loraphenus
09.05.08, 22:13
trwać...
------------
Ułatwimy otwieranie specjalizacji i uprościmy zasady ich uzyskiwania" -
obiecywał jesienią ub. roku premier Donald Tusk w swoim exposé. Kiedy? Już
wkrótce - zapewniała minister Ewa Kopacz na rządowej studniówce w lutym br. 18
kwietnia Departament Nauki i Szkolnictwa Wyższego Ministerstwa Zdrowia ogłosił
liczbę miejsc dla lekarzy i lekarzy dentystów, którzy rozpoczną specjalizację
w terminie 1 maja - 30 czerwca 2008 r. W specjalnościach lekarskich jest
lepiej, ale...
Na 90 świeżo upieczonych stomatologów na Lubelszczyźnie będzie czekać jedno
(!) miejsce specjalizacyjne, podobnie jak w województwach świętokrzyskim i
śląskim. W opolskim nie będzie w ogóle możliwości rozwoju zawodowego młodych
dentystów. Najlepiej będzie w Szczecinie i okolicach, gdzie przewidziano aż...
9 miejsc. W ortodoncji, uznawanej od dawna jako enklawa w stomatologii, w
zasadzie nigdzie poza Szczecinem i Wielkopolską nie będzie można uzyskać
specjalizacji. Zresztą konsultanci wojewódzcy zgodnie na ogół stwierdzają, że
liczba specjalistów na ich terenie już dawno przekroczyła potrzebne normy. A
posłuchać ich lamentu warto, bo to fascynujący przykład wywodów ludzi, którzy
nie rozumieją, że robią coś złego. O co te krzyki? - dopytują. Już w całej
Europie zaczyna dominować pogląd, że ortodontę może zastąpić co najwyżej jego
potomek - wyjaśnia znany stomatolog i natychmiast prosi o anonimowość. Nie
lepiej jest w stomatologii dziecięcej, periodontologii i protetyce
stomatologicznej. Mam nadzieję, że to tylko nieporozumienie lub
niedoszacowanie, a nie jakaś skryta gra o fortunę dla tych, którzy już te
specjalizacje mają. Niewykluczone, że zabrakło wyobraźni i normalnego
ludzkiego starania. Tegoroczne propozycje dla stomatologów to ewidentna wpadka
Ministerstwa Zdrowia, w którym nadal nie ma departamentu, który ogarnąłby
najważniejsze problemy stomatologii. Jak się dowiadujemy, za wpadkę zapłaciła
już głowami więcej niż połowa konsultantów krajowych. Ale to nie na taką
dintojrę oczekuje lekarska młodzież.
Ktoś zza węgła, w imię grupowego interesu, blokuje postęp. Ktoś próbuje
akompaniować rządowi na rozstrojonym fortepianie i zachwyca się fałszywym
współbrzmieniem. Nic dziwnego, że zacierają ręce łowcy stomatologicznych
talentów z zagranicznych biur pośrednictwa pracy. Wystarczy zerknąć na
ostatnie strony "Gazety Lekarskiej", które kipią od ogłoszeń intratnej pracy
za granicą. Czy rodzime akademie medyczne kształcą lekarzy dentystów po to,
aby osiedlali się i szukali szczęścia w górach Szkocji i za kołem
podbiegunowym Szwecji i Norwegii? A może w ogóle specjalizacja, jak do
niedawna sądzono, nie jest stomatologom do niczego potrzebna? Apeluję do
zapracowanych do szaleństwa włodarzy z Miodowej: albo nastroicie fortepian,
albo z tej pierwszej strony powiemy głośno jak mają na imię wasi niewydarzeni
wirtuozi. Być może to ostatnia chwila na odważne zmiany i realizację obietnic.
Najbardziej finezyjny plan naprawy systemu ochrony zdrowia nie powiedzie się,
jeśli przy pacjentach zabraknie kompetentnych lekarzy. Kolejny dzwonek
alarmowy może okazać się głośniejszy i groźniejszy.
----------------
Cytowane za Gazetą Lekarską