwań, pomocy jasnowidzów, ślad po nim zaginął.” gamdan napisał: „Rodzina nie wiedziała, że tatuś ma wyznaczony termin operacji i zgłosił się do szpitala.” No wyobraź sobie, że rodzina nie wiedziała, iż „tatuś” ma być operowany, bo w grudniu 2006 roku zgłosił się na SOR i w szpitalu zmarł nie doczekawszy operacji . Nikt ze szpitala nie powiadomił rodziny, że „tatuś” nie żyje. Fragment artykułu:”Jak się okazało, major Rułka pod koniec grudnia 2006 roku zgłosił się na oddział ratunkowy Szpitala Kolejowego we Wrocławiu. Miał być operowany, ale zmarł czekając na zabieg.” gamdan napisał: „Co to za rodzina?” Normalna rodzina i należą się tej rodzinie wyrazy współczucia z powodu tragedii a nie kąśliwe uwagi i głupie pytania. gamdan napisał: „Jak zwykle wiele niedopowiedzeń, żeby było sensacyjniej.” Niedopowiedzenia? Gdzie dopatrzyłeś się sensacji? Nie znasz sprawy ale to ci wcale nie przeszkadza w atakowaniu rodziny zmarłego. Jakbyś czytał uważnie, to byś wiedział więcej i nie pisał bzdur. gamdan napisał: „Przez 4 lata medycyna zrobiła takie postępy, że może uda się teraz pana majora uratować” Dowcipnisiu, jak jesteś taki odważny, to powiedz to zdanie wdowie, patrząc jej prosto w oczy. Odpowiedz Link Zgłoś
cccykoria Re: I jak tu nie kochać polskiej służby zdrowia.. 14.10.11, 19:16 gamdan napisał: > > To straszne. > Rodzina nie wiedziała, że tatuś ma wyznaczony termin operacji i zgłosił się do > szpitala. > Co to za rodzina? > Jak zwykle wiele niedopowiedzeń, żeby było sensacyjniej. > > Przez 4 lata medycyna zrobiła takie postępy, że może uda się teraz pana majora > uratować. a co Ciebie obchodzi jakie relacje były w rodzinie? Zagogluj to zobaczysz na różnych portalach rodzina szukała. jak można pisać takie bzedy, bez komentarza. Odpowiedz Link Zgłoś
gamdan Re: I jak tu nie kochać polskiej służby zdrowia.. 14.10.11, 21:46 bardu, dlaczego pan major sam nie zawiadomił rodziny, gdzie jest i co się z jego zdrowiem dzieje? przecież nie zasłabł na ulicy, lecz sam się zgłosił, dlaczego wylądował w mieście oddalonym o jakieś 400 km? przecież wyszedł do pracy. zaiste wstrząsające. 1951b normalna rodzina? jak tatuś był wojskowym? żarty. niedopowiedzenia to: co robił tatuś po pracy? czy wyjechał do Wrocka służbowo? czy może miał tam kochankę? co się z nim działo pomiędzy pracą a szpitalem? czy w szpitalu miał nazwisko, jakie nazwisko, czy był NN? na co właściwie umarł? czy chorował wcześniej? czy kochał rodzinę i wzajemnie? czy może leczył się z powodu depresji i taki wybrał sposób odejścia? Wystarczy? Jakbyś myślał to byś widział. cyckorio jak bez komentarza - to nie komentuj. A może nie znasz znaczenia tego słowa? Jedno jest pewne: sprawę pokpili pracownicy szpitala kolejowego, ale można ich wytłumaczyć. Mieli większe problemy na głowie niż jakiś nieboszczyk. Właśnie likwidowali im miejsce pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
1951b ja myślę a ty................. 14.10.11, 23:26 przeczytaj i sam sobie odpowiedz na pytania Odpowiedz Link Zgłoś
gamdan Re: myślisz, że myślisz 15.10.11, 20:52 Przeczytałem. Jedyna zmiana w stosunku do tvn24 to: 45-latek przez kilka miesięcy włóczył się po Polsce. Ostatecznie w ciężkim stanie trafił do wrocławskiego szpitala kolejowego, Czyli trafił(cokolwiek to znaczy) a nie zgłosił się do SOR. Resztę niedopowiedzeń zapewne wyjawisz Ty. Palimpsest? Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: myślisz, że myślisz 16.10.11, 01:08 gamdan napisał: „Czyli trafił(cokolwiek to znaczy) a nie zgłosił się do SOR. W artykule, który podał Andnow2 czytamy: „Jak się okazało, major Rułka pod koniec grudnia 2006 roku zgłosił się na oddział ratunkowy Szpitala Kolejowego we Wrocławiu.” gamdan napisał: „Jedno jest pewne: sprawę pokpili pracownicy szpitala kolejowego, ale można ich wytłumaczyć. Mieli większe problemy na głowie niż jakiś nieboszczyk. Właśnie likwidowali im miejsce pracy.” Atakujesz w niewybredny sposób rodzinę zmarłego ale chcesz tłumaczyć pracowników szpitala? Może napiszesz w którym roku likwidowali Szpital Kolejowy we Wrocławiu, bo o ile mnie pamięć nie myli, to likwidację szpitala rozpoczęto dopiero w 2010 roku. Pracownicy zaczęli się już martwić w 2006 roku, że stracą pracę w 2010? No to bardzo ciekawe co piszesz. gamdan napisał: „Resztę niedopowiedzeń zapewne wyjawisz Ty.” Mnie takie pytania jak tobie nawet nie przyszły do głowy. Uważam, że skoro wyszedł z domu a do pracy nie dotarł , to z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że np. stracił pamięć i dlatego przez kilka miesięcy włóczył się po Polsce aż w końcu w ciężkim stanie trafił do wrocławskiego szpitala. Odpowiedz Link Zgłoś
gamdan Re: myślisz, że myślisz 16.10.11, 22:00 1951b napisała: > Uważam, że skoro wyszedł z domu a do pracy nie dotarł , to z dużym prawdopodobi > eństwem można przypuszczać, że np. stracił pamięć i dlatego przez kilka miesięc > y włóczył się po Polsce aż w końcu w ciężkim stanie trafił do wrocławskiego szp > itala. Oczywiści, że możesz mieć rację. Ja nie atakuję rodziny. Podaję, pośród bardzo wielu niedopowiedzeń, podobnie jak Ty, równie prawdopodobny wariant zdarzeń, że pan major miał dość swojej rodziny i: - ruszył "w tango" po kraju, a gdy skończyła się kasa to zapadł na zdrowiu, - balował ostro, aż przygodni kumple od kieliszka, walnęli go butelką w łeb i stąd utrata pamięci, - wyniósł się z chaty "po angielsku" i zamieszkał u innej kobiety, a gdy ta doszła do wniosku, że brak perspektyw dla tego związku, wykopała gościa na ulicę, - zasmakował w wolności jaką daje spanie pod mostem, ale szczęście przerwała choroba, - jako człowiek wojskowy został zwerbowany przez obcy wywiad, wykorzystany i porzucony. Możliwe jest też, że został, jak to zdarzało się niejednokrotnie w przeszłości, porwany przez UFO, poddany eksperymentom medycznym, a potem teleportowany w to samo miejsce na Ziemię, która w tym czasie przemieściła się nieco w czasoprzestrzeni i dlatego wylądował w stolicy Dolnego Śląska. Możliwe? Oczywiście, że tak. > Mnie takie pytania jak tobie nawet nie przyszły do głowy. A mnie przyszły, bo dysponuję zapewne większym doświadczeniem życiowym lub po prostu mam światlejszy umysł. I jak znam niecne sztuczki pismaków to pominęli kilka faktów, aby było sensacyjniej. I tak nic się nie wyda, bo prokuratura garnizonowa utajni wyniki śledztwa. Zapewne słusznie, bo po co dodatkowo komplikować życie żonie i pasierbicy. Ale jeśli śledztwo potwierdzi Twój wariant zdarzeń to sprawa powinna mieć ciąg dalszy: kara dla wszystkich, którzy zawinili, z podaniem tego do publicznej wiadomości. Pożyjemy - zobaczymy. Odpowiedz Link Zgłoś
cccykoria [...] 17.10.11, 12:36 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
cccykoria Re: chyba jednak złamałem/ntxt 27.10.11, 10:39 tiaaa, napewno;))) gadmanie Odpowiedz Link Zgłoś
gamdan Re: cyckorio, na pewno, na pewno, na pewno 29.10.11, 13:26 NA__________________PEWNO. Zapamiętasz? Odpowiedz Link Zgłoś
imponeross trup-kruszynka 15.10.11, 20:28 andnow2 napisał: > Tytuł przewrotny, w nawiązaniu do wątku forumowego "Tukana"... > > www.tvn24.pl/-1,1720500,0,1,przez-przypadek-znalezli-cialo-w-prosektorium-po-4-latach,wiadomosc.html Moze to byl trup-kruszynka, ot zapodzial sie na 4 lata gdzies w kacie... Sluzba zdrowia nie jest zobowiazana do przegladani8a wszystkich swoich kacikow. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Ochrona danych ponad wszystko...polskaParanoja 25.10.11, 10:26 www.polskatimes.pl/stronaglowna/465521,c-lrka-walczy-a-w-szpitalu-o-zycie-rodzic-lw-nie,id,t.html Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: Ochrona danych ponad wszystko...polskaParanoj 25.10.11, 15:12 Podziękował komuś za ratowanie życia córki? Czy tylko ma żal i pretensje że nie zadzwonili? Mam nadzieję że jej bluzki ratownicy nie rozdarli przy ratowaniu bo ich tatuś do sądu poda o odszkodowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Trzymajmy się wątku dyskusji 25.10.11, 16:13 slav_ napisał: > Podziękował komuś za ratowanie życia córki? > Czy tylko ma żal i pretensje że nie zadzwonili? Oczywiste, że ratującym życie należy się wdzięczność i nie sądzę, by takowa nie została wyrażona. Jeśli by tak było, to ja niniejszym dziękuję wszystkim ratownikom za poświęcenie w ratowaniu życia i zdrowia poszkodowanych w wypadkach. Tym się nie zajmujemy jednak w tym wątku. > Mam nadzieję że jej bluzki ratownicy nie rozdarli przy ratowaniu bo ich tatuś > do sądu poda o odszkodowanie. Myślałem, że rozcinanie nie tylko bluzek, kurtek, ale i wraków aut celem ratowania życia uwięzionych w autach poszkodowanych jest standardem w ratownictwie. Z Twojej uwagi wnoszę, że nie jest to oczywiste. Dobrze zrozumiałem Twoją uwagę...? Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: Trzymajmy się wątku dyskusji 25.10.11, 16:41 > Oczywiste, że ratującym życie należy się wdzięczność i nie sądzę, by takowa nie > została wyrażona. Niczego takiego w tym artykule nie wyczytałem. Wyrażona została natomiast rzecz o wiele jak widać ważniejsza niż wdzięczność ratującym życie a mianowicie pretensje. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Nie bądź skrzeczącym narzekaczem 25.10.11, 16:56 slav_ napisał: > > Oczywiste, że ratującym życie należy się wdzięczność i nie sądzę, by > > takowa nie została wyrażona. > > Niczego takiego w tym artykule nie wyczytałem. > Wyrażona została natomiast rzecz o wiele jak widać ważniejsza niż wdzięczność > ratującym życie a mianowicie pretensje. W tym wypadku brak zastrzeżeń do akcji ratowniczej. Problemem było naruszenie wspomnianych przeze mnie w jednym z postów przepisów o powiadomieniu bliskich chorego z zagrożeniem życia. Nie widzę problemu, by dyskutować o tym, choćby po to, by uniknąć takiego zaniedbania w przyszłości. Czy to coś niezwykłego...? Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: Nie bądź skrzeczącym narzekaczem 25.10.11, 20:52 > dbania w przyszłości. Czy to coś niezwykłego...? Niczego niezwykłego w tym artykule nie ma. Jest nadzwyczaj zwyczajny i typowy. (...)Pan Dariusz ma żal, że nikt nie zawiadomił go o wypadku córki. Sam jednak nie wie, do kogo ten żal adresować (...) Może wybawić go z rozterek i zachęcić by adresował ten żal do wszystkich w koło. No może z wyjątkiem sprawcy wypadku. Wiadomo bowiem że za wszystkie nieszczęścia fizyczne i duchowe które spotykają ofiary wypadków i ich rodziny jest winna "służba zdrowia". Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Zacytuję raz jeszcze przepis ustawy 25.10.11, 23:58 slav_ napisał: > (...)Pan Dariusz ma żal, że nikt nie zawiadomił go o wypadku córki. Sam jednak > nie wie, do kogo ten żal adresować (...) > > Może wybawić go z rozterek i zachęcić by adresował ten żal do wszystkich w koło > . > No może z wyjątkiem sprawcy wypadku. > Wiadomo bowiem że za wszystkie nieszczęścia fizyczne i duchowe które spotykają > ofiary wypadków i ich rodziny jest winna "służba zdrowia". Art. 20 ust. 2 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej: 2. W razie pogorszenia się stanu zdrowia chorego powodującego zagrożenie życia lub w razie jego śmierci, szpital jest obowiązany niezwłocznie zawiadomić wskazaną przez chorego osobę lub instytucję, przedstawiciela ustawowego albo opiekuna faktycznego. Odpowiedz Link Zgłoś
loraphenus Re: Zacytuję raz jeszcze przepis ustawy 26.10.11, 00:05 ciekawe kogo wskazuje chory nieprzytomny i co ustawa mówi o przypadku gdy chory nie wskaże tej osoby lub odmawia informacji o informowaniu kogokolwiek... życie sobie a zapisy sobie. można nimi podetrzec defekującego pod siebie bandytę. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Nie idzie w tych Niemczech choć trochę 26.10.11, 00:28 loraphenus napisał: > ... > życie sobie a zapisy sobie. można nimi podetrzec defekującego pod siebie > bandytę. się ucywilizować...? Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: Zacytuję raz jeszcze przepis ustawy 26.10.11, 00:12 > Zacytuję raz jeszcze przepis ustawy > obowiązany niezwłocznie zawiadomić wskazaną przez chorego to oczywiste, do sądu konowałów! tak z nimi trzeba rozmawiać! ale jest wysoce prawdopodobne że poszkodowana z powodu swojego stanu nie wskazała żadnej osoby lub instytucji która należy powiadomić jakieś inne paragrafy na wyrażenie tradycyjnej polskiej wdzięczności za ratowanie życia? Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Przykro mi, że doktor ery postradzieckiej 26.10.11, 00:22 slav_ napisał: > jakieś inne paragrafy na wyrażenie tradycyjnej polskiej wdzięczności za ratowan > ie życia? nie rozumie określenia "opiekun faktyczny"... Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: Przykro mi, że doktor ery postradzieckiej 26.10.11, 00:33 kto był opiekunem faktycznym poszkodowanej? Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Brat,siostra,matka,ojciec,babka,chłopak,koleżanka 26.10.11, 00:41 slav_ napisał: > kto był opiekunem faktycznym poszkodowanej? z akademika lub ze studiów, jeśli można było ustalić ich na podstawie dokumentów lub informacji uzyskanych od lub znalezionych przy poszkodowanej... Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: Brat,siostra,matka,ojciec,babka,chłopak,koleż 26.10.11, 00:46 Co było powodem że poszkodowana miała opiekuna i wymagała opieki? wiek? stan zdrowia? stan psychiczny? skąd ta informacja? z notatki wynika ze przed wypadem była samodzielną dorosłą osobą Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Co było, a nie jest, jest bez znaczenia 26.10.11, 00:58 slav_ napisał: > Co było powodem że poszkodowana miała opiekuna i wymagała opieki? > > wiek? stan zdrowia? stan psychiczny? > > skąd ta informacja? z notatki wynika ze przed wypadem była samodzielną dorosłą > osobą Ty jesteś lekarzem, nie historykiem... Interesuje Ciebie, kto jest skłonny faktycznie opiekować się chorą, mając z nią obiektywnie najbliższe więzi. Przecież nie rozstrzygasz o dziedziczeniu po żyjącej jeszcze poszkodowanej lub innych ważnych sprawach, a jedynie o przekazaniu jej bliskim za pośrednictwem tego "faktycznego opiekuna", działającego jako "prowadzący bez zlecenia" sprawy poszkodowanej, informacji o fakcie przebywania poszkodowanej w szpitalu... Odpowiedz Link Zgłoś
w_przedpokoju No dobrze... 26.10.11, 02:02 ...ale czy nikomu do glowy nie przychodzi, ze rodzna ma czasem wazne informacje dotyczace kondycji zdrowotnej pacjenta. Szybki kontakt z rodzna czesto pozwala uniknac komplikacji. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: No dobrze... 26.10.11, 02:07 w_przedpokoju napisała: > ...ale czy nikomu do glowy nie przychodzi, ze rodzna ma czasem wazne informacje > dotyczace kondycji zdrowotnej pacjenta. Szybki kontakt z rodzna czesto pozwala > uniknac komplikacji. Rodzina, lub chłopak, lub kochanka, lub osoba z którą wynajmowała pokój, lub kolega z pracy. Czy szpital miał te wszystkie osoby informować? Jaki przepis taki obowiązek na szpital nakłada (bo nie ten cytowany przez andnowa)? S. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Wywiad lekarski... służy zbieraniu danych 26.10.11, 02:56 snajper55 napisał: > w_przedpokoju napisała: > > > ...ale czy nikomu do glowy nie przychodzi, ze rodzna ma czasem wazne info > rmacje > > dotyczace kondycji zdrowotnej pacjenta. Szybki kontakt z rodzna czesto p > ozwala > > uniknac komplikacji. > > Rodzina, lub chłopak, lub kochanka, lub osoba z którą wynajmowała pokój, lub ko > lega z pracy. Czy szpital miał te wszystkie osoby informować? Jaki przepis taki > obowiązek na szpital nakłada (bo nie ten cytowany przez andnowa)? > > S. niezbędnych do prawidłowego leczenia... Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Wywiad lekarski... służy zbieraniu danych 26.10.11, 03:26 andnow2 napisał: > niezbędnych do prawidłowego leczenia... Lekarze zamiast leczyć ofiarę wypadku powinni ruszyć w Polskę szukając krewnych i znajomych rannej kobiety? S. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Wystarczy, że poproszą policję...chcieć znaczy móc 26.10.11, 05:07 snajper55 napisał: > Lekarze zamiast leczyć ofiarę wypadku powinni ruszyć w Polskę szukając krewnych > i znajomych rannej kobiety? Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: Wystarczy, że poproszą policję...chcieć znacz 26.10.11, 08:31 >Wystarczy, że poproszą policję...chcieć znacz Jeśli zaczynasz cytować ustawy to nie ma "chcieć" tylko używasz argumentu "musieć". Skoro "ma obowiązek" ("musi" z rygorem odpowiedzialności) to wskaz jego racjonalną podstawę. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Wydaje mnie się, że dla lekarza 26.10.11, 08:57 slav_ napisał: > Jeśli zaczynasz cytować ustawy to nie ma "chcieć" tylko używasz argumentu "musi > eć". > Skoro "ma obowiązek" ("musi" z rygorem odpowiedzialności) to wskaz jego > racjonalną podstawę. trudno o wskazanie bardziej racjonalnej podstawy tego obowiązku, niż uczyniła to w_przedpokoju w jej poście... Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Wydaje mnie się, że dla lekarza 26.10.11, 10:58 andnow2 napisał: > trudno o wskazanie bardziej racjonalnej podstawy tego obowiązku, niż uczyniła t > o w_przedpokoju w jej poście... Nikt nie ma prawa tego robić bez prośby czy zgody rannej. Informować rodziny, przyjaciół koleżanek z pracy, sąsiadów co się z nią dzieje. Czy to naprawdę tak trudno zrozumieć? S. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 w_przedpokoju postulowała nie informowanie 26.10.11, 11:27 snajper55 napisał: > andnow2 napisał: > > > trudno o wskazanie bardziej racjonalnej podstawy tego obowiązku, > > niż uczyniła to w_przedpokoju w jej poście... > > Nikt nie ma prawa tego robić bez prośby czy zgody rannej. Informować rodziny, > przyjaciół koleżanek z pracy, sąsiadów co się z nią dzieje. Czy to naprawdę tak > trudno zrozumieć? rodziny i t.d., a informowanie się u rodziny i t.d. Trudno zrozumieć różnicę...? Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: w_przedpokoju postulowała nie informowanie 26.10.11, 11:35 andnow2 napisał: > snajper55 napisał: > > > andnow2 napisał: > > > > > trudno o wskazanie bardziej racjonalnej podstawy tego obowiązku, > > > niż uczyniła to w_przedpokoju w jej poście... > > > > Nikt nie ma prawa tego robić bez prośby czy zgody rannej. Informować rodz > iny, > > przyjaciół koleżanek z pracy, sąsiadów co się z nią dzieje. Czy to napraw > dę tak > > trudno zrozumieć? > > rodziny i t.d., a informowanie się u rodziny i t.d. > > Trudno zrozumieć różnicę...? Informowanie się u rodziny jest informowaniem rodziny. Powtórzę: Nikt nie ma prawa tego robić bez prośby czy zgody przytomnej rannej. Informować rodziny, przyjaciół koleżanek z pracy, sąsiadów co się z nią dzieje. S. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Włączając wsteczny uruchom sygnał ostrzegawczy... 26.10.11, 12:04 snajper55 napisał: > Informowanie się u rodziny jest informowaniem rodziny. Powtórzę: > Nikt nie ma prawa tego robić bez prośby czy zgody przytomnej rannej. Informować > rodziny, przyjaciół koleżanek z pracy, sąsiadów co się z nią dzieje. Jest rzeczą oczywistą, że woli przytomnej pacjentki nie wolno pominąć. My tu jednak zajmujemy się cały czas pacjentką nieprzytomną. Aspekt przytomności pojawił się dopiero w Twoim ostatnim poście... Stąd moja konstatacja o potajemnie "włączonym wstecznym"... Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Włączając wsteczny uruchom sygnał ostrzegawcz 26.10.11, 12:27 andnow2 napisał: > Jest rzeczą oczywistą, że woli przytomnej pacjentki nie wolno pominąć. > > My tu jednak zajmujemy się cały czas pacjentką nieprzytomną. > > Aspekt przytomności pojawił się dopiero w Twoim ostatnim poście... Stąd moja ko > nstatacja o potajemnie "włączonym wstecznym"... Zajmujemy się pacjentką przytomną. Skąd wziąłeś informacje o jej nieprzytomności??? Wymyśliłeś sobie? S. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Widocznie dyskutujemy dwa różne stany faktyczne 26.10.11, 12:42 snajper55 napisał: > Zajmujemy się pacjentką przytomną. Skąd wziąłeś informacje o jej > nieprzytomności??? Wymyśliłeś sobie? U średniointeligentnej osoby nie budzi wątpliwości, że osoba przytomna i nie będąca nieporadną jest w stanie poprosić o powiadomienie rodziny i szpital nie pozbawia jej telefonu komórkowego... Od moderatora oczekiwałbym angażowania się w upraszczanie komunikacji między uczestnikami forum, zamiast "podgrzewania" atmosfery jatki złośliwym usuwaniem postów i wątków... Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Widocznie dyskutujemy dwa różne stany faktycz 26.10.11, 12:46 Zadałem Ci pytanie. Czy mógłbyś podać źródło swej wiedzy o jej nieprzytomności? S. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Warunkiem sensu dyskusji jest istnienie anteny 26.10.11, 12:54 snajper55 napisał: > Zadałem Ci pytanie. Czy mógłbyś podać źródło swej wiedzy o jej nieprzytomności? Średniointeligentny uczestnik dyskusji o dopuszczalności poinformowania rodziny o wypadku osoby bliskiej, bez uzyskania stanowiska poszkodowanej w tej kwestii, nie ma wątpliwości, że dyskusja dotyczy kontaktu lekarza/szpitala z rodziną w związku z nieprzytomnością lub nieporadnością osoby poszkodowanej, a nie po to, by osobie poszkodowanej dokuczyć lub wyrządzić przykrość. Celem lekarzy/szpitali jest leczenie chorych, a nie dokuczanie im na wzór Twojej relacji z uczestnikami dyskusji na ForumSZ... Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Warunkiem sensu dyskusji jest istnienie anten 26.10.11, 13:01 andnow2 napisał: > nie ma wątpliwości, że dyskusja dotyczy kontaktu lekarza/szpitala z rodziną w > związku z nieprzytomnością lub nieporadnością osoby poszkodowanej Ależ właśnie jest taka wątpliwość, ponieważ nie masz żadnej wiedzy o tym, że była nieprzytomna. S. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Przedmiot dyskusji ustalają uczestnicy 26.10.11, 13:07 snajper55 napisał: > Ależ właśnie jest taka wątpliwość, ponieważ nie masz żadnej wiedzy o tym, że by > ła nieprzytomna. Przejrzyj wypowiedzi uczestników dyskusji i nie będziesz miał wątpliwości, że istniało założenie braku możności samodzielnego kontaktu poszkodowanej z najbliższymi. Chyba, że dostrzeżenie tego założenia jest dla Ciebie czynnością zbyt abstrakcyjną... Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Przedmiot dyskusji ustalają uczestnicy 26.10.11, 13:34 andnow2 napisał: > Przejrzyj wypowiedzi uczestników dyskusji i nie będziesz miał wątpliwości, że i > stniało założenie braku możności samodzielnego kontaktu poszkodowanej z najbliż > szymi. Chyba, że dostrzeżenie tego założenia jest dla Ciebie czynnością zbyt ab > strakcyjną... Zauważyłem, że je przyjąłeś i dlatego pytam, na jakiej podstawie. Czy masz jakieś źródło tej wiedzy poza swoją wyobraźnią? Czy to jest wiedza czy twoje zmyślenie? S. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Myślę, że różnimy się oczekiwaniami od tego forum 26.10.11, 14:01 snajper55 napisał: > andnow2 napisał: > > > Przejrzyj wypowiedzi uczestników dyskusji i nie będziesz miał > > wątpliwości, że istniało założenie braku możności samodzielnego kontaktu > > poszkodowanej z najbliższymi. Chyba, że dostrzeżenie tego założenia > > jest dla Ciebie czynnością zbyt abstrakcyjną... > > Zauważyłem, że je przyjąłeś i dlatego pytam, na jakiej podstawie. Czy masz > jakieś źródło tej wiedzy poza swoją wyobraźnią? Czy to jest wiedza czy twoje > zmyślenie? Ja oczekuję tu możliwości dyskusji z lekarzami i innymi profesjonalistami o kwestiach wątpliwych, niejednoznacznych. Nie bawi mnie droczenie się z miłośnikami pyskówek i forumowych walk na wycinanie postów i wątków... Nie rozpatruję dyskusji tutaj w kategoriach zmyśleń, czy urojeń w zakresie stanu faktycznego wydarzeń opisanych mniej lub bardziej szczegółowo w zlinkowanych artykułach. W zasadzie, poza wstępną inspiracją, ten stan faktyczny jest bez znaczenia dla dyskusji, w której uczestniczę, bo zwykle uczestnicy dyskusji prowadzą ją abstrakcyjnie, przyjmując pewne założenia, tak jak w tym wypadku założenie nieprzytomności, czy też nieporadności poszkodowanej. Dyskusja między prawnikiem i lekarzem o dopuszczalności zignorowania woli sprawnej, przytomnej i poczytalnej poszkodowanej nie miałaby po prostu sensu. Nie ma po prostu tak głupich lekarzy i prawników, którzy serio mogliby uznać dopuszczalność powiadomienia rodziny wbrew wyraźnej woli sprawnej, przytomnej i poczytalnej pacjentki. Przyjęcie takiego założenia świadczyłoby o braku szacunku dla intelektu moich interlokutorów... Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Na pewno 26.10.11, 14:07 andnow2 napisał: > Dyskusja między prawnikiem i lekarzem o dopuszczalności zignorowania woli spraw > nej, przytomnej i poczytalnej poszkodowanej nie miałaby po prostu sensu. Dlatego pytam cię, skąd wiesz, że ona była nieprzytomna. Założyłeś to sobie, bez żadnego uzasadnienia. Zmyśliłeś sobie, że ona była nieprzytomna i nie masz teraz odwagi, aby to przyznać. S. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Pozwól, że powtórzę to już ostatni raz... 26.10.11, 14:26 snajper55 napisał: > Dlatego pytam cię, skąd wiesz, że ona była nieprzytomna. Założyłeś to sobie, > bez żadnego uzasadnienia. Zmyśliłeś sobie, że ona była nieprzytomna i nie > masz teraz odwagi, aby to przyznać. Założenie braku kontaktu z poszkodowaną zostało przyjęte przez uczestników dyskusji na potrzeby ustalenia istnienia lub nie obowiązku kontaktu szpitala z bliskimi poszkodowanej. Ani ja, ani inni uczestnicy dyskusji nie zakładali, że szpital nie powiadamiając bliskich realizował wyraźną lub choćby dorozumianą wolę przytomnej poszkodowanej (jeśli realizował). To Ty włączyłeś się do dyskusji prowadzonej z zastrzeżeniem wspomnianego założenia i zarzuciłeś mnie, w_przedpokoju i pewnie sla_v kretynizm polegający na rozważaniu, czy szpital powinien mieć wątpliwości co do realizacji woli przytomnej pacjentki... Takie rozważania nie stanowiły przedmiotu dyskusji z moim udziałem... Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Zmyślasz, andnow 26.10.11, 14:35 Masz rację, kretynizmem jest zarzucanie lekarzom, że nie zawiadomili rodziny nie wiedząc, czy pacjentka byłą przytomna. A to jest właśnie to co robisz. Zmyślasz, że była nieprzytomna, aby móc oskarżać lekarzy. "Co innego, jeśli przytomna ofiara poprosi, aby poinformować bliskich, wówczas to robimy. Młoda dziewczyna, która przeżyła wypadek, nie miała okazji takiej informacji przekazać policjantom. Była przytomna, ale zanim przybyli do szpitala, pojechała karetką do Krakowa. " www.gazetakrakowska.pl/fakty24/465444,corka-walczyla-o-zycie-rodzice-nie-mieli-o-tym-pojecia,id,t.html S. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Skoro lubisz cytaty, to jeszcze dwa pytania... 26.10.11, 15:17 snajper55 napisał: > Masz rację, kretynizmem jest zarzucanie lekarzom, że nie zawiadomili rodziny > nie wiedząc, czy pacjentka byłą przytomna. A to jest właśnie to co robisz. > Zmyślasz, że była nieprzytomna, aby móc oskarżać lekarzy. > > "Co innego, jeśli przytomna ofiara poprosi, aby poinformować bliskich, wówczas > to robimy. > Młoda dziewczyna, która przeżyła wypadek, nie miała okazji takiej informacji > przekazać policjantom. Była przytomna, ale zanim przybyli do szpitala, > pojechała karetką do Krakowa. " > > www.gazetakrakowska.pl/fakty24/465444,corka-walczyla-o-zycie-rodzice-nie-mieli-o-tym-pojecia,id,t.html Zacytowana przez Ciebie wypowiedź, to słowa rzecznika sądeckiej policji. Dlaczego powołujesz stan wiedzy policji sądeckiej - pewnie sprzed dostarczenia poszkodowanej do szpitala - przy rozważaniach dochowania obowiązku powiadomienia przez szpitale sądecki i krakowski...? W artykule czytamy, że córka walczyła o życie. Czy określenie "walczyła o życie" jest również dla Ciebie synonimem terminu "zagrożenie życia" użytego w art. 25 ust. 2 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej...? Przy tym powtórzę wyraźnie raz jeszcze, że dyskusję prowadziłem przy założeniu istnienia zagrożenia życia i braku sprzeciwu poszkodowanej co do powiadomienia jej bliskich... W takich warunkach moim zdaniem szpital powinien powiadomić bliskich. Natomiast, gdyby chora była przytomna i prosiła szpital o powiadomienie bliskich, a ten jej tego odmówił, n.p. z powodu braku wyraźnego obowiązku ustawowego, to tak po ludzku nazwałbym to niczym innym, jak zwykłym "snajperstwem"... Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Zmyślasz andnow 26.10.11, 16:06 andnow2 napisał: > Przy tym powtórzę wyraźnie raz jeszcze, że dyskusję prowadziłem przy założeniu > istnienia zagrożenia życia i braku sprzeciwu poszkodowanej co do powiadomienia > jej bliskich... Wymyśliłeś sobie, że ranna była nieprzytomna, co jest nieprawdą. S. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Spróbujmy ustalić o co nam chodzi...? 26.10.11, 16:48 snajper55 napisał: > Wymyśliłeś sobie, że ranna była nieprzytomna, co jest nieprawdą. Pomyśl, jaki ja mam interes w głowieniu się i ustalaniu, czy ranna była z całą pewnością przytomna, czy też z całą pewnością nieprzytomna...?! Gdybym otrzymał zadanie ustalenia tego, to z pewnością nie sięgałbym do gazetowej wypowiedzi policjanta, którego obciążał w tym wypadku obowiązek zabezpieczenia mienia i powiadomienia rodziny, któremu zresztą nie zaprzecza, tłumacząc jedynie, dlaczego rodziny nie powiadomił. Co prawda znam przynajmniej jeden wypadek, kiedy to policjanci trafniej wypowiedzieli się w kwestii śmierci ofiary, niż obecny na miejscu lekarz pogotowia, co do zasady jednak opierałbym się bardziej na wypowiedziach lekarzy, niż policjantów, ustalając stan świadomości poszkodowanej i jej zdolność do pokierowania własnymi sprawami. I to rozpytywałbym o to przede wszystkim w szpitalu docelowym w Krakowie, a nie w szpitalu "przejściowym" w Nowym Sączu... W poprzednich postach wyjaśniłem już jednak, że nawet gdyby rzeczywiście poszkodowana znajdowała się w stanie pozwalającym jej na kierowanie własnymi sprawami, to i tak przyzwoitość nakazywała udzielenie jej przez personel medyczny pomocy w powiadomieniu rodziny, chyba żeby wyraźnie sobie tego nie życzyła i odrzucała tę pomoc. Jestem święcie przekonany, do granic prawdopodobieństwa graniczącego z pewnością, że gdyby poszkodowana expressis verbis nie życzyła sobie powiadomienia rodziny, to wypowiadający się dla Gazety Krakowskiej policjanci i medycy podaliby ten fakt na usprawiedliwienie swej postawy. Ale wszystko to jest i tak bez znaczenia dla naszej dyskusji, do której się przyłączyłeś, nie rozpoznawszy w porę obowiązującego w niej założenia, że rozważamy obowiązek powiadomienia rodziny przez szpital w wypadku, gdy brak kontaktu z nieporadną poszkodowaną, której stan nie pozwala na przekazanie personelowi szpitala jej świadomej decyzji w sprawie powiadomienia bliskich o hospitalizowaniu w stanie zagrażającym życiu... Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Spróbujmy ustalić o co nam chodzi...? 26.10.11, 17:02 andnow2 napisał: > Pomyśl, jaki ja mam interes w głowieniu się i ustalaniu, czy ranna była z całą > pewnością przytomna, czy też z całą pewnością nieprzytomna...?! Nie masz żadnego interesu aby ustalać stan faktyczny. Zmyślasz, że byłą nieprzytomna, ponieważ tak ci wygodnie. > Gdybym otrzymał zadanie ustalenia tego, to z pewnością nie sięgałbym do gazetow > ej wypowiedzi policjanta, którego obciążał w tym wypadku obowiązek zabezpieczen > ia mienia i powiadomienia rodziny, któremu zresztą nie zaprzecza, tłumacząc jed > ynie, dlaczego rodziny nie powiadomił. Nieprawda, nie kłam. Grygiel stwierdził, że mają taki obowiązek w przypadku ofiary śmiertelnej lub dziecka. > W poprzednich postach wyjaśniłem już jednak, że nawet gdyby rzeczywiście poszko > dowana znajdowała się w stanie pozwalającym jej na kierowanie własnymi sprawami > , to i tak przyzwoitość nakazywała udzielenie jej przez personel medyczny pomoc > y w powiadomieniu rodziny, chyba żeby wyraźnie sobie tego nie życzyła i odrzuca > ła tę pomoc. A ktoś twierdzi inaczej??? Czyżbyś miał skądś informacje, że odmówiono jej tej pomocy? > Jestem święcie przekonany, do granic prawdopodobieństwa graniczącego z pewności > ą, że gdyby poszkodowana expressis verbis nie życzyła sobie powiadomienia rodzi > ny, to wypowiadający się dla Gazety Krakowskiej policjanci i medycy podaliby te > n fakt na usprawiedliwienie swej postawy. Nie kłam. Policjanci z niczego nie muszą usprawiedliwiać. > Ale wszystko to jest i tak bez znaczenia dla naszej dyskusji, do której się prz > yłączyłeś, nie rozpoznawszy w porę obowiązującego w niej założenia, że rozważam > y obowiązek powiadomienia rodziny przez szpital w wypadku, gdy brak kontaktu z > nieporadną poszkodowaną, której stan nie pozwala na przekazanie personelowi szp > itala jej świadomej decyzji w sprawie powiadomienia bliskich o hospitalizowaniu > w stanie zagrażającym życiu... Tu mamy przypadek przytomnej osoby. S. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Spójrzmy na sprawę przez pryzmat celu tego forum 26.10.11, 17:51 Na stronie tytułowej wyczytałem, że jest to Forum dla wszystkich zainteresowanych poprawą systemu polskiej ochrony zdrowia. Czy tworzenie atmosfery "przepadania" ludzi bez wieści w polskich szpitalach służy poprawie systemu polskiej ochrony zdrowia?! Czy pozytywna relacja chorego, jego rodziny i szpitala oraz współpraca wzajemna tych osób nie sprzyja poprawie systemu polskiej ochrony zdrowia?! Po co więc tę relacje nadmiernie komplikować, SnajperkuDrogi...?! Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Spójrzmy na sprawę przez pryzmat celu tego fo 26.10.11, 17:57 andnow2 napisał: > Na stronie tytułowej wyczytałem, że jest to Forum dla wszystkich zainteresowany > ch poprawą systemu polskiej ochrony zdrowia. > > Czy tworzenie atmosfery "przepadania" ludzi bez wieści w polskich szpitalach sł > uży poprawie systemu polskiej ochrony zdrowia?! Nie służy. Więc po co ją tworzysz? > Po co więc tę relacje nadmiernie komplikować, SnajperkuDrogi...?! Ależ prostowanie fałszywych założeń, zmyśleń, przeinaczeń i kłamstw upraszcza ją, a nie ją komplikuje. S. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Przydługie "prostowanie" prowadzi do "przegrzania" 26.10.11, 18:11 Proponuję zakończyć, by nie było konieczności schładzania... Odpowiedz Link Zgłoś
w_przedpokoju Re: Pozwól, że powtórzę to już ostatni raz... 26.10.11, 14:38 Oj...Snajper, zapetliles sie. A teraz ladnie przepros, daj buzi i obiecaj, ze bylo to ostatni raz. Milego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: No dobrze... 26.10.11, 08:26 > ...ale czy nikomu do glowy nie przychodzi, ze rodzna ma czasem wazne informacje > dotyczace kondycji zdrowotnej pacjenta. ale to nie jest o medycynie tylko i polskim piekiełku Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: No dobrze... 26.10.11, 09:36 > dotyczace kondycji zdrowotnej pacjenta. Szybki kontakt z rodzna czesto pozwala > uniknac komplikacji. Zazwyczaj rodzina wie o wypadku od Policji jeszcze przed dowiezieniem poszkodowanego do szpitala i zjawia się tam razem z nim (o ile są dane osobowe, ale zdarza się że Policjanci rozpoznają poszkodowanych nawet bez dokumentów, oczywiście dotyczy to "miejscowych"), w przypadku odleglejszego miejsca zamieszkania telefony od bliskich są niemal natychmiast. Z całą pewnością mogą istnieć problemy z poformowaniem(zidentyfikowaniem) rodziny w przypadku licznych ofiar, wypadku masowego, pacjentów nieprzytomnych , przypadkowych pasażerów itp. Szpital znalazłby rodzinę gdyby się sama nie zgłosiła. Poszkodowaną wycinano z samochodu, zaliczyła lekko licząc interwencję ratowników, pewno SOR, diagnostykę i dwa szpitale. Minęło kilkanaście godzin (nie kilka lat). Ludzie którzy się nią zajmowali - i nie tylko nią, z cała pewnością w tym samym czasie wieloma innymi ofiarami wypadków mieli ważniejsze rzeczy do roboty niż szukać rodziny pacjentki. Ale tatusia (i naszego głównego forumowego tropiciela zła polskiej opieki zdrowotnej) to nie interesuje, nadaje w mediach bo “zaraz nie zadzwonili” widać to dla niego ważniejsze niż ta cala reszta. Z mojego punktu widzenia wyglad to tak - tatuś zadał sobie trud i poleciał do znajomego dziennikarza nie z informacją jak ratowano córkę od smierci tylko z gębą że “nikt do niego nie zadzwonił”. Widać to pierwsze ma w de a to drugie jest priorytetem i trzeba obsmarować. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: No dobrze... 26.10.11, 11:01 slav_ napisał: > Zazwyczaj rodzina wie o wypadku od Policji jeszcze przed dowiezieniem poszkodow > anego do szpitala i zjawia się tam razem z nim (o ile są dane osobowe, ale zda > rza się że Policjanci rozpoznają poszkodowanych nawet bez dokumentów, oczywiści > e dotyczy to "miejscowych"), w przypadku odleglejszego miejsca zamieszkania tel > efony od bliskich są niemal natychmiast. I policja, i lekarze robią to tylko na życzenie lub za zgodą osoby zainteresowanej. Przynajmniej jeśli jest przytomna. Nie mają praw robić tego za jej plecami i bez jej zgody. S. Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: Co było, a nie jest, jest bez znaczenia 26.10.11, 09:02 >Co było, a nie jest, jest bez znaczenia ciekawe stwierdzenie w ustach kogoś kto powołuje się na ustawy "opiekun faktyczny" nie jest instytucja służącą do szukania kogoś kto "skłonny się będzie opiekować" tylko wyłącznie instytucją dająca prawo do informacji o chorym osobie FAKTYCZNIE się opiekującej a więc aby kogoś uznano za opiekuna faktycznego UPRZEDNIO musi zająć "fakt opiekowania się" a więc osoba taka musi fizycznie istnieć i sama jako taki opiekun się zadeklarować "od biedy" można by uznać za taka osobę kogoś z otoczenia poszkodowanej kto BYŁ NA MIEJSCU i podjął opiekę bezpośrednio po wypadku choć jestem przekonany że ustawodawcy chodziło o relację bardziej rozciągniętą w czasie (a więc "wzmacniającą" podstawy uznania za "opiekującą się") typu dziecko - opiekun (zamiast rodziny), opiekun - osoba niepełnosprawna itp Jeśli jednak takowa osoba była na miejscu nic nie stało na przeszkodzie by sama zawiadomiła rodzinę o wypadku - można wnioskować że takowej nie było ustawa o zakładach opieki zdrowotnej nie nakłada na szpital obowiązku wydzwaniania po akademikach w celu znalezienia kogoś kto "zechce się opiekować" a jedyni informowania opiekuna FAKTYCZNIE ISTNIEJĄCEGO > żnych sprawach, a jedynie o przekazaniu jej bliskim za pośrednictwem tego "fakt > ycznego opiekuna", działającego jako "prowadzący bez zlecenia" sprawy poszkodow > anej, informacji o fakcie przebywania poszkodowanej w szpitalu... ?? skoro taki "faktyczny opiekun" był i "prowadził sprawę poszkodowanej" to czemu nie powiadomił rodziców o tym gdzie jest ich córka? Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 pierdu, pierdu, dzielimy włos na czworo 26.10.11, 09:42 slav_ napisał: > ciekawe stwierdzenie w ustach kogoś kto powołuje się na ustawy Nie nadwyrężaj swoich komórek w wymyślaniu, jak nie pomóc poszkodowanej, a przypomnij sobie po prostu PrzysięgęHipokratesa i interpretuj nawet kiepskie prawo tak, by się tej przysiędze nie sprzeniewierzyć... Odpowiedz Link Zgłoś
slav_ Re: pierdu, pierdu, dzielimy włos na czworo 26.10.11, 09:53 faktycznie - pierdu, pierdu widzę że się argumenty skończyły Hipokrates "poszeeedł", napisz jeszcze coś o powołaniu Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Dlaczego o powołaniu...? 26.10.11, 09:58 slav_ napisał: > Hipokrates "poszeeedł", napisz jeszcze coś o powołaniu Czyżby "skandalicznie niskie zarobki" przestały już być tematem dyżurnym tego forum...? Mamy zauważalną zmianę jakościową... Odpowiedz Link Zgłoś
practicant "Pierdu,pierdu, ponaginam sobie jeszcze fakty..." 30.10.11, 14:07 O czym Ty w ogóle chrzanisz...?! Słuchaj prawniku, jak nie jesteś pewien jakiejś ustawy, to włącz sobie LEX i to sprawdź. Rodzinę można&trzeba informować JEDYNIE w przypadku 1)choroby nieletniego, 2)śmierci chorego, 3)chorego będącego pod opieką prawną ze względu na stan zdrowia W pozostałych przypadkach NIE WOLNO informować nikogo. Bo gdyż, mądrzy i przewidujący prawnicy robili wielokrotnie wielkie larum na temat, którego za bardzo nie rozumieją i stworzyli kilka durnych ustaw, nazywając te wypociny "prawami pacjenta". Tak więc - fuck off. Nie podoba się, to narzekaj na swoich kolegów, to wyłącznie ONI są odpowiedzialni za taki przebieg. Ta zła "służba zdrowia" w tym przypadku w każdym punkcie zastosowała się idealnie do panującego obecnie prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Naginaj sobie do woli..., przywykłem... 31.10.11, 23:23 practicant napisał: > Pierdu,pierdu, ponaginam sobie jeszcze fakty ... Odpowiedz Link Zgłoś