Gość: Paweł
IP: *.am.lodz.pl
02.08.01, 13:03
W naszym kraju uwielbiamy sie zajmować zrzucaniem winy na innych. Skąd my to
znamy? Czy to nie za czasów znienawidzonego PRL ciągle ścigano prywaciarzy,
spekulantów itp.? Dzisiaj, w sytuacji kompletnej klęski reformy ochrony
zdrowia, wszystkie media zajmują się nagonką na lekarzy jako głównych a być
może nawet jedynych winowajców niepowodzeń reformatorskich. Pacjenci czytają
gazety, słuchają radia, oglądają telwizję i trafiają do coraz biedniejszych
szpitali z coraz większymi wymaganiami. Obwiniają leakarzy o brak miejsc, brak
leków, brak środków diagnostycznych a w końcu o branie łapówek. Prawda jest
taka, że przeciętny lekarz w Polsce zarabia skandalicznie mało. Po najcięższych
studiach, po długotrwałym i uciążliwym procesie specjalizacyjnym człowiek
decydujący niejednokrotnie o życiu innych ludzi zarabia tyle co robotnik
niewykwalifikowany (z tą różnicą, że robotnik nie tracił czasu na ślęczenie nad
książkami i już coś ma). Jest to sytuacja paradoksalna, a ludzie lansujący
opinię, że "nie ma biednych lekarzy" lub "lekarz sobie zawsze zarobi", nie
szanują swojego własnego życia. Owszem lekarz "sobie zarobi" biorąc dyżury,
biegając z jednego gabinetu do drugiego a potem na wizyty domowe. ALE!!! Ale
taki lekarz nie ma czasu na dokształcanie, nie ma czasu odpocząć. Wyobraźcie
sobie sytuację, że staje się wam cos złego w piątek po południu i trafiacie do
lekarza. Czy naprawdę chcielibyście aby był to człowiek po czterech dniach
pracy średnio 16 godzin dziennie i nieprzespanej nocy? Pewnie nie, więc zanim
zaczniemy narzekać na korupcję wśród lekarzy, zastanówmy się jaką krzywdę
wyrządzamy samym sobie rzucając lekarzy na krawędź ubóstwa i patrząc jak sobie
z tym poradzą. Uważam, że sytuacja "korupcyjna" w ochronie zdrowia, jest
wynikiem celowego działania naszego rządu. Tak niskie płace połączone z tak
olbrzymimi wymaganiami budzą podejrzenie, że ludzie którzy to zaplanowali
liczyli na wyrównanie ujemnego bilansu przez pacjentów. W naszych mediach
prezentowana jest od dłuższego czasu bardzo pokrętna moralność. W trakcie
ciągłego wyszukiwania "złych bogatych doktorów", nikt nie pokusił się o
rozpętanie kampanii w obronie ciężko pracujących lekarzy, upokorzonych brakiem
pieniędzy, szacunku i szansy rozwoju - a tacy właśnie ludzie stanowią większość
tej społeczności. Dodam jeszcze, że najlepszym przykładem haniebnego
postępowania wobec polskich lekarzy jest niedawna propozycja pracy w Norwegii
wysunieta przez nasz rząd. Chyba nie ma drugiego takiego kraju na świecie,
który byłby tak bogaty aby wykształcić i wyspecjalizować lekarza za olbrzymie
pieniądza a potem "oddać" go komuś innemu. Sam jestem młodym lekarzem,
ukończyłem studia z bardzo dobrym wynikiem, mam na swoim koncie osiągnięcia
naukowe i najprawdopodobniej będę musiał opuścić rodzinę i zaoferować swój
wysiłek i wiedzę krajowi, który będzie potrafił to docenić.