Dodaj do ulubionych

czy lekarz może....?

IP: *.aster.pl 23.03.05, 22:50
Czy lekarz może odmówić leczenia konkretnego pacjenta? Czy jest na to
"paragraf"?
Obserwuj wątek
    • Gość: Położnik Re: czy lekarz może....? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.05, 22:57
      Jasne że może i wezwać Policję może i od sadu podać może jak cham pacjent i
      jest nagranie.Jak pijany do sadu za obrażanie.Jak przeklina i wyzywa do
      sądu,odszkodowanie na sierociniec.Mam kamere w gabinecie ,sledzi drogi sprzęt
      ale jak ją włącze rejestruje wszystko!
      • Gość: Kamera do polożnik Re: czy lekarz może....? IP: *.satfilm.net.pl / 195.136.107.* 26.03.05, 09:07
        Mam pytanie,
        masz kamere i mozesz ja wlaczyc. A jak ja uruchamisz, to powiadamiasz o tym pacjentki?Bo chyba nie nagrywasz "materialu" bez wiedzy pacjentek?A ile chetnych bys znalazl gdybys powiadomil pacjentki, ze w swoim gabinecie masz kamere?
        Jezli sie obawiasz, ze jakas pacjentka cie oskarzy np. o molestowanie albo cie wyzwie czy tez zachowa sie nie tak jak trzeba, to zatrudnij pielegniarke dodatkowo.
        • Gość: Położnik Re: czy lekarz może....? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.03.05, 11:14
          Ta ta ta no no kamera jest do pilnowania drogiego sprzetu włacza ja ruch moge
          przypadkiem włączyć system.Na KOniec ona sledzi sprzęt a nie miejsce gdzie
          rozbieraja sie pacjenti i je badam .Pole widzenia obejmuje biurko i to co za
          nim.Myslisz że nie uzgodniono tego z władzami i nie ma atestu taki alarm??
          • Gość: ktostam Re: czy lekarz może....? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.05, 23:01
            hm..ciekawe czy pacjeci maja o tym pojecie?
            sa o tym informowani?

            a co na to nfz? bo pewnie nic na ten temat nie wie...
            • Gość: ktostam Re: czy lekarz może....? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.05, 10:45
              dodam jeszcze, ze montowanie ich bez wiedzy pracownikow,pacjentow stanowi
              naruszenie prawa do prywatnosci.

              gdziekolwiek sa montowane takie kamery to jasnie i wyraznie jest napisane
              "OBIEKT MONITOROWANY", nawet na uczelnii wyraznie to jest zaznaczone przed
              budynkiem jak i w budynku...
    • jednapani Re: czy lekarz może....? 24.03.05, 02:41
      Pare miesiecy temu byl podawany na to "paragraf".
    • draconessa Re: czy lekarz może....? 24.03.05, 09:47
      Przejrzyj kodeks etyki lekarskiej, tam sa wyszczegolnione przypadki i warunki,
      kiedy mozna odmowic leczenia pacjenta.
    • Gość: Doki Re: czy lekarz może....? IP: *.209-200-80.adsl.skynet.be 24.03.05, 11:49
      Sa dwie sytuacje:
      1. lekarz praktykuje jak nalezy, tzn w warunkach praktyki prywatnej. Ma prawo
      wyboru ktorego pacjenta chce, a ktorego nie. Oczywiscie, nie dotyczy to stanow
      pilnych, gdzie kazdy jest zobowiazany do udzielenia pomocy, ale juz nie
      definitywnego leczenia.
      2. lekarz jest pracownikiem instytucji. Wtedy pracodawca moze nalozyc na niego
      obowiazek przyjmowania jak leci.
      • Gość: medyk Re: czy lekarz może....? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.03.05, 00:05
        Może odmówić leczenia ,ale zobowiązany jest wskazać lekarza,który przejmie
        dalsze leczenie.Jeśli nie "załatwi" musi się niestety dalej męczyć z UKOCHANYM
        pacjentem
        • Gość: Doki Re: czy lekarz może....? IP: *.209-200-80.adsl.skynet.be 25.03.05, 06:56
          Gość portalu: medyk napisał(a):

          > Może odmówić leczenia ,ale zobowiązany jest wskazać lekarza,który przejmie
          > dalsze leczenie.

          Jesli przerywa leczenie, to musi skierowac do kogos, kto pacjenta przejmie.
          Jesli jeszcze leczenia nie podjal, to nie musi, bo przeciez bez badania pacjenta
          nie moze zreferowac stanu przejmujacemu lekarzowi. Wystarczy, ze poda gdzie
          pacjent moze sie zglosic, jesli chce.

          Mozna tez po prostu zablokowac pacjenta cena, o ile rodzaj pracy pozwala na
          swobodne ustalanie cen.
    • slav_ Re: czy lekarz może....? 25.03.05, 10:09
      "paragrafy":

      Ustawa o zawodzie lekarza:

      Art. 38.
      1. Lekarz może nie podjąć lub odstąpić od leczenia pacjenta, o ile nie zachodzi
      przypadek, o którym mowa w art. 30, z zastrzeżeniem ust. 3.
      2. W przypadku odstąpienia od leczenia, lekarz ma obowiązek dostatecznie
      wcześnie uprzedzić o tym pacjenta lub jego przedstawiciela ustawowego bądź
      opiekuna faktycznego i wskazać realne możliwości uzyskania tego świadczenia u
      innego lekarza lub w zakładzie opieki zdrowotnej.
      3. Jeżeli lekarz wykonuje swój zawód na podstawie stosunku pracy lub w ramach
      służby, może nie podjąć lub odstąpić od leczenia, jeżeli istnieją poważne ku
      temu powody, po uzyskaniu zgody swojego przełożonego.
      4. W przypadku odstąpienia od leczenia, lekarz ma obowiązek uzasadnić i
      odnotować ten fakt w dokumentacji medycznej.

      (Art. 30.
      Lekarz ma obowiązek udzielać pomocy lekarskiej w każdym przypadku, gdy zwłoka w
      jej udzieleniu mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego
      uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia oraz w innych przypadkach nie
      cierpiących zwłoki. )

      Kodeks Etyki Lekarskiej:

      Art. 7.

      W szczególnie uzasadnionych wypadkach lekarz może nie podjąć się lub odstąpić od
      leczenia chorego, z wyjątkiem przypadków nie cierpiących zwłoki. Nie podejmując
      albo odstępując od leczenia lekarz winien wskazać choremu inną możliwość
      uzyskania pomocy lekarskiej.
      • czarna_rozpacz czyli podac numer 999 26.03.05, 09:45
        a tam niech sie martwia:)
        • Gość: lek_med Re: czyli podac numer 999 IP: *.aster.pl 26.03.05, 17:24
          Dziękuję za odpowiedzi. Moje pytanie oczywiście dotyczy pacjentów, których
          zachowanie uważane jest za obraźliwe, żeby nie powiedzieć chamskie. Ostatnio
          pacjent po zrobieniu awantury w przychodni powiedział mi, że on może zachowywać
          się jak chce bo i tak moim obowiązkiem jest go leczyć.Wrrr....Całe szczęście,że
          regulują to przepisy.
          pozdrawiam
        • Gość: barnaba Re: czyli podac numer 999 IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 28.03.05, 11:53
          I tak robię!
          Zawsze, kiedy o godz. 2.00 w nocy otrzymuję telefon od rodziny pacjenta (skąd u
          diabła mieli numer?!) pt. "mój mąż umiera" lub "moja żona się dusi".
          • Gość: jola bo moja żona się dusi... IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.05, 16:23
            .....a pogotowie nie przyjzdza pol godziny,to biedny maz dzwoni do rodzinnego.I
            rodzinny reaguje za 10mn przyjerzdza R i pacjentka trafia na OIOM.I co ta
            godzinka snu mniej ci zycie skroci.
            • Gość: barnaba Re: bo moja żona się dusi... IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 28.03.05, 17:15
              Kotku, a jak u diabła mam ją zbadać i leczyć przez telefon? Wstrzyknąć
              zawartość ampułki w przewód? A może przyłożyć stetoskop do słuchawki?

              A może mam w czynie społecznym jechać na drugi koniec miasta, w którym to
              rejonie byłem 20 lat temu i w środku nocy szukać właściwego adresu? Coś mi się
              wydaje, że nawet najbardziej leniwe pogotowie będzie szybciej.

              > .....a pogotowie nie przyjzdza pol godziny,to biedny maz dzwoni do
              > rodzinnego.I rodzinny reaguje za 10mn przyjerzdza R[..]

              Czyli co robi rodzinny? Ano, DZWONI NA POGOTOWIE. :) Czyli robi to, co rodzina
              powinna zrobić od razu.

              Przy okazji. Pomysł że pogotowie reaguje szybciej gdy jest wezwane przez
              lekarza na podstawie swoich doświadczeń zaliczam do kategorii "urban legend".
              Wezwanie "chory się dusi" ma priorytet. Chyba, że wszystkie karetki są u
              panienek z bólami miesiączkowymi, 20-letnich byczków ze stanem podgorączkowym
              lub odwożą zapijaczonych lumpów do "żłobka" (wezwanie: leży na ulicy,
              nieprzytomny
          • Gość: Magda Re: -do bamaba IP: *.3vnet.pl 28.03.05, 17:08
            Ty chyba ze stali jestes.Uwazam ,ze osoby ktore dzwonia ,nie powinny tego
            robic,tylko na 999.Ale jestem ciekawa co robisz ,czy dalej spisz?Nie musisz
            odpowiadac ,jezeli uznasz ,ze to pytanie nie na miejscu.
            • Gość: barnaba Re: -do bamaba IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 28.03.05, 17:26
              > Ty chyba ze stali jestes.

              Nie jestem ze stali, tylko myślę logicznie. Wywód- odpowiedź na post Joli.

              > Uwazam ,ze osoby ktore dzwonia ,nie powinny tego
              > robic,tylko na 999.Ale jestem ciekawa co robisz ,czy dalej spisz?

              Co robię?
              1. Jeśli pacjenta pamiętam (nie jestem lekarzem rodzinnym) i wiem, że
              wielokrotnie trafiał do szpitala np. z powodu astmy mówię coś w rodzaju: weź
              Pan Berotec, jeśli nie przejdzie za 10 min, dzwoń Pan na pogotowie. Zdarza się
              rzadko (czyt. prawie nigdy)- chorzy na astmę i ich rodziny doskonale wiedzą co
              robić w przypadku zaostrzenia choroby i radzą sobie z tym lepiej niż niejeden
              lekarz pogotowia.

              2. Pacjenta nie pamiętam, leczyłem go jakiś rok temu. Może mieć: obrzęk płuc,
              zapalenie płuc, obrzęk krtani, zaostrzenie astmy, zawał serca i jeszcze wiele
              innych chorób. W każdym przypadku leczenie jest inne, w dodatku szpitalne, a
              nie domowe. Odpowiedź brzmi: przez telefon nie mogę pomóc, dzwoń Pan na
              pogotowie.

              Po czym kładę się do łóżka. Nie znaczy to, że od razu zasypiam :)

              > Nie musisz
              > odpowiadac ,jezeli uznasz ,ze to pytanie nie na miejscu.

              Dlaczego nie na miejscu? Pytanie jak pytanie. A każde pytanie sporo mówi o
              pytającym.
              • Gość: jolka ...czy dyspozytorka jest ... IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.05, 19:19
                ....odpowiedzialna za wysłanie zespolu,czy to ona o tym decyduje?Jeśli ktoś wie
                proszę o odpowiedz.
          • Gość: Magda Re: do bamaba IP: *.3vnet.pl 28.03.05, 17:30
            Gość portalu: barnaba napisał(a):

            > I tak robię!
            > Zawsze, kiedy o godz. 2.00 w nocy otrzymuję telefon od rodziny pacjenta (skąd
            u
            >
            > diabła mieli numer?!) pt. "mój mąż umiera" lub "moja żona się dusi
            Napisalam ,poniewaz Twoja wypowiedz mam wrazenie jest prowokujaca i stawiajaca
            Ciebie w "zlym swietle".Ze lekcewazysz pacjentow,ale ja tak to
            odebralam.Sorry ,jezeli Ciebie urazilam.
            • Gość: barnaba Re: do bamaba IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 28.03.05, 17:36
              > Napisalam ,poniewaz Twoja wypowiedz mam wrazenie jest prowokujaca i
              > stawiajaca Ciebie w "zlym swietle".

              Muszę się przyznać, że tak był jej cel. Niestety, chorzy nie zdają sobie
              sprawy, że udzielenie pomocy przez telefon, gdy dzieje się coś poważnego jest
              zwyczajnie niemożliwe. I, że lekarz, który leczył chorego w szpitalu rok temu
              może już go zwyczajnie nie pamiętać.

              Być może inaczej bym reagował na tego typu telefony, gdybym był lekarzem
              rodzinnym i dzwonił jeden z moich stałych pacjentów. Ale jest to pytanie w
              stylu: czy gdybyś miał brata, to on by lubił knedelki? :)

              > Ze lekcewazysz pacjentow,ale ja tak to
              > odebralam.Sorry ,jezeli Ciebie urazilam.

              Nie uraziłaś

              pozdrawiam
              • Gość: jolka barnaba czy ty dobrze czytaleś... IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.05, 19:16
                ...najpierw dzwonil na pogotowie,a skoro nie przyjerzdzalo to do rodzinnego,a
                on zna pacjenta i nie zawsze musi badać żeby wiedzieć ze sytuacja jest poważna.
                • Gość: barnaba Re: barnaba czy ty dobrze czytaleś... IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 29.03.05, 12:41
                  Ależ czytałem.
                  Czy rodzinny przyjechał do chorej? Nie.
                  Co zrobił? Zadzwonił do pogotowia.

                  Dlaczego pogotowie przez pół godziny nie przyjechało?
                  Po pierwsze: wszystkie zespoły mogły być u chorych, z których co najmniej 50%
                  wzywało pogotowie bezpodstawnie.
                  Po drugie: wezwanie mogło być źle sformułowane. Niestety przykłady znam "w obie
                  strony":
                  - "mama źle się czuje"- zespół dopija herbatę, spokojnie jedzie przez pół
                  miasta stojąc niemal na każdych światłach. Dojeżdża do pacjentki w obrzęku
                  płuc...
                  - "mąż umiera" - zespół biegiem pędzi do karetki, wariacka jazda na sygnale.
                  Okazuje się, że mąż ma ordynarną grypę i temp. 39 stopni.
    • Gość: Magda Re: czy lekarz może....? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.05, 19:49
      Lekarz ma prawo odmówić leczenia konkretnego pacjenta, ale jedynie wtedy
      jeśliwskaże mu inną możliwość leczenia (innego lekarza) i zwłoka nie zagraża
      życiu i zdrowiu pacjenta. Jest to zapisane w Kodeksie Etyki Lekarskiej, ale

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka