Dodaj do ulubionych

Szkolenia w polskiej sluzbie zdrowia?

11.12.08, 00:22
Witam, czy ktos z Was slyszal kiedys,zeby w polskiej sluzbie zdrowia
(szpitale,osrodki opiekuncze etc) przeprowadzano FACHOWE szkolenia
na temat pierwszej pomocy,psychologii pacjentow,etyki
zawodowej,zagadnien specjalistycznych typowych dla danej placowki np
demencja, autyzm etc?
Czy w Polsce istnieje JAKIKOLWIEK system weryfikacji kwalifikacji
zawodowych pracownikow-opiekunow?
bardzo mi zalezy na tych informacjach,wielkie dzieki:)
Obserwuj wątek
    • aelithe Re: Szkolenia w polskiej sluzbie zdrowia? 11.12.08, 19:47
      służba zdrowia ma służyć a nie szkolić
      jakie sa priorytety służby dla państwa - niskie koszty i odstrzelenie jak
      największej ilości emerytów i rencistów
      dla pacjentów - spreparowanie dokumentów rentowych
      słowem służy - o leczeniu i szkoleniu zapomnij :)
    • obs2 Re: Szkolenia w polskiej sluzbie zdrowia? 12.12.08, 07:55
      > Witam, czy ktos z Was slyszal kiedys,zeby w polskiej sluzbie
      > zdrowia (szpitale,osrodki opiekuncze etc) przeprowadzano FACHOWE
      > szkolenia

      słyszał, widział.


      > Czy w Polsce istnieje JAKIKOLWIEK system weryfikacji kwalifikacji
      > zawodowych pracownikow-opiekunow?

      obawiam się że nie. Jak w większości dziedzin. Zdobywasz uprawnienia
      i jesteś dożywotnim ekspertem, specjalistą itp - w przeróżnych
      dziedzinach Ten PRL trwa i nie widać zmian.
    • malgkrzys Re: Szkolenia w polskiej sluzbie zdrowia? 12.12.08, 15:52
      tak...slyszalam..a nawet to zaczelam robic..w ramach
      restrukturyzacji likwiduje sie stanowisko...
    • borderlineonline Re: Szkolenia w polskiej sluzbie zdrowia? 12.12.08, 20:32
      Myślę, że skoro rynek szkoleń zawodowych rozwija się w Polsce
      od wielu lat, wciąż spotykam kogoś, kto zajmuje się zawodem trenera-
      nalezy się spodziewać ,że prędzej, czy póxniej i w polskiej służbie
      zdrowia fachowe szkolenia zdobędą popularność.
      Wszystko zalezy od potrzeby rynku- będzie zapotrzebowanie na
      usługi edukacyjne, porządnie zaplanowane, ciekawie poprwadzone
      szkolenie- z oceną skuteczności już po samym treningu-
      znajdą się profesjonalni trenerzy.
      • aelithe Re: Szkolenia w polskiej sluzbie zdrowia? 13.12.08, 11:39
        border line to nie chodzi o rynek, ale o zorganizowane planowe szkolenia
        lekarzy. W Polsce na szkolenia jeżdzą i chodzą głównie emeryci i ludzie w wieku
        przedemerytalnym : pojeść, popić, pogadać towarzysko. Szkolenia powinny przede
        wszystkim obejmować ludzi w okresie aktywności zawodowej.
        • liliac Re: Szkolenia w polskiej sluzbie zdrowia? 17.12.08, 15:28
          To chyba kwestia środowiska i dziedziny, w jakiej pracujesz. U nas szkolą się
          nie tylko rezydenci, ale też kadra w kwiecie wieku.
      • funiculus Re: Szkolenia w polskiej sluzbie zdrowia? 22.12.08, 20:16
        Funiculus był raz na szkoleniu braci chirurgicznej (zafundowanym
        przez producenta zacnych nitek) ale nie pamięta oceny tuż po
        szkoleniu gdyż zakończyło ono się tuż przed końcem pierwszj skrzynki
        przedniego trunku. Zawód trenera na naszym spotkaniu byłże nie do
        opisania - przybył on do kompanii po wysuszeniu trunków.W ten sposób
        profesjonalny rynek szkoleń wyczerpał swe zasoby dla funiculusa i
        kamratów. Natomiast niżej podpisanemu rodzinie zapisano(!) onegdaj w
        laryngologicznym przybytku tabletki homopatologiczne na faryngitisa,
        w cenie dobrego szkolenia, co wyleczyło nie tyle rodzinę (suchość w
        ustach od massa tabulettae nawet wzrosła) co funiculusa - z wiary w
        sens szkolenia jakiegokolwiek naszych medyceuszy (oj!) jeśli rynek
        zdrowia nie daje szans na weryfikację i odrzucenie jawnych
        obskurantów. O arkanach wiedzy o urynoterapii nie wspominając przed
        świętami nawet, z życzeniami jak najwznioślejszych dokształceń przy
        polikarpazji galaretowatej stołowej - wszystkim.
        • borderlineonline Piaseczyńska cycatka 24.12.08, 02:01
          Byłem na podobnym szkoleniu, w Kadynach. Trener był O.K,zaś jego cycata asystentka Ania! cóż. Polikarpazja galaretowata-a co to!?
          • funiculus Re: Piaseczyńska cycatka 25.12.08, 20:42
            borderowi-o(n)linowi polikarpazję galaretowatą funiculus wyjaśnia,
            bo spożywał w wigilię takąż, przeplatając wchłanianiem płynów
            nieprzystojnych. ów dziwoląg to karpik w galarecie prosty - ha! A
            nie nadgarstek przeleczony na miękko, ani lin bordowy, o nie!
            Cycate asystentki toż dopiero motywacja naukowa dla prostego ludu
            medycznego. Zwłaszcza gdy suchość w ustach, Mroczki przed oczami
            (kolejny odcinek).
            Tylko skąd taką wziąć...? Bo piaseczno duże a kadyny daleko...
            • borderlineonline Re: Piaseczyńska cycatka 27.12.08, 19:34
              Co do motywacji prostego ludu- myślę, że masz rację-
              przynajmniej brzydsza połowa lekarskiej braci daje się złapać
              na takie sztuczki- i pozwala przyciągnąć swą uwagę choć na parę
              chwil.
              Mieszkałem kiedyś w Piasecznie- wciąż tam bywam,
              ale powiem Ci po cichu, że wcale nie takie duże,
              a najładniejsze dziewczyny są tu gdzie mieszkam teraz.
              Sprawa odległości Kadyn- dla pięknej kobiety można jechać dużo dalej.
              Bordowego lina Ci wybaczę- śmieszne- ale tego O-lina- uważaj-
              liny słyną z masy ości-takim O(n)linem to się można udławić.
              :-)
              • funiculus Re: Piaseczyńska cycatka 27.12.08, 19:41
                o linie, z pokorą przyjmuję. Piaseczno zawsze mnie gubi za Puławską
                w stronę Thompsona, stąd wielkie dla mnie jak bufory tutejszych
                asystentek. Gdzież więc jest lepiej, niż w Piasecznie, skoro
                porzucenia warte się okazało?
                Za kobietami jeżdzić w stanie funiculusa już nie sposób, skoro one
                same podróże podejmować gotowe - takie tempora i taki mores.
                • borderlineonline bufory? 27.12.08, 19:54
                  Piaseczno najatrakcyjniejsze jest od zaleśnej strony-
                  tam też lubię wracać.
                  A gdzież lepiej? Wszędzie dobrze, w domu zaś najlepiej.
                  Co to znaczy, ze w stanie funiculusa jeździć za kobietami nie sposób?
                  "skoro same jeździć gotowe"- zatem funiculus w stanie rozpieszczenia
                  i rozleniwienia zalega....
                  • funiculus Re: bufory? 27.12.08, 22:28
                    oj nie zalega, tylko uznaje zasadę, że prawdziwy doktor przyjmuje u siebie...na
                    również zalesionych terenach, choć gdzie indziej.
                    Pozdrowienia dla granicznych liniowców!
                    • borderlineonline fu fu fu funiculusie Ty! 27.12.08, 22:46
                      Napisałem zaleśnej, nie zalesionej-
                      jak obleśny i oblesiony-
                      rodzaj zmiękczenia różnicę tu czyni,
                      czyżby presbiopia?
                      Prawdziwy doktor przyjmuje u siebie- a na sąsiednim wątku szumna
                      dyskusja o różnicach między prawdziwym doktorem tym bezprawdziwym.
                      Już wiem, dlaczego tak psy wieszają na lekarzach z pogotowia-
                      nie przyjmują u siebie-
                      to oni przemierzają kilometry dróg do chorego!
                      Genialny jesteś fusie.
                      Pozdrawiam.
                      • obs2 Re: fu fu fu funiculusie Ty! 28.12.08, 11:28
                        > a na sąsiednim wątku szumna dyskusja

                        gdzie tam ona szumna?
    • tara34 Re: Szkolenia w polskiej sluzbie zdrowia? 22.12.08, 19:56
      pracująca pielęgniarka "naście" lat w ośrodku zdrowia opowiada mi o
      przypadku chorego z wodonerczem i mowi mi ,że ten będzie miał
      odprowadzoną "wodę" z nerki
      z całym szacunkiem czy ta pielęgniarka nie powinna przejść
      szkolenia ?Co to jest wodonercze?Czy to jej wina czy systemu ,który
      pozwolił Jej pracować wiele lat bez doszkalania?
      • obs2 Re: Szkolenia w polskiej sluzbie zdrowia? 24.12.08, 10:28
        > że ten będzie miał odprowadzoną "wodę" z nerki

        no w jakimś sensie "wodę" i w jakimś sensie "odprowadzaną" ;-).

        A co do szkoleń pielęgniarek. Po co?
        Oczywiście pytam z przekąsem. Marzę o tym, by one przestały być
        recepcjonistkami wykonującymi czasami zastrzyk. Ale one CHCĄ być
        recepcjonistkami. Inna rzecz, że utarty zwyczaj i przepisy nie za
        bardzo zachęcają pielęgniarki do jakiejkolwiek samodzielnosci, więc
        im wygodniej jest tak jak jest. I nie wiem jak to ruszyć.
        Oczywiście są wyjątki: pielęgniarki anestezjologiczne, na OIOMie,
        niektóre chirurgiczne i pojedyncze na oddziałach interny.
        Pielęgniarka w przychodni to niestety osoba wypełniająca papierki i
        wskazująca gdzie jest lekarz (zwłaszcza gdy trzeba podjąć
        jakąkolwiek decyzję).

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka