lohengrin4
23.02.07, 10:30
pytacie dlaczego czasami lekarz nie kryje swych negatywnych emocji w relacji
z pacjentem. Odpowiem wam, jest taka magiczna formuła wymyślona przez
pacjentów, brzmi ona "bo".
I tak samo można odpowiedzieć na powyższe pytanie- dlaczego? Ano "bo".
Jest to skrótowa wersja odpowiedzi "dlatego!". Jeszcze inaczej - "bo tak.".
Oto klasyczne przykłady użycia magicznej formuły "bo".
1. Wychodzi z gabinetu pacjent. Wchodzi następny, łamiąc kilkanaście znanych
od stuleci reguł współżycia, kultury, zachowania. Mniejsza z tym. Jestem
własnie w trakcie kończenia wpisów w dokumentacji poprzedniego pacjenta.
Ten który wszedł, mówi - "wszedłem BO nie ma nikogo" - w domyśle, nikogo
czekającego. Kosmiczny absurd - dlaczego "bo"? Jaki jest tu związek logiczny,
jakie wynikanie (skoro "bo" to jakieś wynikanie ktoś zakłada).
Przyjęcie nastepnego pacjenta wynika z mojej do tego gotowości a tego nie
jest następny pacjent w stanie stwierdzić, więc w imię czego mówi "bo" i to
nie "bo pan juz może przyjąc następnego" tylko "bo nie ma nikogo"? Przeciez
to nie ma żadnego znaczenia, ile osób czeka bądź nie czeka.
I niech nikt nie mówi, że skąd biedny pacjent ma wiedzieć co zrobić.
Na drzwiach jak wół stoi napisane - prosze wchodzić pojedynczo po wezwaniu
lekarza. Analfabetyzm? Umiejętnośc czytania, ale połączona z brakiem
umiejętności rozumienia najprostszego komunikatu? Chamstwo?
Nie pozostaje nic innego, jak ignorować tych którzy bez proszę, bez dzień
dobry, bez czy można, bez pukania, bez zaproszenia, bez uwzględnienia że nie
zakończyłem pracy dotyczacej poprzedniego pacjenta, choć on sam już wyszedł,
wchodzą do gabinetu. Po prostu traktować ich jak powietrze.
BO sami się o to proszą.
2. Oczekiwanie zlecenia zwłaszcza badań, "BO chciałbym sobie zrobić".
I tyle, żadnego dalszego tłumaczenia, uzasadnienia.
No to skoro chciałbyś, to proszę. Co należy wtedy odpowiedzieć? "Skoro pan
chce, to prosze robić". I tyle.
Pada czasem wtedy kwestia, że pani doktor X czy Y zawsze dawała takie
skierowania.
Odpowiedź - nie jestem panią dr X, też często nie dociera do tych nadumysłów.
A wydaje się to proste...
3. temat dla Arona.
Zgłoszenie wizyty domowej. Rozmowa co, jak ,gdzie, dlaczego, wnioski- wskazań
do wizyty nie ma, do zbadania owszem są (prawie zawsze tak to wygląda). Więc
zapraszam do gabinetu. "Ale ja chcę wizytę BO nie mam czym przyjechać".
Analizę braku logiki w tym sformułowaniu pozostawiam Aronowi.
"BO" podobnie jak "JAKIŚ" lekarz powinno być karane grzywną na rzecz odnośnej
przychodni.