Gość: Aga
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
22.01.05, 23:37
Dlaczego wiekszość lekarzy neurologów, ortopedów i neurochirurgów jako jedną
z naczelnych metod leczenia dyskopatii widzą operację. Jak jest przypadek
trudny to długo się nie zastanawiaję tylko diagnoza: operacja. Sama się z tym
zetknęłam. Specjalistyczna terapia manualna, mobilizacje, przywracanie
właściwego położenia miednicy i inne tego typu sformułowania nawet nie
przejdą im przez gardło. Wiem, że to nie ich działka, ale wypadało by
poinformować pacjenta o takiej możliwosci a czasem konieczności terapii.
Odnoszę wrażenie, że na studiach uczono ich tylk ordynować leki lub operować.
A wystarczy przeczytać książkę dr n. wf. A. Rakowskiego "Kręgosłup w
stresie" aby sie przekonać, że wiele operacji na dyskopatie wykonuje się
NIEPOTRZEBNIE , gdż objawy kliniczne wielu dolegliwości ze strony mięśni,
stawów, więzadeł itd. są bardzo zbliżone do objawów przepukliny krążka.
Poleca tę lekturę także lekarzom nie tylko rehabilitantom. Po moich
doświadczeniach stwierdzam, że wiele by się mogli w tej dzziedzinie
dokształcić a i zyskać w oczach pacjentów.