Dodaj do ulubionych

kasa a jakość usług

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.06, 20:18
tak mi jakos przyszło do głowy po poscie o dyżurze w Emregency Department..
Anglicy lepiej płacą lekarzom? niewątpliwie,bo przecież nasi by tam nie
jechali
Kolega opisał swoj dyżur i wynika z niego,że jakość usług na Wyspach jest
wręcz fatalna>ZWiązek miezy jakości a płacą żaden, więc po co ta dyskusja ,że
jak polepszą siępłace lekarzy to bedzie lepiej.Nie będzie .System may podobny
do angielskiego absolutnie niewydolny i nie ma nic wspólnego z naszymi
zarobkami
Obserwuj wątek
    • p.atryk nie nazywaj "kasa" 30% 07.04.06, 20:26
      A kto powiedzial,ze ma byc lepiej po podwyzkach wynagrodzen???
      Ten zakres podwyzek (do 100% w przyszlym roku,zmilcze te smieszne 30%)
      upowaznia jedynie do spodziewan,ze nie bedzie gorzej niz jest!
      Jeszcze raz napisze: te postulowane marne podwyzki moga jedynie (na krotko)
      zatrzymac odplyw lekarzy.Potem i tak sa potrzebne kompleksowe rozwiazania
      systemowe!
      • Gość: Daria Re: nie nazywaj "kasa" 30% IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 07.04.06, 20:45
        nie nazywaj "kasa" 30%
        Autor: p.atryk
        Data: 07.04.06, 20:26 + dodaj do ulubionych wątków

        skasujcie post

        + odpowiedz

        --------------------------------------------------------------------------------
        A kto powiedzial,ze ma byc lepiej po podwyzkach wynagrodzen???
        Ten zakres podwyzek (do 100% w przyszlym roku,zmilcze te smieszne 30%)
        upowaznia jedynie do spodziewan,ze nie bedzie gorzej niz jest!
        Jeszcze raz napisze: te postulowane marne podwyzki moga jedynie (na krotko)
        zatrzymac odplyw lekarzy.Potem i tak sa potrzebne kompleksowe rozwiazania
        systemowe!
        ---------------------------------------------------------------------------

        Wiadomo, apetyt rosnie w miare jedzenia.

        • aaki daria -daj mi troche swoich pieniędzy 07.04.06, 23:08
          rosnie mi apetyt
          • poloznik-gin Re: daria -daj mi troche swoich pieniędzy 07.04.06, 23:10
            E od niklu byś się pochorowal.
    • mlody.lekarz Wyższe zarobki = możliwość snu 08.04.06, 10:13
      Po podwyżce wzrosłaby jakość pracy lekarza.

      Aktualnie zdarza się, że lekarze pracują w stanie, który u innych ludzi
      bezwzględnie kwalifikuje się do leczenia. To jest jakaś paranoja, że jak
      przyjdzie do mnie pacjent po 48 godzinach bez snu, to ja mu włączę leki nasenne,
      a nawet rozważę umieszczenie go w szpitalu, choć sam nie spałem np. od 48 godzin
      i żłopię hektolitry kawy, żeby dalej nie zasnąć.

      Po jednej nieprzespanej nocy moja zdolność do koncentracji i kojarzenie spadają
      do poziomu takiego, jak po kilku piwach, a mimo to dalej leczę ludzi, bo inaczej
      (pracując po 8 godzin dziennie) nie zarobiłbym na przeżycie. Niskie zarobki
      nieraz zmuszały mnie do pracy w takim stanie zmęczenia, w jakim nigdy nie
      wsiadłbym do samochodu, bo niechybnie skończyłoby się to wypadkiem.

      Jak nie wierzysz, że podwyższenie zarobków spowoduje wzrost jakości pracy
      wykonywanej przez lekarza, to zrób taki test: przez 24 godziny nie śpij, tylko
      siedź i rozwiązuj krzyżówki, a następnie po tych 24 godzinach spróbuj rozwiązać
      krzyżówkę Jolkę. Przy czym zastrzegam, że dla mnie wysiłek umysłowy, jaki muszę
      włożyć w rozwiązanie krzyżówki to jakieś 20% wysiłku, jaki wkładam w pracę z
      pacjentem lub prowadzenie dokumentacji.
      • Gość: aron Re: Wyższe zarobki = możliwość snu IP: *.pl / *.enterpol.pl 08.04.06, 11:55
        ale jeżeli lekarz pójdzie spać, kto będzie przyjmował pacjentów?

        Nikt.

        I wzrosną kolejki.

        Czy lepiej być zbadanym przez zaspanego specjalistę czy przez rodzinnego?
        • youngdoc Re: Wyższe zarobki = możliwość snu 08.04.06, 12:08
          W poradzie leklarskiej nie chodzi o to, co ma napisane na pieczątce osoba, która jej udzieliła. Chodzi o to, aby postawić prawidłową diagnozę i wdrożyć właściwe leczenie.
          Żeby to zrobić, trzeba zwykle trochę z pacjentem porozmawiać, mieć czas, by go zbadać, mieć czas, by chwilę pomyśleć, i być wyspanym, by myśleć. Młody lekarz na którymś z sąsiednich postów zauważył, że po nieprzespanej nocy człowiek ma zdolności reakcji podobne do pijanego. Oburzające jest, gdy przyjmują pijani. Ale bez sensu jest wysyłać przemęczonych lekarzy do poradni, gdyż będą popełniać pomyłki.
          Lepiej jest być zbadanym przez osobę, która miała czas i pieniądze, by się dokształcać. Gdy wracam zmęczony z pracy, nie mam już sił, by się efektywnie uczyć. Kursy (dobre, nie mówimy tu o tych fundowanych przez firmy) kosztują. Jeśli będziesz miał do czynienia z niedouczonym, zmęczonym specjalistą... to ja wolę już douczonego i wyspanego rodzinnego.
          A jeśli lekarz udzieli 100 porad dziennie, to wcale nie oznacza, że wyleczył więcej chorych niż ten, który przyjął 49 chorych i miał czas i możliwości (w tym również intelektualne, nie będąc zmęczonym) postawić większość rozpoznań prawidłowych. I prawidłowo zinterpretować wyniki badań laboratoryjnych. Bo jeśli nie są one właściwie interpretowane, to pieniądze na ich przeprowadzenie są wyrzucone w błoto.
          • Gość: aron Re: Wyższe zarobki = możliwość snu IP: *.pl / *.enterpol.pl 08.04.06, 12:19
            czyli co? rodzinny będzie np. zszywał rany a chirurg będzie spał zamiast
            siedzieć w przychodni?
            • youngdoc Re: Wyższe zarobki = możliwość snu 08.04.06, 12:56
              Po pierwsze, zszycie prostej rany ciętej to nie jest żadna specjalna filozofia. Potrafi to zrobić każdy przeciętny student wyższych lat na medycynie. Zszyje może nieco wolniej, ale wcale niespecjalnie gorzej niż chirurg. Pomyśl - nie ma znaczenia, czy rozdarty materiał zszywa projektant mody, czy zwykła krawcowa. Oboje zrobią to podobnie. I jest to, pominąwszy narzędzia, bardzo podobna czynność do szycia skóry.
              Chirurg... tak, chirurg powinien spać, zamiast siedzieć w przychodni czy innym ambulatorium całodobowym. Bo rano będzie operować w szpitalu. Wolę, żeby to robił wyspany. Oczywiście, trzeba dla poważniejszych przypadków zachować nocne dyżury chirurgiczne, ale nie w takiej ilości jak obecnie. Mamy zbyt mało chirurgów, by je wszystkie obsadzić bez konieczności dyżurowania prze nich po 8 - 12 razy w miesiącu. A następnego dnia rano do operacji...
              • Gość: aron Re: Wyższe zarobki = możliwość snu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.06, 14:46
                to skoro student potrafi zszyć ranę to dlaczego lekarz rodzinny nie zszywa
                tylko odsyła do chirurga?
                • zzz12 Bo mu sie nie oplaca 08.04.06, 14:57
                  Zeby zszyc rane, potrzebne sa nici, igly, srodki do znieczulenia, imadla,
                  rekawiczki,nozyczki, serwety, autoklaw do sterylizacji lub podpisana umowa z
                  np. szpitalem, ktory bedzie sterylizowal narzedzia poradni, z kims, kto te
                  narzedzia bedzie odwozil do sterylizacji i przywozil z powrotem, w przypadku
                  wlasnego autoklawu umowa z sanepidem + kilkadziesiat zlotych na regularne
                  kontrole skutecznosci sterylizacji, itd, itp. I to wszystko w ramach tych kilku
                  zlotych, jakie NFZ placi na POZ. NFZ nijak nie premiuje lekarzy rodzinnych,
                  robiacych np. mala chirurgie czy ginekologie, wprost przeciwnie: karze ich
                  wzmozonymi wydatkami z tego powodu. Dlatego taniej wychodzi wypisac skierowanie
                  do chirurga i niech on sie martwi. Jasne?
                  • Gość: aron Re: Bo mu sie nie oplaca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.06, 15:05
                    zzz12 napisała:

                    > NFZ nijak nie premiuje lekarzy rodzinnych,
                    > robiacych np. mala chirurgie czy ginekologie, wprost przeciwnie: karze ich
                    > wzmozonymi wydatkami z tego powodu. Dlatego taniej wychodzi wypisac
                    skierowanie do chirurga i niech on sie martwi. Jasne?

                    Pewnie że jasne. Taniej wypisać skierowanie i pojechać na wczasy do Grecji niż
                    samemu zszyć ranę i pojechać na wczasy do Firleja. Kwintesencja polskiego
                    lekarza rodzinnego. Robię tylko to co mi się opłaca, a co się nie opłaca to
                    kopa w d...
                    • youngdoc Re: Bo mu sie nie oplaca 08.04.06, 16:06
                      Widzę, że schodzimy tutaj jak zwykle na Twój ulubiony temat. Nie wiem, kto z rodzinnych tak zalazł ci za skórę, ale nadziwić się nie mogę, że tak wilekie znaczenie przywiązujesz do zarobków przedstawicieli średnio (ani specjalnie dobrze, ani specjalnie żle) opłacanej specjalizacji. I nie mów mi tutaj, proszę, że to ich dochody pochodzą z tej samej puli co pieniądze na badania. Dochody WSZYSTKICH pracowników w publicznej ochronie zdrowia pochodzą z tej samej puli 36 mld zł (właśnie sprawdziłem, niedawno podawałem 30 - przepraszam, nieaktualne dane, mea culpa) funduszu NFZ. Jeśli nie znasz tego linku, to tu jest w miarę zbliżone do rzeczywistości zestawienie dochodów lekarzy.

                      www.pulsmedycyny.com.pl/im/lista/l1.jpg
                      www.pulsmedycyny.com.pl/im/lista/l2.jpg
                      www.pulsmedycyny.com.pl/im/lista/l3.jpg
                      www.pulsmedycyny.com.pl/im/lista/l4.jpg
                      www.pulsmedycyny.com.pl/im/lista/l5.jpg
                      www.pulsmedycyny.com.pl/im/lista/l6.jpg
                      Może będziesz oburzony, że jeszcze strajkujemy, ale pamiętaj proszę, że 93% personelu dotyczy ten pierwszy plik. Żeby nie być gołosłownym:
                      www.mp.pl/kurier/?aid=27199
                      To właśnie owe dziewięćdziasiąt kilka procent protestuje. A większość z nich ma łatwo szansę załapać się na dwie ostatnie listy. Wystarczy wyjechać. Jeśli podwyższymy pensje, nie do takich - ale 2-3 średnich, większość zostanie. Gra jest warta świeczki.
                      To nie są jakieś gigantyczne pieniądze.
                      85 000 praktykujących lekarzy * 3,3 tys brutto miesięcznie (łącznie z dyżurami!)= ok 3,3 mld zł.
                      85 000 praktykujących lekarzy * 2,5 średniej krajowej (ok. 6000 brutto)= ok 6,1 mld zł.
                      2,8 mld zł to tylko około 8% budżetu NFZ. Przyrost jakości pracy i liczby lekarzy - skokowy. Dużo do zyskania. Powiedz mi, co ryzykujemy? Utratę niecałych 3 mld zł? To jest 30% budżtu naszej walecznej armii! Daj jakiś argument, co nam szkodzi zaryzykować?
                      • youngdoc Re: Bo mu sie nie oplaca 08.04.06, 16:11
                        Aha, te 3,3 tys brutto miesięcznie to Ministerstwa Zdrowia opublikowane we wczorajszej Rzeczpospolitej, więc źródło też wcale nam niespecjalnie jakoś przychylne.
                        • Gość: aron Re: Bo mu sie nie oplaca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.06, 18:00
                          i co my tu mamy na liście płac

                          6200 zł miesięcznie zarabia lekarz rodzinny, wspówłaściciel NZOZu w Podlaskim.
                          Do tego diety przysługujące radnemu ( 19700 zł rocznie) wielu lekarzy
                          rodzinnych jest radnymi ludzie na wsi głosują na nich ze strachu . Teraz dostał
                          jeszcze podwyżkę 50 gr od pacjenta, czyli spokojnie 1500 zł miesięcznie do
                          kieszeni - jak raz na wczasy w Grecji.

                          I czy ktoś uważa, że to jest normalne, że lekarz rodzinny zarabia 4 razy więcej
                          niż np. specjalista kardiochirurg z pensji szpitalnej?
                          • youngdoc Re: Bo mu sie nie oplaca 08.04.06, 18:29
                            Uważam, że z nich dwóch lekarz rodzinny zarabia normalnie.
                            Nawet jeśli uważasz, że jest inaczej, aby zmienić tę sytuacje mamy do wyboru dwie opcje: podnieść płacę kardiochirurgowi lub obniżyć rodzinnemu. Proszę, weź tylko pod uwagę, że w terenach wiejskich już teraz brakuje rodzinnych. I słaba jakość usług (jeżeli taka się zdarza) przez nich świadczonych jest w znacznej mierze wynikiem braku konkurencji. Podobnie jak zbyt wielka ilość pacjentów zapisanych do jednego rodzinnego. Nie mają oni wyboru.
                            Jakieś pomysły, by zachęcić młodego lekarza (np. mnie osobiście) bym pozostał w Polsce, osiedlił się choćby i w Podlaskiem i robił konkurencję oraz podnosił jakość świadczonych usług? Czekam na propozycje.
                            • Gość: aron Re: Bo mu sie nie oplaca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.06, 18:46
                              youngdoc napisał:

                              > Uważam, że z nich dwóch lekarz rodzinny zarabia normalnie.

                              A ja uważam że nienormalnie wysoko.

                              > Nawet jeśli uważasz, że jest inaczej, aby zmienić tę sytuacje mamy do wyboru
                              dw ie opcje: podnieść płacę kardiochirurgowi lub obniżyć rodzinnemu.

                              Wolę zdecydowanie obniżyć rodzinnemu.

                              > Proszę, weź t ylko pod uwagę, że w terenach wiejskich już teraz brakuje
                              rodzinnych. I słaba j akość usług (jeżeli taka się zdarza) przez nich
                              świadczonych jest w znacznej mi erze wynikiem braku konkurencji. Podobnie jak
                              zbyt wielka ilość pacjentów zapis anych do jednego rodzinnego. Nie mają oni
                              wyboru. Jakieś pomysły, by zachęcić młodego lekarza (np. mnie osobiście) bym
                              pozostał w
                              > Polsce, osiedlił się choćby i w Podlaskiem i robił konkurencję oraz podnosił j
                              > akość świadczonych usług? Czekam na propozycje.

                              Trzeba go zawieźć na zjazd lekarzy rodzinnych niech zobaczy jakimi maluchami i
                              poldkami podjeżdżają.
                              • aloalo2001 Re: Bo mu sie nie oplaca 08.04.06, 18:52
                                Jak jakis rodzinny w podlaskiem zarabia 3 tys. to jest bogaczem, bo okoliczna
                                wiejska biedota przymiera z głodu, w związku z tym aron uważa tamtejszych
                                lekarzy za bogaczy.
                                • Gość: aron Re: Bo mu sie nie oplaca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.06, 19:03
                                  aloalo2001 napisała:

                                  > Jak jakis rodzinny w podlaskiem zarabia 3 tys.

                                  6200 ( pewnie brutto) plus 1500 miesięcznie dieta radnego plus 3000 zł
                                  miesięcznie umowy zlecenia ( na co? pewnie od firm farm.). Wiele osób w
                                  Warszawie chciałoby tyle zarabiać.

                                  > to jest bogaczem, bo okoliczna
                                  > wiejska biedota przymiera z głodu, w związku z tym aron uważa tamtejszych
                                  > lekarzy za bogaczy.

                                  Akurat. Taka pensja to i w Warszawie jest dobra.
                                  • aelithe Re: Bo mu sie nie oplaca 08.04.06, 21:18
                                    co ty z ta zazdrością.
                                    6,5 tysiąca za dwa etety ( lekarz i menagera ) to nic. Jeśłi dodasz, że musisz
                                    inwestowac szkolić się; to okaże się, ze musisz dolozyć do interesu.
                                    Aron piszesz od dawna z zazdrością na rodzinnych, ale jeśli wejdziesz na
                                    portale dla lekarze to coraz częsciej możesz znależć tam ogłoszenia wstylu POZ
                                    sprzedam.
                                    • Gość: aron Re: Bo mu sie nie oplaca IP: *.pl / *.enterpol.pl 10.04.06, 05:05
                                      aelithe napisał:

                                      > co ty z ta zazdrością.
                                      > 6,5 tysiąca za dwa etety ( lekarz i menagera ) to nic.

                                      2 etaty? Ciekawe. Lekarz rodzinny pracuje max 10 godzin dziennnie, weekendy i
                                      święta wolne.

                                      > Jeśłi dodasz, że musisz
                                      > inwestowac szkolić się; to okaże się, ze musisz dolozyć do interesu.

                                      Tak tak oni wszyscy dokładają do interesu. Proponuję postawić pomnik lekarza
                                      rodzinnego bo wypruwa sobie flaki żeby pacjentom dogodzić.

                                      > Aron piszesz od dawna z zazdrością na rodzinnych, ale jeśli wejdziesz na
                                      > portale dla lekarze to coraz częsciej możesz znależć tam ogłoszenia wstylu
                                      POZ sprzedam.

                                      jakoś nie widziałem takich ogłoszeń.
                                      • aelithe Re: Bo mu sie nie oplaca 17.04.06, 16:36
                                        chętnie ci bym pokazał
                                        wejdź na mp.pl lub inne lekarskie tam coraz częściej zobaczysz takie ogloszenia
                              • youngdoc Re: Bo mu sie nie oplaca 08.04.06, 19:01
                                Szczerze mówiąc, samochody raczej mnie nie kręcą. Szukam raczej pracy, gdzie za spędzanie w niej rozsądnej ilości godzin tygodniowo, zarobiłbym dobre pieniądze, i miał jeszcze czas wydać je razem z rodziną. A choćby i na wczasy w Grecji, na przykład. Chętnie zabrałbym tam swoje przyszłe dzieci, pokazał piękne plaże, sam zobaczyłbym trochę historii... taki mój konik. Za granicą zarobię lepiej, nikt będzie mi wymawiał, gdzie spędzam wakacje, warunki pracy nieporównywalnie lepsze... Jeszcze tylko zrobię specjalizację i wyjeżdżam.
                                Chętnie zostałbym w Polsce, lubię ten kraj. Ale uważam, że aż tyle to ja nie jestem w stanie poświęcić. Nie dlatego, że taka jest ciężka praca tutaj. Ale tutaj nie dam swojej rodzinie, swoim dzieciom tyle czasu, takich warunków finansowych na starcie ich życia, jak tam. Bo na każdy tysiąc euro zarobiony tutaj tam zarobię pięć. Za mniej godzin pracy.
                                Dlatego trudno będzie w obecnych warunkach finansowych znaleźc wam dość wielu młodych medyków, by zapełnić wiejskie przychodnie gotowymi do ciężkiej pracy zdolnymi lekarzami. Tak to wygląda. Trochę mi smutno, ale nie poświęcę szczęścia osobistego dla idei. A Judymi, lekarze z powołania, zawsze byli wyjątkami. Zdarzali się, ale zawsze jest ich zbyt mało w stosunku do potrzeb. Na profesjonalistów po prostu was nie stać. Czarno widzę tu przyszłość, jeżeli nic się nie zmieni.
                                • Gość: aron Re: Bo mu sie nie oplaca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.06, 19:14
                                  youngdoc napisał:

                                  > zarobiłbym dobre pieniądz
                                  > e, i miał jeszcze czas wydać je razem z rodziną. A choćby i na wczasy w
                                  Grecji,
                                  > na przykład. Chętnie zabrałbym tam swoje przyszłe dzieci, pokazał piękne plaże
                                  > , sam zobaczyłbym trochę historii... taki mój konik.

                                  W Firleju masz piękny kościół drewiniany, w pobliskim Lubartowie kościół św.
                                  Anny i kapucynów, w Kamionce kościół przerobiony ze zboru ariańskiego, w Kocku
                                  zabytkowy kościół plus pałac Jabłonowskich. W Kozłówce pałac Zamoyskich plus
                                  muzeum socrealizmu.
                                  Nie trzeba jechać do Grecji żeby zobaczyć trochę historii.


                                  \\\\
                                  • youngdoc Re: Bo mu sie nie oplaca 08.04.06, 19:29
                                    Partenonu nie ma w Polsce.
                                    A zresztą, tylko dla Grecji nie wyjeżdżam. Wiesz dobrze, co chciałem powiedzieć.
                                    • Gość: aron Re: Bo mu sie nie oplaca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.06, 19:46
                                      youngdoc napisał:

                                      > Partenonu nie ma w Polsce.

                                      też mi coś. Kupa gruzu. Kozłówka jest 100 razy ładniejsza.

                                      > A zresztą, tylko dla Grecji nie wyjeżdżam. Wiesz dobrze, co chciałem
                                      powiedzieć

                                      W Firleju też jest plaża - nad jeziorem. Przynajmniej sól ci nie wyżera skóry.
                                      • youngdoc Re: Bo mu sie nie oplaca 08.04.06, 19:56
                                        Możesz udawać, że nie rozumiesz, że lekarze wyjeżdżają dla lepszego życia. Dla możliwości spędzenia czasu z rodziną. Dla zapewnienia dzieciom dobrego, może nawet komfortowego życia. Możesz głosić wyższość wczasów w Polsce niż zagranicznych. Możliwe nawet, że masz całkowitą rację. Możesz przekonywać mnie, że mnie i mojej rodzinie powinien wystarczyć nie za dobry samochód, nie za duże mieszkanie i nie za luksusowe wczasy. Może nawet i masz rację, że emigracja szczęścia mi nie da.
                                        Ale prawdziwy kłopot polega na ty, że nie masz w swijej miejscowości (przynajmnniej w swoim odczuciu) dobrego lekarza, u którego mógłbyś się leczyć w razie choroby. I nie masz żadnego pomysłu na to, jak to zmienić.
                • youngdoc Re: Wyższe zarobki = możliwość snu 08.04.06, 15:02
                  Z kilku przyczyn.
                  Po pierwsze, bo NFZ w każdym powiecie zakontraktował ambulatorium chirurgiczne i płaci mu za wykonane tam procedury.
                  Po drugie, do tego trzeba mieć: sterylne narzędzia, zestaw nici chirugicznych, kozetkę, najlepiej taką wysoką, żeby nie szyć zginając się nad pacjentem (bo jak jest wygodniej, to dokładniej zszyjesz), najlepiej mocną lampę chirugiczną (żeby dokładnie obejrzeć ranę), ampułki ze środkiem znieczulającym, strzykawki, igły, opatruki, środki odkażające, autoklaw do dezynfekcji zużytych narzędzi... W krajach, gdzie rodzinni to robią, w ich stawki wliczane są środki na pokrycie tych wydatków. Znam twoje zdanie na temat rodzinnych, ale może przyjmesz argument - mogą pieniędze na szycie wydać na badania?
                  Po trzecie, rodzinni od dawna się w to nie bawią. Kiedyś podobno lekarze ogólni szyli, ale odkąd powstały poradnie chirurgiczne, to tylko oni to robili. To oznacza, że doświadczony np. internista nie szył od kilkunastu lat. Student szył w zeszłym miesiącu na zajęciach z chirurgii. Dlatego jeden to zrobi, a drugi nie.
    • p.atryk Wyspany lekarz oznacza... 08.04.06, 13:38
      ...w konsekwencji brak lekarza.
      OK,chcecie sie wyspac.Rozumiem,ale...Jesli modelowy lekarz (po podwyzce 30%)
      np.zrezygnuje z 30% swoich dyzurow miesiecznych,z 30% pracy w dodatkowej
      przychodni czy poradni by byc bardziej wypoczetym/doksztalcac sie/spedzac czas
      z zona i(lub) dzieckiem,to...?
      To spadnie dostepnosc leczenia! Kto mialby te braki w obsadzie wypelnic?
      Czesc pacjentow (30%???) pozostanie bez opieki czy mozliwosci leczenia-
      ergo...to nie jest w interesie czesci pacjentow (potencjalnie nieprzyjetych).
      Stad argumenty "o poprawie sytuacji pacjenta" po podwyzkach uwazam za naciagane.

      Podwyzki sie naleza jak psu micha,bo w cywilizowanym swiecie (a do takiego
      ponoc aspiruje Polska) placi sie odpowiednio do wartosci pracy/uslugi/towaru. A
      nie tyle ile "kraj stac" czy ile prezes NFZ dlugopisem na serwetce zapisze.
      • youngdoc Re: Wyspany lekarz oznacza... 08.04.06, 13:49
        OK, raz jeszcze - pytanie brzmi, czy ważne jest, aby być przyjętym przez lekarza, czy właściwie przez niego leczonym na prawidłowo rozpoznaną chorobę?Lekarz spędzający o 30% czasu mniej w pracy będzie lepiej leczył - bo będzie bardziej wyspany, miał czas na dokształcenie, no i będzie miał więcej cierpliwości do pacjentów, nie śpiesząc się tak domu, żony i dziecka...
        30% lekarzy z mojego rocznika to już wyjechało lub wkrótce wyjedzie. Przy lepszych płacach i lepszych warunkach, w tym godzinowych, pracy znaczną część zatrzymamy ich w Polsce. Nie wszystkich, oczywiście, ale znaczną część. Gdybyśmy rzeczywiście zarabiali 2-3 średnie krajowe za 40 h/tydz., niewielu by wyjeżdżało. Pacjenci mieliby tę samą ilościową dostępność do lekarza przy znacznej poprawie jakościowej. Nie chcesz chyba powiedzieć, że chirurg operując 6 pacjentów dziennie (po 1,5 h zabieg) robi ten ostatni tak samo dobrze, jak ostatni zabieg w dniu, gdy miał 3-4 operacje.
        • p.atryk Wybacz youngdoc 08.04.06, 14:57
          Z twoich wypowiedzi wynika,ze zakladasz (po ograniczeniu o 30% czasu pracy
          lekarza-coby sie wyspal i doksztalcil i leczyl potem lepiej) 30% wzrost
          wydajnosci (efektywnosci i skutecznosci leczenia).Taki "wilk syty i owca cala"
          A to nie sa zaleznosci liniowe,niestety lub na szczescie.
          Az strach pomyslec,co sie stanie gdyby lekarze wywalczyli 100% podwyzki. Jaka
          jakosc leczenia i komfort uzyskaliby wtedy pacjenci-przewyzszajaca chyba
          wszelkie znane sytstemy na swiecie .Tu zartuje oczywiscie.

          Argumenty za podwyzkami powinny byc uczciwe,bez propagandy i falszywego tonu.
          • youngdoc Re: Wybacz youngdoc 08.04.06, 15:13
            Nie rozumiem, co mam wybaczać. Wybacz brak poczucia humoru.
            W pełni się zgadzam, że nie są to zależności liniowe.Jeśli obecnie lekarz parcuje 300h za równowartość średniej krajowej, zarabiając2-3 średnie pracowałby, powiedzmy 22 dni robocze po 8 h + 2-3 dyżury po 16-24h (bo w ten sposób przy niewielkim nakładzie pracy dostałby kilkudziesięcioprocentowy wzrost pensji)= ok. 230h. I pracowałby z cała pewnością lepiej. Lekarzy byłoby więcej, bo nie emigrowaliby, co najmniej o we brakujące 25%.Ten system funkcjonuje z powodzeniem w wielu krajach.
            Zgadzam się, że argumenty za podwyżkami powinny być uczciwe, bez demagogii. Tak staram się je przedstawić. Przywódcy protestó najwyraźniej postawili na profesjonalny PR ze względu na jego niezaprzeczalną skuteczność. A ten, przyznaję, trudno odróżnić w dzisiejszych czasach od propagandy. Niemniej bez niego nawet najsłuszniejszne rozwiązanie nie ma szans być wprowadzone w życie.
            Pozdrowienia.
    • aelithe Re: kasa a jakość usług 08.04.06, 15:33
      W wielkiej brytanii jakość wyszkolenia lekarzy jest bardzo wysoka. Co do
      organizacji opieki medycznej. W sytuacji systemu, gdzie wszystko wszystkim się
      należy za darmo; system ucieka w kolejki i procedury. Pieniędzy nie namnożysz.
      Pacjent mający wszystko za darmo, chce więcej. tak nikt nie zrezygnuje z
      bezpłatnego NHS; wiadomo polityka. Dlatego musiano stworzyć jakiś mechanizm
      ograniczenia kosztów, którym są kolejki. Ponieważ kolejka na poszczególne
      zabiegi nie może przekraczać 12 miesięcy; więc stworzono procedury, aby je
      rozbić. Np. chory z podejrzeniem ca coli. 2 tygodnie do GP, 12 miesięcy do
      gastrologa, 2 tygodnie do GP , 12 miesięcy endoskopia, 2 tygodnie GP, 12
      miesięcy operacja , 2 tygodnie GP, 12 onkolog, 12 miesięcy radioterapia. Tak
      więc jeśłi chory przeżyje zajmie to 5 lat. Koszty terapii jednego chorego
      rozciagają się na 5 lat. Tak więc jak widzisz wilk syty i owca cała. Chory ma
      za darmo terapię, a NHS ma zrównoważony budzet. Nie ma możłiwości popełnienia
      błędu, ani nie jest przekroczony 12 miesięczny czas oczekiwania na porade
      specjalistyczną.
      • Gość: małgośka Re: kasa a jakość usług IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 18:50
        wiec czemu porównujemy się do GB,a poza tym sorry ale pamiętam dyżury na
        których spałam całe noce (wyj,Izba), oddziąły z których wychodziłam o12
        najpóźniej o 13-tej.o czym wy mówicie o jakim przepracowaniu...
        • aelithe Re: kasa a jakość usług 08.04.06, 18:56
          W wielkiej brytani czas pracy lekarza nie może przekroczyć 12 godzin
          nie dotyczy to konsulantów, ale oni pracuja na innych warunkach
          Porównywani się do UK jest celowe poniewaz mamy ( obecnie) dość podobny system
          ochrony zdrowia tzn. wszystko za darmo. Angielski system jest w miarę efektywny
          ( odsiewa symulantow) , polski nie. Lekarze pracuja rzetelnie, w Polsce dużo. I
          pacjent w UK jest grzeczny. Any tolerance for abuse in NHS.
        • docuk Re: kasa a jakość usług 08.04.06, 22:42
          >o czym wy mówicie o jakim przepracowaniu...
          Nie sadz wszystkich swoja miarka.


        • mlody.lekarz Re: kasa a jakość usług 09.04.06, 13:59
          > a poza tym sorry ale pamiętam dyżury na
          > których spałam całe noce (wyj,Izba), oddziąły z których wychodziłam o12
          > najpóźniej o 13-tej.o czym wy mówicie o jakim przepracowaniu...

          Może Ty należałaś do grupy nielicznych Koleżanek i Kolegów odżywiających się
          drogą fotosyntezy (np. wolontariuszy) i było Cię stać na odpoczynek po 13.00. Bo
          mi jakoś jeszcze nigdy to, co zarobiłem na jednym etacie nie starczało na
          jedzenie, co najwyżej wystarczało na opłaty. Dlatego po wyjściu ze szpitala
          udaję się do innego miejsca pracy.
    • docuk Re: kasa a jakość usług 08.04.06, 22:32
      Kolega opisał swoj dyżur i wynika z niego,że jakość usług na Wyspach jest
      > wręcz fatalna
      Nie pamietam, mozesz mi przypomniec gdzie napisalem ze jakosc jest fatalna ??

      System mamy podobny
      > do angielskiego
      Nie podobny tylko taki sam dla scislosci- jedno ale: w wydaniu polskim czyli:
      nieprzestrzeganie dyrektywy unijnej dot czasu pracy lekarza (pracujesz w Polsce
      40 godz tyg ?) w przeliczeniu finansowany za pomoca mnijeszych srodkow (pomijam
      wartosci bezwzgledne-uwzgledniam % PKB przeznaczany na opieke zdrowotna).

      ZWiązek miezy jakości a płacą żaden, więc po co ta dyskusja ,
      > że
      > jak polepszą siępłace lekarzy to bedzie lepiej
      Falszywy wniosek wyplywa z blednego rozumowania.
      Zeby uscislic podaj mi czym sie kierowalas przy ocenie ? (czas oczekiwania na
      porade , badanie zadowolenia pacjentow).Jesli mamy cos porownywac porownujmy
      wartosci porownywalne.

      System may podobny
      > do angielskiego absolutnie niewydolny i nie ma nic wspólnego z naszymi
      > zarobkami
      Nie bardzo rozumiem co autor chcial powiedziec w tym wersie ???
      CZyli jak niewydolny system nie ma zwiazku z zarobkami ? Przyznam sie szczerze
      ze mimo 3 krotnego czytania nadal nie rozumiem.:-(
      • Gość: małgośka Re: kasa a jakość usług IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.06, 08:34
        no wybacz ale sytuacja z izby opisana przez kolegę nie świadczy chyba o
        wysokiej jakości .Po drugie w postach pojawia się regularnaie temat będziemy
        lepiej zarabić, będzimey lepiej pracować.Sorry,ze rzucam kamyczek we własne
        gniazdo ale nikt z moich znajomych nie pracuje pow.40 h w tygodniu.
        Nie mówię o prywaciźnie,bo przeciez każdemu mozna dorobić ...
        • docuk Re: kasa a jakość usług 10.04.06, 15:17
          > no wybacz ale sytuacja z izby opisana przez kolegę nie świadczy chyba o
          > wysokiej jakości
          Bede dalej drazyl - tu znowu ogolnik nie poparty argumentem (no chyba ze za
          argument uznamy gorszy bo gorszy bo ja tak mowie).Na jakiej podsatwie i jakich
          wskaznikow uzylas zeby powiedziec,ze dany system jest gorszy od drugiego ?
          Subiektwyne odczucia? Nie twierdze, ze pracuje w najlepszym na swiecie
          systemie opieki zdrowotnej ale chcialbym poznac Twoje argumenty na rzecz tego,
          ze polski system opieki jest lepszy... Po pierwsze dla kogo ? dla pacjenta czy
          lekarza, a moze obu ?
          Po drugie w czym jest lepszy i czy tylko do stwierdzenia wystarczyl Ci moj
          post ?
          Po trzecie jesli juz stwierdzials ze polski system jest lepszy to napisz w czym?
    • pacjentka7 Re: kasa a jakość usług 10.04.06, 09:45

      > Kolega opisał swoj dyżur i wynika z niego,że jakość usług na Wyspach jest
      > wręcz fatalna>Związek miezy jakości a płacą żaden, więc po co ta dyskusja ,
      > że
      > jak polepszą siępłace lekarzy to bedzie lepiej.Nie będzie .System may podobny
      > do angielskiego absolutnie niewydolny i nie ma nic wspólnego z naszymi
      > zarobkami


      :-) Faktycznie. Ciekawy punkt widzenia. Teksty protestujących, że na strajku
      skorzystają wszyscy - w tym pacjenci - można między bajki włożyć. Zwłaszcza, że
      wszyscy (lekarze) dążą o takiej dostępności usług medycznych jak jest na
      zachodzie. Wtedy dopiero pacjenci zobaczą jak rzadkim - i cennym przez to -
      dobrem jest lekarz, nieprawdaż?
      • Gość: małgośka Re: kasa a jakość usług IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.06, 12:10
        Czyli jak to zrobić żeby się nie narobić.Sam jestem lekarzem i wiem,że sporo z
        nas zwłascza na etatach szpitalnych poprostu markuje pracę.JA wiem ,że dązymy
        do Jasnego Zachodu ale...nie mamy po co sie porównywać.System powinein się
        zmieniz a nie płace.Może raczej jaka praca, taka płaca
        • mlody.lekarz Re: kasa a jakość usług 10.04.06, 14:18
          > Sam jestem lekarzem i wiem,że sporo z
          > nas zwłascza na etatach szpitalnych poprostu markuje pracę.

          Tylko rynkowy system może wyeliminować tych, co markują.

          Choć ja ich zbyt wielu w swoim życiu nie widziałem, ja raczej odnoszę wrażenie,
          że robimy za dużo. Zajmujemy sie rzeczami, które nas niepowinny interesować.

          Nie ma kto odebrać obłożnie chorej babci przy wypisie? A co to mnie obchodzi.
          To nie jest zadaniem lekarza się martwić, co z babcią się stanie. Położyć na
          chodniku przed szpitalem i niech leży. Byle w chwili przekraczania progu
          szpitala była w stanie stabilnym. A jak potem zamarznie to nie moje zmartwienie.

          Przychodzi w nocy do SOR-u pacjent z bólem gardła? Zbadać i odesłać do lekarza
          rodzinnego, a nie wypisywać mu recepty.

          Pacjent bez zagrożenia życia spóźnił się o pięć minut na umówioną wizytę -
          umówić nowy termin i odesłać.

          Pacjent używa obraźliwych słów lub krzyczy - wezwać policję i kazać go wyprowadzić.

          Przykłady można by mnożyć.
          • pacjentka7 Re: kasa a jakość usług 10.04.06, 14:22
            mlody.lekarz napisał:


            > Nie ma kto odebrać obłożnie chorej babci przy wypisie? A co to mnie obchodzi.
            > To nie jest zadaniem lekarza się martwić, co z babcią się stanie. Położyć na
            > chodniku przed szpitalem i niech leży. Byle w chwili przekraczania progu
            > szpitala była w stanie stabilnym. A jak potem zamarznie to nie moje
            > zmartwienie


            Nie wierzę własnym oczom, że napisał to człowiek (istota ponoc zdolna do uczuc
            wyzszych).
            Lekarzem nie jestem, ale nawet obcej osoby nie wystawiłabym za drzwi z tekstem
            "jak zamarznie to nie moje zmartwienie". Od lekarza oczekuję jednak minimalnych
            oznak człowieczeństwa.
            • connie1 Re: kasa a jakość usług 10.04.06, 14:24
              Tylko od lekarza? A od kochającej rodzinki?
              • pacjentka7 Re: kasa a jakość usług 10.04.06, 14:25
                Również.
                Ale tekstu o wystawianiu na ulicę nie napisał nikt z rodziny o ile dobrze
                zrozumiałam.
                • connie1 Re: kasa a jakość usług 10.04.06, 14:27
                  A czemu wystawic na ulice? Bo rodzinka nie chce się zaopiekowac. Metafora,ale
                  czemu lekarz ma peklnic dla wszystkich rolę "ojca i opiekuna"?
                  • Gość: małgośka Re: kasa a jakość usług IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.06, 14:29
                    na to są sposoby nie trzeba nikogo wystawiac za drzwi.Był już zreszta post o tym
                  • pacjentka7 Re: kasa a jakość usług 10.04.06, 14:30
                    Jakim ojcem? Patetyzujesz.
                    Istnieje coś takiego jak pomoc społeczna, instytucje pomagające w różny sposób
                    osobom bezdomnym - bo rozumiem, że babcia nie ma gdzie wracać.
                    Często wystarczy jeden telefon.
                    • connie1 Re: kasa a jakość usług 10.04.06, 14:31
                      Dokladnie. I to juz rola pomocy spolecznej nie lekarza.
                      • pacjentka7 Re: kasa a jakość usług 10.04.06, 14:33
                        A skąd pomoc społeczna ma się dowiedzieć o bezdomnej babci jeśli lekarz nie
                        zadzwoni?
                        Lepiej wystawić przed szpital?
                      • maxima10 Re: kasa a jakość usług 18.04.06, 02:42
                        connie1 napisała:

                        > Dokladnie. I to juz rola pomocy spolecznej nie lekarza.


                        Chcialabys ozegnac sie od wszelkiej pracy ino duzo piniachow ci dac, taaak?
                    • slav_ Re: kasa a jakość usług 10.04.06, 14:46
                      Często wystarczy.
                      Żeby usłyszeć "może byście ją tak z miesiąc potrzymali to może coś znajdziemy".
          • Gość: małgośka Re: kasa a jakość usług IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.06, 14:24
            jestem za ale jak wyeliminujesz tych co nie pracują...A to co mówisz nie ma nic
            wspólnego z kasą.Jak się spóźniają wizyta przepada tak jak u mnie.
            Lekarz się pomyli-niech ponosi odpowiedzialność anie chroni się za kolegami
            • Gość: małgoska Re: kasa a jakość usług IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.06, 14:27
              żeby nikt nie pomyślał ,że jestem za wystawieniem babci,to minimum etyki i jak
              powiedziałam niema nic wspólnego z kasą.
    • Gość: ja czyli ja Re: kasa a jakość usług IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.06, 15:39
      pisac się nie chce na to wasze gadanie.Do roboty anie baki zbijac na forach.
      Dzieki bogu jestem z domu bogata i nie musżę się przemęczać
      • slav_ Re: kasa a jakość usług 10.04.06, 16:06
        Czasem, czytając niektóre wypowiedzi, mam wrażenie że dla ich autorów
        najbardziej męcżącą czynnościa jest ... myślenie.
        Czuję że starają sie nie przemęczać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka