Dodaj do ulubionych

Dzisiaj myslalem, ze skonam w bolesciach...

06.03.08, 12:36
ze smiechu. Duzo wysilku wymagalo ode mnie tzw "profesjonalne"
zachowanie i trzymanie tzw. "ogolnego fasonu" czyli professional
relationship. Do rzeczy:
Pracuje na ER (polski SOR-circa :0)
Dzisiaj paramedycy przywiezli 20 latka z rana kluta klatki
piersiowej (na szczescie dla becwala rana owa byla niegrozna-
zarobil ja w bojce w jednej z gorszych dzielnic, zadajac sie z "afro-
brytyjskimi" handlarzami kokaina).
Otoz delikwent wpadl w niezroumiala fobie i panike kiedy dowiedzial
sie, ze musi miec zalozony wenflon (tak, tak ci oslawieni paramedycy
czesto przywoza takie kwiatki jak ten np. bez zalozonego wklucia-
takze cieszcie sie polscy pacjenci,ze w waszych karetkach jezdza
JESZCZE lekarze).
Otoz twierdzil on ze cierpi na tzw. needle phobia czyli biedak,
ktory przed chwila dzgal sie z Jamajczykami nie zyczy sobie
zalozenia wenflonu poniewaz boi sie igly. Odpadlem na moment.
Obserwuj wątek
    • cephalea Re: Dzisiaj myslalem, ze skonam w bolesciach... 06.03.08, 14:32
      No i???????
      • wienczyslaw.n.ieszczegolny No i nie rozumiem o co pytasz n/t 06.03.08, 14:38

        • cephalea Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 06.03.08, 15:05
          No nie rozumiem Twojego postu.Co miał on wniesć.Trochę mnie dziwi,że
          Ciebie dziwi needle phobia w kontekście rany kłutej.Bo co ma jedno z
          drugim wspólnego.Ta rana nie była planowana,dostał nożem czy czym
          tam przypadkowo,natomiast "celowe"założenie może wywoływać lęk.Jest
          coś takiego jak lęk przed igłami.Widzisz ja pracuję w SŁUŻBIE
          ZDROWIA i boję się igieł a na plecach mam duży tatuaż robiony IGŁAMI
          i jakos nie spanikowałam gdy mi go robili, a przy pobieraniu krwi do
          analizy robię się zielona.A i co to miało znaczyć ,że polscy
          pacjenci mają się cieszyć ,że jeszcze lekarze jeżdżą w karetkach.A
          kto niby w karetkach zakłada wkłucie?Zapewne ratownik medyczny.
          • cephalea Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 06.03.08, 15:09
            "Celowe"założenie wkłucia.Zgubiłam słowo.
          • slav_ Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 06.03.08, 15:11
            Zbadaj sie pod kątem HCV.
            Serio.
            • cephalea Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 06.03.08, 16:54
              ????????????
              • slav_ Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 06.03.08, 17:38
                >na plecach mam duży tatuaż robiony IGŁAMI
                • swan_ganz Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 06.03.08, 19:05
                  > >na plecach mam duży tatuaż robiony IGŁAMI

                  no.. Mnie też ten tatuaż zainteresował :-)
                  W części lędźwiowej sobie go zrobiłaś?
            • wienczyslaw.n.ieszczegolny Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 06.03.08, 22:24
              Biorac pod uwage ew. potencjalna "klientele" salonow tatuazu (nie
              jest to personalnie skierowane do Ciebie). Mowie tu o klienteli jako
              specyficznej grupie w sklad ktorej moga wchodzic: ludzie z grup
              niskiego ryzyka transmisji HCV (wirusowe zapalenie watrorby typu C)
              (tzw przecietni zjadacze chleba, ktory chca sprobowac czegos nowego)
              oraz osob z grupy wysokiego ryzyka (prostytutki, narkomanii
              stosujacy narkotyki dozylnie, wiezniowe zakladow penitencjarnych),
              uwazam podobnie jak slav ze ryzyko jest duze. Dlaczego ???
              Ano dlatego, ze w przeciwienstwie do szpitali gdzie obowiazuja
              procedury sterylizacyjne (a i mimo tego dochodzi od czasu do czasu
              do zakazen HCV) w salonach tatuazu musisz wierzyc na slowo
              wlascicielowi i takich procedur nie ma (wchodzisz na wlasne ryzyko).
              Sprzet i zestawy sterylizacyjne (folie, testery) do najtanszych nie
              naleza.Reszta to kwestia pecha. Slav ma racje niestety.
              • cephalea Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 07.03.08, 14:07
                Tylko,że ja nie miałam robionego tatuażu w salonie tylko u dobrego
                znajomego w domu,któremu sama sterylizuję sprzet więc jakby znam
                jego pochodzenie i czystość.Zasczepiona jestem jako pracownik
                SZ ,wiadomo na "B".Niewiem skad ty masz takie informacje i
                przekonanie,ze klientami salonówtatuażu są ludzie z
                tzw."marginesu"czy więżniowie.Hej to nie te czasy.Wpisz w
                googlach "salon tatuażu"i poczytaj ,obejrzyj stronki i wtedy pisz.A
                jeśli nawet miałabym robić tatoo w salonie to uwierz mi mam
                świadomość(pracuję w szpitalu).Pozdro
                • slav_ Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 07.03.08, 16:28
                  Coś zaczynam powątpiewać w ten twój tatuaż ale przyjmę to za dobrą monetę.
                  Przy HCV prawdziwym zagrożeniem nie są narkomani i prostytutki tylko "zwykli" ludzie którzy NIE WIEDZĄ że są nosicielami.
                  Skoro ten Twój znajomy ma sprzęt do tatuażu i Ty mu go sterylizujesz (?) to zapewne nie tylko Tobie taki tatuaż robił. I skoro nie ma "salonu" to robi to pokątnie w mieszkaniu i nie wierze w zachowanie pełnej aseptyki - w sumie to nawet gorzej niż w dobrym salonie z przeszkolonym personelem (choć przeszkolenie przeszkoleniem a nawyki w unikaniu uciążliwych i drogich procedur i niewiara w istnienie bakterii i wirusów to drugie).
                  Świadomość nie chroni przed zakażeniem powodowym głupota lub niedbalstwem innego człowieka. Faktycznie znasz "jakby" jakość i czystość tego sprzętu.
                  • maverick777md Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 07.03.08, 20:32
                    A ja nie wyobrażam sobie, jak w domowych warunkach tak wysterylizować sprzęt by dobić HCV
                    • cephalea Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 09.03.08, 12:52
                      No jasne a w szpitalach wszystko jest "zabite"na amen
                  • cephalea Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 09.03.08, 12:51
                    A możesz sobie powątpiewać (tylko na jakiej podstawie)?
                    A "sterylizuję w ten sposób,że chlopak ma umowę ze szpitalem,ja mu
                    ten sprzęt zabieram i zanoszę do sterylizatorni.
                • wienczyslaw.n.ieszczegolny Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 07.03.08, 21:34
                  >któremu sama sterylizuję sprzet
                  Mozna spytac o szczegoly techniczne ?
                  Tzn za pomoca czego dokonujesz tej sterylizacji, bo akurat w
                  przypadku wirusa HCV ma to niemale znaczenie.

                  któremu sama sterylizuję sprzet więc jakby znam
                  > jego pochodzenie i czystość.
                  Robisz to na szpitalnym sprzecie i przy uzyciu szpiatlnych
                  odczynnikow ???
                  Czy tez zakupilas sterylizator gazowy, ew klasyczny autoklaw ? Nie
                  chce mi sie wierzyc. Wiesz, ze robiac to w szpitalu popelniasz
                  przestepstwo zwyklego zlodziejstwa. Ale oczywiscie to taka
                  drobnostka, cos jak kiedys wynoszenie dlugopisow i papieru
                  toaletowego z miejsca pracy, wiec pewnie sie nie liczy.

                  Niewiem skad ty masz takie informacje i
                  > przekonanie,ze klientami salonówtatuażu są ludzie z
                  > tzw."marginesu"czy więżniowie.Hej to nie te czasy.
                  Zgadza sie nie te czasy, teraz sie troche wymieszalo i klientela
                  jest jakby to rzec bardziej popkulturowa: gwiazdy, gwiazdeczki,
                  szarzy zjadacze salcesonu stanowia oprocz prostytutek i wiezniow
                  stala i masz racje dominujaca klientele salonow tatuazu.

                  To ze tatuaz jest teraz trendy nie musisz mi udowadniac, widze to na
                  codzien. Google nie sa niestety dla nie wyrocznia w tym temacie.

                  Zasczepiona jestem jako pracownik
                  > SZ ,wiadomo na "B".
                  O swieta naiwnosci.
                  Jak Ci wiadomo (badz nie), HCV to zupelnie inny typ wirusa niz HBV
                  (wirusowe zap watroby typu B na ktory szczepieni sa pracownicy
                  opieki zdrowotnej). Zakazenie HCV w przewazajacej czesci przypadkow
                  nie konczy sie lagodnie niestety.


                  A
                  > jeśli nawet miałaby robić tatoo w salonie to uwierz mi mam
                  > świadomość(pracuję w szpitalu).
                  Co ma swiadomosc i fakt pracy w szpitalu do ryzyka zakazenia ? Nie
                  bardzo widze zwiazek.
                  • cephalea Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 09.03.08, 21:14
                    >
                    > Mozna spytac o szczegoly techniczne ?
                    > Tzn za pomoca czego dokonujesz tej sterylizacji, bo akurat w
                    > przypadku wirusa HCV ma to niemale znaczenie.
                    > no chłopak płaci szpitalowi czy przychodni kasę za pakiet najpierw
                    podpisując umowę.Proste

                    > Robisz to na szpitalnym sprzecie i przy uzyciu szpiatlnych
                    > odczynnikow ???
                    > tak oskarż mnie jeszcze jak to zrobił bodajże Szlachcic,że tak jak
                    ponoć lekarze wykorzystują sprzęt od WOSP do celów prywatnych tak ja
                    wykorzystuję sterylizator szpitalny do prywatnych celów.Zastanów się
                    zanim napiszesz coś takiego



                    > jest jakby to rzec bardziej popkulturowa: gwiazdy, gwiazdeczki,
                    > szarzy zjadacze salcesonu stanowia oprocz prostytutek i wiezniow
                    > stala i masz racje dominujaca klientele salonow tatuazu.
                    > nie wiem co to miało znaczyć (gwiazdy,gwiazdeczki)?.Masz jakiąś
                    wąską wiedzę i pojęcie jeśli chodzi o tatuaż i "popkulturę"
                    > To ze tatuaz jest teraz trendy nie musisz mi udowadniac, widze to
                    na
                    > codzien.
                    >że co jest tatuaż???????????????????????????????
                    > Zasczepiona jestem jako pracownik
                    > > SZ ,wiadomo na "B".

                    > Jak Ci wiadomo (badz nie), HCV to zupelnie inny typ wirusa niz HBV
                    > (wirusowe zap watroby typu B na ktory szczepieni sa pracownicy
                    > opieki zdrowotnej). Zakazenie HCV w przewazajacej czesci
                    przypadkow

                    > ja wiem ,że na "B"wiem,naprawdę.
                    >
                    >
                    > Co ma swiadomosc i fakt pracy w szpitalu do ryzyka zakazenia ? Nie
                    > bardzo widze zwiazek.
                    Jak to jaki związek?Czlowiek świadomy zagrożenia więcej wylapuje i
                    na więcej szczegółów zwraca uwagę.
                    • wienczyslaw.n.ieszczegolny Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 09.03.08, 22:34
                      Masz jakiąś
                      > wąską wiedzę i pojęcie jeśli chodzi o tatuaż i "popkulturę"
                      Poczytuje to sobie za wielka zalete, poniewaz tzw "popkultura" i jej
                      przedstawiciele oraz panujace mody interesuja mnie bardzo malo
                      rzecby wcale-poniewaz w wiekszosci "produkty" wypluwane przez
                      popkulture sa dla mnie malo strawne czesto przyprawiaja o mdlosci,
                      to tyle.
                      Ale o gustach sie nie dyskutuje i rozumiem, ze mozna posiadac
                      zupelnie inne preferencje.
                      • cephalea Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 10.03.08, 15:34
                        No i tu się z Tobą zgodzę,bo zdanie o "popkulturze"o której (tak
                        myślę)oboje piszemy mam takie samo.Ale popkultura to nie tylko
                        sieczka i papka jaką karmią nas media wszelakie.Niekiedy można tam
                        odnależć coś glębszego.Kiedy pisałam i Twojej wiedzy o tatuażu
                        i "popkulturze"mialam na myśli to,że jeśli ktoś robi tatuaż to nie
                        zawsze jest to podyktowane trendami,modą czy statusem społecznym
                        (gwiazdy,gwiazdeczki).Jak robię tatuaż to nie dlatego,że Doda je ma
                        tylko dlatego ,że podoba mi się to,bo jest to sztuka,bo chcę
                        tatuażem wyrazić siebie itd.Zwisa mi to czy tatuaz jest modny czy
                        nie bo nie robię go dlatego,że ktoś powiedział,że jest modny tylko
                        dlatego,że chcę.A Tobie(takie mam wrażenie)tatuaż kojarzy się
                        wylącznie albo z moda,albo z tzw."popkulturą"albo z syfem i
                        brudem.Troche to przerażające bo znam wiele osób z tatuażami(między
                        innymi siebie ;-))))))i nie są to ani przedstawiciele popkultury ani
                        ofiary mody ,ani brudasy,ćpuny,prostytutki czy więżniowie.Pozdro.
                    • wienczyslaw.n.ieszczegolny Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 10.03.08, 02:15
                      > > ja wiem ,że na "B"wiem,naprawdę.
                      > >
                      Jesli zatem (jak piszesz ) wiesz, ze HCV i HBV to zupelnie inne
                      wirusologiczne "bajki" to w takim razie Twoje zdanie na temat
                      zaszczepienia na wzw B w kontekscie mozliwosci zarazenia poprzez
                      wykonanie tatuazu automatycznie traci sens, poniewaz na HCV
                      przenoszone ta samo droga co HCV NIE MA EFEKTYWNEJ szczepionki,
                      sorry :o((((...

                      P.S.
                      Ja sie Ciebie personalnie nie czepiam (bos ani mi ty brat ani swat)
                      jeno ciezko mi tolerowac bledy w logicznym rozumowaniu, ot taka
                      starcza przypadlosc.
                      • wienczyslaw.n.ieszczegolny Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 10.03.08, 02:16
                        Oczywiscie zamaist
                        > przenoszone ta samo droga co HCV
                        Mialo byc
                        >przenoszone ta samo droga co HBV
                        Gdbys chciala czepiac sie slowek
                        Pzdr
                        :o)
                        • cephalea Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 10.03.08, 15:37
                          Eee tam czepiać sie...;-)))
                      • cephalea Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 10.03.08, 15:36
                        Ok.Troche się chyba rzeczywiście zapędziłam z tą "wirusologią"ale na
                        dobrą sprawę idziesz do fryzjera,kosmetyczki czy nawet oddać krew i
                        też nie jesteś "bezpieczny".Pozdro.
          • obs2 Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 06.03.08, 16:40
            > boję się igieł a na plecach mam duży tatuaż robiony IGŁAMI

            co masz wytatuowane?
            Bo np. taki aron, to miałby pewnie terenówkę.

            • andnow2 Ciekawe, co zobaczylibyśmy u obs2? 06.03.08, 16:50
              obs2 napisał:

              > co masz wytatuowane?
              > Bo np. taki aron, to miałby pewnie terenówkę.
              • andnow2 Może arona? 06.03.08, 17:35
            • cephalea Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 06.03.08, 16:52
              A Aron w ogóle ma tatuaż ;-)))))))????????????????A tak na serio to
              miałby wytatuowana wzdłuż kręgosłupa"wydajność polskich lekarzy".Czy
              to ten drugi był???
              • cephalea Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 06.03.08, 17:00
                cephalea napisała:

                > A Aron w ogóle ma tatuaż ;-)))))))????????????????
                Sorki za to pytanie.Nie ma ono sensu
          • wienczyslaw.n.ieszczegolny Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 06.03.08, 22:14
            >Co miał on wniesć.
            A czego sie spodziewalas ?
            Trochę mnie dziwi,że
            > Ciebie dziwi needle phobia w kontekście rany kłutej.Bo co ma jedno
            z
            > drugim wspólnego.
            No wlasnie dlatego masz klopoty ze zrozumieniem.

            >"celowe"założenie może wywoływać lęk
            Zgadza sie, np u piecio czy dwunastolatka tak, tu sie zupelnie z
            Toba zgadzam.
            Ja pisze, ze dwudziestokilkuletni "mezczyzna" zachowuje sie
            rownie "racjonalnie" jak siedmiolatek i ta dysproporcja mnie
            zastanawia, rozumiem, ze Ciebie nie ?
            W tym wieku zgdonie z kanonami rozwoju psychicznego czlowiek
            powinien byc nieco bardziej dojrzaly, he ?

            Widzisz ja pracuję w SŁUŻBIE
            > ZDROWIA i boję się igieł
            Nie rozumiem co te dwa fakty maja ze soba wspolnego ?

            i boję się igieł a na plecach mam duży tatuaż robiony IGŁAMI
            > i jakos nie spanikowałam gdy mi go robili, a przy pobieraniu krwi
            do
            > analizy robię się zielona.
            No i wlasnie ta dysproporcja mnie uderza, bo nie widze zwiazku. Dla
            ulatwienia -jaka jest roznica pomiedzy pojedynczym ukluciem igla
            przy pobieraniu krwi a nakluciem kilkuset iglami przy robieniu
            tatuazu ???? Wylumacz mi roznice. Skoro ow osobnik dojrzal do klucia
            sie nozem na ulicy to dlaczego nie dojrzal do tego zeby nie
            panikowac jak pieciolatek przy zakladaniu wenflonu ?

            A i co to miało znaczyć ,że polscy
            > pacjenci mają się cieszyć ,że jeszcze lekarze jeżdżą w karetkach
            Ano dokladnie to co mialo znaczyc, czyli maja sie cieszyc-powody:
            moglbym Ci wymienic przynajmniej kilnascie przykladow tak od reki,
            jakie sa roznice.

            A
            > kto niby w karetkach zakłada wkłucie?Zapewne ratownik medyczny.
            Tak, jesli widzi zyle na wierzchu to i owszem. Jednak co zrobic w
            przypadku np wstrzasu krwotocznego kiedy nie widac zadnej zyly,
            pacjent ma 80 lat i od 30 lat jest na sterydach. Znasz ratownika w
            Polsce, ktory zalozy cewnik centralny ??
            • cephalea Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 07.03.08, 14:16
              No wiesz bo mnie nie dziwi,że dorosły facet boi się igieł jak małe
              dziecko.W szpitalu codziennie mam do czynienia z
              pozornie "twardymi","dorosłymi"facetami,którzy przy zakładaniu
              wkłucia do KT badż urografii trzęsą się jak galareta.Tak jak
              pisałam,ktoś kto został dżgniety nożem na ulicy zapewne nie był na
              to przygotowany.Nie zdążył zareagować,natomiast gdy widział,że chcą
              mu założyć igłę(to chyba bardziej rozlegla w czasie procedura niż
              dżgnięcie nozem)to spanikowalk,bo może ma uraz do wenflonów.Może
              jakaś jędzowata pielęgniarka go "dżgała"w przeszlości igłą i nie
              mogła trafić.Pacjenci niekiedy boją się "białego fartucha" to i
              igieł mogą się bać.Dziwię się,że tego nie rozumiesz.A jesli chodzi o
              zwiazek między pracą w SZ a lękiem przed igłami to niektórym moglo
              by sie wydać smiesznym,że pracownik służby zdrowia ,majacy kontakt z
              igłami się ich boi,a i tak zcasem bywa.A poza tym nóż to nie igła,a
              sam pisałeś o needle phobia.
              • madzia.te needle vs knife 07.03.08, 20:24
                cephalea-
                sorry- ale Twoja analiza psychologiczna dźgniętego biedaczka jest
                cudna. sporo w tym szlachetności i bardzo dobrze- ale niestety
                trochę naiwnej.
                jakiej mentalności spodziewasz się po handlarzu kokainą, który
                wyciąga nóż w trakcie bójki? myślisz,że dla niego życie ludzkie ma
                jakąś wartość? że nie będzie mógł spać, kiedy kogoś skrzywdzi? to z
                czego będzie żył?
                to ludzie, którzy najczęściej od dziecka ulegają przemocy, żyją w
                dzungli, kierują się nieco innym kodeksem moralnym niż myślisz.
                dla nich uderzenie kobiety czy dziecka- to tylko przywilej swojej
                przewagi fizycznej.
                zrozumiałe,ze procedura zakładania wkłucia moze zmrozić krew w
                zyłach- chociaż jak sobie próbuję wyobrazić procedurę dźgania nożem-
                trzeba taką kosę schować pierw w bucie, potem od słowa do słowa
                sprowokować starcie,najpierw po bożemu- po mordzie, potem, kiedy
                już trzeba- sięgnąć do cholewki , uzbroić się w kozik, wycelować i
                ciach! (oczywiście dziabanie w klatę ma być tylko formą łaskotania)
                to może trochę potrwać.
                jeśli ofiara widzi tę procedurę- może zaprotestować ,ze ma knife-
                phobia'ę,( a moze nawet napastnik będzie mu się kojarzyć z
                jędzowatym kolegą z piaskownicy, który go kiedyś scyzorykiem
                dziabnął w bójce o łopatkę czy koparkę!)niewykluczone,że taki
                oprawca będzie w białym trenczu- wszak to i modne i twarzowe.
                nie zartuję tutaj z Ciebie- próbuję Ci tylko wytłumaczyć co nas
                śmieszy-
                a co do lęku przed igłami wśród pracowników SZ- lepiej trafić na
                takiego który boi się mieć tą igłę wbitą, niż na takiego co to boi
                się ją wbijać.
                pozdrawiam.
                • cephalea Re: needle vs knife 09.03.08, 21:17
                  Ale ja w swoich postach nikogo nie bronilam ani też nie zamierzałam
                  być "szlachetna "wobec jakiegoś zbira.Nie rozumiem Twoich
                  zarzutów.Niew mieliśmy tu pisać o tym czy dla handlarza koką ważne i
                  wartościowe jest czyjeś życie tylko o jego needle phobia.
                  • wienczyslaw.n.ieszczegolny Re: needle vs knife 10.03.08, 00:14
                    No wlasnie no to wytlumacz mnie (bo tego nie ogarniam-tego w sensie
                    Twojego punktu widzenia probl):
                    dlaczego mozna miec needle phobia a nie mozna miec knife phobia i
                    czym w takim razie uklucie sterylna igla o rozmiarze kilku czesci
                    milimetra rozni sie od rany klutej klatki piersiowej
                    • cephalea Re: needle vs knife 10.03.08, 15:45
                      Alez można mieć i knife phobia ja nie mówię ,że nie.Fobii mozna mieć
                      mnóstwo.Trzeba by się zagłębić w jakieś psychologiczne przemyślenia
                      dlaczego mała(w porównaniu)z nożem igła wywołuje lęk.Może miał
                      chłopak przykre przeżycia z igłą w roli głównej(jakaś straszna
                      pielegniarka,która nie umiała się wkluć lub robiła to mało
                      delikatnie)no niewiem.To tak jak z arachnofobią.Człowiek boi się
                      pająków ale komarów czy innych owadów już nie.Jezu no dla mnie to
                      jest zrozumiałe.Ktoś kto cię kłuje nożem robi to niespodziewanie,nie
                      zdążysz zareagować strachem,wkłucie igły odbywa się inaczej i wtedy
                      ujawnia się lęk.Jak ktoś mial wypadek w autobusie to będzie się bał
                      podróży autobusem ale autem,tramwajem czy pociągiem już nie bo nie
                      ma z tymi srodkami transportu przykrych wspomnień.Nie wiem jak można
                      to bardziej wytłumaczyć...wiem,a może tet koleś po dżgnięciu nożem
                      się tej fobii nabawił ;--))))))))
                      • madzia.te psychopapka 10.03.08, 19:18
                        ja to myślę -że całe szczęście,ze ten chłopak kupował kokainę a nie
                        heroinę- wiadomo,że kokę to się wciagnie- i najwyzej nos odpadnie-
                        a herę trzeba igłą wstrzykiwać!
                        a może te dziady handlarze afrykanery jedne, murzyny, sprzedały
                        biedakowi z igłofobią własnie herę- i dlatego tak się wściekł,ze
                        poszedł ich bić- bo jak miał se to wpuścic w kanał jak się bał
                        igły? a oni go dziady nożem- na szczęście kosy to się prawdziwy
                        facet nie boi- ino błysk- to dostoi!
                        Cephalea- przepraszam za szczerość- ale udajesz eksperta psychologii-
                        kazesz mi się zagłębiać w tajniki jego psychiki- a właśnie to
                        zrobiłam w swoim poście kobieto na tyle na ile można- nie będąc
                        specjalistą, i nie wiedząc zbyt wiele.sądzę jedynie po pozorach.
                        przez delikatnosć nie spytam Cię o osiowe objawy fobii- widzisz ja
                        się boję pająków i szczypawek,motyle podziwiam, pędrakami się
                        brzydzę a świerszczyki uwielbiam, byle rasowe.
                        miałam wypadek samochodowy nie raz i nie dwa- i jestem
                        kierowcą,namiętnie kocham samochody,
                        mało tego - w dzieciństwie miałam same ciocie pilęgniarki a teraz
                        boję się zastrzyków - ale sama robię je ludziom - i to w oko , moja
                        droga cephaleo.
                        ja mam przykre wspomnienia z psycholożkami- amatorkami , które w
                        życiu nie miały z tą nauką prawdziwego kontaktu- rożnica jest taka
                        jak między znachorem a lekarzem z dyplomem.
                        no można leczyć okładami z moczu i promieniowaniem z monitora- ale
                        ja preferuję jednak medycynę, której nauczono mnie na Akademii a
                        potem w pracy.
                        w każdym razie- punkty za empatię i dobre serce-
                        i chęć wczucia się w sytuację chorego

                        • cephalea Re: psychopapka 10.03.08, 19:41
                          Ale KOBIETO ja się nie zagłębiam w psychikę gangstera czy jak go tam
                          zwał ale mogę zrozumieć jego strach przed igłami a Twoje wywody na
                          temat hery,koki,świerszczyków itp.,itd.są dla mnie niezrozumiałe.To
                          Ty zdaje sie za bardzo "popłynęłaś".Nie udaję żadnego eksperta
                          chociaż z psychologią jako nauką miałam do czynienia nie raz i nie
                          dwa(oprócz radiologii skończyłam pracę socjalną).A z tymi okładami
                          moczem to już gdzies czytałam na tym forum.Ktos tu kogos powtarza?
                          Akurat o osiowych objawach fobii pewnie cos mogłabym Ci napisać
                          (zajecia w DPS-patrz-ludzie chorzy psychicznie)ale pewnie nie tak
                          jak psycholog.Oprócz zajęć z psychologii miałam też psychopatologię
                          i psychoterapię więc co nieco tej wiedzy łyknęłam. Uważasz,że
                          traumatyczne przezycia z przeszłości nie mają wpływu na powstawanie
                          fobii vel lęków??Pozdro
                    • madzia.te Re: needle vs knife 10.03.08, 19:37
                      Wieńczysław- Ty chyba nie rozumiesz-
                      tłumaczy Ci dziewczyna- to Twoja wina- bo wyciągasz tę igłę powoli,
                      podchodzisz spokojnie, zakładasz stazę, uwidaczniasz żyłę- to się
                      chłopak denerwuje, bo ma przed oczami tę jędzowatą pielęgniarkę z
                      dzieciństwa co to mu pik pik w rączkę robiła, jak go szczepiła na
                      Odrę albo na Tężca.
                      A kolega z ulicy humanitarnie- z zaskoczenia, bezstresowo- wyciąga
                      nóż i ciach! ani się ofiara nie zorientuje- i po krzyku.
                      zresztą to jest wpisane w ryzyko bójki ulicznej i przynosi zaszczyt-
                      a dziabanie igłą przez przebierańca w zielonych gatkach i takowejż
                      koszulce- co za obciach!
                      • nico72 Re: needle vs knife 10.03.08, 19:42
                        Zresztą taka jest prawda znana lekarzom od baaardzo dawnych czasów: "mniej boli
                        szereg ran zadanych mieczem w ogniu walki niż najlżejsze dotknięcie narzędzia
                        chirurga".
                      • cephalea Re: needle vs knife 10.03.08, 19:42
                        Ha ha ha.Najlepiej to wyszydzić co??
                      • nico72 Re: needle vs knife 10.03.08, 19:43
                        Natomiast śmieszy mnie "needle phobia" u osób z potężnymi tatuażami.
                        • cephalea Re: needle vs knife 10.03.08, 19:45
                          No widzisz jaki paradoks.A co w tym smiesznego?
                          • nico72 Re: needle vs knife 10.03.08, 19:50
                            Bo to histeria a nie żadna "igłofobia". O ile z nożem jestem w stanie zrozumieć
                            ze 101 powodów, zaczynając od psychologii a kończąc na endorfinach i
                            zstępujących kaskadach przeciwbólowych, o tyle osoba, która siedzi godzinę albo
                            dłużej w studiu tatuażu a potem mdleje na widok wenflonu jest po prostu śmieszną
                            histeryczką (histerykiem).
                            • madzia.te Nico- jak mogłeś tak po imieniu! 10.03.08, 19:54
                              tak zaraz z mostu-
                              w studiu tatuażu to się człowiek ozdabia- co już ustaliliśmy-
                              a tak na żywca dać sobie wpychać wenflon do żyły?
                              ała!
                              • nico72 Re: Nico- jak mogłeś tak po imieniu! 10.03.08, 19:57
                                Tak, z racji fachu wbijam te wenflony codziennie, sam też miałem wbijane i nawet
                                sam sobie wbijałem. Owszem, jest to nieprzyjemne ale nie przesadzajmy. Niedługo
                                wytatuowanym twardzielom trzeba będzie emlę zakładać.
                                • madzia.te Re: Nico- jak mogłeś tak po imieniu! 10.03.08, 20:03
                                  Nico- jak ja mam takiego mięsnego histeryka-
                                  to on nie dostanie ode mnie emli-
                                  tylko pytam przy nim pielęgniarkę czy mamy jeszcze czopki p/bólowe-
                                  bo na tego pana to by ze dwa były potrzebne-
                                  i go pytam,czy zgodzi się żeby mu je "założyć"-
                                  zgadnij jaki efekt!
                                  • cephalea Re: Nico- jak mogłeś tak po imieniu! 10.03.08, 20:07
                                    Taaaaa...
                                  • nico72 Re: Nico- jak mogłeś tak po imieniu! 10.03.08, 20:07
                                    Wytatuowany twardziel odpowiada: "O tak, zgoda, byle ta igiełka tak nie bolała
                                    bo to najgorszy ból w moim życiu"...:-)
                                    • madzia.te Re: Nico- jak mogłeś tak po imieniu! 10.03.08, 20:11
                                      coś Ty!
                                      wyatuowany twardziel nie pozwoli,żeby jakaś lalunia zapakowała mu
                                      czopek albo nawet dwa!
                                      da się ukłuć
                              • cephalea Re: Nico- jak mogłeś tak po imieniu! 10.03.08, 20:05
                                No fakt.Ale proszę Cię ,czy możesz pisać bez sarkazmu?.Może
                                powinnaś sobie "wydziarać"jakiegoś delfinka czy innego
                                świerszczyka,bo piszesz w ten "dziwny"sposób o czymś o czym pewnie
                                nie masz pojęcia,zarzucając to mnie.
                                • madzia.te Re: Nico- jak mogłeś tak po imieniu! 10.03.08, 20:10
                                  widzisz - nie zamierzam się w ten sposób oznaczać- delfinki lubię
                                  spotykać w naturze, świerszczyki w Pinokiu,
                                  a poza tym akurat to nie w moim stylu.
                                  mężczyźni czasem odczytują to jednoznacznie.
                                  czytałaś "Zanim Cię znajdę" Irvinga?
                                  • cephalea Re: Nico- jak mogłeś tak po imieniu! 10.03.08, 20:19
                                    Nie, ale chyba poczytam.No ja też nie "oznaczyła bym"się
                                    delfinkiem.To takie "popkulturalne" ;-))
                            • cephalea Re: needle vs knife 10.03.08, 20:01
                              Ależ ja nie mdleję na widok wenflonu(nigdy na szczęście nie miałam
                              załozonego),ja tylko robię się zielona przy pobieraniu krwi.Nie
                              histeryzuję,nie odbywaja się w gabinecie dantejskie sceny.A i jak
                              wczesniej pisałam tatuazu nie miałam robionego w studiu.Pozdro
                              • nico72 Re: needle vs knife 10.03.08, 20:12
                                To przepraszam. Akurat czy w studiu czy na przystanku robi w tej dyskusji
                                ogromną różnicę. Nie pisałem tez o tobie tylko uogólniłem.
                                • madzia.te Re: needle vs knife 10.03.08, 20:16
                                  to był tatuaż "prawie w studiu" a "prawie " zawsze robi różnicę!
                                  • cephalea Re: needle vs knife 10.03.08, 20:20
                                    No i dlaczego w ten sposób,dlaczego??????
                                • cephalea Re: needle vs knife 10.03.08, 20:19
                                  Oki
                  • madzia.te ocenianie vs profesjonalizm 10.03.08, 19:33
                    Cephaleo-
                    nie broń się -pisząc,ze "w swoich postach nikogo nie bronilam ani
                    też nie zamierzałam być "szlachetna "wobec jakiegoś zbira"-
                    już Ci tłumaczę dlaczego :
                    po pierwsze nikt Cię nie atakuje, tylko z całą życzliwością, i z
                    uśmiechem próbuję Ci pokazać co jest sprzecznego i śmiesznego w tej
                    sytuacji iglano-nożowej.
                    po drugie- nikt Ci nie zarzuca,ze kogokolwiek broniłaś- a już na
                    pewno, nie ,że broniłaś kogoś kto zasługuje na potępienie.
                    chciałam podkreślić- ze ani raz w swoim poście nie oceniłam tego
                    pacjenta- nie nazwałam go zbirem, nie zajęłam osobistego stanowiska
                    wobec czynów jakie być może popełniał kiedykolwiek. nie mnie to
                    oceniać.
                    ja jestem lekarzem- i mam się nim profesjonalnie zająć- bez
                    rozstzrygania- zbir, zakapiur, dziwka czy Matka Teresa.
                    dla nas- pod kątem leczenia- to bez znaczenia.
                    oczywiście próba zrozumienia mentalność, spojrzenie na człowieka pod
                    kątem jego duchowości należy do mile widzianego punktu w naszym
                    zawodzie- ale nie Ocena i Etykietka.
                    nie napisałam,że zamirzałaś być szlachetna- tylko,ze Twój post jest
                    pełen szlachetności- a to różnica- wg. mnie- komplement- więc skąd
                    wycofywanie się "nie zamierzałam być szlachetna"- ależ Ty taka
                    musisz być pracując w SZ!.
                    Dzięki za zwrócenie mi uwagi,że nie mamy tu pisać o tym, czy dla
                    handlarza koką ważne jest życie ludzkie- taki malutki chwycik
                    erystyczny-
                    widzisz- nie chcesz to nie będziemy tego rozstrzygac- wszak on
                    sprzedaje tylko uzależniający narkotyk, - rozważmy może czy jest dla
                    niego ważny komfort ludzki- bo chyba tak, skoro sam się boi igieł-
                    to się wziął za handel syfem, który można wciagnąć ze ścieżki- a nie
                    trzeba uzywać igły! co za empatyczny koleś!
          • madzia.te Re: No i nie rozumiem o co pytasz n/t 07.03.08, 09:37
            Cephalea- to najwyraźniej sprawa motywacji-
            kobiety wiele zniosą jeśli myślą,ze je to upiększy.(ponoć tatuaż na
            plecach jest wyraźnym sygnałem )
            uliczna bójka z użyciem noża dodaje męskości, rozładowuje napięcie,
            zostawia nobilitujące blizny- zupełnie czym innym jest dłubanie w
            żyle jakąś ogłą:-)
            a ratownik medyczny z tytułem mgr przed nazwiskiem zakłada wkłucie
            kiedy sprawa jest banalna, kiedy naczynia nie widać- zrzuca sprawę
            na doktora.
            • cava85 Re: Tatuu U 2 & Pierce Brosnan 08.03.08, 07:31
              Tatuaż upiększa zwłaszcza na twarzy, od razu wiadomo, jaki się ma
              stosunek do igieł.
              Wiedziały to już plemiona pierwotne.
              Osobiście rajcują mnie trzy kropki w kąciku oka, najbardziej.
              (reminiscencje z interwencji pogotowia w ZK).
              Nawet Bond (przystojniacha) jakiś czas stosował Piercing.
              Temat na nowy wątek na forum SZ???
              • madzia.te Re: Tatuu U 2 & Pierce Brosnan 08.03.08, 10:16
                odkąd na temat piercingu wypowiedział się Umberto - biedny Pierce
                stracił pracę.
    • cava85 Bardzo śmieszne. Gratulacje wyczucia. 06.03.08, 23:23
      • seniorita15 Re: Bardzo śmieszne. Gratulacje wyczucia. 08.03.08, 19:40
        Podobala mi sie wypowiedz wienczyslawa i madzi.A co do cephalei:bardzo metne sa
        te Twoje wypowiedzi o samodzielnym sterylizowaniu igiel z prywatnego mieszkania
        w szpitalu.Z Twoich wypowiedzi wynika ,ze pracujesz jako technik w
        rentgenie.Gdzie tam sterylizator?Czy ja czegos nie rozumiem?Natomiast watek
        przewodni wienczyslawa mnie rozbawil.Ale ludzie maja rozne poczucie humoru.A
        andnow zaczyna sam ze soba rozmawiac.Czyli idzie ku lepszemu.
        • andnow2 Ach Seniorita, spóźnione, jakkolwiek szczere 09.03.08, 19:36
          seniorita15 napisała:

          > andnow zaczyna sam ze soba rozmawiac.Czyli idzie ku lepszemu.


          życzenia z okazji wczorajszego Święta Kobiet. No i oczywiście życzę
          Wszystkiego Najlepszego również innym Koleżankom z Forum.

          Dawno Ciebie Seniorito nie czytałem na Forum. Miło że o mnie jeszcze
          pamiętasz po tak długiej przerwie.
        • cephalea Re: Bardzo śmieszne. Gratulacje wyczucia. 09.03.08, 21:04
          Co do sterylizacji to praca w rtg nie ogranicza możliwości
          poruszania się po szpitalu.Zresztą formę sterylizacji opisałam w
          którymś z postów wcześniej.Jeśli chodzi o igły to zazwyczaj są
          jednorazowe.Sterylizuje się dzioby,tuby i takie tam.To ja nie
          rozumiem zdziwienia niektórych wypowiadających się tu osób
          dotyczącego sterylizacji w szpitalu czy przychodni.To
          proste,Podpisuje się umowę na świadczenie uslug sterylizacji i płaci
          się wyznaczoną kwotę za pakiet.Proste.
          • dwimmerling Re: Bardzo śmieszne. Gratulacje wyczucia. 10.03.08, 00:47
            No tak.Bo HCV&HIV bytuje wylacznie na skorze i tak wlasciwie,to ta sama grupa BAKTERII co staphylococcus epidermitis /gronkowiec skorny/...Ehhh...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka