Dodaj do ulubionych

oto nasza ,polska SŁUZBA Zdrowia :((

31.08.05, 22:58
Fragment wypowiedzi na Forum Zdrowie:

...szkoda gadać. Mój Tata był "leczony" w Stalowej Woli i Tarnobrzegu. Tyle,
że
najpierw przez rok mylnie na woreczek żółciowy, ale w sumie kogo to tu
obchodzi. Stety niestety miał zasady i nie chciał nigdy dawać im w łapę, tak
czy inaczej potajemnie z Mamą to robiłyśmy, przynajmniej pozwolili Mu godnie
umrzeć.
Ręce opadają co się dzieje, olewka , wszystkim trzeba płacić, pielęgniarkom,
dyżurnym, jeszcze jak z Toba rozmawiają to po prostu łaskę robią, że usta
otworzą......
Nic dodać, nic ująć.
Obserwuj wątek
    • Gość: sektor_medyczny Re: oto nasza ,polska SŁUZBA Zdrowia :(( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.05, 00:15
      No tak - kolejny "generalizator". Naprawdę uwierz mi, że jest mi bardzo przykro
      z powodu zaistaniałej sytuacji, ale używanie stwierdzenia "polska służba
      zdrowia" jest zbyt ogólne. Sam pracuję w tym sektorze od x lat i nie poczuwam
      się do żadnego z Twoich opisów. To tak ku zachowaniu trafności wypisywanaych
      oskarżeń - pozdr.
    • encorton1 Re: oto nasza ,polska SŁUZBA Zdrowia :(( 01.09.05, 00:53
      Zawsze mnie intersowalo i ciekawi nadal sposob myslenia takich ludzi jak autor
      watku. Nagle wklejaja jakis wyrwany z kontekstu, niezweryfikowany, wcale nie
      wiadomo czy prawdziwy przyklad. Do tego oczywiscie krotki gornolotny komentarz,
      ktory ma chyba wszystkich uspokoic prawie jak (przpraszam za porownanie)
      zbawiciel uciszajacy burze na jeziorze i udowodnic (jakby ten fragment czegos
      dowodzil)jaka to mafia panoszy sie w szpitalach.

      Na co czlowieku liczysz??? Moze po raz kolejny probujesz udowodnic to co
      podobno "wszyscy wiedza"? Skoro tak cie draznia lapowkarze i mordercy w bialych
      fartuchach to naslij na nich policje - od tego chyba jest.

      ps. W woreczku to sie nosi kartofle - jak powiedzial jeden z profesorow na
      mojej uczelni gdy uslyszal okreslenie woreczek zolciowy.
      • Gość: tricolour Re: oto nasza ,polska SŁUZBA Zdrowia :(( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.05, 10:37
        Zgadzam się z Twoim zdaniem.
        Zastanawiam się tylko po co jest to pouczenie ma końcu, że woreczek nie jest
        woreczkiem. Nawet nie napisałeś jak jest poprawnie... a szkoda.

        Takie bezsensowne pouczanie rodzi niechęć do Was.
      • dr.kibler Re: oto nasza ,polska SŁUZBA Zdrowia :(( 01.09.05, 12:33
        encorton1 napisał:
        > Zawsze mnie intersowalo i ciekawi nadal sposob myslenia takich ludzi jak
        autor
        > watku. Nagle wklejaja jakis wyrwany z kontekstu, niezweryfikowany, wcale nie
        > wiadomo czy prawdziwy przyklad. Do tego oczywiscie krotki gornolotny
        komentarz,
        ******** w moim komencie NIC GÓRNOLOTNEGO NIE WIDZĘ *********
        > ktory ma chyba wszystkich uspokoic prawie jak (przpraszam za porownanie)
        > zbawiciel uciszajacy burze na jeziorze i udowodnic (jakby ten fragment czegos
        > dowodzil)jaka to mafia panoszy sie w szpitalach.

        ******MAFIA, CZY NIE MAFIA,..a po co te pop_określenia? - PANOSZY SIĘ MASA
        ODCZŁOWIECZONYCH BYDLAKÓW******

        > Na co czlowieku liczysz???
        ****** Nie na ciebie, człowieku, to pewne****
        może po raz kolejny probujesz udowodnic to co
        > podobno "wszyscy wiedza"? Skoro tak cie draznia lapowkarze i mordercy w
        bialych
        fartuchach to naslij na nich policje - od tego chyba jest.

        ****** A TYM TO JUŻ NIECH SIĘ ZAJMA POWOŁANE DO TEGO SŁUŻBY. A PRZY WASZEJ
        KORPORACYJNEJ LOJALNOŚCI - NIE BĘDĄ MIEĆ ŁATWEGO ZADANIA ********
        >
        > ps. W woreczku to sie nosi kartofle - jak powiedzial jeden z profesorow na
        > mojej uczelni gdy uslyszal okreslenie woreczek zolciowy.
        **** GRATULUJĘ CI MENTORA, BARDZO DOWCIPNY I ODKRYWCZE MA POCZUCIE HUMORU*****
        ************************************************************************

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=28404052
        Tu sobie sprawdzisz, na ile zacytowany FRAGMENT był wyrwany - jak piszesz, z
        kontekstu. A takich wypowiedzi jest setki na Forach i setki tysięcy " z ust do
        ust". A to, że jakas dziewczyna ze St.Woli pisze WORECZEK - a nie PĘCHERZYK,
        to juz dla ciebie obraza?? Najpewniej ona nie jest lekarzem i użyła
        nazewnictwa kolokwialnego. Jak by była lekażem, to nie miała by takich
        problemów z diagnozowaniem i opieką nad ojcem. Swój- swojemu zawsze pomoże.
        Gorzej z pacjentami NIE Z BRANŻY.
        Każdy człowiek ma ca 18 lat gdy decyduje o swej dalszej edukacji i ma
        orientację o przyszłych zarobkach. Zarobki w kraju są
        niskie, to truizm. Dlatego ta branża ma w nazwie SŁUŻBA, zrób sobie rozbiór
        logiczny nazwy: SŁUŻBA ZDROWIA, jeżeli na uczelni nie powiedzieli, co to
        znaczy. Lekarze w większości realizują się zawodowo się w tej wybranej przez
        siebie dobrowolnie służbie OBRZYDLIWIE.
        Tu należy mówić nie o ŁYŻCE DZIEGCIU W BECZCE MIODU, LECZ O ŁYŻCE MIODU W
        BECZCE DZIEGDZIU.
        • connie1 Re: oto nasza ,polska SŁUZBA Zdrowia :(( 01.09.05, 12:37
          Setki razy padło juz tutaj stwierdzenie-lekarz , pielęgniarka to ZAWÓD , nie
          powolanie , słuzba , klasztor
        • aelithe Re: oto nasza ,polska SŁUZBA Zdrowia :(( 01.09.05, 13:03
          Słuchaj Kibler polski pacjent nie musi chodzić do polskiego lekarza. Może
          jechac do innych krajów europy i tam zapłacić za opiekę medyczną, jesłi nie
          uznaje kwalifikacji swoich lekarzy.
          Na razie twoje myśłenie jest typowym dla polskich pacjentów. Nie zpałacę i
          będę narzekał.
          • dr.kibler Re: oto nasza ,polska SŁUZBA Zdrowia :(( 01.09.05, 13:14
            aelithe napisał:

            > Słuchaj Kibler polski pacjent nie musi chodzić do polskiego lekarza. Może
            > jechac do innych krajów europy i tam zapłacić za opiekę medyczną, jesłi nie
            > uznaje kwalifikacji swoich lekarzy.
            > Na razie twoje myśłenie jest typowym dla polskich pacjentów. Nie zpałacę i
            > będę narzekał.
            Narzekam nie w swojej sprawie, nawiasem mówiąc. Doprowadzil do tego wątek
            zalinkowany tutaj - na forum Zdrowie.
            jak musisz się dopisywać - to kultura wymaga wczytać się najpierw w sens
            wypowiedzi w topicu i w sens wypowiedzi innych polemistów. Inaczej nie mam
            sensu sie w ogóle dopisywać, tak tylko, byle lapnąć swoje 3 grosze.
            • polk76 Re: oto nasza ,polska SŁUZBA Zdrowia :(( 04.09.05, 00:30
              Jeśli chodzi o lekarzy dyżurnych, nie udzielających informacji o stanie zdrowia
              pacjenta... Zawsze mnie zaskakuje, jak często rodziny, często w sposób
              agresywny, domagają się ode mnie na dyżurze szczegółowych i wyczerpujących
              informacji o swoim bliskim, o prognozie, o rokowaniu... Nie rozumieją, że ja na
              dyżurze nie mam możliwości - nawet jak nic się nie dzieje -wszechstronnego
              zgłębienia sytuacji pacjenta...a nawet jak przestudiuję jego "akta" to jest
              duże prawdopodobieństwo, że coś przeoczę i palnę jakieś głupstwo. Ja rozumiem,
              że lekarz prowadzący jest tylko do 14 - tej, ale on też ma kiedyś dyżur. Ja
              rozumiem, że bliscy chorych też pracują, i dlatego często gęsto udzielam nawet
              informacji przez telefon, ale ja muszę rozpoznać rozmówcę choćby po głosie,
              choćby po jego nawiązaniu do naszej ostatniej rozmowy - jakiś osobisty kontakt
              musi co jakiś czas być!
        • slav_ Re: oto nasza ,polska SŁUZBA Zdrowia :(( 01.09.05, 13:43
          Zastanawiam się - więcej głupoty czy zacietrzewienia i frustracji?
          Bo sposób argumentowania i wyciągania wnioskow : niskie zarobki - więc nawywa
          sie "słuzba" - polecenie rozbioru logicznego zbitki słów "słuzba zdrowia" (ktore
          to określenie NIC NIE ZNACZY i nie ma żadnego umocowania prawnego), i inne
          "wnioski" świadczą raczej o głupocie.
          Z drugie strony wrzucanie cytatow z generalizowaniem i opluwaniem wszystkich
          raczej o frustracji i zacietrzewieniu.
          Autorze wątku - NIE MA czegoś takiego jak "służba zdrowia". To tylko słowo -
          wytrych uzywane przez polityków do robienia wody z mozgu wyborcom. Tobie (jak
          widzę) też.
        • encorton1 Re: oto nasza ,polska SŁUZBA Zdrowia :(( 01.09.05, 15:04
          > Tu sobie sprawdzisz, na ile zacytowany FRAGMENT był wyrwany - jak piszesz, z
          > kontekstu.
          Wklejenie fragmentu jakiejs dyskusji to jest wyrwanie z kontekstu.

          > ****** A TYM TO JUŻ NIECH SIĘ ZAJMA POWOŁANE DO TEGO SŁUŻBY. A PRZY WASZEJ
          > KORPORACYJNEJ LOJALNOŚCI - NIE BĘDĄ MIEĆ ŁATWEGO ZADANIA ********

          Teoria spisku kwitnie.

          > **** GRATULUJĘ CI MENTORA, BARDZO DOWCIPNY I ODKRYWCZE MA POCZUCIE HUMORU*****

          Niezbyt faceta lubie i raczej nie jest moim mentorem, poza tym tym nie krzycz
          tak.

          > A takich wypowiedzi jest setki na Forach i setki tysięcy " z ust do
          > ust"

          No wlasnie "z ust do ust", "jedna pani drugiej pani" i inne wiadomosci od
          Gozdzikowej - kiepskie argumenty.

          > SŁUŻBA ZDROWIA, jeżeli na uczelni nie powiedzieli, co to
          > znaczy.

          Studiuje medycyne, a nie sluzbe zdrowia. Dopuki w tym kraju medycyna bedzie
          uwazana tylko za sluzbe, to mozesz byc pewien, ze nic sie nie zmieni. Jaka
          placa, taka praca.
        • Gość: aga do dr kibler IP: *.cable.wsm.wielun.pl 02.09.05, 08:30
          Słowo lekarz piszę się przez "rz" a nie przez "ż" To tyle z mojej strony.
          • Gość: non Re: do dr kibler IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.05, 09:57
            "dopóki" też się inaczej pisze...
    • maga_luisa Re: oto nasza ,polska SŁUZBA Zdrowia :(( 01.09.05, 08:18
      Dawaliście "im" potajemnie z Mamą "w łapę", po to, żeby "pozwolili mu godnie
      umrzeć"?
      Albo czegoś tu nie rozumiem, albo sprawa dla prokuratora.
    • Gość: optymistka Re: oto nasza ,polska SŁUZBA Zdrowia :(( IP: *.katowice.pik-net.pl 01.09.05, 13:14
      Ręce opadają co się dzieje, olewka , wszystkim trzeba płacić, pielęgniarkom,
      > dyżurnym, jeszcze jak z Toba rozmawiają to po prostu łaskę robią, że usta
      > otworzą......

      A skąd wiesz że wszystkim. Byłeś u wszystkich? Bo ja nie będąc u wszystkich
      lekarzy i nie znając ich nie wyciągałabym takich wniosków. Nie odważyłabym się
      tak generalizować. Ani w jedą ani w drugą stronę. Dlatego też nie mówię że
      wszyscy lekarze są super. Są różni. Jak w każdym zawodzie. Już kiedyś o tym
      pisałam. Ja znam świetnych lekarzy. Byłam w takiej sytuacji, że można było
      zażądać ode mnie łapówki. I co? Nic z tych rzeczy. Traktowano mnie super.
      Tylko, że jak o tym mówię to nikt nie chce słuchać. Nie mówi się o tysiącach
      pacjentów leczonych prawidłowo bez łapówek. Przecież to jest mało interesujące.
      Bo ludzie szukają sensacji, afer - lekarz spartaczył operację, wziął łapówkę.
      To są tematy do dyskusji.
      • pszczolaasia Re: oto nasza ,polska SŁUZBA Zdrowia :(( 01.09.05, 19:07
        ja się podpisuję pod tobą obydwiema rękami i nogami:))) w życiu nie dałam
        lekarzowi nic, poza słowem "dziękuje" i żaden lekarz ode mnie niczego nie
        chciał...ale masz racje, to jest nudne po prostu... pozdrawiam:)))
    • Gość: pacjentka Kibler, masz absolutną rację. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.05, 14:06
      Tak to w tym kraju wygląda... a prowadzi do tego całkowita bezkarność. Ktoś z
      moich bliskich zmarł, bo konował z pogotowia rozpoznał 'zatrucie pokarmowe' i
      odesłał do domu, gdy człowiek umierał na zawał krwotoczny jelita...

      Konował ma się dobrze...

      Musisz zrozumieć, że na tym forum są tacy, co wybronili nawet pavuloniarzy z
      Łodzi.
      • maga_luisa Re: Kibler, masz absolutną rację. 01.09.05, 14:43
        Nic nie zrozumiesz, bo zrozumieć nie chcesz.
        Proponuję, załóżcie sobie forum alternatywne np."Anty-służbie zdrowia i kiście
        się tam we własnym sosie.
        Mam już sercecznie dosyć wysłuchiwania obrażających mnie tekstów i napaści;
        jeśli nawet ktoś gdzieś zrobil coś nie tak albo wziął łapówkę, to do cholery
        nie ja jestem za to odpowiedzialna!!!
        • walerinka Re: Kibler, masz absolutną rację. 01.09.05, 18:58
          maga_luisa napisała:

          > Nic nie zrozumiesz, bo zrozumieć nie chcesz.
          > Proponuję, załóżcie sobie forum alternatywne np."Anty-służbie zdrowia i
          kiście
          > się tam we własnym sosie.

          Nie gorączkuj sie tak, proszę!
          I nie wyganiaj stąd nikogo. To forum. Publiczne. Załóż swoje prywatne i tam się
          szarogęś.

          > Mam już sercecznie dosyć wysłuchiwania obrażających mnie tekstów i napaści;

          A ja na przykład jakoś nie mogę się nigdzie natknąć na pochwałę pacjenta przez
          lekarza. Też tylko narzekacie i narzekacie na pacjentów.
          Nie generalizuję, bo tylko tu zaglądam. Ale co nie zaglądnę to tylko wieczne
          narzekania i utyskiwania. W realu też często odnoszę wrażenie, że ten Pacjent
          to jakiś wredny i chodzi do tego lekarza i tylko mu przeszkadza.

          > jeśli nawet ktoś gdzieś zrobil coś nie tak albo wziął łapówkę, to do cholery
          > nie ja jestem za to odpowiedzialna!!!
          "jeśli nawet"?? nie pisz tak o tym jakby to się działo za siódmą górą i za
          siódmą rzeką i było jakieś bardzo mało prawdopodobne. Tak dzieję się wszędzie
          wokół, dzień w dzień i staje się właściwie normą.
          Ale pewnie chora solidarność zawodowa nie pozwala ci dostrzec tego zjawiska a
          już nie daj co nazwać w rozmowie z pacjentem.
          • Gość: Patryk Przeciętna łapówka... IP: *.oc.oc.cox.net 01.09.05, 19:17
            walerinka napisała:

            > "jeśli nawet"?? nie pisz tak o tym jakby to się działo za siódmą górą i za
            > siódmą rzeką i było jakieś bardzo mało prawdopodobne. Tak dzieję się wszędzie
            > wokół, dzień w dzień i staje się właściwie normą.

            Przeciętna wartość "łapówkek" dla przeciętnego polskiego lekarza (wliczając w to
            wartość kwiatów i czekoladek) to 60 zł (słownie: sześćdziesiąt złotych) rocznie.
            W takiej skali to nie norma-to żart!Podejrzewam,że przeciętny polski nauczyciel
            dostaje średnio dużo większe "łapówki" ( 30 wiązanek kwiatów od klasy na
            zakończenie roku szkolnego,Dzień Nauczyciela,Dzień Kobiet i imieniny).

            > Ale pewnie chora solidarność zawodowa nie pozwala ci dostrzec tego zjawiska a
            > już nie daj co nazwać w rozmowie z pacjentem.

            A co z kolei "chorego" nie pozwala tobie dostrzec racji magi luisy ? Ciekaw jestem.
            • walerinka Re: Przeciętna łapówka... 01.09.05, 22:55
              Gość portalu: Patryk napisał(a):

              > Przeciętna wartość "łapówkek" dla przeciętnego polskiego lekarza (wliczając w
              > to wartość kwiatów i czekoladek) to 60 zł (słownie: sześćdziesiąt złotych)
              > rocznie
              > W takiej skali to nie norma-to żart!Podejrzewam,że przeciętny polski
              nauczyciel
              > dostaje średnio dużo większe "łapówki" ( 30 wiązanek kwiatów od klasy na
              > zakończenie roku szkolnego,Dzień Nauczyciela,Dzień Kobiet i imieniny).

              Patryk, nie bądź śmieszny!! Przeciętna wartość łapówek dla przeciętnego lekarza
              oznacza ni mniej ni więcej a tylko tyle, że jak ty zjesz 2 cukierki a twój
              kumpel 28 to p r z e c i ę t n i e zjecie po 15. Tylko hm... jak to
              powiedzieć, ty będziesz czuł mocny niedosyt a kolega może nawet zwymiotuje ich
              nadmiar.
              Przepraszam za tak obrazowe tłumaczenie, ale to dlatego, żebyś nie miał
              najmniejszych wątpliwości. Mam nadzieję, że ty też.

              To oczywiste, że nie wszyscy biorą łapówki. Ale są tacy, którzy biorą
              niesamowite ilości. W mojej lokalnej prasie, tak jakoś wczesną wiosną niemal
              dzień w dzień donoszono o kolejnych grubych kopertach znajdowanych w
              ordynatorskich biurkach (dolnośląskie, rzecz dotyczyła akurat w tym przypadku
              psychiatrów, neurologów).
              No i są całe dzielnice zamieszkiwane przez "ubogie" bo podówjnie lekarskie
              małżeństwa. Obciążone dziedzicznie, bo sporo pewnie ma też rodziców lekarzy ( a
              powszechnie wiadomo, że adwokaturę, chirurgię i tym podobne to z mlekiem matki
              się wysysa;-))
              No i oni tacy od pokoleń jakieś 1000 PLN na rekę biorą ale ich domy i samochody
              jakoś tej nędzy nie potwierdzają.
              Myślę, że każde miasto ma takie dzielnice zamieszkane przez "zubożałą" brać
              lekarską.
              Są dzielnice, równie eksluzywne zamieszkane przez prawników, ale oni
              przynajmniej nie jęczą notorycznie, że mało zarabiają.
              Jeśli jestes Patryku lekarzem to z pewnością masz w swoim otoczeniu
              (statystycznie to przynajmniej bardzo prawdopodobne) takich co jeżdżą super
              bryką i mieszkają niemal w pałacu.
              Człowieku, nie bądź taki zakłamany.
              I dla jasności dodam, ze ja jestem bardzo zadowolona z tego co mam, nikomu
              niczego nie zazdroszę. Miło mi oko zawiesić na jakiejś okazałej chałupce, miło
              posłuchać, że komuś się udało i dorobił się fajnej bryki. Ale całkiem niemiło
              słuchać tych lekarskich jęków a wystarczy popatrzeć na parkingu szpitalnym czym
              ci biedni lekarze przyjeżdżają do roboty.
              Oczywiście, nie wszyscy!! Ale jest sporo takich, którzy tych cukierków mają
              pełne kieszenie. Ty Patryku może masz całkiem puste. Niczego ci nie zarzucam.
              Ale nie udawaj, że nie wiesz czy nie widziałeś tych pełnych po brzegi.
              Jeśli jesteś jakimś młodym lekarzem to też bardzo prawdopodobne jest, że skręca
              Cię, że szef ma to czy tamto. Ale chora solidarność zawodowa powoduje, że
              pewnie nigdy tego głośno nie powiesz. Najwyżej pomyślisz o tym w duchu.
              Może masz nadzieję, że dla ciebie też kiedyś nadejdą lepsze czasy?
              Czytałam kiedyś reportaż w którym skorumpowani lekarze mówili dlaczego biorą i
              jak to się zaczęło.
              Bardzo wzruszyło mnie gdy taki lekarz mówił, ze za pierwsze pieniądze kupił
              dziecku malutkie, niemowlęce adidaski, firmowe. Wcześniej tylko mógł o tym
              pomarzyć.
              Nie twierdzę, że wszyscy lekarze biorą!!! Ale ci którzy biorą, to biorą
              konkretnie. I wiemy o tym wszyscy:-(

              > A co z kolei "chorego" nie pozwala tobie dostrzec racji magi luisy ? Ciekaw
              > jestem.
              Oczywiście, ma ona rację! Nie doczytałam słowa "proponuję"
              Ale co do reszty to trudniej się zgodzić
              Procederu w łódzkim pogotowiu nie byłoby gdyby inni lekarze nie udawali, ze nie
              widzą co złego tam się dzieje.
              Gdyby lekarze nie pozwalali na funkcjonowanie w ich środowisku czarnych owiec,
              to maga luisa nie musiałaby tak często czytać, że coś złego ktoś o tym
              środowisku pisze. Bo chyba nikt personalnie się do niej nie zwrócił.
              • Gość: Patryk Re: Przeciętna łapówka...walerinka IP: *.oc.oc.cox.net 01.09.05, 23:46
                Nieistotne są twoje dywagacje na mój temat. Tzn.kim jestem,gdzie pracuję,komu i
                czego zazdroszczę,itd. Istotne,czy zamierzasz (i jak) polemizować z faktami.
                Nie będę tez ci tłumaczył dlaczego nie moim ani innych lekarzy ustawowym
                obowiązkiem jest ściganie łapownictwa (mniej czy bardziej mitycznego).
                Nie chce mi się przekonywać też ciebie,że wybudować dom czy kupić samochód można
                po wieloletniej pracy po 300-400 godzin miesięcznie .Co jest standartem zresztą
                wśród lekarzy klinicznych.
                Pytanie-jakie miałaś osobiste doświadczenia z wręczaniem łapówek? Tzn. jaką
                kwotę,komu i za co dałaś? Czy tylko przeczytałaś w gazecie albo usłyszałaś od
                sąsiadki?
              • encorton1 Re: Przeciętna łapówka... 02.09.05, 00:36
                > No i są całe dzielnice zamieszkiwane przez "ubogie" bo podówjnie lekarskie
                > małżeństwa. Obciążone dziedzicznie, bo sporo pewnie ma też rodziców lekarzy (
                > a powszechnie wiadomo, że adwokaturę, chirurgię i tym podobne to z mlekiem
                > matki się wysysa;-))
                > No i oni tacy od pokoleń jakieś 1000 PLN na rekę biorą ale ich domy i
                >samochody jakoś tej nędzy nie potwierdzają.

                Cóz studiuje medycyne, moi rodzice sa lekarzami - jedno z nich przacuje w
                klinice na AM, druge jako anestezjolog winnym szpitalu. Mimo, ze jestesmy zatem
                bardzo zgrabna para zlodzieji ( bo tak sie poczulem po przeczytaniu twojego
                postu) to nasze ekskluzywne mieszkanie znajduje sie w klasycznym bloku i ma
                raptem 2 pokoje na 4 osoby. Faktycznie wprost toniemy w luksusie. Bynajmniej
                moja rodzina to nie jedyny taki zestaw na tym osiedlu.

                Poza tym co to za zarzut,ze ktos ma w rodzinie od pokolen lekarzy, bo ostatnio
                stwierdzam, ze zdaniem "wszystkich" jestem zatem totalnym debilkiem, ktorego
                upchneli na studiach rodzice ( bo dostalem sie na pewno na drodze jakiegos
                niezlego przekretu), tylko po to by jeszcze sprawniej prowadzil rodzinny
                zlodziejski interes.

                Co do tych "bryk" na parkingach to stosunkowo czesto ogladam parkingi przed
                dwoma ze szpitali i musza byc bardzo gleboko schowane wsrod tych Fiatow Panda i
                Lanosow.

                > Oczywiście, nie wszyscy!! Ale jest sporo takich, którzy tych cukierków mają
                > pełne kieszenie. Ty Patryku może masz całkiem puste. Niczego ci nie zarzucam.
                > Ale nie udawaj, że nie wiesz czy nie widziałeś tych pełnych po brzegi.
                > Jeśli jesteś jakimś młodym lekarzem to też bardzo prawdopodobne jest, że
                >skręca Cię, że szef ma to czy tamto. Ale chora solidarność zawodowa powoduje,
                >że pewnie nigdy tego głośno nie powiesz.

                Pieknie - moze Patryk nie kradnie ( chociaz tylko "moze" bo przeciez jest
                lekarzem )ale prawie na pewno zazdrosci tym ktorzy biora i pewnie bez zalu by
                do nich dolaczyl. Zenadza i wstyd
                • walerinka Re: Przeciętna łapówka... 02.09.05, 06:51
                  encorton1 napisał:

                  > Cóz studiuje medycyne, moi rodzice sa lekarzami - jedno z nich przacuje w
                  > klinice na AM, druge jako anestezjolog winnym szpitalu. Mimo, ze jestesmy
                  > zatem bardzo zgrabna para zlodzieji ( bo tak sie poczulem po przeczytaniu
                  > twojego postu)

                  Nie wkładaj w moje usta słów, których nie użyłam.
                  Nie nazwałam nikogo złodziejem. Stwierdzam tylko fakty (wsród lekarzy jest
                  wiele małżeństw rodzinnych, mieszkają często takie rodziny na luksusowych
                  osiedlach, ich dzieci też są lekarzami, a o tym, ze niektórzy biorą pieniądze
                  od pacjentów wie i gazeta i Patryk i ja i Ty tez dobrze wiesz i każdy o tym wie)

                  > Poza tym co to za zarzut,ze ktos ma w rodzinie od pokolen lekarzy,

                  J/w. To nie żaden zarzut. To tylko stwierdzenie faktu.

                  > Pieknie - moze Patryk nie kradnie ( chociaz tylko "moze" bo przeciez jest
                  > lekarzem )ale prawie na pewno zazdrosci tym ktorzy biora i pewnie bez zalu by
                  > do nich dolaczyl. Zenadza i wstyd

                  Patryk sam o sobie mówi, że bierze ileś tam na tydzień czy na miesiąc. To
                  logiczne, ze wszyscy nie biorą. Ale ci co wyciągają rękę po pieniądze pacjenta
                  i od tego uzależniają wiele ważnych czynności dot leczenia to biorą na tyle
                  dużo że mają i na pałace i na super bryki.
                  A żenadą jest to, ze ty jako dziecko lekarzy (a więc środowisko znasz dużo
                  lepiej ode mnie) sugerujesz tu, że takie zjawiska w tym kręgu nie mają miejsca.

                  Patryk nie zaprzecza że lekarze biorą!!! On tylko źle interpretuje to co
                  wyczytał w tym artykule.
                  • encorton1 Re: Przeciętna łapówka... 02.09.05, 09:34
                    >a o tym, ze niektórzy biorą pieniądze
                    > od pacjentów wie i gazeta i Patryk i ja i Ty tez dobrze wiesz i każdy o tym
                    >wie )
                    No wlasnie wszedzie to wszyscy, kazdy itp.

                    > A żenadą jest to, ze ty jako dziecko lekarzy (a więc środowisko znasz dużo
                    > lepiej ode mnie) sugerujesz tu, że takie zjawiska w tym kręgu nie mają
                    miejsca.

                    No wlasnie i to co ja widze diametralnie odbiega od tego co podobno
                    widza "wszyscy", a o tym, ze takich zjawisk nie ma calkowicie nie pisalem,
                    tylko, ze tym mieszkancom palacow blizej troche do mniejszosci niz reguly.
                  • Gość: Patryk walerinka-do rzeczy IP: *.oc.oc.cox.net 02.09.05, 17:20
                    walerinka napisała:

                    > Patryk sam o sobie mówi, że bierze ileś tam na tydzień czy na miesiąc. To
                    > logiczne, ze wszyscy nie biorą.

                    Możesz zacytować?

                    > Patryk nie zaprzecza że lekarze biorą!!! On tylko źle interpretuje to co
                    > wyczytał w tym artykule.

                    To wykarz błędy mojej interpretacji.
                    Nie odpowiedziałas też na moje pytanie:
                    "Jakie miałaś osobiste doświadczenia z wręczaniem łapówek? Tzn. jaką
                    kwotę,komu i za co dałaś? Czy tylko przeczytałaś w gazecie albo usłyszałaś od
                    sąsiadki?"
                    • walerinka Re: walerinka-do rzeczy 02.09.05, 19:00
                      Gość portalu: Patryk napisał(a):

                      > > Patryk sam o sobie mówi, że bierze ileś tam na tydzień czy na miesiąc. To
                      > > logiczne, ze wszyscy nie biorą.
                      >
                      > Możesz zacytować?

                      To jest twoja wypowiedź nt brania pieniędzy przez lekarzy:


                      • Przeciętna łapówka... IP: *.oc.oc.cox.net
                      Gość: Patryk 01.09.2005 19:17 + odpowiedz


                      Przeciętna wartość "łapówkek" dla przeciętnego polskiego lekarza (wliczając w to
                      wartość kwiatów i czekoladek) to 60 zł (słownie: sześćdziesiąt złotych) rocznie.
                      W takiej skali to nie norma-to żart!Podejrzewam,że przeciętny polski nauczyciel
                      dostaje średnio dużo większe "łapówki" ( 30 wiązanek kwiatów od klasy na
                      zakończenie roku szkolnego,Dzień Nauczyciela,Dzień Kobiet i imieniny).

                      Później poprawiłeś kwotę z 60zł na 600 zł.

                      • Re: Przeciętna łapówka...-autopoprawka IP: *.oc.oc.cox.net
                      Gość: Patryk 01.09.2005 23:12 + odpowiedz

                      Powinno być 60 zł miesięcznie (nie rocznie-odliczając dwa miesiące
                      urlopów,szkoleń i wypadków losow).Rocznie to przeciętnie 600 zł.


                      Przeczytaj i zobacz jak lekko o tym mówisz. Ot, jakieś 600 zł na jednego
                      lekarza przypada. Twierdzisz, ze to niezbyt dużo. To znaczy, że przyjmujesz, ze
                      bierze KAŻDY. To ja tłumaczę ci, ze te kwoty stają się niebotycznie duże,
                      ponieważ biorą nieliczni (chociaż jest ich i tak spora rzesza pewnie) i w
                      kieszeniach tych nielicznych tej forsy jest sporo.
                      Powiedziałeś to nie wprost, więc nie zacytuję.


                      > > Patryk nie zaprzecza że lekarze biorą!!! On tylko źle interpretuje to co
                      > > wyczytał w tym artykule.
                      >
                      > To wykarz błędy mojej interpretacji.

                      No Patryk, strofowałes pacjentkę za orty a tu następny kwiatek:
                      powinno być "wykaż" a nie "wykarz"

                      > Nie odpowiedziałas też na moje pytanie:
                      > "Jakie miałaś osobiste doświadczenia z wręczaniem łapówek? Tzn. jaką
                      > kwotę,komu i za co dałaś? Czy tylko przeczytałaś w gazecie albo usłyszałaś od
                      > sąsiadki?"
                      Dałam a raczej dał mój mąż. Pan "doktor" tak mnie urządził, ze leczyłam się
                      jeszcze ok rok. Ledwo z tego wyszłam a przez ten kolejny rok inni lekarze
                      leczyli mnie za darmo w prywatnych gabinetach gdy zapoznawali się z
                      dokumentacją.
                      Nie złożyłam żadnego doniesienia bo walczyłam o zdrowie, może i o życie. A
                      dodatkowo miałam bardzo złe chwile jeśli chodzi o sytuację rodzinną.
                      I powiem ci, ze bardzo, ale to bardzo żałuję, ze nie zgłosiłam tej sytuacji tam
                      gdzie trzeba, gdyż przez przypadek dowiedziałam się, ze o mało nie wykonczył
                      mojej sąsiadki ten "doktorek" (po ok ośmiu latach od tamtej mojej historii).
                      I równoczesnie jestem niemal pewna, ze doktorkowi włos by z głowy nie spadł, bo
                      to synek bardzo ważnego w klinice tatusia. Doktorek przy całej ordynatorskiej
                      wizycie tłumaczył mi, jak to na usg w ciązy obumarłej od 2-3 tygodni widział
                      akcję serca płodu, którą pomylił najpewniej z ruchem pępowiny. Pacjentka z
                      łóżka obok objaśniła mu, że pepowina na tym etapie rozwoju to cienka niteczka.
                      No to pan doktorek stwierdził, że to w takim razie był ruch moich jelit!!!
                      Tak więc dr nauk med pracujący w klinice AM ruch jelit kobiety odczytał na usg
                      jako akcję serca płodu!!! Płodu, który obumarły był od 2-3 tygodni a mnie z
                      krwotokiem przyjął na oddział (wyciągając od męża wszystko co miał w portfelu,
                      zachodnie marki i dolary też - 1994r. bo na klinikę to baaaaardzo trudno było
                      się w owym czasie dostać). W nocy gdy krwawiłam jak zarzynane prosię nie
                      przyszedł do mnie ani razu. A rano się zmył. Gdy w koncu zemdlałam zajął się
                      mną jakiś lekarz dyżurny i okazało się, że nie mam nawet założonej żadnej karty
                      przyjęcia!!
                      Jesli jesteś lekarzem to pewnie domyślasz się co było ze mną dalej.
                      I to tyle.
                      • Gość: Patryk Re: walerinka-do rzeczy IP: *.oc.oc.cox.net 02.09.05, 19:49
                        Pytam jeszcze raz: gdzie napisałem,że JA biorę łapówki? Jeżeli nie przytoczysz
                        takowego cytatu-przekłamujesz (byc może świadomie) sens moich wypowiedzi.

                        Kontekst mojej wypowiedzi dotyczył uzasadniania braku podwyżek dla lekarzy
                        łapówkami.Ty koncentrujesz się mimo wszystko na "niebotycznych" dochodach
                        jednostek.A ja na tym,że każdego szarego lekarza obrażacie insynuacjami nie
                        bacząc,czy dostał kiedykolwiek w życiu choc raz 50 zł od pacjenta.

                        A co do twojego przypadku-jeśli wszystko odbyło sie tak jak piszesz,to jest to
                        przykład najbardziej nielubianych przez samych lekarzy patologii:
                        nepotyzmu,hierarchizacji,pazerności i niekompetencji.
                        Ale w 1994 r-przy obowiązującym wówczas systemie i rejonizacji, bez skierowania
                        do szpitala/kliniki nie można było być przyjętym.Czy miałaś takowe skierowanie
                        (z pogotowia chociażby)? Czy zapłaciliście (może) lekarzowi,by "ominąć" formalności?
                        I jeszcze jedno-dlaczego za twoje doświadczenia z lekarzem-synkiem szychy z
                        kliniki przed ponad 10 laty mają odpowiadać do końca życia wszyscy lekarze w
                        Polsce? Ta chęć grupowego odwetu przebija z każdego postu twojego autorstwa.
                        P.S.
                        Starałem się i w tym tekście przemycić błąd ortograficzny.Znalazłaś?
                        • swan_ganz tylko jeden? Są trzy...:) n/txt 02.09.05, 19:56
                        • walerinka Re: walerinka-do rzeczy 02.09.05, 23:18
                          Gość portalu: Patryk napisał(a):

                          > Pytam jeszcze raz: gdzie napisałem,że JA biorę łapówki? Jeżeli nie przytoczysz
                          > takowego cytatu-przekłamujesz (byc może świadomie) sens moich wypowiedzi.
                          Patryk, nie męcz proszę;-)
                          Nie powiedziałeś tego wprost. Ale skoro zakładasz, że te 60 czy 600 to nic
                          takiego to tak jakbyś przyjął, że każdy je przyjmuje. Ty też. Tak to odebrałam.
                          Przecież wiem, ze tak nie jest że wszyscy biorą. I nigdy tak nie mówiłam.

                          > Kontekst mojej wypowiedzi dotyczył uzasadniania braku podwyżek dla lekarzy
                          > łapówkami.

                          Chyba jest zbyt późno, ale nie łapię o co Ci chodzi.

                          > Ty koncentrujesz się mimo wszystko na "niebotycznych" dochodach
                          > jednostek.A ja na tym,że każdego szarego lekarza obrażacie insynuacjami nie
                          > bacząc,czy dostał kiedykolwiek w życiu choc raz 50 zł od pacjenta.

                          Ja mówię sama za siebie. I nigdy nie mówię o wszystkich czy większości. A tak
                          na marginesie dodam, że w pewnym momencie miałam sporo kłopotów zdrowotnych. I
                          wielokrotnie widziałam jak pacjenci na chama wciskają lekarzowi jakieś żółte
                          kawki Tchibo za 4.50 PLN z bufetu. Własnie zdarzyło mi się jak panie z mojej
                          sali były święcie oburzone, ze ja nic nie daję lekarzom i pielęgniarką. Łeżałam
                          na oddziale 12 dni. Miałam robioną szeroką diagnostykę. Własciwie miały ze mnie
                          sporo pożytku, bo wieczorem zostawała jedna pielęgniarka i ja zanosiłam kilka
                          razy każdego dnia krew do laboratorium. I swoją i czasami pacjentów. Pani
                          pielęgniarka nie mogła wyjść z oddziału a laboratorium jest dokładnie na
                          przeciwnym koncu w bardzo dużym szpitalu. Przy wyjściu szeroko się
                          uśmiechnęłam, podziękowałam za opiekę, ale niczego nie wręczałam. Założyłam
                          sobie, ze jak lekarz ustali w koncu co mi jest i jak znikną bardzo nieprzyjemne
                          dla mnie objawy to może kiedyś mu coś fajnego podaruję. Ale to tak zupełnie na
                          zakonczenie leczenia. Tymczasem rzeczywiście znaczną część pacjentów ogarnia
                          jakaś furia przy wyjściu i latają z różnościami.
                          Ale czymś zupełnie innym jest wymuszanie forsy i uzależnianie od tego przyjęcia
                          na oddział czy wykonanie zabiegu. A tak się dzieje, niestety często:-(
                          I nie są to informacje od Goździkowej.

                          > A co do twojego przypadku-jeśli wszystko odbyło sie tak jak piszesz,to jest to
                          > przykład najbardziej nielubianych przez samych lekarzy patologii:
                          > nepotyzmu,hierarchizacji,pazerności i niekompetencji.

                          Było dokładnie tak.
                          A nawet gorzej. Źle się czułam od połowy maja. Ale lekarz nie widział niczego
                          niepokojącego. 1.06 przyniosłam mu wynik usg z innego gabinetu, ze nie ma akcji
                          serca płodu. On zrobił usg na swoim sprzęcie i powiedział, ze akcja serca jest.
                          Brałam chyba Turinal. I miałam już plamienia. Po kilku dniach w niedzielę
                          dostałam krwotoku. Kazał przyjechać na kliniki bo miał dyżur na porodówce.
                          Zrobił mi usg i powiedział, że wszystko jest ok. ale lepiej byłoby gdybym
                          została na obserwacji. Powiedział, że chce porozmawiać z mężem a ja mam
                          poczekać na korytarzu. Wytłumaczył mężowi, że przyjęcie mnie do kliniki jest
                          bardzo trudne i wymusił tę kasę. W nocy pielęgniarki wołały go dwukrotnie.
                          Kazał podawać mi relanium. Rano powiedział, że wszystko będzie dobrze i się
                          zmył. Lekarz dyżurny, który zajął się mną gdy zemdlałam klął na czym świat stoi
                          bo okazało się, że nie mam karty, nikt nie wie czy na coś choruję i co ja za
                          jedna jestem!
                          A ten łajdak na drugi dzień w czasie tej ordynatorskiej wizyty mówi, ze jak
                          wyjdę ze szpitala to mam przyjść do niego i się zastanowimy dlaczego się tak
                          stało! No i wtedy było o tych jego usg i co ona tam widział.
                          Przy wyjściu przyszedł do mnie student i robił wywiad-ankietę. Dopiero później
                          pojęłam, ze chyba w ten sposób wzięto dane do karty, którą pewnie w koncu mi
                          założono.
                          Naprawdę nie miałam siły się tym zająć. Wtedy 1.06 dowiedziałam sie, że mój
                          tato jest bardzo chory. Zmarł po kilku tygodniach. A ja blisko rok byłam
                          leczona i mówiono mi potem kilka razy, że było bardzo nieciekawie ze mną.
                          Byłam na tej klinice dwa miesiące później. Babki z 9-osob. sali robiły zrzutkę
                          na cesarke dla pacjentki pana doktorka. Ona była doszczętnie spłukana. Trzy
                          razy rodziła martwe czy umierające około porodu dzieci. Powiedział jej że musi
                          mieć cesarkę, ale suma była naprawdę duża.
                          I ten sukinsyn kilka lat później o mało co nie wykończył moją sąsiadkę.

                          > Ale w 1994 r-przy obowiązującym wówczas systemie i rejonizacji, bez
                          skierowania
                          > do szpitala/kliniki nie można było być przyjętym.Czy miałaś takowe skierowanie
                          > (z pogotowia chociażby)? Czy zapłaciliście (może) lekarzowi,by "ominąć"
                          > formalności?

                          To już ci wyjaśniłam.

                          > I jeszcze jedno-dlaczego za twoje doświadczenia z lekarzem-synkiem szychy z
                          > kliniki przed ponad 10 laty mają odpowiadać do końca życia wszyscy lekarze w
                          > Polsce? Ta chęć grupowego odwetu przebija z każdego postu twojego autorstwa.

                          Nieprawda. Wielokrotnie w swoich postach powtarzam że chylę czoła przed całą
                          rzeszą uczciwych lekarzy. I mocno chcę wierzyć w to, że tacy są.
                          Wiesz co, ja mogłabym małą książeczkę napisać o swoich doświadczeniach ze
                          służbą zdrowia. Moich doświadczeniach i moich najbliższych. Nie wiem dlaczego
                          tak jest. Czy to ja mam jakiegoś wyjątkowego pecha?? Aż strach pomyśleć, że tak
                          wyglądać by mogła norma.
                          Ten post jest pewnie mocno przydługi, przepraszam, ale tak mi wyszło.

                          > P.S.
                          > Starałem się i w tym tekście przemycić błąd ortograficzny.Znalazłaś?
                          Nie, nie znalazłam :-) Nie szukałam.
                          Poszukam jutro, bo coś mi się dziś dzieje z oczami, szczypią i pieką. Pisałam
                          bez patrzenia na monitor.

                          P.S.
                          Był jeszcze taki przypadek, że ja dałam. I dzięki temu mam nadal męża.
                          Chyba mnie nie lubisz, ale pomimo tego i tak pozdrawiam i życzę dużo
                          satysfakcji z pracy i samych zadowolonych pacjentów.
                          A potencjalnym pacjentom życzę aby nie chorowali:-)
            • Gość: Patryk Re: Przeciętna łapówka...-autopoprawka IP: *.oc.oc.cox.net 01.09.05, 23:12
              Powinno być 60 zł miesięcznie (nie rocznie-odliczając dwa miesiące
              urlopów,szkoleń i wypadków losow).Rocznie to przeciętnie 600 zł.
          • pszczolaasia Re: Kibler, masz absolutną rację. 01.09.05, 20:03
            Maga napisała słowo "proponuje" to nie jest szarogęsienie, póki co. propozycja,
            to propozycja a próby rządów to zupełnie co innego.

            ""jeśli nawet"?? nie pisz tak o tym jakby to się działo za siódmą górą i za
            > siódmą rzeką i było jakieś bardzo mało prawdopodobne. Tak dzieję się wszędzie
            > wokół, dzień w dzień i staje się właściwie normą.
            > Ale pewnie chora solidarność zawodowa nie pozwala ci dostrzec tego zjawiska a
            > już nie daj co nazwać w rozmowie z pacjentem."

            pozwole sobie wkleić tutaj cytacik innej osoby, ktorą bardzo cenie i ktory jest
            odpowiedzią na to co napisałaś ty i założyciel wątku:
            "Spotkałam kiedyś u lekarza sąsiadkę, która za wypisanie recepty mężowi/mąz
            leżący po wylewie/ wciskała lekarzowi 20 zł,a potem na ławeczce-korupcja w
            służbie zdrowia!!!Głupia baba" popieram, popieram, popieram!!!! głupia
            baba!!!!!
            • bozia2 Re: Kibler, masz absolutną rację. 01.09.05, 20:42
              Asiu,tym ostatnim cytacikiem...no no muszę powiedzieć przydziobałaś kobieto.:))))
              • pszczolaasia Re: Kibler, masz absolutną rację. 01.09.05, 20:51
                szacuneczek..:DDD no co ja no to poradzę, że przepadam za tobą??????:DDDD
                • bozia2 Re: Kibler, masz absolutną rację. 01.09.05, 21:09
                  Bozzziiuuu,i co ja mam na to odpowiedzieć...Ja też za tobą przepadam,no właśnie
                  moja małżowina mówi,że jak gdzieś przepadnę,to masakra:DDD
                  • pszczolaasia Re: Kibler, masz absolutną rację. 01.09.05, 23:02
                    :)))))
            • walerinka Re: Kibler, masz absolutną rację. 01.09.05, 22:29
              pszczolaasia napisała:

              > pozwole sobie wkleić tutaj cytacik innej osoby, ktorą bardzo cenie i ktory
              > jest odpowiedzią na to co napisałaś ty i założyciel wątku:
              > "Spotkałam kiedyś u lekarza sąsiadkę, która za wypisanie recepty mężowi/mąz
              > leżący po wylewie/ wciskała lekarzowi 20 zł,a potem na ławeczce-korupcja w
              > służbie zdrowia!!!Głupia baba" popieram, popieram, popieram!!!! głupia
              > baba!!!!!

              Nie wiem czy ta baba była głupia czy nie. Nie byłam świadkiem tej sytuacji i
              takie historie, że jedna pani drugiej pani.. nie są dla mnie żadnym
              wyznacznikiem.
              Nie wiem więc co ma piernik do wiatraka. Ja powiedziałam wyraźnie, że sytuacje,
              w których pacjent czuje się w gabinecie lekarskim intruzem zdarzają się na
              porządku dziennym.
              I to, ze chora solidarność wśród lekarzy pozwala im bronić najgorszych
              zwyrodnialców jacy pojawiają się w ich kręgach też jest faktem.
              A wklejony przez ciebie "cytacik" nie jest dla mnie żadną odpowiedzią.
              • pszczolaasia Re: Kibler, masz absolutną rację. 01.09.05, 23:07
                nie? a ja mam wrażenie, ze my się tutaj opieramy wyłącznie na tym, że jedna
                Pani drugiej pani coś tam, coś tam powiedziała..bo jak nie to szkoda, że
                faktycznei na Policję nie poszłaś.
                jak pisalam, ja sie nie czuję intruzem. moze trafiłaś na zlego lekarza i tyle.
                cytacik nie miał być odpowiedzią, to było stwierdzenie faktu, ze pacjenci
                czasem sami wciskają a potem za przeproszeniem piep..ą bzdury. pozdrawiam.
                • Gość: czeresniowa_panna Re: Kibler, masz absolutną rację. IP: *.chello.pl 02.09.05, 00:36
                  pszczoła ---> ale pisałaś też w innym wątku o tym jak się cieszysz, że jesteś
                  zdrowa. A jak jesteś zdrowa to znaczy chyba, że do lekarzy nie chodzisz, tak?
                  Tylko do tego jednego ulubionego dochtorka, co go tak wychwalasz, tak?

                  A mi np. ostatnio niestety dość często zdarza się chorować i również niestety
                  muszę powiedzieć, że u lekarza zwykle czuję się właśnie jak intruz.
                  • pszczolaasia Re: Kibler, masz absolutną rację. 02.09.05, 08:48
                    tak, cieszę sie, że jestem zdrowa. tak cieszę się, bo chorowałam i cud
                    Dochtorek mnie wyleczył:) i póki co do niego nie latam:) ale trudno wykreslić z
                    życiorysu 1,5 roku latania tak? i wdzięczności, ze mi pomógł, tak?
                    a widzisz ja się tak nie czuję. i po prostu o tym mówię. to źle czy dobrze? mam
                    poddać sie panującej modzie nawrzucania każdemu kto mi w oczy wpadnie???? eeeee
                    nie...
                    pozdrawiam.
                    • Gość: czeresniowa_panna Re: Kibler, masz absolutną rację. IP: *.chello.pl 02.09.05, 10:23
                      Nie, ale też nie bądź zdziwiona, że niektórzy mają zupełnie przeciwne odczucia.
                      Nie uważam by było złe, że o tym mówisz. Wręcz przeciwnie. Ja na Twoim miejscu
                      wymieniłabym tego Pana z imienia i nazwiska i podała do niego wszystkie
                      namiary. Miałaś dużo szczęścia i już. Nie każdy trafia tak dobrze i też byłoby
                      miło, gdybyś to przyjęła do wiadomości.

                      Czy tu panuje moda, żeby nawrzucać każdemu, kto w oczy wpadnie? Nie wiem...Tacy
                      dyskutanci trafiają się na każdym forum. Pewnie wpływa na to specyfika
                      komunikacji internetowej, poczucie bezpieczeństwa ze względu na anonimowość
                      etc. Jak się do tego doda frustracje z powodu swoich i swoich najbliższych
                      chorób, dolegliwości, cierpień to rzeczywiście na tym forum może być dość
                      wybuchowo.

                      Ale ja jednak uważam, że lekarze też powinni wykazywać trochę więcej
                      tolerancji. To jest właśnie specyfika pracy z ludźmi. Trzeba to lubić, bo
                      ludzie są naprawdę. To nie jest praca w laboratorium wsród probówek czy przy
                      komputerze. Pewnie, że znacznie bardziej wyczerpująca psychicznie. W wielu
                      przypadkach tak samo niewdzięczna może się okazać praca nauczyciela,
                      psychologa, socjologa, sekretarki, akwizytora, ekspedientki, fryzjera,
                      telefonistki w biurze obsługi klienta etc. Oni też pracują z ludźmi i jakoś
                      jeszcze nie zauważyłam, by szczególnie wyraziście przejawiali niechęć do osób,
                      z którymi mają do czynienia. (No, wyjątkiem są chyba wszelkie urzędy - to też
                      powinno się zmienić) A ja tej niechęci podczas wizyty u lekarza doświadczam
                      niestety często. Nie mówię, że zawsze, ale naprawdę często. I jestem już tym
                      naprawdę bardzo zmęczona. Kiedy coś mi dolega to nie mam ochoty stresowac się
                      jeszcze tym, że lekarz może się na mnie wydrzeć, być niemiły lub potraktować
                      lekceważąco.
                      • pszczolaasia Re: Kibler, masz absolutną rację. 02.09.05, 12:51
                        zainteresowanym osobom dałam namiary na tego Pana.
                      • pszczolaasia nie skończyłam a już się wysłało... 02.09.05, 12:55
                        lecmy dalej-
                        na tym forum panują szczególne warunki musisz to przyznać.pisuję na wielu ale
                        tutaj..czasami ręce opadąją i nie tylko. i nie mów, że tego nie widzisz.
                        a jeśli chodzi o tolerancję, to osobiście uważam, ze powinna ona wychodzić, z
                        dwóch stron. nie tylko z jednej. bo czasami i jednej i drugiej stronie jej
                        brakuje, czyż nie??? i pacjentom i Służbie Zdrowia, czyż nie? pytanie pozostaje
                        wciąż aktualne jak temu zaradzić.
                        • Gość: czeresniowa_panna Re: nie skończyłam a już się wysłało... IP: *.chello.pl 02.09.05, 14:09
                          Oczywiście zgadzam się - tolerancja powinna wychodzić z dwóch stron. Jednak
                          rozumiem też, że pacjenci z różnych powodów mają jej mniej. M.in. ze względu na
                          swoje dolegliwości, choroby, przewlekłe schorzenia, które utrudniają im życie;
                          ze względu na swoją nieświadomość; swój brak wiedzy medycznej i niemożność
                          realnej oceny swojej sytuacji zdrowotnej oraz swojej sytuacji jako pacjenta w
                          kontekście szeroko pojętej służby zdrowia; ze względu na to, że relacje na
                          linii pacjent lekarz nie moga być do końca partnerskie i pacjent nie może nimi
                          dowolnie kierować. Pewnie, że dialog z osoba cierpiącą, sfrustrowaną,
                          zgorzkniałą i wyrzekającą jest trudny, ale czasem wystarczy trochę zrozumienia.

                          Wydaje mi się, że naprawdę podłych pacjentów jest jednak mimo wszystko
                          stosunkowo niewielu. Reszta to po prostu trudni pacjenci i do pracy z takimi
                          lekarz powinien być chyba psychicznie przygotowany. Czyż nie? Ludzie
                          najbardziej nienawidzą swojej choroby, bólu swojego lub bliskich. Przeniesienie
                          złych emocji na lekarza to zwykły mechanizm obornny chorego człowieka. Wydaje
                          mi się, że każdy kto decyduje się, by wykonywać zawód lekarza powinien być na
                          to przygotowany.

                          Jeśli chodzi o mnie to naprawde za każdym razem na wizycie staram się być
                          grzeczna, miła, rozumiejąca, nieinwazyjna - a czasem spotykam takie okazy, że
                          ręce po prostu opadają. To prawda, że system jest zły, ale najbardziej
                          poszkodowaną ofiarą tego systemu będzie zawsze pacjent. Dlatego kilka dni temu
                          posty draconessy czy fana w odniesieniu do wątku zbulwersowanej pacjentki
                          wydały mi agresywne, bezduszne i niesmaczne - bo tak naprawdę, co ta pacjentka
                          takiego napisała?

                          Rozumiesz co chcę powiedzieć?
                          • pszczolaasia Re: nie skończyłam a już się wysłało... 02.09.05, 17:03
                            rozumiem cię doskonale :)))) tyle, ze wiesz, mozemy sobie gadać w kółko macieju
                            a fakt pozostaje faktem- podsumowanie tego, co tu powiedziałyśmy:
                            - nie lekarze są wrogami pacjentów, i vice wersal, tylko choroba. rozumiem
                            punkt widzenia pacjentów, doskonale rozumiem bo sama nim jestem, znaczy
                            byłam:DD ale będę znów i doskonale rozumiem wszelki odczucia i lęki "toczące"
                            pacjentów.
                            - a lekarze, coż to są ludzie, tylko ludzie i aż ludzie.

                            A z naszej rozmowy tak naprawdę nic nei wyniknie, chyba, żeby zorganizujemy
                            sobie strajk i razem będziemy głodować pod sejmem, albo jakąś aferkę ukręcimy,
                            typu rzucaniem koktailem mołotowa w budynek sejmu, albo budynek NFZ-tu albo co
                            mi tam zgniłymi jajami w jakiegoś posła :DDDD jak szaleć to szaleć:DDDD
                            p.s. gartuluję wyboru zawodu:) i powodzenia:)))))) mam nadzieję, że będzie dla
                            ciebie źródłem satysfakcji, a nie frustracji..:))))
                            p.p.s. widzisz ja szanuję to, że Draconessa może nie mieć ochoty na
                            odpowiadanie w swoim wolnym czasie na pytania związane z wykonywanym zawodem.
                            ja też nie mam i mam dziwne wrażenie, ze dużo ludzi nie ma. pod naciskiem zaś,
                            jakim może być to forum, można wyjść z siebie i stanąć obok. można. to tyle
                            tytułem komentarza. pozdrawiam:)
                            • draconessa Re: nie skończyłam a już się wysłało... 02.09.05, 19:59
                              Dzieki za zrozumienie, Pszczolko...ja dodam, ze takze dlatego nie mam ochoty
                              udzielac info medycznych, bo zdaje sobie sprawe, jak takie info i porady sa
                              nieprecycyjne na forum, a jednoczesnie wiem, ze wlasnie brakiem precyzji moge
                              komus zaszkodzic. medycyna jest specyficzna dzialka, w ktorej dla powodzenia
                              akzji pt leczenie naprawde potrzeba bezposredniego kontaktu lekarz-pacjent.
                              wirtualnie to jedynie Zbyszek Nowak mogl wode energetyzowac - tylko nie jestem
                              pewna, czy komus to naprawde pomoglo. A na funkcjonowanie polskiego systemu
                              opieki zdrowotnej naprawde nie mam wplywu. Na dlugosc kolejek tez nie.
                              • pszczolaasia Re: nie skończyłam a już się wysłało... 03.09.05, 01:18
                                powiem tak- Draco ty mi nie musisz nic tłumaczyć:))))))))))))))))))))
                                pozdrawiam i mam nadzieję, ze nastrój już ciut lepszy:))
                                • draconessa Re: nie skończyłam a już się wysłało... 04.09.05, 18:50
                                  A dzieki...przepdalowalam kilkadziesiat km to i od razu na swiat spoand dwoch
                                  kolek spogladam laskawiej;)))
                            • Gość: czeresniowa_panna Re: nie skończyłam a już się wysłało... IP: *.chello.pl 02.09.05, 21:47
                              pszczoła ---> dzięki za słowa otuchy :) przydadzą mi się, ponieważ cała moja
                              rodzina łącznie z narzeczonym i jego rodziną - wszyscy co do jednego (a
                              zwłaszcza teść) - uważają, że marnuję sobie życie, w związku z tym próbują mnie
                              intensywnie "nawracać". A brat na gwałt mi szuka jakiejś pracy bylebym tylko
                              tego położnictwa nie zaczęła studiować. No, postaram się nie ugiąć pod tą
                              presją :))) Mam nadzieję, że wytrzymam. Możesz zaciskać kciukasy :)))
                              • pszczolaasia Re: nie skończyłam a już się wysłało... 03.09.05, 01:17
                                moje kciuki są już zaciśnięte:))))))))) jakby co, wal jak w ogień będę mocniej
                                zaciskać:))))
                                • dr.kibler Re: nie skończyłam a już się wysłało... 03.09.05, 03:00
                                  pszczolaasia napisała:

                                  > moje kciuki są już zaciśnięte:))))))))) jakby co, wal jak w ogień będę
                                  mocniej
                                  > zaciskać:))))
                                  Śmiało możesz skończyć - nawet gdyby się wysłało.
                              • draconessa Re: nie skończyłam a już się wysłało... 04.09.05, 18:52
                                Nie dawaj sie nikomu nawracac, czeresniowa, tylko rob, co Ty uwazasz dla siebie
                                za najlepsze, bo to Twoje zycie:)
                      • polk76 Re: Kibler, masz absolutną rację. 04.09.05, 01:00
                        Zgadzam się, to jest trafna wypowiedź. Ale w komunikacji lekarz - pacjent jest
                        wiele niezamierzonych zgrzytów: np. ja uśmiecham się do pacjenta, by mu dodać
                        otuchy, a on odbiera to tak, że ja się śmieję z jego dolegliwości ... ja
                        probuję go uspokoić, a on odnosi wrażenie, ze ja jego dolegliwości
                        bagatelizuję.
                        • dr.kibler Re: Kibler, masz absolutną rację. 04.09.05, 10:47
                          polk76 napisał:

                          >
                          > wiele niezamierzonych zgrzytów: np. ja uśmiecham się do pacjenta, by mu dodać
                          > otuchy, a on odbiera to tak, że ja się śmieję z jego dolegliwości ... ja
                          > probuję go uspokoić, a on odnosi wrażenie, ze ja jego dolegliwości
                          > bagatelizuję.

                          A może za mało psychologii ( ze wskazaniem na komunikację lekarz-pacjent )
                          teraz ucza na studiach??
      • slav_ Re: Kibler, masz absolutną rację. 01.09.05, 22:31
        Najlepiej byłoby wieszac lekarzy za to że pacjent choruje - takie mniej więcej
        podejście cechuje sporą grupe pacjentow a zwłaszcza ich rodzin.

        "Ktoś z
        moich bliskich zmarł, bo konował z pogotowia rozpoznał 'zatrucie pokarmowe' "

        No własnie nie dla tego zmarł tylko dla tego ŻE BYŁ CHORY. "Konował z pogotowia"
        (który zapewne udzielił pomocy kilku tysiącom osóba być może nawet uratował
        kilku zycie) nie rozpoznał u niego tej choroby. Pytanie brzmi - czy mogł ją
        rozpoznać ? Skoro "ma sie dobrze" to znaczy że sąd nie doszukał sie błędu w
        postepowaniu. Bo go być wcale nie musiało mimo śmierci pacjenta. To trudna
        zrozumiec, zwłaszcza rodzinie pacjenta która zawsze szuka winnego. Winny musi
        być a nalepszym kandydatem jest lekarz. A może NIKT nie jest winny ?

        W skrócie:

        Lekarz nie jest winien choroby pacjenta.
        Nie wszystkie choroby da sie łatwo zdiagnozować, w niektórych postawienie
        diagnozy trwa lata.
        Nawet "zwyczajne" choroby mogą przebiegać z nietypowynmi objawami utrudniającymi
        rozpoznanie.
        Nawet banalna choroba może sie skończyć zgonem mimo prawidłowego leczenia.
        Nadal są choroby śmiertelne a medycyna nie oferuje niesmiertelności.
        Kolejny leczący lekarz zawsze jest mądrzejszy o błędy poprzedników więc nie
        powinien się nad swych poprzednikow wywyższać.
        Czy był błąd oceniamy biorąc pod uwagę to czym dysponował lekarz W MOMENCIE
        KONTAKTU Z PACJENTEM a nie to co my wiemy - my już wiemy że pacjent był
        smiertelnie chory, lekarz ktory go badał nie wiedział o tym i zapewne wiedział
        tylko że ma bóle brzucha.
        Najmądrzejszym lekarzem, często jedynym który stawia prawidłową diagnozę, jest
        patomorfolog.
        • draconessa Re: Kibler, masz absolutną rację. 01.09.05, 22:56
          Oj, Slav_, tlumaczyc to sobie pewnie mozna. MI sie juz nawet nie chce
          tlumaczyc, dyskutowac - po co? Ludzie przychodza tutaj z gotowymi tezami, iz
          lekarze to konowaly, czekaja tylko na lapowki, tworza mafie silniejsza od
          pruszkowskiej z wolominska do kupy, jezdza rollsami i mieszkaja w palacach, a
          bez 100tys w kieszeni do takiego nie podchodz, jesli cos sie stalo zlego na
          swiecia - od powodzi w Bangladeszu po pozar kurnika w Grzybkach Duzych - to
          wina konowalow. W dodatku wiadomo, ze wszystkie choroby mozna wyleczyc, ale
          konowalom specjalnie zalezy na tym , zeby ludzie chorowali i jakby konowaly sie
          postaraly, ludzie zyliby po 900 lat. Mogl Noe to i teraz mozna, prawda? MI sie
          juz nawet tych kretynizmow nie chce czytac. A duyskutowac? Po co? I tak nic nei
          zmienisz, a jeszcze troll sie zacietrzewi , podnieci i bedzie wiecej piany
          toczyl... Bo nie o rzeczowa dyskusje tu chodzi tylko o to, aby wreszcie tym
          balwanom w bialych fartuchach przyp... i pokazac, kto tu jest panem i komu maja
          sluzyc.
          Cos dzisiaj wscieklizna mnie ogarnia....
          • pszczolaasia Re: Kibler, masz absolutną rację. 01.09.05, 23:01
            no widze wlasnie...Draco się nie nerwuj:))
          • slav_ Re: Kibler, masz absolutną rację. 01.09.05, 23:07
            Tłumaczyć trzeba. W końcu mądrzy mowią:
            "Gutta lapidem cavat non vi, sed sepe cadendo..." (o ile dobrze pamiętam lekcje
            łaciny :-).
            Wścieklizna przejdzie.
            Wieczór dziś piękny był, letni, pachnący. Wprawdzie teraz już chłodno ale
            powietrze soczyste, wilgotne, aż chce sie oddychać.
            • pszczolaasia Re: Kibler, masz absolutną rację. 01.09.05, 23:08
              dobra przyzna się...czy to co pod spodem o wieczorze, to to samo co po
              łacinie?;DDD bo mialam to szczęście nie studiować łaciny..
              • slav_ Re: Kibler, masz absolutną rację. 01.09.05, 23:11
                Nie, to o kropli drążącej skałę ...
                A wieczór jako lekarstwo na wściekliznę.
                • pszczolaasia Re: Kibler, masz absolutną rację. 01.09.05, 23:14
                  :)))dziękuje za wyjaśnienia...
                • draconessa Re: Kibler, masz absolutną rację. 02.09.05, 19:08
                  jako lekarstwo na wscieklizne zafundowalam sobie spacer...troche pomoglo...
            • vacia Re: Kibler, masz absolutną rację. 02.09.05, 14:26
              slav_ napisał:

              > > Wieczór dziś piękny był, letni, pachnący. Wprawdzie teraz już chłodno ale
              > powietrze soczyste, wilgotne, aż chce sie oddychać.

              To najpiękniejsze zdanie w tym wątku, nie spodziewałam się tego akurat w nim.
              Takich refleksji slavie więcej :-)
        • Gość: pacjentka do slava IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.05, 00:54
          Ale ty piepszysz trzy po trzy!!!

          slav_ napisał:

          > Najlepiej byłoby wieszac lekarzy za to że pacjent choruje - takie mniej więcej
          > podejście cechuje sporą grupe pacjentow a zwłaszcza ich rodzin.
          >
          > "Ktoś z
          > moich bliskich zmarł, bo konował z pogotowia rozpoznał 'zatrucie pokarmowe' "
          >
          > No własnie nie dla tego zmarł tylko dla tego ŻE BYŁ CHORY. "Konował z
          pogotowia
          > "
          > (który zapewne udzielił pomocy kilku tysiącom osóba być może nawet uratował
          > kilku zycie) nie rozpoznał u niego tej choroby. Pytanie brzmi - czy mogł ją
          > rozpoznać ? Skoro "ma sie dobrze" to znaczy że sąd nie doszukał sie błędu w
          > postepowaniu. Bo go być wcale nie musiało mimo śmierci pacjenta. To trudna
          > zrozumiec, zwłaszcza rodzinie pacjenta która zawsze szuka winnego. Winny musi
          > być a nalepszym kandydatem jest lekarz. A może NIKT nie jest winny ?
          >
          > W skrócie:
          >
          > Lekarz nie jest winien choroby pacjenta.
          > Nie wszystkie choroby da sie łatwo zdiagnozować, w niektórych postawienie
          > diagnozy trwa lata.
          > Nawet "zwyczajne" choroby mogą przebiegać z nietypowynmi objawami
          utrudniającym
          > i
          > rozpoznanie.
          > Nawet banalna choroba może sie skończyć zgonem mimo prawidłowego leczenia.
          > Nadal są choroby śmiertelne a medycyna nie oferuje niesmiertelności.
          > Kolejny leczący lekarz zawsze jest mądrzejszy o błędy poprzedników więc nie
          > powinien się nad swych poprzednikow wywyższać.
          > Czy był błąd oceniamy biorąc pod uwagę to czym dysponował lekarz W MOMENCIE
          > KONTAKTU Z PACJENTEM a nie to co my wiemy - my już wiemy że pacjent był
          > smiertelnie chory, lekarz ktory go badał nie wiedział o tym i zapewne wiedział
          > tylko że ma bóle brzucha.
          > Najmądrzejszym lekarzem, często jedynym który stawia prawidłową diagnozę, jest
          > patomorfolog.

          Z tej niesamowicie chaotycznej wypowiedzi wnioskuję, że SAM NIE BYŁBYŚ W STANIE
          ROZPOZNAĆ ZAWAŁU JELITA OD ZATRUCIA POKARMOWEGO i nie widzisz nieprawidłowości?
          Bo napisałeś:

          > Nie wszystkie choroby da sie łatwo zdiagnozować, w niektórych postawienie
          > diagnozy trwa lata.
          > Nawet "zwyczajne" choroby mogą przebiegać z nietypowynmi objawami
          utrudniającym
          > i
          > rozpoznanie.
          > Nawet banalna choroba może sie skończyć zgonem mimo prawidłowego leczenia.
          > Nadal są choroby śmiertelne a medycyna nie oferuje niesmiertelności.
          > Kolejny leczący lekarz zawsze jest mądrzejszy o błędy poprzedników więc nie
          > powinien się nad swych poprzednikow wywyższać.
          > Czy był błąd oceniamy biorąc pod uwagę to czym dysponował lekarz W MOMENCIE
          > KONTAKTU Z PACJENTEM a nie to co my wiemy - my już wiemy że pacjent był
          > smiertelnie chory, lekarz ktory go badał nie wiedział o tym i zapewne wiedział
          > tylko że ma bóle brzucha.

          Ale to nie była ani choroba śmiertelna, ani zdiagnozowanie nie trwa latami, a
          objawy były typowe... uważasz że nie? bo tak napisałeś.

          > smiertelnie chory, lekarz ktory go badał nie wiedział o tym i zapewne wiedział
          > tylko że ma bóle brzucha.

          a chyba powinien wiedzieć, nie?

          Nie traktój mnie jak półgłówka. Lekarz jest winny nieudzielenia pamocy, a nie
          samej choroby. Potwierdzili to inni lekarze, tylko widzisz... nieoficjalnie, bo
          wy tchórze jesteście i nikt otwarcie nie powie że bieałe jest białe a czarne -
          czarne. Nikt nie powie że lekarz miał obowiązek udzielenia pomocy, z którego
          się nie wywiązał i w normalnych krajach grozi za to surowa kara.

          > Najmądrzejszym lekarzem, często jedynym który stawia prawidłową diagnozę, jest
          > patomorfolog.

          I co w związku z tym??? o co ci człowieku chodzi???
          Aha, mam być zadowolona że chociaż sekcja zwłok się 'udała'??? Najmądrzejszy...
          No więc chyba powinnam życzyć żeby tobie i twojej rodzinie tylko taki stawiał
          diagnoze, nikt nie żyje wiecznie... Tylko w takim razie po co tak liczna banda
          pozostałych nieuków?
          • Gość: Patryk Re: "do slava" czyli nowy lider "beretów" IP: *.oc.oc.cox.net 02.09.05, 02:28
            Slav,wybacz ale nie mogłem sie powstrzymać...

            Gość portalu: pacjentka napisał(a):

            > Ale ty piepszysz trzy po trzy!!!

            Natomiast twoje wypowiedzi to przykład klarownego przekazu niebagatelnych idei w
            oprawie błyskotliwego języka.O ortorgrafii już nie wspominając.

            >Nie traktój mnie jak półgłówka.( pisownia org.)

            A jak byś chciała byc traktowana?Jak równorzędny partner w dyskusji?To
            zaprezentuj cokolwiek,bo jak na razie to "z czym do ludzi?".

            >Lekarz jest winny nieudzielenia pamocy, a nie
            samej choroby.
            > Nikt nie powie że lekarz miał obowiązek udzielenia pomocy, z którego
            > się nie wywiązał i w normalnych krajach grozi za to surowa kara.

            Przyjechał lekarz? Przyjechał.Zbadał? Zbadał. Zdiagnozował i zlecił dalsze
            postepowanie? Tak. Pomylił się? Trudno-zdaża się. Ale pomocy na tyle na ile
            potrafił i w danej sytuacji mógł-udziel.Rozumiesz ,czy ci napisać dużymi literami?

            >Ale to nie była ani choroba śmiertelna, ani zdiagnozowanie nie trwa latami, a
            >objawy były typowe... uważasz że nie? bo tak napisałeś.

            Przepraszam, zawał jelita nie może mieć następstw śmiertelnych? To może podasz
            jakieś TYPOWE objawy zawału jelita, wyrózniające go spośród dziesiątek innych
            jednostek chorobowych jamy brzusznej? To może podręcznik stanów nagłych jelita
            jeszcze napiszesz :-))).
            No i szkoda,że swoją szeroką wiedzą nie wspomogłaś inerweniującego
            lekarza-biedak pewnie by się sporo nauczył :-).

            >Potwierdzili to inni lekarze, tylko widzisz... nieoficjalnie, bo
            >wy tchórze jesteście i nikt otwarcie nie powie że bieałe jest białe a czarne -
            >czarne.

            Takie zarzuty to trzeba umieć przed sądem udowodnić.Skoro nie można ,to jest
            się oszczercą. Dlaczego nie wniosłaś sama sprawy do prokuratury? Za leniwa ,czy
            za tchórzliwa?

            >Tylko w takim razie po co tak liczna banda
            > pozostałych nieuków?

            Każdy ma takich lekarzy ,na jakich sobie zasłużył (parafraza).
            Na przykład pacjenci półgłówki-lekarzy nieuków,nieprawdaż?

            Szacuneczek i nara.
            Niech żyje i rozwija się polska głupota na pohybel naszym wrogom! Można zdjąć
            beret...
            • walerinka Re: "do slava" czyli nowy lider "beretów" 02.09.05, 06:56
              Gość portalu: Patryk napisał(a):

              > Natomiast twoje wypowiedzi to przykład klarownego przekazu niebagatelnych
              idei
              > w
              > oprawie błyskotliwego języka.O ortorgrafii już nie wspominając.
              > >Nie traktój mnie jak półgłówka.( pisownia org.)

              Ha ha
              Przyganiał kocioł garnkowi...

              Bo wykształcony Patryk pisze dalej:

              > Przyjechał lekarz? Przyjechał.Zbadał? Zbadał. Zdiagnozował i zlecił dalsze
              > postepowanie? Tak. Pomylił się? Trudno-zdaża się. Ale pomocy na tyle na ile
              > potrafił i w danej sytuacji mógł-udziel.Rozumiesz ,czy ci napisać dużymi
              litera
              > mi?

              Pisownia oryginalna wykształconego lekarza, pouczającego innych:
              z d a ż a się

              To słówko pisze się przez "rz"

              I poprawiaj też swoich kolegów jeśli już tak cię to razi.
            • walerinka Re: "do slava" czyli nowy lider "beretów" 02.09.05, 07:00
              O tutaj Patryk popraw kolegę:


              Re: oto nasza ,polska SŁUZBA Zdrowia :((
              Autor: encorton1
              Data: 01.09.2005 15:04 + dodaj do ulubionych wątków

              skasujcie post

              + odpowiedz cytując + odpowiedz

              --------------------------------------------------------------------------------

              Studiuje medycyne, a nie sluzbe zdrowia. Dopuki w tym kraju medycyna bedzie
              uwazana tylko za sluzbe, to mozesz byc pewien, ze nic sie nie zmieni. Jaka
              placa, taka praca.


              "dopuki" a prawidłowo jest "dopóki"

              Przepraszam encorton, że na ciebie padło, ale błędy robią wszyscy bez względu
              na wykształcenie i jakieś tam inne poziomy. Jednym się to zdarza a inni tak już
              mają.

              • encorton1 Re: "do slava" czyli nowy lider "beretów" 02.09.05, 09:37
                Coz, bedziemy czekic az tobie tez zdarzy sie wpadka:)))
                A tak na serio to przyczepianie sie do akurat jedynego jakiegos bledu w
                wypowiedzi to rzeczywiscie przesada.
            • swan_ganz kurcze!! przestaję was rozumieć.... 02.09.05, 10:39
              Mądra maksyma mówi, że nie należy kopać się z osłem, ponieważ łatwo wtedy
              dopuścić do sytuacji, gdy ludzie mogą nie zauważyć różnicy....
            • Gość: pacjentka Patryku, zakpiłeś sobie z mojej tragedii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.05, 15:21
              Twoja wypowiedź jest przesycona szyderstwem i ironią. A
              zamieszczenie 'uśmieszków' było zupełnie nie na miejscu.

              Było to wyjątkowo ordynarne i prymitywne posunięcie wobec mnie jako osoby
              przeżywającej żałobę...

              I mającej dowody na to, że postępowanie 'lekarza' było niewłaściwe i
              doprowadziło do śmierci. Dlatego czuje się oszukana i mam do tego pełne prawo,
              żeby o tym mówić. Nie raczyłeś ustosunkować się wobec problemu, za to wyraźnie
              sprawiła ci przyjemność próba poniżenia mnie i w sumie to... tylko do tego
              sprowadza się twój komentarz. Zbędny chyba.

              Ty jeśli już, to jesteś jedynie karykaturą lekarza. Świadectwo sam sobie
              wystawiłeś.
              • Gość: lek Re: Patryku, zakpiłeś sobie z mojej tragedii IP: *.malnet.pl 02.09.05, 15:27
                Jak masz dowody to idz na policje, a nie oszczerstwa rzucasz. Twoj poziom jest
                ponizej krytyki. Widzisz jaka placa taka praca, wiec zdrowia zycze.
                Nie masz racji w ani jesdnym stwierdzeniu.
              • Gość: Patryk Re: Patryku, zakpiłeś sobie z mojej tragedii IP: *.oc.oc.cox.net 02.09.05, 16:48
                Żadna tragedia nie upoważnia nikogo do obrzucania insynuacjami kogo popadnie.
                A nic innego na tym forum tu nie zaprezentowałaś.To nawet nie budzi
                współczucia-to jest prostackie.
                Twoja opinia na mój temat nie spędzi mi snu z powiek.
                Jeśli osobistą tragedię (jak twierdzisz) wykorzystujesz do usprawiedliwiania
                ślepej agresji,to uwłaczasz tej tragedii.

          • slav_ Re: do slava 02.09.05, 22:38
            Do mnie więc (niechętnie) odpisuję.
            To smutne jak można KOMPLETNIE NICZEGO nie zrozumieć z tego co napisałem.
            Nic w Twojej odpowiedzi nie odnosi się do SENSU mojego postu.

            "nikt otwarcie nie powie że białe jest białe a czarne -
            czarne".

            A może "po drodze" jest troche róznych odcieni szarości ?

            Ty juz masz "swoja" prawdę. Zapewne nie zmienisz zdania mimo jakichkolwiek
            argumentów. Ale czy twoja prawda jest prawdą obiektywną i jedyną prawdziwą ? Czy
            na pewno osoby które "nieoficjalnie" przyznając Ci rację ale nie chcą tej Twojej
            racji potwierdzić głośno zasługują na zaufanie i szacunek ?
            Gorąco polecam Ci obejrzenie filmu Akiro Kurosawy "Rashômon".
            Ale tak na prawdę. Bez chipsów i wychodzenia do kuchni żeby zrobic herbatę.
      • dyzurna1 pacjentka! 02.09.05, 21:35
        ciekawe czy z Twojego powodu nikt i nigdy nie plakal?
    • swan_ganz Masz na to jakieś dowody, czy tak sobie rzucasz 02.09.05, 11:37
      błotkiem dla rozrywki?.

      Nieźle to sobie wydedukowałeś... Szczyt wyrafinowania
    • Gość: permamently banned Zamknąć ten wątek! IP: *.tvsat364.lodz.pl 02.09.05, 13:07
      Proponuję zamknąć ten wątek,bo najwyraźniej wszyscy się pogubili

      Każdy wylewa swoje żale i już nie wiadomo, czego wątek dotyczy.

      Generalnie, lekarze na całym (normalnym)świecie biorą pieniądze od pacjentów,
      zupełnie oficjalnie i nawet wystawiają rachunki i jakoś nikogo to nie dziwi.

      Podobnie jak biorą pieniądze inne zawodu usługowe, np hydraulicy, fryzjerzy itp.

      Im wcześniej społeczeństwo przyjmie do wiadomosci, że lekarz to normalny zawód
      wykonujący "usługi dla ludnosci" - tyle,że o zwiększonej odpowiedzialności-, tym
      lepiej dla tego społeczeństwa.
      I tyle.
      • draconessa Re: Zamknąć ten wątek! 02.09.05, 19:09
        Na swiecie nikogo to nie dziwi, w Polsce nadal zdumiewa... Dobrze, ze juz
        weekend, bo ostatnio poziom agresji wzrasta...
        • umfana Na Służbę Zdrowia idą nasze podatki a na... 03.09.05, 12:55
          fryzjerów, hydraulików NIE, więc dziwne porównanie idioty ...
          • Gość: permamently banned Re: Na Służbę Zdrowia idą nasze podatki a na... IP: *.tvsat364.lodz.pl 04.09.05, 10:28
            umfana napisała:

            > Na Służbę Zdrowia idą nasze podatki a na
            > fryzjerów, hydraulików NIE, więc dziwne porównanie idioty ...


            Nie wiesz a czym piszesz!
            - Już od ładnych paru lat Sektor Zdrowia jest finansowany z składki zdrowotnej
            typu ubezpieczeniowego, a to jest zupełnie co innego niż podatek!

            Twoja niekompetencja zaczyna się od mylenia podstawowych pojęć, trudno
            dyskutować z taką osobą.

            Widać natomiast, że zaślepiona jakąś nienawiścią (chyba do lekarzy? - chociaż to
            nie oni ten burd** wymyślili),posuwasz się do inwektyw, wobec nieznanych ci osób.

            Dlatego napisałem jak wyżej: zamknąć ten wątek, bo schodzi na manowce.

            Twoja odpowieź na mój post jest najlepszym tego dowodem!

            • umfana Re: Na Służbę Zdrowia idą nasze składki ubezp. 04.09.05, 12:01


              Dobrze- ze składek ubezpieczeniowych, które stanowią spory procent naszych pensji!
              Te pieniądze idą w kosmos a nie na Służbę Zdrowia. Wolałabym płacić te pieniądze
              komuś konkretnemu a nie "świętemu duchowi"
              • draconessa Re: Na Służbę Zdrowia idą nasze składki ubezp. 04.09.05, 18:54
                Umfana, my tez stanowczo wolelibysmy, zeby owe skladki ( ktore przyeciez i my,
                lekarze, tez placimy) szly faktycznie na potrzeby ochrony zdrowia, a nie na
                rozszalala administracje, uwierz.
                • draconessa PS 04.09.05, 18:55
                  Sliczne koty;)))
                • umfana Re: Na Służbę Zdrowia idą nasze składki ubezp. 05.09.05, 15:19
                  Mnie szlag trafia, jak czytam ile zarabiają lekarze w Polsce!
                  PS
                  Dzięki za pochwalenie mojej Koterii :o)
                  • draconessa Re: Na Służbę Zdrowia idą nasze składki ubezp. 05.09.05, 17:14
                    To szlag trafia kazdego;))) Glaski i pozdrowienia dla Koterii do mojej koty;)))
        • Gość: permamently banned Re: Zamknąć ten wątek! IP: *.tvsat364.lodz.pl 03.09.05, 23:59
          draconessa napisała:

          > Na swiecie nikogo to nie dziwi, w Polsce nadal zdumiewa... Dobrze, ze juz
          > weekend, bo ostatnio poziom agresji wzrasta...

          Miło mi, że podzielasz moje zdanie!
          Cieszę się, że jeszcze jest ktoś taki na tym forum!

          A agresywność, rzeczywiście wzrasta, a najbardziej, kiedy sie napisze coś
          oczywistego jak 2+2 = 4.
          Widać, że dużo czasu musi upłynąć zanim zmieni się mentalność w tym kraju..

          NIESTETY !!

          Dlatego powtarzam - zamknąć ten wątek!

          A propos; cóż że obco skoro pięknie ?
          Chyba nie wolałąbyś odwrotnie, tak jak ja mam?

          Głupie pytanie, nie?
          Jakbyś wolała, to nie byłabyś tam, gdzie jesteś... ;-)
    • umfana polska SŁUZBA Zdrowia jest skorumpowana jak diabli 03.09.05, 12:52
      Nie wiem dlaczego "tacy" ludzie do niej trafiają.
      Jak chcą robić kasę niech zajmą się biznesem a nie wyłudzaniem pieniędzy o
      chorych!!!
      • aelithe Re: polska SŁUZBA Zdrowia jest skorumpowana jak d 03.09.05, 14:32
        Wytłumacz jak to jest możliwe, że na świecie medycyna jest wielkim biznesem
        utrzymującym miliony ludzi i przynoszącym ogromne profity; a w polsce ma być
        miejscem generowania długów??
        • umfana Re: polska SŁUZBA Zdrowia jest skorumpowana jak d 03.09.05, 15:18
          Po prostu w Polsce nie było prawdziwej reformy Sł.Zdr. i to demoralizowało tą
          grupę zawodową a społeczeństwo jest bezradne...
          • aelithe Re: polska SŁUZBA Zdrowia jest skorumpowana jak d 03.09.05, 23:03
            Umfana, niestety mogę to odwrócić w drugą stronę. Brak reformy demoralizuje
            również społeczeństwo.
            Niestety obawiam się że Polskie elity polityczne nie są zdolne do jakichkolwiek
            konstruktywnych działań w sektorze ochrony zdrowia. Każde logiczne działania
            będą zablokowane w przenówku. Znacznie łatwiej jest obiecywać gruszki na
            wierzbie, niż podjąć niepopularne reformy oznaczające przegraną w przyszłych
            wyborach.
            Jedyna reforma może dokonać się od dołu. Tzn. nastąi w chwili, kiedy zabraknie
            lekarzy i pielęgniarek w szpitalach publicznych. Mam nadzieję nastąpi to
            szybko.
            • tricolour Marzenie ściętej głowy... 04.09.05, 00:12
              .. że znów samo coś sie zrobi. Że jak zabraknie lekarzy, to ktoś Wam cos
              zreformuje i będzie dobrze.

              Nie widze innej drogi jak ta, że sami zadbacie o własne interesy... Górnicy, by
              coś osiągnąć sami przyjechali do Warszawy - nie wysyłali nikogo innego i nie
              czekali na cud...
              • Gość: permamently banned Re: Marzenie ściętej głowy... IP: *.tvsat364.lodz.pl 04.09.05, 09:35
                tricolour napisał:

                > .. że znów samo coś sie zrobi. Że jak zabraknie lekarzy, to ktoś Wam cos
                > zreformuje i będzie dobrze.
                >
                > Nie widze innej drogi jak ta, że sami zadbacie o własne interesy... Górnicy, by
                > coś osiągnąć sami przyjechali do Warszawy - nie wysyłali nikogo innego i nie
                > czekali na cud...


                Święte słowa Panie Kolorowy!!

                Powinne być wypisane jako topic na tym forum!

                Nic dodać, nic ująć, może tyle tylko, że lekarzom trochę głupio rzucać śrubami i
                łańcuhami pod sejmem.

                Zwłaszcza, że spora część z nich to kobiety. (no cóż środowisko w znacznym
                stopniu sfeminizowane)
                Nawet pomijając sprawę kultury osobistej(jakże w końcu odmiennej od górników),
                trudno sobie wyobrazić lekarki w białych kitlach, rzucające pod Sejmem śrubami
                i kamieniami, (czy czym tam jeszcze popadnie...)

                Może zaproponuj coś innego, ale równie skutecznego?
                • aelithe Re: Marzenie ściętej głowy... 04.09.05, 11:25
                  Wystarczy przejście do sektora prywatnego. W chwili obecnej prywatyzacja
                  sektora ochrony zdrowia jest skutecznie blokowana przez polityków. Brak jest
                  alternatywnego płatnika umożliwiającego utrzymanie szpitala.
                  Niemniej coraz głośniej się mówi o Niemieckich inwestycjach w leczenie
                  szpitalne. Inwestycje mają bazować na leczeniu niemieckich chorych, a tylko
                  przy okazji mają być leczeni bogaci polacy. Jedna jaskółka wiosny nie czyni,
                  ale wybudowanie kilkudziesięciu takich szpitali skutecznie ściagnie
                  deficytowych spcjalistów- co przy blokowaniu możliwości specjalizacji może w
                  kńcu rozłożyć Służbę Zdrowi i skutecznie zmienić ja w ochronę zdrowia.


              • swan_ganz to nie marzenie. To jedyna, realna ścieżka... 04.09.05, 11:37
                którą zmierza nasza "służba". Gdzieś na końcu tej ścieżki, jest przepaść, w
                którą z całą pewnością paru z nas w nią wpadnie. A kilku kolejnych zostanie
                wepchniętych przez "owczy pęd" idących z nimi... Dlatego, że polski system
                opieki jest nieuleczalnie chory. W wielu wątkach na tym forum uzgodniliśmy,że;
                - nikt śrubami nie będzie rzucał (nie ta forma komunikacji)
                - solidarność zawodowa środowiska nie istnieje (nic sensownego więc - wspólnie -
                zrobić się nie da )
                - żadna siła polityczna nie popełni "sepuku" karząc ludziom
                np; współfinansować wykonane usługi. Z ich punktu widzenia lepiej poczekać aż
                pierwsi z nas "wpadną w przepaść" i dopiero wtedy zacząć reformy sektora
                medycznego. Zobaczysz jak głośno będą krzyczeli nasi politycy, że to nie "my"
                winni tylko poprzednicy. Bardziej politycznie jest występować w roli obrońców
                narodu niż ciemiężycieli.....

                Różnica między sytuacją górników a lekarzy jest m.in. taka, że ci pierwsi nawet
                gdyby wszyscy wyjechali sobie fedrować do Anglii czy Francji, to spotkali by
                się z powszechnym aplauzem społeczeństwa. Bo wykazali by się bardzo obywatelską
                postawą :)) Węgiel zaś byśmy sobie kupili dużo taniej w Australii lub RPA...
                (zresztą na innym forum założyłem wątek dot; sprzedaży lub sprezentowania
                Śląska Niemcom....:D Wiesz, jakie uzyskałem poparcie mojego "pomysłu"?!?!-
                OGROMNE)

                Gdzie natomiast kupimy (i za ile?) "zdrowie" jak nasze sobie wyjedzie????
                • pszczolaasia Re: to nie marzenie. To jedyna, realna ścieżka... 04.09.05, 12:10
                  chciałeś sprzedać Śląska???????? no wiesz!!!!!!! a Kaszuby też będziesz chciał
                  sprzedać?????
                  • swan_ganz Re: to nie marzenie. To jedyna, realna ścieżka... 04.09.05, 12:18
                    ee tam; od razu sprzedać.... Niemcy myślą powoli ale głupi nie są.
                    Oddać chciałem wraz z całym inwetarzem :)) Za symboliczne "Bóg zapłać"....
                    A na Kaszubach są jakieś kopalnie??
                    • Gość: pszczolaasia nieeeee....ładne dziewczyny są:DDDD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.05, 12:22
                      • swan_ganz Re: nieeeee....ładne dziewczyny są:DDDD 04.09.05, 12:32
                        Ładne dziewczyny?? To może Szwedom by to puścić, co?
                        Słyszałem, że oni tam mają w tej materii straszny "pasztet"....
                        • Gość: pszczolaasia Re: nieeeee....ładne dziewczyny są:DDDD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.05, 13:09
                          Szwedki są brzydkie??? nie wiedziałam...
                          • swan_ganz Re: nieeeee....ładne dziewczyny są:DDDD 04.09.05, 14:01
                            tak słyszłem od wielu wiarygodnych świadków m.in. Tarkwiniusza który wprost
                            przyznał, że w tym kraju bardziej kręcą pstrągi niż laski :))
                            Się naocznie (namacalnie??) przekonam w połowie września i wtedy wyrobię sobie
                            własny pogląd....
                            • pszczolaasia Re: nieeeee....ładne dziewczyny są:DDDD 04.09.05, 15:03
                              no to pozostaje tylko wierzyć doświadczeniu Tarkwiniusza:DDD chociaż cały czas
                              obstaje, że co do Meksykanek mógł się pomylić, nawet jeśli nie są ...idealne :DD
                              czy wszystko, Słonko z czym się zetkniesz musisz...namacalnie przebadać??
                              wiesz, ze to niesie za sobą pewne niebezpieczeństwa (pewna śliczna Meksykanka,
                              jakżesz ona ma imię...Miriam!!!!) chyba, że będziesz miał szczęście (czego Ci
                              życzę) i trafisz na taką Salmę, boską Salmę:DDD wiesz..marwtię się o
                              Ciebię...:))
                              • romulusundremus PSZCZOŁA & SWAN 04.09.05, 16:33
                                może załużcie sobie OSOBNE forum romansowe, bo tu jesteście off_topic >>:(
                                • Gość: Swan Ganz Spadaj ... zazdrośniku. Sami wiem najlepiej jacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.05, 16:36
                                  jesteśmy...
                                  • bozia2 Re: Spadaj ... zazdrośniku. Sami wiem najlepiej j 05.09.05, 09:01
                                    Nie zakładajcie,plisssss,ja tak lubię was podglądać:D Wasze posty są takie
                                    pozytywne:D Tylko mi tu sexsów wirtualnych nie uprawiać-świntuszki:DDDDDD
                                    • pszczolaasia Re: Spadaj ... zazdrośniku. Sami wiem najlepiej j 05.09.05, 10:00
                                      Boziu kochanie ja nie zamierzam nigdzie spadać:)))))))) i wirtualnie też nic
                                      uprawiać nie będę, wolę kontakt.....rzeczywisty:)))))
            • umfana Re: polska SŁUZBA Zdrowia jest skorumpowana jak d 04.09.05, 12:03
              W Polsce nie prawdziwych elity politycznych... i to jest dramat tego narodu.
              • pszczolaasia Re: polska SŁUZBA Zdrowia jest skorumpowana jak d 04.09.05, 12:09
                no coś ty!!!!!!! a Endrju...opalony, uczesany w aligancki przedziałek, to
                umęczone spojrzenie, wymęczona twarz walką o lepszą Polskę....
                a czlowiek o 100 twarzach szlachetny Romuś, przystojny wysoki, eneteligntny,
                świętszy niż radio Maryja....jak to nie jest elita to co to jest????? trochę
                wiary...:DDD
              • draconessa Re: polska SŁUZBA Zdrowia jest skorumpowana jak d 04.09.05, 18:58
                No wiesz co!!! Wszakze tutaj sami najlepsi, najwybransi, popatrz, jacy sliczni,
                madrzy, cacani, wygadani...Kazdy z troska o Polske na czole, o
                spoleczenstwo...No wiesz co....
                • umfana Re: polska SŁUZBA Zdrowia jest skorumpowana jak d 07.09.05, 22:48
                  Głaski dla Twojej Koty :o) Pozdrawiam!
                  • felinecaline Re: polska SŁUZBA Zdrowia jest skorumpowana jak d 07.09.05, 23:27
                    Draco, poslalam Ci @-em moja Pitunie w momencie extazy po nader udanym "massage
                    cardiaque" jak ona nazywa wieczorne karesy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka