Dodaj do ulubionych

Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie

09.05.06, 17:31
A może nie tyle, że mu się wydaje, co uważa, że jest to oczywiste. W końcu
nie po to kończył 6 lat studiów, ileś tam specjalizacji i praktyki. Jesli on
mówi, to tak jest. Nieważne, jak jest naprawdę. Pozjadali wszystkie rozumy. Z
pamięci usunęli pojęcie pokory i odpowiedzialności....


wiadomosci.onet.pl/1248495,311,relacje.html
I oni chcą podwyżki!
Niech się najpierw nauczą bycia człowiekiem, któremu nie jest obojętny los
drugiego człowieka!

Obserwuj wątek
    • zubr_zalogowany Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 09.05.06, 18:18
      poziom finansowy szpitali nie pozwala ani na godziwe place dla personelu, ani na zakup tak podstawowego w 21 stuleciu sprzetu jak tomografu
      kuriozalna jest sytuacja w ktorej najblizszy czynny sprzet znajdule sie w odleglosci 150 km
      NFZ nie placi nic (!) szpitalowi za diagnostyke i leczenie urazu glowy w sytuacji, gdy pacjent byl przyjety z innego powodu
      wycena procedur nie uwzglednia ogromnych kosztow transportu karetka pacjenta na odleglosc w sumie okolo 300 km (jakies 1000 zl lub wiecej) i tomografii (200-300 zl)
      dlatego osoba ta leczona byla zgodnie ze standartami 19-wiecznymi, czyli obserwowana
      rtg czaszki jest badaniem bardzo czesto bezuzytecznym
      w badaniu neurologicznym nie bylo cech krwawienia srodczaszkowego, wiec pacjentka z objawami wstrzasnienia mozgu (ktore leczy sie zachowawczo) byla obserwowana a dzialania zostaly podjete dopiero po stwierdzeniu pogorszenia

      chora mogla byc przetransportowana wczesniej, byc moze mogla byc dokladniej zbadana
      ale szpitale ma prowincji maja takie braki kadrowe, ze jestem przekonany, ze pacjenci beda coraz czesciej tracic zdrowie, a nawet umierac w podobnych okolicznosciach

      w tej sytuacji wina lekarzy jest tu raczej niewielka - winic nalezy brak pieniedzy na najbardziej podstawowe leczenie
      • dr_ewa999 Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 09.05.06, 18:28
        modlić się, modlić.....
      • dradam2 Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 09.05.06, 18:40
        W zupelnosci zgadzam sie z opinia zubra.

        Przy tych nakladach finansowych /materialnych, jakie sa w Polsce mozna sie
        spodziewac jedynie cudow, ratujacych zycie pacjentow.

        Niestety cuda nie zdarzaja sie na zawolanie.

        Wszystkie kraje EU wydaja na ochrone zdrowia (jak i na pensje) lekarzy wiecej
        niz POlska, ktora wydaje najmniej. Tak w odsetkach PNB jak i w liczbach absolutnych.

        Ponadto przez wiele lat, w Polsce istnialo ( i istnieje nadal) zjawisko selekcji
        negatywnej. Nie wchodzac w szczegoly - najlepsi lekarze wyjezdzali ( i nadal
        wyjezdzaja).

        Natomiast czesto gesto promowani sa Ci, ktorzy dzialaja w mysl zasady " bierny,
        mierny ale wierny".


        Pozdrawiam


        dradam1
      • aaki żubrze? 09.05.06, 19:03
        a ty bys jak zrobił w tej sytuacji?
        obserwował czy wysłał na tk do tarnowa?
        bo obecność krwiaka pourazowego pewnie byś powziął.
        moja zasada zawsze myslec o najgorszym
        • zubr_zalogowany Re: żubrze? 09.05.06, 20:38
          nie wiem
          zalezy od przyjetych tam zasad postepowania

          na dluzsza mete szpital zbankrutowalby, gdyby postepowac tam zgodnie z zasadami

          majac "uspokajajaca" konsultacje neurologa pewnie bym obserwowal
          boje sie ze w tamtych warunkach bylbym na dyzurze tak zajety, ze moglbym sie w
          ogole nie dowiedziec ze chorej sie pogorszylo i pewnie bylbym winny
          poza dyzurem moja decyzja nie bylaby "jednoosobowa"

          nie przecze ze nalezalo dzialac wczesniej
          • aaki Re: żubrze? 09.05.06, 21:03
            osobiscie nie jestem przekonany ze gross zaniedbań medycznych w polsce jest wynikiem wyłacznie braku pieniędzy
      • misiak.bk Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 09.05.06, 19:11
        > poziom finansowy szpitali nie pozwala ani na godziwe place dla personelu, ani
        n
        > a zakup tak podstawowego w 21 stuleciu sprzetu jak tomografu

        nie wiem jak u was ale u nas sprzęt leasingują albo wchodzą w spółkę z firmami
        (szpital daje pomieszczenie, firma wchodzi ze sprzętem)

        > NFZ nie placi nic (!) szpitalowi za diagnostyke i leczenie urazu glowy w
        sytuac
        > ji, gdy pacjent byl przyjety z innego powodu

        przykre ale standarty postępowania ustalają konsultanci krajowi, którzy są
        przecież lekarzami. Nikt nie robi tego zza biurka.
        Z własnego doświadczenia: musicie znleźć dobrych speców od tworzenia raportów
        stystycznych dla NFZ. Przy zachowaniu wszystkich zasad wynikających z umowy,
        wyrwiecie nalezne pieniądze.

        > wycena procedur nie uwzglednia ogromnych kosztow transportu karetka pacjenta
        na
        > odleglosc w sumie okolo 300 km (jakies 1000 zl lub wiecej) i tomografii (200-3
        > 00 zl

        pełna zgoda. To wina źle sformułowanego rozp. MZ dotyczacego transportu
        sanitarnego i ociagania się rządu z wdrozeniem całości ustawy o RTM. Oczywiście
        dochodzi polityka NFZ wciskania coraz większej liczby usług faktycznych w jedną
        procedurę.

        > rtg czaszki jest badaniem bardzo czesto bezuzytecznym
        > w badaniu neurologicznym nie bylo cech krwawienia srodczaszkowego, wiec
        pacjent
        > ka z objawami wstrzasnienia mozgu (ktore leczy sie zachowawczo) byla
        obserwowan
        > a a dzialania zostaly podjete dopiero po stwierdzeniu pogorszenia

        chyba nie jest u was aż tak źle z TK???
        pzr
        • zubr_zalogowany Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 09.05.06, 20:49
          ceny badan nie uwzgledniaja amortyzacji sprzetu, serwisu itd - firmy nie sa
          zainteresowane

          konsultanci krajowi nie wyceniaja swiadczen - robia to urzednicy NFZ posadzeni
          na stolkach przez politykow - robia to chyba rzucajac kostka

          kontrakt zawiera sie na ilestam swiadczen ze sztywna wycena punktowa - NFZ nie
          placi za faktycznie poniesione wydatki - placi cene z sufitu jaka sam ustalil
          (za ile kupilbys np samochod gdybys sam mogl ustalic jego cene?)

          transport chorego miedzy szpitalami finansowany jest z budzetu szpitala
          zlecajacego, nie z pieniedzy na ratownictwo - szpital "zamawiajac karetke"
          zawsze placi

          jest zle - szpital sklada sie z kilkudziesieciu (moze kilkuset?) budynkow dosc
          swobodnie rozrzuconych - sa gigantyczne koszty transportu, ogrzewania,
          remontow, administracji
          trzeba zbudowac nowy szpital od podstaw - to sa ponadstuletnie zaniedbania!
          • misiak.bk Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 10.05.06, 08:25
            firmy nie sa
            > zainteresowane
            nie wiem jak u was bo u nas TK i NMR głównie stoi na firmach prywatnych
            współpracujacych ze szpitalami.

            > konsultanci krajowi nie wyceniaja swiadczen - robia to urzednicy NFZ
            posadzeni
            > na stolkach przez politykow - robia to chyba rzucajac kostka

            nie mogę sie z toba zgodzić, bo osobiście widziałem jak to robi konsultant
            (interna). Bzdurą jest twierdzenie, że robi się eg. "widzi mi się". Jeśli
            chcesz mieć rzeczywiste koszty to musiałbyś sie rozliczać na zasadach podobnych
            do amerykańskiego DRG (szczególnie w przypadkach nietypowych.

            > transport chorego miedzy szpitalami finansowany jest z budzetu szpitala
            > zlecajacego, nie z pieniedzy na ratownictwo - szpital "zamawiajac karetke"
            > zawsze placi

            Nie znasz przepisów. Zgodnie z zapisami ustawy (w tej części, która jest
            zawieszona) RTM byłoby finansowane z budżetu bezpośrednio, natomiast kasa NFZ
            szła by na transport sanitarny. Dodatkowo zmiana zarządzenia MZ (poszerzenie
            katalogu osób uprawnionych do bezpłatnego lub częściowo płatnego transportu).
            Odciązyłoby was to finansowo.

            > jest zle - szpital sklada sie z kilkudziesieciu (moze kilkuset?) budynkow
            dosc
            > swobodnie rozrzuconych - sa gigantyczne koszty transportu, ogrzewania,
            > remontow, administracji
            > trzeba zbudowac nowy szpital od podstaw - to sa ponadstuletnie zaniedbania!

            Może czas zlikwidować tak nieopłacalna jednostke i stworzyć coś od podstaw.
            Skoro kasa idzie tylko w podtrzymanie struktury, która i tak nigdy nie będzie
            funkcjonalna to moze lepiej się zadłużyć i zbudować coś nowego, a przy okazji
            uwolnić się od czapy typu urząd marszałkowski, czy powiat.
            • zubr_zalogowany Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 10.05.06, 17:15
              misiak.bk napisał:

              > firmy nie sa
              > > zainteresowane
              > nie wiem jak u was bo u nas TK i NMR głównie stoi na firmach prywatnych
              > współpracujacych ze szpitalami.

              w tym wypadku bardziej oplaca sie wziac w leasing uzadzenie przez sam szpital, ale powtarzam - nowoczesne urzadzenie jest zbyt drogie, zeby oplacila sie instalacja - ceny placone przez nfz pokrywaja amortyzacje i serwis sprzetu przestarzalego i pensje technika na poziomie 1000 zl brutto (na lekarza juz brakuje) - dobry sprzet (na poziomie marnej przecietnej europejskiej) maja niekiedy szpitale specjalistyczne, wojewodzkie i uniwersyteckie, bo moga miec dodatkowe zrodla dochodow z np programow finansowanych przez samorzady, badan naukowych, dzialalnosci fundacji itp, ale jest to latanie dziury czymkolwiek

              > > konsultanci krajowi nie wyceniaja swiadczen - robia to urzednicy NFZ
              > posadzeni
              > > na stolkach przez politykow - robia to chyba rzucajac kostka
              >
              > nie mogę sie z toba zgodzić, bo osobiście widziałem jak to robi konsultant
              > (interna). Bzdurą jest twierdzenie, że robi się eg. "widzi mi się". Jeśli
              > chcesz mieć rzeczywiste koszty to musiałbyś sie rozliczać na zasadach podobnych
              >
              > do amerykańskiego DRG (szczególnie w przypadkach nietypowych.

              byc moze ilosc punktow jest konsultowana, ale wycena punktu zalezy od decyzji NFZ w danym roku
              ilosc punktow i ceny sa z sufitu
              nie ma mozliwosci innego rozliczania procedur z nfz, nfz nie przewiduje sytuacji nietypowych

              > > transport chorego miedzy szpitalami finansowany jest z budzetu szpitala
              > > zlecajacego, nie z pieniedzy na ratownictwo - szpital "zamawiajac karetke
              > "
              > > zawsze placi
              >
              > Nie znasz przepisów. Zgodnie z zapisami ustawy (w tej części, która jest
              > zawieszona) RTM byłoby finansowane z budżetu bezpośrednio, natomiast kasa NFZ
              > szła by na transport sanitarny. Dodatkowo zmiana zarządzenia MZ (poszerzenie
              > katalogu osób uprawnionych do bezpłatnego lub częściowo płatnego transportu).
              > Odciązyłoby was to finansowo.

              mylisz sie zupelnie - co innego ratownictwo, co innego transport szpitalny
              do transportu szpital uzywa wlasnych karetek lub wynajmuje po rynkowej cenie od np pogotowia, Falcka itp

              >
              > > jest zle - szpital sklada sie z kilkudziesieciu (moze kilkuset?) budynkow
              >
              > dosc
              > > swobodnie rozrzuconych - sa gigantyczne koszty transportu, ogrzewania,
              > > remontow, administracji
              > > trzeba zbudowac nowy szpital od podstaw - to sa ponadstuletnie zaniedbani
              > a!
              >
              > Może czas zlikwidować tak nieopłacalna jednostke i stworzyć coś od podstaw.
              > Skoro kasa idzie tylko w podtrzymanie struktury, która i tak nigdy nie będzie
              > funkcjonalna to moze lepiej się zadłużyć i zbudować coś nowego, a przy okazji
              > uwolnić się od czapy typu urząd marszałkowski, czy powiat.

              jestem za - pisalem o szpitalu uniwersyteckim w krakowie
              tez jestem za jego likwidacja
              • misiak.bk Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 11.05.06, 14:48
                > w tym wypadku bardziej oplaca sie wziac w leasing uzadzenie przez sam
                szpital,
                > ale powtarzam - nowoczesne urzadzenie jest zbyt drogie, zeby oplacila sie
                insta

                Leasing - zgoda jest nieopłacalny, ale z uporem maniaka powtarzam - firma
                zewnętrzna. Jakoś u nas się opłaca. Firma wchodzi ze sprzętem i płaci
                personelowi i co więcej ona z osobna rozlicza się z NFZ. Szpital daje
                pomieszczenia i ciagnie od firmy czynsz (z regóły na poziomie kosztów stałych
                choć nie zawsze). Jednostka na tym nie zarabia ale ma nowoczesna diagnostykę.

                > byc moze ilosc punktow jest konsultowana, ale wycena punktu zalezy od decyzji
                N
                > FZ w danym roku
                > ilosc punktow i ceny sa z sufitu
                > nie ma mozliwosci innego rozliczania procedur z nfz, nfz nie przewiduje
                sytuacj
                > i nietypowych

                Ok nie zrozumieliśmy sie. Cena faktycznie jest na poziomie 9,5 - 11 pln za
                punkt w szpitalu. Z drugiej strony konsultanci wiedząc jaka jest cena mogliby
                wrzucić po prostu więcej punktów w procedury.


                > mylisz sie zupelnie - co innego ratownictwo, co innego transport szpitalny
                > do transportu szpital uzywa wlasnych karetek lub wynajmuje po rynkowej cenie
                od
                > np pogotowia, Falcka itp


                Znowu mnie nie zrozumiałeś. Kasa NFZ idzie na utrzymanie tylko ratownictwa
                chociaż zgodnie z zapisami powinna iść również na transport. Ponieważ ustawa w
                tej części jest "nieaktywna" to nie ma forsy na transport. Jeśli uruchomisz
                ustawę MZ ma obowiazek opłacić system RTM i SOR. Kasa NFZ musi, zgodnie z
                obecnymi przepisami zostac, spożytkowana na transport.
                Karetka typu W kosztuje około 1600-1750 za dobę, typu R lub N 1900-2000 (chyba
                że któs ma u siebie Falck'a, który drastycznie zaniża ceny korzyść NFZ ale
                odbija z nawiazką na transporcie sanitarnym za który faktycznie płacą
                szpitale). Przelicz sobie te stawki razy 365 i razy ilość zespołów. Wyjdzie
                taka kasa, że z pewnością wystarczy na transport chorych.
                Co ciekawe tej kasy, zgodnie oczywiście z obecnymi przepisami, urzędnicy nie
                mogą sobie przenieść na finansowanie ustawy o ratownictwie. Pewnie dlatego nie
                wchodzi w życie:)

                > jestem za - pisalem o szpitalu uniwersyteckim w krakowie
                > tez jestem za jego likwidacja
                eee... a co na to senat uczelni?:))
                pzdr
                • zubr_zalogowany Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 11.05.06, 15:55
                  ad1 - nie wierze - tomografie wykonywane w szpitalu rozliczane sa wg procedury zwiazanej z hospitalizacja a nie na zasadzie osobnego kontraktu, niezaleznie czy jest outscoring czy nie
                  nie spotkalem sie z sytuacja w ktorej pracownia diagnostyczna mialaby osobny kontrakt

                  ad2 - aktualnie nie ma mozliwosci zwiekszenia punktacji wszystkich procedur, zawsze negocjacje dotycza wyceny punktu, czasem tylko sa mozliwe drobne korekty punktacji (o jakies 10 %)

                  ad3 - nie rozumiesz - transport chorego ze szpitala do szpitala jest placony z pieniedzy szpitalnych, ratownictwo to wyjazd zespolu do wypadku lub zachorowania - to sa osobne rzeczy
                  szpital albo ma swoje karetki, albo zamawia w firmie zewnetrznej i placi swoimi pieniedzmi
                  • misiak.bk Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 11.05.06, 20:38
                    :)
                    Chodziło mi raczej o kontrakt na specjalistykę. W zaprzyjaźnionym szpitalu
                    gdzie ta firma działa świadczy jednocześnie usługi tej jednostce w ramach
                    hospitalizacji na preferencyjnych zasadach. Szef szpitala twierdzi, że się mu
                    opłaca:)

                    pkt 2
                    Nie mówię o kontraktowaniu ale o ustalaniu wagi punktowej katalogów. Nie wiem
                    czy u was się zaczeło ale oddział nfz w moim województwie rozesłał info coby
                    zgłaszać propozycje zmian do konsultantów wojewódzkich a ci mają spotykać się z
                    krajowymi (ostatnio była neurochirurgia - spotkanie w centrli nfz-tu). Wiem, że
                    szanse na sensowną wycenę raczej nikłe ale zawsze to coś.

                    pkt 3
                    jeszcze raz - prościej - jak ustawa RTM ruszy to kasa nfz zostanie przeznaczona
                    właśnie na przewóz pacjenta tam gdzie będziesz potrzebował Żubrze:) Już
                    prościej nie umiem wyjaśnić:)
                    BTW to nie jest gadanie do księżyca. W zeszłym tygodniu widziałem projekt
                    katalogu na 2007 z nowymi procedurami. Więc pomyśl - w moim województwie (a to
                    jedne z mniejszych) jest około 50 mln. pln na RTM. Taka kasa pozwoli moim
                    zdaniem na opłacenie transportu w jakichś 90%. Więc tylko się modlić coby
                    wdrożyli ustawę o RTM w całości:)

                    P.S.
                    Uwierz, że rozróżniam RTM (pomoc doraźną) od transportu chorego np>: na
                    diagnostykę:)
                    • zubr_zalogowany Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 11.05.06, 21:11
                      no to doszlismy do porozumienia w pkt 1, w pkt 2 tez - to co opisywalem - okolo
                      10% zmiany punktacji od zeszlego roku to efekt tego o czym piszesz, w tym roku
                      tez zglaszalismy propozycje nowych procedur
                      co do pktu 3 - jesli faktycznie transporty zostana wlaczone do RTM i szpital
                      bedzie mogl w ten sposob dla siebie bezplatnie zawiezc chorego gdzie ten
                      powinien dojechac to rzeczywiscie moze to nieco pomoc, ale trudno uwierzyc mi
                      ze tak rzeczywiscie bedzie
                      blogoslawieni ktorzy nie widzieli a uwierzyli
                      • misiak.bk Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 11.05.06, 21:40
                        > co do pktu 3 - jesli faktycznie transporty zostana wlaczone do RTM i szpital
                        > bedzie mogl w ten sposob dla siebie bezplatnie zawiezc chorego
                        Wręcz odwrotnie - właśnie takie rozwiązanie zpowoduje całkowite odcięcie
                        transposrtu od RTM w sensie finansowyn. NFZ w ogóle nie będzie finansował
                        zespołów ratownictwa. Będzie to robił MZ za pośrednictwem wojewody.
                        BTW Nie wiem czy to bedzie działać czy też nie. Na 2006 rok też było od groma
                        różnych projektów w NFZ i tylko może połowa weszła w życie. Chciałem tylko
                        wskazać, że niektóre problemy można nieco złagodzić, co posrednio mogłoby
                        wpłynąc na poprawę kondycji finansowej w słuzbie zdrowia. Takich "myków" można
                        znaleźć więcej.
                        • zubr_zalogowany Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 11.05.06, 21:48
                          to sa polsrodki
                          wycena procedur jest zanizona WIELOKROTNIE a nie o pare %
                          • misiak.bk Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 12.05.06, 09:10
                            Podaj jakiś przykład procedury z katalogu którą trzeba, jak to mówisz,
                            wielokrotnie więcej wycenić. Chyba troche przesadzasz z roszczeniami.
                            Wielokrotność z 33 mld to ile będzie potrzebne tej kasy? I skąd ją wziąć?
                            Zwiększyć składkę, którą i Ty będziesz musiał zapłacić?
                            Może jednak trzeba też pomysleć jak przy posiadanych obecnie srodkach zwiększyc
                            wydajność systemu.
                            • slav_ Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 12.05.06, 12:04
                              > Może jednak trzeba też pomysleć jak przy posiadanych obecnie srodkach zwiększyc
                              > wydajność systemu.

                              Myśl, myśl a na razie poczytaj sobie to:

                              Mit I - W polskim systemie ochrony zdrowia jest dostateczna ilość pieniędzy, a
                              kłopoty finansowe sektora zdrowia są wyłącznie wynikiem marnotrawstwa
                              zaangażowanych środków.
                              W rzeczywistości 3,87% PKB w Polsce, to najniższa wartość publicznych wydatków
                              na służbę zdrowia w relacji do PKB wśród krajów UE (np. Czechy 6,7%, Węgry
                              5,46%, Słowacja 5%), a całkowite publiczne wydatki na zdrowie w 2002 r. w
                              Polsce, to tylko 474 USD na głowę mieszkańca, podczas gdy np. w Czechach, to
                              1022 USD (liczone wg parytetu siły nabywczej). Dane te pochodzą z raportu
                              CASE-Doradcy powstałego przy współpracy z Instytutem Zdrowia Publicznego
                              Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego "Projekt reformy systemu
                              ochrony zdrowia w Polsce" oraz Raportu ODCE FACTBOOK 2005.

                              Mit II - Polacy akceptują obecny stan rzeczy w systemie ochrony zdrowia i nie
                              oczekują jego zmiany.
                              Jednak według raportu Stockholm Network "Poles Apart?" Polacy oceniają system
                              ochrony zdrowia na 3,8 w 10-punktowej skali i jest to najniższa ocena w
                              badanych 11 krajach Unii Europejskiej (włączając Czechy, Słowację i Węgry);
                              86% Polaków twierdzi, że reforma systemu opieki zdrowia jest konieczna, a 76%
                              polskich pacjentów uważa, że system służby zdrowia jest niedofinansowany.
                              Podobne tezy zawierają również raporty: "Satysfakcja pacjentów z
                              funkcjonowania publicznej służby zdrowia" Pracowni Badań Społecznych i "Europe
                              Health 2005" Reader?s Digest.

                              Mit III - Wystarczy odszukać i wyeliminować nadmierne wydatki w jednym
                              segmencie służby zdrowia, aby starczyło na pokrycie potrzeb we wszystkich
                              innych segmentach (np. ograniczenie wydatków na leki, marże aptekarskie czy
                              nieuzasadnione hospitalizacje).
                              Trudno byłoby znaleźć taki obszar ochrony zdrowia, w którym można mówić o
                              wydatkach większych w Polsce niż w innych krajach europejskich. Przykładowo
                              Polska zajmuje 45 miejsce na świecie pod względem wydatków na sprzęt medyczny
                              per capita ("World Medical Market Report, maj 2005"), a wydatki na refundację
                              leków wynoszą w Polsce 38 euro na głowę mieszkańca, podczas gdy na Słowacji 97
                              euro ("Analiza struktury rynku farmaceutycznego wśród nowych członków Unii
                              Europejskiej". Raport Alcimed 2005).

                              Gazeta Lekarska 2006-03 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
                              • misiak.bk Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 12.05.06, 17:59
                                No i co wynika z twoich przedruków Szanowny Panie? Wynika, że siedzicie na
                                forum, płaczecie, że jest źle, że żyć wam nie dają, że mamy najgorzej w Europie
                                ale wziąć się do roboty to nie ma komu. Niech za nas zrobi minister, rząd, NFZ
                                tylko nie my. My będziemy dalej płakac popijając cienką kawkę w zaciszu
                                gabinetu. Jak wam któś proponuje jakieś rozwiązania, to nie - bo to półśrodki,
                                a trzeba "radykalnych zmian". Jakich zmian? Nikt z was nie umie powiedziec nic
                                poza tym, że państwo ma dać więcej kasy. Skąd w jaki sposób, tego też nie
                                potraficie powiedzieć. Jak górnicy protestowali to trza było protestować razem
                                z nimi. Jak tworzyli kasy chorych to trza się było prywatyzować a nie
                                reanimować zadłużone SP ZOZ-y. Nie traktujcie tego jako próbę obrażenia Was czy
                                też atak na zawód lekarza. Mierzi mnie tylko Wasze podejście do życia.
                                • slav_ Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 12.05.06, 20:02
                                  Ano to że jak wielu ludzi żyjesz złudzeniami typu:
                                  "trzeba zlikwidoawac marnotrawstwo to bedzie dobrze"
                                  "trzeba lepiej wydawac pieniądze które mamy bo jest ich dość"
                                  "trzeba zwiekszyc wydolnośc systemu"

                                  Zauwazyłeś gdzieś żebym narzekał ?
                                  Ja po prostu staram się pozbawiać złudzeń tak jak Ty myślących ludzi. A powinni
                                  to robic politycy ale wolą mamic wyborcow pustymi obietnicami - bo się boją.
                                  NIE MA ŻADNEGO SPOSOBU żeby poprawić funkcjonowanie systemu bez dodatkowych
                                  pieniędzy.
                                  Skąd je wziać ?
                                  To BARDZO PROSTE.
                                  NFZ + "koszyk" + ubezpieczenia dodatkowe + WSPÓŁPŁACENIE pacjentow + programy
                                  zdrowotne finansowane bezposrednio z budżetu + zadania Państwa (np. ratownictwo).
                                  Na początek. Żden lekarz tego nie zrobi. To MUSZĄ zrobic politycy (ustawy) i
                                  wziąc na siebie odpowiedzalnośc. Ale boja sie to zrobić więc wolą kłamać.
                                  Dopóki nie bedzie PRZYMUSU działania (czyli np. całkowite załamanie systmu) to
                                  politycy palcem nie kiwną (choc oczwiscie zmiany wprwadzane stopniowo i
                                  zaplanowane byłyby bezpiczniejsze) a zaden lekarz żadnej ustawy nie zmieni.
                                  Lekarz jest od leczenia.
                                  Z finansowaniem takim jak dotychczas mimo zklęć czeka na to co jest - ze
                                  stopniowym narastaniem niekorzystnych tendencji.
                                  Herbata nie robi sie słodsza od mieszania.


                                  >Niech za nas zrobi minister, rząd, NFZ
                                  >tylko nie my.

                                  To MA zrobić "minister, rząd, NFZ" bo to jego OBOWIĄZEK.
                                  "My" mamy leczyc pacjentów.
                                • zubr_zalogowany Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 12.05.06, 21:13
                                  poza indywidualnymi i grupowymi praktykami lekarze nie zajmuja sie organizacja pracy, wyliczaniem cost-effectiveness procedur i negocjacja kontraktow

                                  robia to dyrektorzy i pracownicy administracyjni szpitali i innych zozow

                                  lekarze umieja leczyc i to robia

                                  natomiast dyrektorzy szpitali sa z nadania ich organow zalozycielskich, czyli zazwyczaj samorzadow i instytucji zaleznych od politykow
                                  czesto dyrektorzy nie sa lekarzami, natomiast sa zawsze politykami
                                  a wiec naleza do tej samej grupy (GTW), ktora okrada pacjentow i lekarzy
                                  bo w interesie politykow jest to, aby szpitale publiczne dzialaly w systemie, ktory za uslugi placi wielokrotnie ponizej kosztow
                                  czy ci dyrektorzy - politycy maja negocjowac sami z soba?
                                  przeciez to ta sama grupa interesu
                                  pieniadze z podatkow przejesc i rozdac, a ochrona zdrowia jakos sama sobie poradzi

                                  lekarze nie maja mozliwosci naprawienia systemu
                                  system stworzyli politycy i oni musza sie tym zajac
                                  i trzeba ich do tego zmusic strajkami bo inaczej sie nie da

                                  a co do procedury o wycenie wielokrotnie zanizonej
                                  np hospitalizacja zwiazana np z zdekompensowana niewydolnoscia krazenia, leczonym zachowawczo zawalem itd
                                  wyceniana przez NFZ zazwyczaj na okolo 1500 zl niezaleznie od czasu trwania hospitalizacji i zleconych badan oraz lekow
                                  typowy pacjent to osoba w wieku okolo 75 lat, niesamodzielna, niedolezna, z licznymi i bardzo zaniedbanymi schorzeniami wspolistniejacymi, wymagajacymi diagnostyki i rownoczesnego, wielokierunkowego leczenia
                                  absolutne minimum pobytu w szpitalu to 7 dni, najczesciej 10 - 14
                                  w krotszymm czasie nie ma szans na wykonanie wszystkich badan, uzyskanie wynikow, wprowadzenie zmian w leczeniu i ocene skutecznosci
                                  u takich ludzi poprawa pojawia sie po dluzszym czasie i wolno
                                  nie mozna wypisac niedoleczonego pacjenta, bo jesli wroci z pogorszeniem w ciagu 14 dni to NFZ za niego nie zaplaci
                                  nie mozna poza wyjatkowymi sytuacjami sumowac procedur, wiec pacjent leczony jest na wszystko a NFZ placi tylko za jedno schorzenie

                                  jesli obecnie "doba hotelowa" w szpitalu wyceniana jest na 200-300 zl to hospitalizacja staje sie nieoplacalna juz po 5-8 dniach pobytu

                                  stulozkowy oddzial internistyczny z 90% oblozeniem przy srednim 10-dniowym pobycie wycenianym na 1500 zl zarabia miesiecznie jak mozna wyliczyc 405 tys zlotych
                                  koszt lekow, badan, cateringu i najbardziej podstawowego sprzetu (probowki, rekawiczki, gaziki, strzykawki, cewniki, zestawy do wlewow itd to minimum 700-800 zl/pacjenta) - badania 200-300 zl, leki 200-300 zl, sprzet jednorazowy i dieta 200-300 zl - za leczenie wg standardow
                                  wynika to stad, ze leki kupowane przez szpital nie sa refundowane, poza tym jalowy sprzet jednorazowy jest stosunkowo drogi
                                  zatem od tych 405 tys odjac trzeba 200 tys
                                  minimalna ilosc etatow biorac pod uwage koniecznosc zapewnienia zastepstw to ordynator, zastepca, 4 specjalistow i 12 lekarzy bez specjalizacji (ci ostatni polowe czasu spedzaja na stazach poza oddzialem)
                                  koszt etatow (10000 dla ordynatora, 8 dla zastepcy, po 7 dla specjalistow i po 5 dla niespecjalistow) to 106 tys zl
                                  potrzeba obsady dyzurowej: po 700 zl (malo! - okolo 40 zl za godzine) dla 2 dyzurnych to 42 tys zl
                                  pielegniarka oddzialowa - 3000 + 3 odcinkowe po 2500 + obsada zmianowa kosztujaca 500 zl dziennie dla 4 pielegniarek to 70500 zl
                                  3 salowe, 2 dietetyczki , 1 goniec po 2000, 4 sekretarki medyczne (bez nich taka obsada bedzie zdecydowanie za mala) - 2000 za etat - 20 tys
                                  same etaty kosztuja 238,5 tys, czyli ponad polowe miesiecznego dochodu szpitala
                                  dla okraglego rachunku z praniem, sprzataniem i biezacymi naprawami - serwis komputerow, elekryk, hydraulik - 250 tys zl
                                  budzet juz jest przekroczony
                                  teraz koszt administracji, ksiegowosci, obslugi prawnej - ile to bedzie?
                                  ogrzewanie, prad, woda - a zuzywa sie tego bardzo duzo - sprzet medyczny jest bardzo energochlonny - mysle ze ze 100-200 zl/pacjenta
                                  teraz trzeba zarobic na sprzet - aparat USG za 500 tys - do wymiany co 5-7 lat, serwis aparatu, to samo z aparatami do EKG, spirometrem, wyposazeniem pracowni endoskopowej, rentgenowskiej...
                                  a remonty sal, malowanie scian, wymiana lozek, materacow
                                  bedzie tego nastepne pewnie 100-200 tys miesiecznie

                                  czy nadal uwazasz ze brakuje 20, moze 30% srodkow? czy moze wycene nalezy podniesc o 100 - 200%, zeby umozliwic szpitalom zarobienie na naprawe wieloletnich zaniedban
        • ann1964 Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 09.05.06, 21:29
          całkowicie zgadzam się z eewą 2005 .Dodam jeszcze,że pora
          skończyć z tymi goopimi tłumaczeniami "szpital,przychodnia ,
          NFZ"nie ma pieniędzy bo ma!!!.Tylko pazerność ludzka przyczyniła
          sie do utraty wiedzy o tym, gdzie są granice rozsądku ograbianiu
          niczemu nie winnych chorych.Wszystko ma swój cel.Przecież jesteśmy
          obywatelami UE, a wiadomo, że w globalnej wiosce nie ma miejsca
          dla osobników slabych, chorych, upośledzonych.Liczy się siła,
          prężność, kreatywność,normy, normy, i jeszcze raz normy!Chory
          człowiek nie spełnia tych norm, nie jest produktywny, przynosi
          straty.Eutanazja zabroniona, a w państwie unijnym może być tylko
          ściśle określony % osób niepełnosprawnych,więc jak najprościej
          doprowadzić do naturalnego zmniejszenia chorej populacji?Proste,
          OGRANICZAJAC dostęp do świadczeń medycznych.Ogromny postęp
          w medycynie spowodował wydłużenie przeżywalności, a co się
          z tym wiąże zwiększył się %osób starych,przy niskim przyroście
          naturalnym mamy państwo emerytów,których z roku na rok będzie
          przybywać.W UE nie ma na to miejsca!Więc dawaj ,biedni lekarze
          wcale nie zdają sobie sprawy ,iż to oni zostali wybrani by
          przyczynić się do spadku populacji nieproduktywnych.Nie widzą,
          że właśnie są sterowani tak ,by to odpowiedzialność spadła na
          nich ,i tak zaczyna się dziać.Oszczędzają na skierowaniach,
          badaniach,tłumacząc się limitami,dotacjami.Zgoda,dostajecie
          mało,ale powiedzcie sami,gdyby wszyscy,ale to naprawdę
          wszyscy,zaczęli wykonywać niezbędne badania,przyjmować
          ponad limity zgodnie z zapotrzebowaniem,przyjmować pacjentów
          do szpitali bez ograniczeń,to co wtedy pozamykanoby
          wszystkie przychodnie,wszystkie szpitale napewno nie!!!
          Pieniądze znalazłyby się napewno.A tak liczycie te marne
          grosze ,które dają wam na rok,tłumaczycie się z każdej
          gumowej rękawicy ,pytam po co ?TYlko po to ,aby nie
          zamknęli szpitala,trzęsiecie się,bo zamkną ,zlikwidują.
          Powtarzam nie zrobią ,jeśli wszyscy będą leczyć zgodnie
          z zapotrzebowaniem .To byłaby sytuacja podbramkowa,nie
          byłoby innego wyjścia.Nic nie dadzą strajki,głodówki
          już w ogóle.Takim zachowaniem nie zjednujecie sobie
          przyjaciół lecz powiększacie grono wrogów.Zrozumcie
          wreszcie jako "panowie ludzkiego życia "jesteście
          narzędziem w rękach systemu.

          • ann1964 Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 09.05.06, 22:17
            To ma być na pierwszym miejscu.
    • dr_kregarz Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 11.05.06, 09:59
      oo, tak, jak sie zacznie lepiej placic lekarzowi to on zaraz stanie sie
      madrzejszy, to przeciez wie kazdy lekarz. A co przecietny lekarz wie o
      zywieniu? Ile godzin wykladow mial w ciagu 6 lat i czy byly to obowiazkowe
      przedmioty? Dziekuje panom i paniom lekarzom za uwage. O znajomosci anatomii
      przez lekarzy nie bede sie wypowiadal.
      • slav_ Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 11.05.06, 10:55
        dr_kregarz napisał:

        > oo, tak, jak sie zacznie lepiej placic lekarzowi to on zaraz stanie sie
        > madrzejszy, to przeciez wie kazdy lekarz. A co przecietny lekarz wie o
        > zywieniu? Ile godzin wykladow mial w ciagu 6 lat i czy byly to obowiazkowe
        > przedmioty? Dziekuje panom i paniom lekarzom za uwage. O znajomosci anatomii
        > przez lekarzy nie bede sie wypowiadal.

        I bardzo słusznie.
        Wypowiadaj się na tematy na których sie znasz.
        • poloznik-gin Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 11.05.06, 11:10
          Jak się zabierze pensje to będzie madrzejszy?
          • dr_kregarz kon i pies to zwierzeta 11.05.06, 15:40
            a wiec kon i pies to to samo. Popelniasz typowy blad logiczny
    • anestezjolog2 Re: Gdy pacjentowi wydaje się, że on wie 11.05.06, 15:29
      Tak, tak pacjenci pozjadali wszystkie rozumy. Przeczytali "małą encyklopedię
      zdrowia", pogadali z sąsiadką, pogwarzyli ze szwagrem.
      Wiedzą jak należy leczyć strzykanie w lewym boku, ból pod pachą i jakie
      lekarstwa na co działają ( a na co nie).
      Potrafią odgadnąć co oznaczają pofalowane linie ( EKG)- jak za dużo to źle i
      jak za mało też niedobrze.
      Nigdy się nie mylą.
      Tylko jak coś tak naprawdę szwankuje, to nie wiedzieć czemu pędzą do doktora, a
      nie leczą się sami.
      Dlaczego? Przecież są tacy mądrzy i uczeni - przeczytali Małą encyklopedię
      zdrowia, poradniki w gazetach, a nawet skonsultowali się ze szwagrem.
      • dr_kregarz mniej wiecej tak jest. 11.05.06, 15:48
        Nie uczycie ludzi zywienia a to zapobiegloby chorobom i dolegliwosciom.

        Nauczcie ludzi jesc. Ba, nawet wasza piramida jest do kitu.

        Nie zdajesz sobie sprawy ze nie ma pojecia 'leczenie organizmu' przez lekarza.
        Czlowiek sam moze siebie wyleczyc poprzez wlasciwe odzywianie, ruch, srodowisko.
        I wlasnie to srodowisko ma wiele do p[owiedzenia... Wyobraz sobie ze od 14-lat
        nie musialem byc u lekarza. Co otworzylo mi oczy na wasz zawod? Jak lekarka
        czytala mi moje rezultaty za 5000zl z gazety!!!!!!!!!!!!!!!!! Powinienem byl ja
        zglosic do prokuratora.

        Wybraliscie sobie ten zawod dla forsy, moze troche dla uznania spolecznego ale
        wy nie mozecie byc kosztowni dl apanstwa wiec trzeba wam obnizyc stawki.
        Wyjazd za granice nie pomoze wam bo nawet jak zarobicie to system
        zagramaniczny narobi wam takich kosztow ze znowu bedziecie tylko chomikiem na
        kolku.

        Tej prawdziwej medycyny nie znaciebo nikt was nie uczy. Przyjdz do mnie synku
        na praktyke na rok a otworza ci sie oczy.
        • slav_ Re: mniej wiecej tak jest. 11.05.06, 16:26
          Informacja dla pacjentów.

          Powyższy post jest świetnym przykładem skutków odstawienia leków psychotropowych
          ktore powinny byc zażywane systematycznie i w odpowiedich dawkach.
          Objawy wręcz KLASYCZNE:
          - mania wielkosci
          - idee nadwartościowe
          - urojenia prześladowcze
          - bezład myślowy
          - słowotok

          • kate2000 Re: mniej wiecej tak jest. 11.05.06, 18:35
            Podajesz ludziom psychotropy??? Jesli tak to jak możesz, tak truć niewinnnych
            ludzi!!!!
            • slav_ Re: mniej wiecej tak jest. 11.05.06, 18:38
              Kate, dziecinko, z iloma pacjentami w ostrej fazie delirium tremens miałaś do
              czynienia ?
              • dr_kregarz Re: mniej wiecej tak jest. 11.05.06, 21:58
                moja diagnoza na twoj temat jest taka ze nie potrafisz sie skupic na temacie i
                cierpisz na dysleksje. Przeczytales choc jedna ksiazke od czasu studiow czy
                tylko jedziesz na notatka z inteernetu i nikt sie na tobie nie poznal?

                Masz jednak w kilku obserwacjach racje:

                Informacja dla pacjentów.

                Powyższy post jest świetnym przykładem skutków odstawienia leków psychotropowych
                ktore powinny byc zażywane systematycznie i w odpowiedich dawkach.
                Objawy wręcz KLASYCZNE:
                (slowo klasyczne' sugeruje twoje ubostwo slownikowe i brak znajomosci tematu,
                wlasnie jakiego tematu?)

                - mania wielkosci >> mam rezultaty. Ty o takich rezultatach nawet nie
                poczytasz. Poczytaja twoje dzieci w roku 2250. Rozumiem ze cie to przerasta.

                - idee nadwartościowe>> mam nadwartosciowa idde bo uwazam ze ludzi trzeba
                nauczyc najpierw prawidlowego odzywiania zamiast pakowac w nich proszki i cic
                skalpelem?


                - urojenia prześladowcze >> nie wierzysz ze moje rezultaty byly czytane z
                gazety? No i jakie sa wyniki? Dobre. Ale jakie? Dobre. Moge zobaczyc? Nie.
                Dlaczego? Zaplacilem 5000zl! Bo, bo, bo... ich tu nie ma...

                - bezład myślowy >> tu masz racje. Moj post to zlepek kilku watkow, idei i
                pomyslow na zycie. Przepraszam ze cie narazilem na umyslowe zmeczenie. Prosze,
                nie czytaj moich postow bo moze byc gorzej i bedziesz do mnie musial przyjsc na
                leczenie. Chyba tego nie chcesz?

                - słowotok >> aaa, tu cie boli! Kot lowny chlop mowny. Mam wrazenie ze my sie
                znamy.
    • kate2000 Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 11.05.06, 15:48
      Racja!! Lekarzowi wydaje się że wszystko wie najlepiej że należy mu się
      szacunek, jak Panu Bogu, z kolei gdy popełnia bład to usprawiedliwia się że
      jest "tylko człowiekiem", albo zwala cała wine na pacjenta
      • dr_ewa999 :))) 11.05.06, 17:57
        dr_kregarz- proponuję urynoterapię...będziesz żył 200 lat :))
        • poloznik-gin Re: :))) 11.05.06, 18:30
          szkoda klawiatury
          • zubr_zalogowany Re: :))) 11.05.06, 19:28
            nie ma sensu ta wymiana pogladow
            mozna zbyt wiele stracic na tej wymianie
        • dr_kregarz Re: :))) 11.05.06, 22:05
          ewuniu, ja juz jestem tak stary ze juz wszyscy moi znajomi poumierali.
          Wlasciwie dziwie sei ze ja jeszcze zyje ale zdrowie ciagle dopisuje. Radza
          podumac nad fraszka Jana Kochanowskiego:

          Szlachetne zdrowie ile cie trzeba cenic ten tylko sie dowie kto zacznie chodzic
          po lekarzach. A wtedy sie dowie ze chorobe trzeba polubic.

          Na codzien radze podumac nad inna fraszka tego samego autora: Gosciu siadz pod
          mym lisciem a odpoczyn sobie, nie dojdzie cie tu slonce przyrzekam ja tobie.

          Moi drodzy, ja rozumiem ze wy jestescie w trybach maszyny ktora produkuje
          chorych na 100%. Kto byl zdrowy wyjdzie chory. Ja rozumiem ze wasza praca jest
          niewdzieczna, dluga, wyniszczajaca i malo platna. jest mi przykro z tego powodu
          ze nabraliscie sie na gadki i wielkich dochodach. lepiej bylo isc na
          zootechnike lub weterynarie.

          Takie czasu, wasz zawod tanieje z godziny na godzine i nigdy juz sie nie
          podniesie. Ale mam dla was dobra wiadomosc: was pacjenci toskonczeni idioci:
          pija, pala, smierdza, zle sie odzywiaja i oczekuja cudu ze rozowa pastylka ich
          uleczy. Wy, byc moze nawet znacie przyczyny ich chorob, mozecie tylko zbic na
          nich interes. Czego wam serdecznie zycze bo bedzie wiecej miejsca dla mnie i
          dla was jak sie pozbedziecie elementu chorego i niemilego dla pieknego
          otoczenia. caluje raczki pani ewy.
        • slav_ Re: :))) 11.05.06, 22:33
          Ech, znow jakis nawiedzony "uzdrawicz" z kompleksem lekarza.
          Tak długo "leczy" naiwnych ludzi że pewno sam uwierzył że potrafi leczyć.
          Mozna tylko mieć nadzieję że nie wyrządził i nie wyrządzi zbyt wielu szkód.
          • dr_kregarz Re: :))) 12.05.06, 00:19
            mylisz sie. lecze sie sam kiedyjest to potrzebne. Sam siebie- nic wiecej. Czy
            to tez ci przeszkadza? Tak, uzdrawiam sam siebie i nie mam kompleksow lekarza
            bo mam bardzo dobry zawod ktory pozwala mi na myslenie. Powtarzam ze nikogo nie
            leczylem, nie lecze i nie bede leczyl ale opracowalem szereg metod bardziej
            skutecznych od tych oferowanych przez sluzby medyczne. Oczywiscie powstrzymam
            sie od komentarzy ze skaczesz szybko do konkluzji bedacych wytworem twojej
            wyobrazni. W koncu to twoj problem.

            slav_ napisał:

            > Ech, znow jakis nawiedzony "uzdrawicz" z kompleksem lekarza.
            > Tak długo "leczy" naiwnych ludzi że pewno sam uwierzył że potrafi leczyć.
            > Mozna tylko mieć nadzieję że nie wyrządził i nie wyrządzi zbyt wielu szkód.
            • slav_ Re: :))) 12.05.06, 01:13
              No to wycofuję zarzuty.
              Kazdy ma pełne prawo robić ze swoim własnym życiem i zdrowiem co uważa za
              stosowne i nikomu nic do tego.
              Jednak nie doceniasz możliwości swojego negatywnego działania (i
              odpowiedzialności za nie, oczywiście wyłącznie moralnej) - głosząc takie poglady
              jak tu na forum możesz kogos skłonic do rezygnacji z leczenia lub podważyć jego
              zaufanie do lekarza co może negatywnie na efekty tego leczenia wpłynąć.
              • dr_kregarz wrecz przeciwnie, zachecam wszystkich 12.05.06, 02:45
                potrzebujacych opieki lekarskiej do wysuplania ostatnich grosikow i zaniesienia
                ich lekarzom!!

                W moim przupadku, masz racje, lata studiow, przypadki no i to ryzyko zanim
                terapie okazaly sie skuteczne, sprawdzanie na sobie, czulem sie jak Paster i
                inni odkrywcy. Rezultaty sa niesamowite, ok 250 lat wyprzedzenia. Problem?
                Jezeli pan kazio okaze sie moim przyjacielem i to bardzo bliskim i ja mu
                wspomne ze jest mozliwosc jakiejs tam terapii to jaka bedzie jego odpowiedz?
                Ucieszy sie? nieprawda. Jest tak wytresowany przez wspolczesne warunki ze
                powie "o, fajnie, dzieki, zapytam sie mojego lekarza". Oczywiscie lekarz powie,
                zostaw pan tego idiote i wez sie pan za leczenie albo szykuj sobie pochowek.
                Tak wiec nie ma obawy, twoj zawod zapewnil sobie i zapewnia doskonale warunki
                egzystencji i tak bedzie coraz bardziej. Ale dlapacjentow jest to raczej zla
                wiadomosc.

                Sa lekarze w Polsce ktorzy sa myslacy, potrafia diagnozowac, byc moze sa nawet
                uczciwi. Pacjenci to zaraz widza i wiedza. O takich sie rozchodzi slawa.
                podejrzewam ze koledzy ich nie lubia i zaczynaja izolowac. Jest ich malo.

                Zagadka nt urynoterapii ktora tak tu wysmiewa pani dr ewa a z ktora nie mam nic
                wspolnego (z pania ewa rowniez).

                1. W jaki sposob przylli nidobitki z Katynia. przypadek opisany w literaturze
                Odpowiedz: siusiali sobie na rany.

                2. W jaki sposob lotnicy brytyjscy przezyli inwazje japonska na Singapurze?
                Odp: siusiali na filtr z ziemi i pili bo wody nie bylo. Przypadek opisany przez
                Arcta.

                3. Zlapano dziewczyne jak siusiala do gara z kawa a kolezanki to pily.
                Dziewczyny panikowaly ze sie potruja a co na to lekarz odpowiedzial?
                Odp: powiedzial ze nie ma najmniejszej obawy zatrucia. A moze gar byl
                olbrzymich rozmiarow a dziewczyna siusiala malo? pod rozwage pani ewie.
              • zetbeel Re: :))) 13.08.06, 20:26
                Wszyscy narzekacie na służbę zdrowia, że źle leczy?
                Przecież jak by całkowicie i prawidłowo leczono pacjentów, to w krótkim czasie
                by ich zabrakło i co wtedy by zrobili lekarze? Jeszcze niższe pensje,
                bezrobocie itd.
                Przecież na pacjentach się zarabia, to stanowi dochód, bez pacjentów nie ma
                dochodu.
                Więc przestańcie narzekać, dla dobra służby zdrowia, oni także mają dzieci i
                muszą je wyrzywić.
                Lecząc pacjenta szybko i konkretnie, nie zarobią na papier toaletowy.
      • seniorita15 Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 11.05.06, 22:04
        Do Kate2000:a jak sie maja Twoje praktyki Dario?Nie boisz sie
        odpowiedzialnosci?Racja Ty sie ubezpieczylas.I masz to gdzies.Firma
        ubezpieczeniowa zabuli w razie czego.
        • dr_kregarz Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 11.05.06, 22:08
          kazdy lekarz jest ubezpieczony od bledow. Musi byc razacy blad, alkoholizm i
          jakas akcja prokuratorska (jak np skory) zeby lekarza wysadzic z siodla.

          Lekarz jest nietykalny za swoje blady tak dlugo jak leczy z jadlospisu podanego
          przez dyrektora.
          • seniorita15 Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 11.05.06, 23:16
            I tak prowadzisz ta swoja hamerykanska praktyke doktorku?Nie wiedzialam,ze w
            Stanach tez byla afera ze skorami.Pilnuj sie bo teraz Was podsluchuja.A Ty masz
            troche na sumieniu.
            • dr_kregarz Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 12.05.06, 00:23
              jaka praktyka? jaka ameryka? Widze, ze macie tu kompleksy z mojego powodu. Juz
              druga osoba konfabuluje. Jak dotychczas ty najwiecej. Pomylily ci sie czasy i
              epoki, mowisz jakby cie wypuszczono z UB przed chwila. Skory sa unikalne dla
              Lodzi-miasta. Oraz Auschwitz. Powodzenia w admisnistrowaniu 'jadlospisow'
              ordynatora.

              seniorita15 napisała:

              > I tak prowadzisz ta swoja hamerykanska praktyke doktorku?Nie wiedzialam,ze w
              > Stanach tez byla afera ze skorami.Pilnuj sie bo teraz Was podsluchuja.A Ty
              masz
              > troche na sumieniu.
              • seniorita15 Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 13.05.06, 17:41
                Informacje o podsluchach w Stanach zostaly zaczerpniete z netu z aktualnego
                wydania gazety wyborczej ,wiec wypraszam sobie UB.I jak sie okazuje to sa
                wspolczesne czasy.Poczytaj prase swiatowa to Ci sie horyzonty poszerza.Moglam
                Cie wziac za kogos innego ,to przyznaje,co w natloku troli na tym forum nie jest
                takie trudne.To sie okaze w praniu.Ale i tak Twoje wypowiedzi mi sie nie
                podobaja.I ja nie mam ordynatora.Jest szef administracyjny.
                • dr_kregarz Re: Gdy lekarzowi wydaje się, że on wie 15.05.06, 12:25
                  podsluchy byly zawsze i na calym swiecie. I nawet nadal sa a legislacja na ten
                  temat moze sie wypchac i tak przyda sie psu na bude. zdaje sobie sprawe ze moje
                  posty sa do kitu. Maja na celu jedno: u niektorych obudzenie pewnych refleksji.
                  Gratuluje ci ze nie masz ordynatora. jeden problem z zyciu mniej.
    • dradam2 zludzenia pacjenta 12.05.06, 20:39
      w toku dyskusji na temat co sie komus wydaje (glownie lekarzom) udalo sie
      ustalic, ze postepowanie w przedmiotowej sytuacji bylo conajmniej niewlasciwe.

      I nie zamierzam argumentowac, ze jest inaczej.
      W Kanadzie student 3 roku medycyny wie, ze jak ktos ma uraz glowy, ma bol glowy
      i nudnosci to zanim sie o czymkolwiek innym pomysli to trzeba zbadac dno oka i
      odeslac pacjenta na tomografie komputerowa.

      Taki jest standart postepowania i to od dobrych nastu lat.

      Nawt w malej miejscowosci , w malenkim szpitaliku,20 lozkowym, wie o tym kazda
      pielegniarka, nie wspominajac o lekarzu.

      Podnosi sie sluchawke, wzywa helikopter albo ( na polnocy) jet i pacjent jest w
      ciagu godziny w drodze do szpitala,ktory ma CT i dyzurnego neurochirurga pod
      telefonem.

      Pewno, jak jest wichura sniezna to system kuleje. Ale nie trwa ona wiecznie i
      zawsze mozna powiedziec, ze taki byl wyrok Boski.

      W Polsce tego nie ma i przez wiele lat nie bedzie. Bo jest to kwestia pieniedzy,
      ktore mozna wydac, aby kupic zycie czlowieka.

      Posrodku tej sytuacji znajduja sie lekarze. Ktorzy w Polsce nie nauczyli sie po
      prostu mowic pacjentowi i jego rodzinie : "nie ma, nie bedzie, nie stac szpitala
      na to co tak naprawde jest konieczne".

      Bo zawsze znajdzie sie jakis glupek ktory bedzie argumentowal, ze to jest wina
      lekarzy, ze z proznego nie nalano. Ktory bedzie argumentowal, ze jakby lekarz
      dostal w lape - to by sie niemozliwe lub nieosiagalne znalazlo.

      Podobnych sytuacji (z Polski) mozna by opisac wiele.

      Tyle luznych refleksji...

      Ciesze sie, ze mnie te problemy nie dotycza.


      Pozdrawiam


      dradam1



      • dr_ewa999 Re: zludzenia pacjenta 13.05.06, 00:00
        Problem jest jeszcze innej natury.Bywa( znam z doświadczenia),że po wielu
        trudach szpital zakupił tomografię i mammograf, a specjalista wojewódzki robi
        wszystko, by udowodnić, że w małym szpitalu taki sprzęt nie jest potrzebny i
        trzeba go odebrać i zainstalować w....szpitalu , w którym pracuje ów
        specjalista....itd, itd....
        Taka jest rzeczywistośc.
      • lucky_leprechaun Dradamie 15.05.06, 20:49
        Mnie czasami się wydaje, ze lekarze przyjęli rolę straznika szpitalnych
        pieniędzy i jednak tomografię traktują jako luksus, a nie podstawę (w
        niektórych przypadkach) do dalszego prowadzenia :(
        • dradam2 Re: Dradamie 13.08.06, 21:04
          lucky_leprechaun napisała:

          > Mnie czasami się wydaje, ze lekarze przyjęli rolę straznika szpitalnych
          > pieniędzy i jednak tomografię traktują jako luksus, a nie podstawę (w
          > niektórych przypadkach) do dalszego prowadzenia :(

          Trudno jest mi komentowac.
          Obecnie wprowadzane w uzycie 64 kanalowe CT ( nazywane rowniez "spiral") daja
          rozpoznanie niektorych chorob od reki.

          Problem jedna z tym, ze pacjent dostaje dawke promieniowania rowna lub wieksza
          od 400 zdjec ( tradycyjnych) klatki piersiowej.

          Cos malo sie mowi pacjentom jaka to dawka promieniowania jest zwiazana z CT.
          Choc badanie, samo w sobie nie jest wcale tak oblednie drogie.

          Pozdrawiam


          dradam 1/2
          • apetina4 Re: Jak tam strażnicy aparatury szpitalnej 13.08.06, 23:01
            mam nadzieję, że nikt z was nie bedzie jej potrzebował!
            Bardzo trafne spostrzeżenie!Właśnie tacy strażnicy wywalili
            mnie ze szpitala,z zaleceniami do lekarza rodzinnego:proponuję
            badanie RM.Smieszne!!!Choć to zalecał neurolog oddzialowi,który mnie
            skierował do n. na konsultację.I oczywiście droga do rozpoznania schorzenia
            wydłuża się,znowu do rodzinnego ,ten da skierow. do neurologa, który wypisze skier. na RM,dalej kolejka na badanie ,może dożyję.Po co był ten szpital ?
            To co się tam działo woła o pomstę do nieba!!!!!!!!!!!
            • zetbeel Re: Jak tam strażnicy aparatury szpitalnej 13.08.06, 23:16
              Pociesz się, że kilku lekarzy po drodze na tobie zarobi.
              • apetina4 Re: Jak tam strażnicy aparatury szpitalnej 13.08.06, 23:34
                Oczywiscie ,co tam moje cierpienie!!!Jedna w tę
                czy w tamtą.Nie życzę wam takich przepychanek, a może jednak życzę?
                Tak życzę!
                • zetbeel do apetina4 13.08.06, 23:45
                  > Oczywiscie ,co tam moje cierpienie!!!Jedna w tę
                  > czy w tamtą.Nie życzę wam takich przepychanek, a może jednak życzę?
                  > Tak życzę!
                  Ej nie zawsze życzenia się spełniają, przecież lekarz lekarzowi oka nie wykole.
                  Jeden telefon i odręki załatwione.
                  Nie martw się, jeszcze kilku zarobi i zrobią wreszcie tobie badanie:-)
                  • apetina4 Re: do apetina4 14.08.06, 12:41
                    Q... już od powrotu ze szp.zarobilo na mnie 3,
                    chyba coś z tym zrobię!Wręczając wypis mówią jakich spec.masz
                    jeszcze odwiedzić,twierdząc, że inne sprawy też trzeba sprawdzić.
                    Chodzę jak głupia po specjalistach, a ci pewnie maja mnie
                    za hipochondryczkę,twierdząc, że to nie powinno być przyczyną.
                    100%odpowiedzi nie dadzą, a przeciez wystarczy dać skierowanie na bad.
                    i juz wiadomo!Ale po co, lepiej pacjenta doprowadzić do takiego stanu,
                    kiedy będzie można zrzucić winę na stres.Po co te slogany o
                    profilaktyce, skoro nie ma kasy aby leczyć.No chyba, że panowie i panie lekarzostwo mają RTG w oczach i widzą to, czego my zwykli śmiertelnicy
                    nie widzimy.Za co wy chcecie podwyżki, ludzie gdzie ta odpowiedzialność
                    za życie innego czlowieka, tak szumnie deklarowane.Na paluszkach jednej
                    ręki takich można policzyć!
                    • apetina4 Re: I co Wy na to,drodzy państwo? 15.08.06, 15:25
                      • do.ki Re: I co Wy na to,drodzy państwo? 15.08.06, 15:56
                        Ja na to tak: samiscie tego chcieli, drodzy pacjenci. To WY, PACJENCI chcecie
                        miec za kazdym razem opinie specjalisty. to WY, PACJENCI za kazde przeoczenie
                        karzecie procesami albo co najmniej epitetami. No to nie dziwcie sie, ze kazdy
                        lekarz usiluje kryc wlasny tylek odsylajac do innego specjalisty. Nie trzeba
                        bylo uwazac, ze problemy zdrowotne mozna "naprawic" u lekarza. Sami jestescie
                        sobie winni.

                        A co do konkretow, apetina, to podalas ich o wiele za malo, by konkretnie
                        odpowiedziec.
                        • apetina4 Re: I co Wy na to,drodzy państwo? 15.08.06, 21:07
                          do.ki o jakie szczegóły tobie chodzi?
                          Jesli o podanie placówki,to bez sensu
                          przecież tak jest wszędzie.Lekarze stoją
                          sobie żarty z pacjentów,którzy naprawde
                          nie mają juz sił walczyć i sluchać wciąż
                          tego samego; bo NFZ,bo limit, bo przerwa, bo urlop,
                          bo ...,bo ..bo to kosztuje.A ja wam mówię
                          nie ma nic droższego niż zdrowie i życie CZŁOWIEKA!
                          DZiś ja ,jutro ty możesz się znależć w takiej sytuacji.
                          Będziesz w niej wówczas zrozumiesz!
                          • slav_ Re: I co Wy na to,drodzy państwo? 15.08.06, 21:27
                            >Lekarze stoją
                            >sobie żarty z pacjentów,którzy naprawde
                            >nie mają juz sił walczyć i sluchać wciąż
                            >tego samego; bo NFZ,bo limit, bo przerwa, bo urlop,
                            >bo ...,bo ..bo to kosztuje.

                            To nie są, niestety, żarty tylko tzw. smutna rzeczywistość.

                            >A ja wam mówię
                            >nie ma nic droższego niż zdrowie i życie CZŁOWIEKA!

                            Koszt leczenia (uratowania życia) da się policzyć. Jeśli tych pieniędzy nie
                            będzie - człowiek nie zostanie uratowany (nie będzie leczony) bez względu na to
                            jak cenił by swoje życie.
                            • apetina4 Re: I co Wy na to,drodzy państwo? 15.08.06, 21:47
                              slav mówiąc o człowieku nie myślałam tylko i wyłącznie o sobie.
                              O tobie ,do.kim,itd.nie wiesz przeciez co ciebie kiedyś dopadnie
                              znam wiele takich przypadków,kiedy profesorowi,czy innemu lekarzowi
                              mimo dostepu do specjalistyczych badań,szybkiej interwencji,
                              posiadanych środków materialnych, nie udało się pomóc.
                              Niektórzy żyją, ale co to za życie,bycie roślinką,innym już
                              chóry anielskie śpiewają.Cóż proza...
                              NIE CHCĘ BYĆ ROŚLINKĄ!!!AMEN
                              • slav_ Re: I co Wy na to,drodzy państwo? 15.08.06, 22:03
                                Nikt nie chce.
                                Pisząc to co pisze wyżej chcę tylko powidzieć że nie wszytkjo jest spowodowane
                                zła wolą lekarzy.
                                Moge byc dla pacjenta miły ale MRI jesli pracowania nie realizuje skierowań (bo
                                się skończył "limit") - nie "urodzę".
                                Tak samo nie wytrząsne z rekawa drogiego leku na ktorego pacjenta nie stać lub
                                np. implantu chirigicznego nawet jesli potrafię wykonac operację.
                                Wiem że to oburzające że lekarze mają urlopy.
                                • apetina4 Re: I co Wy na to,drodzy państwo? 15.08.06, 22:41
                                  Tak ładnie napisałeś, ale o tych urlopach niepotrzebnie.
                                  Nie traktuję was jak bogów, więc rozumiem, że wypoczynek jest potrzebny.
                                  Zresztą przecież nawet Bóg pracowałsześć dni, a siódmego odpoczywał.:))
                                  • apetina4 Re: I co Wy na to,drodzy państwo? 15.08.06, 22:48
                                    Idę w objęcia Morfeusza, bo jutro następne
                                    spotkanie z białym personelem.Doobraanooc.
                                  • slav_ Re: I co Wy na to,drodzy państwo? 15.08.06, 22:48
                                    Nie właśnie.
                                    Bóg sie obija siódmego dnia a lekarz ma DYŻUR.
                                    :-)
                                    ps
                                    to nie ja zacząłem o urlopach :-)
                                    • apetina4 Re: I co Wy na to,drodzy państwo? 16.08.06, 07:13
                                      Więc nic innego tobie nie pozostaje,
                                      musisz zostać bogiem :))
                                      Ale jak?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka