nowezyna
05.04.08, 19:05
zdarza się,że na dyżurach, lub w poradni pacjent próbuje wsunąć do
kieszeni, ma koniec wizyty 10 lub 20 PLN.
nie znoszę tego zwyczaju- bo co to za napiwek?
zawsze dochodzi do przepychanek, z reguły wygrywam- czasem uparty
pacjent zostawia "dychę" na biurku w kantorku pielęgniarek.
raz nie wytrzymałam, i powiedziałam,ze nie jestem fryzjerką- i nie
trzeba mi dawać 20 złotych jako wyrazu zadowolenia za usługę-
usłyszałam,że gdyby to było 100 zł to bym wzięła.
odparłam,ze gdyby chcieli zapłacić sto złotych- poszliby do gabinetu
prywatnego, a nie na dyżur.
co sądzicie o tym zwyczaju?
pozwalacie dla świętego spokoju na takie daniny "na kawę"?
walczycie z tym?
jakoś w moim odczuciu to upokarzające dla lekarskiej braci,
taki zwitek wsuwany w kieszonkę........