anndelumester
26.11.02, 00:17
Duże miasto X - Szpital Wojewódzki, tak zwany pełen wypas i pełen
profesjonalizm. Teoretycznie za darmo he he ...Kiedyś zaliczyłam go
jako 'ZWYKŁY" pacjent ostry dyżur...kiblowałam na kompletnie pustym korytarzu
ponad godzinę bo dużurująca okulistka nie miała czasu (była niedziela i
pewnie coś leciało w TV). Drugie doświadczenie jako Córka Bardzo Ważnego Pana
(dla tego szpitala, akurat - dla wyjaśnienia nie związanego z Kasą Chorych a
raczej odszkodowaniami za błędy lekarskie). Telefon do domu sekretariat Pana
Dyrektora Szpitala, czy pan chgirurg (!!!!)może się umówić na zabieg (zabieg
o trudności wyciśnięcia pryszcza)..cud miód, czy mi odpowiada 12.00, a może
13.00 czy poniedziałek a możę środa ONI SĄ DO PEŁNEJ DYSPOZYCJI (ha ha ha).
Jeszcze większe miasto Y- tam gdzie mieszkam na stałe. Przychodnia
przykliniczna. Ginekologia. Pani niewiele starsza ode mnie po rozpoznaniu
zapalenia przydatków a) nie może wypisać mi zwolnienia, które oczywiście jest
niezbędne b) zaprasza mnie na kontynuację leczenia do gabinetu
prywatnego "adres ma pani na recepcie, zwolnienie można wypisać 3 dni wstecz,
i zastanowimy się czy ten antybiotyk jest optymalny". Co za smutek nie
skorzystałam : ) poczekałam aż mój stały lekarz wróci z urlopu.
miasto Z - wizyta w przychodni...10 minut klasyczny standard bez uniesień...
Przy wyjściu czeka na mnie mój mąż (ale dla utrudnienia nie nosimy tych
samych nazwisk), na którego widok lekarz uśmiecha się serdecznie i zaczyna
wazelinić "trzeba było od razu,tobyśmy INACZEJ rozmawiali" Dla wyjaśnienia
teść jest ordynatorem, dyrektorem etc etc.
Te przypadki są załamujące,
to środowisko jest po prostu w większości załamujące,
czasami w moim mieście boję się iść do bezpłatnej przychodni,
amen
p.s. mój kuzyn - he he lekarz- stwierdził ostatnio że gdyby w obcym mieście
złamał przypadkiem nogę to ostatkiem sił dojechałby do swojego szpitala, bo
niestety nie ma zaufania do kolegów-po -fachu.
i to by było na tyle powiastek .a.