Dodaj do ulubionych

Karta ubezpieczenia

02.12.11, 09:49
Czy konstytucja w Polsce nie gwarantuje leczenie każdemu kto przebywa w Polsce ?
Co stoi na przeszkodzie aby każdy obywatel, który ma prawo pobytu w Polsce miał kartę zdrowia, uprawniającą do darmowego leczenia i leków refundowanych - np. grupa 1 i tylko do darmowego leczenia bez prawa do refundacji leków, np. grupa 2.
Taki system jest od wielu lat stosowany np. w Danii. Polak, który otrzymuje prawo pracy i ten, który otrzymuje prawo stałego pobytu w Danii, automatycznie dostaje "Kartę ubezpieczenia na zdrowie". Nie istnieje coś takiego jak przepracowane lata czy wymóg pracy. Masz prawo być w Danii, musisz być ubezpieczony. Basta.
Każdy lekarz wie z jakim pacjentem ma do czynienia, w aptece wiedzą, do jakiej grupy pacjent należy.
Obserwując to co dzieje się w Polsce ze służbą zdrowia nie rozumiem tego całego ajwaj. Amerykę dawno odkryto, wystarczy sięgnąć ręką po gotowe rozwiązania.
W dziejszej dopie komputeryzacji nie ma znaczenia czy w kraju mieszka 5 czy 35 milionów.
Obserwuj wątek
    • snajper55 Re: Karta ubezpieczenia 02.12.11, 12:41
      gucio60 napisał:

      > Czy konstytucja w Polsce nie gwarantuje leczenie każdemu kto przebywa w Polsce?

      Gwarantuje. Choć nie gwarantuje leczenia bezpłatnego.

      > Co stoi na przeszkodzie aby każdy obywatel, który ma prawo pobytu w Polsce miał
      > kartę zdrowia, uprawniającą do darmowego leczenia i leków refundowanych - np.
      > grupa 1 i tylko do darmowego leczenia bez prawa do refundacji leków, np. grupa 2.

      Ponieważ nie każdy obywatel mający prawo pobytu w Polsce jest ubezpieczony, a więc nie każdy ma prawo do bezpłatnego leczenia.

      > Taki system jest od wielu lat stosowany np. w Danii. Polak, który otrzymuje pra
      > wo pracy i ten, który otrzymuje prawo stałego pobytu w Danii, automatycznie dos
      > taje "Kartę ubezpieczenia na zdrowie". Nie istnieje coś takiego jak przepracowa
      > ne lata czy wymóg pracy. Masz prawo być w Danii, musisz być ubezpieczony. Basta.
      > Każdy lekarz wie z jakim pacjentem ma do czynienia, w aptece wiedzą, do jakiej
      > grupy pacjent należy.

      To tak jak u nas. U nas też nie mają znaczenia lata przepracowane czy to, czy się pracuje. I u nas też są dwie grupy pacjentów - ubezpieczeni i nieubezpieczeni.

      > Obserwując to co dzieje się w Polsce ze służbą zdrowia nie rozumiem tego całego
      > ajwaj. Amerykę dawno odkryto, wystarczy sięgnąć ręką po gotowe rozwiązania.
      > W dziejszej dopie komputeryzacji nie ma znaczenia czy w kraju mieszka 5 czy 35
      > milionów.

      Masz rację Nie am znaczenia czy w kraju mieszka 5 czy 35 milionów, ale ma znaczenie to, czy kraj ma (dużą) kasę na komputeryzację służby zdrowia, czy jej nie ma.

      S.
      • dradam121 Re: Karta ubezpieczenia 02.12.11, 23:42
        snajper55 napisał:

        (...)

        >
        > Masz rację Nie am znaczenia czy w kraju mieszka 5 czy 35 milionów, ale ma znacz
        > enie to, czy kraj ma (dużą) kasę na komputeryzację służby zdrowia, czy jej nie
        > ma.
        >
        > S.


        Jak to dziala w praktyce ?

        Obserwuje taki system w Kanadzie od dobrych ponad 15 lat.
        Jest circa 30 ubezpieczycieli , federalnych,prowincjonalnych, "panstwowych" i "prywatnych". Kazdy ma inne listy lekow za ktore placi iles tam p[rocent. I ubezpieczeni sie roznia. Ojciec moze miec inne ubezpieczenie niz syn.

        I mimo to kazdy aptekarz uzyskuje, polaczywszy sie przez siec telefoniczna ( co trwa 5 sekund) i komputerem ubezpieczyciela na co i na ile i za ile dany ubezpieczony moze liczyc.

        Proste,szybkie i bezbledne. Bo aptekarz wprowadza swoj rachunek ( i otrzymuje zaplate) od ubezpieczyciela,a ponadto wysyla do systemu prowincjonalnego (gdzie kazdy lekarz ma dostep) powiadomienie,ze lek pacjent otrzymal. Co jest wspanale, bo unika sie dublowania na przyklad narkotykow.

        Nie ma zadnej karty ubezpieczenia... Tylko dane personalne.
        • snajper55 Re: Karta ubezpieczenia 03.12.11, 03:52
          dradam121 napisał:

          > Nie ma zadnej karty ubezpieczenia... Tylko dane personalne.

          No i tak to powinno działać. Ja mam tylko dwa pytania. Kiedy ten system w Kanadzie zaczęto wprowadzać i ile by on u nas kosztował.

          Tak przy okazji. Dlaczego to lekarz ma pilnować uprawnień pacjenta a nie aptekarz? Toż to aptekarz bierze kasę za leki. Toż pacjent może stracić uprawnienia po wypisani recepty a przed jej zrealizowaniem. Dziwne.

          Byłem w czwartek na cyklicznej kontroli. Pielęgniarka wpisała pracowicie do kajetu badania, jakie 3 miesiące temu do wykonania na specjalnej karcie pozaznaczał lekarz. Pewnie z kajetu będą one wprowadzone do jakiegoś zestawienia zbiorczego, które prześlą do NFZ. Tam zostaną one przepisane... Koszmar.

          S.
          • dradam121 Re: Karta ubezpieczenia 03.12.11, 04:39
            snajper55 napisał (cytujac mnie) :
            >
            > > Nie ma zadnej karty ubezpieczenia... Tylko dane personalne.
            >
            > No i tak to powinno działać. Ja mam tylko dwa pytania. Kiedy ten system w Kanad
            > zie zaczęto wprowadzać i ile by on u nas kosztował.


            Nie wiem kiedy zaczeto wprowadzac. Jedno jest jednak pewne,ze lekarze nigdy nie byli w ten system zamieszani. Bo pamietam,ze >20 lat temu to dzwonil farmaceuta na "800" numer i podawal nazwisko i imie pacjenta , a takze date urodzenia. I ktos mu z tamtej strony przyjmowal recepte do zaplacenia.

            Ale od jakichs >15 lat odbywa sie to to bez udzialu ludzi.Komputer w aptece "wybiera" numer telefoniczny wlasciwego dla danego pacjenta "ubezpieczyciela" i dalej juz sobie kompy podaja dane tam i z powrotem.

            Zaleta takiego rozwiazania jest to,ze komputer ubezpieczeniowy moze podac zamienniki do pokrycia. Bo jak jeden lek nie jest pokrywany, to moze inny (zamiennik) ma pokrycie.

            Oczywiscie sa tez pacjenci ,ktorych ubezpieczyciel nie ma takiego systemu komputerowego. I wtedy robi sie tak jak to bylo wiele,wiele lat temu. Aptekarz sprzedaje lek za 100% i daje rachunek kupujacemu. Ktory z kolei wysyla ten rachunek do ubezpieczenia i otrzymuje z powrotem refundacje. Albo 100 %,albo 80 % , albo cos innego.

            A swoja droga sa i tacy pacjenci,ktorzy dostaja z jednego zakladu 80 % , a z drugiego reszte. Bo na przyklad maja wlasne ubezpieczenie , ale takze od malzonka , z jego ubezpieczenia reszte.

            Ile by to kosztowalo w Polsce to ja nie mam zielonego pojecia. Software jest juz tak stare ,ze pewno byloby za darmo.


            Zlecenia na badania to mozemy wystawiac na rok na przod, na przyklad co 3 miesiace HgbA1c albo co dwa tygodnie INR.

            Recepte tez mozna wypisac na rok ( nie dotyczy to narkotykow), na przyklad na insuline, BCP i tak dalej.
            • snajper55 Re: Karta ubezpieczenia 03.12.11, 22:45
              dradam121 napisał:

              > Nie wiem kiedy zaczeto wprowadzac. Jedno jest jednak pewne,ze lekarze nigdy nie
              > byli w ten system zamieszani. Bo pamietam,ze >20 lat temu to dzwonil farma
              > ceuta na "800" numer i podawal nazwisko i imie pacjenta , a takze date urodzen
              > ia. I ktos mu z tamtej strony przyjmowal recepte do zaplacenia.
              >
              > Ale od jakichs >15 lat odbywa sie to to bez udzialu ludzi.Komputer w aptec
              > e "wybiera" numer telefoniczny wlasciwego dla danego pacjenta "ubezpieczyciela"
              > i dalej juz sobie kompy podaja dane tam i z powrotem.
              >
              > Zaleta takiego rozwiazania jest to,ze komputer ubezpieczeniowy moze podac zami
              > enniki do pokrycia. Bo jak jeden lek nie jest pokrywany, to moze inny (zamienni
              > k) ma pokrycie.

              Ja po prostu tłumię swoją zazdrość tłumacząc sobie, że takie systemy był wypracowywane przez wiele lat, któych my nie mieliśmy do dyspozycji. Wszyscy wiedzą, że można lepiej, inaczej, sensowniej, logiczniej, prościej. No, prawie wszyscy. Czy to, że u nas tak nie ma można jeszcze na komunę zwalać? Przez ile lat jeszcze będzie to możliwe?

              > Oczywiscie sa tez pacjenci ,ktorych ubezpieczyciel nie ma takiego systemu komp
              > uterowego. I wtedy robi sie tak jak to bylo wiele,wiele lat temu. Aptekarz sprz
              > edaje lek za 100% i daje rachunek kupujacemu. Ktory z kolei wysyla ten rachunek
              > do ubezpieczenia i otrzymuje z powrotem refundacje. Albo 100 %,albo 80 % , alb
              > o cos innego.

              To rozwiązanie jest u nas nierealne. Nie przy takich cenach leków. Niektórych nie będzie stać na ich zakup.

              > A swoja droga sa i tacy pacjenci,ktorzy dostaja z jednego zakladu 80 % , a z dr
              > ugiego reszte. Bo na przyklad maja wlasne ubezpieczenie , ale takze od malzonka
              > , z jego ubezpieczenia reszte.
              >
              > Ile by to kosztowalo w Polsce to ja nie mam zielonego pojecia. Software jest ju
              > z tak stare ,ze pewno byloby za darmo.

              Sprzęt, spolszczenie aplikacji, łączność, obsługa. To są spore koszty. Plus samo uruchomienie, czyli załadowanie systemu danymi o ubezpieczonych i lekach.

              > Zlecenia na badania to mozemy wystawiac na rok na przod, na przyklad co 3 miesi
              > ace HgbA1c albo co dwa tygodnie INR.
              >
              > Recepte tez mozna wypisac na rok ( nie dotyczy to narkotykow), na przyklad na i
              > nsuline, BCP i tak dalej.

              A ja muszę co 3 miesiące wędrować. Choć ma to i dobre strony. Badania zrobię, lekarz mnie obejrzy. ;)

              S.
              • gucio60 Re: Karta ubezpieczenia 04.12.11, 11:26
                Nie podoba mi się opisany tu system kandyjski. W stosunku do duńskiego, jest mało czytelny i pachnie starocią. Czym mniej ubezpieczycieli tym prościej dla pacjenta. Monopol ? tak, w pewnych dziedzinach społecznego życia jest wskazany. Nawet przy duńskim monopolu narodowego funduszu zdrowia, nikt nikomu nie broni ubezpieczyć się dodatkowo prywatnie. Monopol polega na Obowiązkowym ubezpieczeniu, tak jak Obowiązkowe jest płacenie podatków. Coś za coś. Państwo wszelkimi możliwymi sposobami zmusza do płacenia podatków, chyba jedne z najwyższych i najbardziej restrykcyjnych na świecie, ale zarazem nakłada obowiązek na instytucje do tego powołane, wystawienie karty ubezpieczeniowej dla każdego kto ma prawo pobytu w Danii. Wystarczy uzyskać zezwolenie pobytu na policji, zgłości pobyt w miejscowym urzędzie a karta do darmowego leczenia i zniżki na lekarstwa zostaje wydana. Proste. Komputeryzacja jest niezmiernie pomocna ale nie decydująca. Lekarz nawet bez komputera, tak było, biorąc do ręki kartę ubzpieczeniową wiedział do jakiej grupy pacjenta się zalicza i na recepcie to zaznaczał. Aptekarz biorąc receptę do ręki i wyliczając cenę, wiedział ile rabatu pacjent otrzyma na dane lekarstwo.
                Nie rozumiem biadolenia polskich lekarzy. To lekarz decyduje jakie lekarstwo ma otrzymać pacjent i to lekarz winien podjąć decyzję, czy pacjenta na nie stać jeśli jest alternatywne o czym lekarz MUSI wiedzieć a o czym powinien poinformować pacjęnta. Wizyta u lekarza nie powinna być produkcyjnym przemiałem ilości, lekarz winien wziąć tyle czasu ile mu potrzeba na jakościowy kontakt z pacjentem.
        • gucio60 Re: Karta ubezpieczenia 03.12.11, 11:30
          30 ubezpieczycieli, jakie to musi być skomplikowane.
          W Dani jest tylko jeden ubezpieczyciel dla wszystkich, którzy ten kraj legalnie zamieszkują. Apteka nie ma żadnych problemów czy problemików. Po przeciągnięciu kodu karty ubezpieczeniowej na czytniku i odczycie recepty, komputer rejestrując klienta, oblicza cenę i wydaje etykiety lekarstwa, które aptekarka nalepia na flakony czy pudełeczka. Klientowi pozostaje tylko podziękować i zapłacić. Recepta może być przesłana przez lekarza bezpośrednio do apteki jeśli pacjent sobie tego życzy.
          Refundacja leków ma się tak:
          do 864 dkr płaci się 100%
          od 865 - 1409 jest 50% zniżki
          od 1410 - 3044 jest 75% zniżki
          od 3045 85% zniżki
          Dodatkowo, można się ubezpieczyć prywatnie np. na pełnopłatne leczenie jak prywatne kliniki i szpitale, czy leki nie refundowane przez duński nfz na które jest 50% zniżki.
          Idąc do lekarza, u sekretarki przeciąga się kartę zdrowia przez czytnik, który połączony jest z komputerem - bazą, co odbiera lekrzowi "chęć kantu", gdyby taka go nawiedziła. Wizytę u lekarza zamawia się telefonicznie na uzgodniony termin, który w 95% jest dotrzymywany. W poczekalni prawie nigdy nikogo nie ma.
          Czy wszyscy pacjenci są zadowoleni ? pewnie nie, bo jak wiadomo lekarz jest tylko człowiekiem a z tym bywa różnie, leki nie są tanie nawet ze zniżką, na specjalistę też trzeba czekać, czasami nawet dość długo, czasami i w szpitalu coś się nie udaje, chorzy bywają niecierpliwi, podenerwowani, zestressowani a personel pielęgniarski ma jednak sporo roboty i nie wszystkim jednakowo może dogodzić.

Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka