Dodaj do ulubionych

telefon z Calgary

28.02.08, 18:41
Wczoraj wieczor zadzwonila do mnie plec piekna , z Calgary. Nigdy jej nie
spotkalem, ale powolala sie na wspolnych znajomych.

Szukajac wsparcia i porady.

Jak wyglada problem ?

Zaraz po studiach medycznych, odbytych w jednej z bylych republik b. ZSRR
wyjechala do Kanady (przypuszczam, ze sie tutaj wydala za maz, bo nazwisko ma
"miejscowe").

No i chce podjac prace jako lekarz. Zdala egzaminy i szuka licencji. Do
licencji potrzebuje wszakze stazu podyplomowego.

I tu zaczynaja sie schody. Nie ma go ze swojego kraju. W kolejce do stazy
kanadyjskich znajduje sie na szarym koncu (bo egzamin praktyczny zdany slabo -
brak doswiadczenia zawodowego !), a ponadto znajduja sie tutaj lepsi niz ona
kandydaci. Ktorzy sa w stanie udowodnic, ze jako np. onkolodzy to oni sa
wcale, wcale.

Jednym slowem sytuacja bez wyjscia i wydaje sie, ze zycie tej 27 letniej
lekarki bedzie wcale przechlapane. DO EU nie wjedzie, bo jej macierzysty kraj
nie ma szans na czlonkostwo w EU.

Wydaje mi sie, ze pomlysl zlikwidowania stazy podyplompowych w Polsce idzie
wlasnie tym torem.

Tylko czyim kosztem sie odbedzie.

Oczywiscie kosztem polskich pacjentow, na ktorych tacy lekarze beda sie uczyli.

Medycyna to tak jak gra w hokey albo jak pilka nozna. Nie mozna tylko siedziec
i sluchac wykladow. Trzeba grac, grac , grac... Pod nazdorem (lepiej),lub bez
nadzoru (trenera), co jest znacznie gorsza opcja.


Pozdrawiam


dradam 121



Obserwuj wątek
    • cava85 Re: telefon z Calgary 28.02.08, 19:11
      Zdaje się, że w projekcie nie chodzi o zniesienie stażu a włączenie
      go do trybu studiów.
      A więc uzyskanie dyplomu oznacza zaliczenie stażu, co powinno być
      udokumentowane w dyplomie.
      Pewne kraje zawsze będą broniły dostępu do zawodu cudzoziemcom, bo
      liczy się jakość.
      Najlepsi i tak dadzą sobie radę.
      Jakość studiów med w b. ZSRR nie budzi zaufania nigdzie, nawet w PL,
      (niekoniecznie w tym pojed. przypadku, oczywiście) ale trudno się
      dziwić niekompatybilności w przepisach.
      • dradam121 Re: telefon z Calgary 28.02.08, 20:13
        cava85 napisał:

        > Zdaje się, że w projekcie nie chodzi o zniesienie stażu a włączenie
        > go do trybu studiów.
        > A więc uzyskanie dyplomu oznacza zaliczenie stażu, co powinno być
        > udokumentowane w dyplomie.

        Nie da rady - na calym swiecie "post-graduate traing" to jest "post-graduate"
        training.

        Oczywiscie za prace wykonana w trakcie tego treningu (rotating
        internship/residency) lekarz otrzymuje wynagrodzenie (stypendium). W chwili
        obecnej, w Am. Polnocnej, wynosi to ponad 30 tys. $ rocznie.

        Teoretycznie mozna zawsze namalowac paski na kroliku i twierdzic, ze to jest tygrys.

        W praktyce jednak bedzie bardzo trudno wyjasnic komukolwiek poza granicami
        Polski, jak to jest. I oto wlasnie chodzi.

        Nie zaplacic wynagrodzenia internom/rezydentom i utrudnic im wyjazd.


        > Pewne kraje zawsze będą broniły dostępu do zawodu cudzoziemcom, bo
        > liczy się jakość.
        > Najlepsi i tak dadzą sobie radę.


        Trudno jest oceniac,kto bylby , po paru latach, lepszy. To taki "quess work".
        Nie zawsze sprawiedliwy.


        > Jakość studiów med w b. ZSRR nie budzi zaufania nigdzie,
        > nawet w PL,
        > (niekoniecznie w tym pojed. przypadku, oczywiście) ale trudno się
        > dziwić niekompatybilności w przepisach.

        Nie wiem co masz na mysli piszac o kompatybilnosci.

        Ona po prostu tak sie spieszyla do Kanady, ze postanowila nie robic stazu
        podyplomowego w swoim kraju. Co okazalo sie fatalna pomylka.

        Niektorzy w Polsce marza aby sprowadzac lekarzy ze wschodu.

        Odnosze wrazenie, ze niektorzy tutaj , w Ameryce Polnocnej, tak patrza na
        lekarzy z Polski, jak lekarze z Polski patrza na lekarzy z Kazachstanu.

        Czy to jest prawidlowe czy nie - nie moja broszka. To taka luzna obserwacja.

        Mysle, ze im wiecej lekarzy sie przemieszcza miedzy panstwami - tym lepiej. Bo
        pewne schematy okazuja sie bezpodstawne. I na dobra sprawe winny ulec
        wyeliminowaniu.


        Pozdrawiam


        dradam 121
        • cava85 Re: telefon z Calgary 28.02.08, 21:07
          Generalnie się z Tobą zgadzam.
          Nie mogę rozstrzygnąć czy wymóg "post graduate training" oznacza
          tylko staż, czy również każdą inną formę szkolenia podyplomowego, bo
          nie wiem.
          Jeśli brak stażu w obecnej formie oznaczałby utrudnienie dostępu do
          pracy za granicą to oczywiście pomysł jest makiaweliczny.
          Ja w tym pomyśle widziałem raczej wreszcie krok w kierunku
          nowoczesnego kształcenia lekarzy, tak, aby studia kończyli
          kompetentni w podstawach praktycy a nie "słowniki eponimów
          medycznych" i jeźdźcy testów ("quiz riders").

          Co do prawa dbania o jakość lekarzy - z pewnością Jankowie Muzykanci
          mogą stać się Oistrachami ale jakieś "entry levels" zawsze muszą być.

          "Schematy" bywają normami kulturowymi nie do przezwyciężenia, np.
          odmowa/oczywistość aborcji ze wskazań medycznych a
          sprzecznej/odrębnej ze światopoglądem. Ja bym nie stawiał na
          wielokulturowość dla niej samej, jeśli dzieje się to kosztem
          jakości. No chyba, że w społeczeństwach wielokulturowych, gdzie ona
          sama w sobie stanowi jakość.

          >Odnosze wrazenie, ze niektorzy tutaj , w Ameryce Polnocnej, tak
          patrza na lekarzy z Polski, jak lekarze z Polski patrza na lekarzy z
          Kazachstanu<
          Nie dziwię się ani jednym , ani drugim, na podstawie własnego pobytu
          w Stanach (choć nie w roli zawodowej) oraz znajomości paru "Boratów
          medycyny" (niekoniecznie z Kazachstanu).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka